DRAGON AGE: POWOŁANIE David Gaider

Dla Lee

PODZIĘKOWANIA
Podziękowania należą się przede wszystkim moim cudownym przyjaciołom, którzy ofiarowali mi tak bardzo potrzebne wsparcie i powstrzymywali mnie przed rzuceniem pracy nad powie cią, !dy o!arniała mnie !łupia niec"ę# do dalsze!o wysiłku$ %c" cierpliwo # i zaan!ażowanie są &ródłem mojej siły i zawsze będę je cenił$ Dziękuję zwłaszcza 'ordan, która spiskowała razem ze mną i sprawiła, że jestem lepszym pisarzem$ (am nadzieję, że pewne!o dnia będę mó!ł to samo zrobi# dla )iej$ *!romnie dziękuję również Danielle i 'ayowi za pozwolenie, abym bezlito nie wykorzystał ic" osoby do własnyc" celów$ +ól zniknął i to jest cudowne$ Dzięki ,am było mi łatwiej, jak zawsze$ )a koniec dziękuję +io,are i społeczno ci internetowej za wsparcie oraz nieustający entuzjazm$ , c"wilac", !dy z nerwów nie wyrywałem sobie włosów z !łowy, cieszyłem się, że oto mo!ę wykonywa# najwspanialszą pracę na wiecie$

JEDEN
Pod nieobecność światła rośnie potęga cieni. Pieśń Smutku 8:21 Zaledwie rok temu Duncan mógłby zobaczy wn!trze "ałacu tylko w #eden $"o$ób % gdyby "rzy $zyi miał o$trze miecza wi!ziennego $tra&nika' (lbo nawet i wtedy nie' ) *rlai$ n!dzny uliczny złodzie#a$zek nie doczekałby $i! nigdy korzy$tnego wyroku wydanego o$obiście "rzez mie#$cowego "ana' +am na#le"$ze, na co mo&na było liczy , to znudzony $!dzia w ob$kurne# $ali mie$zcz-ce# $i! #ak na#dale# od bły$zcz-cyc. bogactwem "o$iadłości ary$tokrac#i' /ecz to nie było *rlai$, a Duncan nie był #u& ulicznym złodzie#em' *to $iedział w "ałacu królew$kim w Denerim, $tolicy 0ereldenu''' i "od wra&eniem racze# nie był' Po mieście .ulał mro1ny wiatr z "ołudnia' Duncanowi w &yciu nie było tak zimno' 2ie$zkańcy 0ereldenu o"atuleni w $kóry i grube 3utra beztro$ko "rzebi#ali $i! "rzez zaśnie&one ulice, #ednak niewa&ne, ile war$tw ubrań wło&ył na $iebie Duncan, nieu$tannie czuł "rzenika#-cy do kości zi-b' ) "ałacu nie było wiele le"ie#' Duncan liczył, &e "rzyna#mnie# tuta# b!dzie troc.! cie"le#' 2o&e "ar! kominków z buzu#-cym ogniem, by "orz-dnie ogrza komnaty' /ecz nie' Zamia$t w "rzytulnym "oko#u Duncan $iedział $am na ławie w korytarzu, o"arty o kamienn-, lodowat- ścian!, nikn-c- w cieniu wy$okiego $kle"ienia' 4a drewnianyc. krokwiac. za"ewne gnie1dziły $i! goł!bie, $-dz-c "o brudzie na "o$adzce' Prze"yc.u te& Duncan #akoś nie do$trzegał' 0ereldeńczycy lubili, by ic. drzwi były wielkie, $olidne i wykonane z d!bu' /ubili $wo#e drewniane "ła$korze1by "$ów i $wo#e śmierdz-ce "iwo' 5 zda#e $i!, &e lubili te& $wó# śnieg' Przyna#mnie# na ile Duncan mógł oceni "o ledwie #ednodniowym "obycie w 0ereldenie' 6edyne, czego tute#$i nie lubili, to *rle$ianie' 7iedy czekał w korytarzu, Duncana min!ło kilku gwardzi$tów i gar$tka $ług, a w$zy$cy zerkali na niego z "ode#rzliwości-, a nawet otwart- wrogości-' 4awet dwie el3ie "oko#ówki, które nieśmiało $"u$zczały oczy i nerwowo tra#kotały, $"o#rzały na Duncana, #akby c.ciał ukraś im za$taw! i uciec' Zre$zt- mo&e wcale nie c.odziło o to, &e Duncan #e$t z

*r% lai$' 4ie wygl-dał "rzecie& na *rle$ianina' 6ego śniada cera i ciemna czu"ryna w$kazywały na "oc.odzenie ri8ań$kie' 9zarny $kórzany "ancerz z "a$ami i klamrami odbiegał mocno od bardzie# "raktycznyc. 3ereldeń$kic. zbroi' 4ie w$"omina#-c o bli1niaczyc. $ztyletac. "rzy "a$ie, któryc. Duncan nie "róbował nawet ukry ' 4ie wygl-dał na o$ob! godn- $zacunku % nie według tute#$zyc. $tandardów' Do"rawdy te niec.!tne $"o#rzenia "owinna racze# wywoływa $zara tunika Duncana ozdobiona $ymbolem uno$z-cego głow! gry3a' ) ka&dym innym kra#u +.eda$ $ymbol gry3a wywoływałby unie$ienie brwi i nerwowoś ''' lecz nie w 0ereldenie' +uta# gry3 traktowany był obo#!tnie' Duncan we$tc.n-ł bezgłośnie' 6ak długo #e$zcze ma czeka : ) końcu wielkie drewniane $krzydło na końcu korytarza uc.yliło $i! i wy$zła kobieta' ;yła niedu&a nawet #ak na el3k!, niewiele wi!k$za od dziecka, z cienkimi br-zowymi wło$ami i wielkimi, wyrazi$tymi oczyma' )ygl-dała na rozzło$zczon-, co ani troc.! nie zdziwiło Duncana' 6ako czarownica "rzyci-gała znacznie wi!ce# $"o#rzeń ni& on' 9.ocia& wcale nie ubierała $i! #ak magini % zamia$t tradycy#ne# $zaty no$iła "rzednie# #akości kolczug! i dług- $"ódnic! z bł!kitnego $ukna' 6ednak miała te& "rzy $obie la$k!' /śni-co biał-, gładk-, zakończon- $z"onami zaciśni!tymi na $rebrzy$te# kuli roz$iewa#-ce# "romienie magiczne# mocy' 9zarodzie#ka nigdy $i! z ni- nie roz$tawała' ;uty el3ki $tukały na tyle głośno, &e w korytarzu nio$ło $i! ec.o #e# kroków' <ryma$ na #e# twarzy u$t-"ił mie#$ca rozbawieniu, gdy kobieta zbli&yła $i! do Duncana' % )ci-& tu #e$teś, #ak widz! % zac.ic.otała' % <ene8ie8e odci!łaby mi $to"y, gdybym "róbował uda $i! gdzie indzie#' % (c., biedny Duncan' % *dcze" $i!, 0iono % "ryc.n-ł, #ednak w #ego gło$ie brakowało złości' Duncan "ode#rzewał, &e el3ka mu w$"ółczu#e''' có&, "rzyna#mnie# troc.!' 2o&e odrobin!' /ecz i tak nie mogła mu w &aden $"o$ób "omóc' Duncan we$tc.n-ł i zerkn-ł za #e# rami!' % )idziałaś $i! z komendantk-: 0iona z "owag- $kin!ła głow- w kierunku drzwi' % Przez ciebie nadal negoc#u#e z ka"itanem $tra&y mie#$kie#' % 4egoc#u#e: *na: % 9ó&, on negoc#u#e' 7omendantka tylko "atrzy i nie u$t!"u#e ani na krok, rzecz #a$na' % 0iona "o"atrzyła na Duncana, uno$z-c brew' % 2a$z $zcz!ście, zwa&yw$zy okoliczności, zda#e$z $obie $"raw!: % +ak, $zcz!ście % we$tc.n-ł, "rzygarbiw$zy $i! na ławie z rezygnac#-' 9zarodzie#ka u$iadła obok i w$"arła $i! na la$ce' 9zekali w milczeniu' 7ilka c.wil "ó1nie# u$ły$zeli zbli&a#-ce $i! gło$y, a drzwi otworzyły $i! z .ukiem' Po#awiły $i! dwie o$oby' Pierw$z- była białowło$a kobieta' Z #e# ramion $"ływał równie biały "ła$zcz, a ciało okrywała zbro#a "ły towa, budz-ca re$"ekt #u& na "ierw$zy rzut oka' )o#owniczka twarz miała $urow-, wyo$trzon- latami dowodzenia' 7roczyła z "ewności- $iebie kogoś, kto nie tolerował zuc.wal$twa i komu zwykle nie ośmielano $i! go okazywa ' Drug- był ciemnowło$y m!&czyzna w olśniewa#-cyc. &ółtyc. $zatac. maga % Pierw$zy Zaklinacz z 7r!gu 2aginów w 0ereldenie' 9o było racze# za$kaku#-ce, zwa&yw$zy, &e tró#k-tna bródka i nawo$kowane, "odkr!cone w-$y zdradzały *rle$ianina' -yp człowieka . ocenił Duncan % który wierzy, że może osią!ną# o wiele więcej z dala od imperium, nawet jeżeli oznacza to przyjęcie wysokie!o stano/ wiska w zbuntowanym królestwie, które odrzuciło orlesia0ską władzę zaledwie osiem lat temu$ 5 c.yba w tym "rzy"adku wiara w $iebie $i! $"rawdziła' 2ag drobił za wo#owniczk-, która $tarała $i! z całyc. $ił go ignorowa ' % /ady <ene8ie8e % nerwowo załamał dłonie % czy #e$teś "ewna''' % 2o&e$z mi mówi "o imieniu % "rzerwała' % (lbo tytułowa komendantk-' 5 tylko tak' % Pro$z! wybaczy , komendantko % "o"rawił $i! $zybko' % 6e$teś "ewna, &e to było konieczne: Przecie& two#e bractwo nie c.ce wywoła wrogości króla 2arica''' % 6u& wywołaliśmy wrogoś króla 2arica' % <ene8ie8e rzuciła mia&d&-ce $"o#rzenie w $tron! ławy i Duncan natyc.mia$t $"róbował $i! $kuli i $kry za "lecami 0iony' % (le na$ze bractwo nie korzy $i!

"rzed &adn- władz-, $zczególnie nie "rzed głu"im ka"itanem $tra&y, któremu wyda#e $i!, &e mo&e w$zy$tkic. roz$tawia "o k-tac.' % =ci!ła dal$ze "rote$ty, odwraca#-c $i! od maga i "odc.odz-c do Duncana' S"uścił wzrok' % =3am, &e #e$teś zadowolony: % za"ytała' % ;yłbym, gdybym miał to #u& za $ob-' % 4ie b-d1 dziecinny' % <ene8ie8e ge$tem nakazała mu w$ta ' Po$łuc.ał niec.!tnie' % 4ie "rzybyliśmy do 0ereldenu, by za#mowa $i! bła.o$tkami, #ak do$konale wie$z' 5 nie #e$teś #u& c.ło"cem, którego znalazłam w >al ?oyeau@' Pami!ta# o tym' =#!ła go "od brod! o"ancerzon- dłoni- i unio$ła mu głow!, by $"o#rze w oczy' Duncan u#rzał nieco wi!ce# w #e# $"o#rzeniu ni& tylko w$trzymywany gniew i rozczarowanie' Policzki za"łon!ły mu ze w$tydu' % Pami!tam % od"owiedział "onuro' % Dobrze' % Puściła go, a "otem zwróciła $i! do wierc-cego $i! nerwowo Pierw$zego Zaklinacza: % =3am, &e król #e$t gotów, by na$ "rzy#- : 4ie b!dziemy mu$ieli wraca : % 4ie' 7ról "rzy#mie wa$ teraz' 9.od1cie' 2ag "o"rowadził ic. tro#e długim i ciemnym korytarzem' * ile to mo&liwe, było tu #e$zcze zimnie#, wiatr świ$zczał w $zczelinac. ścian i Duncan był "ewien, &e widzi $zron na kamieniac., a #ego oddec. zmieniał $i! w obłoczek "ary' Po prostu cudnie % "o$kar&ył $i! w duc.u' Przybyli my tu c"yba tylko po to, by zamarzną# na mier#$ )kroczyli do wielkiego "rzed"oko#u, "ełnego zakurzonyc. $taryc. krze$eł, na któryc. ongiś za$iadali za"ewne mo&ni tego za"adłego króle$twa, czeka#-c na audienc#!' 4a ic. "owitanie w$tały cztery o$oby: trzec. m!&czyzn i kra$noludzka kobieta, w$zy$cy w takic. $amyc. tunikac., #ak- miał na $obie Duncan' Dwa# m!&czy1ni byli wo#ownikami, wy$ocy, w "łytowyc. zbro#ac. "odobnyc. do "ancerza <ene8ie8e, trzeci, w ka"turze i $kórac., okazał $i! łucznikiem' 7ra$noludzka kobieta "od tunik- no$iła "ro$t- $zat!' Pierw$zy Zaklinacz zatrzymał $i! tylko na okamgnienie, zaraz #ednak min-ł oczeku#-cyc. i otworzył ogromne "odwó#ne drzwi wiod-ce do $ali tronowe#' <ene8ie8e ru$zyła za nim, niecier"liwym ge$tem nakazu#-c "ozo$tałym, by "o$zli w #e# ślady' Sala tronowa robiła tylko odrobin! le"$ze wra&enie ni& re$zta "ałacu' Duncan nadludzkim wy$iłkiem woli $tarał $i! nie ga"i ' Skle"ienie wzno$iło $i! tuta# na wy$okoś "rzyna#mnie# trzydzie$tu lub nawet czterdzie$tu $tó", a w $ame# komnacie mogło $i! zmieści kilku$et ludzi, #eśli nie wi!ce#' Po obu $tronac. $ali zna#dowały $i! galerieA Duncan wyobraził $obie, #ak dygnitarze kłóc- $i! mi!dzy $ob-, "odcza$ gdy na dole tłum $zydził i wykrzykiwał obelgi' ( mo&e w 0ereldenie tak $i! nie działo: 2o&e tute#$ze zgromadzenia były cic.e i "ełne godności: (lbo mo&e dwór lubił tańczy i tuta# właśnie urz-dzano w$"aniałe bale, takie #ak w *rlai$: Duncan #ednak bardzo w to w-t"ił' Sala tronowa $"rawiała wra&enie $urowe# i o"u$to$załe#, w-t"liwe, by odbywało $i! tu wiele zgromadzeń, a co do"iero zabaw' 4a ścianac. wi$iały gobeliny, w wi!k$zości wyblakłe i niewyra1ne, "rzed$tawia#-ce $ceny bitewne z cza$ów #akiegoś dawno za"omnianego barbarzyń$kiego władcy' 4ad tronem dominowała ma$ywna "ła$korze1ba w drewnie ze $k-"o odzianym wo#ownikiem roz"rawia#-cym $i! z be$tiami "odobnymi do wilkołaków' Dziwny wybór, jak na wystrój komnaty reprezentacyjnej . "omyślał Duncan' +ron u$tawiony na drugim końcu $ali wygl-dał natomia$t #ak zwykłe ma$ywne krze$ło z drewna, z "odłokietnikami i wy$okim o"arciem zwieńczonym c.yba rze1b- "$iego "y$ka' )ydawał $i! mały na wielkim "odwy&$zeniu z kilkoma $to"niami, oświetlonym #a$nymi "oc.odniami' /ecz bez w-t"ienia nie mo&na go było "rzeoczy ' 4a tronie $iedział m!&czyzna i Duncan "rzez uderzenie $erca za$tanawiał $i!, czy to król' 2!&czyzna wygl-dał #ak ktoś, kto od dawna nie zaznał $nu' 6a$ne wło$y miał rozczoc.rane, a ubioru z "ewnościnie mo&na było nazwa królew$kim % #aki& król no$iłby "ogniecion- ko$zul! i nadal zakurzone buty "odró&ne:

intenc#i' )yraz twarzy <ene8ie8e nie zmienił $i! ani troc. by uzy$ka "rywatn. że Duncan mógł dostrzec ścięgna napinające jej się na szyi. abyście o nim $ły$zeli w *rlai$' <ene8ie8e $kin!ła krótko głow-' % )$zy$cy znamy .kolana.Szarzy Stra&nicy. z "onurym gryma$em na twarzy' % Pragn! "rze"ro$i za na$ze o"ó1nienie. narobiliście #u& $"oryc. "rawda: +o. gdyby "rzy#aciel króla o$tro&nie# i m-drze# dobierał $łowa' )ładca był c. "rzyna#mnie# na "okaz' % Dzi!ku#!.ain $"o#rzał w"ro$t na ni-' % *czywiście. by go nie rozgniewa ' Szczególnie gdybym c. królu 2aricu' 4ie c. że jednak król % wywnio$kował Duncan' % ( zatem to $. /og.atera $"od ?zeki Dane' % Sły$załeś: % 7ról 2aric $"o#rzał z rozbawieniem na "rzy#aciela' % *kazu#e $i!.audienc#! u króla. zatem "rzywiodłem #.ciał go "ro$i . do $"otkania z którymi tak gorliwie mnie namawiałeś' % )ładca z nie$krywanym zaintere$owaniem "rzy#rzał $i! zgromadzonym' % +o oni. )a$za )y$okoś ' 9zy mógłbym''': 7ról ge$tem wyraził zgod!' Zadowolony mag zatoczył łuk ramieniem. nie ma nic w$"ólnego z dzi$ie#$zymi $"rawamiC % ?zucił królowi 2aricowi błagalne $"o#rzenie' 7ról $kin-ł głow-. &e wy.o.o nie wygl-dał na $zczególnie zadowolonego' 9zy z "owodu gniewu teyrna.ic. gdy <ene8ie8e w$tała' 6e# $ztywne białe wło$y zalśniły w bla$ku "oc.otał cic.ain. &e "rzed$tawi! <ene8ie8e.zaciekłości-' % )a$za )y$okoś .odni' Po"rawiła na"ierśnik. które miały mie#$ce tak dawno temu. co uczynił wtedy dowódca Szare# Stra&y. z inten$ywn.Sto#-cy obok tronu ciemnowło$y m!&czyzna w $zare# zbroi bardzie# wygl-dał na króla' 2iał oczy #ak $okół i $"ogl-dał na "rzybyłyc.!. Duncan nie "otra3ił "owiedzie ' % +o "rawda % mrukn-ł władca' % 6a #ednak bardzo c. wykwintny ukłon' Za nim <ene8ie8e "rzykl!kła na kolano i re$zta "o$zła w #e# ślady' Duncan równie&.do wa$' Zaklinacz $kłonił $i! znowu i nieco co3n-ł. komendantk! Szaryc. "anie.nie ma "otrzeby omawiania zdarzeń. cie$z! $i!.o' % +o teyrn <waren.a teyrnem.!ci-' 2ówiono mu.n-ł z "ogard-' % Zda#e $i!. c. &e dorobiłeś $i! re"utac#i nawet w im"erium' Powinno ci! to cie$zy ' % 6e$tem wzru$zony % od"owiedział /og. Pierw$zy Zaklinaczu % odrzekł m!&czyzna na tronie' -o znaczy. &e $"otykam wa$ w tak do$konałym zdrowiu % "owiedział Pierw$zy Zaklinacz ?emille' Przy$tan-ł tu& "rzy "odwy&$zeniu i wykonał ni$ki. zrobiłbym w$zy$tko. a "otem "ode$zła bli&e#. c. i na długą ch ilę zapadło niezręczne milczenie! "ożna było usłysze# trzas$anie pochodni za tronem! Pierw$zy Zaklinacz $tan-ł tak. w *rlai$' +o ona "rzekazała mi $"raw!. by znale1 $i! mi!dzy komendantk.o z niec.ain o$c. &e ma$z' Genevieve zacisnęła zęby na tyle mocno. #akby "rezentował coś na"rawd! du&ego i w$"aniałego' % Pozwólcie. czy od"owiedzi <ene8ie8e.ain' % Dlaczego mu$ieliśmy czeka tak długo: <dybym to #a zadał $obie tyle trudu. gdy go kwe$tionowano' /e"ie# byłoby. c. kło"otów w 0ereldenie. lecz Duncan zauwa&ył.yba nieco zmie$zany' 2ac.cieliśmy wa$ rozgniewa ' Surowy m!&czyzna w $zare# zbroi "ryc. "omimo wa$zyc. ale na#widocznie# nadal #ego członkowie mu$ieli gi. &e "lecy #e# ze$ztywniały' Bonor bractwa był dla nie# niezwykle wa&ny i w"adała w gniew.le' % 6e&eli teyrn odwołu#e $i! do wygnania na$zego bractwa z 0ereldenu dwa $tulecia temu % zacz!ła <ene8ie8e % mam na to wy#aśnienie''' /og. Szarzy Stra&nicy.ciałbym omówi $"rawy doś niedawne % warkn-ł /og.ni!ciem dłoni w$kazał na $to#-cego "rzy tronie m!&czyzn! i zac. #ak na#le"$zyc. i zacz-ł mamrota u$"oka#a#-co: % Z "ewności. co w mo#e# mocy. &e bractwo nie "odlega &adnemu ludowi i &adnemu władcy.o nie wyda#e mi $i!.

ain odc. &e "róbował $"rzeda $wo#e łu"y na wa$zym rynku. &e władca zwrócił $i! do niego.ciałem "owiedzie ''' e''' )a$za 7rólew$ka 2oś ' 2ó# "anie' % )a$za . #ednak nie był "ewien. ale &y#e' % 2ogłem go zabi % wtr-cił Duncan obronnym tonem' Zauwa&yw$zy #ednak wściekłoś <ene8ie8e.owanie "ozwoli mu wymiga $i! od obowi-zków' 2yli $i!' )ydawało $i!.#u& "rze"ełnione' . co od"owiedzie ' Za$koczyło go. królu 2aricu % $twierdziła <ene8ie8e zwi!1le' % 6ednak. gdy <ene8ie8e zaci$n!ła dłoń w zbro#ne# r!kawicy na tyle mocno. "oc.wil! zrozumienie. #akby był gotów rzuci gniewny komentarz. by are$ztowano c.tany. ale król "ow$trzymał go.$"raw-.o by zauwa&y c. by ze$zli do "odziemia' % 7u$iło mnie. ten młody człowiek uwa&a.ain "o$tanowił zmieni Denerim w na#bardzie# wzorowe mia$to na "ołudniu' Szczerze mówi-c. ni& c. &e u$ły$zał cic.od"owied1' % 6eden z moic. ludzi "o"ełnił "rze$t!"$two w wa$zym mieście. #ak "rzy"u$zczam.tylko "rze$t!"ców. &e króla zaintrygowały $łowa komendantki' % 4ie "odoba ci $i!.n!ła ci!&ko' *dwróciła $i! i ge$tem nakazała. które!o będziesz żałował do ko0ca swoic" dni$ Duncan "rzełkn-ł i "oś"ie$znie $tan-ł obok komendantki' % +en młody człowiek to Duncan % wy#aśniła' % Zwerbowano go do na$zego bractwa "ar! mie$i!cy temu z ulic >al ?oyeau@' *bawiam $i!.n-ł r!k. zanim wymknie $i! $"od kontroli' Duncanowi zrobiło $i! zimno ze $trac. "o"rawił go /og. &e #e$teś Szarym Stra&nikiem: % za"ytał Duncana' Duncan nie wiedział.na "ro"ozyc#! komendantki' % 4ie.ło"a' 9o znacz-co ułatwiało okradanie im kie$zeni' 2o&e ten władca nie "otra3ił roz"ozna .u' 1"wila nadeszła . czy to dobrze. dlaczego Szarzy Stra&nicy $i! do na$ "o3atygowali. wdał $i! w walk! z #ednym z nic. &e Duncan #e$t z "o$"ól$twa. ale nie zrobiłemC +o właśnie c. "oś"ie$znie $kłonił $i! królowi' % (le tego nie zrobiłemC 2ogłem.' Dołnierz #e$t ranny.rz-kn-ł' % 2o&e "owinniśmy "rze#ś do kwe$tii.wol!' Serce utkwiło Duncanowi w gardle.o "rzy$ług!' 7ról wzru$zył ramionami' % 6e$zcze o nic nie "o"ro$ili. uwa&am.ło"ak "owinien czu $i! mile "ołec.<ene8ie8e' % 6e$teśmy na wa$ze# ziemi i "odlegamy wa$zemu "rawu' Szarzy Stra&nicy u$zanu#.ysoko # .nieco nadgorliwi % wy#aśnił król "rzy#a1nie' Duncanowi za#!ło c. ale nie mu$iał $i! martwi ' 7ról mac. podczas gdy $ról ycze$ująco mierzył go bacznym spojrzeniem! %ie mógłby ypyty a# $ogoś innego& 'ogo$ol ie$& )re$zcie teyrn /og. by Duncan $i! zbli&ył' 6e# $"o#rzenie ani na c.e zgrzytni!cie metalu' Po$tarał $i! wygl-da "otulnie' % 6e$t doś zdolny. $tara#-c $i! znale1 właściw. nie &ycz! $obie' 9ele w 0orcie Drakon i tak $. "omyślał' /og. &e <ene8ie8e cier"i katu$ze.ain' % 2oi gwardziści bywa#.wa$z. &e złe zac.wil! nie oderwało $i! od #ego twarzy' 2ac"owuj się wła ciwie albo uczynię z twoje!o życia koszmar. &e zwrócił na $iebie uwag!' Genevieve nie spuszczała zro$u z ładcy. &e takie działania $kłoni.yla#-c $i! na tronie w geście "ełne# uwagi: % Prze$t!"$two: 6akie "rze$t!"$two: <ene8ie8e we$tc. "oniewa& nale&y do Szare# Stra&y: Za"ewne c. a kiedy zo$tał "rzyła"any "rzez gwardzi$tów.ain wygl-dał.ainie' % (le "o"ro$z-' Po có& #e$zcze te o3ic#alne dwor$kie "rezentac#e: Po có& #e$zcze to "rzed$tawienie: % Dobry argument' )ydawało $i!. milcząc.ło"aka % za"ro"onowała z "owag. &e król "onownie zwrócił $i! w"ro$t do niego' 4awet na#n!dznie#$zy baron w *rlai$ wolałby racze# wytarza $i! w ole#u i wła$nor!cznie "od"ali . nie do <ene8ie8e' % /og.yba &e król &yczy $obie. /og. 2aricu' % 9. królu 2aricu % ozna#miła w końcu' % 2u$z! $i! u"ora z t. ale "oś"ie$znie umilkł. &eby te& tam za#rze % za&artował Duncan. t arz miała beznamiętną i opano aną! Duncan przestąpił ner o o z nogi na nogę.

#ak "luga$two wy"ełznie na "owierzc. zmu$i go do mówienia' 5 nie minie wiele cza$u. by znale1 zaginionego Stra&nika: % 4ie' 7ról i /og. obe#mu#e #edynie "owierzc. który Duncan roz"oznał od razu' Próbuje zdecydowa#. ni& to ab$olutnie konieczne' +ego Duncan nauczył $i! bardzo $zybko' % 6eden z na$zyc. 2aricu. moglibyśmy we#ś na <ł!bokie Szlaki w *rzammarze i nawet byście nie zauwa&yli. by ośmielił $i! na otwarty atak' *ni "róbu#na$ "rze$tra$zy . by odzy$ka "rzywile#e' % Przy$i!gam.w o$łu"ieniu' )ydawało $i!. $zar"i-c z nie"oko#em "odkr!conego w-$a' % ?ozumiecie zatem.cecie: % za"ytał /og. i tyle' +o bractwo "o o$tatnie# Pladze zacz!ło traci znaczenie i teraz c. gdzie "rzebywa#. w 0ereldenie' % 6e$teś "ewna: % $ze"n-ł król' S"o#rzała na niego "rze$zywa#-co' % )idzieliście mroczny "omiot na wła$ne oczy. królu 2aricu. #aka b!dzie #e# od"owied1' Szara Stra& miała wiele $ekretów i nigdy nie mówiła wi!ce#. &e komendantka niec. "anie mó#.trażni$ó ! -o czole spłynęły mu struż$i potu! yco*ując się i dołą+ <ene8ie8e $kin!ła głow.ain wymienili zmie$zane $"o#rzenia' % )i!c czego c.ładca potarł policze$ zamyśleniu! % 6ak rozumiem. którzy wiedz-. &e mroczny "omiot wie. z czego. Stra&ników "o$iada t! wiedz!.Dawni . ale nie po iedział sło a! Duncan s$łonił się $il$a razy. w 0ereldenie' 4a <ł!bokic. Szlakac. zda#ecie $obie do$konale $"raw!' /og. "anie mó#.' % 5: % /og. #ak mniemam. &e to nie &adna legenda' (y również$ 6e# $łowa zawi$ły w "owietrzu i król 2aric "obladł wyra1nie' Duncan zrozumiał od razu. mógł mie tak "rzera&ony wyraz twarzy' .ain wygl-dał. czając do reszty .ogów' 5 król. i teyrn /og.ni niezwykle rzadko i tylko w "o#edynk!' )-t"i!. &e #e$teśmy w 0ereldenie' )a$ze króle$two.Plag!' 5 $tanie $i! to tuta#.(oghain yra)nie przygryzał języ$.ce wywoła $trac. $"lata#-c dłonie w geście. ale 2aric unió$ł dłoń' % +o "rawda % "owiedział beznami!tnie' .ain' <ene8ie8e "odnio$ła $i! i co3n!ła o krok od tronu' % <dybyśmy "ragn!li tylko "rze"rowadzi "o$zukiwania. i wiar! w zagro&enie. &e "owietrze w $ali tronowe# $t!&e#e z na"i!cia. #e&eli zaraz ktoś $i! nie odezwie' Pierw$zy Zaklinacz "od$zedł nieco bli&e# do "odwy&$zenia. ile może powiedzie#$ Domyślał $i! równie&.ni!. kto widział te mon$tra. ale /og.wil!. .ain "o"atrzyli na ni. #akby miał za"rote$towa . &e <ene8ie8e $i! nie myliła' 7ról 2aric $"otkał mroczny "omiot' +ylko ktoś. królu 2aricu' % 6ednak intrygu#e mnie. )a$za )y$okoś ' 6e&eli mroczny "omiot dowie $i!. co wa$ tuta# $"rowadziło' Zec.!tnie udziela wy#aśnień' % +en Szary Stra&nik''' "o$iada wiedz! o mie#$cu uwi!zienia Dawnyc.ain tylko "otrz-$n-ł głow-' % 4ie wierz!' % Zmar$zczył brwi' % *d wieków nie było &adne# Plagi' ( mroczny "omiot widu#emy na "owierzc. zo$tał zła"any "rzez mroczny "omiot % ozna#miła "owoli <ene8ie8e' % +uta#. dlaczego uznałem..z wdzi!czności-' % Dzi!ku#! wam. "ro$i$z o "ozwolenie na wolny w$t!" do 0ereldenu. &e na$z towarzy$z #e$t #ednym z tyc. &e to $"rawa bardzo delikatna' 6e&eli oka&e $i!.ogowie''' % )ówcza$ nade#dzie Plaga % dokończyła <ene8ie8e' 7ról 2aric "rzytakn-ł z "owag-.ain zmar$zczył brwi' % ) #aki $"o$ób dotyczy to na$: )ida było. "rawda: )iecie.ce$z wy#aśni : 2ilczała "rzez c. rozno$z-c now. &e to "rawdaC % wykrzykn!ła <ene8ie8e' ?u$zyła do tronu i o"adła na kolano "rzed królem' % +ylko kilku Szaryc.ni!.

&e to $i! zdarzyło.o król zza ic. arc. 2ac.n!ła "onuro' % 6e$teście #edynymi. a by mo&e trzeba b!dzie uda $i! dale# ni& do t. gdzie $tał.ain z niedowierzaniem' % *$iem lat temu oba# "rzemierzaliście <ł!bokie Szlaki % wy#aśniła <ene8ie8e' % Zawarliście "rzymierze z /egionem =marłyc. &e wiele z tego "ami!tamy.<ene8ie8e' % 4ie $kładamy takic. gdzie $zuka na$zego towarzy$za' (le nie wiemy.audienc#! $am na $am z gru".do kobiety. dotarło' /og. <ł!bokie Szlaki "od w$c.aigu tak $amo.. ani oburzonego zuc. lecz zamarł' Powoli odwrócił $i! i $kon3undowany $"o#rzał na 2arica' % 9o "owiedziałeś: % Powiedziałem. #akie to wa&ne: % ?ozumiem.ce$z nam "omóc.ain miał właśnie rzuci rozwścieczone# <ene8ie8e kole#n.uwag!.ło"ak zamyślił $i!' 5lu mo&nyc.ain "ozo$tał tam. gdy . "omimo c. że nie może uczyni# tego samego! Pierw$zy Zaklinacz zaci$kał i rozlu1niał dłonie. byliście w mie#$cac. zgodziłoby $i! tak $zybko na "rywatn. gdy Plaga $i! roznie$ie: /og.odnim 0ereldenem. czeka#-c na gwardzi$tów.iwi$tów' % +o w$zy$tko "rawda' % 7ról kiwn-ł głow-' % Przemierzaliście.ain' % =czyni! to' Po"rowadz! ic. "leców' 9. a& dwa# m!&czy1ni na "odwy&$zeniu "rzetrawi. $"ogl-da#-c na komendantk! "rzenikliwymi bladobł!kitnymi oczyma' % 2o&emy w$kaza ci kierunek.o. "oniewa& zo$tało to w"i$ane do 7ronik "rzez kra$noludzkic.aigu. "a#-ków' Polecam u&y ognia' % Potrzeba nam wi!ce# ni& w$kazówekC +o $"rawa &ycia i śmierciC % *$iem lat temu 2aric i #a byliśmy w t. z czoła $"ływały mu kro"le "otu.uzbro#onyc.zarych . nim do$i!gnie teyrna.łodu w "owietrzu' <ene8ie8e czekała cier"liwie.ain' % 9zy nie rozumie$z. "anie mó#.ordy gigantycznyc.*rle$ianie. &e król #e$t równie za$koczony $łowami. uci$za#-c "rote$t komendantki' % 7to wie co na"rawd! knu#e$z: 9zy& nie cudownie b!dzie.ma"y''' % zacz-ł król 2aric' % 4iewy$tarcza#-ce' % Potrz-$n!ła głow-' % <ł!bokie Szlaki zmieniły $i!. głu"ia kobieto: % 9oś % nalegała <ene8ie8e' % 9okolwiekC % 6a "ó#d! % ozna#mił cic. &e zec. którzy do% $kocz. w któryc. ale el*ia czarodziej$a nie spojrzała jego stronę! 2ez ątpienia olała pozosta# tle! 3ało ał. kogoś.gniewn. od "onad $tu lat nie $tan!ła $to"a kra$noluda' (lbo racze# &aden kra$nolud nie wrócił $tamt-d &ywy' % <ene8ie8e we$tc. co $tanie $i! z two#.' . "róśb lekkoC Potra3i$z wyobrazi $obie. #ak $i! tam do$ta ' +ylko wy dwa# $"ośród &ywyc. które mu $i! tak nieo"anowanie wyrwały.#e# $łowa' % 4a "ewno kra$noludy ma#. Stra&ników: Za"ewne niezbyt wielu' 4a dodatek &aden z dwóc. wa$za ła$kawoś ' 2a$z $ław! dobrego wo#ownika i w''' % 4ie ma mowy % $twierdził twardo /og.aina: % 2ieliśmy nadzie#!.atera $"od Dane otocz. znacie drog!' % 9zy ma$z na myśli to.aigu *rtan' ( tam właśnie mu$imy $i! do$ta ' %a $il$a długich ch il sali trono ej zapano ała zno u cisza! Duncan słyszał tyl$o szelest ubra/ . ary$tokratów na "odwy&$zeniu nie wygl-dał ani na zanie"oko#onego. &e ma$z na myśli: % za"ytał /og. &e wiemy.$i! .krain-.aigu *rtan' 2u$imy mie "rzewodnika. &e #a "ó#d!' % )ydawało $i!. by "ow$trzyma atak.ura z rodu 7ardan' /egion =marłyc. "od wodz. #eśli c. udzielił wam zbro#nego w$"arcia w walce "rzeciw *rlai$' )iemy. ale trwało to bardzo krótko' % +eyrn nawet nie krył wzgardy' % S"odziewa$z $i!. i to w mie#$cu. gdzie nigdy nie zna#dzie $i! ciała: % 4ie b-d1 głu"cemC % <ene8ie8e "o$t-"iła krok w #ego $tron!' Duncan na"i-ł $i!.% Zda#e $i!. #ak wa&ne tobie $i! to wyda#e albo #ak wa&ne ma $i! to wydawa nam$ . ale nic takiego nie na$t-"iło' 9. kto #u& tamt!dy w!drował' % Zwróciła $i! w"ro$t do teyrna /og. którzy byli w t. Szaryc.ce$z' +ra3i$z do t.4alt. zanim to do nic. co mi $i! wyda#e.wil! trwało.wałości. #ak my tra3iliśmy' 4a drodze bez w-t"ienia ro#.trażni$ó $lęczących za jego plecami! 0er$nął przez ramię na 1ionę.n-ł r!k-. #ak /og.

zdani tylko na $iebie' 2o&e nawet zo$tan.ciałbym na c. obiekc#i.ain' % 4ikt nie "owinien ryzykowa dla tak głu"iego "lanu''' 4ie.zało&ył na zwyci!$k. tak wiele .aina' % Porozmawiamy niedługo.owywał $i! niemal #ak brat' /ub "owiernik króla' <ene8ie8e natomia$t $"rawiała wra&enie zagubione#' Duncan rozumiał #e# zmie$zanie' =wa&ał. &e #e$zcze "ami!tam drog!' +eyrn /og.n-ł w duc. którymi #ednak nie zamierzał $i! dzieli w obecności widowni' Ze $"o$obu. a twarz wykrzywiła $i! w zakło"otaniu' % (ni $i! wa&C % /og. w #aki władca odwza#emnił $"o#rzenie. nawet nie "lanuC +o w-tlutka nadzie#a. "ami-tka z wo#ny.na dowódcy orle$iań$kie# konnicy "odcza$ .o.ylił $i! do tronu.ciał $i! odezwa .atera $"od ?zeki Dane.aigu *rtan' 6e$tem "ewien.wil! zo$ta $am z teyrnem' Pierw$zy Zaklinacz wygl-dał. by u$tali $zczegóły' 6ednak c. by odbudowa króle$two' Po wyco3aniu $i! *rle$ian tyle było do zrobienia.u' /og. $i!gało wy&yn ab$urdu' Z "ewności. zerka#-c na kl!cz-c. &e m!&czyzna lada c.rz-kn-ł nerwowo.zbro#! za ka&dym razem. by nie wc. #akby c. Dlaczego: 9zego #e$zcze nam nie "owiedziałaś: 7ról 2aric w$tał z tronu.wila wyci-gnie miecz' 4a $wo#ego króla: 9ó&.itwy nad ?zek. a 2aric był wtedy rozbawiony' Z biegiem lat rozbawienie zacz!ło blakn. &e "omy$ł. zer$ając czujnie na $róla! % 6e$teśmy pewni$ .ain i 2aric oraz ?owan "racowali bez wytc."onownie wygnani z 0ereldenu: +rudno "owiedzie ' Duncan nie "otra3ił nawet $twierdzi . czy zły' 2yśl. )a$za )y$okoś : 9zy teyrn nie byłby le"$zym wyborem w te#''' % 4ie % "rzerwał mu król' % 6u& zdecydowałem' )rócił na tron.nienia. o"arta na''' na czym: 6ak mo&e$z c.i Duncanowi wydało $i!. czy taki obrót zdarzeń b!dzie dobry.!ci-.ronne o$kar&enia i wyrzuty /og. 2aric o"adł na o"arcie tronu. "ewnie w 0ereldenie $"rawy załatwia $i! inacze#''' <ene8ie8e "o$t-"iła krok "rzera&ona' % 4ie mo&emy narazi wa$ na takie ryzykoC 6e$teście królem 0ereldenu.ain no$ił t! ci!&k. ale <ene8ie8e "otrz-$n!ła głow-. do t. a to niebez"ieczna wy"rawa' % Zgadzam $i! % doł-czył /og.' *dc. &e /og. "rzerywa#-c $"rzeczk!' % Pó#d! % ozna#mił twardo' % Za"rowadz! ic.o. &e król zgodzi $i! tak nieoczekiwanie' Sytuac#a zrobiła $i! o$załamia#-co na"i!ta' Pierw$zemu Zaklinaczowi nogi wro$ły w ziemi!.#ak on i tylko nieznacznie wzru$zyła ramionami na niewymówione "ytanie c. #e$t roz"aczliwy.$zar. &e $zyku#e $i! walka' )yczuł te&.ain "o"atrzył na władc! o$kar&yciel$ko.Dane. by "ro$i o "omoc . komendantko.król wkrótce zmieni zdanie i Szarzy Stra&nicy b!d. gdy 2aric go widział' +eyrn zdobył #. wyra1nie "ełen gor-cyc.aina' )e$tc.ain mu$i by kimś wi!ce# ni& doradc-' Zac."arad! w Denerim wiele lat temu' /udziom $i! to "odobało. wi!c zamilkł' 7omendantka $kłoniła $i! z wdzi!kiem i odwróciła do wy#ścia' Duncan i "ozo$tali ru$zyli za ni-' Dwa# m!&czy1ni na "odwy&$zeniu ledwie to zauwa&yli' EEE 7iedy tylko komnata o"u$to$zała.odzi w <ł!bokie Szlaki i nie $tawia czoła mrocznemu "omiotowi. niemal z niec. nie $"u$zcza#-c wzroku z <ene8ie8e i wyra1nie $tara#-c $i! nie $"o#rze na /og. Duncan wywnio$kował. błagalnie $kłada#-c r!ce' % 9zy #e$teście "ewni. &e Duncanowi zacz!ło dzwoni w u$zac.o by mie "ewnoś . ale to.ło"aka' 4ie $"odziewała $i!. któr.obok 0ion!' )ygl-dała na równie zdumion.' Zaraz "o wo#nie /og.) $ali tronowe# zrobiło $i! tak cic. czeka#-c na nieuc. co $i! $tało.ain całkowicie $tracił "anowanie nad $ob. &e ten twó# Szary nadal &y#e: 0acisnęła zęby. &e to roz$-dne. wydawała $i! "oci-ga#-ca' Pierw$zy Zaklinacz ?emille "oc.

i zaw$ze tak mało cza$u' . dokona trudnyc.a "a"lała nieu$tannie o ró&nyc. które d1wign-łeś z ruiny' 4a "ocz-tku ci na to "ozwalałem. dlaczego #ego o#ciec wybrał $i! na $zalon.ainowi. którzy do na$ "rzy$zli. /og.odził ani twó# lo$.$wo#e wła$ne cele' 4ie $łu&&adnemu kra#owi i &adnemu władcy' Zrobi-. odk-d wróciłem' /edwie widu#e$z $yna' 4ie c. który nie zno$ił melodramatycznyc.ciał tego mówi /og.$"otkaliśmy w <łu$zy 7orcari: % zacz-ł' % Zaraz "o buncie. $.wygna . ja$by nie miał pojęcia. a i 2aric. a i tak Stra&nikom "rawie udało $i! zwyci!&y ' Szarzy byli $ił-. niezale&nie od #e# liczebności' % 4ie c. &e c.trudne decyz#e. ta $taruc. obc. 2aricowi wydało $i!.ał $i! tylko na uderzenie $erca' % +ak. co uzna#.z *rlai$ % "rzekonywał % na "ewno wie$z. $im jest ten czło ie$! 4agle wy#-ł miecz i wycelował o$trze w "ierś władcy' % Pro$z! % rzekł u"rze#mie' % 2am wła$ny miecz. a Szara Stra& zo$tała $kazana na wygnanie."alcem. by rz-dzi króle$twem. które# nie nale&ało lekcewa&y . &e oni zaw$ze ma#.ain wygl-dał na oburzonego. &e nie miał wyboru' % Pami!ta$z t! wied1m!. #akby nie $"odziewał $i! rac#onalnego wy#aśnienia' Zawa. ale król $i! nie wa.cz-$tk! du$zy.aina. "otrzeba było całe# 3ereldeń$kie# armii' +y$i-ce &ołnierzy "rzeciw mnie# ni& $etce Stra&ników. "ami!tam' +a $zalona wied1ma omal na$ nie zabiła' 9o to ma do''': % Powiedziała mi coś' (oghain spojrzał ycze$ująco! % 5: 2aricu.n-ł' Znał kiedyś /og. ale tylko kilku ludzi wiedziało. by "oradzi $obie z obecnym zagro&eniem.' ?zu $i! na o$trze. &e ?owan nie &y#e: % /og.$"raw wymagało załatwienia.za $to$owne.odzi tylko o to % mrukn-ł 2aric' % )i!c o co: * to. "oc.aina uznano za bo.' *dwrócił $i! do 2arica. byłeś w$zak w &ałobie i rozumiałem twó# $mutek. "otrz-$a#-c głow-' % 6e$teś taki. któr.wy"raw! i nigdy nie wrócił' % 2roczny "omiot #e$t "rawdziwy..ain wy"ro$tował $i! i "rzemierzył "odwy&$zenie w "aru krokac. rzeczac. ani nic innegoC +ra3ny argument' Dwa wieki temu Szarzy Stra&nicy wzi!li udział w $"i$ku "rzeciwko królowi 0ereldenu' S"inek $i! nie udał. #e&eli Szara Stra& mówi "rawd!: % ( co b!dzie.ce ci $i! nawet kiwn.yły to lata wyczer"u#-ce.! $zcz!ścia' (ecz 4o an umarła i szyst$o się zmieniło! (oghain patrzył na "arica. dzi!ku#!' % 4ie ma$z go wzi. &e król nie "otra3ił znieś ic. ge$tów' 6ednak z biegiem lat "rzy#aciel c. miał tyle tro$ki.atera..aina "ociemniała. ani dobro 0ereldenu. &e aby #. #e&eli nie mówi: % /og. ale nie b!dzie ic.ce$z: 9zy $zaleń$two te# "rośby ci! nie "ow$trzymu#e: 2aric $"lótł "alce i zamyślił $i!' 4ie c. ale zda#e $i!. które b!dzie mo&na "ogrzeba ' 5 nie b!d! mu$iał wy#aśnia two#emu $ynowi. &e mo&e #ednak #e$t mu "i$ane zazna troc. $koro tak bardzo ma$z oc. ale min!ły #u& trzy lata' 4ie mog! "ozby $i! wra&enia.legend-' ( kiedy ?owan nare$zcie urodziła $yna. a w oczac. $"o#rzenia' % 9zy na"rawd! tego c. &e nad 0erelden nade#dzie Plaga' +eyrn "owoli $kin-ł głow-' % ?ozumiem' Powiedziała kiedy: .ainie' 5 co b!dzie.ał' 0erelden "onownie ró$ł w $ił!.ylił $i!. &e Stra&nicy.' % Powiedziała mi. wyborów i 2aric to uczynił' 7a&dy taki akt odbierał mu maleńk. #ak w$zy$cy "ragn!li' /og.yba nauczył $i! #e ceni ' % ( mo&e $am $i! nabi#e$z: % 6a nie "róbu#! "o"ełni $amobó#$twa' % +warz /og. wykrzywiła $i! boleśnie' % +ak b!dzie $zybcie# i "roście#' Przyna#mnie# zo$tanie ciało. i "o"atrzył 2aricowi w oczy' % 4awet #e&eli zlekcewa&y$z.ot! umrze ' 2aric "otarł na$ad! no$a i we$tc.ain "od$zedł do tronu. ale na $wó# $"o$ób rado$ne' 4ale&ało "od#.ce$z znikn. o"iera#-c dłonie na "odłokietnikac. gdy uciekaliśmy "rzed *rle$ianami: /og. i ?owan $tali $i! &yw.

bannów % a c. &e warto z #e# "owodu odda ci! w r!ce *rle$ian' 4ie bez e$korty co na#mnie# średnie# armii' 2aric we$tc.n-ł' Potrz-$n-ł nieznacznie głow-. 2aric nie odrzucał teorii /og. ale wre$zcie. którzy u$zli zarazie' 7a&da z Plag omal nie zni$zczyła +.owa czu#noś ' % 2yśli$z. a "rzyna#mnie# król nic o tym nie wiedział' 6ednak le"ie# zac. /og. nie uznałbym. 2aricu' % /og.nieniem' % *czywiście. "rzy#aciel był rozdra&niony' % +ak. władca "rzy"omniał $obie ka&de $łowo. #akby c.ain co3n-ł $i!. zabó#ców. #e&eli )ied1ma z <łu$zy $i! nie myliła: 9o. nic nie mogło go odwieś od raz "owzi!tyc. &e i$tnie#e zbie&noś : % za"ytał król.ocia& nie znaleziono dowodów. byliby martwi' 2aric niemal za"omniał "rze$trog! "rzed Plag-. czu#-c nagle nie"ewnoś ' % 6e$tem "rzekonany. &e w "rze"owiedniac. o czym Szara Stra& wiedziała na#le"ie#' Z "ewności.ciał rzec coś na"rawd! $zalonego. &e wied1ma dbała tylko o wła$ne cele i kłamała.eda$."rze$trog!.aina' 2o&e "rzy#aciel nie mylił $i! i tym razem' /ecz #e&eli $i! mylił: Stara wied1ma była $zalona. ale kiedy tylko Pierw$zy Zaklinacz ?emille "owiadomił go.ain o"uścił "owieki i we$tc. ale 2aric nadal nie "otra3ił za"omnie o #e# "rze"owiedniac. b!dzie$z #ego regentem i zatro$zczy$z $i! o 0erelden' /og. &e Stra&nicy "ro$z.ylił $i! na tronie' Znał ten ton' 7iedy /og.$3ru$trowany' % 4ie mog! tego uczyni ' 4awet #e&eli uwierzyłbym w t! ta#emnicz.ain wierzył. a on cię zdradzi$ 2a każdym razem dotkliwiej$ . w$kazu#-c im drog! z <łu$zy 7orcari' <dyby tego nie zrobiła..n-ł i odc. uwierzy te& w "ozo$tałe' Poza tym /og. by za"obiegł "rzy$złym nie$zcz!ściom: % 2a$z rac#! % "rzyznał z ci!&kim we$tc. by #. były te& "róby "ozbawienia 2arica tronu "rzez nie F lo#alnyc. "rzecze$u#-c "alcami ciemne wło$y' 2aric a& za dobrze znał ten ge$t.ainowi.aina znaczyło to: wrogowie' )!$zył $"i$ek % nie &eby "ierw$zy' Przez lata "o#awiło $i! kilku wyna#!tyc. &ebym to #a ru$zył na <ł!bokie Szlaki. $"lótł ramiona na "ier$i i $"o#rzał na króla $ce"tycznie' % +o ci nowina' .ordy mrocznego "omiotu ro#-ce $i! na "owierzc.zobaczy ' /og. "rze$łania#-ce niebo i "lugawi-ce ziemi! $am.ainie: Dopu # !o blisko siebie. była nie do znie$ienia' Stare o"owieści o"i$ywały . nie ty' 9ailan "otrzebu#e o#ca' % 9ailan "otrzebu#e matki % gło$ 2arica zabrzmiał "ła$ko nawet w #ego wła$nyc.ain "rzewrócił oczyma i co3n-ł $i! o krok..$wo#obecności-' Pomiot rozno$ił Plag! i mordował tyc.ain znał' 5 za"ami!tał #e bardzo dobrze' 2o&e uwa&ał. u$zac.dla ocalenia "rzed tak."rze"owiedni! "otra3iłby wygło$i ka&dy' Staruc. to "ewne. które /og.ainie' Dla nikogo nie robi! nic dobrego' /e"ie# b!dzie. &e za tym w$zy$tkim kryło $i! im"erium.% +ylko &e nie do&y#!. #akby u$ły$zał #e zaledwie wczora#' 2yśl o Pladze tuta#. ni& "ozwoli mu ru$zy na wy"raw!' Szarzy Stra&nicy byli *rle$ianami' Pierw$zy Zaklinacz był *rle$ianinem' Dla /og.o audienc#!.a bez w-t"ienia "róbowała ci! "rze$tra$zy ' % =dało #e# $i!' /og.' % 5 o#ca.yły to #edyne $łowa z "rze"owiedni )ied1my z <łu$zy. #e&eli "rzekazała 2aricowi "rze"owiednie właśnie "o to. &e #eśli 2aric uwierzy w #edno z "roroctw.ac. gdy otworzył oczy. gdy ode#d! i "omog! króle$twu' % 6e$teś głu"cem' % +y zaś % zignorował "rzy#aciela 2aric % ty mu$i$z zo$ta ' Zao"iekowa $i! 9ailanem' 6e&eli coś mi $i! $tanie.ain "otrz-$n-ł głow. &e nie "owinieneś mi u3a : )ierzy$z w to #e$zcze: ) lodowatym $"o#rzeniu "o#awiło $i! na"i!cie i 2aric wiedział dlaczego' )ied1ma "owiedziała o /og. który nie #e$t''' 4ie robi! dla niego nic dobrego.ain odrzuciłby t! myśl.! "rawdy. gdy tak #e# było wygodnie' 4ie mo&na u3a magii. &e ma$z rac#!' /og. "ozwól.kata$tro3. "rzekonań' Pr!dze# wezwie gwardzi$tów i $"róbu#e zamkn2arica w loc. wied1my było c.ain rzucił 2aricowi "ogardliwe $"o#rzenie' % 9zy nie "rze"owiedziała tak&e.warto zaryzykowa wiele' /og.ni. &e ma $łu$znoś . ale 2aric nie był tak "ewien' 9o b!dzie. "owiedział tylko bez "rzekonania: % 6e&eli uwa&a$z. w 0ereldenie.' =ratowała &ycie 2aricowi i /og.ain nigdy nie zdradził 2arica.o troc.

nie kr!"u# $i!' Genevieve przy ołała gestem młodzie/ca. ludzi' 7ogoś.. co udało $i! nam za"ami!ta ' (le znowu ze#ś w <ł!bokie Szlaki: 4ie.yba &e ty zmieniłaś zdanie.ain zo$tanie w $tolicy' 9. )a$za )y$okoś : % za"ytała <ene8ie8e z "rzekonaniem. za$koczeni. &e tak b!dzie le"ie#. $tórego przedsta iła cześniej.aina nie ma na "odwy&$zeniu' 2aric "oczuł $i! dzie$i! lat $tar$zy. białowło$a komendantka "rzy"ominała królowi bardzie# /og.nabrze&e' =3am. drzwi za "odwy&$zeniem' % Pośl! kogoś. ramionac. &e #e$t to #edyny roz$-dny obrót wydarzeń' % 4ie % od"owiedział 2aric z "onurym uśmiec. $tóry popełnił przestępst o! 5hłopa$ był smagły. nie była to "rzekonu#-ca od"owied1' % Po"rowadz! wa$. &e 2aric "omyślał. &e nie wolno mu u3a . brzmiały w u$zac. gdyby do&yła wieku Stra&niczki' Dona nigdy nie byłaby tak $urowa i o3ic#alna. &e "o$tawi! warunek' 9. estchnął.ain odwrócił $i! do małyc. czy& nie: % Hwietnie' Dartu# $obie z tego. gdy uści$n-ł #e# dłoń' % Daru#my $obie zatem 3ormalności. dlaczego /og.zde$"erowani i &-da#. a zaraz "otem 3al! "oczucia winy. i na"i!tyc.ain zmar$zczył brwi' % 6a mam #u& doś *rle$ian na #eden wieczór' Szczególnie tego lizu$a ?emilleGa' )ie$z."u$tk!' 2o&e te& odrobin! litości.aina na koniecznoś $iedzenia w Denerim.ań' % 4ie' 2u$imy ru$za #ak na#"r!dze#' 6e$tem "ewna. nary$owa ma"! i "rzekaza w$zy$tko. by "o"rowadzi kogokolwiek dok-dkolwiek' <ene8ie8e "ode$zła bli&e#.u. 2aricu' 6e$t $"oro do zrobienia od rana' (mba$ador z 7irkwall c.zbyt wiele' 2o&emy da im w$kazówki.aniem wkroczyli "onownie do $ali tronowe#' ?ozgl-dali $i! uwa&nie. tego.owywała #ego nie$kazitelnie "i!kn. #ak mniemam: % +o *rle$ianin. gdy $kłoniła głow!' 2o&e nie była a& tak "odobna do /og.ce "orozmawia o "iratac.ciałabym "rzydzieli ci #ednego z moic. ile du$za za"ragnie' % /og. zaw$ze "ełna tro$ki o króle$two i ka&d. #ak niebez"ieczne #e$t to "rzed$i!wzi!cie: )iecie o tym równie dobrze #ak #a' % Hwietnie' % 7ról w$tał i z$zedł z "odwy&$zenia' <ene8ie8e wygl-dała na mocno zakło"otan-.2aric wzru$zył ramionami' % Stra&nicy $. $rzy iąc się.aina. brwiac. #ak $i! wydawało' % Pozwól #ednak. kto b!dzie tro$zczył $i! o two#e bez"ieczeń$two i "otrzeby' % 6e&eli uwa&a$z.wil! "oświ!ca#-ca $ynowi' Podobało #e# $i! rz-dzenie.. "ewne# $woic. $ił wo#owniczki' 6e# widok $"rawił. ma$z rac#!' % +y da$z im w$kazówki' % /og. "od warunkiem. komendantko: Potrz-$n!ła głow-.mnie #e$zcze bardzie# ni& ciebie' % 6ak $obie &yczy$z''' 2aricu' % 4a #e# u$tac.aina' % Zmieniliście zdanie. tego był "ewien' ?owan no$iła $erce na dłoni. "ozbywa#-c $i! wa. &e nikt $i! nie dowie o moim udziale w te# wy"rawie i &e b!dziemy "odró&owa w ta #emnicy' /og. a "otem "rzygarbił $i!. m!cz.! nie był gotów. 2arica 3ał$zywie' Poniewa& król do$konale wiedział. &e litu#e $i! nad m!&czyzn-. tak $amo #ak macierzyń$two % o wiele bardzie# ni& wo#aczka' Prawd! mówi-c.em' S-dz-c "o zmar$zczonyc. "o#awił $i! cień uśmiec. ale nie $ied1 z nimi za długo. wo#owniczki. #ak na#le"$zy "rzy#aciel "oś"ie$znie o"u$zcza $al! tronow-. ciemniejszy od pozostałych6 zape ne z riva/s$iej $r i! -odszedł niepe nie. ja$by łaśnie . &e /og. jedna$ ostrzega cze spojrzenie zdyscyplino ało go natychmiast! 'iedy stanął obo$ $omendant$i. dobrze: =wierz. by kazał wróci Szarym Stra&nikom. &e da$z $obie rad! na audienc#i.ain nie wraca do <waren' ) <waren nie$kazitelnie "i!kna młoda &ona wyc. uo$obienie do#rzałe#. czu#-c wewn!trzn. by "omóc w rz-dac. który tak wiele dla niego "oświ! cił' 6ednak te w$zy$tkie "rote$ty i narzekania /og. którzy "l-dru#. gdy b!d! $i! za#mował bie&-cymi $"rawami: % Zrobi! to % od"owiedział 2aric' Po"atrzył #e$zcze.młodcórk!' 7a&dy od czegoś ucieka' EEE Szarzy Stra&nicy i Pierw$zy Zaklinacz z wa. #ak wygl-dałaby ?owan.woln.c. &e nie mu$z! wam mówi . gdy wy"ro$tował $i! na $woim tronie' (ni troc.

&e bardzo $i! nam to "rzyda' % Dlaczego #e$t tak mało cza$u: % za"ytał 2aric' . obowi-zków. ale liczy $i! cza$' 2u$imy wyru$zy #ak na#$zybcie# do +wierdzy 7inloc. gruby warkocz $i!gały #e# "rawie do "a$a i nie no$iła &adne# widoczne# broni' 2aricowi "rzy"omniało $i! mgliście. a na "lecac. ale wi!k$zoś z na$ "otra3i zrozumie znaki. )a$za )y$okoś . 4icola$. która wy$un!ła $i! z gru"y..brod!' Zac. nawet #e&eli #e# twarz "ozo$tała c. takic. $kór u"odobniały go do myśliwego' 7ell $kłonił u"rze#mie głow!. gdy zna#dziemy $i! na <ł!bokic. komendantka uśmiec.' <ene8ie8e "okiwała głow-' % 7r-g zao3erował magiczn. zbro#ac.$zat! okryt.o "oc. #ego "o$!"na mina wy$tarczała za $łowa: Proszę.ciewało $i! z ni. #akic.w Stra&y "rawie tak długo #ak #a' Dwa# wy$ocy m!&czy1ni wy$t-"ili o krok..n!ła $i! nie bez złośliwego rozbawienia' % Potraktu# to #ako kar!' 6e&eli nie b!dzie$z nale&ycie $"ełniał $woic.a#-c $i! $zeroF ko' 6ulien na "lecac.odzenia wła$nymi ście&kami' 0iona była ładna. % <ene8ie8e zwróciła $i! do 2arica' % +o 7ell. myśli i uczu ' Po tak wielu latac. "rzy"ominała Pierw$zego Zaklinacza ?emilleGa: byli m!&czyznami nawykłymi do c.' Zaka"turzony m!&czyzna wy$t-"ił o krok' 2aric w &yciu nie widział tak uderza#-co #a$nyc. uści$n-ł 2aricowi dłoń z wigorem. 6ulien.kolcami maczug!. król "o "owrocie mo&e ci! ode$ła do wi!zienia' Duncan bezradnie "o"atrzył na 2arica. twoim obowi-zkiem b!dzie tro$ka o "otrzeby króla % ozna#miła <ene8ie8e tonem niedo"u$zcza#-cym &adnyc.świadcz-c. były "ełne wyrazu' ="rze#mie $kin-ł 2aricowi głow-' Drugi. która zdecydowała $i! doł-czy do Szare# Stra&y' 4ie mówi. niemal tak długi #ak on $am' 4icola$ zaś no$ił "rzy "a$ie nabi#an.ło"ak na "ewno nie był $"i$kowcem. a nieznaczne $kinienie głowy trudno byłoby nazwa ukłonem' Pierw$zy Zaklinacz zbli&ył $i! wyra1nie za&enowany' 4erwowo zaci$n-ł dłoń na $woic. &e b!dzie to odświe&a#-ca zmiana towarzy$ka' % Duncanie. &ółtyc. Szlakac. niemal "rzeczuleniu' Zwi$a#-cy z "leców du&y łuk i odzienie z grubyc. ale nie odezwał $i! $łowem' % ( to =ta.zadziera . gdy $kłonił $i! kilka razy 2aricowi' % . c. #e$tem "ewna. gdyby zobaczył #. &e 2ilcz-ce Sio$try walczyły gołymi r!kami % "rawda to: Pomimo niewielkiego wzro$tu kobieta miała $olidn. widywał.$"ódnic!.la$k!' 2aric nie uznałby #e# za czarodzie#k!. miał ciemne wło$y "rzyci!te tu& "rzy $kórze oraz krótk.ło"ak $i! $krzywił. którzy cz!$to u&ywali broni' % ( to 0iona.łodna.br-zow. tarcz! z $ymbolem gry3a' *ba# "oru$zali $i! z cic. #ak "ancerz <ene8ie8e' *ba# no$ili te& w-$y w c.ot! $i! roześmia .Szare# Stra&y' 2iedziane wło$y $"lecione w długi. dy$ku$#i' % +o znaczy wyno$i nocnik i "rzygotowywa "o$iłki: % 6e&eli król tego właśnie $obie za&yczy. rekrutowana z 7r!gu 2aginów w 2ont$immard "rawie rok temu' 7obieta. &e "rzed$tawi! "ozo$tałyc. a oczy. a u boku trzymała biał. $zatac.odziłoby wcale o to. oba# w identycznyc."omoc w drodze na <ł!bokie Szlaki' ( "oniewa& nie mamy wiele cza$u.o czu#ności. mó# adiutant' 2a wra&liwoś na mroczny "omiot i b!dzie na$zym tro"icielem. 2ilcz-ca Sio$tra. u&ywa' 7ra$noludzka kobieta no$iła "ro$t.tunik. by na "ierw$zy rzut oka odeF c. czy była uzbro#ona czy nie' % 9i dwa# to 6ulien i 4icola$' S. na tyle mu$kularn-."o$tur!.araktery$tycznym orle$iań$kim $tylu.bez la$ki. miał wielki miecz. zna#dzie $i! wiele nocników' +o nie b!dzie "rzy#emna w!drówka' % Pozwól.u 2aric' 9okolwiek Stra& w nim zobaczyła. #akic. $"!dzonyc. &e na <ł!bokic. tak' % ( kiedy c. i nie c. Szlakac. nie każ mi wynosi# nocnika$ 2aric miał oc.twarz i "oru$zał $i! z o$tro&ności.łagam o wybaczenie. c.zdobył się na nadludz$i ysiłe$! )ie należy się po nim spodziewa# finezji % ocenił w duc.murne. z #a$nymi wło$ami do ramion.owywał $i! dy$tyngowanie. uśmiec. nawykł do wyra&ania otwarcie $woic.."ewności$iebie wo#owników. ubrana była w kolczug! i niebie$k. oczu' 2!&czyzna miał "onur. ale w "or! $i! o"anował' ?acze# nie zano$iło $i!. &e była el3k-' )i!k$zoś magów. ci!&kic. ale na tym "odobień$twa $i! kończyły' Pierw$zy. na dworze 2aric uznał. bez wzgl!du na to.

by do"uści go do $woic. bractwo miało $wo#e wła$ne ukryte cele' % 2a na imi! .Stra& #ak bractwo.' 2!&czyzna o$tro&nie "rze$un-ł dłoń i "rzekonał $i!. Pieśń Smutku 8:1I 5nten$ywny $mród "rzy"ominał .!tnie oddawano mu uświ!con.am' % 7im dokładnie #e$t ten. ale 2aric był tylko lekko zdziwiony' 2o&e nawet nie "owinien $i! wcale dziwi ' Do Szare# Stra&y. ale "ozo$tawiono mu $zaty i tunik!.tradyc#dzie$i!cin!' /ecz nawet tam nigdy otwarcie nie okazano Stra&y braku $zacunku' 9. gdy ogarn-ł go $mród zgnilizny' Przec. nie kwe$tionowano #e# umie#!tności' % 2am #edno "ytanie.$koru"! $kał. który czynicie w mej !a"i. kto #.teraz krwi. który nie zo$tałby natyc.mia$t zabity "rzez mroczny "omiot' % )o#owniczka zamilkła. #eśli mo&na % "owiedział 2aric' % Słuc.' *$try.ocia& była nieliczna. którego u&ytecznoś dobiegła kre$u.zna % od"owiedziała z "owag-' 2aric ani "rzez c.mu na tyle.eda$C 7ról 0ereldenu mógł mie tylko nadzie#!. &e $i! zawa. i niec. zanim mroczny "omiot wci-gnie go dale# w <ł!bokie Szlaki i zanim ta#emnica $i! wyda' % ( #e&eli $i! wyda: 9o wtedy: % )tedy zabi#emy ka&dego. ta#emnic' Przyna#mnie# "od tym wzgl!dem /og. nie"ewna. "odobnie #ak tarcza i miecz. a re$zta "od-&yła g!$iego #ego śladem' % +o. ranac. co "owiedziała' Sam "omy$ł.i #e# lud1mi ru$zy w na#niebez"iecznie#$zy zak-tek +. gdyż "otna jest. #akby niewidzialny ci!&ar mia&d&-cy mu ciało' 2!&czyzna wzi-ł gł!boki. &e $tało $i! coś niezwykłego' 2u$imy do niego dotrze . urywany wdec. traktowano Szar. "rze$zywa#-cy ból "rzy"omniał mu o odnie$ionyc. c. "rzy#mowano tylko na#le"$zyc. ile mo&e u#awni ' ( "rzecie& miał z ni. Szlakac. &e Stra&nik nadal &y#e.i brudn-' ?any natomia$t zo$tały o"atrzone' ) całkowite# ciemności nie mógł ."o"iołu i tłu$zczu' .ocia& od wieków nie było Plagi.wil! nie w-t"ił.reganowi odór gni#-cego mi!$a' Z oddali dobiegał "omruk. czu#noś ' ) wielu kra#ac.' 7iedy zdołał wre$zcie za"anowa nad mdłościami. &e mała gru"a mo&e $tanowi gro1b! dla mrocznego "omiotu. #akic.regan nadal był w <ł!bokic.' )yczuwał nad $ob.ylił $i! gwałtownie i zwymiotował. &e Szarzy Stra&nicy zau3a#. "o"lamion.ała. i zaraz zacz-ł $i! du$i . !prowadzi"iście $rzec% do &ieba i zagładę na cały świat. &e <ene8ie8e uczyni to. którzy obecni byli w ka&de# krainie "oza 0ereldenem' +a e$tyma budziła #ednak w niektóryc.wielomilow. doznał obra&eń' 6ego zbro#a "rze"adła. "owinien wydawa $i! ab$urdalny. z na#le"$zyc. dr&-c i "oc-c $i! ob3icie.o ściśni!te wn!trzności miał "u$te i #edynie dławił $i! w nieo"anowanyc. #atrzcie na doskonałość. #e$t doś znacz-ce i w$kazu#e. ledwie $ły$zalne murmurando.ain $i! nie mylił. kr!gac. $"rawdził. drzwi na końcu komnaty' 2aric ru$zył za ni-. legendy "ozo$tały nadal &ywe' /udzie równie& mieli wiele $zacunku dla Stra&ników. budz-ce #ednak gł!boki $trac.regan % "owiedziała komendantka' % +o mó# brat' DWA I tak Złote Miasto czernieje z każdym krokiem. #ak gło$iły o"owieści.' ( c. a nie odwrotnie. #akby "okryty war$tw. a #e# $"o#rzenie "ow!drowało w dal' Zaraz #ednak $zor$tko "od#!ła mar$z w $tron! wielkic. &e le&y na kamieniu' <łaz wydawał $i! w dotyku dziwnie śli$ki. $"azmac.% 4igdy nie $ły$zano o Szarym Stra&niku. kogo mamy odnale1 : <ene8ie8e zatrzymała $i! gwałtownie tu& "od drzwiami i $"o#rzała 2aricowi "ro$to w oczy' Ponownie do$trzegł.

ale "otem''': 4ic' Przy"omniał $obie ból. &e gdybym "rzy$zedł "o ciemku.u u$t .regan $ły$zał ic.do$tał od "rzebudzenia' )yczuł. niczym zgniła "a#!czyna ci-gn-ca $i! "o $kale' Pluga$two mrocznego "omiotu' 2!&czyzna "ow$trzymał 3al! tor$#i' /e"ie# nie myśle o tym za wiele' )ówcza$ rozległ $i! nowy odgło$' 7roki. okrzyki wzywa#-ce czar lub "o "ro$tu uwalnia#-ce gniew' Sły$zał nawet. #ak $tawiały ultimatum "rzed bitw-. niezbyt daleko' . emi$ariu$za.' Powinien by martwy' 2roczny "omiot nie okazywał litości i nie brał #eńców' . lecz trzymała $i! w bez"ieczne# odległości' % Hwiatło #e$t konieczne % mówił dale# u"rze#my gło$' % Przy"u$zczam. #akby coś "róbowało''' do$ta $i! do #ego myśli' (le gdy zdał $obie $"raw!. co u#rzał w bla$ku świec-cego kamienia. "ierw$za w$kazówka orientacy#na. w o. gdy odezwali się do Szarego Stra&nika' Jmi$ariu$ze byli rodza#em "omiotu.ydnym uśmiec. &e zbli&a $i! mroczny "omiot' 2!&czyzna odczołgał $i! #ak na#dale#. #ak dotarł do zru#nowanego t. "łótno' 7le $to go tutaj przyniósł& 'to zajął się ranami& . $"alenizny' .aigu' Pami!tał. lecz nie nie"rzy#emny dla uc. i nogac.regan niezdarnie d1wign-ł $i! na czworaki' Po omacku "róbował zorientowa $i! w wielkości "omie$zczenia' Pod "alcami wyczuł c. który rzuca zakl!cia' .regan u$iadł i zamrugał. gdyby nie zaka&ona $kóra i wyłu"ia$te rybie oczy' Stworzenie nie miało wło$ów. co $i! zbli&a: 4iemo&noś "rzy$to$owania wzroku do całkowite# ciemności do"rowadzała do $zału' 7roki $tawały $i! głośnie#$ze. u&ywania' . ale tu& obok' 6ak zaw$ze doznanie wywołało nie$mak. $erce zabiło mu $zybcie#' . $tron.a było te& inne d1wi!ki' ?uc.. ale nigdy nie były to u"rze#me. &e niew-t"liwie ma "rzed $ob.regan tylko "rzecierał oczy.e i $tłumione odgło$y. ale #ednak rzeczywi$te' *d cza$u do cza$u zmieniał $i! te& odór..regan zamkn-ł oczy i o$tro&nie w$łuc. odbi#ały ec. co $i! dzie#e.regan uwa&ał. &e nie widzi$z "o ciemku: 9zy to mroczny "omiot: Jmi$ariu$ze umieli mówi . czu#ny i "rzera&ony zarazem' 9zy $. d1wi!czny gło$' 4ie$amowity. doznanie znikło' 7iedy $obie "rzy"omniał. niemal niezauwa&alne. brudne % #ak to dobrze. #akby w ciało Stra&nika $-czyła $i! trucizna' Zamkn-ł oczy i $"róbował wy"c. którego mo&na by "omyli z człowiekiem.$i! "rzy#rze o"atrunkom' Za"ewne #akiś okład "rzytrzymywany kawałkami $zmat w dotyku "rzy"omina#-cyc. #ak. #ak otoczył go mroczny "omiot z <ł!bokic. &e nie zo$tał nim okryty. by zanotowano c. gdy o$trza "otworów zanurzały $i! w #ego ciele.yba 3utro. kto mówił. metalowe drzwi $i! uc.tu drzwi: 9zy zobaczy. &e to "rzekleń$two' 2ruczenie nadal było $ły$zalne' 4a #ego tle #ednak $łyc. otoczył go ze w$zy$tkic. Szlaków.' Szmer wody' 9ic.mroczny "omiot' Zna#ome doznanie nie$maku i obrzydzenia $"lamiło mu umy$ł' % Poczekam % zabrzmiał gło$' % +wó# wzrok niedługo "owróci' Przez kilka c.regana ośle"iło #a$ne światło' 7rzykn-ł z bólu i $kulił $i!. nie byłoby to dla ciebie "rzy#emne' Dobrze $i! domyślam.regan zwrócił twarz w $tron! d1wi!ku. &e Stra&nik zna#dował $i! w budowli. ni#ak nie rozwiało #ego kon3uz#i' 2iał "rzed $obmroczny "omiot.ylonyc.o #eden "rzy"adek. a z rozc.regan czuł dziwny naci$k na umy$ł. zwykłe $łowa' 6ednak Stra&nik wyczuwał.regan "ami!tał. "rzez zgnilizn! "rzebi#ał za"ac.z umy$łu świadomoś mroczne# obecności' 6ak&e $i! brzydził tym doznaniemC 7a&dy Szary Stra&nik zy$kiwał zdolnoś wyczuwania "omiotu na odległoś i wi!k$zoś uwa&ała to za dar' .$kał!' <ładkie ściany dowodziły. a& wre$zcie "owróciła o$troś widzenia' +o.em i rezonowały w głowie Stra&nika' ( "otem $krzy"n!ły zawia$y. #akby ten. nadal o$łania#-c $i! "rzed zbyt #a$nym światłem' +rudno było cokolwiek do$trzec "rzez łzy' =dało mu $i! #edynie zobaczy rozmazany cień $ylwetki trzyma#-ce# coś. a nie w naturalne# #a$kini' ?!ce natra3iły na le"kie $mugi. nie nawykł do ic. gło$y raz "odcza$ walki.a' Słowa zdawały $i! wydo$tawa z zaciśni!te# krtani. ale .ał $i! w $wo#e nadwra&liwe zmy$ły' )okół wyczuwał mroczny "omiot' 4ie w tym $amym "omie$zczeniu. co wygl-dało #ak świec-cy kamień' Po$ta we$zła do "omie$zczenia. buty na kamieniac. co $i! $tało. $z"ony zdziera#-ce mu zbro#! i zaci$ka#-ce $i! na r!kac.wil . za$łania#-c twarz' % Pro$z! wybaczy % zabrzmiał ni$ki. ślizg "o kamieniac.n.regan nie "rzy"ominał $obie. wolał nag.yliły i .

ale . kim #e$teś' +o właśnie wyczuwa$z w na$. "omar$zczony "alec w kierunku . &e ludzie zna#.wyczu mó# lud' ( ty wie$z. a my w tobie' Stra&nik "oczuł uci$k w &oł-dku' 4ie "owiedział nic."o"iołem i kurzem' ) #edne# dłoni "rzyby$z ści$kał czarn-. &e umiał na"rawia $wo#e zbro#e. tak wielki. czy z niedowierzaniem. budowli w <ł!bokic. by zebra moc do #ego rzucenia' 6e&eli . lekar$twac. &e mroczny "omiot za takie #e uwa&a' % S-dz!.i$tot!. w drugie# % kawałek świec-ce# $kały' )ydawał $i! $"oko#ny.br-zow.regana' )ie byłby to pierwszy raz % "omyślał z gorycz. nawet ta "owyginana la$ka nie na wiele $i! "rzyda' % 9zy two#e rany $i! zagoiły: % za"ytał nieoczekiwanie "omiot' % ?ozumiem.regana nieludzkimi oczyma' Stra&nik zadr&ał. ale. gdy tak "atrzył na . co #e$zcze bardzie# zmie$zało Stra&nika' % 2ó# lud "otra3i wyczu Szarego. #e$t''' ograniczona' % 4ie "o#mu#! % wy#-kał . "c.wy$tawały kły' Zamia$t ty"owego dla "otworów odzienia zło&onego z kawałków $kór i zbroi ten $twór no$ił "ro$t.regana' % 6e$t tak&e w two#e# krwi' +o właśnie czyni ci! tym. ru$zy$z na <ł!bokie Szlaki' Sam' . czemu tak #e$t' % Stwór $"o#rzał znacz-co na . czy z za$koczeniem. &e nie u#awniono go nawet komuś z rang. #ak.regan b!dzie wy$tarcza#-co $zybki. $ekretów. &e gło$ załamał $i! na $łowie człowiek.broń i $c. $ilne "rzeczucie kazało mu $i! tego $trzec' ?ozmowa z "otworem była #u& wy$tarcza#-co zdumiewa#-ca' (le to.owa ' 5n$tynkt "od"owiadał mu. &e #e$teś Szarym Stra&nikiem' % 6a''' 6e$tem i tym. czy mo&e z czymś innym' 9zy mroczny "omiot w ogóle był zdolny do uczu : Potra3ił w$"ół"racowa "odcza$ ataku' )iadomo. Szlakac.regana. tak $amo #ak Szarzy "otra3i. &e nie #e$teś % mówił $twór' % S-dz!. by zabi lub zakazi &yw. &e to w ogóle emi$ariu$z' <dyby c. który nie rzuca $i! bezmyślnie. ale te& nie "otra3ił $"o#rze "otworowi "ro$to w nieludzkie oczy' % Przy#-łeś t! ciemnoś w $iebie % mówił dale# mroczny $twór' % =&ywa$z #e#.o "rzybrudzon.$i! za działaniami "otworów. a nawet kon$truowa "rymitywn.regan "rzy"u$zczał. i tym' 2roczne $tworzenie unio$ło wzrok. niemal "o ludzku' +o "rzeczyło całe# wiedzy.a na$ do "rzeciw$tawiania $i! światłu' 6e$t w na$ze# krwi i "lugawi świat wokół na$' )yci-gn-ł $z"onia$ty. nie$tety.motywację kry#-c.Szara Stra& mozolnie zdobywała wiek "o wieku "odcza$ Plag' % 9zego nie "o#mu#e$z: % za"ytało $tworzenie cier"liwie' % 9zy #e$teś''' mrocznym "omiotem: 4ie wydawało $i! za$koczone "ytaniem' % ( ty #e$teś człowiekiem: Zdawało $i!.z udanym w$"ółczuciem' Stra&nik zaś nie wierzył wła$nym oczom' 4ic nie "rzygotowało go na $"otkanie z mrocznym "omiotem.moc magicznego uzdrawiania. ale ka&dy czar wymagał cza$u.$zat!. by walczy z moim rodza#em' +wo#a od"ornoś na $ka&enie nie #e$t #ednak całkowita' 7iedy zacznie u$t!"owa . #akby było obce' .' 6ednak nigdy nie znaleziono dowodu na świadom.la$k!.o by gołymi r!kami' Jmi$ariu$ze mogli u&ywa magii.regan nie "otra3ił oceni .ronienia z "ozo$tałości kra$noludzkic. #a nie' 4awet na$za wiedza o ludzkic. &e mroczny "omiot znał . zniewala. "oza $iłami zła. nie $"u$zcza#-c czu#nego wzroku z emi$ariu$za % zakłada#-c.y walczy z nami "o raz o$tatni' +o dlatego tu "rzy$zedłeś.regana.owu#e $i! u"rze#mie. nie"ewny. lecz zac. "owyginan.regan' Stworzenie $kin!ło głow. ale m!&czyzna nie od"owiedział' % 2roczny "omiot ma $kaz! % "od#-ł emi$ariu$z' % 9iemnoś . które nimi władały' Za"ewne Szara Stra& mylnie oceniła mroczny "omiot' (lbo wiedziała cały cza$ i $tanowiło to #e$zcze #eden z rozlicznyc.regan nadal nie "atrzył na mroczny "omiot. czy nie czekał go o wiele gor$zy lo$' 2roczny "omiot o"arł $i! na la$ce w geście ty"owym dla człowieka. czy& nie: Pytanie zawi$ło w ci$zy' . c. c. która na$ "rzenika. by rzuci $i! na "otwora i złama mu kark. #ak ma $i! zac. mógł to zrobi wcześnie#' 2!&czyzna nie był #ednak "ewien.Stra&nik' Powoli u$iadł "onownie.ciał zabi .

"rzez mroczny "omiot. gdy "rzyc. co o tym myśle ' . zakończy to $zybko i czy$to. i niewa&ne.nawet tyle' S. na #ego tle Stra&nik wyczuł inne "otwory' Docierały do niego $tłumione odgło$y.em Stra&nika' +en zaś odwrócił $i!.a było #edynie $zele$t $zat wygładzanyc.regan' 9. czego c.regan nie był "ewien. by z tym $kończy ' % Powołanie % "owtórzył mroczny "omiot.wiał $i! % ogarn!ły go zawroty głowy' % 9zym ty #e$teś:C % wykrzykn-ł' Do$koczył do "otwora tak bli$ko."o "ro$tu mrocznym "omiotem i niczym wi!ce#' . niemal u"adł.śli$koś $ka&enia.ce$z.a tylko $zalonego bicia wła$nego $erca' .wil! $łyc.y umrze : % +akC % wrza$n-ł . jeżeli zo+ stanie zabity& -rzecież łaśnie po to zszedł na Głębo$ie . uno$z-c "i!ś do cio$u' Potwór nie "róbował $i! broni ' Po"atrzeli $obie w oczy' Stra&nik "otrz-$n-ł "i!ści-.łań mroku' ( #ednak . gdy "rzy#-ł e$enc#! mroku' )yczuwał teraz "omiot naci$ka#-cy na #ego umy$ł.regan "uścił go.wycił emi$ariu$za za $zat! i "rzyci-gn-ł. czy nie po inien podją# próby uciecz$i.odzi na #ednego z na$ "ora. &e "oczu# wyra1nie zgnilizn! #ego ciała i u#rzał blade t!czówki rybic. oczu' Pomiot $i! nie co3n-ł' % Dlaczego mnie tuta# zamkn-łeś: 4a oddec.regan' S"o#rzał na "otwora i co3n-ł $i! z oburzeniem. zaci$n-ł z!by' Powinien go uderzy ' Powinien go zabi ' 4ie miał &adnego "owodu. roz ażając.ciałA dlaczego teraz miało $i! to zmieni : % *d"owiem na two#e "ierw$ze "ytanie % odezwał $i! emi$ariu$z' % 6e$tem (rc. niemal beznami!tne# ciekawości' % 4ie: 4igdy wcześnie# $i! to nie zdarzyło: . cokolwiek to #e$t % warkn-ł' % )i!c mo&e$z "o "ro$tu mnie zabi ' Przez dług. a #ednak $i! zawa.ciał $i! "ozby "luga$twa' % +ak % "rzyznał "owoli' % Powołanie' +ak to nazywamy. gdy na"otkał wzrok "ełen badawcze#.zla$i! 5o gorszego może mu zrobi# mroczny pomiot. czego c. kiwa#-c głow-.regan $"o#rzał w mroki <ł!bokiego Szlaku i wiedział.a . czego c. nawiedza#-cy $ny . #akie wydawały % nienaturalny klekot i o$c. co $obie "omyśli Stwórca' /e"$ze to ni& "owolny mar$z w otc.regana od Doł-czenia.ciał wyrazi a"robat!' % )oli$z c. "oniewa& czułeś. dr&-c z wściekłości' % 4ie dam ci tego. ale udało mu $i! w "or! we$"rze na la$ce' 4ie wygl-dał na "rze#!tego wybuc. cza$ był ru$zy za Powołaniem' *twarto za"iecz!towane wrota na krańcu *rzammaru' .regan "o$zedł' 4ie miało znaczenia. dopó$i jeszcze może! 5zy to ażne. StwórcyC Powinienem by martwyC % Dlatego tu "rzy$zedłeś: . niż zno u go pobi# i zam$ną# brudnej celi& Pod w"ływem tyc. w$i-kała w ka&dy zakamarek ciała . by $i! wa.$ekret Stra&y''' to było o wiele bardzie# nie"oko#-ce' 5ze$ał zatem. #akby c.regan d1wign-ł $i!. &e to nie mo&e by tak "ro$te' /e"ie# #u& rzuci $i! na miecz.n-ł od $iebie te doznania. zaciekawiony' % ( ty #e$teś: 9zymś wi!ce#: 2roczny $twór unió$ł "alec' % ( #e&eli ci "owiem.walebny koniec ni& "oddanie $i! zarazie: +o właśnie $i! dzie#e: % 4ie wiemC % $ykn-ł . &e mo&e za"anowa "okó# mi!dzy twoim i moim rodza#em: De to #e$t mo&liwe: . nie zwraca#-c uwagi na t!"e "ul$owanie ran i mdłości wzbiera#-ce w "rzełyku' 2ruczenie zabrzmiało głośnie# i Stra&nik zac.regana' Za"ragn-ł zdra"a $obie twarz.itektem' % +ak ma$z na imi!: % 4ie mamy imion' +ym "o "ro$tu #e$tem' 5nni z mego rodza#u nie ma#. zerwa ciało z kości' 9.regan wiedział' 7iedy zakończono ceremonie "o&egnalne i kra$noludy zło&yły Stra&nikowi wyrazy gł!bokiego $zacunku. ode"c.ciał' Przez całe &ycie nie miało znaczenia. &e coraz wyra1nie# $ły$zy dziwne murmurando' )ewn-trz czuł tłu$t. nieu$t!"liwie i nie"rze#ednanie' *de"c. $tara#-c $i! $łuc.ał' Dlaczego: % 2yśl! % wy$ze"tał "otwór % &e "rzy$zedłeś tu.regan odwrócił $i! "owoli. myśli tylko $i! bardzie# "rzygarbił' Zdawało mu $i! równie&.ły $yk.c. &e nie ma$z wyboru' .n-ł' 2roczny "omiot zatoczył $i!. zaci$ka#-c "owieki. za"ewne by $i! u$"okoi ' 2ruczenie t!tniło w oddali.

% 9zy kiedykolwiek "ragn!liśmy "oko#u: 2am na myśli: "oko#u z mrocznym "omiotem: +rudno''' trudno to $obie nawet wyobrazi ' % Szare# Stra&y nigdy nie udało $i! zetrze mrocznego "omiotu z oblicza świata' 9ztery razy odnale1liśmy #ednego ze $taro&ytnyc. $moków, ś"i-cego w $woim wi!zieniu "od ziemi-' 5$toty, które nazywacie Dawnymi ;ogami' % (rc.itekt "o"atrzył w dal, "rzec.yla#-c melanc.oli#nie głow!' % *ne na$ wzywa#-, nie "otra3imy $i! o"rze ic. $yrenim ś"iewom' =walniamy $moki, a kiedy wy#d- na "owierzc.ni!, idziemy za nimi' 4ie mo&emy $i! o"rze ' ( kiedy twó# rodza#, Stra&niku, ze"c.nie na$ na "owrót "od ziemi!, cykl zaczyna $i! na nowo' ;regan zmar$zczył brwi' % Zatem #edyny $"o$ób, by za"anował "okó#, to zni$zczenie mrocznego "omiotu' (rc.itekt "o$łał mu o$tre $"o#rzenie' % +o nie #edyny $"o$ób % nieludzki, rezonu#-cy gło$ $"rawił, &e Stra&nik zadr&ał' 5 wówcza$ uświadomił $obie, czego c.ce od niego mroczny "omiot' ) okamgnieniu rzucił $i! na "otwora, "c.n-ł go na ścian! i wyrwał mu świec-cy kamień' (rc.itekt zatoczył $i!, la$ka głośno zaklekotała na kamieniac.' 4ie czeka#-c, a& emi$ariu$z rzuci zakl!cie, ;regan wy"adł z celi, z głośnym .ukiem zatrza F $ku#-c za $ob- metalowe drzwi' Sala, w które# $i! znalazł, była gor$za ni& cela' *bra$tały #- #akby organiczne w-$y i b-ble czarnego śluzu' Dale# zna#dowały $i! drzwi, zardzewiałe i zamkni!te, "okryte o.ydnymi "-klami i naroślami' ;regan zignorował #e i ru$zył "rzed $iebie, uno$z-c świec-cy kamień' Dotarły do niego zbli&a#-ce $i! krzyki i gniewne $yczenie % nadc.odziły "otwory' 2roczny "omiot był ze $ob- "oł-czony t- $am- $ił-, która "ozwalała Szarym Stra&nikom wyczuwa $i! nawza#em % (rc.itekt nie mylił $i!, c.o ;regan wolał nie myśle , $k-d ta wiedza u emi$ariu$za' Sku"ił $i! na doznaniac. zmy$łów, "róbu#-c zorientowa $i!, $k-d nade#dzie atak' 4ie było to łatwe' Pluga$two kaziło w$zy$tko wokół i za ka&dym razem, gdy "róbował roz$zerzy $wo#e wewn!trzne wyczucie, murmurando brzmiało głośnie# i $tawało $i! $ilnie#$ze' 7iedy "róbował wyłowi "o$zczególne mon$tra z otacza#-cego go morza $ka&enia, miał wra&enie, &e tonie, &e z ka&dym oddec.em "luga$two wy"ełnia mu "łuca' 7iedy min-ł załom ściany, omal nie w"adł na kilka .urloków % "rawdziwyc. wo#owników mrocznego "omiotu, "o$tawnyc., wy$okic., odzianyc. w niedo"a$owane kawałki ci!&kic. "ancerzy i dzier&-cyc. gro1nie wygl-da#-ce o$trza' Z $ykiem obna&yły kły i co3n!ły $i! za$koczone' ;regan nie dał im $zan$y' Zwarł $i! z na#bli&$zym $tworem i ko"n-w$zy w "ierś, wyrwał mu zakrzywiony miecz' Przeciwnik nie zd-&ył $tawi o"oru, krzykn-ł tylko ze złości-' Stra&nik w okamgnieniu ci-ł z "ółobrotu kole#nego $twora' +en u"adł, trzyma#-c $i! za $zy#!, z które# try$kała czarna "o$oka' +rzeci "omiot wydał #!kliwy krzyk, dobywa#-c miecza' ;regan wykonał unik w o$tatnie# c.wili, uderzył na"a$tnika w głow! r!ko#eści-, "o czym wbił o$trze w "lecy le&-cego' Pomiot zagulgotał boleśnie, gdy Stra&nik obrócił miecz w ranie' 6ednak re$zta wo#owników o"anowała za$koczenie' Z rykiem rzuciła $i! na ;regana, wytr-ca#-c mu broń' 4a ramieniu "oczuł ugryzienie' 7ły we$zły gł!boko, $ka&enie w$-czyło $i! do krwi' <dyby ;regan nie nale&ał do Szare# Stra&y, byłby #u& martwy % "o"adłby w wyni$zcza#-c- c.orob!, wywołu#-c- $zaleń$two i ma#aki, a wre$zcie bole$n- śmier ' /ecz Szarzy Stra&nicy "łacili ogromn- cen! za to, czym byli' 5 nie "łacili na "ró&no' ;regan walczył, zaci$ka#-c z!by, gdy $ły$zał zawodzenie mrocznego "omiotu tu& "rzy uc.u' 7iedy mon$tra wilgotnymi czarnymi #!zykami oblizywały $obie kły, twarz m!&czyzny owiewał ic. cuc.n-cy oddec.' 7rzyki brzmiały coraz bli&e#' Stra&nik zatoczył $i! na ścian!, uwalnia#-c #edno rami! z uści$ku mrocznego "omiotu, i wy"rowadził cio$ w "odbródek na#bli&$zego "rzeciwnika' Stwór #!kn-ł z gnieF wem, c.wycił ;regana za głow! i zacz-ł ni- uderza o kamienie "odłogi' Stra&nik wygi-ł $i!, "róbu#-c $i! wyrwa ' )re$zcie, kiedy mu $i! udało, ode"c.n-ł na"a$tnika' 2roczny "omiot uderzył w ścian! z głośnym c.ru"ni!ciem' Zanim $i! obe#rzał, $tracił miecz' 6ednym "łynnym ruc.em ;regan zerwał $i! na równe

nogi i ci-ł w "odno$z-cego $i! "otwora' ?az' Drugi' 5 wy$tarczyło' Stra&nik o"arł $i! o ścian!, walcz-c o oddec.' Zalała go $łaboś , miecz wy$un-ł mu $i! z dłoni' 7waśny odór krwi tłumił nawet $mród zgnilizny' 2rucz-ce nucenie "rzybrało na $ile, $tało $i! bardzie# "rzenikliwe' /ada c.wila zagłu$zy inne d1wi!ki' ;regan "rzytkn-ł czoło do c.łodnego kamiennego muru i zamkn-ł oczy' *bok zabrzmiał $yk i Stra&nik wy"ro$tował $i! czu#nie' 7ole#ny mroczny "omiot w ci!&kie#, niedo"a$owane# zbroi "rzy"uścił atak włóczni-' 4iewiele myśl-c, ;regan c.wycił drzewce tu& za $z"ikulcem i $kierował w ścian!' Potwór zatoczył $i! i nadział na wy$tawiony "rzez Stra&nika łokie ' ?ozległ $i! mdl-cy trza$k łamanyc. z!bów i kości' Zanim $twór odzy$kał równowag!, ;regan wyrwał włóczni!' *brócił #- w okamgnieniu i wbił w brzuc. mrocznego "omiotu' 4ie czeka#-c, a& "rzeciwnik u"adnie, Stra&nik "uścił drzewce i odwrócił $i!, by uciec dale#' 2u$iał $i! wydo$ta ' Szybko' Porwał u"u$zczony miecz i "obiegł do wielkie#, otwarte# komnaty' Stały tu kolumny, niektóre #u& na w"ół zwalone, inne $i!ga#-ce niewidocznego $u3itu' )$zy$tkie obrośni!te czarnym grzybem i "luga$twem' Hwiec-cy kamień "o$yłał na "o$adzk! migotliwe cienie' ;regan "rzebiegł "rzez $al!, do$trzega#-c na"rzeciw gromadz-cy $i! "omiot' )i!k$zoś $tanowiły genloki, ni$kie, kr!"e, ze $z"icza$tymi u$zami i z!batymi gryma$ami, ukazu#-cymi długie kły' 7iedy zauwa&yły Stra&nika, unio$ły łuki i zacz!ły $zy $trzałami' Dwie świ$n!ły tu& "rzy twarzy ;regana, #edna "rzebiła mu rami!' /ekcewa&-c o$trzał, m!&czyzna ru$zył na łuczników' Z bo#owym okrzykiem unió$ł miecz i ci-ł "ierw$z- lini! mrocznego "omiotu' 4ie "atrzył, kogo $i!gn!ły cio$y, "o "ro$tu ci-ł, "rzebi#a#-c $i! "rzez gru"! "otworów' Po$oka "lamiła mu twarz i "rzez okamgnienie $łaboś omal go nie "owaliła, lecz zaci$n-ł z!by, walcz-c z o$zołomieniem' <enloki "róbowały wykorzy$ta "rzewag! liczebn-, ale niewiele mogły zrobi ' )i!k$zoś "adła "od cio$ami, re$zta $tarała $i! "rzegru"owa , ale Stra&nik #u& $i! "rzebił i $kr!cił za załom muru, na korytarz' Po$tawny .urlok za$t-"ił mu z rykiem drog!, ale ;regan uderzył mieczem, nawet nie zwalnia#-c kroku' 2u$i by $t-d #akieś wy#ście' 2u$i' ;regan zna#dował $i! w #akie#ś 3ortecy, dawno temu "orzucone# "rzez kra$noludy, gdy ic. $taro&ytne króle$two na#ec.ał mroczny "omiot' 6e&eli tylko m!&czyzna zna#dzie drog!, wy#dzie na <ł!bokie Szlaki, b!dzie mógł''' Zatrzymał $i! w "ołowie $c.odów' Sły$zał nadc.odz-ce "otwory % niedaleko za nim i równie bli$ko "rzed nim' 4iczym budz-ce $i! mrowi$ko' ;regan o"uścił ramiona, oddyc.a#-c z trudem' Starał $i! nie zwraca uwagi na "ot zalewa#-cy mu oczy' 4awet #e&eli uda mu $i! $t-d wy#ś , dok-d "ó#dzie: Powinien by martwy' Szczerze mówi-c, "owinien "ozwoli , by mroczny "omiot go zabił #u& w "ierw$zym $tarciu' S"o#rzał na miecz w kurczowo zaciśni!te# dłoni' Zabrudzone $adz- o$trze o nieregularnym k$ztałcie, zaokr-glone "rzy końcu, "rzy"ominało wielk- $zabl!' ?!ko#eś była "rymitywna, owini!ta $kór-' ;regan wolał nie wiedzie czy#-' 2arnie wykonana broń, ale $kuteczna' Zakrzywionym końcem mo&na z łatwości- roz"łata gardło % wy$tarczy "rzytkn- do $zyi' 6edno krótkie $zar"ni!cie i dla ;regana b!dzie "o w$zy$tkim' 4igdy nie zdradzi im mie#$ca, gdzie zna#dowali $i! Dawni ;ogowie' ;regan nie c.ciał by od"owiedzialny za roz"ocz!cie kole#ne# Plagi, kole#ne# inwaz#i mrocznego "omiotu na krainy le&-ce na "owierzc.ni' Stra&nik "ode#rzewał, &e "otwory nie "otra3i- czyta w #ego umyśle, inacze# "oznałyby #u& $ekret, ale kto wie do #akic. $ztuczek zdolny #e$t (rc.itekt: /e"ie#, by wiedza, gdzie $- Dawni ;ogowie, umarła tuta# wraz z ;reganem' Zaci$n-w$zy z!by, "odnió$ł miecz' 7rzywizna o$trza "rzylegała do gardła Szarego Stra&nika niemal do$konale' +o nie był #ego "omy$ł, by ze#ś w <ł!bokie Szlaki i umrze w walce' )ymu$iła to wiekowa tradyc#a Szare# Stra&y, a ;regan zgodził $i! na ni- niec.!tnie, #ak godził $i! na w$zy$tko wcześnie# "rzez całe &ycie' +ak było le"ie#' *$trze zakoły$ało $i!' Z krtani wyrwał $i! #!kliwy $zloc., m!&czyzna zadr&ał' 2iecz u"adł, a ;regan zamkn-ł oczy, zatrz-$ł $i! od "łaczu'

2roczny "omiot zbli&ył $i! do niego z obu $tron korytarza, ale Szary Stra&nik nawet tego nie zauwa&ył' Stał odr!twiały na $c.odac. i czekał, a ciemnoś zamykała $i! w #ego umyśle' 2rucz-ce nucenie o$i-gn!ło cre$cendo, "onaglenie $zar"ało o$tatki ga$n-ce# świadomości m!&czyzny' 2urmurando było w nim' 2roczny "omiot zaroił $i! wokół ;regana i "rzygniótł go do ziemi' 2on$tra wgryzły mu $i! w ciało, o$trza zadały bole$ne rany' 6ednak m!&czyzna nie krzykn-ł ani nie $tawił o"oru' Hwiec-cy kamień odtoczył $i! gdzieś dale# i Stra&nika $"owiła "onownie ciemnoś , a "otem "oczuł uderzenie w tył głowy' +ak było le"ie#'''

TRZY
'padłe demony, które mogły stać się bogami, zaczęły szeptać do " dzi ze swyc% podziemnyc% mogił I " dzie z (e)inter słysze"i, i wznieś"i raz jeszcze ołtarze fałszywym bo!om$ ( demony wyszeptały im sekrety najczarniejszej ma!ii$ Pieśń Smutku K:11 Duncan "rzygarbił $i! &ałośnie, "ewien, &e niewielka łódka zaraz $i! "rzec.yli i "a$a&erowie zna#d$i! w #eziorze 7alen.ad' Podró& na zac.ód z Denerim za#!ła "ar! dni i c.ło"ak nie wiedział nawet, czemu w$zy$cy $i! tak "rze#mu#-: 6e&eli Pierw$zy Zaklinacz ?emille c.ciał "odarowa coś Szare# Stra&y, czemu nie zrobił tego w $tolicy: )izyta w +wierdzy 7inloc. wydawała $i! nie"otrzebna, nawet #eśli ze#ście w <ł!bokie Szlaki zna#dowało $i! niedaleko' Skoro liczył $i! cza$ i "oś"iec., #ak twierdziła <ene8ie8e, to c.yba $en$ownie# było od razu ru$zy na "o$zukiwania #e# brata: (le& $k-d' Zamia$t iś "ro$to w <ł!bokie Szlaki, Duncan mu$iał $i! gnieś w łu"inie % na które# "okładzie ledwie $tarczało mie#$ca dla króla i mu$kularnego wioślarza % oraz zamarza na śmier "odcza$ "rze"rawy "rzez #ezioro' )iatr zacinał wściekle, z ka&dym "odmuc.em c.ło"akiem w$trz-$ał dre$zcz' 4a"rawd! nie mógł opanowa# dr&enia, "omimo &e był o"atulony w grube 3utro "odarowane mu "rzez króla' 9zy w$z!dzie w tym króle$twie "anowały tak ko$zmarne mrozy: 7awałki lodu raz "o raz mocno obi#ały $i! o burty' )ioślarz utrzymywał kur$, "oc-c $i! z wy$iłku' 9za$ami mógł #edynie od"yc.a kr! długim wio$łem, niekiedy "oru$zał nim "oś"ie$znie tylko "o to, by nagle $kr!ci ' ( co $i! dzie#e, gdy #ezioro #e$t całkowicie zamarzni!te: 9zy wtedy ludzie "o "ro$tu c.odz- do wie&y na "iec.ot!: 6edynie król $"rawiał wra&enie zu"ełnie niewzru$zonego i "ogod-, i obrotem $"raw' ;ył milcz-cy, odk-d wy"rawa o"uściła mia$to, zamkn-ł $i! w $obie i zadawał niewiele "ytań''' co Duncan z całego $erca "o"ierał' ?az czy dwa król za"ytał na "rób! o Szar- Stra& % i Duncan od"owiedział, zac.owu#-c czu#noś ' <ene8ie8e o$trzegła go, &e król mo&e to robi , i niemal na #ednym wydec.u dodała, &e c.ło"ak winien u#awnia #ak na#mnie#' 7ról #edynie wzru$zył ramionami na krótkie od"owiedzi Duncana' 9.yba tego $i! $"odziewał' Dzi!ki małomówności c.ło"ak miał $"okó# "rzez "ar! dni' )y"rawa o"uściła Denerim +raktem Północnym, wzdłu& )ybrze&a' )edług <ene8ie8e o te# "orze roku na $zlaku nie mo&na było $"otka wielu "odró&nyc., a zatem niewielkie były $zan$e, &e ktoś roz"ozna lub $"róbu#e śledzi Szaryc. Stra&ników' 7iedy nadc.odziły śniegi, ruc. ograniczał $i! do &eglugi $olidnymi, "owolnymi $tatkami na 2orzu Przebudzonyc.' 4a trakcie Stra&nicy na"otkali #edynie gar$tk! .andlarzy ci-gn-cyc. wy"akoF wane wełn- wózki oraz "ielgrzymów, którym "ogoda niemal udaremniła "odró&' 4ikt nie "oświ!cił uwagi "aru konnym' 7ra$noludy nigdy nie radziły $obie dobrze w $iodle, ale =ta $tarała $i! zno$i #azd! z milcz-cgodności-' Duncan uwa&ał zre$zt-, &e kra$noludzka kobieta trzyma $i! na koniu z grac#-, #akie# brakowało #e# "obratymcom, "rzyna#mnie# tym, któryc. c.ło"ak widywał od cza$u do cza$u'

7ra$noludy wolały #e1dzi na wózkac. lub w "owozac., nie na grzbietac. zwierz-t, lecz "odobno w *rzammarze do$iadało $i! wołów' 7iedyś Duncan za"ytał o to =t! i wnio$ku#-c z #e# $zerokiego uśmiec.u, "ytanie bardzo #- ubawiło' ;y mo&e nie było w tym krztyny "rawdy: Duncan nie wiedział, #ak dot-d nie miał okaz#i, by odwiedzi *rzammar' 7iedy tylko w!drowcy o"uścili "ałac, 7ell odebrał $wo#ego ogara, Ba3tera' ;yło to wielkie zwierz!, $ame mi!śnie i z!by okryte ko$matym $zarym 3utrem' Duncan nie miał "o#!cia, #akie# ra$y był Ba3ter, ale wiedział, &e w obronie $wego "ana "ie$ rozerwie gardło ka&demu na"a$tnikowi' Duncan widział to na wła$ne oczy' +eraz #ednak Ba3ter z radośnie wywalonym #!zorem kłu$ował obok wierzc.owca myśliwego' 5 "omyśle , &e wy$tarczy krótki rozkaz, a ten $zcz!śliwy zwierzak "rzemieni $i! w zabó#c!' 6ulien i 4icola$ trzymali $i! razem, #ak zwykle' 5 milczeli, #ak zwykle' Duncan "rzy"u$zczał, &e ci dwa# tyle razy walczyli rami! w rami!, &e "o "ro$tu "rzywykli do $wo#ego towarzy$twa' 9za$ami mi!dzy nimi #ec.ała <ene8ie8e, ale zazwycza# trzymała $i! na czele wraz z 7ellem' 5 w"atrywała $i! w widnokr-g z takim nat!&eniem, #akby wy$iłek woli mógł $"rawi , &e wy"rawa zna#dzie $i! u celu' Duncan zwykle #e1dził z 0ion-' ?ozmawiali wtedy "rzy#a1nie, do"óki mnie# gadatliwi #e1d1cy nie zaczynali rzuca im "onuryc. $"o#rzeń' 9.ło"ak wcale nie1le "oznał el3i- czarodzie#k! "rzez te kilka mie$i!cy "o "rzył-czeniu $i! do Szare# Stra&y' +eraz #ednak 0iona trzymała $i! z da leka' Przy "aru okaz#ac., gdy #- zagadywał, $"rawiała wra&enie zdenerwowane# i zanie"oko#one#, a kiedy tylko król 2aric doł-czał do boku Duncana, el3ka mar$zczyła brwi, $"inała konia i zawracała' 4ie zamieniła z władc- ani $łowa i o$tentacy#nie ignorowała "róby roz"ocz!cia rozmowy' 7ról zerkał wtedy "yta#-co na Duncana, ale Duncan tylko wzru$zał ramionami' 7to tam zrozumie el3a: 4ie on' Pierw$z- noc wy"rawa $"!dziła w wio$ce, co było, łagodnie mówi-c, wy#-tkowo niewygodnym doświadczeniem' <ene8ie8e nie była zadowolona, nie c.ciała "rzyci-ga uwagi, ale o"uścili mia$to w "oś"iec.u i nie mieli od"owiedniego ekwi"unku, by nocowa "od gołym niebem' Dlatego zatrzymali $i! w za#e1dzie, a król na w$zelki wy"adek za$łaniał twarz ka"turem, by go nie roz"oznano' Duncan miał $"a na drewniane# "odłodze "rzy łó&ku władcy, #ednak tylko dr&ał i nieu$tannie "rzeklinał mro1n"ogod! 0ereldenu' Zimny wiatr świ$tał mi!dzy de$kami, wci$kał $i! "od wytarty "led i nie dał c.ło"akowi za$n- "rzez cał- dług- noc' Pó1nie# Stra&nicy unikali niewielkic. o$ad rozrzuconyc. "rzy trakcie na granicac. równiny ;annorn i kierowali $i! na zac.ód' +ylko raz król u"arł $i!, by za#rze do "ewnego go$"odar$twa nieo"odal drogi' Dla Duncana wygl-dało ono #ak w$zy$tkie inne go$"odar$twa na świecie % "odni$zczona zagroda z białyc. kamieni i "a$twi$ko dla kóz i owiec za krzywym "łotem' Do kogo nale&ało, nie wiedział nikt ze Stra&ników' 9zekali na zewn-trz, a& król $kończy wizyt!' 0iona narzekała na to krótkie o"ó1nienie nawet bardzie# ni& <ene8ie8e, a gryma$ wykrzywia#-cy #e# twarz #a$no dawał do zrozumienia, co el3ka myśli o królew$kic. ka"ry$ac.' )ładca zignorował 0ion!, c.o ta godzinami $ze"tała komendantce gniewne narzekania % na tyle głośno, by re$zta te& #e $ły$zała' Duncan uznał, &e "re ten$#e $uza$adnione' Pó1nie# <ene8ie8e narzuciła dwukrotnie $zyb$ze tem"o, zatrzymu#-c $i! na "o"a$ tylko wtedy, gdy było za ciemno, by #ec.a dale#, i budz-c w$zy$tkic. bezlitośnie z "ierw$zymi "romieniami $łońca' Duncan z "rzy#emności- "onarzekałby, c.o "ewnie i tak nikt by go nie $łuc.ał' Stra&nicy byli wyczer"ani i na"i!ci' =l&yło w$zy$tkim, gdy nare$zcie $tan!li nad brzegiem #eziora 7alen.ad' ( teraz król 2aric $iedział w małe# łodzi zaledwie o $to"! od Duncana i $"ogl-dał w dal' *czy miał "ół"rzymkni!te, mro1ny wiatr $magał go "o "oliczkac. i mierzwił #a$ne wło$y' Zimno nie dokuczało temu człowiekowi w na#mnie#$zym $to"niu, c.ocia& oddał grube 3utro Duncanowi' )ydawało $i!, &e "rze"rawa $"rawia władcy "rzy#emnoś ' Zauwa&ył, &e #e$t ob$erwowany, i w od"owiedzi zmierzył Duncana $"o#rzeniem' 9.ło"ak "ewnie "owinien "oczu onieśmielenie, &e dal $i! "rzyła"a , ale tak nie było' +en m!&czyzna wydawał $i! dziwny, #ak na króla' ;o kto $ły$zał o władcy, który tak "o "ro$tu o"u$zcza $wó# "ałac i wyru$za na niebez"ieczn- wy"raw!, nie "o&egnaw$zy $i! nawet z rodzin- czy na#bli&$zymi "rzy#aciółmi: )raz z Szarymi Stra&nikami król 2aric wymkn-ł $i! z Denerim #ak złodzie# i nie "o#awił $i! nikt, kto by c.o

ic. c.ło"aka głośnie#$ze $zcz!kanie z!bami oraz zmroził uśmiec.wil!.(nti8a to okro"ne mie#$ce' Pełne zabó#ców i''' (nti8ian' Pewnie le"ie#.i wywołał u c. króla' *czy m!&czyzny "ociemniały i władca "onownie za"atrzył $i! "onuro na ta3l! #eziora' % 4ie radziłbym % mrukn-ł' +rudno było "ogodzi 2arica )ybawiciela % człowieka. by odzy$ka tron' 7ról 2aric zac. ale zo$tali "od$t!"nie "ozbawieni władzy i zamordowani' Pewnego dnia "owróc!.ło"ak. &e nadal "a$u#e' )idziałeś #u& wcześnie# $rebrnoryt: Duncan wyci-gn-ł #eden ze $woic.. tak bywa' )iecie o uczonyc. $amodzielnie wyzwolił $wó# naród z orle$iań$kiego #arzma i w krótkim cza$ie zmienił 0erelden w licz-ce $i! i znacz-ce króle$two % z tym $mutnym m!&czyzn.ic.n-ł $i! "rze"ra$za#-co' % Zre$zt.ał głośno z wy$iłku. &e mnie tam nie ma' )ioślarz oddyc. "róbu#-c zebra myśli' 4ie było to łatwe na takim mrozie' *w$zem.ain' Prawdo"odobnie nikt nie wiedział.otał i Duncan "omyślał. #aki widział w &yciu' Zbro#a wygl-dała na równie lekk-. $ztyletów i "okazał królowi' +en unió$ł brew' Sztylet miał $rebrnorytowe o$trze' % 6e$teś "ełen nie$"odzianek' 9zy mog! $"yta . a "rzyna#mnie# tak mi "owiedziano' % 9.' .yli to k$i-&! i k$i!&na (nti8y. $k-d ma$z t! broń: % 2o&ecie "yta . by mu $i! bacznie "rzy#rze ' % 6e$teś czegoś ciekaw: % za"ytał Duncana z lekkim rozbawieniem' Z u$t uno$iła mu $i! "ara "rzy ka&dym $łowie' % 9zy to $rebrnoryt: % za"ytał c. $"ogl-da#-c na #ezioro' /ecz kiedy Duncan zacz-ł #u& myśle .otał' % +o "otwory' % 5: % 5 co: 6e$tem w Szare# Stra&y do"iero "ół roku' % 5 tyle: +o w$zy$tko. "owiedziano' (le ty #e$teś z Szare# Stra&y' +wo#e bractwo walczyło z "omiotem "rzez $tulecia' 2u$i wiedzie wi!ce# ni& inni' Duncan zac. na#le"$zy "ancerz.zmar$zczył brwi z tego "owodu' 4awet teyrn /og.n-ł $i! lekko' % 9zy nie "owinieneś wykonywa moic. Duncan "oczuł zawrót głowy' % +ak' 4ie wkładałem te# zbroi od wo#ny' Zdumiewa#-ce.yba ci o tym w$"omniano' % Hwietnie' *dziedziczyłem te $ztylety wraz z ogromn. mam marne $zan$e. ale wam nie od"owiem' 7ról tylko uśmiec. ile c.c. tak % ten człowiek za$ługiwał. w$kazu#-c na zbro#! władcy. władca za"ytał: % 9zym #e$t mroczny "omiot: % 4ie wiecie: % )idziałem te $twory % "rzyznał % ale niewiele mi o nic.yba tylko $zcz!ka z!bami "od królew$kim 3utrem. i w "romieniac. &e ma na "okładzie króla 0ereldenu we wła$ne# o$obie' )$zelkimi u$taleniami dotycz-cymi wy"rawy za#mowała $i! <ene8ie8e z Pierw$zym Zaklinaczem' 7ról milczał "rzez dług. $łońca lśniła #ak diament' 4a myśl o cenie. #ak gło$iły o"owieści. &e król o"uścił "ałac i $tolic!' *.ło"ak uśmiec. za #ak. i nawet rynek był "u$ty' 4a#ci!&$ze dni dla kie$zonkowców' % 9ó&.cecie. w >al ?oyeau@ od cza$u do cza$u "adał śnieg. czy ten człowiek zda#e $obie $"raw!. który. #ak mniemam: % )iem to.mo&na byłoby $"rzeda taki "ancerz na czarnym rynku. co wie$z: De mroczny "omiot to "otwory: Duncan "otarł czoło. rozkazów: * ile "ami!tam. zakoły$ał łódk. Pieśń Hwiatła' 2agowie z +e8interu zuc. co wygodn-.wale otworzyli "ortal do nieba' . &e "ozo$tało mu c.$iedz-cym na"rzeciw Duncana' 2o&e nie nale&ało w$"omina o tronie: 2o&e władza była zła''' % +ak czy inacze#."o rodzicac. co mówi o nic. nie wtr-cał $i! do rozmowy' Duncan nie był "ewien. ale wtedy w$zy$cy zamykali $i! w domac.3ortun. &e ten władca wcale nie #e$t taki zły' (le wówcza$ kole#ny "odmuc.

em' 9.o nie w$zedłem do środka' Zakon i tak niec. tak' Pierw$zy mroczny "omiot' 5 co #e$t nie tak z t. "rzyna#mnie# z daleka' Z bli$ka okazała $i! $"!kana i brudna.od"owiedzialni za Plagi' *$kar&yła ic. #ak udało $i! wybudowa #. zakamarkac.eda$ "rzytakiwano #e# bez $"rzeciwu' )łaśnie dlatego "ow$tały wie&e "odobne do +wierdzy 7inloc.yliście tu #u&: % za"ytał króla' % ?az w cza$ie wo#ny' ( "otem znowu. &e mroczny "omiot tak na"rawd! nie my li$ 7ról 2aric $"o#rzał wymownie' % (le bierze #eńców' 9. co było $łyc. które ongiś mu$iały by gigantyczn. którzy #e zbudowali' Duncan nie mógł #ednak zrozumie . &e mog-' Duncan $ły$zał o magii krwi' ) ten właśnie $"o$ób $taro&ytni uczeni z +e8interu "od"orz-dkowali całe +. która nauczała.' ) takic. którzy nauczyli $i! "aru zakl! ..! naci-gana: % +ylko nie "owtórzcie tego "rzy &adne# ka"łanceC % roześmiał $i! Duncan' % 2u$i by w tym coś wi!ce#' Dlaczego mroczny "omiot #e$t tak liczny: 6ak &y#e: Duncan bezradnie rozło&ył r!ce' % ?ozmawiacie z niewłaściwym Szarym Stra&nikiem' )iem tylko. w co wierzy Zakon' ( Zakon wierzy.!tnie wyraził zgod!' )olał mnie nie nara&a . dlaczego wie&a zo$tała wznie$iona na środku #eziora' +a myśl troc. "rz!$eł w k$ztałcie łuków' /ecz nawet "o tak wielu $tuleciac. to świ$t wiatru i rytmiczny "lu$k wio$ła' Lódka "rze"ływała właśnie "od ruinami.godzin! oba# milczeli' Duncan "rzygl-dał $i! +wierdzy 7inloc. gdyby udało $i! za"anowa nad umy$łem króla 0ereldenu.9.6ego tron' 4ie udało $i! i magowie zo$tali za kar! $"lugawieni grzec.ło"ak wzru$zył ramionami. unika#-c #ego $"o#rzenia' % 4a to wygl-da' Przez na$t!"n. wzmocnili $wo#. by unieś kamienie: )ie&a wygl-dała "i!knie. zna nie "owinni' 4ie byłoby dobrze. &e magia winna $łu&y . czy #a wiem''': +roc.a .grobl.ł-cz-c.eda$ $wo#e# woli' ( u&ywa#-c krwi o3iar.! go rozbawiła' % .ło"ak zacz-ł $i! za$tanawia . . dlaczego nie na"rawiono mo$tu' )ówcza$ "rzecie& długie "rze"rawy nie byłyby "otrzebne' 2o&e nikt nie "otra3i #u& tak budowa : ( mo&e za"omniano.yłem w #edne# z wie& 7r!gu % wyznał Duncan' % 4a obrze&ac. o to $ama (ndra$ta. "ozo$tawali "od ści$łym nadzorem' 6e&eli magia krwi "ozwalała czarodzie#owi na o"anowanie cudzego umy$łu. mie#$cac.cieli "okona Stwórc! i za#. na "ogrzebie "o"rzedniego )ielkiego Zaklinacza. #akic. &e mroczny "omiot $"!dza cały $wó# cza$ na "o$zukiwaniu Dawnyc. łuki wzno$iły $i! dumnie % świadcz-c o kun$zcie tyc."od$taw! w$"iera#-c. 2ont$immard' (le nie "rzy"ominała te# tuta#' )ygl-dała bardzie# na 3ortec!' Stamt-d "oc.oryzontu wynurzyła $i! na#"ierw $mukła wie&a i c.' Zza . c. nie rz-dzi ' 5 nawet w na#dal$zyc.ło"ak $kin-ł głow-' % Zo$tali $"lugawieni.moc i otworzyli "ortal do nieba' )edług Zakonu właśnie te8inter$cy magowie $. tak na w$zelki wy"adek' % 4a #aki wy"adek: % 4a wy"adek gdyby "o#awili $i! magowie. "ode#rzliwoś ka"łanek wydawała $i! całkiem uza$adniona' % . magowie $i! uczyli i co wa&nie#$ze.$i! na $kali$te# wy$e"ce "rawie całkowicie okrywał śnieg' 6edyne.wie&! i brzeg' Dziś "ozo$tało tylko kilka "ogruc. a $zer$z.odzi 0iona' 7ról "o"atrzył "yta#-co' .tak daleko od brzegu' =&yto magii.otanyc. "rawda: Duncan wytrze$zczył oczy' % 2agowie mog.o"owieści-: 4ie wy$tarcza wam: 7ról "rzy#rzał mu $i! uwa&nie' % 4ie wyda#e ci $i!. +.ogów' % 5 tyle: 4ic wi!ce#: 2roczny "omiot mu$i by zatem śmiertelnie nudny' % )łaśnie' Poza tym.to zrobi : % )a&ne #e$t.

rozmow!' Lódka meandrowała teraz mi!dzy "o$zar"anymi $kałami. to kruc. dlatego raz na mie$i-c $tado na#młod$zyc. #ak wcześnie#. latarni' ) *rlai$ w ten $"o$ób oświetlano całe ulice w na#bogat$zyc.oty na ode$łanie 2arica )ybawiciela do $tolicy. &eby "raktyczni do $z"iku kości 0ereldeńczycy tracili "ieni-dze na luk$u$y M"omi#a#-c kwe$ti!. która cz!$to "rze"ra$za' % +o "rawda % "rzyznał Duncan beznami!tnie' ( "otem czym "r!dze# za"atrzył $i! w wod! "lu$ka#-c. &e go zabraliśmy % $twierdziła 0iona.ołki $łu&yły do cumowania łodzi' 6akby było "otrzeba a& tylu''' Zaledwie #edna łód1 kur$owała mi!dzy wie&a niewielk. &e mog. #ednak nie okazywała na#mnie#$ze# oc.ciało dotrze wi!ce# ludzi' (le mo&e magowie woleli ogranicza wizyty: +am. czego "otem b!dzie &ałowa ' 4ie byłby to "ierw$zy raz' /ecz c.yła to mozolna "raca i zarazem 1ródło dumy im"erialnyc. "rzeciwnie ni& w *rlai$. czy kawałki zaczarowane# kredy nie $traciły $wo#ego bla$ku. otoczonymi tu& "od "owierzc.odz. oraz wymienia#-c wkład. lecz za ka&dym razem na"otykała #edynie mur obo#!tności komendantki Szare# Stra&y' *czywiście <ene8ie8e wiedziała do$konale.' ) im"erium .o #e&eli nie. król nie nalegał na dal$z.nieu$tannie' Przez #ezioro mu$ieli "rze"rawia $i! dwó#kami' 0iona nie "otra3iła $obie wyobrazi . by nie "owiedzie czegoś.ło"ak. "rzerywa#-c milczenie' 7ról wygl-dał na $zczerze za$koczonego' % Prezent: % Sztylety' <ene8ie8e mi #e "odarowała' % )$"aniały "rezent' % 2o&e' 4a "rze"ro$iny' ( "rzyna#mnie# tak mi $i! wyda#e' +eraz Duncan wzbudził zaintere$owanie władcy' % Prze"ro$iny: +wo#a komendantka nie $"rawia wra&enia kobiety.wodoro$tów' . dlaczego zabranie władcy na wy"raw! w <ł!bokie Szlaki było nieroz$-dne. gdzie . elit.o$ad. wieśniaków nie "oświ!ciło zbytnie# uwagi Szarym Stra&nikom % widocznie "rzywykli. a Duncan i król z "ewności. &e w 0ereldenie.ni"l-tanin.na brzegu' +am. "rzemkn-ł nad #eziorem i wci$n-ł mu $i! "od ubranie' EEE % +o bł-d.yła wielka i #u& w te# c. nikn.wili "rzy$łaniała niemal całe niebo' Płyn!li w #e# cieniu i c.odz. od$t!"ac. dzielnicac. #eśli tak $i! $tało' . czy w ogóle mieli "ieni-dzeN' <ene8ie8e. &e obcy "rzyc. "rzekrzywia#-c głow!' Duncan zlekcewa&ył "taka i otulił $i! ciaśnie# 3utrem' Skrzywił $i! &ałośnie.ło"ak do$trzegł #a$kini! mi!dzy o$trymi $kałami' 4a#"ewnie# właśnie tam zna#dowała $i! "rzy$tań i 3undamenty budowli' . tego rodza#u oświetlenie $to$owano #edynie w 7r!gu' 4iemo&liwe.w mroku $kle"ienia' S"owi#ał #e "omarańczowy bla$k magicznyc. gdy zimny "odmuc.ód.yba teraz nie warto' Pomo$t "rzy$tani wykuto w kamieniu' =mocowane w równyc. terminatorów magii "od czu#nym okiem $tra&nika z Zakonu odbywało obc. gdyby do 7r!gu c. zignorowała narzekania 0iony' Ze $"lecionymi na "ier$i ramionami ob$erwowała we#ście do #a$kini' 9zekała na "rzybicie łódki króla % z tym $amym na"i!ciem #ak niemal we w$zy$tkim.% 0iona' +o ta el3ka: % )łaśnie ona' Duncan "onownie $"o#rzał na wie&!' .$obie "ozwoli na tak. wie&y magów racze# nie $łu&yły "odkreśleniu bogactwa' Po "ro$tu były wygodne' 0iona "ode#rzewała. co by $i! $tało.rudna mewa "rzy$iadła na #ednym z głazów i rzuciła na ludzi czu#ne $"o#rzenie. $"rawdza#-c.i odc.o#nie "łaciło $i! 7r!gowi 2aginów za utrzymanie latarni. gdy tylko znalazła $i! obok <ene8ie8e na "rzy$tani "od wie&-' Hciany #a$kini były śli$kie od wilgoci i wzno$iły $i! wy$oko. co robiła' Po o"u$zczeniu Denerim 0iona wyraziła $wo#e obiekc#e #u& trzykrotnie."rzy burcie' 4a $zcz!ście. ni$kie drewniane "ac.uton-' Pro$te i eleganckie rozwi-zanie.a łu"ina rozbi#e $i! na brzegu. le"$ze ni& mury obronne' % +o był "rezent % zwierzył $i! c.ek$trawaganc#!' 6ednak latarnie na ścianac. w za#e1dzie. gdzie #ego mie#$ce' 0iona zmar$zczyła brwi i "rzygryzła #!zyk. kilku "onuryc.

głow. kiedy to robił. rzucił $i! na dziewczyn!. #ednak co noc "owracała w odruc. gdzie była' Zgło$iła obiekc#e. obo#!tnie o"artego o ścian!. &e mroczny "omiot. kiedy 0iona nadc. $"rawiała wra&enie nie"rzy#azne#' 0iona "rzy$i!gła $obie.roniły grube mury' . zaraz "o zwerbowaniu do Szare# Stra&y' 4ie "owtórzyła #ak dot-d tego doświadczenia i uwa&ała to za $zcz!ście' *"owieści. na #ak. by wyroi $i! na "owierzc. kot ze$kakiwał z ogrodzenia i ocierał $i! entuz#a$tycznie o #e# ko$tki' ) tamtyc. gdzie mie$zała z rodzin-' 4igdy #u& nie u#rzała kota' 6ako dziecko za"rzeczała "rawdzie i wyobra&ała $obie.w tym $amym mie# $cu. #ak ten m!&czyzna $"ał na $to#-coA trudno było $i! zorientowa . za"ewne u&ywano do "rzeno$zenia za"a$ów na wy&$ze kondygnac#e' 9iekawe. c. #ednak rozbiły $i! one o mur obo#!tności <ene8ie8e' /iczyło $i! tylko zadanie' /iczył $i! cza$' <ene8ie8e "owtarzała te $łowa tak cz!$to. a kiedy nie' 4awet "odcza$ od"oczynku ramiona miał na"i!te i gotów był zerwa $i! do walki w okamgnieniu' Szary ogar bo#owy zwin-ł $i! w kł!bek u #ego $tó"' +ylko &e Ba3ter "oc. &e kot znalazł "rze#ście w wy$okim murze otacza#-cym obcowi$ko' 4a "ewno "rzekradł $i! do ludzkie# cz!ści mia$ta. od wścib$kic. a tak&e wózki. z którym dzieliła $i! re$ztkami $woic. gdy el3ka "atrzyła na "$a.3unkc#!' 4a $kalnym "omoście "rzy$tani le&ały "orozrzucane $tare $krzynie.u czy$te# de$"erac#i i beznadziei' *$tatnie# nocy zrezygnowała nawet z kolac#i.em uderzeń kro"el o $kał! i wod! mo&na było o$zale ' Plu$k 3al nio$-cyc. #ak Ba3ter rzuca $i! do ataku. od którego do$tawało $i! g!$ie# $kórki' Za"ac. a tym $amym równie& i tak n!dzne "er$"ektywy "racy. latarni +wierdza 7inloc. dawno temu. $k-"any w $rebrzy$te# "oświacie k$i!&yca' ( kiedy el3% ka znalazła $i! bli$ko. &e mo&e $macznie#$zy k-$ek "rzyci-gnie kota z "owrotem' 6ednak za$tała tylko ciemnoś i "u$tk!' 0iona "łakała wtedy. "odkreślały. c. budziła u el3ki dre$zcz' 2roczny "omiot 0iona widziała tylko raz w &yciu. nigdy $i! nie "odnie$ie z kl!$ki' +eraz #ednak dowiadywała $i! czegoś zu"ełnie innego' Podobno całe armie mrocznego "omiotu tylko czekały.u w "ier$i' 4awet w cie"łym świetle magicznyc.ce zao"iekowa $i! bezdomnym.drewnian.zna#dował $i! r!czny "odnośnik i $zerokie $c.ra"ywał otwarcie i "oru$zał tylnymi ła"ami we śnie' Za ka&dym razem. z obna&onymi kłami i "azurami' Szybko zmieniła wtedy o"ini!' +am. $k-d "oc.o to długa droga dla &aglowców' Zatem wioślarze z wio$ki ma#"ełne r!ce roboty' Za zamkni!t. &e "o wcieleniu do Szare# Stra&y nigdy nie "o$tawi $to"y w &adnym 7r!gu' 5 oto.ez w-t"ienia #ezioro $"ełniało identyczn. ec. licz-c. "rawda: Jl3ka zo$tawiła <ene8ie8e na kraw!dzi "rzy$tani i gniewnie odma$zerowała do 7ella. z o"u$zczon. zdumiewało #-. $"o#rzeń świata c.ordy $zarańczy' 5 #e&eli była to "rawda.zezwalano el3om' 4ic dziwnego. &e równie dobrze mogłaby #e $obie wytatuowa na czole' 2yśl. $amotnym kotem' Darliwe $ze"ty "rzyci-gn!ły uwag! włócz!gi.ni! #ak .łódk-: 0ionie zaw$ze wydawało $i!.ude $tworzenie. .. zabiera#-c #edynie "ar! kawałków tłu$te# wie"rzowiny. nie "ozwalano trzyma "$ów' S"otkała kiedyś bez"ań$kiego kota. modl-c $i! do Stwórcy' 2o&e w $wo#e# niezgł!bione# m-drości zec. bez w-t"ienia nale&ało #e "ow$trzyma ' (le do tego zadania Stra&nikom nie"otrzebne było towarzy$two ludzkiego króla. cza$ac. &e kryło $i! w nic. #ak #e$t wielki' 4igdy wcześnie# nie "rzy"u$zczała.odziła 0iona. "o$iłków' 7ot zaw$ze wiedział. wieczornyc. &e wyczuł mi!$o "rzynie$ione "rzez 0ion!. ów kot $tanowił dla nie# ukryty $karb w zalewie brzydoty' (& "ewne# nocy kot $i! nie "o#awił' 0iona "rzeczuwała.Stra& dawno. kłaczki brudne# "iany "odkreślał tylko monotonny rytm ka"ania. &e zwierz! znikło na zaw$ze.odziła. &e "rzy"ływa#tu $tatki z ?edcli33e na "ołudniu. &e zwierz! mo&e by zagro&eniem dla uzbro#onego i o"ancerzonego wo#ownika % do cza$u.i $"lecionymi na "ier$i ramionami' 2yśliwy miał o"u$zczony ka"tur i równie dobrze mógł $"a ' 0iona widywała #u& wcześnie#. któryc. i ka&de# nocy bezbł!dnie czekał na ni.$zkoliła $i! el3ka. ko$ze i taczki. który $tracił nog!. i "ode#rzliwyc. "okonany "rzez Szar.bram. czy niezb!dne zao"atrzenie równie& tran$"ortowane #e$t maleńk. #akie kr-&yły o "otworac.o ziarno "rawdy. c.ody nikn-ce w mroku' *d wzmocnionyc. wyrwał #e# #edzenie i uciekł' 0iona z krzykiem "obiegła do rudery. "rzy"alonego i ze"$utego ole#u dra&nił nozdrza i niemal "ozbawiał tc. gdy "o raz "ierw$zy u#rzała.

by "o"atrze z bezwarunkowym rado$nym oddaniem na $wo#ego "ana' +o $"o#rzenie u be$tii wy. czy "owinna $i! odzywa . zakrawało na cud' Po #ego śmierci w$zy$tko $i! zmieniło''' 0iona ukl!kła i "owoli "rze$un!ła dłońmi "o długim 3utrze Ba3tera' Pie$ "rze$tał $i! ru$za ..w $wo#e $zeregi' * wiele bardzie# wdzi!czna ni& inni' 2łoda kobieta "okle"ała Ba3tera na znak.n!ła $i! "romiennie i $"ełniła niem. my$zy' +am kot &yłby #ak król na wyrzuconyc. wy$tawia#-c $i! na "ie$zczoty' Poru$zał "rzy tym mu$kularnymi ła"ami i "omrukiwał #ak $łodki $zczeniak' 0iona zuc. "rzez niedbałyc. nim dotkn!ło ziemi' Zwierz! mogło "ołkn. ludzi re$ztkac.em.roni #. &eby go roz"ie$zcza % zac. by #eś robaki i uliczne zwierz!ta. ale umiał $"rawi . ale c.em d1wign!ła $i! z kamienne# "odłogi. a ogar $a"n-ł z zadowoleniem i w$tał' 6ego wielkie br-zowe oczy wbiły $i! w 7ella z niem. ale do$trzegła w cieniu ka"tura "rzenikliwe #a$ne oczy i krzywy uśmiec. &e doś "ie$zczot. &e biedny zwierzak na#"ewnie# zo$tał zła"any w $idła tego $amego włócz!gi. nie"ewna. "o$tawiło u$zy i gorliwie czekało na "rzy$mak' *mal "rzy tym nie "rzewróciło 0iony' % Prze"ra$zam % rzekł 7ell.śmierci-. by "luga$two w #e# krwi zmu$iło #."rzed takim lo$em. % mrukn-ł 7ell. &e o#ciec zdołał uc.otała' % Przecie& walczy razem z nami' Pewnego dnia b!dzie miał "y$k "ełen krwi mrocznego "omiotu i $"otka $wó# koniec' Pie$ obrócił $i! leniwie na grzbiet.0iona zo$tała niedawno i myśl.em głowy w$kazu#-c na <ene8ie8e' 7omendantka była $iwa i "omar$zczona' % *d wieków nie było Plagi' )ielu z na$ do&ywa "ó1ne# $tarości. który "ó1nie# zaatakował i #-' )i!k$zoś znanyc.odowane# do walki na śmier i &ycie wygl-dało o$obliwie' % 4a "ewno nie bardzie# ni& na$' 9zy& "rzeznaczeniem Szaryc. &e "rze&y#e na tyle długo. gdzie metodycznie zacz!ło "rze&uwa "ocz!$tunek' 0iona z uśmiec.ce$z "owiedzie .a c.do wyboru mi!dzy . które wykarmiłyby te& nie#ednego el3a' 6ednak #ako o$oba doro$ła 0io na godziła $i! z "rawd-' ( "rawda była taka."rośb!' % ?oz"ie$zcza$z go % rozległ $i! cic. 7ell nie mówił wiele.' 6ak $i! "rzekonała.wale "odra"ała go "o wra&liwym brzuc. wydawała $i! nierealna' 6ednak #e&eli''' #e&eli od"ornoś el3ki $i! wyczer"ie "ewnego dnia''' $ama myśl wywoływała dre$zcz' 0iona widziała. ale nie w$zy$tkie' +o. ruc. nie ze mn-' . &e "owinnaś rozmawia o tym z <ene8ie8e. &e Szara Stra& "rzy#!ła #.Stra&niczk.y gło$ 7ella' Jl3ka zerkn!ła na myśliwego' 4ie "oru$zył $i!.yba #ego "$ia godnoś nakazywała mu ode#ś od ludzi i $kry $i! w mrocznym k-cie. budziła mdłości' 0iona nie czuła #ednak goryczy' .ano' % Za$ługu#e."rzy$mak #ednym kła"ni!ciem $zcz!k. Stra&ników nie #e$t umrze w walce z mrocznym "omiotem: % 4ie w$zy$tkic. co na to od"owiedzie ' Szar. gdy Stra&nicy ulega#.o wcale tego nie "ragnie' % 5 co "otem: ?u$zymy za Powołaniem: 2yśliwy unió$ł brew' % +y tak nie uczyni$z: 4ie była "ewna.gdzie było dobre #edzenie i mnó$two tłu$tyc. by go $łuc. a myśliwy od"owiedział nie"rzeniknionym $"o#rzeniem' % 9o $-dzi$z o udziale króla w na$ze# wy"rawie: % za"ytała w końcu' % S-dz!. &e on''': 7ell "otaku#-co $kin-ł głow-' % 4ie $-dz! #ednak.aniebn. co $i! dzie#e. na w"ół rozbudzony "rze$un-ł głow!.walebn. &e zaraza kr-&y w #e# krwi.yła wdzi!czna. c.ic. domaga#-c $i! wi!ce# "ie$zczot' 0iona uśmiec. 0ionie el3ów była zbyt dumna.zaka&eniu' Hwiadomoś . za$komlał tylko cic.u' % Ba3ter #e$t tak $amo Szarym Stra&nikiem #ak re$zta z na$' +o za$koczyło el3k!' % 9. a "otem rzucił mi!$o "$u' Ba3ter zła"ał #e.o "rzez $en' ( kiedy "odra"ała go za uc. otrze"u#-c r!ce z kurzu' Po"atrzyła w oczy 7ella."rośb-' 2yśliwy tylko $i!gn-ł do $akiewki "rzy "a$ie i wyci-gn-ł "a$ek $u$zonego mi!$a' *gromne zwierz! $"r!&yło $i! czu#nie. by to $ka&ona krew go uśmierciła' % Skórzanym butem czule "o"ieścił &ebra ogara' Ba3ter otworzył oczy i "rzekr!cił głow!.

#e&eli król 0ereldenu zginie.za to w$zy$cy.% (le nie uwa&a$z.o trwało to okamgnienie. rzuca#-c el3ce i 7ellowi o$tre $"o#rzenie' % 7ellu.ował''' doś rzec.z "owrotem: % wykrzykn-ł Duncan z niedowierzaniem' % +o czemu mnie "o "ro$tu nie zo$tawiłaś w za#e1dzie: % 5 co byś tam robił: % zmierzyła go $urowym $"o#rzeniem komendantka' % Pilnował kurczaków: 9. a myśliwy ruc. ale mo&e "rzykład o"anowania 7ella nieco w"łyn-ł na t! o"ini!' Zwła$zcza &e król.c! zo$tawa tu dłu&e#.!tnie zd#-ł 3utro i oddał królowi. &e nare$zcie "rzybył król' % 9udownie.$i! "o lodzie w "o$zukiwaniu $zczeliny. a c. $kulił $i! tylko &ałośnie..wil!' /ecz milcz-cy gniew. która mo&e $kru$zy $tatek tylko $woim ci!&arem' Lód1 "owoli wynurzyła $i! z cienia' .. a oba# "a$a&erowie "rzy "omocy <ene8ie8e wydo$tali $i! na kamienny "omo$t' Duncan niec. ale na twarzy 7ella nie "o#awił $i! nawet cień drwiny.o b!dzie "od o"iekSzare# Stra&y: 9zy tego właśnie c. ni& to konieczne' 2yśliwy bez$zele$tnie znikn-ł na $c. ale komendantce nawet nie drgn!ła "owieka' =śmie$zek 7ella zdradzał. #e&eli nie b!dzie trzeba' % 9zy to znaczy.ce.n!ła i zerkn!ła na $to#-c. #eśli zec. mu$imy $i! ś"ie$zy ' 4ie zo$tan! tu na noc.czuła 0iona.odac. a 0ionie zac. c. Stra&ników w ko$zmar' ) krótkim cza$ie łód1 mocno uderzyła o nabrze&e' 9uma zo$tała rzucona. &e niedługo "rzy#dziemy' 4ie c.łódk!' (lbo o górze lodowe#. #ak.o na c. wy$tarczyło. zetrze zimny "ro3e$#onalizm i wybuc. który wi!zi mro1n. #e&eli do tego do#dzie % gorycz. nadal "rzebi#a#-c wzrokiem "ółmrok #a$kini' 4ieoczekiwanie 0iona za"ragn!ła.em głowy w$kazał otwór #a$kini' Doc. "owiadom Pierw$zego Zaklinacza. &eby <ene8ie8e te& u$ły$zała' % 7róla te&' +ylko "oczeka#.iedny Duncan kulił $i! "od grubym 3utrem. by el3ka zadr&ała' Porównała gniew komendantki do wulkanu: Powinna racze# "omyśle o lodowym "ancerzu. ale król 2aric wydawał $i! zu"ełnie niewra&liwy na zimno' 0iona "o$tarała $i! wygl-da obo#!tnie' *#ciec wiele razy "owtarzał.odził $tamt-d rytmiczny "lu$k wio$ła. by złama niewzru$zon.mieli nie$zcz!ście znale1 $i! w "obli&u' % *na do"rowadzi na$ do śmierci. &e to mo&e $i! 1le $kończy . gdzie $i! wyc. &e zaraz b!dziemy "łyn. komentowa ' Ba3ter właśnie "rzytruc. &e za$tanawia $i! nad odwa&nymi $łowami młode# Stra&niczki. &e to tylko "ozory."ozbaw go "rzytomności % za"ro"onował 2aric z . &eby $i! "rze#!ła.tał. rzecz #a$na' 2ie#$ce. "o "ro$tu cudownie % wymamrotała 0iona "od no$em' <ene8ie8e ze$ztywniała.w oddali komendantk!' % 4ie $-dz!. wi!c tylko we$tc.tał za nim' 0iona i <ene8ie8e wymieniły $"o#rzenia. mała łód1 $kierowała $i! do "rzy$tani' Zda#e $i!.ło"ak nie "róbował $i! kłóci . a $am zobaczy$z' 0iona ob$erwowała uwa&nie.nie #ak wulkan' ( za"łac. #aki do$trzegała w #e# oczac.ciało $i! śmia ' Duncan był tylko "ar! lat młod$zy od nie#. &e od tamte# "ory #a$kinia $i! "owi!k$zyła' 2agowie to zrobili: Za"ewne''' <ene8ie8e zlekcewa&yła "ytanie' % 2aricu."o$taw! komendantki c.mgł! zamieci "ło&-c. ale cza$ami wydawał $i! bardzie# dzieckiem ni& m!&czyzn-' )iedziała. którzy b!d. Ba3ter "otruc. mo&e zmieni &ycie Szaryc. ale nie zamierza ic. nie dała "o $obie "ozna ' 4awet nie drgn!ła. nie zabrzmiała w #e# gło$ie' 6e&eli <ene8ie8e to u$ły$zała. który rozgl-dał $i! "o #a$kini z "odziwem' % *$tatnim razem te& byłem tu "odcza$ zimy % "rzyznał' % (le wyda#e mi $i!.cemy: % 9zy tym właśnie $i! martwi$z: 0iona zmar$zczyła brwi. &e w #e# twarzy mo&na czyta #ak w otwarte# k$i!dze' Zwykle el3ka uwa&ała to za zalet! i oznak! wewn!trzne# $iły. "rzera&ał el3k!' 6ednak gniew był le"$zy ni& oczekiwanie' Pewnego dnia komendantka "!knie i cała ta wściekłoś wyle#e $i!. "rzez któr.mo&e $i! wydo$ta i do"aś bezF bronn. &e trzeba tam było $zybko dora$ta ' Duncan na "ewno nie grze$zył naiwności-' % 2o&e wyświadcz mu ła$k! i na drog! "owrotn. wie$z % mrukn!ła na tyle głośno. w!$z-c głośno w nadziei na kole#ny "rzy$mak.

#e&eli tylko o to c.odów. że może y oła# u nauczyciel$i tyle trudnych do zniesienia uczu#! )ioślarz. co $i! $tało. zerka#-c od cza$u do cza$u na 0ion! i 2arica w nadziei.i ru$zyła do $c.em' % Poradzi $obie' % <ene8ie8e mac. &e król "ozo$tał na mie#$cu' .odzi. $tóra uczyła el*$ę. &e to unik' ( c. gdy Duncan $"rzeciwił $i! komendantce' Poza tym <ene8ie8e nale&ała do nieliczne# gru"y ludzi. któryc. gdy 1ionie zdarzyło się cho#by unieś# bre ! 5o tyl$o pro o$o ało dzie czynę.odziło' 4ie zamierzała na niego czeka ' % Zaczeka# % zawołał za ni-' % 6e$teś 0iona.n!ła r!k. w"atru#-c $i! w el3k! z wyrazem twarzy."$otnym uśmiec.oty na $"otkanie z magami' Stał na "omoście. za"omniany. u$iadł w łodzi i $tarał $i! wto"i w tło' Zza "azuc. $tara#-c $i!. 0iona $zanowała' % Po$łuc.ody' =cieczka byłaby łatwa.nazbyt wyrazi$t.go $amego z "rzek-$k-' (lbo zwycza#nie cie$zył $i! "rzed$tawieniem' Jl3ka nie była "ewna' % )ybaczcie mi zatem.o "oku$a była wielka.u "rzekl!ła $wo#. była eleganc$ą $obietą o porcelano ej cerze i nies$azitelnych manierach! 8 zdychała cięż$o za $ażdym razem. czy $łudzy wa$ lubi-: 2u$icie by bardzo za#!ci' % )yda#e mi $i!. $zczególnie w "rzy"adku m!&czyzn' )zru$zyw$zy obo#!tnie ramionami. "owiedz to teraz' 0iona t!$knie $"o#rzała na $c.y. a co nie' % 4iezła "róba' % 2aric "ogroził 0ionie "alcem i "od$zedł bli&e#' 4ie co3n!ła $i!' 4ie "ozwoli $i! onieśmieli . &e tego m!&czyzny nie nale&y wy"rowadza z równowagi. za"ytałbym "rzyna#mnie# dlaczego % . i 0iona w "or! $obie o tym "rzy"omniała' Zwykle nie w$trzymywała #!zyka. co mi $i! "odoba.y wyci-gn-ł cukrowy $o"el i zacz-ł go $kuba nie$"ie$znie. #eśli wa$ obraziłam % wycedziła "rzez zaciśni!te z!by i 3ał$zywy uśmiec. odwróciła $i!' % 9zego $obie &yczycie: % za"ytała. 0iona z o"ó1nieniem zdała $obie $"raw!.a . &e zo$tawi. nawet #akiemuś głu"iemu królowi' % 2o&e ci $i! wydawa . by robi# to częściej. prawda3 -ak trudno się te!o nauczy#3 )zi-w$zy dr&-cy wdec. &e 2aric miał w $obie c. "rawda: 0iona zatrzymała $i!. by zabrzmiało to "ogodnie' % 9zego $obie &ycz!: % Zda#e $i!. #eśli #u& o tym mowa: % =nika$z od"owiedzi: 9zy komendantka tak ci rozkazała: 4postrze!awczy dra0$ 4ie zamierzała #ednak da $i! "ode#ś tak łatwo' % 9zy tym właśnie $i! za#mu#ecie w "ałacu: .ez w-t"ienia było to równie& myl-ce' Dawno temu nauczyła $i! nie u3a "ierw$zemu wra&eniu. co myśl!: (lbo co ktokolwiek myśli.yła z nim $am na $am' 2!&czyzna nie wykazywał oc.odzi' 1iona prychnęła z oburzeniem! 5o pra da damie nie ypadało. ale widziała.wil!' ?ozumiem. ale wtedy król 2aric wiedziałby.ło"i!cy urok. el3ka nie mogła "o "ro$tu kaza władcy.iegacie wkoło i zamartwiacie $i!. &e "orozmawiamy c. #akiego racze# nie $"odziewała $i! "o władcy' . czy inni id. by $i! odcze"ił' <ene8ie8e $urowo na"omniała. &e #e$tem głuc.#e# śladem' Duncan "otruc. &e nie "odoba ci $i! mó# udział w wy"rawie' % 9złowiek o wa$ze# "ozyc#i nie mu$i $i! "rze#mowa . ru$zyła śladem komendantki' 7ról mógł zo$ta w #a$kini. ale zaczęła traci# cierpli oś#! 0a$linacz$a. #ak wyra&ałaś $wo#e obiekc#e' % 5 co: 9zy a& tak trudno uwierzy . a& zamarznie na śmier % 0ion! mało to obc. &e za$koczyła króla' % 2iałem nadzie#!.tał za komendantk-' 7iedy obo#e znikn!li. czu#-c ci!&ar w &oł-dku' ) %duc.twarz' )ie możesz po prostu unie # brwi i u miec"ną# się jak jaka !łupia dziewka. &e zabieranie króla 0ereldenu na <ł!bokie Szlaki uwa&am za niezbyt roz$-dny "omy$ł: % 4ie.' % )i!ce# $i! to nie "owtórzy' 7ról $krzywił $i! z u"orem i $"lótł ramiona na "ier$i' % 4ie #e$tem obra&ony' 6ednak #e&eli ma$z coś do "owiedzenia.a#cie % zacz!ła' % +o śmie$zne' Dlaczego wa$ obc. &e gdyby $łu&-cy $"o#rzał na mnie tak #ak ty. podobało jej się. ale udało mi $i! "ar! razy "od$łuc. którego nie "otra3iła odczyta ' Z gniewem: +ro$k-: 0iona mu$iała "rzyzna . nie $"rawdza#-c. "anie mó#..

u' % =wa&a$z. w$zak udział władcy w wy"rawie miał by ta#emnic-.!ci' 6ak&e $to$ownie.!tnie ic.odziło #e# to łatwo' 4igdy tak na"rawd! nie była w tym dobra' % 9zy&bym nare$zcie odkrył "roblem: Za mało mam królew$kości: 0iona "rzewróciła oczyma' % +o % rzuciła o$c. który "ragnie. co robi.ody' )yobraziła $obie. "rzyna#mnie# nie od razu' 4a $zcz!ście' Jl3ka odetc.ło"aka.wałami na cześ króla 2arica' Duncan za$tanawiał $i!. gdy zebrani czarodzie#e wyci-gali $zy#e. Stra&ników i króla do wielkie# okr-głe# $ali zebrań.wil! i wykrzywił u$ta w niewe$ołym uśmiec.ody' % 2u$imy c. &e król tak c.! "o$tawi ' 2aric nie ru$zył za ni-. &e król 2aric $toi na "rzy$tani i $"ogl-da zmie$zany.magowie' 4a środku komnaty w kr!gu światła w"ada#-cego z okna $tał Pierw$zy Zaklinacz i <ene8ie8e' 7omendantka nie kryła zniecier"liwienia. &e obc. abyś mnie lubiła' % Zatem nie "owinno wa$ martwi . gdy "rzemierzała $c. c. czy $i! "o$kar&y komendantce na zuc.to nie mo#a $"rawa' 6a #e$tem od zabi#ania mrocznego "omiotu' S"o#rzała raz #e$zcze na $c. nie nale&!' 6ednak w$"ółczu#! im' 6ak&e w$"aniale $i! "oczu#.bro$z-' Duncan "rzy#rzał $i! bli&e# $wo#e# % nic intere$u#-cego. c. zaklinaczy' 4a wy&$ze# galerii $iedziały ka"łanki Zakonu i tem"lariu$ze % $urowe twarze z gryma$ami niec. za którymi zna#dowały $i! ławy dla "ubliczności licz-ce# "onad $etk! ludzi' 9.ło"aka w "odziw' Szybko $i! znudził' Pierw$zy Zaklinacz u"arł $i!.yba zebrali $i! w$zy$cy: od na#młod$zyc. &e ziewanie na takic. by "rzemówi kwieciście. gdy magowie "rowadzili Szaryc. czy magów zdumiewała bardzie# obecnoś Stra&y.oC % )ygl-dał na nadzwycza#nie zadowolonego. ani 2aric nie wyrazili otwarcie $"rzeciwu' 7a&dy ucze$tnik wy"rawy zo$tał na$t!"nie wywołany "rzez Pierw$zego Zaklinacza i obdarowany czarn.atera' 2aric $"owa&niał' % =wa&a$z.odzi : 9zy&by to było takie niekrólew$kie. &e nie "owinno mnie to obc. by "rzy#rze $i! le"ie# Szarym Stra&nikom' Szum rozmów $tawał $i! coraz głośnie#$zy. która roz"ocz!ła $i! zaraz "o we#ściu Stra&ników. bractwo "rzy#mowano zu"ełnie inacze#' 6ednak długa ceremonia. czy to dobrze. głównie "odkreśla#-c za$zczyt. zwykły wygładzony .n!ła z ulg-.yba doł-czy do re$zty' % +am nie ma mrocznego "omiotu' % +uta# równie& nie' 6e$t tylko człowiek z megalomani-. terminatorów "o $tar$zyc.o Duncan nie "otra3ił "owiedzie . &e udało mu $i! #ednak zmu$i el3k! do u#awnienia emoc#i' 0iona $tarała $i! "anowa nad $ob-. by do$ta $i! do $erca wie&y' EEE Duncan z wy$iłkiem "ow$trzymywał ziewanie' 6ulien.król zamilkł na c. $"otkaniac. #e&eli nie b!d!' 5 z tymi $łowy 0iona odma$zerowała na $c. by w$zy$cy go lubili' % 4igdy nie &-dałem. #aki $tanowiła wizyta Szare# Stra&y. by $i! to nagle zmieniło' % *. kolumn. o"uścił i woli odgrywa bo.odzi: % 6ak dot-d nie zauwa&yłam u wa$ nic królew$kiego' 4ie ma "owodu.zaczarowan. &e temu m!&czy1nie nale&ało $i! troc. &e "orzuciłem "oddanyc. a wioślarz wierci $i! z zakło"otaniem na łodzi' 4iec.: 6e$tem tu. "oddanyc. &e rada #e$t zu"ełnie nie"otrzebna' Ze w$zy$tkic.o nie "rzyc. władca zdecydu#e. o3ic#alnyc.wałoś el3ki' 0iona uwa&ała.ody.na wieś . uznawane #e$t za obelg!' Z "ocz-tku Duncanowi wydawało $i!.z góry na to. tylko na "ocz-tku w"rawiła c. "rzez które w"adały "romienie $łońca' Skle"ienie "odtrzymywał kr-g marmurowyc. $ił "ow$trzymywa $i! mu$iał bowiem od ga"ienia' Sal! wieńczyła ko"uła z wielkim oknem na $zczycie.' ( #a do nic. mie#$cac. i $za3u#-c "oc. czy króla' *$tatecznie Szarzy Stra&nicy nie bywali w 0ereldenie zbyt cz!$to' ) innyc. ale ani <ene8ie8e. o$trzegł c.le % #e$t "roblem wa$zyc.roni mó# lud' % *czywiście' % Zaśmiała $i! z niewiar-' % Zre$zt. &e $"ogl-da#. by "omóc Szare# Stra&y c.

dzi!ki którym władca b!dzie mógł $i! o"rze zarazie rozno$zone# "rzez mroczny "omiot' )$zak król był #edynym członkiem wy"rawy "ozbawionym od"orności Szare# Stra&y' Jlik$ir nale&ało za&ywa co rano % Duncan obliczył. "atrzyła na niego i tylko na niego' 4awet dy$kretnie mu "omac. która niecier"liwie wyczekiwała na na#mnie#$zy "retek$t.yba nadludzkim wy$iłkiem woli "ow$trzymał $i!. bez &adnyc.$"otykał $i! w domu uciec. za$tanawiał $i! Duncan % mieszka# w 5rę!u (a!inów3 Podobno wy$zukiwano młodyc.lub umierali. $zatac. "oza <ene8ie8e. z #ak. "róbu#-c' -ra ie ta$ samo ja$ .yba właśnie dlatego <ene8ie8e zgodziła $i! o"ó1ni ze#ście na <ł!bokie Szlaki i wzi. dziwnyc. gdzie Duncan $tał.ło"aka' 5 zanim ktokolwiek zauwa&ył. a matka bała $i!. % #eden niewiele młod$zy od niego. #ednak "lotka i tak $i! roznio$ła' 4iedługo "otem inni złodzie#e zacz!li okazywa "ode#rzliwoś ' 6e&eli /uc "otra3i "rzyci-gn. na widowni' 2łoda kobieta od"owiedziała na #ego $"o#rzenie % ładna terminatorka z "otarganymi ciemnymi wło$ami i wielkimi oczyma łani' Duncan odwrócił na#"ierw wzrok. z #ego matk. "rzemowPierw$zego Zaklinacza ni& "ilnowaniem drzwi' Zabawne. rzecz #a$na. #ak do$trzegł Duncan. lam". &e /uc zacznie zdradza zdolności magiczne' )i!c /uc ukrywał to "rzed ni. od rodzin i "rzy"rowadzano do $iedziby magów' ( tuta# uczniowie mu$ieli nauczy $i! "anowania nad wła$n.' )edług za"ewnień Pierw$zego Zaklinacza były to mie$zanki ziół. a u&ytecznoś znacznie wi!k$za. drugi % a racze# druga % dziewczynka na#wy&e# dzie$i!cioletnia' 7iedy "ara "rzemkn!ła nerwowo obok zbro#nego. trzeba "rzyzna ' 4udzenie trwało i myśli Duncana od"ływały' Zre$zt.ło"ak równie& nieznacznie odmac. który zerkn-ł na niego bezmyślnie' Zbro#ny "raktycznie $"ał na $to#-co' 9iekawe.$akw! "ełn. nie zwracali $zczególne# uwagi na c.ał. a mo&e "o "ro$tu nie zrobili doś tyc. #e# "rzydatności.otał z $aty$3akc#-' 'ak to jest . $tara#-c $i! nie wy$zczerzy zbyt bezczelnie' ( "otem "owrócił do rozgl-dania $i! "o $ali' 2o&e gdzieś tu #e$t boczne wy#ście: 2iał #u& $erdecznie doś tyc. &e zaw$ze "otra3ił troc. by $i! "o&egna i wy#ś ' 4ie$tety.udział w ceremonii' /ecz. Pierw$zy Zaklinacz ?emille nie dał #e# takie# $zan$y' Duncan zatem rozgl-dał $i!.świata' 2agia $tanowiła dla niego "rzekleń$two. ten c. "o czym ru$zył "rzez gł!bokie cienie korytarza' 2agowie % #ak zauwa&ył % lubili ciemne "omie$zczenia i "rze#ścia w "ółmroku' 2o&e ten $urowy na$tró# $"rzy#ał ic. by na ninie $"lun. ludzi z talentem magicznym.' Dzieci "i$n!ły. &e 2aric do$tał za"a$ na około dwa tygodnie' ?acze# o"tymi$tyczna "rognoza ze $trony Pierw$zego Zaklinacza.onyk$.w zawodzie' Duncan nie zdradził nikomu $ekretu. ni& $i! mogło wydawa ' . "rzyci$ka#-c do "ier$i grube. #ak inacze# działały $łowa czarodzie#a na c.. o"rawione w $kór! k$i!gi. Duncan wyślizgn-ł $i! z $ali zgromadzeń' =śmiec. o wiele bardzie# zaintere$owanyc.n!ła $i! "romiennie' 9. grunt. &e /uc wyci-gn-ł r!k!.ała i uśmiec. czego mu$iał tuta# "ilnowa : ) wie&y magów "ełno było tem"lariu$zy i ka"łanek w ic. "rzy"atrywał $tro#om i twarzom magów zgromadzonyc. naukom.traży! Duncan w milczeniu min-ł korytarz i wartownika./uc kradł' )re$zcie "oznał #ego $ekret' )y$tarczyło. &e łatwo było "rzemyka $i! niezauwa&enie' Zwła$zcza &e zbro#ni. by $i! u"ewni ' +ak.i "rzed re$zt. zabierano ic. którzy nie brali udziału w ceremonii. czerwonyc.w"adała' Duncan za"ytał o to "rzy#a ciela "ewne# nocy i /uc wyznał. 3iolkac.Szarzy Stra&nicy znikn!li z centrum uwagi. $zklanyc. magów' Duncan zauwa&ył dwóc.elik$irów w małyc.zarej . by oświetli "orz-dnie cał$iedzib! 7r!gu' 4iewa&ne zre$zt-.! "anowa nad magi-' *#ciec /uca był magiem. $woic.do r!ki . całkowicie u&ytkowa za"inka' 6ednak wygl-d był zwodniczy. grawerunków czy $ymboli.ło"aka' * wiele bardzie# za#!ci byli krzywieniem $i! i na"ominaniem młodyc.n-ł $i! "od no$em z $aty$3akc#-. a zawartoś kie$zeni $ama w ni. &e mroczny "omiot nie wyczu#e Szarego Stra&nika' 9. ale "otem zerkn-ł.' 7orzy$tał z #e# u$ług. do"óki nie za$zła w ci-&!' )tedy czar "ry$ł. ceremonii' Szcz!ście mu do"i$ało' 4a#wy&e# dzie$i! $tó" od mie#$ca. nawet zwykle o"anowana komendantka "owoli zaczynała traci cier"liwoś ' 7ról 2aric do$tał $kórzan. zna#dowało $i! niewielkie we#ście $trze&one "rzez dwóc.' (& tak bardzo obawiali $i! magii: 7iedyś "oznał człowieka "otra3i-cego czyni czary' Dył wtedy #e$zcze na ulicy i miał "rzy#aciela % /uca' Duncan "odziwiał łatwoś . "oza.ro$za miała $"rawi .moc. zbro#nyc. i uciekły' +em"la F riu$z zarec.

"rzedmioty, do czego #e$zcze #e$t zdolny: 2o&e okrada innyc. złodziei: 2o&e rzuca zakl!cie, które ka&e im za"omina : ( mo&e "o "ro$tu /uc #e$t niebez"ieczny: /uc był wściekły na Duncana i "rzekonany, &e "rzy#aciel go zdradził' Zre$zt- i tak nie miało to znaczenia' Po#awili $i! tem"lariu$ze, a kiedy /uc "róbował uciec, "rzebili go mieczami' Zamordowali z zimn- krwi- na oczac. Duncana' 4ikt nie "owiedział $łowa, oczywiście' *t, #e$zcze #eden za$zlac.towany złodzie#a$zek, a "rzy tym od$zcze"ieniec ze"$uty do $z"iku kości' Duncan wiedział, gdzie /uc trzymał $wo#e łu"y' Przemkn-ł $i! na $tryc. "orzucone# ka"licy, by #e zabra ' =znał, &e /uc i tak nie b!dzie ic. #u& "otrzebował' ) $krytce zna#dowało $i! całkiem $"oro monet % doś , by "rzetrwa zim!, mo&e nawet za"ewni $obie dac. nad głow-, c.o na c.wil!' 6ednak Duncan nie czuł $i! z tym dobrze' )olałby, aby /uc nadal &ył, nawet #e&eli oznaczałoby to, &e zo$tałby zamkni!ty w takie# wie&y #ak ta' *$tatecznie tam, $k-d Duncan "oc.odził, niełatwo było znale1 "rzy#aciół' 9.ło"ak za#rzał do ciemne# komnaty' ;iblioteka c.yba' ?z!dy zakurzonyc. tomów i $toły, na któryc. le&ało ic. #e$zcze wi!ce#, oraz wy"alone świece' Duncan nie wiedział, co magowie mu$z- czyta , by nauczy $i! zakl! , ale widocznie mu$ieli czyta wiele' )śród regałów $iedziało dwóc. $tar$zyc. m!&czyzn w $zatac. Zaklinaczy, "rzegl-da#-cyc. k$i!gi "od czu#nym okiem tem"lariu$za, $to#-cego "rzy roz"alonym kominku' Dobrze, &e nie warto kraś k$i-g' Duncan nie miał tu nic do roboty' ?u$zył wi!c dale#, unika#-c $al w środkowe# cz!ści wie&y, gdzie kierowała $i! wi!k$zoś na"otkanyc. ludzi' Za"ewne nie mu$iał $i! martwi , &e ktoś go zauwa&y % "rawie w$zy$cy zgromadzili $i! na ceremonii z królem i Szar- Stra&-, "odziwia#-c rytuały, #akie "rzygotował na ic. cześ Pierw$zy Zaklinacz' 4ic dziwnego, &e Duncan za"ragn-ł $i! wymkn- ' Przy odrobinie $zcz!ścia ten orle$iań$ki nudziarz wci-& b!dzie mówił, gdy Duncan wróci''' na#le"ie# z kie$zeniami wy"ełnionymi łu"em, #aki uda $i! tuta# znale1 ' *czywiście zdawał $obie $"raw!, &e "aku#e $i! w kło"oty' Znowu' Po"rzednim razem $kończyło $i! na tym, &e zo$tał $łu&-cym króla' 1óż . "omyślał 3ilozo3icznie % najważniejsze to nie da# się złapa#, prawda3 =$ły$zaw$zy zbli&a#-ce $i! kroki, w$un-ł $i! do ni$zy za "o$-giem' 7ry#ówk! c.ło"aka min-ł el3 w $zaryc. $zatac., z nieruc.omym, $urowym wyrazem twarzy' )$zy$cy tak ubrani mieli "odobne miny' 0iona nazywała ic. )yci$zonymi i nie kryła odrazy' Duncan "ytał, kim $-, ale mu nie "owiedziała' )iedział, &e za#mu#- $i! zarz-dzaniem w wie&y, "ilnu#-c codzienne# rutyny i "orz-dku za#! , a "oza 7r!F giem utrzymywali kontakty z ku"cami i dbali o zao"atrzenie' 4ie rozumiał, dlaczego 0iona wzdraga $i! na ic. widok' 2o&e denerwowała #- ic. beznami!tnoś : 7iedy m!&czyzna "rzec.odził, Duncan zabrał mu klucze zawie$zone "rzy "a$ie' 4ietrudno było z$un- #e z .aczyka tak, by nawet nie zabrz!czały' 9.ło"ak uśmiec.n-ł $i! "od no$em, gdy )yci$zony od$zedł, zu"ełnie nieświadom, &e właśnie zo$tał okradziony' 7lucze były du&e i &elazne, c.yba od kłódek i zamków u bram' /ub $krzyń' 4a t! o$tatni- myśl Duncan "oczuł ek$cytac#!' )y$un-ł $i! zza "o$-gu' <dzie te klucze mog- "a$owa : 5 czy )yci$zony zorientu#e $i! niedługo, &e ic. nie ma, czy te& do"iero "ó1nie#: Pomyśli, &e #e zgubił, i co3nie $i!, by ic. "o$zuka , czy "odnie$ie alarm: Duncan mu$iał działa $zybko' +roc.! cza$u za#!ło mu "okonanie kole#nyc. kondygnac#i wie&y' =mykał w cień za ka&dym razem, gdy widział zbro#nego, a w komnatac., do któryc. c.ło"ak zagl-dał, albo ktoś był, albo okazywało $i!, &e to kole#ny $kład nudnyc. k$i-g' )$zy$cy mie$zkańcy wie&y "oru$zali $i! w milczeniu, zakłóca#-c ci$z! co na#wy&e# odgło$em kroków lub $zele$tem $zat, co wydawało $i! Duncanowi tak bardzo nienaturalne i wywoływało nerwow- czu#noś ' (le $z"eranie "o $iedzibie włada#-cyc. magi- wcale nie $tanowiło wyzwania, c.o trzeba $i! było na"oci ' )-$kim bocznym "rze#ściem c.ło"ak "rzemkn-ł wy&e#, unika#-c głównyc. $c.odów' Zauwa&ył, &e im wy&e#, tym ci$ze# i ciaśnie#' 7orytarz był o wiele w!&$zy ni& na dole, nie było te& $łyc.a w "obli&u "obrz!kiwania "ancerzy tem"lariu$zy' Do$konale' +ak b!dzie o wiele łatwie#'

+u, na górze wie&y, mieściły $i! c.yba tylko dormitoria % w komnatac. $tało ledwie "o kilka łó&ek i du&e $krzynie' ) niektóryc. "anował bałagan, w innyc. czy$toś i "orz-dek' 9zy tu właśnie $y"iali terminatorzy: Duncan zacz-ł w-t"i w "owodzenie $wo#e# małe# wycieczki' =czniowie nigdy nie ma#intere$u#-cyc. i cennyc. "rzedmiotów' /ecz wówcza$ dotarł do ciemnie#$ze# cz!ści korytarza, gdzie w$zy$tkie drzwi były zamkni!te' 2o&e to komnaty $tar$zyc. magów: +o wygl-dało obiecu#-co' *$tro&nie Duncan wy"róbował kilka kluczy' 4ic' ;yły za du&e' 9.ło"aka ku$iło, by u&y wytryc.a, który zaw$ze "rzy $obie no$ił, "ow$trzymał $i! #ednak w "or!' 4iewiele wiedział o rodza#u zabez"ieczeń $to$owanyc. "rzez magów, ale $ły$zał o "uła"kac. wybuc.a#-cyc. ogniem lub bły$kawic-' 6edn- dziewczyn!, która "róbowała otworzy ku3er czarodzie#a, zabiła właśnie taka "uła"ka' 5 ze złodzie#ki nie zo$tało nic "oza ku"k- "o"iołu i odłamkami kości' Stra&nicy "ilnu#-cy karety maga niewiele mogli zrobi , tylko ga"ili $i! z rozdziawionymi g!bami, a "otem "owóz od#ec.ał, a $zcz-tki dziewczyny "ozo$tały na ulicy rozwiewane "rzez wiatr' /e"ie# nie "róbowa ' Duncan nie zamierzał zre$zt- u&ywa $iły' <ene8ie8e rozgniewałaby $i! oczywiście, gdyby c.ło"ak zo$tał "rzyła"any na $z"eraniu "o 7r!gu, ale gdyby zo$tał zabity, w"adłaby w 3uri!' 6u& miał da $obie $"okó# i "o$zuka $c.odów na wy&$ze "i!tro, gdy zauwa&ył du&e drzwi na końcu korytarza' Ponad o$iem $tó", wykonane z ciemnego drewna' 2iały mo$i!&n- zdobn- klamk! i nie "rzy"ominały innyc., które Duncan widział "odcza$ zwiedzania 7r!gu' ( co wa&nie#$ze, miały wielkdziurk! od klucza' +ak-, do które# na "ewno b!dzie "a$ował #eden z &elaznyc. kluczy' =śmiec.a#-c $i! "od no$em, Duncan zabrał $i! do wy"róbowania ukradzionyc. kluczy' 6eden bez trudu wślizgn-ł $i! do zamka, ale nie c.ciał obróci ' 9.ło"ak zamarł, czeka#-c na "iorun lub wybuc. ognia, ale''' nic $i! nie $tało' *detc.n-ł gł!boko' S"rawdził #e$zcze dwa klucze, zanim znalazł właściwy' Z głośnym $krzy"ieniem drzwi otworzyły $i! do wewn-trz' Duncan zamarł "onownie, oczeku#-c, &e rzuci $i! na niego #akaś magiczna be$tia, mo&e nawet demon' Demony ci-gn!ły $i! za magami #ak muc.y za zgnilizn-, czy& nie: ) wie&y mu$i by ic. mrowieC /ecz nadal nic $i! nie $tało' Duncan zobaczył ciemn- komnat!, "rzed któr- trzymała go tylko wła$na głu"ota' 4erwowo zaciera#-c dłonie, c.ło"ak w$zedł' Z wy$okiego łukowatego okna w"adało nieco światła, ale ledwie mo&na było do$trzec #ezioro w dole i brzeg na .oryzoncie' *kiennice były otwarte, zaklekotały nierówno w "odmuc.u zimne# bryzy' Duncan zadr&ał i $zybko $i! roze#rzał' Zna#dowało $i! tuta# bogato zdobione ło&e z mi!kk- "ościel-, #ak- widywał cza$ami u zamo&nyc. *rle$ian' ;iurko z rudawego drewna, którego nie roz"oznał, zarzucone było "ergaminami i o"rawnymi w $kór! k$i!gami' Za $rebrny inkau$t mo&na było do$ta niezł- za"łat!, nie doś du&- #ednak, by ryzykowa kradzie&' ) otwarte# wielkie# $za3ie wi$iały % nic zdumiewa#-cego % "eleryny i $zale oraz $zaty maga, ale uwag! Duncana zwróciło coś innego' 7ilka z owyc. $zat miało te $ame wzory co $tró# Pierw$zego Zaklinacza' 9zy to #ego komnata: 9.ło"ak "oczuł "odniecenie i $trac.' 4a to wygl-dało' 4a "ółkac. w komnacie $tały 3igurki kobiet rze1bione w kości $łoniowe#' )łaśnie takie były o$tatnio modne wśród orle$iań$kie# ary$tokrac#i, a "rzyna#mnie# tak "owiedziano kiedyś Duncanowi' 4a ścianie wi$iała wielka tarcza % wygl-dała na ko$ztown-' )ielka, zdobna waga "rzy ścianie równie& wygl-dała na drog-, #ednak była za du&a, by #- zabra ' )y$tró# komnaty nie zdziwił c.ło"aka % były tu "rzedmioty, #akie wa&ny mag mógł "rzywie1 z *rlai$ do nowego domu' <dyby tylko znalazło $i! tu coś małego, co łatwo zabra C Duncan zamarł, gdy u$ły$zał kroki, ale zaraz zorientował $i!, &e to tylko okiennice' Poru$zyły $i! na#"ierw "owoli, "otem zaklekotały głośnie#, gdy bryza dmuc.n!ła $ilnie#' 5giełki mrozu ukłuły c.ło"aka w "oliczki' 6u& miał dokładnie# "rze$zuka biurko, ale wtedy #ego wzrok "rzyci-gn!ło zawini-tko na dnie $za3y' ;ły$k wśród "rześcieradeł' =kryty "rzedmiot'

Szeroki uśmiec. wy"łyn-ł na twarz Duncana' =kl-kł i roz$un-ł rulony lnu' =kazała $i! czerwona lakierowana $krzynka, dłu&$za ni& $zer$za, ze złotym zamkni!ciem' ;ardzo ozdobna, w #akie# na#cz!ście# trzymano bi&uteri!, #ak ocenił c.ło"ak' /ekcewa&-c obawy "rzed magiczn- oc.ron-, "rzy#rzał $i! zamkni!ciu, a "otem $i!gn-ł do "a$a i wyci-gn-ł dwa kawałki drutu' )ytryc. na $zcz!ście w$zedł do tak małego zamka' Duncan "oc.ylił $i!, koncentru#-c na otwarciu mec.anizmu' Zamkni!cie "rzez c.wil! $tawiało o"ór, ale wre$zcie "oddało $i! z cic.ym trza$kiem' 9.ło"ak o$tro&nie "odnió$ł wieczko tylko do "ołowy, bo#-c $i! wybuc.u' 4ie wybuc.ło' Duncan wci-gn-ł z za$koczeniem "owietrze, gdy u#rzał zawartoś ka$etki' 2a.oniowoczarny $ztylet $"oczywa#-cy na czerwonym #edwabiu' Sztylet wygl-dał, #akby zo$tał wykuty z #ednego kawałka gładkiego kamienia' )ydawało $i!, &e #e$t $zklany' (lbo racze# kry$ztałowy' 9zy to ob$ydian: Duncan $ły$zał, &e z ob$ydianu wyrabia $i! o$trza, ale nigdy &adnego nie widział' ?!ko#eś była "i!kna, rze1biona w drobne wzory $"lata#-ce $i! "rzy głowni w k$ztałt "a$zczy rycz-cego $moka' 7iedy c.ło"ak unió$ł broń, u#rzał #akby czerwone &yłki "rzecina#-ce czerń, drobne "!kni!cia na gładkie# "owierzc.ni' 2o&na by "omyśle , &e to krew, ale wy$tarczyło "rze$un- "alcem, by wyczu nie$kaziteln- gładkoś ' Dadnyc. $kaz i "lam' +en $ztylet warto było ukraś ' ;ył wy#-tkowy, cenny dla Pierw$zego Zaklinacza na tyle, by go ukrywał we wła$nyc. komnatac.' 4iezbyt dobrze, rzecz #a$na, ale "rzecie& nie $"odziewał $i!, &e zo$tanie okradziony w $wo#e# wie&y' 9.ic.ocz-c z rozbawieniem, Duncan ukrył $ztylet za "azuc.-' +am, gdzie broń $tykała $i! z ciałem, c.ło"ak czuł mrowienie' Przy#emne, "rawie cie"łe' ( to $"rawiło, &e $ztylet $"odobał mu $i! #e$zcze bardzie#' Zamkn-ł $krzynk!, zatrza$n-ł zamek i $zybko ukrył #- "onownie mi!dzy "rześcieradłami' /e"ie#, &eby Pierw$zy Zaklinacz nie dowiedział $i!, &e czegoś braku#e' Przy odrobinie $zcz!ścia czarodzie# długo nie za#rzy do $wo#e# cenne# ka$etki i nie zorientu#e $i!, kiedy zo$tał okradziony, a Szara Stra& wraz z Duncanem b!dzie wtedy #u& bardzo daleko' Pierwszy 2aklinacz przyprowadził nas tutaj, by pomóc % "omyślał' 2daje się, że pomoże nam bardziej, niż sądzi$ 9.ło"ak roze#rzał $i! "o raz o$tatni, $"rawdza#-c, czy nie zo$tawił śladów $wo#e# bytności, a "otem cic.o zamkn-ł drzwi' )zdrygn-ł $i! na o$try zgrzyt zamka zakłóca#-cy ci$z! korytarza' Zamarł, czeka#-c, czy ktoś $i! "o#awi, ale znowu nic $i! nie $tało' Zda#e $i!, &e w te# cz!ści wie&y nikogo nie było' (oże powinienem przesta# podskakiwa# przy każdym !ło niejszym d&więku jak !łupek % na"omniał $i! w duc.u' /edwie #ednak zrobił dwa kroki, zdał $obie $"raw!, &e nie #e$t $am' 7toś $tał nieo"odal i "rzy F gl-dał mu $i! bacznie' Duncan zamarł, $erce "ode$zło mu do gardła' 2łoda terminatorka, którdo$trzegł w $ali zebrań' +a, która do niego "omac.ała' 2u$iała zauwa&y Duncana, gdy o"u$zczał komnaty Pierw$zego Zaklinacza' (le dlaczego ta dziewczyna nic nie robi, tylko $toi: 4ie boi $i!, &e Duncan #- zaataku#e: 4ie zamierzał, oczywiście' <dyby tylko wiedział, któr!dy uciecC Za$tanawiał $i!, co zrobi ' 6edyna droga do wy#ścia "rowadziła obok młode# kobiety' 4ie "oru$zył $i!, "o czole $"łyn!ła mu kro"la "otu' 9zekał, co zrobi czarodzie#ka' =śmiec.n!ła $i! i "oś"ie$znie "ode$zła bli&e#' % Zauwa&yłam, #ak wy$zedłeś, i "o "ro$tu nie mogłam $i! "ow$trzyma , ru$zyłam za tob-C % Stan!ła o kilka $tó" od Duncana' Policzki #e# $i! zarumieniły, nerwowo "rzygładziła wło$y' % 2yślałam, &e mo&e to za"ro$zenie, &e c.ciałeś''' % znacz-co zawie$iła gło$' Duncan zmru&ył oczy, ale "owoli zaczynało do niego dociera , o czym mówi dziewczyna' % *c.' +ak, to''' % 2am na imi! >i8ian' 4ie do wiary, &e mog! "orozmawia z "rawdziwym Szarym Stra&nikiemC
Myśl szybko, głupku!

% 6e$tem''' #e$tem Duncan' 6a''' Szukałem ci!' 2yślałem, &e''' % 2yślałeś, &e "ó#d! na gór!: % *czy młode# kobiety zabły$ły, gdy "ode$zła bli&e# i uwodziciel$kim ge$tem "rze$un!ła "alcem "o ramieniu c.ło"aka' % Podobno wy, Szarzy Stra&nicy, #e$teście $"rytni'

7r-&- $łuc.y, &e #e$teście te& bardzo''' m!&ni' % Jee''' +ak' 6a$ne, &e tak' =śmiec.n!ła $i! #e$zcze bardzie# "romiennie' % 2am nadzie#!, &e nie #e$tem zbyt śmiała''' 2o#e łó&ko #e$t w tamtym dormitorium, a $koro w$zy$cy $- w $ali zgromadzeń, nie b!d- nam "rze$zkadza ' Przyna#mnie# "rzez #akiś cza$' Duncan zerkn-ł na ni- "ode#rzliwie, c.c-c $i! u"ewni , &e to nie &art' ;yna#mnie#' >i8ian obdarzyła go wyczeku#-cym $"o#rzeniem i nietrudno było $i! domyśli , o co #e# c.odzi' Sły$zał, &e magowie unika#bli$kic. zwi-zków mi!dzy $ob-, ale nie wyobra&ał $obie nawet, &e $- tak wy!łodzeni$ )i!k$zoś kobiet z *rlai$, #akie Duncan znał, nawet tyc. z ulicy, "ar$kn!łaby nie"o.amowanym śmiec.em na takie zac.owanie' Duncanowi #ednak $i! $"odobało, $zczególnie w obecnyc. okolicznościac.' 6ak na czarodzie#k! >i8ian była całkiem ładna, na $wó# wła$ny $"o$ób' 5 czy$ta' ( to #u& o niebo le"ie# ni& w tyc. kilku "rzy"adkac., gdy Duncan obła"iał dziewczyny w brudnyc. izbac. "rzegniłyc. c.at' S"ocone ciała $"lecione w akcie czy$te# de$"erac#i % tak to $i! odbywało' 5 kończyło $i! zwykle $zybcie#, ni& zacz!ło' 6e&eli ta czarodzie#ka $"odziewała $i! od Szarego Stra&nika wirtuozerii''' 9ó&, Duncan "o "ro$tu b!dzie mu$iał $i! "o$tara i im"rowizowa , czy& nie: =śmiec.n-ł $i! na#bardzie# czaru#-co #ak umiał i o"arł obo#!tnie o ścian!' Pod"atrzył t! "oz! u 7ella i $-dz-c "o rumieńcu dziewczyny, wywołał od"owiednie wra&enie' % >i8ian % rzekł "ie$zczotliwie % dzi!ki tobie wizyta w 7r!gu 2aginów #e$t o wiele "rzy#emnie#$za, ni& mo&na było $obie wyobrazi ' >i8ian "i$n!ła i zac.ic.otała, a "otem c.wyciła Duncana za $kórzan- kurtk! i "rzyci-gn!ła do "ocałunku' Za$koczyła go' 9.ło"ak omal $i! nie "otkn-ł, ale udało mu $i! na tyle utrzyma równowag!, by nie od$łoni $ztyletu ukrytego "od ko$zul-' ( zaraz "otem zatracił $i! w c.wili' Smakowała #e&ynami' 9zy tak $maku#- czarodzie#ki: Duncanowi "rzed oczyma "o#awiła $i! na okamgnienie 0iona' 4ie, na "ewno nie' /ecz zda#e $i!, &e tym razem warto było $i! wymkn- ' 4ie zaw$ze troc.! śmiałości 1le $i! kończy'''

CZTERY
(am w głębinac% ziemi pogrzebani, rozsiewaj* grzec% swój jak p"agę i rosn* w siłę, aż będzie ic% "egion. I sz kaj* w głębinac%, dopóki nie znajd*, swego boga, swego zdrajcy. Pieśń Smutku 8:27 2aric zadr&ał, gdy wiatr zawirował śniegiem nad $kali$tymi wzgórzami' )raz z Szarymi Stra&nikami w!drowali cały dzień "ie$zo, kieru#-c $i! na "ółnocny w$c.ód i zo$tawia#-c za $ob- 7r-g 2aginów' 7onie i tak nie b!d- im "otrzebne, nie tam, gdzie $i! uda#-' 7iedy nad$zedł zmierzc., zdawało $i!, #akby nad głowami w!drowców roz$t-"iły $i! niebio$a' ?oz"!tała $i! zamie i wiatr zacz-ł wy mi!dzy $kałami, gdy gru"a "owoli "rzedzierała $i! $trom- ście&k-' 2aric "ami!tał te wzgórza' Dale# na "ółnoc, w $tron! wybrze&a, zna#dowała $i! twierdza na Zac.odnim )zgórzu' +am miała mie#$ce na#wi!k$za kl!$ka minione# wo#ny, kl!$ka, które# omal nie "rzy"łacił utrat- rebelianckie# armii' Setki ludzi id-cyc. za 2arikiem $traciło &ycie, a w$zy$tko dlatego, &e ówcze$ny "rzy$zły król był u3nym głu"cem' Do$tał wtedy nauczk!' 5 nie była to łatwa lekc#a, c.o otrze1wia#-ca' )!drowcy nie rozmawiali od wielu godzin' <ene8ie8e c.ciała nadrobi $tracony cza$, wi!c re$zta o"atuliła $i! cia$no "ła$zczami i zno$iła ka"ry$y "ogody na#le"ie# #ak "otra3iła' Szlaki i cic.e o$ady okrywała "ierzyna śniegu, niec.!tnie u$t!"u#-ca $kali$tym zboczom i $trzeli$tym drzewom w

#ak to $i! wydawało na "ierw$zy rzut oka' . wielk. nawet #e&eli wida było.ło"ak na#c. znikn-ł' Szczerze mówi-c. zaci$ka#-c z!by i ruF mieni-c $i! mocno' Duncan $tał za ni. a Duncan kulił $i! "rzed #e# deza"robat-' 2aric c. &e z woli Stwórcy 0erelden zerwał ka#dany orle$iań$kiego #arzma' 5 mo&e nawet tak było' 2yśli 2arica #ednak wróciły nieuc.ciał tylko ukry $i! "od #akimś kamieniem i umrze ' *becny na$tró# c. czego "otrzebowały.ni!.yla#-c nawet no$a $"od 3utra' <ene8ie8e odwróciła $i! $zybko i "ode$zła w"ro$t do króla' % Potra3i$z otworzy bram!.ran-' 2apomnianą przez wszystkic". które towarzy$zyły mu w drodze "rzez te mroczne gł!biny' 6edna zo$tała #ego &on. by #e na"rawiły i za"iecz!towały' /og. gdy kobieta wyci-gn!ła r!k! i "rze$un!ła "o czarne# $kale $krzydła' )ydawało $i!.wy&$z. króle$tw.odził młodzieniec. $k-d "oc. Szlaków. brama $tała $i! tylko gł!bok. która trwała całe "o"ołudnie' Przerwała czarodzie#owi w "ół $łowa i ru$zyła na "o$zukiwanie młodego "odwładnego.ni& dwóc.łód $-cz-cy mu $i! do $erca' *to była brama do <ł!bokic. któr. która zamykała otwór w zboczu i ledwie była widoczna $"od śniegu."rzekroczył o$iem lat temu w de$"erackie# "róbie ucieczki "rzed $iłami orle$iań$kiego uzur"atora i "rzedarcia $i! do <waren' 2aric miał $zcz!ście. c. lecz odk-d mroczny "omiot zni$zczył wi!k$zoś kra$noludzkic. wrót i <ł!bokic.ronnie do kobiet.u król' )iele lat temu on i #ego towarzy$ze znale1li wrota otwarte i zni$zczone "rzez cza$' 7iedy "ar! lat "ó1nie# 2aric odwiedził *rzammar. czu#nie' Z ka&dym krokiem 2aric czuł c. &e "rze&ył' 5 tylko $zcz!ście. co dokładnie' 7omendantka Szare# Stra&y w końcu $i! zniecier"liwiła na dobre ceremoni. lecz racze# zaw$tydzona i u"okorzona' 7iedy 2aric $"ytał. mo&e brak od"orności na zimno miał "o "ro$tu we krwi: 9.ain martwił $i!..ni!. #eśliby $i! nie wiedziało dokładnie. &e ic. &e "rze#ścia nie u&ywano "rzez wieki' 6ednak "rzezorności nigdy za wiele' 2aric nie $"odziewał $i!.!tnie by $i! za nim w$tawił. a druga''' 2aric $krzywił $i!' 4ie c. odmówiła wy#aśnień.twarz. #akby Stra&niczka $tarała $i! coś wyczu lub u$ły$ze ' % 9o ona robi: % za"ytał $ze"tem 2aric Duncana' 2łodzieniec wzru$zył ramionami. &e Stwórca nad nim czuwał. Stra&ników' <ene8ie8e $trze"n!ła biały "uc. bo miał wi!ce# $zcz!ścia ni& rozumu' Powiedzieliby "ewnie. co $i! domyślał.andlowa i $zuka tego.ciała go zabra $tamt-d #ak na#$zybcie#' 2i!dzy ni.o 2aric nie był "ewien. ale nie przez bardów jak 5atriel % "o"rawił $i! w duc.iedny Duncan wlókł $i! za 2arikiem.ło"ak zrobił coś na"rawd! nagannego' ) "rzeciwień$twie do re$zty 2aric "rawie nie czuł zimna. Szlaków. 2aric nie miał "o#!cia. do"óki <ene8ie8e go nie "rzy"rowadziła' 4ie była wściekła. by . #ak $i! okazało. bior-c "od uwag! $to$unek wi!k$zości ludzi do magów' <ene8ie8e #ednak c.w-wozac. to $"ogl-dała "rzy tym na młodzieńca nieu3nie i z niedowierzaniem. #akby c. unió$ł tuman śniegu ze $kał i "ry$n-ł nim w twarze Szaryc.!ci do "odró&y w zimie. &e kiedyś #e$zcze tu wróci' 7ole#ny $ilny "odmuc.z "o$zarzał. &e braku#e Duncana.i$torii i wiedz!' *ngiś "rzez te wrota kra$noludy wyc. #e$zcze bardzie# "onury ni& wcześnie#' 7ról nie był "ewien."łyt.odziły na "owierzc. który.i matk. "owołu#-c $i! na zna#omoś ."rzeoczy . #ak mo&na $i! było $"odziewa . m!&czyzn.Pierw$zego Zaklinacza. zagubionyc. "o"ro$ił kra$noludy. &e mroczny "omiot mo&e t!dy wydo$ta $i! na "owierzc. gdzie $i! zna#du#e' )rota wynurzyły $i! ma#e$tatycznie zza tar F ganego wiatrem śniegu. białowło$a komendantka ledwie $i! do niego odzywała' ( #eśli #u&. nie wyc. złodzie#a.i Duncanem coś $i! wydarzyło. ale z tego. bo. Stra&nicy i król "ode$zli do nic.#ego $yna.. i "ode$zła do wrót' 6e# gruba biała "eleryna zało"otała na wietrze. które wcale nie były tak niezamie$zkałe. tak: % 7ra$noludy dały mi klucz' .i wygl-dał.ciał myśle o 7atriel' +o ona "o"rowadziła go do tyc.za"omnian.ater$ki król uwolnił kra#. c. nawet "odcza$ zamieci' Do"iero kiedy w!drowcy znale1li $i! "od wrotami.granitow. gdyby to od niego zale&ało % co wiele mówiło o #ego niec. król zadr&ał' Latwo byłoby #.ło"aka nie był wywołany zatem tylko "ogod-' *dk-d o"uścili wie&!.!tnie# zo$tałby w +wierdzy 7in% loc. co $i! $tało młodzieńcowi. co tu kry ' 4ie "ierw$zy raz zre$zt-' 0ereldeńczycy nie uwierzyliby.

&e to 3ał$zywka' Zało&y. nie "otra3ił "ozo$ta w $"oko#nym bezruc. nie oznacza.#ego zamiary.omo. Stra&ników. nie mieli "o#!cia.i była bardzo''' nieru c.ył tak&e 9ailan. i "ewnie #u& "rzygotowu#e armi! i "rowadzi "o$zukiwania' /og. a to było nie do "ogardzenia "o dniu zmagań z mro1nymi "odmuc.$tra&' % *na zaw$ze #e$t taka: % za"ytał' % Zna$z #. niewielk. czy dlatego.rozmow!. bardzo $łab-' 4ie "otra3i! "owiedzie . ale "rzy#aciel "ewnie uzna. o$tre i zgrubne' 6ednak =ta $"rawiała wra&enie niemal delikatne#' S"ogl-dała w "łomienie z niezm-con. twarzac.w$"art.n-ł $i! $zeroko' % +o działa te& na mroczny "omiot' 4ie$tety.kobiet! z miedzianym warkoczem. mam tylko tyle' 4iedługo "otem zmierzc.ain rzadko $i! wyco3ywał. by $twierdzi . #ak myśliwy c.kłod!' )cześnie# "rzywlekli kawał "nia do obozu' (a liczną twarz . &e teraz #e$t tak $amo' % 4ie "otra3i$z ic. z któr. a "otem za"łon-ł #a$nym "łomieniem' % 6e$tem "od wra&eniem % $twierdził 2aric' 7ell uśmiec. m!&czyzna wyci-gn-ł ze $wo#e# $akwy mał. w #e# oczac. &e mógłby by taki $"oko#ny' 4awet teraz dr!czył go nie"okó#' 4a "rzykład: co zrobi /og.$i! w nie$kończonoś i nigdy nie "o#awi $i! światło k$i!&yca' 4a $zcz!ście "rzyna#mnie# zamie $i! $kończyła. który bez w-t"ienia za$tanawia $i! teraz. #a$no&ółty "łyn zacz-ł buzowa i "ieni $i!.oty ze#ś "od ziemi!' /ecz Szara Stra& "rzyna#mnie# wiedziała. a& Szarzy Stra&nicy $"rawnie rozbili obóz za "obli$kim wznie$ieniem' Hnieg okrywał #e gł!bok.za$"-. =t!. &e ci-gn.na głazie. od"arta #edynie "rzez bla$k ogni$ka' 4ad wzgórzami niebo za$łoniły g!$te c.n-ł =t! i w$kazał na <ene8ie8e trzyma#-c. 2aric $"otkał.$i! nagle i wrogowie rzuc.na tyle: 7ra$noludzka kobieta zmierzyła 2arica nie"rzeniknionym $"o#rzeniem.do rana' % 9o: % "ryc. "od którym c. gdy inni zabrali $i! do $tawiania namiotów' 7ell wy$zukał zmro&one gał!zie i zanim 2aric zd-&ył za"yta . ka& innym $i! roze#ś i "o$zuka mie#$ca na obozowi$ko' 9. zamigotały "łomienie ogni$ka' ?!koma wykonała kilka niezrozumiałyc. gdzie "odziewa $i! o#ciec' 7ról natyc. czy to dlatego. gdy raz coś "o$tanowił' . nieo"odal: % 6ulienie.$i! na ic.ain ze$zli tu "o raz "ierw$zy. #akic. zdawało $i!. ale c. &e wrota $.dzielił zamarzni!t. 7ell wyru$zył z Duncanem i $woim ogarem bo#owym na "olowanie' <ene8ie8e w$"i!ła $i! na wznie$ienie. czego $i! $"odziewa na <ł!bokic. "omyślał' )i!k$zoś kra$noludów.Szarzy Stra&nicy: % Próbowałam' Poczułam''' dziwn.o wiatr świ$tał mi!dzy $kałami i uno$ił tumany śniegu' ) obozie "anowało na"i!cie' 2aric do$trzegał w "onuryc. &e to 2ilcz-ca Sio$tra' Dwa# wo#ownicy $iedz-cy obok "rzy ogniu "rzerwali $ze"tan. &e król zo$tał "orwany. &e mroczny "omiot #e$t daleko. o ile to w ogóle mo&liwe. #akby $i! obawiała. wo#owników $to#-cyc.obecnoś . &e nie czeka#.ami' 2aric czuł $i! nieco bezu&yteczny. czy "o drugie# $tronie wrót #e$t mroczny "omiot % "owiedziała o$tro' % +o. Szaryc. .u' Szturc.gru"!' Zerkn-ł na kra$noludzk. $urowym $"o#rzeniem.n-ł Duncan z oburzeniem' % 4ie mo&emy iś od razu: +am b!dzie cie"le#C 7omendantka zmierzyła go twardym.za grube' % 4ie czeka#-c na od"owied1. &e wrota otworz. ge$tów i do"iero wtedy król "rzy"omniał $obie. Szlakac. a #e# "eleryna ło"otała na wietrze niczym $ztandar' *nie mielająca poza % ocenił 2aric' 7omendantka wydawała $i! teraz bardzie# na"i!ta ni& "odcza$ audienc#i. kogo i co $"otka#-' 7iedy tylko namioty zo$tały rozbite.ce #e roz"ali .ain: 7ról zo$tawił notk! wy#aśnia#-c.Skin!ła głow-' % Zatem mo&emy od"ocz. miała ry$y #ak wycio$ane w kamieniu. odwróciła $i! i warkn!ła na #ednego z wy$okic. $k-d mogła "ilnowa wrót' Stan!ła nieruc. wykry : % za"ytał 2aric' % 9zy nie tak robi."oranka z wyt!$knieniem' 7ról równie& nie miał oc.ło"ak $i! "rzygarbił' % 4ie ma $"o$obu. zmienił $i! w noc' 9iemnoś zamkn!ła $i! nad obozowi$kiem. &e o$iem lat temu król nie natra3ił na &adnego "otwora. c.' 7iedy 2aric i /og.c! mie oko na t! bram! "rzez noc' 4ie trwało długo.oma' 2aric nie "otra3ił $obie wyobrazi .roniło "rzed o$trym wiatrem. mały $yn 2arica.mury.3la$zk!' 7a"n-ł nieco na $to$ik drewna."ogod.mia$t od$un-ł od $iebie te myśli' 4ie. z nog.

do $zału' Pod koniec "rzy"ominała cień i "ragn!ła tylko.oroby.udł-.odzi Powołanie. a c. tylko oczy "ociemniały mu z tro$ki' % 9o "owiedziała: % Powiedziała. które# #u& wcześnie# u&ywał. ciała zo$ta#. w *rlai$.zaraz!. by $kaza mrocznego "omiotu ogarn!ła $tarze#-ce $i! ciało Szarego Stra&nika' 7a&dy z na$ wie. ale za$tanawiał $i!. w którym Szary Stra&nik $amotnie uda#e $i! w <ł!bokie Szlaki' % SamotnieC % wykrzykn-ł 2aric' % Dlaczego ktoś miałby to robi : % . "odnió$ł dłu&$z.ylił $i! do 2arica' % =ta mówi. &e 4icola$ nie "owinien mówi 2aricowi nic. tym razem do 2arica.y #e# "alców. co "omaga im $kutecznie walczy z "otworami' Stra&nicy umieli nie tylko zwalcza mroczny "omiot. &e nadal #e$t &ywy: 9iemnowło$y wo#ownik.widział w <ł!bokic. #a$nowło$y i bardzie# gadatliwy z "ary. i zacz-ł "rze$uwa wi!k$ze konary w ogni$ku' .! o"owiedzie : 4iewiele o nim wiem' 6ak go "o#mano: Sk-d "ewnoś . &e w trakcie ówcze$ne# w!drówki nie zetkn-ł $i! ze $ka&eniem rozno$zonym "rzez mroczny "omiot. by le"ie# walczy z zagro&eniem. w$zy$tkie $kierowane do 4icola$a' /ecz oczy m!&czyzny mówiły wi!ce#' 4a"ominały.kobiet-. cic. umierał' 2aric zamyślił $i! nad tym "rzez c.y umrze % za$ygnalizowała =ta' % +o o wiele le"$zy lo$.o 2aric "oru$zył niebo i ziemi!. Szlakac.komendantk!' % 2!&czyzna miał orle$iań$ki akcent c.eda$ od .wil!' Duncan wcześnie# wy#aśnił mu. "od koniec mógł #edynie "atrze . 6ulien. tylko "o to. dowódc. &e to miłoś "rowadzi na$z. kiedy nadc. zdawały $i! "odkreśla niewy"owiedziane $łowa' 4icola$ $krzywił $i! w od"owiedzi. $3er.gał-1. i #ak dot-d ka&dy. by "rze$tało bole ' 2aric trzymał #e# wyc. czy #e$t to ta $ama zaraza. dlaczego Szarzy Stra&nicy woleli u$łuc. lecz tak&e wyczuwa #ego obecnoś .ciało. któr. ale niec. by młodzieniec zdradził go królowi' 2aric rozwa&ał. kto ru$zył za $woim Powołaniem w <ł!bokie Szlaki. a "otem cier"liwie czekała. zdecydowane i "ewne. co nie #e$t konieczne' 4ie zdradza ta#emnic Szare# Stra&y' =ta zmar$zczyła brwi.wówcza$ $ka&one. &e nie mamy "rawa ukrywa tego "rzed wami % mrukn-ł 4icola$' 7ra$noludzka kobieta znowu zacz!ła ge$tykulowa . unio$ła dłoń i zacz!ła ge$tykulowa ze wzburzeniem w $tron! obu wo#owników' ?uc.nazywa#. wcale nie było tak trudno zrozumie .gdy zauwa&yli zmie$zanie króla' 4icola$. $zkieletowat.uc. "owolna utrata $ił do"rowadzała #. ni& "ozwoli . któr. &e Szarzy Stra&nicy "i#krew mrocznego "omiotu "odcza$ ceremonii. od wewn-trz "o&era#-c. "oc. #ak królowa gaśnie w oczac. cza$ami nawet intenc#e' 4iewielu ludzi znało ten $ekret i <ene8ie8e niec. "rzed laty' Pami!tał #dobrze.dłoń.araktery$tyczny dla wy&$zyc.Doł-czeniem' 5c. #aka #e$t natura #e# c.' Pami!tał cier"ienie' Swo#e i ?owan' ?owan była energiczn. a& wo#ownik "rzeło&y #e# znaki' % 2a na imi! .!tnie "ozwoliła.!tnie $kin-ł głow-' 6ulien nie odezwał $i!. "okrywała ściany korytarzy #ak w$tr!tny czarny grzyb' 7ról miał $zcz!ście.a $wo#ego Powołania i "o$zuka śmierci' 6ednak myśl. &e ktokolwiek mógł $i! tak "oświ!ci ''' by dobrowolnie "rzy#. cie"ły i wyrazi$ty' % 2iłoś : +o znaczy: miłoś do brata: 4icola$ $kin-ł "otaku#-co głow-' % *n i <ene8ie8e byli $obie bardzo bli$cy' % 2o&ecie mi o nim troc.bractwa w im"erium' Dzier&ył to $tanowi$ko "rzez długi cza$' % Zrezygnował: % 4ie' Zo$tawił bractwo i "o$zedł za Powołaniem' +o rytuał. o którym nie $ły$zano na +.ry"ni!tym. by "omóc &onie. a &ona błagała $c.n!ły i$kry i 4icola$ zerkn-ł na towarzy$za' )ymienili o$trzegawcze.ym gło$em o ulg! i śmier ' 4ie.regan i do ze$złego roku był komendantem Szaryc. czu#ne $"o#rzenia' *d o"u$zczenia Denerim 2aric $ły$zał mo&e trzy $łowa wy"owiedziane "rzez 6uliena. czy ?owan $i! nie zaraziła' 4ikt nie "otra3ił nawet "owiedzie .

&e komendantka "o$złaby za bratem. rzecz jasna. ale wraz ze w$"omnieniem "owróciły te& $łowa /og. czyż nie& 9eżeli mroczny pomiot ydostanie in*ormacje od złapanego . mie#$cem. &e to brzmi #ak $zaleń$two: % 4ie o$zaleliśmy' % 0iona wynurzyła $i! zza wiru#-cego śniegu' . a w środku była my$z' . #e&eli $tara czarownica nie to miała na myśli: 9o."aczk!' Poło&yła "akunek "rzy kłodzie i "o$łała 2aricowi c.tylko $nami' % ( czym $-.trażni$a i y$orzysta je do odnalezienia s oich Da nych 2ogó . nie ma $"o$obu. a "ragn. gdzie "ełniła wart!. "odobnie #ak kra$noludzka kobieta' 6ulien "otrz-$n-ł głow-. nadal tlił $i! gniew. czy w to wierzy ' Hnił #ak ka&dy człowiek i miał tylko za"ewnienia magów. a nie na rzeczywi$tości.o zabrakło w tym geście "ewności $iebie' Pu$tka była 1ródłem $nów.wil!' S-dz!. oczac. która wywoła mo&e Plag!' ( co $i! $tanie. &e "o$złaby za nim nawet wtedy. &e tak właśnie wygl-da na$z świat. d1wiga#-c du&. któryc. co zobacz. $tara#-c $i!. w oczac. &e wied1ma miała na myśli właśnie to zdarzenie. gdy 2aric rozmawiał z ni. mam nadzie#!: 7ról "otwierdził $kinieniem głowy.w umyśle śni-cego.nadzie#-: % 4ie' *na #e$t "ewna' 2a $ny' 2aric zamilkł.otoczenie do tego.ciał #ednak ryzykowa ' 5nni widocznie te& nie' % 7omendantka i #e# brat byli $obie bli$cy % $ze"n-ł 4icola$' =ta "otwierdziła "owa&nym $kinieniem głowy' % *dk-d ic. gdyby to nie był #e# cza$. czy z mie#$ca. "oznałem. koc. "oniewa& czu#ecie z nimi wi!1' Duc.traż zja iła się na d orze "arica. gdy za$y"iali' +am właśnie &yły duc. u$ły$ze ' 7ról nie c. mogła ic.wieków: /ecz właśnie dlatego Szara .łodne $"o#rzenie $"od zmar$zczonyc.o nie wiadome. ś iat za$azi no a -laga! %iebezpiecze/st o nagle stanie się bardzo realne! : ile.acie. licz.roz"aczliwie znale1 $i! na #awie' Dlatego tworzkra#obrazy o"arte na tym. #ak "owiadano. gdy el3ka $zła do ogni$ka. dok-d ludzie. co czu#emy.woln. c.aina' Latwo byłoby uwierzy . tak' 2aric rozumiał. o$obno' ?azem "rzył-czyli $i! do Stra&y.ł!kitna $"ódnica ło"otała wściekle na wietrze. tak $amo #ak wtedy.y to roz"ozna#-' +a wi!1 ma moc w Pu$tce' % Hniło mi $i! raz.c. &e brat komendantki nadal &y#e: % za"ytał' %6e&eli z$zedł na <ł!bokie Szlaki. gdyby to był równie& #e# cza$' ) za$adzie uwa&am.c. nie wierz-c wła$nym u$zom' % Sny % "owtórzył. razem $i! $zkolili i właściwie $"!dzali razem ka&d. udawali $i!.na "rzy$tani w +wierdzy 7inloc. za"ewne rozwa&a#-c. #ednak obowi-zki #e# nie "ozwoliły' % Zatem teraz "od-&a za 3ał$zyw. &e "rze$trzegała 2arica "rzed wy"raw-.$i! $ymbole i znaki' Duc. oddzielone od świata #awy barier-.zarego .' % Sły$zeliście o Pu$tce. na #akie wy#aśnienie mo&e $obie "ozwoli ' (lbo czy w ogóle cokolwiek wy#aśnia ' ) #e# ciemnyc. co $i! z nim $tało' ( mo&e Szara Stra& "otra3i to równie& wyczu : 6ulien niewzru$zenie w"atrywał $i! w ogień. krzywi-c $i! w $"rzeciwie' % Zda#ecie $obie $"raw!.magowie nazywali Za$łon-' 2aric nie był "ewien. Genevieve i jej pod ładni mó ią "arico i pra dę! 7ról "rzy"omniał $obie znowu o$trze&enie )ied1my z <łu$zy.$nami: 0iona "otarła z namy$łem "odbródek. rzadko widywałem ic.nad wznie$ieniem' <ene8ie8e nie zwracała uwagi na rozmow!. zaci$ka#-c z!by z deza"robat-' 4icola$ tymcza$em $"lótł nerwowo "alce i zerkn-ł na "o$ta góru#-c. tlił $i! "łomień' *.na$ w ten $"o$ób zwabi ' % 5: % 2aric bezradnie rozło&ył r!ce' % +o dla mnie nic nie znaczy' % Hnicie o tyc.tam mnie# wa&ne. &e ma#aki były tak na"rawd! w$"omnieniem cza$u $"!dzonego za Za$łon-' % ) Pu$tce nie ma geogra3ii % wy#aśniała dale# 0iona' % 2ie#$ce i cza$ $. $ku"iona na ob$erwac#i we#ścia do #a$kini' ?!ce $"lotła na "ier$i. brwi' % <ene8ie8e te& nie #e$t $zalona' Sny nie zaw$ze $. gdy nie $.y u"odobnia#. by dowiedzie $i!. któr.ain "rzynió$ł mi o$ełk! $era' ?ozłamałem #-. dlaczego inni woleli nie wywoływa gniewu $wo#e# $iwowło$e# komendantki' 9. &e /og. by zabrzmiało to obo#!tnie' 4icola$ "rzytakn-ł. #eśli kłamała: 2aric czuł tylko zw-t"ienie i nie było mu z tym dobrze' % Sk-d wiadomo. i c.. "oniewa& wyda#e im $i!.y i demony.

które ma #edno z wa$' 2u$z! "ami!ta . kiedy nie $.ce$z mi "owiedzie .$nami.e bzdury: % 4ie mam "o#!cia' )i!k$zoś $nów za"ominam' 9zy nie tak $i! dzie#e zaw$ze: 0iona otuliła $i! ciaśnie# 3utrem. &e wa$za wy"rawa "od-&a za wiz#ami. $ta#. &e #e$t w tym #akiś gł!b$zy $en$: % )y$zczerzył $i! rozbawiony. "odś"iewu#-c $zanty' 9.duc. aby to on nam towarzy$zył' % 4ie wyda#e mi $i!. &e $krycie uwielbia $er: Powinienem wcześnie# zauwa&y ''' % 5 zaw$ze śnicie takie "łoc.udział zamia$t wa$.!tnie: % +o mu$iałem by albo #a. nale&y #e traktowa "owa&nie' % )iz#e % "owtórzył z niedowierzaniem 2aric' % 5 wa$za komendantka miała właśnie takie wiz#e: +o dlatego tu #e$teśmy: 4ie ma innego "owodu: 9zarodzie#ka unio$ła $zczu"ł. co $-dził o wy"rawie' % 2-drala z ciebie' 0iona zamarła. #ak inne cuda tego świata. ale czy to znaczyło.ał takiego rozkazu' % Zało&! $i!.wy$tarcza#-co $ilne.irytac#-' % 9zy& nie "rzy$zliście na mó# dwór. dlaczego wy tu #e$teście' Pytanie zawi$ło w ci$zy' % 4ie c.cecie. na #e# twarzy odmalowało $i! niedowierzanie' % 2ogliście rozkaza .ain "o$łuc. #ak. by "o"ro$i mnie o "omoc: . $taramy $i! u#rze "rawd! "oza na$z. "róbu#-ce za"ewne "rzewierci go na wylot' % Dlatego tu #e$teśmy' 6ednak bardzie# ciekawi mnie.uwagi tak. &ebym tu był: % od"arł 2aric z lekk. co "rzyc.na audienc#!' % *na "o"ro$iła wa$ o "omoc' % Jl3ka w$kazała na <ene8ie8e' % 5 wiem. #ak oczy 6uliena $trzelały to na 2arica. które# nikt nie "ragn-ł "rzerwa ' =ta "atrzyła na el3k! ze $zczerym w$"ółczuciem. abyście "ozwolili mu wzi.o czuł na $obie te br-zowe el3ie oczy. mru&-c oczy' 4a"i!cie wokół ogni$ka $tało $i! niemal namacalne % dwa# wo#ownicy ze$ztywnieli.' % Za"ewne wiz#e nie "rzyci-ga#. ob$erwu#-c $"rzeczk!. takie#.. mog.!ci-' 2aric zatem czym "r!dze# wbił wzrok w "łomienie' Za"anowała niezr!czna ci$za. ale #e# milcz-ca "rośba zo$tała zlekcewa&ona' % Sny. co wam "owiedziała' 6ednak nie wiem. &e mowa właśnie o nic.ain.niec. $"ogl-da#-c na niego z otwart.ain "owiedział mi.$i! wiz#ami % wycedziła czarodzie#ka' % Poniewa& Pu$tka #e$t odbiciem na$ze# rzeczywi$tości. &e mo&ecie $i! nam "rzyda ' 2o&e nawet wierzycie w to.wi!1 /og. #a$no wynikało. &e $am za"ro"onował. c. albo /og.y. $zukamy wzorców. dlaczego "o$tanowiliście z nami iś ' % 9zy obrona króle$twa nie #e$t wy$tarcza#-cym "owodem: % (by wyru$zy o$obiście: =da $i! na śmiertelnie niebez"ieczn. c.odz. mo&e zo$ta wykorzy$tana do inter"retac#i te# rzeczywi$tości' 2y.em r!ki 0iona zga$iła świetli$t.dłoń i mała kula ognia zamigotała #e# mi!dzy "alcami. rozświetla#-c #a$no obozowi$ko' 7ról "oczuł 3ale cie"ła na "oliczkac. czy& nie: Jl3ka zaci$n!ła u$ta. magowie. by na$t!"nym razem dokładnie# wy"ytywa tyc. &e 2aric ma u3a magii: 5 wiz#om: 4ie był "rzekonany' 0iona u$iadła na $wo#e# $akwie.Zrobiona z $era' Z#edliśmy #-. gdybyście wtedy w$"omnieli. #akby w ten $"o$ób mogła $tłumi gniew' 7ra$noludzka kobieta "oło&yła #e# u$"oka#a#-co dłoń na udzie.świadomości-' (le #e&eli wiz#e $. i tylko kra$noludzka kobieta ze $"oko#em w"atrywała $i! w ..wy"raw! tak c.yłoby miło. #ednak z twarzy 4icola$a nie dało $i! nic wyczyta ' % )ierzymy <ene8ie8e % ozna#miła nieoczekiwanie 0iona' +o wy$tarczyło.z za$koczeniem' 2aric nie "odnió$ł wzroku. &eby /og. to na 0ion!. niezale&nie od tego.widz.nawiedzi ka&dego' ( kiedy tak $i! dzie#e. królu 2aricu' % 4ieznacznym ruc.ocia& król nie wiedział czemu' +ymcza$em dwa# wo#ownicy "ogr-&yli $i! w kole#ne# rozmowie "rowadzone# $ze"tem' Z tego.kul!' *bóz od razu wydał $i! mnie# #a$ny i cie"ły' 2iała rac#!' )ied1ma z <łu$zy tak&e była czarownic-.#. by wo#ownicy $"o#rzeli na ni. dlaczego wa$ "o"ro$iła' )yda#e #e# $i!. gdy do$trzegł roz$zerzone z gniewu i oburzenia nozdrza el3ki' % 2o&e "rzez na$z. "o czym unio$ła $i! "owoli.

a to tylko bardzie# roz"aliło gniew władcy' % 2aric )ybawiciel % "owtórzył. któF ra % #ak mu $i! zdawało % "ragnie go "ołkn. kroków' =derzenie lodowatego wiatru zatrzymało go #ednak' 2aric z ulg. bo % #ak twierdz. ge$t. królowa 0ereldenu nie &y#e' 2aric milczał "rzez długi cza$. a& "roroctwo $i! $"ełni' 2yślał. #ednak nikt ze Stra&ników nie "róbował zmieni tematu i zakończy te# rozmowy' 2o&e te& zadawali $obie "ytania. niczego by to nie zmieniło' % Zatem $i! "oddaliście: +aki #e$t 2aric )ybawiciel. gdy milkł zgiełk dworu i 2aric wracał do $woic. królu 2aricu: % rzuciła' *dwrócił $i! od ognia. &e teraz "ozbawiliście go tak&e o#ca: 2aric "oczuł 3al!' $mutku. oddala#-c $i! o "ar! gniewnyc. wśród zbytku i $ług."łomienie' Przez c. by 2aric tuta# był' 6ednak nie $"odziewał $i! tego' 4ie $"odzie wał $i!. a teraz od$zedł tak&e o#ciec: <dyby #ednak 2aric "o$zedł do 9ailana "rzed wy"raw-. odk-d umarła #ego matka' Za ka&dym razem. nie tro$zcz-c $i!.icie $erca "owoli $i! u$"oka#ało. #akie "rzy$to#królowi.bezczeln. lat' 1iona zacisnęła usta z oburzeniem! % 5 nie czu#ecie ani cienia w$tydu.łodził mu twarz' . &e nie byłem o#cem dla mo#ego $yna.#!dz-.mia$t zdu$ił to uczucie' Pr!dze# wbiłby $obie widelec w oko. ale natyc. które 0iona ośmieliła $i! otwarcie wy"owiedzie : )$"omnienie 9ailana wywołało ukłucie bólu w $ercu 2arica' 6ak tc.złośliw. uderzył 2arica w twarz i wywołał odr!twienie' *dr!twienie było dobre' 7ról "oczuł delikatny dotyk dłoni na "rzedramieniu. #akie $"rawiła mu cier"ienie' % 9ailan od dawna #u& nie ma o#ca % od"owiedział $"oko#nie' 6ego gło$ brzmiał "u$to i beznami!tnie' % <dybym zo$tał w Denerim. &e wie$z o mnie w$zy$tko: )ie$z.wil!' % Dlaczego nie "owiecie mi zatem. wielki król 0ereldenu: <niew na"arł na 2arica #ak 3ala "owodzi' Pragn-ł w$zak "ow$trzyma "rze"owiedni! )ied1my z <łu$zy.czarodzie#k!C +o zbyt wieleC 2aric zerwał $i! z kłody i $tan-ł twarz. wolał działa . % "owiedział do czarodzie#ki' Jl3ka "ozo$tała "rzy ogniu i nie oderwała $"o#rzenia od "łomieni' % 6ednak "rawda #e$t taka.% #e$t taka.órz zo$tawił /og. nigdy nie wyru$zyłby z Szar. czy $iedz-cy "rzy ogniu Szarzy Stra&nicy go u$ły$z. #akby miała "rawo zadawa "ytania.' +yle dni $"!dzonyc. by otoczyła go melanc. ni& zdradził $i! "rzed t. &e nigdy nie udało mi $i! nikogo ocali ' Z tymi $łowy odwrócił $i! i ru$zył w śnieg' 7ra$noludzka kobieta "ozwoliła mu iś . co mi mówiono.zamkn-ł oczy. wy"luwa#-c ka&de $łowo z odraz-' % Sły$załaś. który go za$koczył' *tworzył oczy i na"otkał $"o#rzenie kra$noludzkie# kobiety' Stała "rzy nim. gdy zimny "owiew c. który "otra3i $"o#rze mu w oczy' 7ole#ny "odmuc. a nic #u& nie mogło go wzru$zy ' 6ak miał to wy#aśni innym: % Prawda % wymamrotał na wiatr. komnat w "ałacu tylko "o to. i w milczeniu kle"ała go "o ramieniu' % 2aric )ybawiciel to tylko "rzydomek' /udzie mi go nadali. "rze$tał $ły$ze #ego łomot' Przy"omniały mu $i! wieczory. ni& czeka .wil! 2aric myślał. lecz tylko na c. gdy na niego $"o#rzałem. #akim #e$teście o#cem. &e b!dzie obra&any i o$-dzany' 5 to "rzez kogo: Przez mał. #ak złym #e$tem królem i #ak nieod"owiedzialnym o#cem: S"o#rzenie 0iony złagodniało.ło"cu o ode#ściu o#ca' 9ailan nigdy nie zrozumie' 6ego matka znikn!ła. ale nie docenił czarodzie#ki' % 9zy nie macie $yna: % za"ytała' % 9ailana' 2a teraz "i! lat' % ( czy nie $tracił matki: 2o&e do *rlai$ dotarły 3ał$zywe wieści. "rzy"ominała mi $i! ?owan i ka&de co%mogłoby%by i #ak%by % "owinno' 9ailan za$ługu#e na o#ca. #ak ludzie mnie nazywa#-. #ak "owinienem $i! czu : 9. ale z tego. wi!c wyda#e ci $i!.oli#na "u$tka.% wybawiłem króle$two i ocaliłem ic. "ełna w$"ółczucia.ce$z mi mówi . a #eśli nawet . &e mo&e o$trze&enie wied1my znaczyło.aina i teraz "rzy#aciel b!dzie mu$iał "owiedzie c.w twarz z el3k-' Po"atrzyła mu w oczy wyzywa#-co.Stra&-' % +o "rawda % "rzyznał $"oko#nie' % *d trzec.ciała. &e el3ka "orzuci temat. &e c.

2aricu' .regana wła$nor!cznie. nie odwraca#-c głowy' % 9zy& nie doś mnie #u& "rze$łuc. ale z wyrazu #e# twarzy 2aric mógł wywnio$kowa . a "otem $tałam "rzy bramie i "atrzyłam. &e mó# brat nie &y#e i nic nie mo&na "oradzi . &e to. &e 2arica ku$iło.w nie$kończonoś . zabi#! . &e "oczu#emy Powołanie w tym $amym cza$ie' *d"rowadziłam . nie "róbowali go zatrzyma ' 2arica nie obc.yba "rzez w$zy$tkie te lata w Stra&y zakładaliśmy. gdy uświadomił $obie. #akby "od#!ła decyz#!' % 2o&e le"ie# b!dzie.' % Zmieniłaś zdanie: =nio$ła $iw. która zdawała $i! "odkreśla "u$tk! w dolinie' % )i!c dlaczego o tym nie w$"omniałaś: <ene8ie8e roześmiała $i! gorzko' % 5 co byś "owiedział: % za"ytała z "owag-. #akby wyrywano mi go z ciała''' 4ie do znie$ienia' % Po"atrzyła na 2arica. ocenia#-ce $"o#rzenie wzbudziło w 2aricu tylko irytac#!' % Pro$iłem. "ieśń $amotności. c.odził.brew' % ( ty: 4ie wiedział. #eśli c. &e oto "rzed nim roz"o$tarto biały dywan "od $kle"ieniem gwia1dzi$tego nieba' )idok był w$"aniały' 2aric nie wiedział.ce' Przecie& #e# o$kar&enia nie były 3ał$zywe' Z dala od obozowi$ka było ciemno' 2aric brn-ł "rzez cienie i za$"y' Zza ci!&kic. #ak czu#! $wo#e ramiona' )iedziałam. by da $i! "rzekona ' % 4awet cz!ś Szare# Stra&y nie wierzy' Powtarzano mi wiele razy.ciała $kończy to. czy widział coś równie "i!knego: -o moje królestwo % "omyślał ze $mutkiem' 6 ja już zapomniałem. #ak ramiona.odziło #e# nie tylko o #ego zmie$zanie' Potrz-$n!ła krótko głow-.mur nare$zcie wy#rzał k$i!&yc.mnie. co zacz!li #e# "odwładni' % 4ie wolno w ten $"o$ób traktowa króla' Przy"omn! im o manierac. &e nie wierzy$z w mo#e wiz#e % odezwała $i! w końcu komendantka. #ak odc. gdy o"adło na . #eśli wróci$z do "ałacu.e $krzy"ienie śniegu o$trzegło go. #akby . by mó# brat od$zedł. &e ktoś $i! zbli&a' 2aric ze$ztywniał' % Zo$taw mnie $amego % warkn-ł. by od"owiedzie na Powołanie' 9. gdy to robicie' <ene8ie8e nie od"owiedziała.oryzont' % Pozwoli . &e c.odziło #u&.' % 4ie 3atygu# $i! % we$tc. nawet gdyby było inacze#' )zru$zyła ramionami i "owoli "ode$zła' Stan!ła obok 2arica. &e b!dzie$z bez"iecznie#$zy $am ni& w na$zym towarzy$twie na <ł!bokic.n-ł' *win-ł $i! 3utrem i odwrócił od kra#obrazu ośnie&one# doliny' 7omendantka $tała nieo"odal. ale "rzy"u$zczam. widok za"arł mu dec. tak łagodnie. nie "owinienem $i! zatem obru$za .odzi w mrok % w #e# gło$ie zabrzmiała gorycz' % .rat był zaw$ze cz!ści. było to. 2aricu' *bawiam $i!. "odziwia#-c dolin!' Przy ka&dym oddec.wil! za"adło niezr!czne milczenie' % 4ie wini! ci!. i na c.czarodzie#k!' 4iec. któr. $"ogl-da#-c mu w oczy' % Zamierzam dotrze do brata.regan wyci-gn-ł r!k! "rzez cienie i dotkn-ł mo#ego $erca' 9zułam to tak. by za"obiec wy#awieniu ta#emnicy.wcześnie# "odziwiał' 6e# $"o#rzenie złagodniało. #e$t "rawdziwe' 2aric zmar$zczył brwi' 7ole#ny mro1ny "owiew unió$ł śnieg mi!dzy nimi' ) oddali zawyły wilki.łodne' % (le to #a "rzekonałam go. które# mrocznemu "omiotowi nie wolno zdradzi ' 6e&eli b!dzie trzeba. 2aricu' +o była <ene8ie8e' 2aric zadr&ał z zimna.iwano: % Prze"ra$zam za nieu"rze#moś moic. nim gardzi. #ak długo $tał. wraz z kra$noludami wznio$łam toa$t na #ego cześ . czy #ego od"owiedzi zadowoliły el3i. a #e# $"o#rzenie było #a$ne i c. "o"atrzyła w dolin!.u z u$t uno$iły mu $i! kł!by "ary' Dolina zdawała $i! ci-gn. by "rzy#-ł $wó# lo$' 5 zo$tałam' 7iedy "o#awiła $i! "ierw$za wiz#a. by "ó#ś za nim' Za"ewne c. jakie jest piękne$ 9ic. &e o"uściła $wo#e $tanowi$ko. "oczułam $i! tak. #ego $rebrzy$ty bla$k wy$tarcza#-co oświetlał śnieg' 7iedy król w$"i-ł $i! na wznie$ienie. byle ta#emnica "ozo$tała ta#emnic-' +o nie #e$t mi$#a ratunkowa. z rzadka u$iana niewielkimi gru"ami $o$en' 9zemu nie "ami!tał. &e nie mog! za"ewni ci e$korty. % zdawało $i!.regana do *rzammaru. było trudne' (le nad$zedł #ego cza$. #ak $erce''' 7iedy odc. byście w$zy$cy traktowali mnie #ak zwykłego człowieka. co widz!. Stra&ników. #e# $iwe wło$y targał wiatr' Surowe. Szlakac. co od"owiedzie ."ozo$tali $"ogl-dali za nim. w "ier$iac.

"ytań.yba &e spał zagrzebany w gł!bokim śniegu' 2o&e od$zedł z obozowi$ka i właśnie "owoli zamarzał na śmier . bez "o&egnania' 4iedługo "otem znikn!ła w tumanac. a on "od$zedłby. ale nie wiedział o tym. &e 2aric "o$tanowił #ednak wróci do Denerim bez "o&egnania' Stra&nicy zatem znikn.tacy. &e 9ailan #e$t "odobny do o#ca.ain. i "o"atrzyła na 2arica zagadkowo' % )róciłeś: % za"ytałaby ze $"oko#em racze# ni& za$koczeniem.' ) ci-gu "aru dni mógłby dotrze do Denerim.ez błagań.ło"iec miał tak $amo #a$ne wło$y #ak 2aric. #e&eli zabierze $wó# baga& i ru$zy w dół do +wierdzy 7inloc. a "otem "o"atrz. &e król zamyślił $i! gł!boko' )$zy$cy "owtarzali. co "owiedziałby /og. #ak wygl-dała ?owan' Przez o$tatnie lata obrazy w "ami!ci $tały $i! tak roz"aczliwie ulotne.na #e# #a$ne ramiona' *dło&yłaby k$i-&k!. wróciłem' % 4ie $-dzi$z. #aki niew-t"liwie "odnió$ł /og. &e wieki min!ły. &-da#-ce wy#aśnień. &e 2aric narobił kło"otów tylu ludziom' * wiele trudnie# było $obie wyobrazi .n-ł $i! na t! ironi! lo$u' Zwła$zcza &e "rzecie& nawet nie $"ał' 9. &e $"odziewała $i! "o nim wi!ce#' % 4ie c. niem-dry człowieku % #e# ton byłby "ełen miłości.4ie id! memu bratu na "omoc. &e nie za$łu&ył $obie na t! miłoś ' ?owan wyci-gn!łaby dłoń. gdy $"o#rzy w te oczy. a "rzyna#mnie# on tak uwa&ał' )raz z ni.$zuka króla. które rozkwitło do"iero "o ślubie i rozwi#ało $i! "rzez lata mał&eń$twa' 2aric uwa&ał. a 2aric znowu był $am z bla$kiem k$i!&yca i tańcz-cym na wietrze śniegiem' )ydawało mu $i!.tru"owi buty' 8ntrygujący obrót zdarze/! (ecz na ile pra dopodobny& Z gł!bokim we$tc.ciała mu da do zrozumienia.ain czułby ulg! i ma$kował #.d1wign-ł i odbudował 0erelden.''' '''i wtedy wiz#a $i! rozwiała.' (le miał oczy matki' 9o miałby "owiedzie 2aric. #ego no$ i uśmiec. komnatac. ludzi "rzez <ł!bokie Szlaki.irytac#. &e 9ailan #e$t na#wa&nie#$zy' 7ło"ot w tym. by wrócił do $yna' 6ako matka na "ewno uwa&ałaby. czym nale&y lub warto $i! za#. wzru$z. dlaczego w ogóle od$zedł: Potra3ił $obie wyobrazi . "ełne tak wielu "ytań.ramionami i uzna#-.właśnie czytała. &e wy"rawa była wa&na: % 4a$z $yn #e$t wa&nie#$zy ni& ocalenie króle$twa.nieniem $"o#rzała w dolin!' % ( $koro $.zwłoki na w"ół zanurzone w błocie' 5 za"ewne ukradn.ain' /og. kobiet!. "otrzebu#! roz"aczliwie' (le #e&eli nie mo&e$z "o"rowadzi mnie i moic.#ako wo#owniczk!. ?owan' ( wtedy ?owan uśmiec. odwoła ka&dy alarm.orobie.ami i urywkami rozmów' /ecz teraz. "ogr-&ony w błogo$tanie $nu' Szarzy Stra&nicy by mo&e rano zaczn. 2aricu. komendantka Szaryc. &e nie b!dzie &adnyc. była nieu$tra$zona i "od wieloma wzgl!dami $ilnie#$za od 2arica.u#. zwła$zcza #a' Powiedziaw$zy to. #akby wcale nie była zdziwiona' % +ak. by wyzwoli króle$two $"od władzy *rle$ian' Zanim uległa c.. odk-d "otra3ił zdoby $i! na w$"omnienie.mo#e# wiary.a ' 2aric "róbował $obie wyobrazi . &e 2aric zwycza#nie nie "otra3ił w to uwierzy ' *czyma du$zy mógł #. "rzec. a ciemne loki $"ływa#. "róbu#! za"obiec nie$zcz!ściu' )zru$zyła ramionami i raz #e$zcze z we$tc. która "omagała "rowadzi armi! rebelii. uczucia. i zobaczy $yna. Stra&ników odwróciła $i! i ode$zła' .i uty$kiwaniem. #e$tem zmu$zona działa bez nic. #ak doradzała <ene8ie8e' )$"omnienie 9ailana $"rawiło. którzy nie "odziela#.nieniem 2aric ru$zył z "owrotem do obozu Szaryc. to wraca#''' wraca# do $wo#ego $yna' 4ikt nie b!dzie ci! winił. i za"ewne była to "rawda' 9. za$t-"ione za"ac. kiedy c. a co trzeba odło&y na "ó1nie# i czego zaniec. Stra&ników' .zobaczy . któr.odziło mi o ocalenie króle$twa. Szlakac. teraz ?owan wydawała $i! tak rzeczywista$ %iemal ja$ izji! 2aric uśmiec. #acyś "odró&F ni zna#d.n!łaby $i! z rozbawieniem. by #.' 4a"rawd! "otrzebu#! two#e# "omocy.yla#-c głow! tak #ak zaw$ze. śniegu i 2aric zo$tał $am' )iedział.na <ł!bokic. ale to właśnie ?owan wiedziała od razu.. #ak ?owan nalega.na $iebie. co "owiedziałaby ?owan' 2aric na#le"ie# "ami!tał #. a kiedy nade#dzie wio$na.. #ak $iedzi w ulubionym 3otelu "rzy oknie w ic.

odz. #ak "rzerwa $ta#e $i! coraz $zer$za. zaciekawiony i "rzekonał $i!.zla$i to ja$ zanurzenie się ście$ach. a jedna$ mężczyzna nie tracił pano ania nad sobą! .ody i Duncan $tłumił dre$zcz.ci$z!. &e "otwory a& tak "lugawi. co wygl-dało #ak "lama ole#u. &e le"ie# nie' 4a "ewno nie było to nic "rzy#emnego' )ydawało $i!. ale Duncana to nie "rzekonało' Za"ewne komendantka $tarała $i! doda mu otuc. a #ego $kóra wydawała $i! zu"ełnie biała w migotliwym świetle "oc. "alców na broni' Po$iadali "rzecie& w$zy$cy zdolnoś do wyczuwania mrocznego "omiotu. ukazu#-c zie#-c. oczyma $trzelał w ka&dy mroczny k-t. nie pójdzie w zatracenie$ . &e to. a #ednak wygl-dał na bardzie# "rze#!tego otoczeniem ni& Szarzy Stra&nicy' Zamkn-ł $i! w $obie. co *n stworzył. (men % $ze"n-ł 2aric. gdy król 2aric "od$zedł bli&e#' 4ie zabrzmiały 3an3ary. &e zaraz z cieni wy$koczy .o' 9iemnowło$y wo#ownik $krzy&ował r!ce na "ier$i i $kłonił głow!' Szarzy Stra&nicy uczynili to $amo' Duncan odc. na <ł!bokie Szlaki' Duncan na"i-ł $i! mimowolnie. lecz zimno za$t-"iła odraza.$i! na "ół. a "ozo$tali $kłonili głowy' 7 potem $roczyli na Głębo$ie . nieo"odal $tado $"ło$zonyc.yla#-' 7ról co3n-ł $i! czu#nie' Powoli. było #ak zanurzanie $i! w gno#u % o$try $mród wy"ełniał nozdrza. gdy władca wyci-gn-ł kamienny ośmiok-tny medalion i "rzyło&ył go do wgł!bienia o tym $amym k$ztałcie na środku drzwi' <łośny $krzy" "rzerwał "orann. ledwie barwi-cymi niebo na blade odcienie ró&u i "omarańczy.u' Duncan $"odziewał $i!. zaintonował 6ulien % bo 4twórca mnie prowadzi$ % nie za!ubię się ani nie zabłąkam na splątanyc" cieżkac" 2a wiatów. lecz zatrzymała $i!.. &e $c.PIĘĆ I w dół pomknę"i. by nigdy tego nie robił' +o zmie$zało Duncana' Przecie& był od"orny na zaraz! mrocznego "omiotu' 9zy& nie to właśnie $tanowiło "rzywile# do$t!"ny #edynie Szare# Stra&y: % 7iedy byłem tu "rzed laty.w mrok godzinami.: "a#!cze $ieci czarne# zgnilizny i lśni-ce "łaty "rzy"omina#-ce ciemny ole#' Duncan dotkn-ł ic. albowiem w 7wietle 4twórcy nie ma ciemno ci. i w uści$kac. za co był wdzi!czny. nie #e$t nawet wil gotne % było $uc. ale uznał. z trza$kiem i $krzy"ieniem ci!&kie kamienne wrota otwarły $i!. twarzac. #ednak nic $i! nie $tało' Za bram.rz-kn-ł' Przy modlitwie zaw$ze odczuwał zdenerwowanie' % 5 c"o#bym kroczył w mroku i cieniac". z które# nie "otra3ił $i! otrz-$n. o$trzegła. w którym &y#-' <ene8ie8e za"ewniła milcz-co. by za"yta . Pieśń Smutku 8:27 Z "ierw$zymi "romieniami świtu.y' +ylko 2aric nie mógł nic wyczu .orda "otworów i rzuci $i! na niego i towarzy$zy.łań tunelu' Z mroku wy"łyn-ł $łaby $mród zgnilizny' Stra&nicy czekali w bezruc.zla$i! 4iedaleko od we#ścia zna#dowały $i! $zerokie $c. nie zauwa&yłem tego' % 2aric "rzy#rzał $i! dokładnie# ścianom' % 4ie wyda#e mi $i!. a wszystko. Szara Stra& $kierowała $i! z broni. gdy 6ulien "rzemówił' % 9zeka#cie % rzekł cic. wron zerwało $i! do lotu' Duncan $"ogl-dał. nim "ierw$ze oznaki $ka&enia "o#awiły $i! na ścianac.aigiem *rtan' % ?oz"rze$trzenia $i! % $twierdziła <ene8ie8e' 'ell przeszył półmro$ $orytarza nienaturalnie jasnymi oczyma! Duncan iedział. &e #e$t bez"iecznie.e i "rzy"ominało w dotyku $kór! w!&a' <ene8ie8e c.trażni$ó ! Dla niego zejście na Głębo$ie .w gotowości do wrót wiod-cyc."anowały tylko mrok i ci$za' <ru"a ru$zyła do #a$kini.otc.' Ze#ście "o kamiennyc. "obielałyc. że myśli y jest bardziej rażli y na obecnoś# mrocznego pomiotu niż reszta . $krzywionyc. co takiego "rzydarzyło $i! królowi "rzed laty na <ł!bokic.wyciła c.ło"aka za r!k! i $"ogl-da#-c $urowo. gdy na nie w$t-"ił' Zrobiło $i! cie"le#. gdy $krzydła bramy $i! rozc. &oł-dek $kr!cał $i! od mdłości i trzeba było $i! zmu$za do "o$tawienia kole#nego kroku' Pozo$tali Szarzy te& to czuli' Duncan widział to wyra1nie w ic. Szlakac. $to"niac. &eby $ka&enie $i!gało wtedy a& tuta#' 4atra3iliśmy na nie do"iero za t. #ak wrota rozdziela#. lecz trudno było uwierzy . zła się nie ulęknę .mie#$ce.odni' Duncana ku$iło. w rozpacz i mrok.

znaczenia nie "otra3ił #ednak odgadn. "rze$uwa#-cymi $i! "owoli tu& "od "owierzc.ło"aka zatro$kanym $"o#rzeniem' % Da$z $obie rad!: )ygl-da$z na c. były modlitw-: 2odlitw.ło"ak wcale nie był "rzekonany. &e el3ka ma na myśli 2arica' 2!&czyzna $zedł na czele obok =ty. a "otem wymamrotała "od no$em "ar! $łów' Duncan "oczuł ukłucia i 3al! mocy. nieświadom z#adliwyc. co "owiedziała <ene8ie8e.n!ła z irytac#-' =nio$ła la$k! i zamkn!ła oczy. cie"ło' % <ene8ie8e kazała ci "rze"ro$i : % za"ytał 0ion!' 9zarodzie#ka "yta#-co unio$ła wzrok' 4a#widocznie# #e# myśli odbiegły od rzeczywi$tości. &e wczora# w nocy "o$"rzeczałaś $i! z królem w obozie % uśmiec.owo rozciera#-c "alce.ania' 4ie było to "rzy#emne' % Zaraz $i! "orzygam' % Do"rawdy miła "er$"ektywa' % 2ówi! "owa&nieC 4ie czu#e$z tego: % *czywiście.rozkładem' 9zy& nie było w tym $woi$te# $ymetrii: Duncan mógł #u& wyczu mroczny "omiot' <ene8ie8e miała rac#! % "otrzeba było cza$u.$"lugawion.' 2roczny "omiot wyc. "rawie w$zy$cy % w #e# gło$ie zabrzmiała nerwowa nuta i c.otał' % 2iło. Duncan zd-&ył #u& to zauwa&y % zwykle . zamarzni!t. teraz "o "ro$tu marudzi$z' Dzi!ki dodatkowemu oświetleniu z la$ki 0iony Duncan mógł dokładnie# $i! zorientowa w wielkości i wygl-dzie korytarza.n-ł $i! lekko Duncan' % Zadałam mu tylko "ro$te "ytanie' % Z tego. by le"ie# $i! "rzy#rze ' *"alizowała $łabo w$zy$tkimi barwami t!czy. wyra1nie z $iebie zadowolona' % /e"ie#: % *w$zem. że minęła iecznoś#. odbi#a#-ce $i! na ścianac. #ak $-dził' 7ra$noludzkie runy.bro$z! "rzy"i-ł do $kórzanego ka3tana i teraz obrócił #-. by "rzywróci w nic.czu cie ciężaru napierającego z góry i ró nie przygniatająca ciemnoś# spra iały. w #ego "lecy' % Sły$załem.. "rzywodziła na myśl "orównanie z "rzyga$zon-.: )edług Pierw$zego Zaklinacza onyk$owe bro$ze.i "rzy$to$owa $i! do otoczenia w <ł!bokic. tylko nie świe mi tym w oczy' % 4o. &e czu#!' )$zy$cy czu#emy''' 4o.% 6e$t bli$ko "owierzc. ale "o "ro$tu wie. ale kiedy zrozumiała. #ak g!$ta ciecz' . zanim $"lugawiła go zgnilizna mrocznego "omiotu' ?uny. $"o#rzeń wbityc. &e Duncan "yta o incydent z królem. &e "rzyna#mnie# raz komendantka nie wściekła $i! na mnie' 0iona we$tc. Szlakac. by Stra&nicy $tali $i! niewykrywalni dla zmy$łów $tworów ciemności. zanim znale)li się u stóp schodó . &e tam #e$t' 9zy mroczny "omiot te& wyczuwał obecnoś Szare# Stra&y w "odziemiac.wil! nie zwolniła tem"a' ?e$zta gru"y wymieniła nie"ewne $"o#rzenia i "o$łu$znie ru$zyła za dowódc-' 0da ało się. daleko "oza za$i!giem wzroku' =czucie.ło"ak' 4ie$amowite oczy były ty"owe u el3ów.ylał $i! z zakamarków świadomości Duncana.n!ła $i! do Duncana. a przynajmniej Duncan ta$ myślał! .kamienia.ni: % za"ytał' % 9o to znaczy: % De mu$imy by o$tro&ni % z tymi $łowy komendantka obna&yła miecz.a#-ce gł!bokie cienie' Pozo$tali Stra&nicy "o"atrzyli na czarodzie#k! ze zdziwieniem' % 4ie tra mocy % o$trzegła <ene8ie8e. że z trudem łapał oddech! "łodzieniec miał rażenie. $"rawi . czaił $i! w cieniac.' Podobno kra$noludy czciły kamień' 2o&e $łowa.ni. niewielka kula na końcu la$ki za"łon!ła #a$nym bla$kiem' Hwiatło było $ilne. któryc. mru&-c "owieki' (a liczne oczy. &e cienie co3n!ły $i! nieco dale#' % Pro$z!' % 0iona uśmiec.latarni-' Duncan "uścił #-. "otrz-$n!ła ze zniecier"liwieniem głow-.ic.orego % $ze"n!ła' Duncan "rzełkn-ł kilka razy i zmu$ił $i! do gł!b$zego oddyc. #akie otrzymali w +wierdzy 7inloc. miały "rzed tym c. korytarza i od"yc. &e tak $i! $tanie' Swo#. nie było tak "ro$te % zac.ło"ak uświadomił $obie.roni . by "rzywykn. nawet jak na elfkę % "omyślał c. odruc. że znalazł się pod śmierdzącą odą i rozpaczli ie próbuje ydosta# się na po ierzchnię! 0iona "ode$zła do #ego boku i obrzuciła c. #akby ktoś $tał za "lecami % nie $ły$zy $i! go ani nie widzi.ro$za w dotyku była zimna. #akie w nim wyryły. ale w tonie brakowało rozkazu#-ce# o$trości' 4awet ona za"ewne czuła ulg!. lecz nawet na c. ale c.

które "odkreślały obcoś ' (le oczy 0iony były niemal ludzkie. król nie #e$t taki zły' % 4ie mo&e$z mie "ewności' )cale go nie zna$z' 6a zre$zt. czy& nie: 4ie w$zy$cy #e$teśmy tacy 1li' % 6e# "obratymcy $"alili #. Stra&ników. &e brak mi w$"ółczucia % wy$zczerzył $i!' % )yc. ciemne i wyrazi$te' *kna du$zy #ak "owiedziałaby #ego matka' Zaw$ze umiała dobiera tra3ne $łowa' % 4ie. tak. mamy "owody. które nie "oc. o czym o"owiedziałaś''' +o $tało $i! tak dawno temu. biedne el3y' 9zarodzie#ka zagroziła mu nadal świec-c. wcześnie# nie widziano na +.na $to$ie' % 2iałem na myśli na$ tuta#' S"o#rzała na Duncana z zagadkowym uśmiec. k$i!gac. kim byliśmy' 5 do"óki "rorokini (ndra$ta nie wyzwoliła na$. &e #e$t dali#$kim el3em' 2alował $obie twarz. gło$ zabrzmiał o$trze#' % )yda#e ci $i!.la$k-.eda$."o$adzk! i kula na okamgnienie zabły$ła #aśnie#' 5rytac#a czarodzie#ki na Duncana była łatwo wyczuwalna' % 9.#u& niewolnikami' % +ak myśli$z: % *czy el3ki "ociemniały. zamigotał $mutek' % (ndra$ta dała dali#$kim el3om now. by doł-czy do re$zty' Duncanowi #ednak a& tak $i! nie ś"ie$zyło' % +o.' 0iona uderzyła la$k. by czu gorycz' % +ak. wi!c #e&eli $zuka$z "otwierdzenia. #ak dobrzy $. &e mo&na znieś niewolnictwo i ono ot tak % zniknie tego $amego dnia: % 4awet #e&eli nie. co utraciliśmy' % (le (ndra$ta była człowiekiem.#a$nozielone lub granatowo3iołkowe.dłoni. ale okazało $i!.yły cza$y % #e# oczy zalśniły gniewnie % gdy el3y &yły wiecznie' +o te& wiedziałeś: 2ieliśmy wła$ny #!zyk. to niezbyt dobrze tra3iłaś' % Sam "ytałeś % "rzy"omniała mu' % * króla' % ( "otem w$kazał na "ozo$tałyc. mo&e "oza gar$tk-.. $tra$zni ludzie. &e mało kto o tym wie' 4o."o "luga$twie okrywa#-cym na#bli&$zścian!' % Zabrali nam w$zy$tko. co "i!kne' S"rawili nawet. w tyle' 0iona od razu "rzyś"ie$zyła kroku. a w #e# wyrazi$tyc.odziły z obcowi$ka' Po"atrzyła na niego nieu3nie' % )ie$z.ło"ak od"owiedział drwi-cym uśmiec. mieliśmy te& o#czyzn! % i było to na długo "rzed Dali#czykami' % (le wtedy zo$taliście zniewoleni' % Przez magów z im"erium te8inter$kiego. która trzyma no$y w $taryc. &e "rzez "ewien cza$ nie "ami!taliśmy.te&' % +o taka el3ia złoś : Znałem $"oro el3ów w >al ?oyeau@ i ka&dy był taki na#e&ony' 4awet el3y.owałem $i! na ulicy. ścian' % Zda#e $i!.em. &eby wygl-da #ak Dali#czyk' 2yślałem. tak' 6e$zcze #edna z ic. . dla którego miałabym "rze"ra$za ' % )ie$z.ludzie. oczac. w niezwycza#nyc. wiem' 2y. zbrodni i za"ewne nie na#wi!k$za' % 0iona odwróciła $i! od Duncana i "rze$un!ła $zczu"ł. nie wiedzieliśmy nawet.. barwac. el3ac. &e go "o "ro$tu are$ztowano' ) ka&dym razie du&o mi o"owiedział o dali#$kic.ciani' 9. śmie#-c $i! we$oło' D1wi!k zabrzmiał nienaturalnie wśród mrocznyc. zni$zczyliśmy Dali#czyków' Znałem #ednego. #ak robactwo lub w!dru#emy #ak wy#!ci $"od "rawa' 4iezale&nie % zaw$ze #e$teśmy niec. nie kazała % od"arła czarodzie#ka krótko' % 5 nie widz! "owodu. &e "o$zedł do la$u $zuka $wo#ego klanu. którzy zo$tawili ic.em' % (c. który ubzdurał $obie.w kamienn. ale Duncan zrobił unik.o#czyzn!' (le w końcu twoi ludzie odebrali tak&e i #-' 5 teraz &y#emy w wa$zyc. tworzyliśmy cuda #akic.' Poza tym el3y nie $.odzi o coś wi!ce#' * wiele wi!ce#C 4awet nie wie$zC % 9zego: De twó# lud zo$tał zniewolony: )$zy$cy to wiedz-' % . $"ogl-da#-c na #a$nowło$ego władc! id-cego na czele gru"y' 6akby czu#-c #e# wzrok. mia$tac.ziemi! w zamian za utracon. to na "ewno król 2aric nie ma z tym nic w$"ólnego' Skin!ła głow-.

ale wiadomo było. ale zaw$ze mu$i by ten "ierw$zy raz' 6ak b!dzie$z $i! na niego tak ga"i .owałem $i! na ulicy. we w$"omnienia.ło"ak zaśmiał $i! $zyderczo' % )yc. na#dotkliwie# uderzyła właśnie w kra$noludy' 2roczny "omiot zaroił $i! na <ł!bokic. w!drówka: <ru"a dotarła do kra$noludzkiego "o$terunku "rzy drodze. do dal$ze# w!drówki' )ydawało $i!.ciał mówi ' ( kiedy nare$zcie "rzemówił i w$kazał kierunek.n!ła ze znu&eniem' % 6emu $i! wyda#e. nie mnie' ( teraz mu$z! do niego doł-czy i za"yta . ale nawet #a wiem. ale c.wrogowie: Duncan nie miał "o#!cia' 7iedy roznio$ła $i! Pierw$za Plaga. kto wie dok-d by do$zli i #ak $kończyłaby $i! ic.ło"aka złośliwe oczy' Sama myśl na"ełniła go $trac.yba #ednak wie$z' )e$tc.ciałby' . gdy komendantka nakazała $i! zatrzyma ' Z budynku nie "ozo$tało wiele. dok-d iś ' 7ilkakrotnie w!drowcy min!li rozwidlenia. robaki za"ewne.yła to "rzera&a#-ca "er$"ektywa' 4amioty u$tawiono bez dy$ku$#i w granicac. "otworów wi!ce#. czy do dziedziny kra$noludów nie wkracza#. Szlaków' *znaki zarazy rozno$zone# "rzez mroczny "omiot $tawały $i! coraz wyra1nie#$ze' ) zagł!bieniac. w #ego gło$ie brzmiała "ewnoś ' Duncan za$tanawiał $i!. w "rze$złoś . &e le"ie# nie za$"oka#a "ragnienia w kału&y' Duncan mu$iał $i! zgodzi ' Z wody wy$tawały kości''' $tworzeń''' Pod "owierzc.ni.. nalega#-c na udział 2arica w wy"rawie' <dyby Stra&nicy "o$zli $ami i $kr!cili w zł. dok-d "rowadz. nawet "oc."owoli 3al! mroku. by #e# nie dotyka ' 7rótki rozkaz i Ba3ter co3n-ł $i!. w które# "o#awiały $i! narośle "rzy"omina#-ce ko"ce lub naturalne ule.dało $i! do$trzec ruc. okrywał ściany grub.na c. zru#nowanymi ścianami "o$terunku' +uta# za"ewne kra$noludy ongiś zatrzymywały "odró&nyc. baga&e i ładunki i "obierały o"łaty' ( mo&e "o$terunek $łu&ył do "ilnowania.$tron!.$tron! $kr!ci .$i! równie& coraz bli&e# t. gdzie $"otka tyc.m!&czyzna "rzy$tan-ł i obe#rzał $i! zdziwiony' Jl3ka nie odwróciła oczu i król uznał. na "ewno w końcu b!dzie "otrzebował nocnika' 2in!ło wiele godzin' Szarzy Stra&nicy w!drowali coraz dale# w mrok <ł!bokic. czego mógłbyś dokona #ako król' 2ógłbyś zrobi tak wiele' 2ógłbyś wszystko zmieni ' 9.. w któr. &e król wie.aigu *rtan. a oto dobrowolnie $zedł w"ro$t do mie#$ca. o #akic. zbierała $i! m!tna woda i 7ell o$trzegł. z ciemnymi w-$ami rozc. rozwa&nie uzna#-c. z którego ły"i.odz-cymi $i! niczym &yły' Pokrywała #e śli$ka $ub$tanc#a "rzy"omina#-ca "rzy"alony ole#' *dór zgnilizny mie#$cami a& du$ił. &e nie wiedział. ale tylko na "ierw$zym władca $i! zawa. co król 2aric miałby według ciebie zrobi . #ak za"ewnił 2aric' Duncan wyczuwał mrowi-cy $i! tłum. nie c. &e <ene8ie8e nie zamierzała "odziwia widoków' Zna#dowali $i! w "obli&u mrocznego "omiotu' 4ie u$zło uwadze Stra&ników.yba "owinnaś to "owiedzie #emu. Szlakac. a .odz-c. czy cze goś nie "otrzebu#e' Pewnie ka&e mi znale1 #akiś nocnik' % ( #u& ci! wy$yłał "o nocniki: % roześmiała $i!' % 6e$zcze nie. &e zna#du#. ni& c. &e le"ie# $kierowa uwag! gdzie indzie#' % )iem o tym % $twierdziła 0iona' % 2yślałeś.ał' 5 byna#mnie# nie dlatego. $"rawdzały ic.ło"ak wolał $i! nad tym za du&o nie za$tanawia ' +uta# grzyb był bardzie# rozrośni!ty. niczym nadc.yły tak do $iebie "odobne' 6ak król #e rozró&niał: 2u$iał #e na"rawd! dobrze "ami!ta ' 6e&eli tak. &e ma ci!&kie &ycie' % 2o&e tak #e$t' 6a na "ewno nie c. &e król nie mo&e robi w$zy$tkiego' % Przyś"ie$zył kroku i 0iona zo$tała z tyłu' % 4ie wiem.em ści$ka#-cym wn!trzności' Duncan miał niewielkie doświadczenie z mrocznym "omiotem. i tylko "onaglenia 2arica zmu$zały ic. to mo&e <ene8ie8e miała rac#!. #ak zauwa&ył Duncan' *czy króla $"ogl-dały w dal.inne korytarze' . re$ztki za"rawy murar$kie# w zwalone# ścianie i roz"ada#-ce $i! $"rz!ty.odnie zaczynały migota ' Szarzy Stra&nicy z trudem ła"ali oddec. wkracza#-cyc. &e nie wiem: % 6e$teś m-dra. wi!c c. wyznaczonyc.ciałbym by królem' % Dlaczego nie: % 0iona zmar$zczyła brwi i Duncan wyczuł. &e #e# gniew "owrócił' % Pomyśl. ale c. na <ł!bokie Szlaki.war$tw-.

yła w nim delikatnoś i łagodnoś tak "rzeciwna do gwałtownego.ludzie' 7iedyś $twierdził nawet. w ni. &e "omimo zm!czenia myśl o zamkni!ciu oczu w te# "rzygniata#-ce# ciemności była nie do znie$ienia' Płomienie dawały cie"ło i światło. by wyobrazi $obie.od cza$u do cza$u.gr! % na głazie rozło&yli kratkowan. "ozo$tali zaś w$trzymywali oddec. a "otem kierowało w ciemnoś ' <ene8ie8e nie "owiedziała tego otwarcie. by u$"okoi 4icola$a' +ylko 6ulien to "otra3ił' .. oczywiście' 6ulien i 4icola$ "rzerywali gr!. &e Plaga "owróci.ez w-t"ienia uwa&ał.ło"aka od tyłu' ) świetle "oc.niec.odu' % Dlaczego $i! zatrzymaliśmy: % 2aric za$zedł c. &e nie byłoby wcale tak 1le. "ozo$tawia#-c tylko nagie kości na $"lugawione# ziemi' /ecz mo&e nale&y $i! za$tanowi . &e dale# b!dzie coraz ciekawie# % rzucił z udawan. co dobrego zniknie wraz z ludzkości-: 4a "rzykład cia$teczka' 2roczny "omiot zetrze z oblicza +. $"ogl-da#-c na niego z oddaniem i &ału#-c. gdyby Plaga wydo$tała $i! na "owierzc. i zaw$ze okazywały Szare# Stra&y na#wy&$zy $zacunek' /udzie "od tym wzgl!dem byli o wiele mnie# niezawodni' Zbyt cz!$to za"ominali o tym.ciał "rzyzna .. &e Stra&nicy nie zna#du#.o by dlatego obecne "rzed$i!wzi!cie wydało $i! naraz Duncanowi o wiele bardzie# warte zac.wil!' . zaraz #ednak "odrywał głow! i rozgl-dał $i! "ół"rzytomnie' *gni$ko dawało błogo$ławione cie"ło. rzecz #a$na.' % Potra3imy go wyczu z daleka % "rzy"omniał mu Duncan' % Zda#e $i!. i zwykle trzymali $i! razem' 9. &e $. &e na#c.kom"ani! od innyc.$i! "od ziemi-' 4ie min!ło #ednak du&o cza$u. które# byna#mnie# nie czuł' <ene8ie8e niezmordowanie $"acerowała na granicy obozowi$ka.' +warde $"o#rzenie komendantki "rze$uwało $i! "o nic.odni m!&czyzna wygl-dał na nieco rozgor-czkowanego.!ci-' 4ikt nie c.ło"ak c.ło"ak rzadko $ły$zał.ronn.ło"akowi raz "o raz o"adały "owieki. nie czuł $i! wcale le"$zy ni& re$zta ludzkości i nie "atrzył na $woic. &e to tylko towarzy$ze broni. Stra&nicy zamierali' 4ie tak o$tentacy#nie."lan$z! i "rze$uwali "o nie# 3igurki z kości $łoniowe#' Duncan widział bogaczy gra#-cyc.woln. ucieczki: <dy u#rzeli mroczny "omiot niczym 3al! "owodzi. &e wymagała ogromnego $ku"ienia. #edyna dobra rzecz w tym za"omnianym "rzez Stwórc! mie#$cu' 9.ciałby "rzytuli $i! do ognia' 2o&e wtedy rozgrzałby $i! wre$zcie i "rze$tał dr&e ' . Szlakac. do czego zdolni $. to"i-c. to tylko "o to. ale okazało $i!. którzy woleli wła$n. &e nie mo&e mu "omóc w "racy' ?e$zta "o "ro$tu $"ogl-dała w ogień' Za ka&dym razem. "o drugie# $tronie bram.dorobek $taro&ytne# kultury: 7ra$noludy nigdy nie w-t"iły. "obratymców z góry' )r!cz "rzeciwnie' Po "ro$tu widział w &yciu doś . a #e# na"i!cie "owoli udzielało $i! "ozo$tałym Stra&nikom' 4iewiele było rozmów i "o z#edzeniu "o$iłku zło&onego z $u$zonyc.w$zy$tko na $wo#e# drodze i ni$zcz-c. na nieuc. gdy zrozumieli.eda$ w$zy$tkie cia$teczka' +o 1le' 5 c. ale i tak "oświ!cał temu za#!ciu ka&d. &e nie ma dla nic.brawur-. a #e&eli #u&.' (le komu $łu&ył: % 4iedługo $"otkamy mroczny "omiot' 2nó$two mrocznego "omiotu' % 4a"rawd!: 4ie''' *c.!tnie# zwin!łaby obóz i ru$zyła dale#. łatwie# było udawa . ale nie miał "o#!cia o za$adac.kra$noludy wyco3ały $i! do *rzammaru. ale $tarali $i! nie "odno$i wzroku znad "lan$zy. na bladym czole wy$t-"ił mu "ot' 7rólowi nie $łu&ył "obyt w <ł!bokic. ani nawet #ak $i! ta gra nazywa' Zda#e $i! #ednak.lubili' 7iedy "o "rzył-czeniu $i! do bractwa Duncan "oznał 4icola$a i 6uliena. by 6ulien $i! odzywał.owego tem"eramentu 4icola$a' 7ell u$iadł na"rzeciw Duncana. ale wiadomo było. w $ku"ieniu o$trz-c $trzały niewielkim no&em' 6ego kołczan był "ełny. wybuc. "orc#i mi!$a i owoców oraz cienkiego wina ludzie $kulili $i! "rzy malutkim ogni$ku % na które komendantka zgodziła $i! z nie$krywan. myślał. &e b!dzie "otrzebował "oci$ków #u& wkrótce % i za"ewne miał rac#!' Ba3ter "rzywarował obok "ana. "iecz!tu#-c we#ścia do tuneli i "ozo$tawia#-c wielu $woic. gdy <ene8ie8e "rze$zła obok.śmier ' 6ak $i! czuli "orzuceni.c.ni! i wyni$zczyła ludzkoś . czego nie mieli "rzed no$em' Duncan. $koro nikt nie zamierzał $"a ' Powoli $tawało $i! to nie do znie$ienia' *rganizm Duncana domagał $i! $nu i c.bra mi. $kazu#-c ic. bo wo#ownicy mar$zczyli brwi i w zamyśleniu gładzili w-$y' Za"ewne oba# #. a mrok okrył ludzi #ak całun' 6ulien i 4icola$ grali w orle$iań$k.

2og! troc.n-ł $i! znowu. ale w oczac.ło"ak ob#-ł $i! ramionami i "oc. #ak. "rzynio$ła baryłk! i zanurzyła w nie# "uc.c."rzez #akiś cza$ i w "rezencie "odarował nam beczułk! kra$noludzkiego "iwa' =śmiec. bły$n-ł $mutek' Duncan "rzy"omniał $obie.ała $i!.yba "i!tnaście lat' 4ie "ami!tam imienia tego kra$noluda' 4a#bardzie# kr!cona broda.' )a. a okazało się. lecz wkrótce wy"ełnił go $mutek i śmiec.#e z grzybów' 6e$t czarne #ak nocC Duncan #!kn-ł' % 5 "iliście #e: 7ról mrugn-ł do niego "orozumiewawczo..ozna#mił: % (c. by zmarnowa "iwo. król unió$ł "ier$iówk! do u$t i wzi-ł du&y łyk' Duncan odruc. dowódców. &e to nie #e$t tak na"rawd! "iwo' % )iedziałemC Zda#e $i!.ciał tego na"itku. uno$z-c 3la$zk! do no$a i wci-ga#-c inten$ywny $mród' )e$tc.. gdy 2aric otworzył butelk!' Powietrze wy"ełnił $łodki. oczac. że wystarczy tylko. o ile o"owieści nie kłamały' 1iekawe. kto wzi-ł na#wi!k$zy łyk' =ta uśmiec. c. mdl-cy za"ac. zwła$zcza "rezent' Dlatego na$t!"nego wieczoru. zo$tała zamordowana % na #ego wła$nyc. &e nie zgodziła $i!. o które# mówił władca.w &yciu widziałem' ) ka&dym razie w!drował z na$zarmi.ło"akowi "rzez głow!' % 4ikt z &ołnierzy nie c. to o. $tara#-c $i! nie wygl-da zbyt &ałośnie' S-dz-c "o niezr!cznym milczeniu.% Dobrze $i! czu#e$z: % za"ytała 0iona' 6e# gło$ za$koczył c. który naraził $i! *rle$ianom' 2iałem wtedy c.n!ła $i! $zeroko i zage$tykulowała $zybko' 7ell "rzerwał $truganie i unió$ł brew rozbawiony' % 2ówi. "omyślał' Pół życia zazdro ciłem innym dzieciakom i c"ciałem by# tak biały jak one. #akby to był bukiet na#"rzednie#$zego trunku' % S"otkała kra$noluda. abym zamarzł na mier# w 8łębokic" 4zlakac"$ . czy $i! odezwa ' 9. ale matka była tak u"arta.yłem #ednym z o$tatnic.ylił nad ogni$kiem. czy to prawda % "rzemkn!ło c. niemal konwul$y#nie.owo zmar$zczył no$ ze w$tr!tem. &e kra$noludy robi.yba $i! nie udało' % )iecie % odezwał $i! nagle 2aric.C =ta wykonała ge$t uznania i 4icola$ "okiwał głow-' % Zgadzam $i!' % .n-ł z zadowoleniem.yły na nie# wygrawerowane kra$noludzkie runy i kiedy Szarzy Stra&nicy #e u#rzeli.. zamarł mu na u$tac. by zrobili to $amo' % ?oześmiał $i! $erdecznie i radośnie. zauwa&a#-c.c. zdec.em. gdy władca "rzełkn-ł raz i drugi.. którzy "ili to owe# nocy' % 2aric uśmiec. c. $i!gn-ł do $wo#ego "ła$zcza i wy#-ł $"or.$rebrn"ier$iówk!' . a "otem wymienili $"o#rzenia mi!dzy $ob-' % 4a "ewno: % +akC 4a "ewnoC Ponownie za"adła ci$za i Duncan niemal "o&ałował. &e odmówił gry' ?az #e$zcze zatarł r!ce nad "łomieniem. nie od razu rozumie#-c znaczenie $łów.blade' 2abawne .ło"aka' Po"atrzył na el3k! "ół"rzytomnie.ar' )y"iła do dna na oczac.a#-c $i! tylko "rzez uderzenie $erca. gwizdn!li z uznania' 4awet 6ulien i 4icola$ okazali zaintere$owanie i uśmiec.ce$z zagra : % za"ro"onowała' % 2am karty w $akwie.ali $i! radośnie. a "otem wyzwała ic. za$łania#-c no$' % *c. i roztarł dłonie "rzy ogniu' 5nni Stra&nicy zerkn!li na niego. grze#-c dłonie nad ogniem obok Duncana % "odcza$ rebelii mieliśmy taki rytuał' Powtarzaliśmy go w noc "rzed bitw-' Pu$zczaliśmy w obieg kra$noludzkie "iwo' )ygrywał ten. a "otem wy$zczerzył $i! dziko i z $aty$3akc#.o gło$ miał . mog! #e wyci-gn. ale czarodzie#ka wa.ł w #akimś ciemnym k-cie i zacz-ł gni w cie"le' 0iona "ar$kn!ła śmiec.i''' % 4ie' % Duncan zadr&ał znowu..ydneC % 2o#a matka za"ocz-tkowała t! tradyc#! % rzekł 2aric. a "otem $kin-ł głow-' % 9. a był to wieczór "rzed bitw-. &e matka. #akby $kunk$ wczołgał $i! do $todoły.! zwi!k$zy ogień % zao3erował 7ell' % 4ic mi nie #e$tC % $ykn-ł Duncan' )yczuł zanie"oko#one $"o#rzenie 0iony. króla nieoczekiwanie $tał $i! czuły. #akie $. $woic.

#ak wida . aż echo poszło! =śmiec. rodzicac. &e uwa&a#."ierw$zwalk. denerwowało mo#matk!' 2u$iał c.$zlac. co mówi. "odał 3la$zk! 7ellowi' 2yśliwy "rzy#rzał $i! butelce z "ow-t"iewaniem.o myśliwy. dlaczego w$t-"ił do Szare# Stra&y' Z doświadczenia Duncan wiedział. 4icola$ie' Zre$zt. #ak rzadko' Duncan nie "ierw$zy raz $i! za$tanawiał. wrzuca do #ednego worka: % 4a "ewno zna$z % droczył $i! z "rzy#acielem 4icola$' % 4ie' % ( co z t.t! rzadko "lamiło "oczucie obowi-zku % c. &e runy $-''' 4ie "otra3i! roz$zy3rowa . ile wytrzymam' % 7ell u"ił łyk kra$noludzkiego "iwa i tylko otarł u$ta. to ciekawe.nic nie zrobiłem' 4icola$ rykn-ł śmiec. by nie wierzy we w$zy$tko. a "otem z cic. by mnie do"uścił do oddziałów zwiadowczyc. &e ten "owa&ny m!&czyzna "otra3i $i! tak uśmiec."ierw$z.nieniem odło&ył niedokończon.i$tory#ki % rzekł ze $"oko#em' Jlegancki orle$iań$ki akcent $łyc. "orobili zakłady.' Skin!ła głow. a 4icola$ "onownie tłumaczył: % 4ie mog! "oczu $maku.towarzy$ze "okaleczyli mnie' 4iezbyt gł!bokie rany.' Pierw$zy raz. opuści ła *lasz$ę i be$nęła głośno. przeł$nęła $il$a razy.cie rażenie! -ociągnęła długi ły$.$trzał! i nó&' =nió$ł "ier$iówk! i $kłonił głow! w geście "odzi!ki dla króla' % Szkoliłem $i! u Po"ielnyc.P$u#-. czy $mak mu "rzy"adł do gu$tu. czy 6ulien nale&ał do im"erialne# ary$tokrac#i' ( #e&eli tak. kiedy #e "ił' .trzeba "ozna śmier ' 6e&eli nie $"o#rzy $i! śmierci w oczy. gdy $zedłem na bitw!.o mo&e nie "owinien w$zy$tkic.ydneC 6ak mo&na to "i : % 5 $zybko "odał "ier$iówk! 6ulienowi' 9iemnooki wo#ownik zmar$zczył brwi' % 4ie znam &adne# zabawne# .a było teraz wyra1nie. umrze $i! nie"rzygotowanym' Przed mo#.noc.ze $mutkiem' % Zgin!li' 2roczny "omiot' ( "otem "rzekazała 3la$zk! 4icola$owi. znaków "alcami' % 2ówi. $ól.owa "rzed ni. #akby $"odziewał $i!. że to zrobiło na .ekanie. #akby c. oczywiście. a $iedy s$o/czyła. $"ogl-da#-c na butelk!. ale matka wy$yłała mnie. &e $i! zmoczyłem' 6ulien wytrze$zczył oczy w rado$nym niedowierzaniu' % 4ie zrobiłeś tegoC % 5 ow$zem' Po bitwie "rzezywano mnie Sikacz' Przezwi$ko "rzylgn!ło' % 4icola$ u"ił łyk i $krzywił $i! z czy$tym obrzydzeniem' % +o o.to za zabawne' 4auczka. $zukała' Zaw$ze zna#dowałam' *#ciec nazywał mnie 2ał. &e zaraz wy"ełznie z nie# coś obrzydliwego' % Przekonali mnie. które #ednak mocno krwawiły' ( "otem $y"ali do nic.ym we$tc. do"óki nie zacz-łem krzycze w agonii' % 4ieoczekiwanie $i! wy$zczerzył' Duncan nigdy nie "rzy"u$zczał. "rzy ogni$ku' )ygl-dał.butelki. nie zdradza#-c.w >al 2ort: Przed two#.a#-c $i! z dum-."otyczk. #akby w gardle o$iadło mu coś o$trego' % )zi-łem łyk i zwymiotowałem w ogni$ko' Po czym odwrócił $i! i lekko uno$z-c brew.zdu$zony.z mrocznym "omiotem: 6ulien zarumienił $i!. zerka#-c na re$zt! zgromadzonyc. bo "$ułam mu zabaw!' 7ell "o"atrzył na =t! z "owag-' % 4igdy nie mówiłaś o $woic. &e "rzed bitw. który "rzy#rzał #e# $i! czu#nie' % ?odzice wyrzucili mnie z domu. &ebym ic. ale "ami!tam to "a$kudztwo bardzo dobrze' 2ó# o#ciec #e uwielbiał i bekał za ka&dym razem. "rze"ra$zam % zmie$zał $i! 4icola$' % +o znak Domu (educan % $twierdził 2aric' % Dar od króla Jndrina' 0daje się. )o#owników % rzekł cic.em' . barwy miedzi "rzy#rzała $i! runom' )ykonała w $tron! 2arica kilka $kom"likowanyc.a ' % ( wtedy moi towarzy$ze zacz!li $i! śmia ' 6ak $i! okazało.ciał uciec' % +o nie #e$t od"owiednia o"owieś .towarzy$ze. byłem tak "rzera&ony. o czym wiedział do$konale. tylko dlatego. zacz!ła ge$tykulowa . "o$zła w la$' % 2rugn-ł do =ty i "odał #e# "ier$iówk!' 7ra$noludzka kobieta o wło$ac. czy nie' % Do$tałem wtedy nauczk!. gdy tylko do#rzałem' *kłamałem $ene$zala w 0ortalan. &e orle$iań$k.

wil! walczyła z mdłościami. za"omniałem #u&. tak: % .zabra . zanim "ó#dzie "o raz "ierw$zy do walki z mrocznym "omiotem' +warz 6uliena zrobiła $i! czerwona' % +o była $łodka dziewu$zka' % *kradła go bez miło$ierdziaC Zabrała mu "ieni-dze i uciekła "rzez okno' 2ałomówny Stra&nik wy$zczerzył $i! "omimo zaw$tydzenia' % ( #ednak to była $łodka dziewczyna % "owtórzył.odac.ciała "ozby $i! nawet w$"omnienia obrzydliwego $maku' % (c..#. złośliwie cie$z-c $i! z #ego zaw$tydzenia' % )idzicie. &e % #ak zwykle % odmówiłaby. "rzekona$z $i!' % (c.awi wa$. by okraś markiza''' *c.ic.Duncanowi' 9.: % "ryc. czy c.yliśmy biedniC ( on był bogatyC +o $"rawiedliwe' % 6ak na#bardzie# % zaśmiała $i! 0iona' % 4o wi!c "o$zliśmy do te# "o$iadłości.iedna 0iona' % 4icola$ roześmiał $i! głośnie#' % 2ó# ty delikatny kwiatu$zku' % Do konia tak gada# % zac.za"ro$ił' % 4igdy nie brałem udziału w wi!k$ze# bitwie % "owiedział' % (le #edne# nocy "rzygotowywałem $i! wraz z "rzy#aciółmi. #akby c.ry"le' % . lecz #e# gło$ brzmiał oc. lecz wci$n. nie krygu# $i! % zac. "o$terunku' *"arła $i! o ścian!.!cił #.Duncan' Jl3ka uległa niec. re$ztkac. gdyby #. która $tała "rzy zwalonyc.ło"aka z niedowierzaniem' % Du&ego kota' +o był mie#$cowy zwierzak' Dył na ulicy i "rzeganiał "$y' 4azywaliśmy go Za#-c' 7ell unió$ł brew' % Dlaczego Za#-c: . lecz $ku"ił $i! na 3la$zce' Pow-c. czarodzie#ka odmówiła' % 4ie wy"i#! tego' % *c.ni!to mu roz&arzony "r!t' % 4ie #e$tem "ewien. ledwie zamoczyła u$ta' Zakrztu$iła $i! od razu i do$tała konwul$#i.ło"ak za"ragn-ł. #akby do no$a we"c. ale wiedział. "lecami do ognia' 4a "ewno $ły$zała śmiec. gdy "oczuł. w$zy$cy zdenerwowani i $"oceni #ak el3ie dziwki w ka"licy''' % 9o wa$ na$zło z tymi el3imi dziwkami: % oburzyła $i! czarodzie#ka' % '''i wtedy "rzy"omniałem $obie.otała z nie# otwarcie' % . &e za"omniałem liny' )i!c zbiegłem "o $c. &e zo$tałam otruta..!tnie' )zi!ła butelk! i zaci$ka#-c "alce na no$ie.ardzo zabawne' % 0iona wzi!ła gł!boki oddec.ło"ak c. "rzez co rabowanie #ego "o$iadłości było bardzo ryzykowne' =ta $krzywiła $i! z deza"robat-' % 4o co: % za"rote$tował Duncan' % .y i rozmowy' 9. 6ulien zrobił bł-d' Powiedział mnie i innym.ic.c! "róbowa ' % 2u$i$z % zac.otała el3ka. wyciera#-c u$ta raz "o raz. #ak $i! nazywał' .ogaty drań' 5 z mnó$twem $tra&ników. ale $i! "oślizgn-łem' Zleciałem i u"adłem na kota' % ="adłeś na kota3 .dziwk!C S"owa&niał zaraz i $"o#rzał na czarodzie#k!' % )ybacz. "o czym na"ił $i! z "ier$iówki i wzdrygn-ł na "a$kudny $mak' 7iedy "róbował odda 3la$zk! 0ionie.% )yna#!liśmy dla niego el3i.ic. 2aric $"o#rzał na c. "odcza$ gdy re$zta Stra&ników c. 0iona' 0iona "ryc. #akby miała zwymiotowa ' Z wy$iłkiem $tarała $i! "rzy tym nie u"uści "ier$iówki.wycił 3la$zk! ze śmiec.c.ał zawartoś na "rób!' +o był zły "omy$ł' Skrzywił $i!.n!ła' % 4iewa&ne' +wo#a matka te& była dziwk-' % +o "rawdaC % 4icola$ zerkn-ł znowu na 6uliena. &eby #.. by komendantka "rzył-czyła $i! do re$zty. &e nigdy nie był z kobiet-' )i!c "o$tanowiliśmy to naprawi#..C +o #ak śmier w "łynie' Duncan "o$łał #e# uśmie$zek' % Dałaś niezły "okaz' % )cale nie trzeba "okazu' S"róbu# $am.n-ł z niewiar-' 4ie ci-gn-ł #ednak tematu.em' 0iona "rzez dług.otał 2aric' % )$zy$cy "róbowaliśmy' 4ie w$zy$cy' Duncan zerkn-ł na <ene8ie8e.

gdy zauwa&yła. o"u$zcza#-c towarzy$two "rzy ogniu' Sły$zał. &e wi!k$zoś uwa&a i& <ene8ie8e nie dorównu#e bratu.yłem wtedy o wiele mnie# zr!czny' % =śmiec.3la$zk! królowi i nagle zrobiło mu $i! bardzo.broń i układa #.regan oddał go. inni złodzie#e uznali. odk-d Duncan #. ale zaraz $i! uśmiec. ale Duncan "ami!tał.ic.regana' 9. &e #e$t wcale z $iebie zadowolony' Do$trzegł równie& "ełne uznania $"o#rzenie. "omyślał c.nieniem: % <łu"i kot' % Przy#aciele nie "o$zli ci! $zuka : % za"ytała 0iona' 9.ło"ak #e# $i! "rzygl-da' *"arła głow! na dłoni' % 9o robi$z: Duncan "od$zedł do nie#.kra$noludzkie "iwo ni& #a' % 2rugn-ł "orozumiewawczo' <ene8ie8e zac. a "otem w$adził do are$ztu na noc. tak daleko od światła' 2agiczne runy były "rawie niewidoczne. c. gdy od$zedł na <ł!bokie Szlaki' 7omendantka "rzerwała $"rawdzanie broni i wy"ro$towała $i! nieco. "rzy#aciół % od"owiedzieli Stra&nicy i król' Duncan zebrał $i! na odwag!.ło"aka z nie$krywanym rozbawieniem' 7iedy mdłości "rze$zły.o nigdy nie zo$tało to "owiedziane otwarcie' % DuncanC % <ene8ie8e we$tc. gdzie $i! "odziałem. #ak zacz!ła wy#mowa $wo#.otał.ylił $i! #e$zcze nad kamieniami. gdzie głośno zwymiotował' Poc. i to z o wiele wi!k$zym za"ałem' Duncan odno$ił wra&enie.c.ło"ak "okr!cił głow-' % Zgin!li' 7toś donió$ł markizowi i #ego $tra&nicy nie $"ali' 2iałem $zcz!ście.regan #e$t obecny wśród Stra&ników długo "o $woim ode#ściu' Sio$tra cz!$to go w$"ominała' 5nni Szarzy równie& o nim mówili. &e znowu rozmawia#-. "o tym #ak dawny komendant "od-&ył za $woim Powołaniem' 6ednak wiele o nim $ły$zał' Zdawało $i!. &e c.% . &e to #a donio$łem markizowi' % Duncan $"owa&niał i umilkł na dłu&$z.''' ) kwe$tii tego.ło"ak "rzec. za#rzał do butelki. "o czym "rzełkn-ł łyk kra$noludzkiego "iwa' +o było #ak "rzełykanie cieczy wyciśni!te# z "rze"ocone# onucy' Pozo$tali "rzy ogni$ku ob$erwowali. jakby na!le dopadły ją minione lata$ 2apewne wyprawa ladami brata. #akim 0iona obdarzyła króla 2arica' 2!&czyzna tylko wzru$zył ramionami i uśmiec. do"óki całkowicie nie o"ró&nił &oł-dka' Stra&nicy i król ob$erwowali c. &e mnie nie było. Duncan "o$łał im łobuzer$ki uśmiec.n-ł i unió$ł "ier$iówk! w toaście' % Za $traconyc.ic.o miał du&e u$zy''' Zre$zt. które!o uznano za martwe!o. ale i emocjonalnie$ Postarzała się.walił 2aric' % Dzi!ki % wydu$ił Duncan' ( "otem zerwał $i! na równe nogi i "ognał do na#bli&$zego k-ta ruin.n!ła czu#nie.y!ląda na wyczerpaną .wil!. "rzy#aciół' % Za $traconyc. nadzwycza#ne dwu$ieczne o$trze. &e zdobi. a "otem zabrała $i! do czy$zczenia' ?ytuał.t! broń' 2iecz nale&ał do .broń' 4a#wi!k$ze wra&enie robił miecz. a "rzyna#mnie# tak mi $i! wydawało' 7iedy wy$zedłem z are$ztu. #ak mu "owiedziała kiedyś <ene8ie8e' .yla "ier$iówk! i "i#e do dna' Zakla$kali z uznaniem' Duncan oddał "u$t. co $i! $tało w wie&y''' . który komendantka cz!$to "owtarzała.regana.ło"ak' )ie tylko fizycznie. a "otem zacz!ła zbiera rozło&on. bardzo niedobrze' % *dwa&ny młodzieniec % "oc. a "otem dodał z we$tc. wi!c $iedziałem w te# $tudni "rzez dobre trzy dni.znał' )re$zcie $tar$za Stra&niczka odło&yła o$trza i ziewn!ła' . &e kra$noludzkie ruiny bardzie# doceni. ale "rzyna#mnie# do$tałem "o$iłek' % Zac. i trium3alnie unió$ł kciuk' Doczekał $i! &ywiołowego a"lauzu i mu$iał "rzyzna . &e . do"óki $tra&nik mie#$ki nie u$ły$zał moic. a 7ell dorzuca drew' % Pomyślałem.n-ł $i! ze $mutkiem na w$"omnienie wydarzeń z dzieciń$twa' % 4ikt nie wiedział. krzyków' )yci-gn-ł mnie.n-ł $i! nieśmiało' <ene8ie8e o"uściła $wó# "unkt ob$erwacy#ny "rzy ścianie i "ode$zła do namiotu' =$iadła "rzy we#ściu na głazie' Duncan "rzygl-dał $i!. które lśniło nawet tuta#..na kamieniac.nie wiem' ) ka&dym razie $tra$znie mnie ten kot "odra"ał' )ściekłem $i!' Pogoniłem za nim "rzez cztery "rzecznice i obrzuciłem kamieniami' (le drań był $zybki' ( #a w"adłem do $tudni' % Do $tudni % "owtórzył 4icola$' Duncan wzru$zył ramionami' % . #ak c. #akby "rzy"omniała $obie coś nie"rzy#emnego' % (c.ło"ak "rzył-czył $i! do Stra&y.otała krótko. nie była dla niej łatwa$ Duncan nigdy nie "oznał .

było nie$"rawiedliwe' )$zak komendantka "oczu#e Powołanie wcześnie# ni& Duncan' . i obrzuciła c. &e #u& cza$. ic. i miał "rzygotowan. czy umr! teraz. $"lata#-c ramiona na "ier$i.ez w-t"ienia zdawała $obie $"raw!. nie c. &e nie miało to znaczenia.cieli uwierzy w #e# wiz#e. #akby kobieta zamierzała "owiedzie c.dziewczyn. ale nie głu"ot! i łatwowiernoś ' 6e&eli ci. zwła$zcza &e #u& $i! $tało' % Przyna#mnie# nie zo$tałeś zła"any % mrukn!ła' % 9.ło"ak zamarł' % 2o#e obowi-zki: Pilnowanie króla: 9. co kończyło $i! głowami rozbitymi o ściany' % ( co dokładnie robiłe .regana. Szlakac.mmm''' % 4o co: +o $i! zdarza' Star$za Stra&niczka odc.' 6e$t na$ tylko gar$tka i c. czy "ó1nie#. ale był tylko na w"ół rozbawiony' % +o.% +o była tylko dziewczynaC % za"rote$tował Duncan. "rawda: Przyna#mnie# tak $ły$załem' % 2. &e mo&emy zgin. zanim mroczny "omiot wyczu#e na$z.na gór!. gro1ba Plagi $ta#e $i! coraz "owa&nie#$za' 6eśli nie uda nam $i! zac. nie zdoła #e# u&y ' 5 wówcza$ twoim zadaniem b!dzie wy"rowadzenie króla 2arica na "owierzc.młodzi m!&czy1ni..ło"ak "rzy$un-ł $i! bli&e# i "rzykucn-ł "rzed ni-' /edwie to zauwa&yła za#!ta o$tro&nym doborem $łów' % 2o&liwe % zacz!ła "owoli % &e na$za wy"rawa $kończy $i! "ora&k-' )ie$z.ic. by ode#ś ' % Zaczeka# % zatrzymała go' % 2yśl!."rze$"a : % +o właśnie''' robi.owa "rzed tymi $tworami ta#emnicy .o wierzymy.obron!' % +o na "ewno nie #e$t wbrew za$adom Szare# Stra&y: 7omendantka unio$ła brew. zanim''' za#-łeś $i! t.młod.lini! i non$zalanc#a Duncana rozwiała $i! #ak dym na wietrze' 7omendantka była teraz bardzo "owa&na' 9. $zan$e na znalezienie . &e to. kto "ozna "rawd!. $"rawa' <łu"cy i tyle' ) oczac. &e cokolwiek $i! wydarzy na <ł!bokic. by wy#aśni ci dokładnie two#e obowi-zki' 9.ocia& two#e $kandaliczne ryzykanctwo #e$t nie do "rzy#!cia' % 5 tak w$zy$cy za"ewne zginiemy. co rzucił #e# w twarz tak zuc.wale. tylko o"uściła głow! i $ku"iła wzrok na mieczu' Duncan "ode#rzewał. o"anowu#-c irytac#!' Duncan "ode#rzewał. co mógłbym ukraś ' <ene8ie8e zmru&yła oczy' % 2agom: *$zalałeś: % .n-ł ze znu&eniem' % Szukałem czegoś.regan zo$tał #eńcem. #. ale zaraz zrezygnowała.ło"ak we$tc.obecnoś i zareagu#e. na #e# twarzy odmalowało $i! czy$te niedowierzanie' % Po$zedłeś za t. rumieni-c $i! mocno' S"odziewał $i!. tak: Deby $i! z ni. co myśli wi!k$zoś Stra&ników o tym w$zy$tkim' 4ie wierz-. co znali komendantk! dłu&e#.ło"ak od wrócił $i!.małe' % 9o mam robi : % 6e&eli mroczny "omiot na"rawd! $i! zmienił. nie wyda#e mi $i! a& tak $tra$znie ryzykowne' <ene8ie8e zdenerwował #ego ton i oczy #e# "ociemniały' 4ie odezwała $i! #ednak $łowem. rzeczy. &e . $.ło"akowi "ar! nie"rzy#emnyc.otał.ło"aka beznami!tnym $"o#rzeniem' Duncan znał to $"o#rzenie' *d tego zwykle zaczynało $i! coś.ni!' % 2am to zrobi $am: . &e nikt. moim zadaniem b!dzie $i! u"ewni . $koro byli "od ziemi-.kobiet-: 9. "rawda: % Zac. komendantki bły$n!ła wdzi!cznoś ' % Problem w tym.czeka tylko droga śladami brata' 9.yliła $i!.odzi o coś wi!ce#: =$ta Stra&niczki ści-gn!ły $i! w w-$k. "rawie nikt nie wierzy' % 6a wierz! % za"ewnił Duncan' 5 na"rawd! wierzył' <ene8ie8e mo&na by zarzuci wiele.ez ryzyka nie ma nagrody' ( "rzyna#mnie# tak $obie wmawiam' +warz <ene8ie8e $t!&ała. &e wcześnie# czy "ó1nie# <ene8ie8e do tego wróci.regana.

śmier na te# wy"rawie #e$t "rawdo"odobna' 6e&eli b!dzie trzeba. uno$z-c miecz i lekko go koły$z-c na kolanie' Prze$un!ła "alcami "o klindze. oczy "łon!ły #e# niebez"iecznie' % . abym''' 7omendantka "od"arła głow! na dłoni. król mu$i znikn.ce$z. aby Duncan "od#-ł $i! tego zadania.! do tego m!&czyzny. kiedy "ora #e$t właściwa' Duncan "onownie $kin-ł głow-. wy#aśniła niewzru$zenie: % Za$tanów $i! nad $ytuac#-: tu. Duncanie' Szara Stra& ma c. mógłby''' % /icz! na ciebie . nie "o#awiły $i! o$kar&yciel$kie tony' Zerkn!ła na Duncana. Szlakac.n!ła $i! ze w$"ółczuciem. "owtórzyła z naci$kiem' Duncan "rzełkn-ł' 6a$ny rozkaz' % 6ego lud b!dzie go "otrzebował % mówiła <ene8ie8e.-rzyta$nęła s$inieniem gło y! % 6e$teś "rzebiegły' 7ról nie. &e trzeba "o"ełni bardzo $tra$zne uczynki' 6e&eli do#dzie do $ytuac#i.wierzy' 7ról 2aric mo&e "o$tawi w gotowości cały świat. co król 2aric zobaczy. &e $i! myl! % $twierdziła <ene8ie8e beznami!tnie.ło"aka' ) #e# $łowac. myślami odbiegła daleko' % 2o&e "róbowa uciec' 4iewa&ne. ani te& co ktoś taki #ak 2aric mo&e $i! dowiedzie "odcza$ zmagań' 2amy wa&nie#$ze zadania. nie 7ell czy 0iona. kończ-c myśl za c. &e b!dzie$z wiedział. który w ni. dlaczego "rzył-czył $i! do na$. zagrozi Szare# Stra&y.krwi-' 9iekawe. zabiera#-c wa$ w "odziemia' 2o&e te& by #e$zcze gorze#' % <orze#: % 6e&eli to. $"rawi. czy nawet 0iona. Duncan zamordu#e go z zimn. &e w ogóle o czymś takim "omyślał' % 5$tnie#e tak&e mo&liwoś . gdy król zagrozi Stra&nikom. walcz-c z "oczuciem winy. nie #edno małe króle$two' 5hłopa$ po oli po$i ał gło ą.u Duncan "onownie $kin-ł głow-. niewa&ne. &e #e$t zdolny do morder$twa' +a myśl zmroziła mu $erce' 6ednak nie wzbudziła $"rzeciwu lub odrazy' 2łodzieniec wiedział. ale ty "otra3i$z #ak nikt "oru$za $i! $krycie' /icz!.roni cały świat.regan nie &y#e. &e "otra3i$z to zrobi ' 5 licz!. nie"ewny.ez tc. "rzywódca.. &e ci $i! uda' % 9zy 7ell nie byłby le"$zy: 6e$t myśliwym. która #awnie okazywała niec.ni!' Duncan z niedowierzaniem wci-gn-ł "owietrze' % 9. na <ł!bokic. #akim ko$ztem' 9za$ami znaczyło to. wówcza$ u"ewni$z $i!. #e&eli''': % Duncan nie dokończył "ytania.. &e b!dzie umiał "ilnowa króla w o wiele $zer$zym znaczeniu tego $łowa' 9. który na wła$ne oczy widział Plag!. #e$t niebez"iecznie. mo&e $"rawi . serce łomotało mu piersi ja$ szalone! % 6a''' rozumiem' <ene8ie8e uśmiec. "rawie $mutkiem' =$"oka#a#-co uści$n!ła mu rami!' % )iem.wyciw$zy zdumione $"o#rzenie Duncana. a na$za o"owieś "o "owrocie na "owierzc. co "owinien od"owiedzie ' 5 czy w ogóle' 7omendantka co3n!ła dłoń' % 5d1' Prześ"i# $i!' 6utro b!dziemy mieli "ilnie#$ze $"rawy do "rzemyślenia' 6utro wyru$z. czy ktokolwiek inny' Za"ewne dlatego. ale nie wiemy. zanim komendantka "owiedziała #e$zcze c. a "otem odwrócił $i! i od$zedł. byłaby zdolna do zabicia go' Za"ewne nie' Pomimo goryczy 0iona była "ełna dobroci' (le Duncan nie' . &e wy#dziemy na głu"ców.ciała. &e <ene8ie8e znała Duncana' )iedziała. co to za niebez"ieczeń$two i co $i! za nim kry#e.do #a$kini lwa' .o $łowo' Zau3ała mu. &e #edynym obowi-zkiem Szare# Stra&y #e$t walka z mrocznym "omiotem. &e król nigdy nie dotrze na "owierzc. a #a "o"ełniłam $tra$zny bł-d.w "odziemiac. &e Szara Sta& $tanie $i! nie"odwa&alnie wiarygodna' % (le co.ni! winna zabrzmie wiarygodnie' % Podc. "odziwia#-c wyra1nie 3a$cynu#-ce detale grawerunku' % /udziom b!dzie "otrzebny "rzywódca. uniemo&liwi nam wykonywanie obowi-zków.

regan wiedział. jeś"i nawet "egiony stan* przeciwko mnie. w$"omnień zwi-zanyc. tak wie" wrogów jest. ale . za"ewniłby.!tnie rozdawał "oc. +"e wiara mnie wesprze. gdyby uznała. c.ocia& tak na"rawd! . to tylko nierealny ko$zmar' 4iemal oczekiwał. gdy był w celi' 6ego umy$ł $"owi#ała ot!"ia#-ca mgła bólu.reganem' Zaw$ze wierzyła. &e #e$t inacze#' Hwiadomoś . &e to nie"rawda' 2o&e dlatego. a uwi!zienie w <ł!bokic.dum-' (le . ile cza$u min!ło. brata "odwładnyc. gdy nienawidziła "o"ularności . czy #e$t dzień.regan wiedział..! za$karbiła . "o tym #ak nade$zło Powołanie' . Pieśń Prób 1:1 . uwi!ziony' 6ednak "rzy#-ł $tanowi$ko i obowi-zki. &e $i! uda: *bo#e wiedzieli #ednak. budził $i! i od"ływał w $en. zdawało mu $i! bowiem. i nie c. to "ewne. "oniewa& <ene8ie8e b!dzie zdawa $obie $"raw!. "rze&ywał kon3uz#!. "ozyc#a w Szare# Stra&y #e$t ogromnym za$zczytem' 7iedy brat zo$tał komendantem Szaryc. #akie w "rzekonaniu wi!k$zości ludzi dawno zo$tało zni$zczone' . &e <ene8ie8e #e$t gdzieś tam daleko. by to zy$ka . była na#trudnie#$z. &e $io$tra mocno "rze&y#e &ałob!' 5 ci!&ko #e# b!dzie widzie o"łaku#-cyc. "o "ro$tu &yciem.. niemal zdu$zony "rzez .SZEŚĆ !twórco.do zaakce"towania.regana. &e nadal #e$t w twierdzy Szare# Stra&y w 2ont$immard.wały i nagrody tym. którzy na nie za$łu&yli % i c. &e ic. cedru i lnu. &e nie ma wcale miłyc. "rzecie& "oświ!cili $i! tak $amo #ak on. #akie znosił$ . była $urowa.a tymi. woła go i $zuka roz"aczliwie w "rzygn!bia#-cym mroku śladów #ego obecności' 7o$zmarny $en.o była mu domem "rzez wiele lat' Przynale&noś do Szare# Stra&y nie $"rawiała . środek o$tateczny do o$i-gni!cia celu' 2ieli by twardzi. nie zda#-c $obie $"rawy. nieu$t!"liwi i "rzewidywalni i komendantk! oburzało. czy nie kry#e $i! w tym coś wi!ce#' 9zy ru$zyła za nim na <ł!bokie Szlaki: 9. $zczerze mówi-c. &e cela "ogr-&ona #e$t w ciemności' 6ednak "owitało go światło' Lagodny &ółty bla$k.ywały cza$y. I pragn* wa"czyć przeciwko mnie.regan nie $zukał dla $iebie "rzywile#ów.rzecz.' 4ie czuł $i! le"$zy od nic. co to &ycie mu dawało.yło to do niego nie"odobne' <dyby go za"ytano. oczy $io$try lśniły milcz-c.ciała wierzy . &e <ene8ie8e "rze#mie $tanowi$ko komendantki "o ode#ściu . czy noc' 9za$ "rze$y"ywał mu $i! #ak "ia$ek "rzez "alce. &e to niemo&liwe' Dla <ene8ie8e ludzie byli #ak broń. ale te& nie "rzy#mował tego c.reganowi $zacunek i "o"ularnoś "odwładnyc.reganowi radości' 4ie była te& m!k-..regana do rzeczywi$tości' Hnił o nie# w bole$nym delirium i wyobra&ał $obie. &e "o nie# nigdy nie b!d. $"odziewa#-c $i!. a . c. Szlakac. &e ona $ama tak właśnie by uczyniła: 2o&e zaw$ze "ragn!ła "o"ularności i $ym"atii Stra&ników i "oświ!ciłaby wiele.o <ene8ie8e tylko "otrz-$ała głow-' Za$kaku#-ce.ciała go ratowa : Przera&enie ści$n!ło .regan znał <ene8ie8e na tyle dobrze. by za$tanawia $i!. kiedy $i! budził z nie$"oko#nego $nu. z twierdz-. nie "ęknę się.tak roz"acza ' )$"omnienie $io$try "rzywołało .regana. nikn-ł w mroku i roz"aczy Stra&nika' 9z!$to. &e "oczu#e za"ac.regan czuł $i! o$aczony.!tnie' Pragnienie.regan o tym wiedział' <ene8ie8e uwa&ała. którymi dowodziła' +ylko bratu "ozwalała "rzekracza t! barier!' . rozgl-dał $i! za światłem k$i!&yca w"ada#-cym "rzez w-$kie okna w komnacie. by tam "owróci ..regan nie o"ierał $i! niczemu. wydawało $i! #akimś $zalonym &artem' <ene8ie8e kłóciłaby $i! z .o by za to Szarzy Stra&nicy go uwielbiali' <ene8ie8e nigdy tego nie rozumiała' Zale&ało #e# na obowi-zkac. lecz to właśnie ta niec. w$zy$cy "rzy#!li zaraz! mrocznego "omiotu. ni& "ragnie' 2o&e w gł!bi du$zy miał nadzie#! wbrew nadziei i odmawiał "ogodzenia $i! z rzeczywi$tości-' . &e brat $zuka uznania. &e celowo zabiega o lo#alnoś . &e #e$t inacze#.regana za gardło' *tworzył oczy i u$iadł gwałtownie. tworzyła mur mi!dzy $ob. c. c.regan nie wiedział. gdy okazywało $i!. by walczy z zagro&eniem.

$erce zmu$zone było uderza wolnie#' 2iał wra&enie. $ołysał się obo$.regan zrobił $i! czu#ny' Zdawało mu $i!. by wre$zcie nieco ucic.regana na głazie "rzy ścianie' Stra&nika za$koczyła obecnoś mrocznego "omiotu. #ak to $i! $tało.! . ale Stra&nik owin-ł $i! nim.ce$z' Z #akiego innego "owodu byś mnie tu trzymał: (rc. &e ś"i: < iecący $amie/. znowu wy"ełnił nozdrza m!&czyzny. &e nie zauwa&ył go wcześnie# w "rzymglonym świetle' 9zy $twór wkradł $i! do celi. które #ednak "rzera&ało .regan' % 4ie "owiem ci niczego. natarczywe nuty niemal rozerwały umy$ł Szarego Stra&nika' ( "otem uderzyła w niego o$trymi 3alami $"l-tanyc. a $ośla a las$a spoczy ała na $olanach st ora! . "o tym #ak "rzygniotła go .ogów % "od$un-ł (rc.' +a $łaboś i niezdarnoś $"rawiła. że mroczny pomiot cze$ał od dłuższego czasu! :bser o ał 2regana& 7lbo próbo ał edrze# się jego myśli za pomocą s ojej mrocznej magii& 8stniały za$lęcia.a #e było w$z!dzie % za ścianami. "ozbawia#-c go $ił' 9zy to właśnie zrobił mu mroczny "omiot: % ?ównie dobrze mo&e$z u&y $wo#e# magii. ta#emnice wydarte' .itekt wolno "rzymkn-ł "owieki' ) #ego mlecznobiałyc.ce$z wiedzie ' (rc. $zaleńczy c. co pożyteczne! *garn-ł go irrac#onalny im"ul$.regana i wywoływało mdłości' %ucenie zni eczyło umiejętnoś# yczu ania mrocznego pomiotu! 'ażda próba rozbijała się na barierze u o+ dziciels$iej melodii. mi!śnie za"rote$towały na zbyt gwałtowny ruc. $z"onia$tym "alcem . ni& . by oderwa mi!śnie od kości. &e #e$t rozebrany. który m!&czyzna natyc.ól ran.mrok. d1wi!ków. #ak "rze&ył atak' Pod banda&ami $kóra $w!działa okrutnie. ale . &e gdyby $i! w$łuc. nie wiedział. $tra$zliwe "ragnienie "ul$u#-ce w ka&de# nucie i $zar"i-ce zakamarki świadomości.itekt zmierzył go $"oko#nym $"o#rzeniem' )yci-gn-ł rami! i "obli1nionym.ic.trażni$ odniósł rażenie. zacina#-c $i! nieco % dlaczego uwa&a$z.' 4adludzkiego wy$iłku wymagało utrzymanie $i! w "ozyc#i $ieF dz-ce#.orda "otworów i "oczuł kły wbi#a#-ce mu $i! w ciało' 4ie był nawet "ewien.mu "rowizoryczne o"atrunki' 4ie "ami!tał. o ile #u& tego nie zrobiłeś % warkn-ł . $tórej bez ątpienia emisariusz nie za ahałby się uży#! /ecz #e&eli tak $i! $tało.regan $kin-ł "otaku#-co głow-' 4ucenie "rzycic. "od "odłog-. &e .wianie' Pi!kna melodia o$i-gn!ła cre$cendo.ał uwa&nie#.ot zmienił $i! #ednak w .. a nogi i tor$ $"owi#a#. &e na tym mi właśnie zale&y: % Poniewa& to właśnie cel i$tnienia mrocznego "omiotu % gło$ uwi-zł .ało w cieniac. &e #ego krew #e$t g!ście#$za. by #e zerwa ' )yliniałe 3utro $łu&-ce za "rzykrycie dawało niewiele cie"ła.mia$t zdu$ił' % Sły$zy$z to. ale nie wydawał $i! #u& tak "rzenikliwy i nieznośny' 2urmurando za to brzmiało wyra1nie i głośnie#. c. ale . by zdra"a twarz "aznokciami.reganowi w krtani.. by za#rze mi w myśli.regan "ami!tał' 6u& nie $tłumione i dalekie.i$teryczny $zloc. lecz roz"ra$za#-cy nieco cienie' Smród zarazy. #ak odór zgniłego mi!$a. gdy u$iadł "ro$to' . )ródło ś iatła.reganowi $i! udało' Pot zalał mu oczy. to Stra&nik nic nie mógł na to "oradzi ' 6ego umy$ł zo$tał złamany.itekta. co #e$t ukryte''' % Dawnyc. 3izycznie wyrwa obcy ś"iew z umy$łu' Pomy$ł rozśmie$zył Stra&nika. wy"ełniało cienie i "ieściło $kór! Stra&nika' ) melodii wyczuwało $i! gro1ne "i!kno.regan od"łyn-ł myślami w "rze$złoś : ( mo&e $"ał i nie był nawet świadom.regan $tłumił c. o"anowu#-c $i! na#le"ie# #ak mógł' % 4ie nabierze$z mnie % wycedził "rzez zaciśni!te z!by' % )iem. mign!ło #akby za$koczenie' % 4awet gdybym umiał to zrobi % rzekł u"rze#mie. ale #ego moc nadal budziła dre$zcze' Sze"ty w te# melodii''' Stra&nik miał wra&enie. &e coś obcego rozlewa mu $i! "o ciele. oczac. gdzie w$zy$tko $i! zacz!ło' Zadr&ał' Z o"ó1nieniem zdał $obie $"raw!. $tóre to umożli iały. $tał $i! $ilnie#$zy. "otra3iłby zrozumie $łowa' Starał $i! #ednak tego nie robi ' =krył twarz w dłoniac. za$azana magia. co $i! $tało. ..itekt' . gdy . który $iedział nie dale# ni& "i! $tó" od . $erce "owoli waliło w "ier$i' % 7o"iecie''' Szukacie tego. "rawda: % rozległ $i! $"oko#ny gło$ (rc.n.regan "róbował ucieczki i tylko "owrócił tam. czego c.o "rzyt!"iony. wzrok $i! zm-cił' Poczuł o$zołomienie i rozc. co c. $tóra ja$ ch ast rosła ś iadomoś# 2regana i przesłoniła szyst$o. $łyc.

#edn-.$i! cudem: )łaściwie to wr!cz "rzeciwnie' 4a $moki "olowano. "rawda: ?ozmowa $tawała $i! coraz bardzie# intrygu#-ca' % Zało&! $i! nawet. gdyby nie 3akt. guzłowatyc. $tworzenie z ciałem "o&eranym "rzez zaraz!. lecz #ego gło$ brzmiał łagodnie i $mutno' % 6e$teśmy $tworzeniami mroku. .. człowieku: +ak niewiele: 9zy na "owierzc. "ociera#-c "oliczek w dziwnie ludzkim geście' .yba do gada' % Przy"u$zczam. .ylił nad .o' )$"arł $i! na ciemne#.regan odc. ale udało mu $i! tylko cz!ściowo' % 4igdy w &yciu nie widziałem takiego $tworzenia' (ni te& nie wiem. "rzy"i$ywał mrocznemu "omiotowi wiele cec. by $"ro3anowa #. gdzie $. bez wyrzutu $umienia.regan uświadomił $obie. &e $ły$zy$z wezwanie' Sły$zy$z #e.ogów #e$t do$konałe' % =nió$ł głow! i $"o#rzał na .ogowie nale&eli do świata legend i baśni. bez litości.itekt odwrócił $i! i "rze$zedł na drug. o muzyce: % )ezwanie od Dawnyc. kole#n-. &e wezwanie od Dawnyc.r-zowa $zata rozc. które c. "ie$zcz-ca umy$ł Stra&nika i wywołu#-ca dre$zcze' 2!&czyzna zaci$n-ł z!by. nie miał #ednak na to $ił' % 4ie od"owiedziałeś na mo#e "ierw$ze "ytanie % zauwa&ył cic. le"ie# ni& inni ludzie' Dla na$ zew to #edyne światło. lecz ze w$zy$tkic.óg % "rzyznał (rc. "róbu#emy odnale1 . &e $ły$zy$z #e teraz o wiele wyra1nie#' % 2ówi$z o nuceniu. by "rzy#rze mu $i! dokładnie#' 2!&czyzna zadr&ał z odrazy na t! bli$koś martwyc.$łaboś ' 4ie miał "o#!cia.ordy mrocznego "omiotu wiódł wielki.uwi!zieni.regana' Stra&nik "ocił $i! "od tym badawczym wzrokiem. "owyginane# la$ce i "oc."ow$trzyma . zaka&ony $mok' % 4ie wiem. &e do"óki nie $"otkał (rc."rze$un-ł "o "oliczku . $taro&ytne $tworzenia &y#-ce #e$zcze "rzed im"erium te8inter$kim za"ewne uznano by za wymy$ł. "alców' 5 nie . #akie #e$t nam do$t!"ne' Szary Stra&nik "o"atrzył na mroczny "omiot. . czy u#rzenie go b!dzie dla mnie dobre' )iem tylko. człowieku' )ie$z o tym na#le"ie#.itekt roześmiał $i! krótko' % 5 to w$zy$tko.3al-. #akby amulet' 9za$zka nale&ała c. że 9zy to mo&liwe: 2roczny "omiot atakował inne $tworzenia. dr&-cy i wyczer"any. a kiedy nam $i! uda#e.yba nie były "rawd-' 4a ile #ednak nie były "rawdziwe.itekt' 2lecznobiałe oczy $"o#rzały w dal i . czym na"rawd! #e$t Dawny . czym $-. dotykamy do$konałości.ogów' % (rc. &e nie wyda#.ogów' Szukamy i $zukamy. $tworzeń.' % +o właśnie $ły$zy$z' Dla mo#ego ludu to zew. zalewał &ycie nie"ow$trzyman.itekta. a& niemal wymarły' Zacz!ły "o#awia $i! znowu do"iero kilka lat temu' (le nawet teraz Dawni . na ile mu $i! uda#e' Za"ewne nie bardzo' Jmi$ariu$z "owoli w$tał.ogowie to $moki' (rc.na wiecznoś ' "roczny pomiot opuścił gło ę! 2regan nie mógł st orzenie przepełnia smute$ i może żal! idzie# dobrze yrazu jego t arzy.rz-kn-ł i $krzywił $i! zmie$zany' % 6a''' nie''' (rc. br-zowa $zata za$zeleściła cic. "rzedmiotów "rzy"ominał $kamieniał.a nucenia' 2urmurando ro$ło #akby w od"owiedzi. &e "odcza$ ka&de# Plagi .o mroczny "omiot' . $ił ukrywa#-c $wo#.cza$zk!.yliła $i! nieco. to $i! miało do"iero okaza ' % Do$konałości: % za"ytał Stra&nik' % Dawni .regana. ale miał rażenie.$tron! celi' 9ienie wywoływane "rzez świec-cy kamień tańczyły na ścianac. i "owtarzało $i! to "rzez niezliczone $tulecia' 9zy te "otwory umiały &ałowa : . któremu nie "otra3imy $i! o"rze ' +en zew "ul$u#e w na$ze# krwi i zmu$za na$ do $zukania Dawnyc. &e $twór $łuc. martwymi oczyma i czarnymi $z"onami na końcac.itekt wy"ro$tował $i!. $kóra zaświerzbiła go i za"ragn-ł tylko odczołga $i! czym "r!dze#.ni #e$t tak wiele tyc. od$łania#-c torebki i dziwaczne "rzedmioty wi$z-ce "rzy lu1no zwi-zane# linie $łu&-ce# za "a$' 6eden z owyc. oczu.reganem. nieludzka twarz "ozo$tawała nie"rzenikniona. "i!kna "ieśń wy"ełniona $ze"tem. by #.regan mu$iał "rzyzna . o$trymi #ak brzytwy kłami.

czy te& $tało $i! to do"iero wtedy.itekt i tym razem . generac#i nie $"otkał ten $am lo$: % Przykro mi % "owiedział (rc.śmier ' % Sto$owna nazwa nie$"rawiedliwego końca' % 4igdy o to nie c. w "rzeciwień$twie do ludzi.itekta' +o było głu"ie.y. Szary Stra&niku.reganowi o"anowa uczu ' Smutek i &ałoś . mie#$cac. od"ornoś na zaraz! w końcu zacz!ła zanika : 9zy dawno temu "ierw$i Szarzy Stra&nicy odkryli "rzera&a#-c"rawd!.wil! oba# milczeli. myślac.itekt $łuc. czy nie za łatwo "rzy"i$u#e mrocznemu "omiotowi ludzkie emoc#e i motywy' Potwór wygl-dem "rzy"ominał troc. ty' % 4ie #e$tem mrocznym "omiotem' Stworzenie "ode$zło bli&e#. #ak wygl-da re$zta $kóry. mo&e okaza $i! bł!dem' . gdy mo&e$z doświadczy "łyn-cyc. c. zu"ełnie #ak u mrocznego "omiotu' % Szybko zdrowie#emy % wy#aśnił (rc.regan' % 4ie c.odzi w <ł!bokie Szlaki.ał z nie$krywan. "rzykryte wyliniałym 3utrem' 2!&czy1nie za$c. co w mo#e#. "ieśń ozna#miła Stra&nikowi. gdy wyci-gn-ł r!k! i "rzy#rzał #e# $i! dokładnie# w $łabym.owo' 5 uderzył "lecami o ścian!.ciałem tego' 4igdy nie c. blado&ółtym świetle' Przy nadgar$tku i wy&e# wida było "lamy' .itekt obo#!tnym tonem' % +o dlatego nigdy nie rozwin!liśmy $ztuki uzdrawiania. za$łoni!ta "rzez 3utro: Sw!dzenie. . emi$ariu$z % "ogr-&ony we wła$nyc. c. wra&enie g!ście#$ze# krwi % czy re$zt! ciała te& "okrywały te blade "lamy: 9zy . &e zmieni. nad$zedł moment. .ogów $"rowadził go na <ł!bokie Szlaki' +o ic.regan uświadomił $obie. ale m!&czyzna co3n-ł $i! odruc.regan myślał na#"ierw.na #ego umy$ł' 5 .regan % $iedz-c i ob$erwu#-c emi$ariu$za. zacz-ł mu $i! rwa $"azmatycznie' 9iekawe.ło w gardle.ni!te# krwi' (le zaraz do$trzegł. by "rzy$złyc.itekt wyci-gn-ł dłoń. z tego korzyści' % 7orzyści % #!kn-ł Stra&nik z "rzera&eniem' 9o3n-ł rami! "oza kr-g bladego światła. &e oto "łacze w obliczu wroga.regan "owinien o tym "ami!ta ' % 4ie w$"omniałeś. &e w zaka&onyc. czy zaw$ze $ły$załeś zew Dawnyc. były o$załamia#-co $ilne.regan' % (le nie ty: % (ni. co odrzec' Przez dług.c-c go "ocie$zy .regan mu uwierzył' Stwór co3n-ł dłoń i tylko "atrzył ze zmie$zaniem. w #ego twarzy zabły$ła ciekawoś ' % ) two#e# krwi "łynie to $amo $ka&enie.o na ciebie wywiera mnie#$zy w"ływ' Za$tanawia mnie #ednak.wiedział.zewu na"iera#-c.' Stra&nik za$tanawiał $i!. unika#-c $"o#rzenia (rc.ciałem zo$ta Szarym Stra&nikiem' % 4ie: % 4ie % wy"luł to $łowo.regan zamrugał zmie$zany' Jmi$ariu$z $ennie w$kazał na rami! Stra&nika. czu#-c dre$zcze na $kórze i uci$k wzbiera#-cy w krtani' Z trudem o"anował "owraca#-ce "ragnienie. $c.ogów. kości' (rc. by zdra"a ciało ze $woic.ry"ni!ty i cic. #ak Szary Stra&nik $zloc. oddec.ł . . &e nade$zła #ego "ora' 4iczym $i! nie ró&nił od mrocznego "omiotu' % 6a''' Zacz-łem czu Powołanie niedawno % wy#aśnił w końcu' <ło$ miał $c. by znale1 $wo#. ale (rc. &e to rana lub ślad "o za$c.$i! w mroczny "omiot. i w"rowadzili tradyc#! Powołania.c.odziło % wybuc. którzy &yli za długo i któryc. nie "omógł . bo mu$z-' % )i!k$zoś twego ludu % "owtórzył . #ak mi $i! wyda#e' 7iedy $ka&enie rozwin!ło $i! w tobie. $kóra #e$t "omar$zczona i blada.a' Lzy try$n!ły na "oliczki m!&czyzny. &e to "rzymu$: % za"ytał' (rc.itekt "rzytakn-ł $zybkim $kinieniem głowy' % +ak #e$t' )i!k$zoś mego ludu #e$t bezradna wobec zewu' Szuka#-. mówi takie rzeczy . &e ma równie& "odobne uczucia.regan zmieniał $i! "owoli w "otwora: 9zy właśnie to "rzytra3iało $i! Szarym Stra&nikom. #akie Stra&nik odczuwał "od o"atrunkami. &e to zew Dawnyc. gdy zaka&enie $i! rozwin!ło: % ?ozwin!ło: % . ciałem w$trz-$n!ły konwul$#e' Pal-cy w$tyd. które go ogarn!ły.3a$cynac#-' % 7iedy Szary Stra&nik #e "oczu#e. #ak "rzy"u$zczam. wzmacniane #e$zcze natarczyw"ieśni.! człowieka' )yobra&enie $obie.

#e$teśmy tym $amym' % (le nie #e$teście tacy $ami' % . nigdy nawet nie rzucili aluz#i. ale inny.regan "oczuł $aty$3akc#!. "rzez niezliczone "okolenia i ka&dy z moic. wezwaniu' ?ozmawia$z ze mn-' 4igdy nie widziałem takiego mrocznego "omiotu #ak ty' Stworzenie $kin!ło głow-.regana to #u& nie obc.motywowało' 4igdy otwarcie nie rozmawiali na ten temat' 4igdy o tym nie w$"omnieli. &e tak na"rawd! c.o obo#e znali "rawd!' 6ednak "ewne rzeczy łatwie# "owiedzie w "ółmroku' Słowa wyznania nie mogły tuta# $krzywdzi <ene8ie8e.mo#e# $io$try. omal $i! nie "rzewrócił. #ak trzeba: % Powiada $i!.untowniczo niemal zacz-ł wy#aśnia : % Przył-czyłem $i! do Szare# Stra&y. &e #ego "an zdolny #e$t do czegoś dziwacznego lub nieoczekiwanego' . &e #ego cz-$teczki nie uło&yły $i! dokładnie tak. byś "oddał $i! ic.odziło' =wa&ał. &e $twór oka&e mu w$"ółczucie: /e"ie#.regan we$tc. widział t! wiedz! w oczac. "oniewa& nie miałem wyboru' +en. #ak. &eby nie % na <ł!bokic. "o"rzedników' /ecz oto "o#awiłem $i! #a' Stworzenie zab!bniło "alcami o la$k!. u"odobniało go do człowieka' % Z "ewności.ce tylko mnie. braci nie ró&ni $i! od $woic.ało $i!' 4ie rzekło #ednak $łowa' % Dlaczego: % nalegał . ale nie$tety "rawdziwe' % (le cza$ami odmiennoś nie #e$t "rzekleń$twem' % (rc. #aki #e$t brudny na zewn-trz i wewn-trz. #e&eli #a tak&e $i! nie "rzył-cz!' Powiedział. dobrze było wre$zcie "ozby $i! niewy"owiedzianego brzemienia' 9.u.regana to zaw$tydzało. a "otem zawa. tak bywa' Pod tym wzgl!dem #e$teśmy "odobni' (rc.yba tak' 4ie "rzy"u$zczam.w &yciu widział' (le #ego to nie obc. c.yleniem. ale tak.SzarStra&niczk-. c. &e to wola Stwórcy. Szlakac.ocia& "rzył-czenie $i! do Stra&y nie było moim marzeniem' . ale i tak mówił dale#: % Powiedziałem mu.itekt "od$zedł do drzwi celi' . $io$try' (le to tylko bardzie# #.ci! zmu$i .yło marzeniem mo#e# $io$try' Poczuł w$tyd. wyczyta od"owied1' % 9zy u ludzi #e$t "odobnie: 2o&e od cza$u do cza$u rodzi $i! #eden z wa$. dr&-cy i $łaby' 4ie &eby <ene8ie8e o tym nie wiedziała' . która nie #e$t nawet tolerowana' . c. robicie dziwne rzeczy' ?oześmiał $i! gorzko z kon3uz#i mrocznego "omiotu. a c. &ebyś miał rodzeń$two: % 6e$teśmy bra mi' % Stwór zmru&ył oczy i wyra1nie $i! zawa.regan' % Zadawałem $obie to $amo "ytanie % odrzekł (rc. nie nale&ało $zuka w$"ółczucia' (le .mu $i! od zarazy. "oniewa& "ragn!ła tylko w$t-"ienia do Szare# Stra&y' 4ie mogłem #e# tego zrobi ' )yznanie "ozbawiło . #ak wn!trzności $kr!ca#. ruc.ogowie nie mog. który nie wierzy. &e tak bardzo "ragnie $i! wytłumaczy .regan nie był .odziło' .regan oczekiwał.ał' % )$zy$cy z na$.regan znowu mu$iał walczy z odległym murmurandem. ludzie.mrocznemu "omiotowi' 9zy&by . w gł!bi du$zy czuł nie$"odziewan. &e b!dzie na#wi!k$z. ró&ny od re$zty tylko dlatego. &e nie zaw$ze to.ciał wzi. kto mnie rekrutował''' nie c.ocia& czuł.o .regan i ona byli $obie bli$cy "rzez całe &ycie. zaci$ka#-c z wy$iłku z!by' % Powiedziałeś. "rzygl-da#-c $i! ic.itekt' Znowu zacz-ł $"acerowa od ściany do ściany. &e $i! nie za$tanawiałem: 2roczny "omiot rodził $i! w tyc.był to kom"lement % rzucił $twór' % +o było okrucień$two lo$u' 6e&eli nie w$t-"iłbym do bractwa.itekt. &e Dawni . w #ego gło$ie zabrzmiało zakło"otanie' % 2yśli$z. tak otwarte# i nie$krywane#' % +ak. gł!binac.n-ł' % +ak' Smutne.ylił głow!' 2iał $"o#rzenie in$ekta lub nawet "$a. &e #a b!d! le"$zy' Jmi$ariu$z "rzec. mo#a $io$tra $kończyłaby "ewnie #ako członkini oddziału $tra&y mie#$kie# albo &ona #akiegoś "ośledniego gwardzi$ty' 5 wiodłaby n!dzne &ycie w rozczarowaniu. by innemu było łatwo' Zwykle #e$t $łaby' 4ie "a$u#e' Przekl!ty "rzez $wo#.odmiennoś . z odc.ulg!' 9zuł $i! wolny' % )y. #akby mogło z nic.om.regana tc. &e $io$tra znie$ie wi!ce# ni& ka&dy inny rekrut. co robił (rc.itekt nie od"owiedział od razu' ) końcu "okiwał z zadowoleniem głow-' % Za"ewne "odobny #e$t te& lo$ takiego odmieńca' ?zadko $i! "ewnie zdarza.

regana' Z #edne# $trony % emi$ariu$ze byli zaw$ze gro1ni. gdy zaczn. ale $tarał $i! tego nie okazywa ' 9.yba miał obowi-zek zabi (rc.yba bez $en$u było unikanie od"owiedzi' % +ak' 2iałem nadzie#!.itekt nadal "atrzył uwa&nie. &e niemal zatraciła $wo#e "ierwotne k$ztałty' +eraz $łu&yła za gniazdo mrocznemu "omiotowi % wyścielona czarnymi "n-czami i grzybia$tymi naroślami' ."ewien.itekt "o$iadał na dodatek inteligenc#!.ocia& zaraza znaczyła mu ciało. władali "rzecie& magi-' Z drugie# % (rc.itekta' +ak na w$zelki wy"adek' ( #ednak .regan tego nie uczynił' Szedł tu& za $tworem.regana tylko $i! "ogł!bił' Podnió$ł $i!. Szary Stra&niku: % za"ytał mroczny "omiot u"rze#mie. racze# wnio$ek z ob$erwac#i' .bielizn! i "o$zarzałe $zmaty "ełni-ce rol! banda&y' Skóra widoczna $"od o"atrunków i re$ztek ubrania była zaka&ona' 4iczym $ieci mroczne# "leśni zaraza wci$kała $i! w ka&dy zakamarek.$al! tak oble"ion. niec. $kóra zdawała $i! le"ka i zbyt gor-ca' ) umy$ł wdzierała $i! odległa muzyka.ten dziwny mroczny "omiot wraz z zagro&eniem. kra$noludzkic.wyta#-c świec-cy kamień' % S"róbu#! nie uciec tym razem % mrukn-ł % ale nie mog! obieca ' 9zuł $i! nagi i bezbronny.odziła w gr!.!tnie "ozwala#-c. która nie #e$t do$t!"na "ozo$tałym członkom gru"y' % 5 ty "atrzy$z z takie# "er$"ektywy: % +ak' % 2roczny "omiot otworzył drzwi celi. #akie rzucił mu $twór.itekta: ( mo&e "o "ro$tu ten mroczny "omiot znał zamiary . &e mroczny "omiot nie mógł #e# nie u$ły$ze ' Ze $"o#rzenia. &e nie mo&e wyczu "otworów.' Za$tanawiał $i! równie&. #ego ły$e# i "obli1nione# cza$zce i za$tanawiał $i!.łatwie#$ze $"o$oby. by umrze . a gdzie $i! rozwin!ła.c. wy#-tkow. Stra&nik nie miał w-t"liwości. czy nie "owinien $i! na nie rzuci ' =cieczka za"ewne nie wc. a "otem "o"atrzył na $wo#e ciało' 2iał na $obie tylko zakrwawion. dlaczego emi$ariu$za nie martwiło #akoś wła$ne bez"ieczeń$two' 2o&e miał #ak-ś magiczn.za $ob.itekta zabrzmiał o$trze#' 4ie było to do końca "ytanie. nie zamierzał okaza $łabości' 2roczny "omiot nie od"owiedział. które# mroczny "omiot #ak dot-d nie "rze#awiał''' 6ako Szary Stra&nik c. $"ogl-da#-c na $kulonego "od ścian.itekta. by 3utro z$un!ło mu $i! do $tó".regan "rze$tał $i! "rzygl-da i ru$zył do czeka#-cego (rc. która "ow$trzyma Stra&nika.u mu zaburczało.cec."luga$twem zarazy.m!&czyzn!' % 4ie martwi ci!. a $zybkie zdrowienie te& ma $wo#e granice' % 9o znaczy. uno$z-c świec-cy kamień i rozgl-da#-c $i! w obcym świetle "o $taro&ytnyc. ale m!&czyzna za"omniał o nie#. tylko odwrócił $i! i ru$zył na korytarz' .regana le"ie# ni& on $am' 2in!li zru#nowan.regana zabrzmiała gorycz tak wielka.regan "o$zedł za nim' Przygl-dał $i! $zacie $tworzenia. korytarzac. &e $- . człowieku' <ryma$ .regana nie"okoiło. &e nadal mog! umrze ' ) tonie .o$łon!. Stra&nik czuł buzu#-ce gor-co' )idok był trudny do znie$ienia' Dlatego . bo nieoczekiwanie "oczuł głód' ) brzuc.o wiedział. &e zo$tan! zabity % "rzyznał . które za$krzy"iały w "roteście.walk!.!. &e u$ły$zał' % +o dlatego uciekłeś za "ierw$zym razem: % ton (rc. #e&eli tylko tknie (rc.regan za"atrzył $i! w cienie na dług. c. #akby nie miał nic le"$zego do roboty' 9.regan' % )łaśnie "o to "rzecie& ru$zyłem za Powołaniem' % S. &e w gło$ie $twora $ły$zy twarde nuty' % Znalezienie $i! na zewn-trz $"ołeczności "ozwala u#rze "ewne $"rawy z nowe# "er$"ektywy' Per$"ektywy.wil!' Pot $kro"lił mu $i! na czole. ale % #ak $i! okazało % nie były nawet zamkni!te lub zablokowane' % Pó#dzie$z ze mn-. braci i nie zaw$ze uda#e mi $i! $kutecznie interweniowa . #akie $tanowi' 6akim zagro&eniem: +o nie było do końca #a$ne dla . ale wydawało mu $i!. &e $"róbu#! uciec: % 2artwi! $i! ze wzgl!du na ciebie' 2am ograniczony w"ływ na moic. ale mógłby umrze i "oci-gn. a #ednak myśl o #e dzeniu wywoływała mdłości' (rc. "o drodze c.

zna#dowało $i! wi!k$ze "omie$zczenie. nie "róbował $i! nawet zbli&y .regan był rozgor-czkowany."ieśni.. nie i$tnie#e' . #aki go otacza.ogów. kto $ły$zy zew. lecz teraz tylko trz-$ł $i! od bole$nyc. za mało światła' (le''' S"rzeciw zamarł .yła ogromna. zamyka#-c $i! wokół #ego umy$łu #ak nie"rzenikniony mur' Za $al.itekt' .reganowi na u$tac. czy c. niczym kot. $tworów. który wygina grzbiet "od dra"i-c.y zaka&onyc. gdzie mógłby udawa .n-ł' 4ie wiedział. urywany oddec.itekt' Pur"urowy bla$k z #ego la$ki "rzyga$ł i nagle ogromna komnata znikn!ła na "owrót w cieniac. .' /ecz teraz .itekt "rzytakn-ł z "owag-' % Dawni . inne kreatury gołymi r!kami d1wigały kamienne odłamy. walcz-c o odzy$kanie "anowania nad odruc. na które# mrowiły $i! mnie#$ze k$ztałty' Bała$.regan ode"c. "ot!&na $ala. . #u& zobaczy ' Z trudem ła"i-c oddec. do małego i cia$nego "omie$zczenia.itekt odwrócił $i!. $i! o $iebie i ro#-cyc. $i!ga#-ca gł!boko w trzewia ziemi i wy"ełniona mrocznym "omiotem' +y$i-ce ty$i!cy $tworów tłoczyło $i! niczym kł!bowi$ko czarnego robactwa wi#-cego $i! w zgniłym mi!$ie' *rganiczne "n-cza i nacieki rozra$tały $i! #ak wi-zki nerwów. c.o tylko na c. był #ego "łytki.u.łód #ego "owierzc. z o"anowaniem' . łomotu i #!ku.regan uświadomił $obie. tak wiele % we$tc. #ak gdyby nieznana $iła rozbiła #e.. $tara#-c $i! nie myśle o ogromne# komnacie. "oniewa& nie mógł ic.regan wiedział. o $kały. na $kale niczym mrówki' 5 Stra&nik "oczuł $i! #e$zcze gorze#. &e mroczny "omiot #e$t niedaleko' )yczuwał ruc.#a$kini!' .wyboru' 7a&dy. #akby była mokra % niczym wielka wilgotna i czarna ma$a..regan odnió$ł wra&enie.em w$tr!tu' <ładkoś kamienia i c.itekt nie wykonał &adnego ruc. #aki $ły$zał "oza "ot!&n.ył c.ogowie wzywa#. gdyby nie "odtrzymała go $ilna dłoń' Serce biło mu gwałtownie i #edynym d1wi!kiem.regan "rzytulił $i! doń.go dłoni-' 2uzyka zewu $tała $i! niemal ek$tatyczna. "ewnie by zwymiotował. &e mon$trualny ró# "otworów.% odrzekł mroczny $twór' .' )dec. światło odbi#ało $i! od nie#. obi#a#-cyc.' )dec.%wydec.n-ł emi$ariu$za i o"arł $i! o "obli$ki głaz' Doł-dek mu $i! kurczył i gdyby coś w nim było. który go otaczał' Zamkni!cie "owiek "omogło. m!&czyzna u"adłby. ob$erwu#-c #edynie z 3a$cynac#konwul$#e Stra&nika' S"ocony i wyczer"any . #aki towarzy$zy "racy' Stra&nik $ły$zał tylko rytmiczny #!k z gł!bi roz"adliny i zdawało mu $i!.ór w oddali od"owiada na "ul$u#-ce #!ki "otworów.$kał!.ciałby' (rc. konwul$#i. "ot $"ływał mu "o twarzy' .regan do$trzegał naturaln. &e c. na ile Stra&nik mógł $i! zorientowa ' Po$adzka i ściany "o"!kały. "róbu#-c zignorowa mrok. twarz i mlecznobiałe oczy miał nie"rzeniknione. co #e$zcze mógłby "owiedzie ' (rc.odził. &e cz!ś mrocznego "omiotu dzier&y narz!dzia. "rzy"ominał brz!czenie owadów' 7waśny $mród rozkładu o$załamiał' Stra&nik nie "otra3ił go zidenty3ikowa i nie był "ewien.regan u$iadł "rzy ścianie. mu$i by "o$łu$zny do końca' % Poza tob-' % 5 tob.regan otworzył oczy i na"otkał badawczy wzrok $tworzenia' (rc.niedaleko' 2urmurando otaczało go. wi!c moi bracia $zuka#-' Szuka#-. gdy emi$ariu$z unió$ł la$k!' Strzeliła z nie# "ur"urowa bły$kawica i nagle Stra&nik u#rzał cał. i za"ytał: % )idzi$z: % 4ie. o$załamiała zmy$ły' Hwiat zakoły$ał $i! "rzed oczyma Stra&nika. w które# $i! zna#dował' Za"ragn-ł wróci do $wo#e# celi. zbyt du&e. bo nie ma#. by "ogł!bi roz"adlin!' ( #ednak nie było odgło$u narz!dzi uderza#-cyc. $"owita cieniem.regan o"adł na "o$adzk!' % 6e$t ic.ni "rzyno$iły ulg! roz"alone# $kórze' . by blade światło kamienia mogło $i!gnścian lub $kle"ienia' +uta# kończyły $i! ryty kra$noludów. "owoli..ic. by ukaza gł!bi! "oni&e#' .wil!' % 5ntere$u#-ce % zauwa&ył (rc. grube narośle zwi$ały nad "rzera&a#-cymi $tworami "oru$za#-cymi $i! wśród cieni' 9zy te $twory ko"ały i kuły $kał!: .ory' Za"ewne umierał' % S"oko#nie % $ze"n-ł (rc.%wydec.Dawnyc. #aki $tamt-d doc. &e to "ieśń mrocznego "omiotu' D1wi!k wywołał mrowienie na $kórze i .

którzy nie umarli dług. gdzie $zuka .Dawni .em radości' % 9.regan unió$ł rami!' ) bladym świetle kamienia "a$ma $ka&enia były a& nadto widoczne' % 6u& nie' % +y nie umiera$z' +y $i! przemieniasz$ Po tyc. nie myśle % tylko tak mógł zac.regan o$łu"iał' Przez c. a gło$ miał roztrz!$iony' % 9. zmienili $i! w g. #akie . śmiec. $tworów ciemności. nara$tał #ak maniacki c. &ebym im "omógł: 9. gdy mroczny "omiot odło&ył la$k!' Stra&nik nie miał oc.reganem i $"o#rzał mu w oczy' . zn!kane umy$ły do$tały $i! "od "anowanie mrocznego "omiotu' Stali $i! "ionkami. niemal $zczere i "ełne tro$ki' % 4ie "rzywiodłem ci! tuta#.ogowie. głu"ców. a& mó# lud zna#dzie #ednego ze $taro&ytnyc. ale tak na"rawd! m!&czyzna $tarał $i! o nic.ic.ule. niewa&ne.$"oko#ne. by re$zta ludzkości $tała $i! od"orna' 9. czy "owie$z. b!dzie zaka&a % wy#aśnił' % ( mó# lud zaw$ze b!dzie $zukał zguby ludzkości. $łowac.itekt "rzykucn-ł "rzed .ot.ra"liwie. ale nie zdziwiony' . a& wre$zcie uwi!dli i "rze"adli' 9zy .Plag! % rzekł (rc.oty. &e $twór widzi w ciemności o wiele le"ie# ni& #akikolwiek człowiek' % *dk-d zo$taliśmy $tworzeni.ni! i "róbu#emy zetrze twó# rodza# z oblicza świata' Za ka&dym razem ludzie $"yc. "łon!ło mu "odniecenie tak $ilne.ce$z.. ale #e$teś te& od"orny na zaraz!' . &e $. wmie$za $i! w ró#: % +o bez znaczenia % wykrztu$ił' % 4ie ma $"o$obu. by mogli ic.itekt c. by to $i! zmieniło' % 4ie: % (rc.śmierci-. Stra&nika "rze$zły ciarki' Dla mrocznego "omiotu nie było nic złego w zmianac.c! to zakończy ' (rc. by nie za$zło nie"orozumienie' % /iczba moic.regan roześmiał $i! gorzko i c. a ic.ce$z "owiedzie . któr.regan do$trzegał na $woim ciele. ale nie "otra3ił $i! o"rze ' +e mlecznobiałe śle"ia "rzyci-gały uwag!' Zdawało $i!.regan te& w końcu ulegnie i $tanie $i! "o$łu$zny. &e Stra&nik niemal $i! co3n-ł' (rc.wil! nawet nie $ły$zał natarczywego mruczenia. #e$teś drogdo "rawdziwego "oko#u' % Pomi!dzy: % /udzie zaw$ze b!d. tak długo.otarł "ot z czoła' % )i!c czego ode mnie c. &e na"rawd! nie wiedziałeś: 4ie dlatego mnie tuta# "rzy"rowadziłeś: (rc.ogów' % 4ie rozumiem zatem' 4ie ma $"o$obu. gdzie oni $-' % (rc.oty $"ogl-da w oczy "otwora.yba &e zmieni $i! w Szaryc. $tarannie akcentu#-c ka&de $łowo.ał od $iebie w$"omnienia tyc. by roz"ocz.no$imy.a#. a& #edna ze $tron odnie $ie o$tateczne zwyci!$two' % Po"atrzył na .ce$z.regan był "ewien. #ak tamci: 9zy wkrótce wróci do ogromne# #a$kini i zacznie ko"a obok innyc.ce$z: % za"ytał.r-zowa $zata za$zeleściła. "odlegamy tylko temu #ednemu "ragnieniu' )yc.wycił go mocno za r!k!' % 7luczem #e$t two#a krew % wy$ze"tał' % Stoi$z "omi!dzy lud1mi i mrocznym "omiotem.i bole$n.itekt wygl-dał na zdumionego' % 6e$teś człowiekiem. odnale1 wcześnie#: % Zatem wie$z. gdzie $. które rozrywało mu cza$zk!' S"ogl-dał na mroczny "omiot ze zdumieniem' % Zatem czego c.itekt wydawał $i! zaintrygowany. wi!1niów' =wolni go i cykl zacznie $i! na nowo' +o $i! $tanie. bezrozumnymi $ługami. #ak długo $ły$ze b!dziemy zew Dawnyc.owa rozum' *d"yc.itekt.zagro&eniem dla mrocznego "omiotu.na$ "od ziemi! i zaczynamy w$zy$tko od nowa' 5 tak b!dzie $i! działo.ce$z: % 9./ecz to byłaby $łaboś ' Dr&-c.itekt w$tał i "od$zedł do $kra#u roz"adliny' S"o#rzał w dół' . braci rośnie z roku na rok' 4ie minie wiele cza$u.regana z na"i!ciem' % (le tak by nie mu$i' % ( #ak: Stwór "owrócił do Szarego i "rzykucn-ł znowu. czy nie' ( #a nie mam oc.dłoni. a w oczac. Stra&ników' .odzimy na "owierzc. &ebym "owiedział im. by $tało $i! to wkrótce' . rozdziera#-c obolałe gardło' Jmi$ariu$z nie wygl-dał na "oru$zonego tym wybuc. . którzy ulegli w"ływowi zarazy' 9i. do"óki zaraza.

regan na "ewno c.mrocznego "omiotu' 9zy to w ogóle mo&liwe.wy"i#-. zakurzone# "lan$zy i wiczył z nim walk! w komnatac.wil! m!&czyzna miał wra&enie.o raz udało $i! zbli&y do tego celu: Za ka&dym razem. nieco o$zołomiony murmurandem.regan nie "o#-ł.ni +.yba &e . twardym i $urowym' S"rawował 3unkc#! komendanta Szaryc. $łuc.. co (rc. #akby to było oczywi$te' 7ole#ny dre$zcz "rzebiegł "o "lecac.ludzkoś . czy zetrze &ycie z "owierzc. $trzegł % "owiedział 7ri$to33 % a ludzie b!d. by cała ludzkoś "oddała $i! $ka&eniu: 5 czy . ucztował z nim "rzy $tole wraz z zuc.ce wiedzie : 7iedy tak $iedział z o"u$zczon. który "rzy#-ł go do bractwa' 7ri$to33 był $iwym.regan rozumiał a& za dobrze.regana' Pot zalał mu oczy i "rzez c. za&-da $zczegółów od (rc.(rc. uświadomił $obie.ciał zakazi cał.wałymi "i#anymi kra$noludami. "odda ka&dego człowieka m!czarni "ozwala#-ce# zmieni $i! w Szarego Stra&nika''' tym.!dzie$z ic.regan "rzy#-ł $tanowi$ko komendanta Szaryc. rzecz #a$na' ( takic. (rc. #e$t niewielu' 4ie bez "owodu tylko na#$ilnie#$zym i na#bardzie# za. &e mroczny "omiot "róbu#e zabi ka&dego Szarego Stra&nika: % +o równie& b!dzie mu$iało $i! $kończy ' /udzkoś i mroczny "omiot mu$z.regan towarzy$zył mu do *rzammaru.i lekkim krokiem. by zni$zczy zagro&enie mrocznego "omiotu: ( czy Szare# Stra&y c.regana' Za$kaku#-ce. co u$ły$zał' Siedział "od głazem.odziła Plaga. teraz znikn!ły' 2entor od% ma$zerował w <ł!bokie Szlaki z "odnie$iondumnie głow."rób!.a. &e zemdle#e' % (le &eby $ta $i! Szarym Stra&nikiem.eda$: 5lu ludzi wówcza$ zginie: . gdy "adało' +o 7ri$to33 właśnie rekomendował .reganem w królowe na $tare#. trzeba wy"i krew mrocznego "omiotu' )i!k$zoś tyc. bezwzgl!dnym wo#ownikiem. &e ten $twór c. rekrutów' 7ri$to33 grywał te& z . wiedz-c.artowanym "ozwalano "rzył-czy $i! do bractwa' Zwykli ludzie nie mieli $zan$ na "rze&ycie kontaktu z "o$ok. zanim "oddał $i! zarazie' ..regan na#le"ie# "ami!tał ulg! m!&czyzny' Podcza$ gdy #ego "odo"ieczny z trudem w$trzymywał zaw$tydza#-ce łzy.regan woli to ni& towarzy$two innyc.regan nagle "rzy"omniał $obie człowieka. którzy "rze&y#.a#-c $wo#ego ci!&kiego oddec. które zdawało $i! wibrowa nawet wewn-trz kamienia. nie nad$zedł' ( "owinien' 9. umiera' +ylko nielicznym $i! uda#e' % +ak % $twór "rzytakn-ł "onownie' % )ielu z two#ego ludu za"ewne zginie' Zanim .itekt unió$ł dłoń' % Dy#e$z na granicy mi!dzy człowiekiem i mrocznym "omiotem' 6e&eli re$zta two#ego rodza#u $tanie $i! taka #ak ty. i czekał na nade#ście $trac.głow-. a $zor$tkoś i na"i!cie.u' (le $trac. rad' % .arakteryzowały go "rzez lata. "rzez wiele lat.itekt. &e nie c. zatrzymał $i! na c. a . by ba $i! moic. braci' % Poza tym.regan nie "owinien czu gniewu.odzi na <ł!bokie Szlaki' ) tamtym cza$ie . &e . &e "owinien by wściekły i "rzera&ony. czy Plaga . by udzieli $wo#emu na$t!"cy o$tatnic. a "otem "atrzył. #akie c.itekt "ro"onował' (le . którzy #.ce' 9zy& zadaniem Szarego Stra&nika nie #e$t d-&enie. ale .regan za"rote$tował.ci! za to nienawidzi ' 4iewa&ne.regan nie$zczególnie $i! "rze#-ł tym. ale #akie#: 5 czy .$i! $"otka w "ołowie drogi' (rc.u. i dlatego nale&y dowiedzie $i! wi!ce# o "lanie tego $twora' Stra&nik domyślił $i!. ob$erwu#-c czu#nie reakc#! .% )łaśnie % $kin-ł głow. gdy nadc.itekta: ) gł!bi du$zy wiedział. .itekt umilkł. &e taki "lan za"ewne wymaga b!dzie w$"arcia magii. roz"oczynała $i! wo#na i za ka&dym razem ludzkoś była o wło$ od zagłady' ( "otem świat z trudem d1wigał $i! z "o&ogi i ledwie udawało mu $i! odrodzi ' 5le razy #e$zcze $i! to "owtórzy: ( #e&eli "odcza$ kole#ne# Plagi mroczny "omiot zwyci!&y.regana na na$t!"c! "omimo $kryte# zazdrości <ene8ie8e.wil!. #ak 7ri$to33 odc. nie b!dzie miała "owodu. 7ri$to33 był $"oko#ny i o"anowany' Jmanowała z niego "ogoda duc. #akby zd#!to mu z ramion brzemi!' Zanim #ednak od$zedł. tylko ze wzgl!du na nalegania 7ri$to33a' 6ednak z te# o$tatnie# nocy $"!dzone# u boku $iwowło$ego mentora .regan gł!boko roz"aczał "o #ego $tracie' Pomimo $wo#e# $urowości 7ri$to33 był w bractwie #edynym "rawdziwym "rzy#acielem' Pozwalał $wo#emu "odo"iecznemu za#mowa $i! koniem i $"rz-ta komnat!.

a Stra&nik nadal $i! za$tanawiał. $łowac. wac."aru#-cyc. #akie mu$iał "ode#mowa komendant Szaryc. ale nigdy nie po$onała choroby! "oże nadeszła pora na bardziej rady$alną $urację! (rc.regan za$tanawiał $i! wtedy. #ak bardzo na$ "otrzebu#e' +o dobrze' 2u$imy $i! trzyma od nie# z daleka' 4iec. a . dotyczyły rekrutów' 7tóry i kiedy "owinien "rze#ś "rób!: +o nigdy nie było łatwe.itekt nie wy#aśnił nic wi!ce#. mocarny .yba nie o tym c.regan i (rc.i czu#nie okr-&ył Stra&nika' )ydawało $i!. z trudem pano ał nad pożerającą go od e nątrz słabością i led ie dotrzymy ał $ro$u emisariuszo i! 'iedy ś iatło z $a ał$a s$ały oddalało się.itekt wyci-gn-ł do . . która lśniła w "ółmroku #ak ob$ydian' . Szary Stra&niku' %ie cze$ał.zara . zni$zczon. ale teraz wiedział.urloków.''' Szara Stra& czuwała #ak zaw$ze. &e to na niego tak reagowały % na wroga. ale nie do celi! "inęli labirynt $orytarzy. $zczególnie &e tak wielu umierało. wbi#a#-c w człowieka mlecznobiałe oczy' % 2o#a wiedza o ludziac.regan zamierał wtedy.regan $"róbował $obie wyobrazi t! komnat! oświetlon.ty i myśliwyc.' (le kiedy "rzy#rzał $i! uwa&nie. to "od#azdy mrocznego "omiotu od cza$u do cza$u wyc.itekt na"otkali mroczny "omiot' Za "ierw$zym razem była to gar$tka kr!"yc.ic.otów kra$noludzkic."odłog!. z czym mu$iało $i! zmaga bractwo. 2regan zastana iał się.świetnoś ' . wśród nic. "ot ro$ił mu $"lugawion.yba gniewu: % ( myśli$z. genloków' Za drugim gru"a . czy st ór chce go tu zosta i#! Dwukrotnie .od1 ze mn-. ale "otwory nie zrobiły nic.urlok al3a.#a$nymi lam"ami.itekt' % 9o mam rzec: Jmi$ariu$z otulił $i! ciaśnie# $wo#. &e to na#bardzie# niebez"ieczny mroczny "omiot na świecie' 4ie zrobił #ednak nic' Siedział tylko i "atrzył na "o"!kan.właśnie wy"ełza na "owierzc. yszedł za emisariuszem z jas$ini! . kobiet oraz rozmów $zlac."łyty zdobione wyrytymi geometrycznymi wzorami tak ty"owymi dla kra$noludów' )idział coś "odobnego w orzammar$kie# ła1ni' 2o&e ongiś było to "odobne mie#$ce: . &e dni mrocznego "omiotu nigdy nie "owróc-' Prawie w to wierzył' (& do teraz' % 4ic nie mówi$z % zauwa&ył niezbyt wnikliwie (rc. by roz"ry$n. czy nie "owinien #ednak zaatakowa kreatury' )cześnie# wydawało mu $i!. zrozumiał.itekt mrugn-ł' % Powiedziałbym. a na#gor$ze. ale trzymały $i! na dy$tan$' 4a#"ierw myślał. &e ten $twór #e$t niebez"ieczny. a odziany w br-zow. ludzie na$ ode"c.yły noce. #e$t niewielka % "rzyznał' % 4ie "otra3i! "rzewidzie .' (le "rzed oczyma du$zy u#rzał #edynie zaka&one i zde3ormowane ciała oraz kału&e zgnilizny' +o mie#$ce toczył rak. "ełn. ale c. gdy w zaci$zu $woic. że 2regan led ie mógł dostrzec łu$i s$lepienia! . ale tym razem mężczyzna się nie za ahał! 9ęcząc z ysił$u. czy wy#aśniłby nawet "od "rzymu$em' ) gł!bi duc. co zrobi$z lub czego nie zrobi$z' +wó# rodza# #e$t cz!$to irrac#onalny' 6ednak $"odziewałem $i!''' c.regana "omar$zczon. mniejszych i ta$ yso$ich. wanien. uzbro#ony i odziany w zbro#!. ale teraz bractwo było ledwie cieniem "ot!gi z cza$ów wo#en i utraciło dawn. ludzkoś zaw$ze b!dzie $i! $tarała za"omnie .$i! "o "owierzc.$kór!.yla#-cego $i! $"od ziemi' 4a#trudnie#$ze decyz#e.n-' +ym le"ie#' +ylko w ten $"o$ób b!dziemy zdolni do "od#!cia trudnyc.traż z alczała jedynie obja y.larzy i c. decyz#i' .regan "oczuł znu&enie' 2yśli mu $i! rozmyły i "rzez okamgnienie wydało mu $i!.zyb$o stracił orien tację.regan wyobra&ał $obie.ciał "rzy"omnie 7ri$to33 w $woic.. podniósł się z podłogi i poty$ając. czyż nie& < iat jest chory! :d począt$u . rozmokła zaraza. która wzra$ta w ukryciu. &e co teraz czu#!: (rc.$zat."rzez cza$ i $to"y "otworów' 7iedyś za"ewne "okrywały #. Szarego Stra&nika w ic. "rzywódca. za$yczały tylko. #akie trudne decyz#e miał na myśli mentor' Plagi nie było od wieków.racali tą samą drogą.ś znaków. komnat . oczeku #-c ataku. &e $zalone murmurando #e$t daleko $t-d' Siedział tylko w mroku. aż 2regan się ruszy.dłoń' % 9. &e $zuka #akic.regan nie był "ewien. $zeregac.$zat! mroczny "omiot $"ogl-dał na niego z góry' )$zy$tko było takie nierzeczywi$te' % 2o&e$z to zrobi : % za"ytał w końcu' % +en "lan' 2o&e$z go zrealizowa : % 4ie $am' % (rc. $tórą przyszli.ni!. o$tatnic. &e $mutek' .ni' =o pra da. do$ąd idzie! %ie iele sił mu zostało.

by umrze ' 6e&eli zo$tanie.regan widział niewiele. "owiedziałby. $ku"ia#-c $i! #edynie na "oru$zaniu nogami i dotrzymywaniu tem"a (rc.itekt mu to "owiedział i miał rac#!' Zatem mo&e wcale nie c. były o wiele wi!k$ze od *rzammaru' +eraz #ednak $tanowiły cz!ś ro"ie#-cego "odziemnego świata. $łów' . #ak "$y na"rzeciw dominu#-cego ogara. &e #e$t tak lekcewa&ony' 9zy inne "otwory uznały go teraz za mroczny "omiot: 9zy zaraza w &yłac.c. a kiedy dotarli na $zczyt. który wiódł za"ewne na "owierzc. melanc. &e $kały nie tkn!ło #e$zcze "luga$two' /ekki "owiew "o"ieścił $kór! Stra&nika. &e (rc.3ałd! i zmar$zczk! na kości$te# twarzy' <dyby . o ile na"rawF d! było to mo&liwe' 2ógłby o$trzec Szar. gdzie się znalazł.regan z$zedł w <ł!bokie Szlaki.ył wyczer"any. były "ro$t$ze $"o$oby.ce$z.ni!' 4a #ego ścianac. gdy nadal byliśmy w "obli&u moic.regan ledwie mógł zła"a oddec. w którym mie$zkał mroczny "omiot' . &e .itektowi. ten zaś $i! nie odzywał' =a ędró $a odby ała się cał$o itym milczeniu. warcz-c z gł!bi gardeł..' 4awet (rc.ogony i wyco3u#. za$łócanym tyl$o dale$ą melodią ze u szarpiącą zmysły 2regana! -róbo ał ją przer a#.Stra& "rzed zamiarami emi$ariu$za. t.tu nadal $zyby wentylacy#ne. ale bez s$ut$u! 'iedy reszcie . gdy "odwi#a#. ani .regan za"adł w $woi$ty tran$.urlokom.a.trażni$ zaczął się zastana ia#. #ak daleko za$zedł' 2iał wra&enie. c.aigów."owietrze z góry' 4ietrudno $t-d dotrze do wy#ścia' .regan był zdumiony i troc.#ak #e$t na"rawd!' "roczny pomiot oba iał się 7rchite$ta! Jmi$ariu$z nie "oświ!cał uwagi ani genlokom.itekta''' . tylko unió$ł "owyginan.e$tie co3n!ły $i!. .zaczynało $i!ga $tawów' (rc. &e nie dało $i! w nim roz"ozna Szarego Stra&nika: +a myśl bardzo go zanie"okoiła' Po #akimś cza$ie zorientował $i!.itekt u$"oka#a#-co unió$ł dłoń i odwrócił $i! do . zrobił to tak nieoczekiwanie.odami zna#dował $i! tunel.ciał tylko umrze .ocali re$ztki godności.wil! zrozumienie tyc.itekt "rowadzi go w gór!' Zacz!li w$"ina $i! "o $c.u. gdy mi#ał "otwory' .regan miał zgadywa . i za"ytał $i! w duc. aby to o$i-gn. które "róbu#. ale mógł $i! zorientowa . #ak nale&y' 6ednak $koro na"rawd! c.la$k!.kroniki Skul"torium. &ebym uciekł teraz: % ( czy tego właśnie "ragnie$z: % Pozwoli$z mi ode#ś : % Pozwol!' +a od"owied1 za$koczyła go zu"ełnie' Po"atrzył w mroczne "rze#ście. i trz-$ł $i! z wycieńczenia' Za $c. co to oznacza' Hwie&e "owietrze' Powierzc.$i! "rzed $ilnie#$zym "rzeciwnikiem' . braci. które w"u$zcza#. "ow$trzymaliby ci!' 6ednak cza$ami mroczny "omiot mnie $łuc. ale kto tam wie na "ewno: 4iektóre z na#$tar$zyc.! za&enowany.regan "o"atrzył na $twora "ode#rzliwie' % Dlaczego mnie tuta# "rzy"rowadziłeś: % <dybyś "róbował uciec.nia zna#dowała $i! bardzo bli$ko' (rc.trażni$ szedł za nim! 7iedy emi$ariu$z nare$zcie $i! zatrzymał.olia' % 9. by "ow$trzyma "lan (rc. #ak $i! mo&e wydawa % o$trzegł u"rze#mym tonem' % (le i$tnie#. &e ruiny kra$noludów tuta# nie były a& tak zni$zczone. na które $"ogl-dał (rc. #a$kiń. gdy nimi nie ru$zał' Hwierzbienie "od $kór.itekt "onownie $i! obrócił i $"o#rzał na #a$kini!. że nie ma sensu pyta#! 7rchite$t pro adził.regana' % )cale nie #e$teśmy tak bli$ko. uś iadomił sobie. "oniewa& $i! mnie boi' 4ie #e$tem taki #ak re$zta i w$zy$cy to wiedz-' Stra&nikowi za#!ło dłu&$z. lecz wyrze1bione kawerny.odac. nie było "luga$twa i Stra&nik zacz-ł $i! za$tanawia . nogi "aliły go &ywym ogniem. nadal b!dzie mógł to uczyni ' Pod-&y za Powołaniem.itekt. #ak "oda#.regan "rawie na niego w"adł' Podnió$ł wzrok i zorientował $i!.łodny i "rzy#emny % z o"ó1nieniem zdał $obie $"raw!.ni!. . &e na nie# malu#e $i!. &e nie min!li naturalnyc. . świec-cy kamień roz#aśnił ka&d.odzi o śmier ' 2o&e .regana była #u& tak $ilna. co ten "omiot tam widzi: . &e tunel $i! $kończył' Przed nimi otwierała $i! naturalna #a$kinia' ) bla$ku świec-cego kamienia . da #e# cza$ na znalezienie $"o$obu.regan mógłby wy#ś na "owierzc.

#ednak teraz było to w$zy$tko. racze# drzemi-c i .odzi w dół. niec% w ziemię wsi*knie ma krew. "rawda: Powiedziałeś. #ednak gdy tylko "rzebrzmiały.ciał "rzy#. &e zo$tanie zaatakowany.#ak g. #aka wi-zała $i! z dowodzeniem Szarymi Stra&nikami. braci' % 2o&emy o tym "orozmawia .regan zaci$n-ł z!by. czy na"rawd! <ene8ie8e wyru$zyła.Stra&nika w "odziemie. c. gdy tylko "o$tawi $to"! na "owierzc.itekt' % ( co o tym myśli re$zta mrocznego "omiotu: Zgadza $i! z tob-: % 4ie mog-' 2u$z! "od#. gro1nym $"o#rzeniem' Pami!tał $ny i za$tanawiał $i!.#a$kini! i "oczuł na $kórze "ie$zczot! c. z "owrotem w ciemnoś "odziemi.itekt o"arł $i! na $wo#e# guzłowate# la$ce' .regan "ocz-tkowo nie c.ni' Zacz!ła $i! zima.regan wy$zedł na "owierzc.' .łodne# bryzy' Dobrze byłoby znów znale1 $i! na "owierzc. a& wre$zcie''' co: . nie "rzygotowało go na t! $ytuac#!' % +aki #e$t cel.brzemienia te# od"owiedzialności. &iec%aj sz"oc% mój por szy ic% serca. by uc. #eśli $obie &yczy$z' % (le c. ale #e&eli oznaczała "rzetrwanie: Pow$trzymanie Plagi $tanowiło w$zak #edyny obowi-zek Szare# Stra&y' 5 nawet #e&eli . ale 2aric "rzy"u$zczał.ractwo robiło. &e mroczny "omiot i ludzie mu$z. #ednak wyraz #ego twarzy "ozo$tał nie"rzenikniony' )yłu"ia$te blade oczy zamkn!ły $i! i (rc. &e Szara Stra& nie zna od"owiedzi na w$zy$tkie "ytania: .regana' 5 wówcza$ w$"omniał <ene8ie8e.ul' Poza tym w "lanie (rc. tak % mrukn-ł (rc. &iec% to ja będę ostatni* o. lecz "olegało to tylko na nieu$tannym $kładaniu młodyc.$"otka $i! w "ół drogi' 2u$i$z zatem mie tak&e "lan dla $woic. &e nie ma innego $"o$obu' Sze"ty w oddali $tawały $i! głośnie#$ze. było niemo&liwe. .regan "owoli "okiwał głow-' ?az #e$zcze $"o#rzał na wielk.regan $i! nauczył. co za"lanowałeś''' % zacz-ł "owoli' % +ak: % 4ie zamierza$z "o "ro$tu zarazi ludzkości. a mroczny "omiot kroczył za nim' SIEDEM &iec%aj ostrze przebije me ciało. co mu "ozo$tało' % +o. a& $ka&enie wy#e mu re$ztki roz$-dku i do"rowadzi do $zaleń$twa.itekt $kłonił $i! ni$ko. za$tanawia#-c $i!.ni.'''ale czy "owinien to uczyni : *drzucił myśl. $"adł śnieg' 2ro1ny wiatr "rzynió$łby ulg! roz"alonemu ciału . Szlakac. a "otem w$kazał na drog!.regan "rzyzna.regan wiedział. czy nie na tym właśnie "olega "lan $twora: wci-gn. "oczeka .o $kór! miał $"lugawion. by zakończy Plagi: 4a zaw$ze.ni!' (le co "owiedziałaby na #ego widok: % Porozmawia#my zatem' Słowa wyrwały mu $i! z u$t nie"ow$trzymane. Pieśń Andrasty 7:12 *kreślenie "ory dnia i nocy na <ł!bokic. któr.iar*.$io$tr! z $urowym."rzy$zli' . gdyby . i Szarzy Stra&nicy od"oczywali nie dłu&e# ni& "ar! godzin' 2aric $"ał nie$"oko#nie.decyz#! za nic.regana uwa&nym $"o#rzeniem. czego . &e i on. co mogło. by go $zuka ' 2ogłaby go nawet znale1 . #ego białowło$.regan zignorował ten zew' (rc. z $zacunkiem.itekta kryło $i! coś wi!ce#' Hmier tak wielu ludzi była $tra$zna % tak.odzi o to.regan "o"rawił re$ztki odzienia i zacz-ł $c. kotłu#-c $i! w mroku i "owtarza#-c #ego imi!' . du$z w o3ierze "luga$twu' 4ic. &eby #u& nigdy $i! nie "owtórzyły: Jmi$ariu$z zmierzył .roni świat "rzed niewyobra&alnym $ka&eniem. murmurando coraz natarczywie# wdzierało $i! w umy$ł.

zni$zczonego "o$terunku migotliwe cienie.' Szczerze mówi-c.budz-c $i! co c. ale w końcu nie wytrzymała' % * co c.' +o. dlaczego nic nie robi$z' % 1o robi!' % Hwiatło: 4ie wy$tarczyłaby "oc. za"ewne nie mogła #u& wytrzyma czekania' Duncan zacz-ł narzeka mrukliwie. #ednak =ta $kutecznie go "ow$trzymała' Za"rote$tował za$koczony.yba. wiedz. które do$taliśmy od ?emilleOa.gro1F nie. uda#-c. $kacz-ce niczym marionetki "oru$zane "rzez lalkarza $krytego w mrokac. co wie #eden z nic.. z trudem o"anowu#-c złośliwy uśmie$zek' % 4ie. czy m-drze było zabiera nie$zcz!$ne $tworzenie w <ł!bokie Szlaki. &e nie widzi króla' *gni$ko zga$ło #u& dawno i tylko biała kula z #e# la$ki rozświetlała ruiny' . bo #ak dot-d na$ nie wykryto' (le nie mo&na $obie "ozwoli na nieo$tro&noś ' 4ie mo&na do"uści .!tnie $i! wyco3ał i c.o$ob. lecz kra$noludzka kobieta zwycza#nie go zignorowała. by umilkł' 2aric roześmiałby $i!."oł-czone "rzez "luga$two. które kr-&y w ic. wielki ogar "otruc. która wykraczała daleko "oza zwi-zek "ana i $ługi' 7ell rzadko mu$iał wydawa Ba3terowi rozkazy' *gar nigdy nie $zedł za $zybko. #akby c.bez za#!cia była 0iona' Jl3ka $tała na obrze&u obozu.ze $ob. a .a było zniecier"liwienie.yba było to na#le"$ze.go: Zaśmiała $i!' % 4ie' 4ie do$trzeg-' 4iedługo "otem namioty znikn!ły w "lecakac. działa#-''' c. ile "otworów #e$t w "obli&u' % 4ie do$trzeg.ył równie o$tro&ny i "ode#rzliwy #ak #ego "an i równie czu#nie ob$erwował cienie w korytarzac. metodycznie $kłada#-c "łac.na granicy obozowi$ka' )ydawało $i!. wkrótce "o#awi $i! re$zta' /e"ie# dla na$. co mógł zrobi ' ?e$zta Stra&ników dokończyła "akowanie bez niego' 7ell wyru$zył na zwiady. gdyby nie "ewnoś . a za ka&dym razem.te& namiot króla' 2aric zacz-ł $am. &e min!ła zaledwie c. ener!iczna kobieta rzuca największy cie0 % "omyślał 2aric' 0iona z#e&yła $i! "od #ego $"o#rzeniem' Próbowała go zignorowa .rozmow-. $kle"ienia' )ielki cień za "lecami czarodzie#ki wydawał $i! "oc.w$zy$tkie' % 4iezbyt dogodnie' % Dzi!ki bro$zom mroczny "omiot nie mo&e na$ wytro"i . gdy <ene8ie8e obudziła re$zt!' ) tonie #e# gło$u $łyc. &e zło&.la$k wywoływał na ścianac. "odobnie #ak re$zta obozowego ekwi"unku' Pozo$tały tylko "o"ioły i ślady w kurzu' <ene8ie8e wr!czyła "oc. &e wtedy zo$tałby "otraktowany w dokładnie ten $am $"o$ób' Szarzy Stra&nicy $"rawnie zabrali $i! do $kładania namiotów' =ci$zyli $i!' 9.odzi: % za"ytała' % Za$tanawiałem $i!. by nawet #eden mroczny "omiot na$ zauwa&ył' % Przecie& mo&ecie go zabi .wila.t!' ( zre$zt. ale te& Ba3ter nie był zwykłym zwierz!ciem. zanim o$trze&e re$zt!: ?ozbawienie czarodzie#ki $tało $i! #e$zcze wi!k$ze' =nio$ła brew' % +e $twory $.odnia: Jl3ka $"o#rzała na $wo#.yla nad ni.#ak tu $i! kłóci z niem-: 2aric zatem niec.ciał $i! na ni.o #eden zauwa&y intruzów.wil!. ale wy$tarczyło #edno śmiertelnie "owa&ne $"o#rzenie komendantki. Stra&ników.ocia& "o"rzedni dzień wy"ełniony był "rzy#azn. nie tylko' Hwiatło nie wymaga wy$iłku % $twierdziła' % *b$erwu#! mroczny "omiot' 7toś mu$i' % *b$erwu#e$z: % 2nie# wi!ce#' 2roczny "omiot #e$t coraz bli&e#' 6ak na razie bro$ze.odnie Duncanowi i =cie.ek$cytac#!' . gdy otworzył oczy. ale #e&eli c. Szaryc.tał za nim' 2aric za$tanawiał $i!. nigdy te& nie w"adał w nadmiern. to nie ulegało w-t"liwości' 2yśliwego i "$a ł-czyła wi!1. aby #ak na#dłu&e# na$ nie wykryto' 7ell "o$zedł $"rawdzi . widział komen dantk! $"aceru#-c.rzuci ' 'akże stosownie9 drobna. teraz "anowało tylko na"i!te milczenie' 4a dodatek u"arli $i!.la$k!. bardzo łatwo było "rze$ta myśle o Ba3terze #ak o zwykłym "$ie' 6edyn. &yłac.

om. a "otem mac.odni' 9ie"łyc. nie wiem.obe#ś ' 2aric unió$ł dłoń' % J''' +!dy $zedłem ze$złym razem' 6e&eli zboczymy z drogi. co nale&y zrobi ' ) świetle "oc. by mo&na było liczy . &e wie. w bezlito$nym tem"ie "rzez długie tunele. "yta#-c z irytac#-. ściany "ora$tał 3luore$cency#ny mec. co tylko "ogar$zało i tak "onury na$tró# 2arica' Pot $"ływał królowi z czoła. ale teraz #u& wiedz-. #a$ne oczy "rze$zyły nieruc.ce nadrobi cza$ $tracony na od"oczynek' 4ie ulegało równie& w-t"liwości. c. wyra1nie z $iebie niezadowolony' % 5 kilka zmyli ' Daden mnie nie zauwa&ył. ge$tem "rzywołu#-c re$zt!' 4ienaturalnie #a$ne oczy zdawały $i! lśni wła$nym światłem $"od ka"tura' 2yśliwy z$un-ł łuk z ramienia i w$kazał na $wó# $kórzany ka3tan' 2aric do$trzegł do"iero teraz ciemne rozbryzgi krwi' % 2u$iałem zabi kilka "omiotów % mrukn-ł. &e tego nie zauwa&ył' Zaraz zre$zt. dok-d iś ' 4a$t!"ne godziny ci-gn!ły $i! wolno.o ludzie $zli $zybko "o kamiennym "odło&u. &e kiedy t!dy w!drował "rzed laty.drog!' 7ról wzdrygn-ł $i! na myśl o w!drówce w całkowite# ciemności' <ene8ie8e #ednak nie była $kłonna do dy$ku$#i o wy"o$a&eniu wy"rawy' S"o#rzała tylko $urowo.gru"-' /ecz c.$i! w r!kac. za#!ty wła$nymi myślami i $ku"iony na zadaniu.odnog! $kr!ci ' 2aric tylko $i! roze#rzał.odni wzi!ła ze $ob. w końcu w <ł!bokic. #ak wiele "oc. nie było tak zimno #ak na "owierzc. &e "o ośmiu latac. było teraz o wiele wi!k$ze' /ecz to nie miało znaczenia' 2aric bez trudu "rzy"omniał $obie drog!' 6akby $zedł t!dy na#wy&e# w ze$złym roku albo tylko "ar! mie$i!cy temu' 0iona zerkn!ła na niego z nie"oko#em' Za"ewne nie umkn-ł #e# uwadze "onury gryma$ lub nieobecne $"o#rzenie wbite w dal' Jl3ka nie "owiedziała ani $łowa. by nie $traci z oczu "oc.' ) korytarzac. w któr.ło"aka' 9i$za i bezruc.ciemnoś ' % 4adc.n!ła r!k. czy b!d! umiał "rzy"rowadzi na$ z "owrotem' <ene8ie8e $krzywiła $i!. w gł-b korytarza. a woln. któr!dy $zedł za "ierw$zym razem' )yobra&ał $obie. &e niemal namacalnyc. a kole#ne godziny ci-gn!ły $i! #ak wieki' Do cza$u.kul!' % dobrze % "omyślał 2aric' Zbyt #a$ny bla$k mógł "rzyci-gn. którym "rzy$zedł. gdy natra3ili na rozwidlenie' 7omendantka niecier"liwie wezwała 2arica. ale na"i!ła $i! czu#nie' 2aric udał.gdy tylko #e za"alono. o$trza w okamgnieniu zna#d.łód wci$kał $i! w $zczeliny zbroi 2arica i wywoływał dr&enie' Za to Duncan.. $i! wśród cieni tak g!$tyc. by re$zta ru$zała za ni-' 7omendantka narzuciła $zybkie tem"o % nietrudno było $i! domyśli . lecz nie zo$tawał w tyle' <ene8ie8e "rowadziła ic.dłoń zaci$kał na r!ko#eści $ztyletu' 2aric "ode#rzewał.odzi ic.na znak. &e c. "róbu#-c $obie "rzy"omnie . lecz i tak c.Szara Stra&: 2aric "ami!tał. &e za"ewni światło "rzez cał. $"ogl-da#-c w kierunku. b!dzie to trudnie#$ze.. "odobnie #ak "ozo$tali Stra&nicy. a nogi bolały. &e król wzdrygn-ł $i! za$koczony' % 9o znalazłeś: % za"ytała <ene8ie8e.odni #e# twarz #aśniała' )re$zcie $kin!ła krótko głow-' . #akie rozno$ił mroczny "omiot.wil!' 2łodzieniec nerwowo rozgl-dał $i!.ni. 0iona zga$iła $wo#. zdawały $i! tak nienaturalne i obce. &e #e&eli mroczny "omiot $i! zbli&y. ka&dy krok cic. $k-d miał nade#ś mroczny "omiot' Zamyśliła $i! gł!boko.o by $ka&enie.uwag! mrocznego "omiotu' 9iekawe. wiele $i! zmieniło' 9. "rzyna#mnie# na c. za"omniał o narzekaniac. świateł koły$z-cyc. nie robili wiele . ale nie wygl-dała na zmartwion-' % +o było do "rzewidzenia' % 6e$t gorze#' Z "rzodu zna#du#e $i! du&a gru"a' % )i!c mu$imy #. rozwa&a#-c. wi!ce#' 7omendantka zmar$zczyła brwi. &e dzie#e $i! tuta# coś. #ak 2aric "ami!tał' ) mroku nic $i! nie "oru$zało "oza w!dru#-c.wrócił 7ell % myśliwy i #ego "ie$ wynurzyli $i! z bocznego korytarza tak nagle..ała$u' Przy"ominało to racze# "rze#ście "rzez "ole śniegu % ka&dy $ze"t nikn-ł.ł' ( na dodatek nikt $i! nie odzywał. lecz nie doś regularnie. znaczone coraz wi!k$zym zm!czeniem i 2aric mógł #e dynie "ilnowa . co nie "owinno' Zerkn-ł za $iebie. Szlakac.

ardzo "rzydatne % mrukn-ł Duncan' % 2iałem wtedy $zcz!ście' 2agiczne miecze le&ały na ziemi.właśnie $tamt-d' 1zemu nie uciekamy3 . $"ogl-da#-c tylko "onuro na zwierzc. który zdawał $i! dobiega zew$z-d' 2aric a& za dobrze go "ami!tał' 2roczny "omiot' . zwła$zcza w ciemności' 6ednak "rze$tało to by wa&ne. tak #ak zrobił to wiele lat temu.ciałem go odda . "łomienie i tak $łabo $i! tliły' 0iona unio$ła la$k! i wy$ze"tała zakl!cie' 2agiczne światło nie było #ednak $ilne.u w$kazywał kierunek. a "otem "o "ro$tu w $zczelin! ściany. a "otem odwrócili $i! i ru$zyli za 7ellem' Duncan #ednak $i! zawa. mu$imy "olega na twoim wyczuciu kierunku' Zna#d1 obe#ście' % +ak. gdy z oddali dobiegł monotonny "omruk' 9o gor$za. nucenie zacz!ło $i! $zybko "rzybli&a ' 2aric do$tał g!$ie# $kórki' Zauwa&ył. "rzyna#mnie# teraz' 7ell. % zatrzymali $i! nagle. nie$"oko#nie $trzelał oczyma na boki. #ak "o"rzednio. i z zadowoleniem "atrzył. &e $to#-cy obok Duncan nerwowo zaci$ka dłoń na r!ko#eści #ednego ze $woic.ce wiedzie . w$trzymu#-c oddec. Szlaków tra3iałem na legiony kra$noludów i takie tam''' 2łodzieniec "o"atrzył na niego. $za3irowy bla$k odbi#ał $i! od #ego "owierzc.ni' % . #ak narośle i grzyb $ka&enia co3a#.i wykonała #e$zcze #eden ge$t' +ym razem tłumaczenie nie było "otrzebne % wyra&ała "odziw' Pozo$tali Stra&nicy "okiwali głowami z a"robat-.$i! niczym &y#-ca i$tota' 7amień "od $"odem był teraz nagi. &e "otwory wy$kocz. a "otem $krzywił z nie$krywanym gniewem' <ene8ie8e . $ztyletów' 9iemna $kóra młodzieńca lśniła od "otu."oświat!' Poru$zanie $i! w #a$kini nie b!dzie łatwe % na lu1nyc. czeka#-c na decyz#! komendantki' <e$tem nakazała "rzyga$zenie "oc. komendantko' % 4a oddec. mo&na "ołama $obie nogi. w labiryncie <ł!bokic.mia$t "rzyci-gn!ło to uwag! "ozo$tałyc.y' 4a"i!cie było nieznośne' % 4a co czekamy: % nie wytrzymał 2aric' 4icola$ wzdrygn-ł $i! za$koczony. zatrzymała' Szarzy Stra&nicy i król oddyc. "orzuca#-c <ł!bokie Szlaki' Podło&e kawerny było śli$kie. głazac. która do"rowadziła gru"! do naturalne# #a$kini' 2aric nie czuł $i! dobrze.y brz!k "ancerzy zmie$zał $i! ze $tukotem butów na $kalne# "odłodze''' a z oddali 2aric mógł u$ły$ze równie& nucenie' 4i$ki "omruk. do"óki nie dotarli do rozwidlenia' +am <ene8ie8e ic. Szlakac. korytarza. &e król &artu#e' % *byście nadal mieli $zcz!ście' % *by' ?u$zyli "oś"ie$znie za re$zt. wibru#-cy na ścianac. #akby uznał. #akby oczekiwał. gdy trzeba było $kr!ci w boczny korytarz.% 4ie mamy wyboru. Stwórcy % zakl-ł cic.o Duncan' <ene8ie8e unio$ła o$trzegawczo "alec i młodzieniec zaci$n-ł u$ta.ał' % +en miecz zaw$ze tak świeci: % za"ytał' % 4ie' +ylko gdy w "obli&u #e$t mroczny "omiot' % 2aric "rzy$un-ł o$trze do ściany. el3ka wyczarowała ledwie $łab. ludzie "rzybywali mi na ratunek w o$tatnie# c.ali ci!&ko. &e to dobry "omy$ł' )yci-gn-ł $wó# długi miecz z o$trzem wykonanym ze $mocze# kości' )ygrawerowane na nim runy zalśniły $za3irowym bla$kiem' 4atyc. $k-d to macie % wy#aśnił' % Znalazłem ten miecz na <ł!bokic. $"ogl-da#-c na broń z za$koczeniem' =ta "o$t-"iła krok bli&e#' Z wytrze$zczonymi oczyma wykonała kilka gwałtownyc. i rumowi$kac. zdziwił $i! 2aric' Szarzy Stra&nicy zamarli. gro1ny $ze"t.odni' )iedobry znak . ge$tów' 6ulien zmar$zczył brwi' % 9. nie"ewne i $tromo o"adało w mrok' 9zy w ogóle uda $i! "otem znale1 drog! "owrotn-: 4ie było #ednak cza$u na rozmyślania' )!drowcy "omkn!li "rzez #a$kini!.ez namy$łu w$zy$cy rzucili $i! do biegu' Dwukrotnie 7ell w "oś"iec. Stra&ników' 9ic.niczk!' 7ell "o"rowadził gru"! w boczny korytarz' Szarzy Stra&nicy "rzygotowali broń i 2aric uznał.wili. % "rzyznał 2aric' % ) dłoni dawno zmarłego kra$noluda' 9. ale król Jndrin odmówił #ego "rzy#!cia' =ta $kin!ła głow.Szaryc. "omyślał 2aric' Duncan i =ta $zybko $obie z tym "oradzili.

2u$i by $"o$ób''' % zacz!ła <ene8ie8e nie"ewnie. co zo$tawili za $ob-' % 2aricu. wy"owiedziała kilka cic. ale nie odwróciła wzroku' 6e# inten$ywne $"o#rzenie wbite było w mrok. dlaczego wraca#-. #ak mog. odwrócił $i! i "obiegł tam. nie ulęknę się. $łów i zamkn!ła oczy' 2agiczna aura za"ul$owała wokół nie#' 2aric co3n-ł $i!. #ak kazała el3ka. ale nie miał doś tc. dy$z-c z wy$iłku "rzy ka&dym ataku' )$zy$cy tro#e mieli doświadczenie w walce i nie tracili cza$u na $tarcia w "o#edynk!. broń nagle zacz!ła $i! "oru$za tak. % utrzymywała $zyk tak.ni!ciami i ci!ciami. by $"rawdzi . natarcie' ( natarcie okazało $i! $kuteczne' 2roczny "omiot zacz-ł $i! co3a . kula z #e# la$ki zacz!ła #aśnie coraz mocnie#.' 2aric nie wiedział. gdy $tal ci!ła gładko zniek$ztałcone $ka&eniem ciała' 2aric co3n-ł $i!. który "o#awił $i! znik-d w kr!gu światła rzucanym "rzez kul! na la$ce 0iony' )y$okie . &e to. $k-d "rzy$zli' <ene8ie8e ru$zyła za nim' % Szybko % rozkazała' <ru"a "obiegła "o$łu$znie' 2aric c. co Stra&nicy wyczuli z "rzodu.$i! w w-$kim "rze$myku #a$kini' %ic nie tr a iecznie! . było o wiele gor$ze ni& to. te zac. 7ell $kin-ł głow-' <e$tem wezwał "$a. a #e&eli było trzeba.% wy#aśniła cic.yba &e mu$ieli ko"n.mu "o $kroni' % 4twórco. trzyma#-c "rzed $ob. celów % rozbi#a#-c głowy. roz"oznaw$zy nagle odwiecznyc. lecz tak&e do od"ierania ataków na $woic. a& rozświetliła cały korytarz' % 4ie ma $en$u $i! dłu&e# ukrywa % wy#aśniła. gdy zacz!ła $i! bitwa' Z głośnym okrzykiem bo#owym $iwowło$a Stra&niczka rzuciła $i! do walki. ani 6uliena nie $"owalnia tłum "rzeciwników' (takowali na "rzemian "c. zaintonował' % 6le wiara mnie wesprze. #akby natra3iła na o"ór. dominowały w nim teraz warkotliwe tony gniewu' )o#ownicy "arli na"rzód. nieludzkie zawodzenie i nucenie "rzybrało na $ile. gdy wy"ełnił #e czarodzie#$ki bla$k' Zaraz te& "ierścień "omkn-ł "rzez korytarz do mrocznego "omiotu' 7iedy do$i!gn-C $tworów.broń' Za "ó1no #ednak' 9i!&kozbro#ni Stra&nicy zrobili #u& wyłom w $zeregac.kolcami maczug. nie w "owietrzu' 6ednak Szarym Stra&nikom nic $i! nie $tało' <ene8ie8e i ci!&kozbro#ni wo#ownicy nacierali bez "rze$zkód. to i uderzeniami r!ko#eści' 4icola$ u&ywał tarczy nie tylko do o$łony $iebie. ran mrocznego "omiotu. "odobnie #ak 7ella i "ozo$tałyc. ale zaraz umilkła' S"o#rzała na myśliwego. uno$z-c "rymitywn.i tarcz-.u' 2ógł $i! tylko domyśli . łami-c $zcz!ki i r!ce. o ile nie było to konieczne' 9. czarna "o$oka "lamiła ic. "o czym "oło&yła dłoń na "ier$i 2arica' % Zo$tańcie z tyłu' =nio$ła la$k!. nie zwalnia#-c kroku' % *$łania# #-C DuncanieC Zo$tań z nimC /edwie miał cza$ zrozumie rozkaz. zmu$za#-c "otwory do wy"u$zczenia broni' 9ała tró#ka zdawała $i! świadoma. czy ci z "rzodu na$ min.miecz' ?uny zalśniły #a$nym bł!kitem' Duncan tu& obok "rzykucn-ł z wyci-gni!tymi $ztyletami' )iebezpieczna poza . wrogów. "ancerze i twarze' Przez okamgnienie zdawało $i!. drugi z dwur!cznym mieczem' 4atarli na "ierw$zy $zereg mrocznego "omiotu.skazująca na szybki i nie"onorowy styl walki$ 0iona $tan!ła "rzed nimi. "odcza$ bitwy zo$tań z czarodzie#k-C % krzykn!ła <ene8ie8e.wyci-gn!ła do króla dłoń. za$yczały z wściekłości-.rannego śmiertelnie $twora. wy$oko uno$z-c miecz' 4icola$ i 6ulien $tan!li u #e# boków % "ierw$zy z nabi#an.yc. "omyślał 2aric' . co robi ka&de z nic. który $tał im na drodze' )ydawało $i!.cokolwiek do$trzec w ciemności' 5 właściwie co widz-: % 9zekamy. je li nawet le!iony staną przeciwko mnie$ .o' % Zna#du#emy $i! "omi!dzy dwoma gru"ami % dodał $ze"tem 7ell' 6ulien nerwowo zaci$n-ł "alce na r!ko#eści $wo#ego $zerokiego miecza' 2aric do$trzegł $tru&k! "otu $"ływa#-c.wiały $i! i zwolniły nieco' 5c. by &aden mroczny "omiot nie mógł $i! "rzebi "rzez ic. tak wielu wro!ów jest . &e utrzyF ma#. a wówcza$ "ierścień mocy roz$zerzył $i! i "owietrze leciutko zadr&ało.ciał za"yta . &e ani <ene8ie8e. #akby znalazła $i! w g!$te# brei.urloki.' 4ucenie $tało $i! głośnie#$ze i gniewne' Po$oka try$kała z otwartyc. towarzy$zy' 6ego maczuga bezbł!dnie $i!gała wybranyc.

4icola$ krzykn-ł wściekle, gdy wielki .urlok uderzył z moc- w #ego tarcz!' )o#ownik $tracił równowag! na nie"ewnym gruncie i "otoczył $i! kilka $tó" w tył' 2roczny "omiot rzucił $i! na niego natyc.mia$t, "róbu#-c zato"i kły w $zyi lub twarzy Szarego Stra&nika' 6ulien odwrócił $i! czu#nie i niemal "rzeci-ł "otwora na "ół $woim ogromnym mieczem' (le $zkoda #u& $i! $tała' 7ilka "rzy$adzi$tyc. genloków wymkn!ło $i! mi!dzy wo#ownikami i ru$zyło, warcz-c na 2arica i re$zt!' Zakl!cie 0iony nieco ic. $"owolniło, ale nie doś ' <ene8ie8e "róbowała zatamowa wyłom, #aki uczynił u"adek 4icola$a, ale nie mogła' 6ulien był zbyt za#!ty o$łanianiem $iebie i le&-cego towarzy$za, #ego miecz zataczał $zerokie łuki, gdy ci-ł na"iera#-ce $zeregi mrocznego "omiotu' 7omendantka nie mogła utrzyma $i! $ama' 9oraz wi!ce# "otworów "rzemykało obok' 4atarcie zo$tało "rzełamane' <enloki, które "ierw$ze wymkn!ły $i! <ene8ie8e i 6ulienowi, zaatakowały, uno$z-c włócznie, #ednak $trzały "rzebiły im głowy, zanim $twory zdołały $i! zbli&y ' ="adły, "i$zcz-c z bólu i $zaleńczo dra"i-c twarze' 7ell wy$t-"ił na"rzód, mar$zcz-c brwi, gdy nakładał na ci!ciw! kole#ne "oci$ki i $zył nimi $zybko, lecz z niezmienn- $ił-' =ta zacz!ła zde#mowa $wó# "lecak, #akby $zykowała $i!, by "obiec w $tron! "rzeciwników' 2aric "rzez uderzenie $erca za$tanawiał $i!, czy kra$noludzka kobieta c.ce wal F czy , $koro miała na $obie tylko br-zow- $zat! i $kórzane r!kawice' 7ról nigdy nie do$trzegł, by no$iła broń' 9zy =ta c.ce walczy gołymi r!kami: 9zy tak właśnie walczyły 2ilcz-ce Sio$try: % =ta, czeka#C % krzykn!ła 0iona' =ta do$koczyła do boku el3ie# czarodzie#ki' 0iona wyci-gn!ła r!ce, mar$zcz-c brwi w $ku"ieniu, a "otem wy$ze"tała kilka $łów' 6e# dłonie otoczyła nagle korona "łomieni, która zaraz wy$trzeliła, by $"o"ieli zbli&a#-cy $i! $zereg "otworów' Przez okamgnienie w #a$kini zrobiło $i! #a$no #ak w dzień' Pierw$ze $zeregi mrocznego "omiotu zaryczały i zac.wiały $i! w agonii, gdy otoczył #e ogień' 2agiczne "łomienie "omkn!ły "o $kale, "ozo$tawia#-c kł!by czarnego, du$z-cego dymu' Potwory w na$t!"nyc. $zeregac., równie& "o"arzone, $ykn!ły z wściekłości-, ale nie "rzerwały natarcia' Prze$t-"iły nad "owalonymi ciałami towarzy$zy, "róbu#-c do$i!gn- 0iony, zanim rzuci kole#ny czar' =ta wy$un!ła $i! na"rzód, gdy tylko dym $i! nieco rozwiał' 6e# twarz "ozo$tała "ogodna, gdy $tarła $i! z "ierw$zym genlokiem, który do nie# "odbiegł' 7o"n!ła "rzeciwnika z "ółobrotu, rozległ $i! tylko trza$k łamanyc. kości' 4ie zatrzymu#-c $i!, by dobi u"ada#-cego, =ta c.wyciła kole#nego na"a$tnika' Szar"n!ła go za kawałki metalu $łu&-ce za naramienniki, wytr-ciła z równowagi, a "otem unio$ła genloka nad głow!, zakr!ciła i rzuciła w nadc.odz-c- tró#k! "rzy$adzi$tyc. mrocznyc. "omiotów' )zmocniony $ił- inerc#i rzut "owalił ic. na ziemi!, rozległ $i! tylko głośny łomot' )y$oki, ci!&kozbro#ny .urlok za$yczał gniewnie i unió$ł czarny miecz, by z góry uderzy w kra$noludzk- wo#owniczk!' =ta wykonała unik, ciemne o$trze $krze$ało i$kry, gdy uderzyło o kamień, a wtedy 2ilcz-ca Sio$tra zatoczyła nog- łuk tu& "rzy ziemi, "odcina#-c $to"y olbrzyma' Stwór u"adł z #!kiem' =ta $"oko#nie "rzykl!kła mu na "ier$i i uderzyła % nie "i!ści-, lecz $ztywno wy"ro$towandłoni-, #ak zauwa&ył 2aric % w $zy#! "rzeciwnika' Palce we$zły gł!boko w "omar$zczon- biał- $kór!, zabrzmiał wywołu#-cy mdłości c.robot i "otwór legł bezwładnie z rozerwanym gardłem, "róbu#-c o$tatnim wy$iłkiem "ozby $i! mnie#$ze# "rzeciwniczki' =ta zre$zt- #u& z nim $kończyła i zd-&yła zaatakowa na$t!"ny "omiot' +ym razem genloka, któremu kra$noludzka wo#owniczka $kr!ciła kark' ) $tron! 2ilcz-ce# Sio$try ru$zyło natyc.mia$t wi!ce# $tworów i 2aric "atrzył z "odziwem, #ak kra$noludzka kobieta "ada na ziemi! i zaczyna bi "rzeciwników w$zy$tkimi czterema kończynami' 7a&de ko"ni!cie i ka&dy cio$ łokciem lub dłoni- były celne i wymierzone z #ak na#wi!k$z- $ił- % =ta "oru$zała $i! tak $zybko, #e# ruc.y z trudem udawało $i! śledzi wzrokiem' 2aric nigdy nie widział nikogo, kto by tak walczył' )re$zcie #ednemu z .urloków udało $i! c.wyci =t! za $zat! i $zar"n- ' )o#owniczka zaci$n!ła z!by i #u& miała wykr!ci $i! z uści$ku, gdy $zary ogar $koczył .urlokowi na "lecy i zato"ił kły w #ego karku' Ba3ter warkn-ł głośno, odci-ga#-c "otwora od =ty i mia&d&-c mu kr!gi mocarnymi $zcz!kami' Z "y$ka

"$a $"łyn!ła czarna "o$oka' 4a Ba3tera rzucił $i! genlok z włóczni-, ale nie zd-&ył zaatakowa ' Z cienia świ$n!ły $trzały, które wbiły $i! gł!boko w "ierś mrocznego "omiotu' 6a$ne oczy 7ella zalśniły gniewem na $twora, który ośmielił $i! "odnieś broń na #ego "$a' 2yśliwemu o"adł ka"tur, od$łania#-c wygolon- cza$zk! ozdobion- czarnym, 3inezy#nym tatua&em, "rzy"omina#-cym 2aricowi wzory, #akie widywał u awar$kic. górali' 7ell zarzucił łuk na rami! i wyrwał zza "a$a kiścień' ;roń wygl-dała gro1nie % "ałka z "rzycze"ionna łańcuc.u metalow- kolcza$t- kul-' 2!&czyzna zakoły$ał ni- i zaatakował' 7a&de uderzenie było celne, ka&de tra3iało w innego "rzeciwnika, "owala#-c go ze śmierteln- $kuteczności-' Po czym kula zo$tawała wy$zar"ni!ta, rozkoły$ana $"rawnie i wymierzona w na$t!"nego wroga' Ba3ter natyc.mia$t "rzył-czył $i! do "ana, o$łania#-c mu "lecy, obraca#-c $i! w wy wiczonym tańcu wraz z myśliwym i gryz-c ka&dego "otwora, który "od$zedł zbyt bli$ko' 6eden z .urloków "róbował "rzy$z"ili "$a włóczni-, lecz ogar wcze"ił $i! w #ego rami! i "rzy"arł $twora do ziemi' )arczał "rzy tym głośno i $zar"ał wielkim "otworem #ak $zmacian- lalk-' % 2aricuC *krzyk Duncana natyc.mia$t wyrwał króla z kontem"lac#i $tarcia' 9oraz wi!ce# $tworów wymykało $i! <ene8ie8e i "ozo$tałym, c.o Szarzy Stra&nicy robili, co w ic. mocy, by utrzyma "ozyc#e' 0iona celowała la$k-, wy$trzeliwu#-c z nie# magiczne i$kry i "łomienie w $zeregi mrocznego "omiotu, lecz mogła #e #edynie $"owolni ' Duncan czekał, do"óki #eden z genloków, dzier&-cy to"ór bo#owy, nie rzucił $i! na niego z $ykiem' 2łody Szary Stra&nik "rzebił mu $erce $ztyletami' Srebrnorytowe o$trza "rze $zły "rzez ciemn- zbro#! i "oznaczone zaraz- ciało, #akby to była cienka tkanina' <enlok "oci-gn-ł Duncana na $iebie, gdy u"adał' 7ole#ny genlok zamierzył $i! na młodzieńca to"orem, #ednak c.ło"ak od$koczył i cio$ $twora tra3ił w "ierś "obratymca' Duncan w okamgnieniu "odci-ł "rzeciwnikowi gardło % mroczna "o$oka try$n!ła mu na dłonie' 4awet gdy o"adł znowu ni$ko, nie zatrzymał $i! ani na uderzenie $erca, lecz ci-ł na#bli&$zego $twora w nogi' 2aric zauwa&ył, &e Duncan zaw$ze wybiera wra&liwe "unkty na ciele "rzeciwników, w które wbi#a $ztylety, c.o czy było to $zkolenie, czy in$tynkt % trudno "owiedzie ' Srebrnorytowe o$trza wci$kały $i! w $zczeliny zbroi, "odcinały ści!gna i kaleczyły ko$tki' Duncan nie wa.ał $i! "rzed cio$ami w "lecy' Zerkał tylko, czy $twór "adł, by zaraz zwróci $i! ku na$t!"nemu' % (le ubawC % roześmiał $i! młodzieniec do 2arica, "o czym "rze$koczył "rzez "owalonego .urloka i zatrzymał $i! tylko "o to, by wbi mu nó& w oko' 2roczny "omiot rykn-ł w agonii i "róbował odczołga $i! ku kole#ne# gromadzie $woic. "obratymców' Duncan ru$zył za nim, znika#-c 2aricowi z oczu' Zre$zt-, król miał teraz wi!k$zy "roblem: dwa .urloki "róbowały go "rzy$z"ili włóczniami do ziemi' Skóra na ic. cza$zkac. "rzy"ominała oc.ła"y zgniłego mi!$a, "omar$zczona i "okryta ro"nymi b-blami' )ielkie mlecznobiałe oczy wy"ełniała nienawiś ' *$iem lat temu, gdy 2aric w!drował "rzez <ł!bokie Szlaki wraz z /og.ainem i re$zt-, omal nie zgin!li "odcza$ $"otkania z mrocznym "omiotem' Stwory otoczyły ic. wtedy i "rzy"arły do muru' 4a $zcz!ście "o#awił $i! oddział kra$noludów, znany #ako /egion =marłyc.' 9zy tym razem $zcz!ście znowu $i! do 2arica uśmiec.nie:
'ról szczerze to ątpił!

0iona mac.n!ła r!k- i biały "łomień energii $trzelił z #e# la$ki' <dy tra3ił naciera#-cego na 2arica .urloka, ten zamarł, okryty cienk- war$tw- lodu i $zronu' Z #!kiem el3% ka unio$ła drug- dłoń i zaci$n!ła "alce, a wówcza$ znik-d "o#awił $i! nad ni- rozi$krzony kamień, nie wi!k$zy od #e# "i!ści' ;ryła "omkn!ła do zamarzni!tego "otwora i rozbiła go w drobne kawałki zamarzni!tego mi!$a' Drugi z na"a$tników, który nie zauwa&ył utraty towarzy$za, nawet nie zwolnił' Sykn-ł ni$kim, śmiertelnie gro1F nym tonem i d1gn-ł włóczni- w 2arica' 7ról zr!cznie od$koczył i ci-ł % zaczarowane o$trze "rzeci!ło drzewce na "ół #ak drzazg!' 2roczny "omiot odrzucił re$ztki broni i natarł na 2arica, $zczerz-c długie kły' 6ednak król był "rzygotowany na atak % ci-ł z "ółobrotu w tor$ be$tii' 6e# "ancerz nie $tanowił oc.rony "rzed $mocz- kości-' +ry$n!ła "o$oka i mroczny "omiot zwalił $i! z #!kiem na $kał!' 2aric nie

"ozwolił "rzeciwnikowi cier"ie zbyt długo, dobił go mocnym "c.ni!ciem' Zwłoka niemal dała okaz#! "arze genloków' ?zuciły $i! na króla z obu $tron i "owaliły' 6eden wbił mu kły w rami!' 2aric zaci$ n-ł z bólu z!by' Pomimo na"i!cia i koncentrac#i na walce mógł wyczu , #ak $ka&enie $-czy mu $i! w &yły, niczym "al-cy kwa$ roz"u$zcza#-cy $i! we krwi' 7ról miał tylko nadzie#!, &e elik$ir od Pierw$zego Zaklinacza zadziała #ak nale&y' Skulił $i!, "róbu#-c ode"c.n- $twory, lecz genloki okazały $i! zadziwia#-co zwinne i $ilne "omimo niewielkic. rozmiarów' 2aric unió$ł miecz "ionowo i wraził go w gardło bli&$zego "rzeciwnika' 7awałki kości i kłów roz$y"ały $i! z mdl-cym c.robotem' Potwór zac.arczał z bólu i zwolnił c.wyt, 2aric nare$zcie zdołał go ode"c.n- ' Drugi genlok co3n-ł $i!, $zczerz-c kły, gotów "onownie uk-$i , #ednak wówcza$ bły$kawica magiczne# energii tra3iła go w tor$' ?ozbły$k o$zołomił 2arica, m!&czyzna mu$iał za$łoni oczy' Pod "owiekami zawirowały mu gwiazdy, a c.o wokół $ły$zał odgło$y walki, wydawało $i!, &e w$zy$tko rozgrywa $i! w zwolnionym tem"ie' Potrz-$n-ł głow-, by odzy$ka #a$noś widzenia' <enloka nie było' 2aric zerwał $i! na równe nogi, uno$z-c miecz' )okół 0iony roiło $i! od .urloków' Duncanowi udało $i! odci-gn- kilka "otworów, lecz czarodzie#ka lada c.wila mogła ulec "rzewadze liczebne# "rzeciwnika' Zanim #ednak 2aric ru$zył na ratunek el3ce, rozległ $i! #e# krzyk' Słowa mocy' Piorunu#-ca 3ala magii, #a$na tak, &e zmu$iła mroczny "omiot do bole$nego wrza$ku i zaciśni!cia "owiek, w$trz-$n!ła #a$kini-' Ziemia zadr&ała' 2aric i "obli$kie "otwory, a tak&e "ozo$tałe wokół zac.wiali $i!' Ze $kle"ienia oderwały $i! 3ragmenty $kał, kilka mnie#$zyc. głazów omal nie rozbiło królowi głowy' 7iedy kurz o"adł, 2aric $i! roze#rzał' Drobna el3ka w lśni-ce# kolczudze $tała dumnie wy"ro$towana, a zwyci!$two dodało #e# c.yba z dzie$i! $tó" wzro$tu' Z czoła ściekał #e# "ot, a rozwic.rzone ciemne krótkie wło$y kleiły #e# $i! do "oliczków' Zarumieniła $i!, a #e# u$ta rozci-gn-ł uśmiec. $aty$3akc#i i "odniecenia' Podc.wyciła $"o#rzenie 2arica i mrugn!ła do niego "$otnie' )brew woli król zaśmiał $i! na t! urokliw- zuc.wałoś ' 0iona $ku"iła $i! "onownie, gdy $zeregi mrocznego "omiotu zacz!ły $i! d1wiga "o w$trz-$ie' Z la$ki czarodzie#ki bły$n!ło białe światło, lecz zaraz zamigotało, gdy dwie $trzały "rzebiły "ierś Stra&niczki' 6e# oczy, o ile to mo&liwe, $tały $i! #e$zcze wi!k$ze, kiedy $"o#rzała, #ak "rzez kolczug! "rze$-cza $i! krew' +warz wykrzywiło #e# oburzenie' % 4iec. wa$ zarazaC % "rzekl!ła' 7ole#na $trzała świ$n!ła el3ce tu& koło głowy' 9zarodzie#ka uc.yliła $i!, woln- r!k- łami-c brzec.wy "oci$ków, które #- zraniły' 2aric obrócił $i! na "i!cie i $zybko zlokalizował Strzelca' 4a wy$okim głazie $tał blado$kóry genlok, $zy#-c $trzałami z "rymitywnego, krótkiego łuku' 7ról zerwał $i! do biegu, zatacza#-c mieczem ze $mocze# kości i wybi#a#-c $obie drog! mi!dzy mrocznym "omiotem' 7-tem oka do$trzegł Duncana, zr!cznie ataku#-cego $ztyletami' 7ilka "owa&nie wygl-da#-cyc. ci! znaczyło czarny ka3tan młodzieńca, czerwona krew mie$zała $i! z ciemn- "o$ok-' Duncan #ednak nic nie $tracił ze $wo#e# zr!czności % warczał i obna&ał z!by #ak dziku$, co za$koczyło 2arica, który nawykł do #ego $"oko#ne#, bierne# niemal "o$tawy' 4ie miał #ednak cza$u, by "omóc młodemu Stra&nikowi' )y$oki .urlok w ci!&kie# złote# zbroi za$t-"ił 2aricowi drog!' 7ról $"arował ci!cie długiego miecza i wdał $i! w wymian! cio$ów' Po$y"ały $i! i$kry, gdy o$trze uderzyło w o$trze' 2roczny "omiot nie był #ednak "rawdziwym $zermierzem i 2aricowi nie za#!ło du&o cza$u "rzebicie $i! "rzez nie"oradne za$łony i zadanie o$tatecznego ci!cia' 7ról ru$zał $i! $zybko' ;lado$kóry genlok wy"uścił wi!ce# $trzał, a na dodatek zauwa&ył, &e 2aric zmierza w #ego $tron! z broni-, na które# lśniły #a$nobł!kitne runy' <enlok $"udłował za "ierw$zym razem' Za drugim 2aric za$łonił $i! mieczem i $trzała odbiła $i! od o$trza' 9zy$ty "rzy"adek, ale król miał nadzie#!, &e wcale tak nie wygl-dało' Patrzcie, jak król (aric cina mieczem lecące strzały: )ic !o nie powstrzyma: +rzecia $trzała tra3iła go w brzuc.' Siła uderzenia zatrzymała 2arica' 9.yba #ednak coś mo&e go "ow$trzyma '

Zbiera#-c $iły, "od#-ł atak na łucznika' )$koczył na głaz obok genloka' Stwór za$yczał wyzywa#-co, ale 2aric, nie czeka#-c, "c.n-ł mieczem' Stru&ki "o$oki $"łyn!ły "o o$trzu ze $mocze# kości i $"lamiły $rebrnorytow- zbro#!' 2roczny "omiot "oc.ylił $i! i zadr&ał w agonii, wyda#-c c.arkotliwe, gardłowe #!ki' 7iedy genlok bezwładnie ześlizgn-ł $i! z miecza i $"adł z głazu, 2aric c.ciał $i! obróci ' 4ie$tety, "oślizgn-ł $i! na krwi' 4iezgrabnie $toczył $i! ze $kały' ="adł boleśnie na twardy grunt, wykr!ca#-c $obie nog!' Próbował w$ta , w$"arł$zy $i! na mieczu, ale ledwie udało mu $i! unikn- odci!cia $obie nim głowy' Przed oczyma rozbły$ły mu w$zy$tkie gwiazdy, a "rzez ciało "rzetoczyła $i! 3ala nieznośnego bólu' Patrzcie, oto król (aric rozbił sobie zadek: 'ak !łupiec: +warz "rzy$łonił mu cień, a kiedy otworzył oczy, u#rzał nad $ob- .urloka z unie$ionym to"orem' 2aric c.ciał za$łoni $i! mieczem, lecz nie miał mie#$ca na zamac.' 4agle znik-d wyc.yn-ł 7ell' Szybki zamac. kiścieniem i mroczny "omiot u"adł z rozbit- cza$zk-' *d"ry$ki kości i mózgu odbiły $i! od $kały za "lecami króla, "o$oka $"lamiła mu twarz' 2aric był o$zołomiony' /edwie do$trzegł u"adek "otwora, nie od razu te& zareagował na wyci-gni!tdłoń myśliwego' % )a$za )y$okoś : % w gło$ie 7ella zabrzmiała tro$ka' 2aric z o"ó1nieniem "rzy#-ł "omoc i w$tał, c.o nogi mu $i! załamywały' ?oze#rzał $i!' 7ilka $tworów, które #e$zcze atakowały, nie miało $zan$ z Szarymi Stra&nikami' =ta i Duncan $tali "rzy 0ionie, czarodzie#ka była ranna, lecz nie "rze$tała walczy ' )ydawała $i! racze# zła, &e traci krew, ni& o$łabiona' 4icola$ walczył niedaleko w$"ierany "rzez zanie"oko#onego 6uliena, c.o trudno było "owiedzie , który z nic. zo$tał dotkliwie# "oraniony, "oniewa& obu "lamiła ciemna "o$oka mrocznego "omiotu' <ene8ie8e roz"rawiała $i! z kilkoma $tworami ataku#-cymi z ró&nyc. $tron % komendantka celnymi "c.ni!ciami w $erce "ozbawiała ic. &ycia' % 2u$imy ucieka % warkn!ła głośno' % 4adc.odzi kole#na gru"aC Pc.n!ła #e$zcze #ednego "otwora, mroczny "omiot zagulgotał boleśnie, "o czym umilkł i u"adł' )tedy do"iero białowło$a wo#owniczka "rzywołała 0ion!' % =zdrawianie' Zrób, ile mo&e$z, byle $zybko' Jl3ka kiwn!ła głow-, twarz miała blad- i $"ocon-' Duncan i =ta "omogli #e# u$i-ś na na#bli&$zym głazie, o$tro&nie, by nie dotkn- tkwi-cyc. w #e# ciele $trzał' 2ilcz-ca Sio$tra ukl!kła "rzed czarodzie#ki wykonała kilka ge$tów, nie kry#-c tro$ki' 0iona wzi!ła dr&-cy wdec.' % Zrób to' =ta "oło&yła dłoń na #e# ramieniu, a drug- "ewnie uc.wyciła drzewce' Jl3ka $kuliła $i! i zaci$n!ła "owieki, ale $i! nie co3n!ła' Duncan $tan-ł obok i "rzytrzymał #e# ramiona, c.o wygl-dał, #akby zaraz miał zemdle ' Z krótkim $zar"ni!ciem $trzała wy$zła, ocieka#-c ciemn- krwi-' 0iona krzykn!ła w udr!ce, gardłowo #ak zwierz!, i 2aric zadr&ał' Skuliła $i! mocnie#, ale Duncan zmu$ił #-, by $i! wy"ro$towała' +rzeba było wyci-gn- równie& drugie o$trze' * ile to mo&liwe, czarodzie#ka "obladła #e$zcze bardzie#, a "lama czerwone# tym razem krwi wykwitła na kolczudze' 2aric c.ciał "ode#ś i "omóc, ale dłoń na ramieniu "ow$trzymała go' 7ell, znowu ukryty za ka"turem, zd-&ył #u& "rzy"a$a kiścień i w$kazał na 4icola$a' % 9.od1my, na$za "omoc #e$t "otrzebna' Ba3ter "rzykuśtykał za nimi, a c.ocia& był brudny i z "y$ka ka"ała mu "o$oka, zda#e $i!, &e nie odnió$ł "owa&nie#$zyc. obra&eń' Szcz!ściarz z niego' 4icola$ u"adł na "lecy, zaci$ka#-c bez$en$ownie "i!ś na o$łoni!tym zbro#- tor$ie, a 6ulien był c.yba zbyt $łaby, by "omóc towarzy$zowi $i! "odnieś ' % 9o z nim: % za"ytał 7ell ciemnowło$ego wo#ownika'
9ulien yglądał na zmart ionego i zdener o anego!

7l!czał "rzy 4icola$ie, "róbu#-c roz"aczliwie unieś go do "ozyc#i $iedz-ce#' 4ie$tety, miał złamanr!k!, nie mógł go zatem dobrze c.wyci ' 4icola$ zaś był o$zołomiony i na w"ół "rzytomny' % 4ie wiemC % #!kn-ł 6ulien, zerka#-c na myśliwego ze $trac.em' % +rzeba go zabra do czarodzie#kiC

o mógł c. $-dz-c "o ro$n-cym na"i!ciu w krokac. #ak tylko 0iona $i! za niego we1mie' . gdy ból min-ł.3iolk!.n!ła.odzi . ale "rzy#-ł "omoc 2arica i w$tał' % )ybaczcie.o"uściła' % )idzi$z: % 2aric "okle"ał 6uliena "o "lecac. by $i! "odnieś ' Duncan od$un-ł $i!. #ak kilka "łyt$zyc.ylała $i! do nie#. i wy"ro$towała $i! "od działaniem uzdrawia#-ce# magii' 2aric $"ogl-dał z "odziwem. "atrzyła #edynie ze w$"ółczuciem' 0iona konwul$y#nie ła"ała oddec. a 4icola$.$trzał!' +ym razem el3ka $i! $kuliła. &e król kłamie: 6ednak "o c.' % 4ic #e# nie #e$t' 4icola$owi te& nic nie b!dzie. królu' Pewnie zac. wiem. zacz-ł go u$"oka#a . el3ka czer"ała z re$ztek magiczne# aury."o "oliczku' % Be#.! nieśmiało.n!ła r!k. ran' Złamane rami! 6uliena "ozo$tało złamane.a#-c ci!&ko z wy$iłku' =ta nie mogła zrobi wiele wi!ce#.i cie"ły bł!kitny bla$k otoczył #e# ciało' *detc. by "omóc mu z 4icola$em' <ene8ie8e ob$erwowała 2arica ukradkiem z "rzeciwne# $trony #a$kini' 7awałkiem tkaniny wycierała krew z twarzy.yłem tak $amo ranny kilka razy' )tedy nie ma nic le"$zego ni& mag "od r!k-.wili 6ulien "rze$tał oddyc.wili wo#ownik uśmiec. mroczny "omiot mu$iał $i! zbli&a z ró&nyc. liczył $i! ton gło$u' Po c. zacz-ł odzy$kiwa "anowanie nad $ob-' +ymcza$em 7ell "omógł 4icola$owi w$ta ' % 4ie mog!''' 0iona mu$i mu "omócC % 5 "omo&e' Zaraz "otem rozległ $i! kole#ny krzyk czarodzie#ki. gdy wre$zcie #e# $i! udało' % 4ic mi nie #e$t % wy$yczała el3ka "rzez zaciśni!te z!by' 2ac. zamia$t "omóc' 7ell zerkn-ł na 2arica i ten zrozumiał natyc. ale "rzełkn!ła elik$ir' )$trz-$n-ł ni. nadal ledwie trzymał $i! na nogac.i blada #ak "rześcieradło. &e $łaboś #.e#C % zaśmiał $i!' % 4ie mdle#C 6e$zcze nie terazC % )iem % #!kn!ła el3ka' =ta "odała młodzieńcowi biał.a wyci-gni!to #e# kole#n. ale zdawało $i!.ten "rzytkn-ł 0ionie do u$t' Skrzywiła $i!. nim uderzyła o ziemi!' Z $zerokim uśmiec. oddyc.ylali $i! nad 0ion-. komendantki. która #e# #e$zcze zo$tała' 7iedy unio$ła r!k! do czoła 2arica. które# 2aric nie "otra3ił od$zy3rowa ' 2o&e $-dził.mia$t. by mogła rzuci zakl!cia uzdrawia#-ce' +ylko komendantka trzymała $i! na uboczu' 9o "rawda ledwie na kilka $tó". ale $zczerze' 4ie mówi-c #u& ani $łowa. korytarzy doc.gwałtowny ka$zel.owywała' =zdrawianie odbyło $i! $zybko. gdy z brzuc. c. czy <ene8ie8e zaw$ze tak $i! zac.em "okle"ał #. #ednocześnie o$tro&nie od$uwa #ego r!ce od 4icola$a' Słowa nie miały znaczenia. czego $i! od niego oczeku#e' Przykucn-w$zy "rzy 6ulienie. który "ołata człowieka #ak nale&y' 9iemnowło$y wo#ownik $"rawiał wra&enie zaw$tydzonego. . $kaleczeń na ramieniu 0iony zamkn!ło $i! i zagoiło' 7iedy zakl!cie $i! $kończyło i bla$k zga$ł.odził wibru#-cy zaś"iew' 6ak domyślił $i! 2aric. ale równie dobrze mogłaby $ta o mile dale#' 2aric za$tanawiał $i!. ale nie $"u$zczała oka z władcy' ) #e# $"o#rzeniu czaiło $i! na"i!cie % "rzyna#mnie# tak $i! wydało 2aricowi % i gro1ba' Pozo$tali Szarzy Stra&nicy "oc. a czoło zro$ił #e# "ot' 4a ile król mógł oceni .. 0iona znowu $i! trz!$ła. #akby mik$tura wykr!ciła #e# wn!trzności' Jl3ka zatrz!$ła $i! konwul$y#nie. czarodzie#ka o"adła bezwładnie' Duncan do$koczył do nie#. . któr.owałem $i! #ak głu"ia $tara zrz!da' % 2o&e$z mówi mi "o imieniu''' i nie b-d1 śmie$zny' 6e$teście z 4icola$em "rzy#aciółmi' )ierz mi. &e zanie"oko#ony 6ulien mo&e racze# zrobi "rzy#acielowi krzywd!. % wewn!trzne obra&enia mocno mu dokuczały' 4awet 0iona nie wyzdrowiała do końca' =ta "oc. "róbu#-c o"anowa ból na tyle.n-ł $i! troc. a "otem otworzyła oczy i roze#rzała $i! "rzytomnie' 4adal była zalana krwi.)ykrwawia $i!C ?az #e$zcze bez$kutecznie $zar"n-ł bezwładnym 4icola$em' Zdawało $i!. $tron' 2agia 0iony była ograniczona' 9zarodzie#ka mogła uleczy l&e#$ze obra&enia i "rzywróci do "ewnego $to"nia $iły. ru$zył do 7ella. co to tro$ka o "rzy#aciela' 6ulien zerkn-ł na niego z min-. "omaga#-c czarodzie#ce odzy$ka $iły. nerwowo załamu#-c r!ce % czarodzie#ka była bli$ka utraty "rzytomności z wyczer"ania' 7iedy "rzy$zła kole# na 2arica.a tak "łytko. ale nie "otra3iła uzdrowi gł!bokic. zwła$zcza &e z gł!bi "obli$kic.

magiczne światło było na tyle #a$ne. by ułatwi . &e mo&na było ze$koczy ' +rudno było "owiedzie .n-ł $i! do czarodzie#ki z uznaniem i wdzi!czności-' Jl3ka rzuciła mu "ow-t"iewa#-ce $"o#rzenie i ode$zła.ania do kawerny' 7omendantka ze$koczyła "ierw$za' )yl-dowała na ugi!tyc.znowu "o#awi $i! korytarz % w ciemności nic nie było wida ' 2o&e tunel kończył $i! tuta#.u w$łuc. $iarki' Dla 2arica niemal o$załamia#-co inten$ywny' 9zy w "obli&u zna#dowały $i! naturalne 1ródła: % 9o to #e$t: % $krzywił $i! Duncan' + 9i$zaC % $ykn!ła <ene8ie8e' 2iecz miała wyci-gni!ty. $tron i król "rzy"u$zczał. na tyle "łytko. lecz #ak złamana kończyna % z nierównymi od"ry$kami kości wy$ta#-cymi z rany' Za rozbit.' 2aric nie "otrzebował dodatkowego zmy$łu. gdy rozkazała ucieczk!' )yczer"anie "aliło mi!śnie 2arica "rzy ka&dym ruc. gdy "ogła$kała $kór! 2arica. nogac. #akie mu$iała odnieś . by wiedzie . Stra&ników' )rócili na <ł!bokie Szlaki "rzez roz"adlin! w ścianie. c. ale zaraz "omimo $"rzeciwu króla "oło&yła mu dłoń na czole' % Pozwólcie. 2aric "oczuł $i! o niebo le"ie#' =śmiec. &e mroczny "omiot #e$t bli$ko' 2rukliwe nucenie dobiegało nie"rzerwanie ze w$zy$tkic.iwali $i! w mrok' Stłumione światło czarodzie#$kie# la$ki u#awniło #edynie $"ore rumowi$ka głazów' ) kawernie uno$ił $i! równie& kwaśny za"ac. a tak&e $yki i brz!czenie zbroi % d1wi!ki zbli&a#-ce# $i! "ogoni' =ciekinierzy znowu o"uścili <ł!bokie Szlaki. $zuka#-c śladów &ycia' ) ciemności nic $i! nie "oru$zyło' Szarzy Stra&nicy ze$koczyli za komendantk-' 2aric wyl-dował na $kr!cone# ko$tce i za$yczał z bólu' Stra&nicy #ednak nie zwrócili na niego uwagi % w bezruc.u "rze$tała krwawi ' 9.orda "otworów zaczyna otacza #ego i Szaryc. &e nic #e# nie #e$t' ( mo&e "o "ro$tu "oru$zała $i! tylko dzi!ki &elazne# woli' <ru"! "oganiał równie& $trac. c.yli równie& wyczer"ani.o nie wiadomo dlaczego' 5 tak nie mo&na było zawróci . ze zru#nowanymi "o$-gami kra$noludzkic. nucenie mrocznego "omiotu wy"ełniało ka&dy zakamarek "odziemia' 6edyna droga "rowadziła "rzez #a$kini!' <ene8ie8e i Szarzy Stra&nicy ru$zyli bez wa.o tym razem nie była to kwe$tia wyboru' 7orytarz urwał $i! #ak uci!ty % nie elegancko. lecz $koncentrowa na otacza#-ce# go $za3irowe# "oświacie zakl!cia' .m!&czyzna c. "rzez któr. Patronów i "luga$twem zwi$a#-cym ze ścian' 'ak teraz odnale&# wła ciwą dro!ę3 . ale "alce delikatne. bezlitośnie' Pomimo ran.wycił #. &e . zacz-ł $i! bowiem "ościg' *krzyki <ene8ie8e zmieniły $i! w nerwowy wrza$k.zna#dowała $i! naturalna $zeroka #a$kinia. na#bardzie# 0iona' 6ednak komendantka "oganiała ic. #e# ciemne oczy $krzy&owały $i! ze $"o#rzeniem 2arica.ocia& nie zo$tał całkowicie uzdrowiony. #akby zaraz miała "o"ełni krwawy mord na "odwładnym' 4a#wyra1nie# nie była "rzekonana.natyc. za"ewne "ow$tał. robili to bardzo "owoli' 0iona unio$ła la$k!. &e #a$kinia #e$t "u$ta' Duncan zaci$n-ł $zcz!ki z głośnym trza$kiem' Pode#rzliwoś komendantki udzieliła $i! "ozo$tałym Stra&nikom % kiedy ru$zyli w gł-b nieznane# ciemności.ól $kr!cone# ko$tki min-ł natyc.za nadgar$tek' % 4ie #e$tem ci!&ko ranny' 4ic mi nie b!dzie' =nio$ła "yta#-co brew' % +o ma na mnie zrobi wra&enie: % +o ma o$zcz!dzi ci moc' Jl3ka wygl-dała na oburzon-' Zawa. zmartwił $i! 2aric' 4ie miał cza$u $i! za$tanawia . oczy czu#ne i znu&one % wygl-dała.mia$t' ?ana "o $trzale w brzuc. czy za grot.mia$t "rzebiegła ła$kocz-ca 3ala magii' 2!&czyzna $tarał $i! nie "atrze na 0ion!. nie mówi-c $łowa' 4iedługo "otem <ene8ie8e "rowadziła $wó# niewielki oddział "rawie tak $zybko #ak wcześnie#' ( "rzyna#mnie# "róbowała.moc' 6e# ton był o"ry$kliwy. &e $ama $i! b!d! martwi o $wo#. i unio$ła miecz' ?oze#rzała $i!. "oniewa& ci!&$ze rany niektóryc.ścian.ała $i!."odcza$ #akiegoś dawnego trz!$ienia ziemi' +unel wygl-dał dla 2arica tak $amo #ak inne korytarze: mroczny i nie"rzy#azny.u' 9oraz wyra1nie# w mroku $ły$zał nucenie mrocznego "omiotu. $"owalniały' . wydawało $i!.

i unio$ła la$k!. &e rozgrzał $i! biegiem. światło obna&yło z ciemności mnó$two $zkieletów' 4ie były ludzkie. #akby wzrokiem c.u#-c' % Sły$zycie to: % za"ytał wre$zcie Duncan' ?e$zta gru"y "rzec.odzi. w #akic. co le&ały na wierzc.' 9ic. &e mogły zaścieli cał.u $to$ów.c.omiała % &e te& $ama nie zauwa&yłaC Przez dług.em. który miał wielkie $kórza$te $krzydła' .o' 7ell "otrz-$n-ł głow-' Przykucn-ł i "odnió$ł kilka wi!k$zyc.. by u#awniło $wo#e $ekrety' 4ic $i! nie $tało' 4ie "atrz-c na re$zt!. kierunkac. ale za"ewne bronto &yły nadal.ru"ni!cie "rzyci-gn!ło uwag! 2arica' S"o#rzał na ziemi!' )$z!dzie le&ały kości' Stra&nicy równie& #e zauwa&yli' 0iona w$trzymała oddec.yły to kości zwierz-t.wil! i ona. na$łuc. mc.o "od $kle"ienie niczym ge#zery' Smród $iarki był "rawie nie do znie$ienia' *gar 7ella zacz-ł $kamle ze $trac. lawiru#-c mi!dzy $to$ami kości' 6a$kinia $tawała $i! coraz wi!k$za' 5 było tu światło' 4a "ocz-tku $tłumione. no$iło "odobne u$zkodzenia' .yliła w $ku"ieniu głowy' )okół "anowała #edynie ciemnoś i ci$za' Zrobiło $i! tak&e nieco cie"le#. 7ell $ykn-ł: % Stó#C <ene8ie8e odwróciła $i! z gniewem.n-ł z ulg-' 4ie nale&ały tak&e do mrocznego "omiotu' . i re$zta Stra&ników "o "ro$tu $tali w bezruc. co mo&e da nam "rzewag!' Zdawało $i!. oczy miał wytrze$zczone ze $trac. bronto. a& w końcu "adły rozkazy: % 2u$imy znale1 "rze#ście' Z #akiegoś "owodu mroczny "omiot tu nie wc.e c.ciała ru$zy dale#.em $iarki wy"ełniało "owietrze' % 4ic nie $ły$z! % warkn!ła <ene8ie8e' % )łaśnieC <dzie mroczny "omiot: /edwie go wyczuwamC 7omendantka znieruc.ciała zmu$i to mie#$ce. na co 2aric odetc.ał mu na $kórze' )tedy zdał $obie $"raw!. kiedy mroczny "omiot zni$zczył "odziemne króle$twa "odcza$ Pierw$ze# Plagi' 2aric nigdy nie widział &ywego "rzed$tawiciela tego gatunku. "orośni!tyc. głównie $tare i okryte kurzem' Stado zwierz-t nazywanyc.u.ez $łowa myśliwy odrzucił kości. lecz im dale#.law!' Pomarańczowo&ółty bla$k dodawał tylko grozy otoczeniu' 4a $kali$tym gruncie "rzybywało równie& $taryc. ledwie widoczny "obla$k na ścianac.' 6a$kinia mu$iała le&e mi!dzy <ł!bokimi Szlakami lub tu& "rzy nic. a "otem "onownie zdziczały. w$kazała "rzed $iebie: % Po$zuka#my "rze#ścia' 7iedy #ednak c.u' 7omendantka równie& unio$ła głow!' Za #e# $"o#rzeniem "od-&ył te& 2aric i "ozo$tali Stra&nicy' 5 wtedy u#rzeli. kości' )iele z tyc. <ł!bokic. "róbu#-c do$trzec cokolwiek za za$łon. "ociemniało od war$twy "o"iołu' 7ł!by "ary z roz"adlin świ$tały cic. to mu$iały by $zkielety bronto' 6eden $to$ i kole#ny' +yle kości.i ongiś zo$tały o$wo#one "rzez kra$noludzkic.em.towarzy$zom "rze#ście' Zna#dowali $i! bez w-t"ienia w naturalne# "odziemne# $zczelinie' 4ieco dale# wida było rozwidlenia "rowadz-ce w ró&nyc. zd#-ł z ramienia łuk i nało&ył $trzał! na ci!ciw!' 6ego #a$ne oczy czu#nie "rze$zukiwały mrok' Stra&nicy zamilkli. Szlaków' +ak. któ re &yły "od ziemi.bez "rote$tu. ?ze1biarzy. &e widzi w gł!bi wi!k$ze# roz"adliny "łyn-c. #akaś $iła rozerwała te kości' )iele innyc. ale od dłu&$zego cza$u $tał $"oko#nie.yły "ołamane.#a$kini!' % 9zy to cmentarz: % za"ytała 0iona cic.!tnie zgadza $i! z <ene8ie8e' Stra&nicy #ednak ru$zyli za ni. 3ragmentów $zkieletów' . co "ow$trzymało mroczny "omiot "rzed "ościgiem' *gromny cień "oru$zył $i! nad ic. kra$noludy budowały $wo#e t. #ak zauwa&ył 2aric' 4a "ocz-tku myślał. tym #aśnie#$zy był to bla$k i nawet la$ka 0iony "rze$tała by "otrzebna' 2aric "rzy"omniał $obie wielkie kawerny. lecz tuta# zamia$t budowli zna#dowały $i! #edynie $talaktyty i $talagmity' Z "!kni! w "odło&u uno$iły $i! kł!by "ary i królowi zdawało $i! nawet. głowami' 9ień. &e re$zta niec. &e cie"ło "łynie z zewn-trz' Zmie$zane z o$trym za"ac. $ierś mu $i! z#e&yła' <ene8ie8e $"o#rzała w dal. "ot wy$yc.aigi."ary. kry#-c $i! w korytarzac. lecz wyraz #e# twarzy zaraz zmienił $i! w nie"okó#' 2yśliwy $"ogl-dał w gór!.

wy"u$zcza#-c z nozdrzy obłoczki ciemnego dymu' *becnoś intruzów w legowi$ku wyra1nie #e# $i! nie $"odobała' Smok obna&ył &ółtawe kły.we wra&liwe mie#$ca na głowie "otwora' Smok zignorował "oci$ki i obrócił $i! zwinnie' 6ego długi ogon zbił 6uliena i 4icola$a z nóg. $talowyc. zbro#ac. tak głośny d1wi!k niemal go "owalił' )rza$n-ł z bólu.$zy#!."recyz#.bez wy$iłku i "o$łała w mrok' Szarzy Stra&nicy ru$zyli na "omoc' Duncan zauwa&ył. ale dał rad!' Pozo$tali Stra&nicy "otoczyli $i! równie bezwładnie w ró&ne $trony.ól wygi-ł c. ale komendantka nie co3n!ła $i! nawet na krok' Z wyci-gni!tym mieczem $"o#rzała w oczy $moka' .. gdy zacz-ł "owoli okr-&a Stra&niczk!' <ene8ie8e mocnie# tylko ści$n!ła r!ko#eś broni i obracała $i!. doł-czył do "rzy#aciela zaraz "otem i zaatakował $woim dwur!cznym mieczem' Z drugie# $trony "o#awiła $i! =ta ze $wo#. ruc. uderza#-c ła"-. a "otem ci!ła mieczem w $mocz. by $"o#rze "ro$to w oczy <ene8ie8e' <łowa be$tii była dwa razy wi!k$za od kobiety. by #. $krzydeł wzburzył "owietrze' Hwiat zakoły$ał $i! wokół Duncana."r!dkości-. Duncan "odnió$ł $i! niezdarnie' ) głowie mu za$zumiało. na $kały. nie u"adli daleko' +ymcza$em $mok rozgl-dał $i! i obracał z za$kaku#-c.e$tia "ryc.$zybkości-. stracone d"a nocy. c. nie $"u$zcza#-c z "otwora czu#nego "onurego $"o#rzenia' Smok "uścił 6uliena i wo#ownik #!kn-ł z bólu' 4icola$ rzucił $i! do niego. "oś"ie$znie odci-gn-ł "rzy#aciela za na#bli&$zy głaz' Skrzydła be$tii wzburzyły kurz i "ył. i młodzieniec "otoczył $i! bezradnie.em' =ta "otra3iła nimi obraca z o$załamia#-c. "o$yła#-c ic.o ci w ci!&$zyc.w "azury ła".broni-' Duncan widywał. be$tia zmiotła #. #ak 4icola$ do"ada tylne# ła"y $moka i uderza w ni.$zy#!' 2iecz $i!gn-ł celu i w$zedł mi!dzy grube czarne łu$ki.i rykiem wściekłości' Duncan mu$iał za$łoni u$zy. pierwsze z Moic% dzieci. krótkim łańcuc. dłu&$ze ni& rami! doro$łego m!&czyzny. a& uderzył w $trzeli$ty blok $kalny' . Pieśń Ciszy 3: ! "ers dys#nans#"y % Stra&nicyC *$trzegawczy krzyk <ene8ie8e nie był "otrzebny i "rzy$zedł za "ó1no % okryty czarn. ale nawet nie u$ły$zał wła$nego krzyku' Ziemia zatrz!$ła $i! "od uderzeniem $moczyc.wili' Smok $ku"ił $i! teraz na =cie.$mok o"adł na ziemi! z ni$zczyciel$k."rzygnieś . #e# miecz wycelowany w "ierś $moka nie drgn-ł ani na okamgnienie' 4ie udało #e# $i! #ednak dotrze wy$tarcza#-co bli$ko.maczug-' 6ulien.% SmokC % $ze"n-ł 7ell' OSIEM Dawni -ogowie wzywaj*. "ałek "oł-czonyc. Stra&ników' % =kry#cie $i!C % krzykn!ła <ene8ie8e' 6e# gło$ tylko bardzie# rozdra&nił $moka. a teraz uderzała w $mocze łu$ki bły$kawicznymi cio$ami' Po#awił $i! równie& 7ell z nieodł-cznym Ba3terem' 2yśliwy "ow$trzymał "$a "rzed wł-czeniem $i! do zamie$zania i zacz-ł "o$yła $trzał! za $trzał. #ednak nie mogło $i! to .#ak na tak wielkie $tworzenie zwinności-' Szykował $i! do ataku' =zbro#on. !moki o oczac% przebiegłyc% i równie przebiegłyc% sercac% sprób j* wz"ecieć na poczerniałyc% skrzydłac%. który nadal uno$ił $i! w "owietrzu % nie mo&na było do$trzec "ozo$tałyc. i omal nie do$i!gn-ł równie& =ty. kule#-c. #ak na o$ob! w tak ci!&kie# zbroi. ła"."rzy$z"ilił 6uliena do ziemi i wygi-ł mu$kularn. #ak 2ilcz-ca Sio$tra u&ywała te# broni % zło&one# z dwóc.łu$k. śpiewaj* ze swyc% więzie.n!ła gniewnie. #ednak kobieta wykonała $alto. unika#-c zagro&enia w o$tatnie# c. kobieta odtoczyła $i! na bok. ale niezbyt gł!boko' )y$tarcza#-co #ednak. be$tia kła"n!ła na komendantk! ogromnymi $zcz!kami' Z nie"rawdo"odobn.ło"akowi "lecy' Zaci$ka#-c z!by. gdy załamały $i! "od nim nogi. by be$tia unio$ła $i! i rykn!ła z wściekłym oburzeniem' 7omendantka rzuciła $i! na"rzód.

łodna aura za kl!cia nagle wybuc.. "odziemiac.o "o$zło i ze $kle"ienia #a$kini oderwało $i! kilka głazów' 7iedy $i! obracał. )ieku Smoka' 9zy to był ten $am: 9zy tuta# właśnie kry#. z #e# la$ki bił bł!kitny bla$k mocy' Jl3ka "romieniała w aureoli mocy tak c.uda % mała "rzeciwniczka była zbyt zwinna' Duncan wy#-ł $ztylety i ru$zył towarzy$zom w $ukur$' ) #a$kini zrobiło $i! nieznośnie gor-co.nad górami i nie ni$zcz. dwo#e' Duncan c. &yla$ty i zwinny' 6ak. &e Duncan mógł do$trzec wła$ny oddec.a było tylko głośny. by nie $traci cenne# broni' Smok otworzył "a$zcz! i "rzez c. młodzieńcowi "ot zalewał oczy' .n!ła $i! od Duncana i zerwała na równe nogi' 2łodzieniec tak&e zaraz $i! zorientował. $ku"iła $i! "onownie' Przez kul! na la$ce "rzekazywała moc i c.ez w-t"ienia równie nie"rzy#emne #ak zmia&d&enie w tyc. <ene8ie8e wyci-gn!ła miecz' *$trze $"ływało krwi-' ?uc. $iedzib: <ene8ie8e wbiła miecz gł!boko w bok be$tii' Duncan uczynił to $amo $ztyletami' Srebrnoryt gładko "rze$zedł "rzez łu$ki' 6a$na $mocza krew try$n!ła z ran' *$trza młodzieńca nie zagł!biły $i! a& tak.yn!ła z dymu i o"arów' Doł-czyła do Duncana i obo#e ru$zyli na $moka. $ił.wil! $łyc.% Duncan w &yciu nie widział lawy.do ziemi' 9. "otwora' % =wagaC % krzykn!ła <ene8ie8e' ?zuciła $i! na Duncana i "rzyci$n!ła go "od $ob. a& ec.ło"ak z trudem utrzymał $i! na nogac.yba zrobiły' Smok unió$ł $i! "onownie. ale "odwładni u$ły$zeli rozkaz i ru$zyli do komendantki' . ale "rze&yli' <ene8ie8e ode"c. dr&-c konwul$y#nie i bi#-c bezradnie $krzydłami w ziemi!. a "owietrze wy"ełniły kł!by "ary' Płomienie "o"arzyły Stra&ników.ru. do"óki #eden nie "o#awił $i! nad <órami 2ro1nego <rzbietu w "ocz-tkac. ale Duncan liczył.i rzucił $i! na czarodzie#k!.3al! uderzenia % 3al! c.ciał krzycze . #ak komendantki. gdzie $krył $i! wśród cieni' <ene8ie8e zac.yłoby głu"io.ło"ak mu$iał #e wy$zar"n. dlaczego #e$zcze &y#-' Do walki wł-czyła $i! 0iona.iona wywołuje tę burzę % "omyślał "onuro' . "rze&ył w tyc. $zcz!kac.wil! "ó1nie# zrozumiał. &e nawet z daleka Duncan czuł błogo$ławione zimno' Smok równie& #e czuł' Zaryczał z 3uri. $moczyc. rykn-ł. a #edno ze $krzydeł omal #e# nie zmiotło' 6ednak el3ka $i! nie "rze#!ła. do mnieC Przegru"owanieC % gło$ z trudem "rzedzierał $i! "rzez wycie wic.$i! $moki. &e wy$tarcza#-co gł!boko. którego o$trze zadawało "otworowi gł!bokie rany' 7ole#ny ura&ony $krzek i tym razem $mokowi udało $i! "odnieś i wzlecie "od $kle"ienie. &e c.e$tia 1le znio$ła zakl!cie' Zamarła $kulona.a ' ( "otem ogień "rze$zedł nad nim i <ene8ie8e i "oczuli dodatkow.a#-c $krzydłami i wywołu#-c taki "odmuc.z całyc.' ) $tron! be$tii "omkn!ły trzy $trzały. nie mógł nawet oddyc.łodne#. "od im"etem u"adku i ci!&arem zbroi komendantki. na #edno uderzenie $erca niemal $tracił "rzytomnoś ' 9. nie wymienia#-c nawet #ednego $"o#rzenia' 7omendantka unio$ła miecz i $kierowała go w bok be$tii za#!te# teraz =t-' Duncan "rzełkn-ł. kiedy nie lata#. dlaczego Stra&niczka go o$łoniła % $mok zion-ł ogniem' Płomienie uderzyły "ro$to w nic. #edna do$i!gła celu i tra3iła "otwora w oko' Smok za$krzeczał i zwin-ł $i! w niedokończonym $koku' Poślizgn-ł $i! i uderzył w ziemi! tu& obok 0iony. #ak nieF "rzy#emne mo&e $i! okaza zanurzenie w gor-ce# brei' .wiała $i!. a tem"eratura $"adła tak nagle. gdy znale1li $i! bli&e#' Potwór wzno$ił $i! "od $kle"ienie i z bli$ka wydawał $i! o wiele wi!k$zy ni& z daleka' 5 o wiele $zyb$zy' Smok był długi.' 4mok się domy li.ła' 6a$kini! wy"ełniła mro1na zamie ' )ic. "róbu#-c uciec od zimna i "rześladowców' *bok 0iony $tan-ł 2aric i zaatakował $moka $woim zaczarowanym mieczem.łodu z "rzeciwne# $trony' 4a zbroi komendantki "o#awił $i! $zron.: /udzie "olowali na $moki i "odobno #e wytrzebili % tak "rzyna#mnie# uwa&ano.er i śnieg zawirowały. by zrobi "otworowi krzywd!' 5 c.u. ogromnyc. że . na (ndra$t!. "rze$łania#-c twarz ramieniem' % Szara Stra&. długi wdec.ludzkic.ło"ak $tracił dec. gdyby te wielkie $mocze $krzydła zmiotły go do roz"adliny z law.' Naprawdę zamierzamy walczyć z tą bestią? <ene8ie8e wyc. be$tii niemal wyrwał Duncanowi $ztylety z r-k i c. mac. ale brakło mu tc. lecz nietrudno było $obie wyobrazi .

Duncan "ozo$tał w "ozyc#i kuczne#. ni$ko "rzy ziemi. co do$trzegł Duncan. &e be$tia $"adnie "ro$to na niego albo. &e teraz wolała $i! ukry . o$łania#-c twarz "rzed mro1nym wic. <ene8ie8e właśnie wbiła "otworowi miecz w bok' 9zarne łu$ki $"ływały krwii za"ewne była to krew $moka' .łu$k-' 2o&na by nawet "owiedzie . "róbu#-c do$trzec cokolwiek "rzez za$łon! wiru#-cego śniegu' 9. "odleci i "orwie go w $z"ony #ak $okół królika' Potwór wyl-dował #ednak gdzieś z tyłu i zaryczał ogłu$za#-co' Duncan "otkn-ł $i! i zatoczył na blok $kalny' ) roz"adlinie nieo"odal "łyn!ła lawa. co gor$za. "róbu#-cC :d róciła się. c.ciał $i! u"ewni . ale 7ell $"o#rzał #e# w oczy z niewzru$zonym $"oko#em' Ba3ter gro1nie zawarczał u $tó" komendantki' % 4ie co3niemy $i! % "odkreśliła <ene8ie8e' % .bły$kawic! .do t. &e $mok nie $"iku#e w nagłym ataku z góry' 2o&e be$tia umkn!ła na dobre: 2o&e oberwała na tyle mocno.aigu *rtanC (lbo umrzemy. "ozo$tali Szarzy Stra&nicy otoczyli $moka' Za ka&dym razem. ten zwin-ł $i! boleśnie' Pryc.ała ogonem' ?ozło&yła $krzydła. =ta kuśtykała za nimi' )$zy$cy tro#e $"o#rzeli na komendantk! z niedowierzaniem.rem. inni $zukali okaz#i do zadania #e# ran' 7ell $zył $trzałami. runy na o$trzu #ego miecza lśniły bł!kitem w wiru#-cym śniegu' % 9zy w ogóle ma$z "lan: % kontynuował oc. to"i-c $i! w $trumieniac."o raz "ierw$zy' <ene8ie8e "ode$zła $zybko do myśliwego i c. jeżeli bestia po róci! % 6aki ma$z "lan: % za"ytał 2aric' Stał obok 0iony. odci-ga#-c $moka od "o#edynczyc. bo w górze zabrzmiał $krzek' Smok "owracał' % ) nogiC % krzykn!ła komendantka' Szarzy Stra&nicy rozbiegli $i! natyc. a zwinny ogon "rzemkn-ł ni$ko nad "odło&em.ło"ak nie "otra3ił do$trzec' Przełkn-ł głośno i zebrał odwag!. ale kogo. "óki #e$zcze #e$t cza$C % 4ieC % warkn!ła <ene8ie8e' % +am wcale nie b!dzie nam łatwie#C % 4ie łatwie# ni& ze $mokiem: *$zalałaś: 6ulien i 4icola$ "ode$zli bli&e#."a$zcz-' 0iona "o$łała w ni. czy$ty mu$kularny wdzi!k okryty lśni-c. gdyby nie był tak niebez"ieczny' . Duncan obrócił $i! i zerkn-ł zza $kały' Przez zamie u#rzał "otwora.wyciła go za $kórzany kołnierz o"ancerzon. śnieg w #e# "obli&u $yczał. ła". celów' =ta tańczyła nieo"odal "rzednic.' 7ell ze$koczył z głazu. ale $tarał $i! nie zwalnia .z wściekłości. #aki $tworzyło zakl!cie 0iony' )yczuwał "ot!&ne ciel$ko $moka nad głow.!dziemy walczy ' )ygramy' % Powinniśmy walczy z mrocznym "omiotem''' % Powinniśmy znale1 mo#ego brataC % $ykn!ła' % +o na$ze zadanie' Pokonamy $moka. o$kar&yciel$kim tonem' +warz <ene8ie8e $t!&ała' 4ie miała #ednak cza$u na od"owied1.em odbitym od ścian #a$kini ranił u$zy' Duncan zmar$zczył $i!.o d1wi!k był na"rawd! bole$ny' Potwór nie radził $obie ze zma$owanym atakiem' Z tego."odobnego lo$u' *bok u$ły$zał odgło$ u"adku komendantki i mdl-ce trzaśni!cie łamane# kości' Stra&niczka we$tc. #akby u#rzeli #.ry"łym.e$tia zaryczała znowu i zamac. tego c. zmiata#-c <ene8ie8e.na <ene8ie8e i komendantka od$koczyła w o$tatnie# c.y do $zale#-ce# zamieci' ?yk wzmocniony ec.zarych . a "otem zna#dziemy drog! "owrotn.wili' Dwie $trzały wbiły $i! w $zy#! $moka.r!kawic-' +warz miała wykrzywion. Ba3ter "rzy #ego udzie $zczekn-ł gniewnie' % 2u$imy wraca na <ł!bokie SzlakiC Szybko. by w $"oko#u liza rany: % )raca: % 0iona c.trażni$ó .mia$t' Duncan wzi-ł nogi za "a$. a "otem ru$zył na"rzód' Smok wynurzył $i! z zamieci.n!ła boleśnie' Smok w"adł w 3uri!' ?u$zył na 7ella z $zeroko otwart. uderza#-c nimi gwałtownie i doda#-c nowe "odmuc. "ary' Podkuliw$zy nogi.yba czytała Duncanowi w myślac. i Duncan mu$iał "rzywrze "ła$ko do ziemi.n-ł gniewnie i obrócił $i! w mie#$cu. by unikn. gdy be$tia $ku"iała $i! na #ednym "rzeciwniku. &e był "i!kny. #ednak tylko #ako rozmazany wielki cień' 4a "ewno be$tia wyci-gała $zy#! i "róbowała kogoś zła"a .e$tia kła"n!ła "a$zcz. ja$by ocze$ując sprzeci ó ! %i$t jedna$ się nie odez ał! 'iedy niebies$ie oczy $omendant$i spoczęły na Duncanie. chłopa$ s$ulił się nieco! :na napra dę chciała alczy# ze smo$iem. by yzy ająco spojrze# na $ażdego z .czarn.i "rzez uderzenie $erca był "ewien.

"ot!&ne $zcz!ki zaci$n!ły $i! i unio$ły m!&czyzn! bez wy$iłku' 7ell krzyczał teraz z bólu i nawet z daleka Duncan $ły$zał trza$k łama nyc. co robi.ła".ło"ak nie miał cza$u $i! za$tanowi ' Zwła$zcza &e $mok c. nie "ozwolił #ednak. co "ow$trzymało be$ti! "rzed "rób. Duncan w$koczył na cienki koniec $moczego ogona i gnał dale#' 4iełatwo było w zacina#-cym wietrze i śniegu utrzyma równowag!.uderzył w ścian! #a$kini. i to wy$tarczyło. by "ozby $i! młodzieńca' *$zołomiony c.magii i "otwór zaryczał boleśnie. gdy "łomienie rozbiły $i! o niewidzialn. krzywi-c $i! z bólu w obite# nodze. z ot artej paszczy $apała $re ! . by to go $"owolniło' Smok znowu $tał tyłem do niego i młodzieniec zamierzał tym razem wykorzy$ta t! "rzewag! w "ełni' ?e$zta mo&e $obie kaleczy t! be$ti! cały dzień. nie zwolnił' Próbował "rzy tym udawa . a "otem ześlizgn-ł $i! na $kały. na dodatek $mok $i! "oru$zył i młodzieniec omal nie $"adł' Z rozło&onymi ramionami i "anicznym wrza$kiem Duncan w$"inał $i! wzdłu& ciemnego grzebienia na $moczym grzbiecie' % Duncan. która właśnie o"u$zczała ramiona "o rzuceniu zakl!cia' % 9o3ni# $i!. 0iona rzucała zakl!cie uzdrawia#-ce na 7ella' 7iedy Duncan znalazł $i! "rzy ogonie $moka. #ak =ta znowu tańczy. z!bów' % 7elluC % wrza$n!ła 0iona' Duncan był doś bli$ko $moka. jej oczach ujrzał s oją śmier#! 7 potem smo$ zionął ogniem! 2aric wytrze$zczył oczy z niedowierzaniem. nad którym c.na 4icola$a. roz$t-"iły $i! i "rzemkn!ły obok niego. ale be$tia tylko mac.mo$ gnie nie od rócił się do "arica. by "rzebi go z tyłu $ztyletami' +ry$n!ła krew. i przez uderzenie serca $ról tyl$o patrzył na pot ora! 0resztą i ta$ nie miał do$ąd uciec. "róbu#-c go "rzygnieś ' 4ie udało $i! za "ierw$zym razem. unika#-c ataków $twora i uderza#-c $wo#broni-' 7-tem oka do$trzegł niebie$ki bły$k. ty głu"czeC % u$ły$zał krzyk <ene8ie8e' % 9o robisz3 Dobre "ytanie' +akie. kości i krwi. $to mógłby odciągną# u agę bestii! .ł!kitny bla$k run na o$trzu odbi#ał $i! od #a$nyc.n-ł "rzedni.!ci. m!&czyzna u"adł bezwładnie #ak worek "ołamanyc. by $mok zaryczał z bólu' )y"uścił z "y$ka 7ella.omy' 7ell rykn-ł z gniewu. co do$trzegł DunF can' 0iona "obiegła na ratunek myśliwemu' . u#rzał króla 2arica z wy$oko unie$ionym mieczem naciera#-cego na $moka' .atakowania nowyc. lecz za drugim be$tia za. a $mok uderzył ła"ami o ziemi!. nagle $tracił niewzru$zony $"okó#' Po$łał trzy $trzały w głow! $moka % #eden z "oci$ków tra3ił bli$ko oka' .roz"rawienia $i! z Duncanem' . był zbyt wściekły' Ba3ter rzucił $i! "anu na ratunek. gdy z nie"rawdo"odobn.i "o$łał "$a w "owietrze' Ba3ter za$komlał boleśnie. &e to. tu& "rzy "rzednie# ła"ie.yba zauwa&ył. wło$ów władcy 0erel denu' 2aric wbił miecz "o r!ko#eś w bok be$tii.e$tia $i!gn!ła myśliwego. "otwór nie zdec.$ił-. z tego. lecz ogon znowu rzucił go na ścian!' Duncan $zybko $i! odczołgał i odtoczył.ło"ak u$iadł "owoli. głu"czeC % wrza$n!ła czarodzie#ka' 2aric zatoczył $i!.$ił. gdzie legł cic. &eber "od naci$kiem "ot!&nyc. ale nie zwolnił. nie czyni-c mu $zkody' 2aric obe#rzał $i! za$koczony i o "ar! $tó" dale# do$trzegł 0ion!. gdzie leżał Duncan. głupia bestio! Nie wa" się odwr#cić! Szczerz-c $i! #ak wariat.' 4a $zcz!ście 2aric i =ta zaatakowali z now. na"a$tników a "rzy$z"ileniem 2arica do $kał' )re$zcie kła"n-ł "a$zcz. o ile nie zrani $i! go w #akieś wra&liwe mie#$ce % a takim była głowa' 9. zaraz #ednak uderzył czołem w $talagmit' )zrok mu $i! rozmył i "rzez moment młody Stra&nik nie wiedział. lecz $mok zwolnił tylko nieznacznie' 2ac. zmu$za#-c go do uniku' Nie na wiele się tuta przyda ę! Duncan w$tał.ło"ak "odbiegł. nie #e$t tak całkowicie głu"ie i $zalone' !ylko się nie odwraca . gdzie #e$t' 7iedy unió$ł głow!.y i nieruc.tarcz!' Zamia$t otoczy króla. zanim myśliwy zdołał go "ow$trzyma ' *gar u#adał gniewnie.n!ła lekko ogonem. ob$erwu#-c.dech było słycha# na et tam.aczyła o "ła$zcz króla i zdarła mu go z ramion' )tedy znik-d "o#awili $i! =ta z 4icola$em' Smok wyra1nie był rozdarty mi!dzy c. a pobliżu nie było ni$ogo. &e ma coś na "lecac.nie.

"róbu#-c zrzuci na"a$tnika.o $zy#a była gi!tka. boleśnie uderza#-c "lecami o $kali$te "odło&e' =$ły$zał trza$k łamane# kości i zdał $obie $"raw!. a& znalazł $i! z tyłu głowy "otwora' . za"ewne na te# $ame#.ło' 7iedy otworzył oczy. a oczy "ozo$tawały wbite w czarne łu$ki grzbietu' Starał $i! nie myśle .z całyc.ulały wokół i w blade# "oświacie rzucane# "rzez law! Duncan niewiele mógł do$trzec' <dzie był $mok: Dok-d uciekł: 6ak mo&na nie zauwa&y czegoś tak wielkiego #ak $mok: 5 wówcza$ be$tia wyc.e$tia "róbowała go zrzuci ' Szar"ała i "otrz-$ała łbem' Duncan mu$iał $i! mocno trzyma . $erce dziko waliło w "ier$i' 5 wtedy $i! "oślizgn-ł' Przez uderzenie $erca Duncan był "ewien. ści$kał mu krtań. rykn-ł. "o"łyn!ło #e$zcze wi!ce# krwi' Duncan "oczuł. w górze nie było światła' Smok o"adł nagle i c. by Duncan zauwa&ył. okazało $i!. Duncan unió$ł drugi $ztylet i wbił go nieco wy&e# ni& "ierw$zy' .ło"ak miał teraz dwa uc. &e be$tia wyl-dowała na wy$okie# $kalne# "ółce. gdy rycz-c . $ił do cie"łyc. ła"ac. a "otem w$zy$tko ucic. ale tym razem #e# $i! nie udało % uderzyła #edynie "a$zcz.e$tia unio$ła $i! na tylnyc. ale teraz Duncan wiedział. &e ten gł!bie# wbił $ztylet' . $ił' .e$tia "róbowała znowu wznieś $i! w "owietrze. &e zna#du#e $i! w mocy zakl!cia 0iony' Hnieg i wiatr . a "otem wbił $rebrnorytowe o$trze w cza$zk! $moka' Poczuł. $"rawił tylko.u i za"ewne c.ło"ak zwymiotowałby.ło"ak $"adł.em.drgawki' .ło"ak ledwie $i! utrzymał "rzy #ego $zyi' Zdał $obie $"raw!. #ak mi!śniami $moka targa#.n!ła na dłoń młodzieńca' Smok wygi-ł $"azmatycznie $zy#! i zaryczał.u "otwora' 2łodzieniec nawet nie "omyślał.u' <adnyc" wymiotów: Podmuc.ał $krzydłami i z $ilnym "od$kokiem wznió$ł $i! w "owietrze' 2łodzieńcowi wn!trzności $kr!ciły $i! w $u"eł i mu$iał walczy z nagł.ło"ak $krzywił $i! $"azmatycznie' )ówcza$ #ednak $mok zacz-ł $i! zni&a ' Zbiera#-c re$ztki $ił. ale bez$kutecznie' 2ógł tylko wi$ie i oddyc.2łodzieniec $tarał $i! nie "atrze na boki' Pilnował tylko. gdyby #e# $i! udało: Smok nadal $i! "oru$zał. gdzie ukryła $i! "o"rzednim razem' ( "otem $mok $koczył znowu.c. &e $ztylet "rzebił koś .o ziemi!' +ym razem Duncanowi tak&e $i! nie udało' Siła uderzenia wyrwała mu $ztylety z dłoni i c. #ak daleko #e$t do $kalnego "odło&a' Strac. "omarańczowa "oświata była doś #a$na. &e $"adnie i całe to $zaleń$two na nic' Serce "ode$zło mu do gardła' *druc. który mógł go oderwa od $zyi $moka.ło"aka' Par! razy $zcz!ki kła"n!ły bli$ko DunF cana i mógł $i! dokładnie "rzy#rze "ot!&nym z!bom oraz "oczu $mród $iarki i zgnilizny w oddec.modlitw! do Stwórcy z "rośb-.3al. c. co to #e$t' Do"iero za drugim razem roz"oznał w niemal niei$tnie#-ce# "oświacie czubek $talaktytu' 9zy $mok "róbował wyczesa# z $iebie na"a$tnika: Przy trzecim omal $i! nie udało' Stalaktyt $zar"n-ł Duncana za nog!. by $mok mógł $i!gn. Duncan wznió$ł krótk.a ' 4iewiele widział.n-ł $krzydłami i "oleciał' +u& obok głowy Duncana śmign!ło coś w mroku' 4ie od razu zorientował $i!.owo udało mu $i! wbi $ztylet w na$ad! gadzie# $zyi $moka' Srebrnorytowe o$trze we$zło gł!boko i zatrzymało $i! w kości. "rzywarł z całyc. ści$ka#-c #. $twierdził w duc. &e to #ego wła$ne rami!' Z wrza$kiem "otoczył $i! kawałek. łu$ek' Doł-dek "od$kakiwał mu "rzy ka&dym ruc. gdyby #e$zcze miał czym' )alcz-c z mdłościami i "odmuc.yn!ła z zamieci #ak gigantyczny cień' Z głowy $"ływała #e# krew.roń zanurzyła $i! nawet z r!ko#eści-.$i! wy&e# na $ztylecie.n!ło mu "owietrza z "łuc' ) "obli$kie# roz"adlinie "łyn!ła lawa. wdra"ał $i! na $zy#! "otwora i "rzylgn-ł do nie# "ewnie' =a: )iec" teraz spróbuje mnie zrzuci#: Smok "onownie wyl-dował na #akie#ś $kalne# "ółce % uderzenie znowu omal nie zrzuciło Duncana i nie wy"c. a Duncan zawi$ł na r!ko#eści. &e be$tia znowu "róbu#e odwróci głow!' (le c. i zaryczała z bólu' Hwiat zawirował' Smok zamac. lecz zamia$t "ozby $i! na"a$tnika. ale c.e$tia zatrz!$ła $i!. uderzył go w twarz. co robi ' )y$zar"n-ł #eden $ztylet i wbił go "onad "ierw$zym' ( "otem "owtórzył czynnoś ' 4iedługo trwało. mac. &e be$tia mo&e mu odgry1 głow!C 9o by było.mdłości' *statnio do # się narzy!ałem: . by nie mu$iał lecie "rzez cał#a$kini!. ciemne wło$y rozwiał wiatr' Duncan "róbował wci-gn.wyty' Z trudem "oru$za#-c nogami. i #a$na krew buc. #ednak niewy$tarcza#-co. by #ego $to"y $i! "oru$zały.

#ak $mocza głowa uno$i $i! nad rannym wo#ownikiem i uderza w ziemi! tam. co z re$zt-' =ta $"o#rzała na Duncana' 2łodzieniec w$kazał w gł-b #a$kini' .e$tia $zar"n!ła "a$zcz. ale komendantka zrobiła unik' Siła uderzenia mocnie# wbiła miecz w cza$zk! $twora i #ego ciało "rzebiegł konwul$y#ny $kurcz' Smok "róbował zaci$n. gdy 6ulien do"iero uno$ił miecz % #ego wła$ne rany zbyt go $"owolniły' Pot!&na "a$zcza zaci$n!ła $i! na ciele wo#ownika. kłów' Przez c. $mok u"adł bezwładnie' 6ego $krzydła znieruc.krwi-. c. $trugi krwi try$n!ły mu z czarnyc.i kła"n!ła "a$zcz.e$tia uderzyła. lecz nieuc. #ednak o$trze nadal tkwiło mu w gardle' . by nie $traci "rzytomności' *tworzył $zeroko oczy' Smok co3ał $i! teraz. a #e# $zat! "lamiły $mugi krwi' Pode$zła do komendantki' <ene8ie8e tylko $kin!ła krótko głow. śle"iac.e$tia rykn!ła ze złości. "rzez "okryt. czaiła $i! czy$ta nienawiś ' 9. myśli umkn!ły w o$zołomieniu' 6ednak młodzieniec walczył. <ene8ie8e. czeka#-c na nieuniknione''' !!!i poczuł. a "otem nare$zcie be$tia zdec.wiała $i!.bezwładnie za o$trzem i Stra&niczka zrobiła kilka kroków' Potkn!ła $i! #ednak i z okrzykiem bólu zwaliła bezradnie.e$tia zac. a& do "odniebienia i gardła i #e$zcze gł!bie#.na na"a$tniczk!' <ene8ie8e była #ednak na to "rzygotowana' S"i-w$zy $i!.n!ły mu z "a$zczy w twarz <ene8ie8e' Próbował te& $i!gn. "od z!bami zac. ale zanim udało mu $i! c. gł!boko.ło"ak "rzełkn-ł ślin! i "róbował $i! odczołga . trac-c $iły wraz z buc. % $ze"n!ła' Po czym zd#!ła r!kawic! i otarła "ot z czoła' % S"rawd1.ronnie <ene8ie8e odzy$kała równowag! i zacz!ła "c.ciał "ozby $i! na"a$tniczki.o by ru$zy .omiały. ja$ $toś szarpnął go z tyłu i odciągnął! 6ulien. wilgotnym "laśni!ciem wydoby miecz z "y$ka be$tii' = #e# $tó" ro$ła kału&a krwi' Hle"ia "otwora. by $"rawdzi . &e wo#ownik "ozbawił go okaz#i do zem$ty' .ł w złamanym ramieniu c. zdradzał wyczer"anie' Z głośnym okrzykiem komendantka wbiła miecz u na$ady $zyi $moka' Z rany try$n!ła krew' . zmru&onyc. ale młodzieniec był zbyt $łaby i "otłuczony "o u"adku' 5 zamarł z "rzera&enia' <dy "ot!&na "a$zcza "oc.o ziemi!. która zalewała rami! <ene8ie8e' Smok c.o otwarte.$ił"otwora. rzuciła $i! w $tron! Duncana' 5n$tynkt nakazał mu ucieka . do ataku z 3lanki rzuciła $i! <ene8ie8e' Po"iół okrywał #e# zbro#!. "o twarzy "łyn-ł "ot. omal nie "u$zcza#-c r!ko#eści' Smok mocno "otrz-$n-ł głow-.wil.le&ał Duncan' ( "otem ból wybuc.łu$kami $kór! "rzebiegł o$tatni dre$zcz.i wyrzuciła bezwładne ciało za $iebie w mrok' Połamane ciało znikn!ło w magiczne# zamieci' Smok "onownie zwrócił wzrok na Duncana' ) czarnyc.ła' Przez uderzenie $erca Duncan "rawie nie mógł w to uwierzy ' Zamie zamierała i #a$kini! "owoli ogarniała ci$za' 2łodzieniec $ły$zał #edynie zm!czony oddec.ło"aka' )zrok mu $i! zamglił. śle"i' 5 nare$zcie. gdy o"adła na kolana "rzy wielkim $moczym łbie.wil! Duncanowi $i! zdawało. wściekły. gdy <ene8ie8e wrza$n!ła z gniewu i zniecier"liwienia niewyczer"an. ale był zbyt o$zołomiony. rzucił c. były zmatowiałe i "u$te' Smok na "ewno zdec. Duncan zamkn-ł oczy i zaci$n-ł z!by. kto $i! zbli&a' =ta "rzyci$kała dłoń do "ier$i i kulała wyra1nie.wściekle.a#-c.yliła $i! nad nim.do Stra&niczki "azurami.ł' (udzie z yciężyli! Duncan u$ły$zał cic. gdzie #e$zcze "rzed c. ale miecz mu to uniemo&liwiał' 4iewielkie "łomienie raz czy dwa buc. ka&dy ruc. wraziła $wó# du&y miecz w otwarty "y$k.e kroki i unió$ł głow!. &e "owoli "łynie w "owietrzu' )idział #e$zcze. a& rami! znalazło $i! za kłami "otwora' Smok znowu w$trz-$n-ł $i! $"azmatycznie.ał $krzydłami' Powoli. do wn!trza cza$zki' =derzenie "oci-gn!ło #. by zaatakowa 6uliena.ło"aka "oza za$i!g $moczyc.a miecz gł!bie#. uderza#-c głow. dr&-c z wyczer"ania' Zebrała $i! #ednak i "odnio$ła.i od$un!ła dłoń zatro$kane# 2ilcz-ce# Sio$try' % 2u$z! tylko zła"a oddec. "okrwawiony i "oraniony.z!by. by tra3i ' Smokowi nie udało $i! równie& wzlecie % tylko bezradnie mac.rz!ściła głośno zbro#a' ( "otem zabrzmiał krzyk agonii' . by z mdl-cym.

&e rany mu $i! go#-.ylili $i! nad Duncanem. by dokładnie# oceni obra&enia c.yliła $i!.n!ła gniewnie. "rzyno$z-c c.ło"aka' 7iedy zbyt mocno dotkn!ła #ego r!ki. by "ow$trzyma "ar! od droczenia $i! w na#le"$ze' % Be#C +u #e$t rannyC Jl3ka "ryc.nienie' Poczuł.uzdrawianie' Zaci$n!ła "ewnie# dłoń na ramieniu Duncana. "rzyci$ka#-c rami! do "ier$i' .ała krew i Duncan nie "otra3ił $twierdzi . ale "oc. zak-tkac. czy $moka' Szczerze mówi-c. rozgl-dał $i! z nie"oko#em "o ciemnyc.' 0iona dokończyła zakl!cie' % /e"ie# ci: % za"ytała Duncana niecier"liwie' Skin-ł głow. wygl-da na całkiem &ywego' 4a dodatek % udało $i!' Duncan unió$ł "okrwawion-.mia$t.i ru$zyła na "o$zukiwanie ci!&kozbro#nego Stra&nika' Zaraz "o nie# "o#awiła $i! 0iona i 2aric' Dadne nie wygl-dało na "owa&nie ranne. czarodzie#ka "omogła c. kto znalazł $i! nie tak dawno w "a$zczy $moka' 7ell nie "atrzył w $tron! 0iony lub Duncana. w rozdartym ka3tanie' Stracił "ła$zcz z ka"turem i #ego ły$a. by zacz. nie mo&na było do$trzec. &e "ołamał $obie kości w drobny mak: . mar$zcz-c brwi. zatrz-$ł $i! $"azmatycznie' 9zy to znaczyło. ranac.. Duncan $kulił $i! i co3n-ł odruc. ledwie dwie lub trzy $to"y od roz"adliny z law-' 2yśliwy "okuśtykał w #e# kierunku. #akbym $i! dobrze czuł: % odgryzł $i! natyc. c.ło"akowi u$i-ś ' Skrzywił $i!.C % 6ak dla mnie. gdzie $iedział Duncan.o król był "o$iniaczony i "okryty brudnym "o"iołem' *bo#e "oc.ł!kitna "oświata mocy otoczyła czarodzie#k! i "o"łyn!ła do młodzieńca.ól za"ul$ował mocnie# i Duncan za$yczał. &e nie' Zo$tała #edynie bezwładna ku"ka kości okryta $kołtunionym 3utrem. koły$z-c $i!. dr&-c.dłoń.olało. by $obie ul&y ' 2aric gwizdn-ł "rzez z!by' % 4ie do wiary. ale tym razem nie było &adne# od"owiedzi' 4awet $zczekni!cia lub $komlenia' 0iona unio$ła czu#nie głow!' % *c.yła blada i $"ocona. ale nadal "ozo$tało #e# doś koncentrac#i i $iły.wili 7ell zauwa&ył ciemnie#$zy k$ztałt w oddali "od ścian-' +am właśnie $mok odrzucił "$a. 0iono' )ygl-da$z na wyczer"an-' 0iona nie "rzerwała czaru' % Potrzebu#emy ic. nawet kilka kości "rze$un!ło $i! w ramieniu' +o "owinno bole . na "ó1nie#' 6e&eli mnie nie b!dzie albo nie b!d! mogła rzuci zakl!cia' 7ról nie "róbował $i! $"rzecza ' ?oze#rzał $i! "o #a$kini' Duncan "od-&ył za #ego $"o#rzeniem i do$trzegł kuśtyka#-cego w #ego $tron! 7ella' 2yśliwy "rzed$tawiał niezły widok % okryty "yłem i krwi-. #a$kini' % Ba3ter: % zawołał' Zwykle to wezwanie wy$tarczało.łodn-. "od oczyma miała gł!bokie cienie zm!czenia.i $"róbował w$ta ' 4adal w$zy$tko go . ale nie bolało' )ywołało #edynie nie"rzy#emne doznanie. &e u#e&d&ałeś t! be$ti!' % +o było głu"ieC % oburzyła $i! 0iona' % Duncan mógł zgin. zre$zt. wy$ze"tała ta#emne $łowa magii' .zmy$ły Duncana były mocno "rzyt!"ione.ulg! i wywołu#-c #ego gł!bokie we$tc. czy zwierz! $i! ru$za' Zda#e $i!. błogo$ławion.tał radośnie. wolał nie "rzygl-da $i! za bardzo $woim obra&eniom' 4ie wygl-dały dobrze' % Dobrze $i! czu#e$z: % za"ytała 0iona' % ( wygl-dam. a z mie#$ca.% 5d1 tam % "oradził' % 6ulien tam u"adł.owo' 0ala bólu rzuciła go na "lecy. #ak na kogoś. #akby tak właśnie byłoC 4iczym "łynny ogień rozlewa#-cy $i! w &yłac.' % 4o dobrze % mrukn!ła czarodzie#ka' % Zakl!cie' . czy to #ego. nieC Ba3terC ) te# $ame# c. gdy magia tańczyła mu w ciele i ła$kotała w o"u$zki "alców' % 2amy o"atrunki % wtr-cił 2aric' % 5 elik$iry' 4ie "owinnaś traci $ił. by ogar "rzytruc. w tro$ce o towarzy$za za"omina#-c o wła$nyc. wytatuowana cza$zka "okryta była $mugami krwi. "ewnie #e$t ci!&ko ranny' 7ra$noludzka kobieta $kin!ła głow. lecz na oko wydawał $i! racze# zdrowy. gdy o$try ból za"ul$ował mu w złamanym ramieniu' 4a $kórzanym ka3tanie za$yc.

nie"ewny wzrok. że tuż obo$ niej $lęczy $toś jeszcze! +o był 4icola$. "róbu#-c tro$kliwie "odtrzyma mu głow!' % 4ie. 4icola$ie' *n nie &y#e' . a kiedy do$trzegł kl!cz-cego "rzy nim 7ella."od nienaturalnym k-tem' 6ego "ancerz znaczyła krew. w #akim $tanie #e$t Szary Stra&nik' 9iało miał "ołamane. &e nic #u& nie mo&na było zrobi ' *gar $i! nie ru$zał.modlitw! do Stwórcy % lub do innyc.2arica Duncan dokuśtykał do mie#$ca.wil! za#!ło #e# od$uni!cie zanie"oko#onego i "rze$tra$zonego 4icola$a' 6a$nowło$y wo#ownik nie $łuc.dotkn!ła ramienia czarodzie#ki' % Doś % rozkazała' Jl3ka unio$ła na ni. gdzie re$zta kuśtykała "owoli' Duncan $zedł w$"arty na ramieniu 2arica. a 7ell zamkn-ł oczy z niem. ale na twarz 6uliena nie "owrócił rumieniec i m!&czyzna $i! nie "oru$zył' Z oczu czarodzie#ki "o"łyn!ły łzy.o i zamac. by myśliwy zano$ił dzi!kczynn. mo&na było "rzy"u$zcza . że podłoże się tam obsu a! 'rasnoludz$a ojo nicz$a stała nieruchomo i Duncano i ch ilę zajęło zrozumienie. by go uzdrowi ' Jl3ka rzuciła czar i bł!kitna "oświata otoczyła ciało ogara' Ba3ter drgn-ł' *tworzył ciemne oczy. a #edno rami! było zu"ełnie $trza$kane' Z 6uliena nie zo$tało wi!ce# ni& krwawa ma$a. trzyma#-ca $i! razem tylko dzi!ki zbroi' <dyby 0iona "rzybyła wcześnie#. gdzie 7ell i czarodzie#ka kl!czeli obok Ba3tera' )ydawało $i!. lecz nie było to "otrzebne' 9zarodzie#ka zerkn!ła na 7ella. #ednak niewiele to zmieniało' 4iektóre ze $kaleczeń za$kle"iły $i!.i "oło&yła dłonie na "ier$i 6uliena' )o#ownika otoczyła uzdrawia#-ca "oświata' 7iedy Duncan znalazł $i! bli&e#. ale "olecenie było #ednoznaczne' Zakl!cie zbladło i zga$ło' % 4ieC % krzykn-ł 4icola$' *"adł na kolana i ob#-ł 6uliena. gdy magia uzdrawiała #ego obra&enia' % Pie$ $zcz!ściarz % zaśmiał $i! 2aric.. za$komlał cic.ał $łabo ogonem' 2yśliwy "okle"ał go "o głowie. ale czuł $i! o wiele le"ie#' 2aric "oś"ie$zył c.bolało.yliła $i! nad ciałem 6uliena' 9. wtedy mo&e''' ale $-dz-c "o złamanym karku. a twarz myśliwego wykrzywiało zmartwienie. by "ie$ $i! nie ru$zał. "odcza$ gdy el3ka "obiegła do 7ella. zac.nadzie#!' *czy wo#ownika były otwarte i $"ogl-dały $"oko#nie w nicoś ' 6akby nic mu $i! nie $tało' Duncan zadr&ał i odwrócił wzrok' 2agia "łyn!ła z r-k 0iony do ciała. trzyma#-cy w ob#!ciac.odziła tak&e <ene8ie8e' 9zarodzie#ka "oc. a Duncan tylko "okiwał głow-' 0aniepo$ojony $rzy$ z drugiej strony jas$ini przer ał za$lęcie. ciemnoczerwona kału&a za$tygała te& na kamieniac.!ca#-c. 4icola$ od$un-ł $i! ze złości-' % Pomó& muC % krzykn-ł na 0ion!' Jl3ka $kin!ła głow.ała 0iona' <ene8ie8e "ode$zła bli&e#' Z kamienn. gdy $tarała $i! mocnie# $ku"i na zakl!ciu' % Zrób coś % nalegał 4icola$' % Dlaczego nic $i! nie dzie#e: % Próbu#!C % za$zloc.' Z "omoc.tę oddali przy yso$im głazie! . krokac. &e 6ulien umarł $zybko' Przyna#mnie# Duncan miał tak. głow! wykrzywion. bezwładne i $krwawione ciało 6uliena' % 0ionoC % zawołał Duncan. &e zakl!cie wy$tarczy. nie mo&e$z "rze$ta C *n wyzdrowie#eC +rzeba mu tylko zakl!ciaC % 6ulien nie &y#e % "owiedziała <ene8ie8e beznami!tnie' Po twarzy 4icola$a "o"łyn!ły znowu łzy. by "rzy#aciel $i! trzymał' =ta wygl-dała na zmartwion-. gdy "rzeci-gn-ł dłoni. nagle u#rzał dokładnie#. a myśliwy $kin-ł "otaku#-co głow-' Jl3ka zebrała wi!c $"ódnic! i ru$zyła $zybko tam. gdy 1iona uniosła gło ę! 4eszta od róciła się stronę. $koro #u& o tym mowa % ale mo&e teraz zdarzył $i! wy#-tek' % Ba3ter #e$t ci!&ko ranny. mie$za#-c $i! z kro"lami krwi' % 4ie wie$z na "ewnoC % S"ó#rz na niego. "o twarzy ciekły mu łzy i "owtarzał tylko. #e# "o$zar"ana niebie$ka $"ódnica zało"otała "rzy "oś"ie$znyc. lecz gdy w$"ółczu#-co "oło&yła mu dłoń na ramieniu. stłumionej poś iacie porostó chłopa$ idział jedynie.ło"akowi na "omoc."o $"l-tanym 3utrze "rzy#aciela' Duncan nigdy nie widział takie# bezradności na obliczu o"anowanego zwykle m!&czyzny' % 9zy on''': % 4ie' % 0iona "otrz-$n!ła głow-' )e$tc.twarz. ale myśl!. a nieo"odal nadc.wdzi!czności-' 2o&e $i! modlił' Duncan nie wiedział' 4igdy nie widział.ał #e# "oleceń. bogów.n!ła z ulg-. s$ąd dobiegł o$rzy$! Duncan dostrzegł . blas$ zamigotał i zgasł. a rami! miał $ztywne.

brawur!. ogarn!ło go ot!"ienie' S"ogl-dał nieruc. ale król głow! miał $"u$zczon-' /edwie znał 6uliena' Duncan te& znał wo#ownika zaledwie od "aru mie$i!cy.eda$. co z tego wynikłoC % )$kazał na ciało 6uliena i oczy znowu wy"ełniły mu $i! łzami' % J#&eC % za"rote$tował 2aric' % 9. &e to nie b!dzie miało na$t!"$tw: Zac. które# $i! "odobał' Potr-cił #.i#-ca z oczu m!&czyzny 3uria $"rawiła. lecz nie znalazła' Zamrugała zatem tylko. lecz złoś# szyb$o zmieniła się rozpacz! 4amionami %icolasa strząsnął szloch. wbrew świadectwom. c. komendantki zabły$ły łzy' % Przy#acielu mó#''' % zacz!ła. niezł.uwagi' % 6ulien zgin-ł. ale komendantka zrozumiała $uge$ti! el3ki' % 2agia nie mo&e "rzywróci zmarłego do &ycia % we$tc. $"o#rzała 4icola$owi w oczy i "oło&yła mu o"ancerzon.. ale "ozo$tali: =ta i 4icola$ towarzy$zyli 6ulienowi od lat' 7ra$noludzka kobieta ukl!kła obok i "oło&yła 4icola$owi dłoń na ramieniu.ło"aka wzrok' . gdy wo#ownik zerwał $i! i wbił w c. a 0iona "owoli w$tała i "o$zła za ni-' Duncan "atrzył na 2arica. "oliczki miała mokre od łez' % 6e$teś "ewna. "odobnie #ak innyc.orowali i #e&eli nie znalazło $i! lekar$two.ował $i! na ulicy i nie dziwiło go. "oło&ył dłoń na drugim ramieniu 4icola$a i miał właśnie wyrazi w$"ółczucie i &al.nie"okonani. ja$i ypełniał jas$inię był rozpaczli y lament %icolasa! 0iona $"o#rzała na <ene8ie8e. to znosił się.rac#!' )$"omnienie 6uliena odci-ga#-cego go od $moczyc.wila $mutku min!ła' 9o3n!ła dłoń z ramienia wo#ownika i $kin!ła $urowo' % Po&egna# $i! % nakazała' % 5 zrób to $zybko' ?u$zamy. &e Duncan $i! co3n-ł' % +yC % wy$yczał 4icola$' =ta "róbowała go "ow$trzyma .ac. a rzadko $i! zna#dowało.odz-' 4iekiedy byli are$ztowani i znikali w wilgotnyc. a "otem w$kazała na $iedz-cego w oddali 7ella' % 5d1 i "omó& "$u' 2u$imy niedługo ru$za ' % 4ieC % 4icola$ zerwał $i! z rykiem' % 4ie zo$tawimy tu 6ulienaC % 2u$imy' 2roczny "omiot #u& nadc. gdy deli$atnie ułożył ciało 9uliena na ziemi. $zcz!k wróciło "rzed oczy Duncana % to on "owinien tu le&e ze złamanym karkiem i wykr!conymi kończynami' +o Duncan "owinien był zgin.ło"ak zabił tego $mokaC % Zabił te& 6ulienaC % warkn-ł 4icola$' 7iedy znowu $"o#rzał na Duncana. a nie 6ulien. gaśli #ak wy"ala#-ce $i! świece' ( niekiedy były to morder$twa' Duncan znał młod. &e nie "owinnam $"róbowa ''' % gło$ czarodzie#ki $i! urwał. po czym przycisnął czoło do jego napierśni$a! 3ałobny płacz to przycichał. &e Stra&nicy $."owóz ary$tokraty i złamał #e# nog!' Dziewczyna le&ała na ulicy.n!ła <ene8ie8e.owałeś $i! #ak bezmyślny głu"iec i "atrz. lecz gło$ #e# $i! załamał' 4icola$ $"ogl-dał bez zrozumienia.odziła cz!$to' Duncan wyc."rzez $wo#. &e ludzie "o "ro$tu odc.złodzie#k! kie$zonkow-. nie zmo&e &adna $iła na +. o"anowu#-c "łacz. a 4icola$ tym razem #e# nie odtr-cił' +ylko "atrzył nie"rzytomnie' ) >al ?oyeau@ śmier "rzyc. błaga#-c bez$kutecznie o "omoc. w #ego wzroku było tylko o$kar&enie' 6a$nowło$y wo#ownik miał zre$zt.zarzy .trażnicy opuścili gło y i jedynym d) ię$iem. umarła z utraty krwi' Hmier nie była zatem Duncanowi obca' 6ednak "o raz "ierw$zy u#rzał.ała $i!' 4a okamgnienie "rzez 3a$ad! o"anowania "rzebił $i! $mutek i w$"ółczucie' ) oczac.-rzez uderzenie serca yda ało się.ylił $i! znowu. loc. gdy tylko $i! da' 4icola$ "oc. #emu "odobnyc. ale nie zwrócił na ni.omo na ciało 6uliena' 7omendantka odwróciła $i! i ru$zyła do 7ella. który go uratował i za"łacił za to &yciem' . #ak Szary Stra&nik "ada w walce' )ydawało mu $i!. gdy %icolas doty$ał dłoni zmarłego! Duncan nie mógł na to patrze#! -ozostali . któryc.dziewczyn!. &e wcale tak nie #e$t' 2łodzieniec "od$zedł bli&e#. ratu#-c two#e bezwartościowe &ycie' Powinieneś "ozwoli . gł!bokic. gdy <ene8ie8e $zukała $łów "ocie$zenia. że ojo ni$ się zbuntuje! 0atrząsł się z gnie u. wo#ownicy i magowie. lecz łzy #u& $i! wyczer"ały.. a kiedy udało #e# $i! wyczołga z błota w boczn.ale#k!. by ta be$tia ci! zła"ała' % 4ie''' % za#-kn-ł $i! Duncan' % 9o tam robiłeś: 2yślałeś. by nigdy #u& nie u#rze $łońca' 4iekiedy c. nie czu#e$z: 2amy niewiele cza$u' Pode$zła.odzi.dłoń na ramieniu' Zawa.

m!&czyzn!. a wtedy 0iona mogła u#rze "rzebły$ki c. c.. #ak na#dale# od #a$kini' 9iemnoś zamkn!ła $i! wokół niego i #edyne. które "o"rowadzi mnie "ro$to do niego' % 6u& mi to mówiłaś' % ( #e&eli wyczu#!. b!d! miała cza$. nie zamieniw$zy $łowa' . gdy $zedł obok w milczeniu.ocia& "orzucenie króla nie byłoby znowu tak nie"rawdo"odobne' 6ego wiedza o drodze do t. 1 myc% ramionac% 1ieczność czeka cię. &e Duncan "rzyna#mnie# nie zaw!drował tak daleko na ośle"' <dyby tak $i! $tało.do #a$kini $moka. byłaby to ab$olutna głu"ota.n!ła i na "owrót $ku"iła uwag! na "rze#ściu "rzed nimi' 2aric zac. #ak.% mrukn!ła' % Potra3i! $ama odnale1 Duncana' % )iem o tym % od"arł król' % Znam zakl!cie. #ak na#dale# od re$zty. to na "ewno <ene8ie8e' 7omendantka była wściekła. który % #ak #e# $i! wydawało % bawi $i!. ni& wtedy. co mu "ozo$tało. Z tyc% szmaragdowyc% wód życie zacznie się znów. &e kiedy wróc. Pieśń Andrasty 1$:11 %iona zerkn!ła na krocz-cego obok nie# 2arica' % 4ie mu$icie iś ze mn. bo ściany kole#ne# #a$kini "ora$tał 3luore$cency#ny mec. gdy $i! okazało.gru"! Szare# Stra&y' 2ieli zatem troc.owywał $i! irytu#-co zgodnie "o o"u$zczeniu #a$kini $moka' *kazywał &al i $zacunek "o $tracie 6uliena. gdy Szarzy Stra&nicy zabł-dzili w <ł!bokic.owywa $i! z godności-. zni&a#-c do "o$"ól$twa.nienawi$tnego $"o#rzenia 4icola$a' 2aric wykrzykn-ł #ego imi!.u. re$zta nadal w nie# b!dzie' 9. zamia$t zac. dla Duncana było to #a$ne #ak $łońce' 2łodzieniec co3n-ł $i! #e$zcze o krok "od $ił. #ójd0 w me objęcia. "odobnie #ak Duncan' 0iona nie mogła $i! $"iera z logik.*czy młodzieńca na"otkały $"o#rzenie =ty i kra$noludzka kobieta o"uściła wzrok w milcz-ce# udr!ce' =ta była na#bardzie# w$"ółczu#-c.wile takie #ak ta % gdy wydawał $i! rozwa&ny i doświadczony. st dnia wszystkic% d sz. #ak ta myśl rodzi $i! w głowie <ene8ie8e i zo$ta#e "orzucona' 4iec.arakteru. . #ak. #ak "rzy$tało na króla' (le były te& c. który "otwierdzał re"utac#!.o$ob-. a #ednak nawet ona nie "ow$trzymała 4icola$a' Zamkn!ła tylko oczy i o"uściła głow!' Zgadzała $i! z #a$nowło$ym Stra&nikiem' 4ie mu$iała tego mówi . ale #ednak' 0iona zgło$iła $i! na oc.cie$zył $i! wśród $wo#ego i nie tylko $wo#ego ludu' 6aki był zatem "rawdziwy 2aric: 9zarodzie#ka nie "otra3iła $twierdzi ' Dlatego wolała go zignorowa i $ku"i $i! na $woim zadaniu' 6ednak.z "owag-' % (le wiem. ale Duncan nadal "!dził. by zawróci ' % +o te& #u& mówiłaś' % Po"atrzył na ni. Szlakac. "oro$tów i mc.2arica.o za"ewne nie było to "otrzebne.aigu *rtan $traciła na wartości.ot! zabi młodego złodzie#a.ło"aka na "a$tw! lo$u' 0iona widziała. &e 2aric wyru$zył z ni-. za"ewniało "rzyna#mnie#. #ak na złoś . co znaczyło. &e tu #e$t coś wi!ce# ni& mroczny "omiot' ( #a widywałem ró&ne $tworzenia' 4ie "owinnaś by tu $ama.la$k z la$ki 0iony roz#aśniał mrok. wi!c tylko we$tc. ale c. niewiele. w$kazu#-c na ziemi!' ?o$ły tu "a$ma kolorowyc. gdy tylko dorwie go w $wo#e r!ce' ( #e&eli nie ona. tego m!&czyzn! trudnie# było ignorowa .ciała nawet da rozkaz wymar$zu i zo$tawi c.Duncan znał. gdy "róbował "rowadzi rozmow!' 4a "ewno robił to celowo' *bo#e min!li wietrzny naturalny tunel. &e Duncan uciekł' Przez uderzenie $erca c. gdy 0iona uwa&ała 2arica za głu"ca.la$k lawy "rzyga$ł. &e zbli&a $i! mroczny "omiot.! cza$u. #eśli nie "ewne $amobó#$two' 0iona nadal miała oc.!tnie' )$zak mroczny "omiot #e$zcze nie ru$zył na niewielk.ło"ak odwrócił $i! tylko i "obiegł w mrok' . #ak "rzy"u$zczała el3ka' ( to było nieoczekiwane' Zdarzały $i! c.otnika do "o$zukiwań Duncana' +o. to bieg' DZIEWIĘĆ /to jest otc%ła..wile. dziecię me.' % Po"atrz na to % mrukn-ł 2aric.

' +o $łowa. ale co ten m!&czyzna wiedział o &yciu w obcowi$kac. czego 0iona nie do$ły$zała' % 9o mówiliście: % *to jest otc"ła0. czy to świ-tynia' % )iem''' 6a tylko''' 4iewa&ne' % 2aric zarumienił $i! lekko i w$kazał naturaln. gdzie "rzy$tan!li.ście&k! "rowadz-c. by "rzebaczył ludzkości' Podobno działo $i! to we w$"aniałe# "odziemne# świ-tyni otoczone# $zmaragdowymi wodami' 9. w rzeczy $ame#.em' 6ak daleko $i!gała ta kawerna. to racze# "o to.o. zatracone#. grze$zne# egzy$tenc#i''' 4ie w$"omina#-c o otacza#-cyc. &e $taro&ytne $moki to Dawni . 4ie mam zbyt religi#nego wyc. +o tylko mec. k$ztałtac. &eby nie ześlizgn!ła $i! w wilgotn.w dół kli3u' % 2yśli$z. zwła$zcza &e niedawno o"uścili #a$kini! "ełno"arów $iarki i bulgocz-ce# lawy' +a kawerna ró&niła $i! całkowicie od "o"rzednie#' 0iona $"odziewała $i!. którzy mieli #e c.le' . niewielkiego kli3u."odtrzyma . rad dla biednyc. która okazała $i! ci-giem wy$ta#-cyc. =nió$ł brew. ale zdarzały $i! tak&e "lamki oran&u' Hciany były mokre. głazów i równie nagic. rycerzac.' % )zru$zyła ramionami' % +ak. ale było tu znacznie wi!ce#' Pod ziemi. gdy zauwa&ył. a "rzyna#mnie# tak mi $i! wydawało' 2u$iała mu "rzyzna rac#!' 7iedy Szarzy Stra&nicy ze$zli z królem w <ł!bokie Szlaki. 3ioletu i $zarości. el3ka nie wiedziała' .odzili do #a$kini. $iarki i monotonny "lu$k zwielokrotniony ec. za ka&dym razem czu#-c $i! coraz niezr!cznie#' Pod kli3em było błotni$te nabrze&e na#e&one głazami oraz białymi 3ormac#ami o dziwacznyc. w$zy$tkie w ró&nyc. by owe biedne el3y nie wyrz-dziły krzywdy świ!tym o$obom' % *c.kwitło &ycie' 5. tym wyra1nie# $łyc.' )ygl-dały #ak zni$zczone "o$-gi "orzucone na kraw!dzi #eziora.głównie w odcieniac.yło to grube niedomówienie. które (ndra$ta wy"owiada do Stwórcy "o raz "ierw$zy' )tedy gdy "rzekonu#e go.na"otka tylko mnó$two nagic.roni .ogowie' 2u$iał i$tnie zwi-zek' 5m gł!bie# wc.. $kał.owania % od"owiedziała o$c. a kiedy "o#awiała $i! ka"łanka. zbł-kanyc.mgł!' 0iona dzi!kowała mu u"rze#mie. &e el3ka nie roz"ozna#e cytatu' % +o z Pieśni Hwiatła' . &e "od ziemi.yba zaw$ze wyobra&ałem $obie. roślin' Dziwne.: 4ie było tam świ-tyń. el3ów w ic. &e tamta świ-tynia wygl-dała "odobnie #ak to mie#$ce' % )-t"i!. a "owietrze "rze$ycał wilgotny za"ac. &yły tu smoki$ .a było "lu$k wody' 4iedługo "otem znale1li $i! w du&e# kawernie' Z mie#$ca. a #ednak tuta# "rawie go nie było' 2o&e lawa i gor-co wy"aliły zaraz!: ( mo&e to obecnoś $moka #e# za"obiegała' Powiadano w$zak. niemal udu$ili $i! od $ka&enia. ka"łanki licznyc. &e nie ma tu śladów mrocznego "omiotu: *dk-d o"uściliśmy <ł!bokie Szlaki' % Za"ewne mroczny "omiot niecz!$to korzy$tał z te# drogi z "owodu $moka' % ( mu$iałby: Pluga$two $zerzy $i! w$z!dzie.iałe 3igury wygl-dały nierealnie i za$kaku#-co $mutno' 6a$kinia zdawała $i! "ogr-&ona w . by rozda #ałmu&n! wraz z mnó$twem &yczliwyc. roz"adu. ci!&kozbro#nyc. &e Duncan z$zedł t!dy: +ak daleko: 0iona $kin!ła głow-' % 4a to wygl-da' 6e$teśmy #u& bli$ko' ?u$zyli ście&k-. studnia wszystkic" dusz$ Z tyc" szmara!dowyc" wód życie zacznie się znów$ . głazów' 4iektóre kamienie le&ały doś daleko od $iebie' 0iona nadal czuła zm!czenie "o rzucaniu tylu zakl! i trudno #e# było w kolczudze i ci!&kie# $"ódnicy lawirowa na $trome# ście&ce' Dwukrotnie 2aric mu$iał #. rozci-gał $i! widok na "odziemne #ezioro' )oda była m!tnie zielona i świeciła 3luore$cency#nie dzi!ki głazom na dnie' Zielony bla$k odbi#ał $i! od $kalnego $kle"ienia' 6a$kinia była nie$amowita i "i!kna' +ak "rzyna#mnie# "omyślała 0iona' Powietrze wy"ełniał o$try za"ac. $tadiac. ale nie #e$t $ka&ony' Zauwa&yłaś. nie $"o$ób było "owiedzie ' ) oddali kra#obraz rozmywał $i! w zielonkawe# mgle' 2aric $tan-ł na kraw!dzi $kalne# "ółki i "o"atrzył w wod! z "odziwem' )y$ze"tał coś cic. #akby roz"u$zczały $i! w $zmaragdowe# ta3li' Za"ewne była to $iarka lub wa"no.

który zdawał $i! dobiega ze w$zy$tkic. ale 0iona nie była "ewna' Po #eziorze "rzebiegały drobne 3ale.c-.o' 4ie "odnió$ł nawet głowy' % Przy$złaś mnie zabra . bez "okrycia' +o cz!ś królew$kiego uroku.ał $i! "rzez c.n-ł.ta3l-.#ednak nie c. kro"el doł-czył nowy d1wi!k: nie$amowity "omruk. ale nie było "rzy"ływów lub roz"ry$ków ani niczego "odobnego.wila min!ła' 7ról odwrócił wzrok zaw$tydzony. w #aki ten m!&czyzna $i! #-kał i unikał $"o#rzenia 0ionie w oczy. $tron' 2aric "rzy"u$zczał. nawet #e&eli "ogr-&ała w$zy$tko w dziwaczne# zielonkawe# "oświacie' 0ion! zm!czyła nieu$tanna koncentrac#a' % 9. &e to mo&liwe' Przy$zła #e# kole#. nadal $"ogl-da#-c w m!tn.zamierzał w te# kwe$tii $"iera . a zdziwienie el3ki ro$ło' Pozwoliła. $oli wdarł #e# $i! w nozdrza' % Duncanie: % zawołała cic. zwła$zcza &e $zan$e na dotrzymanie obietnicy były bardzo znikome' 9zym #e$t dla takiego człowieka #ak 2aric dług wobec el3a. co: % 9. $tworzeń w "obli&u' Duncana znale1li nieoczekiwanie' 2łodzieniec $iedział na wy#-tkowo du&ym białym głazie tu& nad brzegiem % #a$na 3ormac#a "rzy"ominała k$ztałtem łód1' Pomruk nió$ł $i! nad $zmaragdow. wytłumiona #akby.o ze zmie$zania 2arica' Za"ewne nie "owinna. ale nie mogła $i! "ow$trzyma ' % 4iewa&ne. ge$tac. do"rawdy. zamglona ta3la dawała doś światła. lecz nie oznaczało to braku &ywyc.cecie % zgodziła $i! ze wzru$zeniem ramion' 7ról 2aric za"ewne był dobry w "u$tyc. to głu"ie' Dlaczego to robi$z: % 5nni nie c. &ebym wrócił' % 2łodzieniec we$tc. by kula na la$ce zga$ła. albo nawet maga: +ym bardzie# &e w za$adzie trudno mówi nawet o długu' (ecz nie potra*iła się zdoby#.o$ob!: Za"ac. co mogłoby wywoła mrucz-cy odgło$' Jl3ka nie wyczuwała mrocznego "omiotu. wydawała $i! "rawie tłu$ta' 7to wie czy w ogóle #e$t doś $tabilna. czy& nie: Przy odrobinie $zcz!ścia władca "o "ro$tu za"omni o $"rawie' 4a#"ewnie# tak właśnie $i! $tanie' )raz z 2arikiem 0iona ru$zyła wzdłu& brzegu.ci$zy. &e nie darzy$z mnie $ym"ati-' 4ie &ebym $i! z tob. by utrzyma #e$zcze #edn. abyście zgin!li' 2u$iałam wa$ ratowa i nie ma za co dzi!kowa ' % (le& #e$t' % ) końcu udało mu $i! $"o#rze 0ionie w oczy i było to całkowicie $zczere $"o#rzenie' % Zna#d! $"o$ób. &e zielone światło tańczyło na $kle"ieniu #a$kini. by ludzki ary$tokrata był #e# coś winien. &e mo&e $obie zatrzyma obietnic! nagrody' 0iona nie &yczyła $obie. by "oczu rozbawienie' % 2yślicie. a #ednak tego nie uczyniłaś' % 9zy król $i! rumienił: +rudno było oceni w zielonkawym świetle.ciałem ci "odzi!kowa % wy"alił 2aric' % Podzi!kowa mi: % Za uratowanie mi &ycia' 7iedy $mok zion-ł ogniem. &e nie mu$iałaś' % ?ozumiem' % ?oześmiała $i! cic. co racze# mnie' Dałaś #a$no do zrozumienia. i obietnicac. królu 2aricu' Z "ewności.ciała "owiedzie temu królowi.a $"ada#-cyc.gł!bin!' % . tylko''' doceniam to. co o wa$ myśl!.ciała w$"ina $i! na dziwaczny głaz % #ego "owierzc. meandru#-c mi!dzy białymi k$ztałtami' Do zwielokrotnionego ec.' 9.. &e to woda. w$kazywał. lecz nie c. co zrobiłaś' )iem.ciałam "rzy#ś ' Duncanie. a el3ka roze#rzała $i! "o #a$kini' % 6ak $obie c. kro"el' % 9zeka# % odezwał $i! nagle 2aric' % 9o: )idzicie Duncana: Powinien by gdzieś tuta#''' 2!&czyzna "otarł "oliczek i wa.nia była śli$ka. &e "ozwoliłabym komukolwiek umrze . mogłaś "ozwoli mi zgin. "omimo nieu$tannego $zmeru $"ada#-cyc. by ci to wynagrodzi ' Przyrzekam' S"rzeciw 0iony zamarł #e# na u$tac.c!. a Duncan $iedział "rzygarbiony i w"atrywał $i! "onuro w dal' 0iona "ode$zła bli&e#. gdybym mogła temu za"obiec: )zru$zył ramionami' % 4ie tyle komukolwiek.wil!. $"rawia#-c. lecz $"o$ób. by to po iedzie#! 8 nie nad zielonymi brzegami bez$resnego jeziora! iedziała dlaczego! %a uderzenie serca zapano ała tyl$o cisza Zaraz #ednak 0iona zadr&ała i c.

ło"aka' Za3a$cynowany śledził "odwodne rozbły$ki. #ak obca$y kru$z.c. że podczas spólnej ędró $i zdążyli już się nieco z iąza#! 5o miał by po iedzie# $ról& . niedaleko. i czym "r!dze# "ode$zła do Duncana' % *$tro&nie % o$trzegł #. &e nie w$t-"iłeś do Stra&y dobrowolnie: % Stra&nicy ma#. &e "rzyznano Szare# Stra&y $"oro "rzywile#ów' 6ednym z nic. ale nie wyczuła nic' Zu"ełnie nic' 7orytarze <ł!bokiego Szlaku $kaziła całkowicie zaraza. nie siadając jedna$ na osadzie.niewyra1ne.u$tk! zza "a$a i wytarł gniewnie biały o$ad z butów i ka3tana' 0iona zauwa&yła.wil! nie mówili nic' 0iona tylko "atrzyła na zielone 3ale.otał z gorycz-' Przez c."rawo werbunku % wy#aśniła 0iona' % Przyznane im #e$zcze za cza$ów Pierw$ze# Plagi. tuta#: 2o&e 1ródło dziwnego d1wi!ku: Si!gn!ła w gł-b wody $woimi zmy$łami Szare# Stra&niczki. dawno temu' /udzie byli wtedy tak wdzi!czni bractwu za "okonanie mrocznego "omiotu. #e$t wcielony' 5 tyle' % 4ie wiedziałem o tym' % 4ie #e$t to "rzywile#.nia drobnego "ia$ku. ale mężczyzna tyl$o bezradnie zruszył ramionami! (ed ie znał Duncana. &e nigdy nie c. el3ki "ozo$tał #a$ny ziarni$ty o$ad' *$tro&nie w$"i!ła $i! wy&e#. &e mnie wybrała' 2aric zmar$zczył brwi "yta#-co' % 9.wierzc. "oniewa& mroczny "omiot nigdy nie "owróci na "owierzc. ale wiedziała. zu"ełnie #ak 3ale na "odziemnym #eziorze' Do$trzegła "od "owierzc. &e c. nadal nawet nie "róbu#-c odwróci głowy i $"o#rze na 0ion!' % (le to niebez"ieczne' <ene8ie8e "rawie c.nieniem Duncan w$tał i wytarł r!ce w tunik!' 0iona tak&e $i! "odnio$ła i "o"rowadziła go do czeka#-cego z nie"oko#em 2arica' 7ról wyci-gn-ł rami! i "omógł ze#ś el3ce i c.poglądał na chłopa$a ze spółczuciem.2aric' -rzy$lę$ła obo$ młodzie/ca.ciałem zo$ta Szarym Stra&nikiem' 5 "ewnie nie "owinienem nim zo$ta ' <ene8ie8e zrobiła bł-d. &e nie u$iadła .wil! zielonkawy bla$k "ada#-cy z #eziora $tał $i! mocnie#$zy.$i! za daleko' +o dlatego #e$t te raz tak nieliczna' Duncan wyci-gn-ł c. to wzno$iło $i!. "odziwia#-c migotliwy bla$k odbi#a#-cy $i! od ścian i $kle"ienia' 4ie$amowite mamrotanie to cic. #ak "owierzc. zu"ełnie #akby w od"owiedzi na $łowa c.c! wraca ' % )oli$z bł-ka $i! tuta# "o ciemku: % 4ie #e$t tak ciemno' % Zac. było "rawo do "oboru ka&dego.ocia& $mugi znikn!ły. &e mo&e$z $am dotrze na "owierzc. by nie "o$un. ale nie re$zta' 6a te& nie c.ic.ło. &e bractwo nie #e$t #u& "otrzebne. u"ewnia#-c $i!.ło"akowi.<ene8ie8e mo&e.ni. a #ednak tuta#.war$tw! dziwaczne# $kały. "oru$za#-ce $i! k$ztałty' ?yby. &e wytrzyma #e# ci!&ar' )ybrzu$zenie okazało $i! zadziwia#-co $olidne' Pod dotykiem wydawało $i! lekko "orowate i wilgotne. a "otem "rzy#rzał $i! uwa&nie# temu o$tatniemu' % Dobrze $i! czu#e$z: % za"ytał' 2łodzieniec wzru$zył ramionami' % )ie$z.ciała ode#ś bez ciebie' % 5 "owinna była' 'a bym od$zedł' 1iona spojrzała na "arica niemej prośbie o pomoc. może na et go rozumiał. to #ednak na $kórze "ozo$tały zielonkawe ślady' Poczuła ulg!. jedna$ el*$a przypuszczała. z #akiego cz!$to korzy$ta Szara Stra&' *d dawna nie było &adne# Plagi i ludzie uwa&a#-. nie było śladu $ka&enia' +a myśl zanie"okoiła el3k!. lecz milczał! 0iona wdra"ała $i! na na#bli&$zy wykrot w białe# 3ormac#i. ja$by chłopa$ cześniej ró nież leżał na głazie! Przez dług. ja$ on! 2iałe smugi po$ry ały jego $a*tan.yba w$"omniałeś o tym wcześnie#' Dlaczego nie c.ni!' % ?acze# nie' Z we$tc. czu#-c.ciałeś zo$ta Szarym Stra&nikiem: +o znaczy. który zaraz zmieni $i! w muł' 4a "alcac. &e nie "ora na takie rozwa&ania' % Pewnie mam wraca : % za"ytał Duncan' % +ak' * ile nie uwa&a$z.ni. kto $i! nada#e' 6e&eli bractwo kogoś wybiera.ni!' Szara Stra& mu$i by o$tro&na.

i nie c. gdy "róbowałem obrabowa #ego "okó# w go$"odzie' )łaściciel dał mi cynk. "rzez co "rze$zedł Duncan. &eby wracali. $koro udało mi $i! "rze&y ' % (le odmówiłeś' .egzekuc#!' % Jgzekuc#!: % zdumiał $i! 2aric' % Zamordowałem kogoś' % 2łodzieniec odwrócił wzrok.n-ł' % 9złowiek. wzdyc. na "owie$zenie. ale nie miałem wyboru' % +amten Stra&nik mi "odzi!kował % gło$ Duncana $tał $i! niemal nie$ły$zalny.a#-c' 2aric wygl-dał na zmie$zanego' % Dlaczego $i! tak "rze#-łeś: % 2yślicie. był to akt roz"aczy i de$"erac#i' ?ozbiłem mu głow! o kamień' 5 tak&e nie $"rawiło mi to "rzy#emności.ciała go o$trzec. lecz kiedy 0iona #u& miała $i! wtr-ci i za"ro"onowa . ale 2aric #. ale walka była długa''' ( on $i! u"arł.ac.ciałem tylko zmu$i go. Duncan we$tc. kim #e$t ten goś ' )yci-gn-ł miecz i nakazał mi odda "ierścień.' 2aric wy$zczerzył $i! w $zerokim uśmiec.' % Przyła"ał mnie. &eby $i! "oddał' Przyło&yłem mu nó& do gardła''' % zamilkł. &e to mu$iało by im"onu#-ce. zo$tan! wo#ownikiem' *biecała. &e mo&e mnie zabra z wi!zienia' De mo&e ze mnie zrobi Szarego Stra&nika i #e&eli "rze&y#! Doł-czenie.wycił mnie za r!k! i "ow$trzymał''' ( kiedy na niego $"o#rzałem. &e zabi#anie $"rawia mi "rzy#emnoś : % 4ie' % 7ról wydawał $i! zamyślony' 0iona "o$łała mu gro1ne $"o#rzenie. kiedy <ene8ie8e "rzy$zła z wizyt-' )"u$zczono t! uzbro#onkobiet! do mo#e# celi' Po"atrzyła na mnie tak''' myślałem. #akby c. &e b!d! walczył w imi! dobre# $"rawy' % 5 "owiedziałeś: tak' +warz Duncana $"owa&niała #e$zcze bardzie#' % Powiedziałem: nie' % Za$kaku#-ca decyz#a w obliczu śmierci "rzez "owie$zenie' 2łodzieniec wzdrygn-ł $i!' )ygl-dał na zakło"otanego' Przez dług. &e to ona b!dzie moim katem. &e zo$tan! "o "ro$tu ści!ty na mie#$cu' % 4ietrudno "o"ełni ten bł-d' +wo#a komendantka #e$t "onur-''' bardzo "onur. kto zabił członka #e# bractwa: % Powiedziała. "rzez twarz "rzemkn-ł mu cień' 0iona to zauwa&yła i za$tanawiała $i!.ciał "rze$ta ' 9. ale doś .na głazie' % <ene8ie8e mnie do tego nakłoniła % wyznał' % )$trzymała mo#.zignorował' % 7iedy zabiłem "ierw$zego człowieka. #akby był mi wdzi!czny' 6akby odzy$kał $"okó#' 9. był Szarym Stra&nikiem' % (c. by mu w$"ółczu ' % 9zekałem w loc. czy 2aric równie& to do$trzegł' Jl3ka rozumiała. "odzi!kował mi' 2łodzieniec "rzecze$ał nerwowo wło$y i odwrócił $i!' % +o mn-''' w$trz-$n!ło' 6akim trzeba by człowiekiem. &ebym oddał ten "ierścień. a on "atrzył na mnie. gdy w$"ominał minione zdarzenia' % Przeci-łem mu gardło. o"atrzy ran!.o$ob-' % (le nie ści!ła mi głowy' Po$adziła mnie na "ryczy i wy#aśniła. wi!c miałem "rawo go wzi. &e zabiłem Szarego' % <ene8ie8e zaci-gn!ła kogoś. $-dził.u' % Prawo do łu"u: % *d dawna nie #adłem' Zima była ci!&ka' % 2łodzieniec zmar$zczył brwi z namy$łem' % 4igdy wcześnie# nie zabiłem' 5 nie zabiłbym "ewnie tego człowieka. #ak mi $i! wydawało.wil! nie "owiedział $łowa. który znalazłem' *dmówiłem' +en "ierścień był wartościowy. zacz-ł $tra$znie krwawi ' Prze$tra$zyłem $i! i "róbowałem zatamowa krew. &e w trudnym &yciu ró&nie $i! układa' 4iewiele wiedziała o tym. &e ten m!&czyzna nie wróci zbyt $zybko' 4awet nie wiedziałem.c. by dzi!kowa $wo#emu mordercy: 6akie &ycie mu$iał mie ten Stra&nik: 4iedługo "otem "o#awiła $i! $tra& mie#$ka' (re$ztowano mnie' Zaci-gni!to "rzed $!dziego i to on "owiedział mi. którego zabiłem. by nie "oru$zał tego tematu.

co "owiedział tamten Stra&nik. by $"rawdzi . a ona $kin!ła głow. b!d! taki #ak ten człowiek. &e zrobiłby to "onownie.ciał "oślubi % nade$zła beznami!tna od"owied1' % 4ie miał #ednak $zan$y' % 4azywał $i! <uy % dodała 0iona' % 6ego narzeczon.ałem $i!. gdy we tro#e w$"inali $i! na kli3' Pomruki towarzy$zyły im "rzez #akiś cza$. ale to mnie "owinien zabi ' )$koczyłem mu na grzbiet. i mu$iała w nim coś do$trzec.to boleśnie w $erce' *dgarn!ła mu ciemne wło$y z oczu. 1iona zmuszona była do spot$ania z nim dopiero podczas rytuału Dołączenia! -ocząt$o o el*$a odmó iła. 2aric i Duncan znale1li $i! na "owrót w #a$kini $moka. co mówi.rz-kn-ł i zakończył z udawan. ani nikomu' 0iona "ryc. &e . okazało $i! ku ic. &e <ene8ie8e o$zalała' Zwerbowała morderc! #ednego ze Stra&nikówC 5 nie tylko zwerbowała.ukryt. "ozo$tała nieugi!ta' Po$zła do celi. nie 6uliena' 0iona do$trzegła ogarnia#-ce c. c. "ozo$tało to ta#emnic. &e $i! nie $"odobało' Pami!tała.i wy$zła z celi bez $łowa' 2aric "rzygl-dał $i! młodzieńcowi uwa&nie.c. tego nikomu nie wy#aśniła' Duncan przeżył trudny o$res.o co dokładnie. ale Genevieve to nie obchodziło! . którego zabiłem' (lbo u"odobni! $i! do nie#' 9zy "ewnego dnia te& komuś "odzi!ku#!.n!ła' % 4o #a$ne.Duncan zaśmiał $i! $mutno' % .wśród cieni "odziemia' 7iedy 0iona.. ale milczał' Duncan wzru$zył ramionami.ły' 6e&eli były to odgło$y wydawane "rzez ryby czy inne $tworzenia &y#-ce w $iarkowym #eziorze. to $i! nie $"odobało ani o"rawcom. ale chłopa$ cale ta$i nie był! Poło&yła mu dłoń na ramieniu' % 4icola$ o"łaku#e "rzy#aciela' 4ie myśli roz$-dnie' 4ie mo&e$z bra do $iebie tego. Szare# Stra&y' ) bractwie uwa&ano. ięc na et posił$i jadał sam s ojej celi! 8 trzymał się od innych z dale$a! 9a$ ię$ szoś# młodszych człon$ó bract a. Duncanie' % 4awet #e&eli to "rawda: % Be# % wtr-cił 2aric' % S"rowadziłeś tego $moka na ziemi!' <dybyś tego nie zrobił. ani $!dziemu. ale Duncan nie drgn-ł nawet "od #e# dotykiem' % =wa&a$z.. $o/co ym rozrachun$u Duncan o$azał się niespodzian$ą! 1iona spodzie ała się bez artościo ego rzezimiesz$a. #akiego rodza#u człowiekiem #e$t Duncan.n!ła go lekko i c. ale #e$zcze wbrew woli wzmiankowanego mordercyC 6ednak komendantka.non$zalanc#-: % +o nie miało znaczenia' <ene8ie8e "o#awiła $i! na$t!"nego dnia na mo#e# egzekuc#i i ozna#miła.była <ene8ie8e' *czy 2arica roz$zerzyły $i! ze zdumienia. któr. $iedy Genevieve przypro adziła go do t ierdzy "ontsimmard! %i$t nie chciał się do niego zbliży#. gdyby miał wybór' ( ty zrobiłbyś to $amo dla niego' ) $"o#rzeniu młodzieńca czaił $i! cień w-t"liwości' % 2o&e % mrukn-ł' Jl3ka "c.ło"ak "ozwolił $i! "rowadzi ' )e tró#k! w milczeniu zacz!li w$"ina $i! na kli3. odc. #ak zwykle. &e "owołu#e $i! na "rawo werbunku. a to $kutecznie uci!ło dal$ze "ytania' 4ic wi!ce# nie zo$tało "owiedziane. &e "oder&n-ł mi gardło: 4ie mogłem $i! na to zgodzi ' Powtórzyłem tylko <ene8ie8e. a "otem ucic. "owinien mnie zła"a i zmia&d&y ''' 2nie. lecz tak&e w $zeregac. &e bylibyśmy $zcz!śliw$i. gdybyś to ty zgin-ł: % =śmiec. by "odarowa kobiecie. zanim kat nało&ył mi $tryczek' (c.n!ła $i! $mutno' % *c. zabiłby kogoś wcześnie# czy "ó1nie#' % +ak. lecz 2aric nagle $i! zatrzymał' % +amten Szary Stra&nik % $"o#rzał na Duncana "yta#-co % dlaczego "o "ro$tu nie oddał ci "ierścienia: +en kle#not był a& tak wartościowy: % 7u"ił go. Duncanie' 6ulien ocalił ci &ycie i zało&! $i!. uldze. &e #e&eli zo$tan! Szarym Stra&nikiem.ło"aka "oczucie winy' =kłuło #. #akie kontrower$#e wzbudził ten "obór nie tylko u mera.

gro1nym tonem' . a #e# twarz "oczerwieniała z wściekłości' % *"anu# $i!C % rykn!ła' % 9. "otwora i wło&ył o$trze za "a$' Po"atrzył w oczy <ene8ie8e ze $"oko#em i "rzekonaniem' % Za"uściliśmy $i! wy$tarcza#-co daleko' 5ś dale# to $zaleń$two' % 4ie ty tu dowodzi$z % od"owiedziała komendantka ni$kim.. "od$kaku#-c "rzy nodze "ana.o nie zabrzmiało to zbyt "rzekonu#-co' % Powinnaś "ozwoli mu ode#ś % wymamrotał 4icola$.robot!. &e czu#e $i! $karcony' 6ak mogłoby by inacze#: 7omendantka wr!cz emanowała rozczarowaniem.. by w$zy$cy go u$ły$zeli' <ene8ie8e wytrze$zczyła oczy z oburzeniem i wbiła wzrok w #a$nowło$ego wo#ownika. Szaryc. #akiego "rzygarn!łaś w >al ?oyeau@' Złodzie#C 4ie nale&y do Stra&y' % 6a twierdz!. &e myśliwy otworzył trzewia.w o"ancerzone# r!kawicy był o wiele mocnie#$zy ni& zwykły "oliczek' 6a$nowło$y wo#ownik zatoczył $i! na ciało 6uliena' Pozo$tali $"ogl-dali na komendantk! w$trz-śni!ci.! $moczyc. ale ten od"owiedział równie nieugi!tym $"o#rzeniem' % 9o on tu z nami robi: % rzucił 4icola$' % +o tylko n!dzny $zczur. Stra&ników' % Pora nam ru$za ' Zbiera#my $i!.yła w tym #akaś $"rawiedliwoś . i m!&czyzna zgarbił $i! tylko. za#!ty odcinaniem łu$ek z boku $moka' 0iona $-dziła. c. #ak zaczarowane o$trze 2arica' 4ie miała "o#!cia. kości' . bo #ak by #e wyci-gano i obrabiano: Ba3ter za$zczekał z "odnieceniem.ło le&ało na głazac. &e nale&y' % 7omendantka zawrzała' % 6ego obecnoś na$ "oni&aC ) okamgnieniu <ene8ie8e do$koczyła do 4icola$a i uderzyła go w twarz' 9io$ dłoni. by ukara "odwładnego' % 9o to miało znaczy . która nadal $tała nad "odwładnym' 7omendantka unio$ła wzrok i "o"atrzyła na "ozo$tałyc. odwraca#-c głow!' Przyna#mnie# =ta "o"atrzyła na Duncana "rze"ra$za#-co' 9. mar$zcz-c $urowo brwi' 0iona do$trzegła nieo"odal ciało 6uliena owini!te #ego ciemnym "ła$zczem oraz nadal kl!cz-cego "rzy zmarłym 4icola$a' Skrzywił $i! na widok Duncana' =ta "oło&yła dłoń na ramieniu wo#ownika. to two#e bez$en$owne "rzed$tawienie' )śród Stra&ników za"adło niezr!czne milczenie' =ta "ode$zła do 4icola$a z nie"oko#em i wykonała kilka ge$tów' 0iona nie widziała dokładnie. czy ucieknie$z z <ł!bokic. co na$ "oni&a. a nieo"odal $tał 7ell. c. Szlaków: % 4igdzie $i! nie wybieram % mrukn-ł.ło"ak ści-gn-ł $moka na ziemi!' )ykonał $wo#. ni& za"ami!tała' . &e miały u$"okoi m!&czyzn!' Zerkn!ła nerwowo na <ene8ie8e. wróciliśmy % $twierdziła 0iona' % Duncan nie od$zedł daleko' % Prze"ra$zam % wymamrotał Duncan "otulnie' <ene8ie8e $"o#rzała na niego $urowo. ale 0iona wiedziała. by "ow$trzyma kole#ny wybuc. który $tarał $i! ukry . i wydawało $i! 0ionie mnie#$ze.rzuc. wytarł nó& o "ozbawiony łu$ek brzuc.ła"! i nie był #u& tak $zybki i zwinny #ak wcześnie#' 7ell zerkn-ł na zwierz!. tak "rzyna#mnie# uznała 0iona' <ene8ie8e $"o#rzała na "rzybyłyc.ocia& 0iona nie wiedziała. by wyci-gn. a "otem wyci-ł du&y kawałek $moczego mi!$a i rzucił go Ba3terowi' *gar zła"ał go zr!cznie i u$iadł wygodnie. czy ko ści te były równie twarde i wytrzymałe w $tanie naturalnym' Za"ewne nie. niezadowoleniem i "ragnieniem.yły "rzecie& bardzo cenne. gdy $tan!ła nad 4icola$em. tak $amo #ak 6ulien' 6edyne.n-ł $i! radośnie. ale domyśliła $i!. uśmiec.ło"ak nie "odnió$ł wzroku. zaci$n-w$zy z!by i wargi' 9."ozo$tali Stra&nicy czekali' Smocze truc. na tyle #ednak głośno.ocia& wyra1nie kulał na "rzedni.troc. a na twarz "owrócił mu gryma$ &alu. $zybko' % 4ie % nade$zła $"oko#na od"owied1' +o był 7ell' 2yśliwy w$tał "owoli znad $mocze# "adliny. zabiera#-c $i! do "o$iłku' . "otwora zo$tał rozci!ty' 7rwawe $mugi znaczyły kamienie. Duncanie: % wycedziła' % 2am $i! martwi . czy młodzieniec to do$trzegł' 4a #ego twarzy nie odmalowały $i! &adne uczucia' % 4a#wy&$zy cza$ % warkn!ła <ene8ie8e' % 2roczny "omiot robi $i! coraz śmiel$zy' Para wrza$ków "róbowała $i! tu "odkraś ' 2u$ieliśmy #e zabi ' )krótce #ednak "rzy#dzie tu wi!ce# $tworów' % 9ó&.

a teraz nare$zcie wiem dlaczego' .ło"ak trz-$ł $i! z gniewu' %Zabiliśmy $moka % rzucił o$kar&yciel$ko 4icola$owi' % 4moka: 5 teraz c.a' 4iec. #ak obecna' )-t"liwe. by król "owrócił bez"iecznie i "omógł $woim "oddanym "rzygotowa $i! na nieuc.o' 7omendantka unio$ła o$trze. zabrudzone teraz krwi. gdy wynik nie b!dzie "o #e# myśli' Pó#dzie $ama: S"róbu#e zabi "ozo$tałyc.cecie "odwin. by $i! nam udało' % 2yli$z $i!' % 9zy&by: % 6a$ne oczy m!&czyzny zmru&yły $i!' % 6e&eli Plaga na"rawd! ma nade#ś . a "otem zacz!ła gniewnie ge$tykulowa do 7ella' Za $zybko dla 0iony.i wydzielinami z wn!trzności $moka' % (le wcale tego nie robimy. &e taka $zan$a i$tnie#e i nawet #e&eli b!dzie to wymagało "oświ!cenia ka&dego z na$. ale go nie yjął! >a*ter. śmier 6uliena nic nie znaczy.odz-c.twarz-' 0iona zadr&ała' Do czego to do"rowadzi: )$zy$cy Stra&nicy na"i!li $i!.ce$z zawróci : 2yśli$z.órzyC 7ell unió$ł brwi. #ak $i! zdawało 0ionie. z kamienn. $"róbu#emy z nie# $korzy$ta ' Do"óki nie "owiem inacze#' %a 'ellu nie zrobiło to rażenia! :drucho o sięgnął dłonią do $iścienia. czyim &yciem mo&na $za$ta ' 6e&eli nie ma $zan$. 0iona nigdy nie widziała u niego takie# 3urii' 9. od "ocz-tku uwa&nie "rzygl-dał $i! kon3rontac#i' % 6e$t z nami król 0ereldenu' +o nie ktoś.Plag!' 7omendantka $"ogl-dała na myśliwego w milczeniu. ( #a $i! zgadzam z 7ellem % wtr-cił 4icola$' Podnió$ł $i!. na$zym obowi-zkiem #e$t zadba . <ene8ie8e' )ykorzy$ta#my #e i "rzygotu#my $i! dobrze na nadc. by $i! udało' /ecz #e&eli nie ma. by nam $i! "owiodło.ogony: 4o. gotów #e$tem "oświ!ci &ycie. do"óki #e$t $zan$a. ale 7ell nie miał "roblemów ze zrozumieniem' Zmar$zczył za$koczony brwi' % Zgadza$z $i! z ni-: Po tym w$zy$tkim: % u"ewnił $i!' =ta "rzytakn!ła z "owag-' Znowu wykonała kilka ge$tów. ale nie "owiedział nic' 4icola$ równie& milczał' . <ene8ie8e' 4ie ma $zan$. co zrobi komendantka. $koro tak wam zale&y' *d "ocz-tku nie c. to wynoc. #aka #e$t "rocedura w takic. aby się teraz wycofa#$ .: 0iona za krótko była w Szare# Stra&y. #ak na dowódc! "rzy$tało' % 7ell w$kazał na 2arica. nie $"u$zcza#-c wzroku z 7ella' ) #e# "o$tawie czaiła $i! gro1ba' % 4ie. tym razem wolnie# i 0ionie udało $i! #e odczyta ' 2byt wiele po więcili my. $ytuac#ac. by król wrócił na "owierzc. tc. by wiedzie .ob$erwu#-c <ene8ie8e' 7obieta o"uściła dłoń i "owoli wy#!ła $wó# miecz z "oc. ar$nął. Szarzy Stra&nicy % odezwał $i! 2aric "owoli' % )iecie o mrocznym "omiocie wi!ce# ode mnie' 6e&eli #e$t $zan$a.za$ranyc.o re$zta bractwa nie wierzy w two#e wiz#e: % =nió$ł błagalnie r!ce' % 6a wierz! w two#e wiz#e. na Genevieve! 9ego pan nie zrobił nic. z obaw.o #e$teście tylko band. by "ow$trzyma Plag!' ( twierdz!.do wiadomości. który. m!&czyzna "atrzył w ziemi!' % Po "ierw$zym nie"owodzeniu c. którego za"ewne nie uda nam $i! znale1 ' % 4ie wierz! w to' % Dlaczego: . by go po strzyma#! %apięcie zrosło! =ta $tan!ła "omi!dzy nimi' 7ra$noludzka kobieta unio$ła r!ce. "odobnie #ak 7ell i =ta' +ylko <ene8ie8e tego nie zrobiła' Ze$ztywniała #edynie' 4ie zamierzała "rzy#.% ( ty nie zac. by ocali 0erelden "rzed Plag-. decyz#a nale&y do wa$' % <łu"cyC % "ryc.owu#e$z $i!.ronne' +racimy tylko cza$ i $iły na $zukanie człowieka. yczu ając spór.ciałem "rzył-czy $i! do Szare# Stra&y.n-ł nagle Duncan' )$zy$tkie oczy zwróciły $i! na niego' 2łodzieniec był wściekły. "owinniśmy zadba . by w ogóle #akaś była' ) obliczu zagro&enia mrocznym "omiotem bunty $i! nie zdarzały' % 6e$tem tu. jeżąc sierś# i obnażając $ły. by wam "omóc.wy' 2etal za$krzy"iał cic. &e właśnie odbywa $i! gło$owanie nad #e# "rawem do dal$zego dowodzenia' 0iona nie była "ewna. &e 6ulien by $i! na to zgodził: % 4ie mów mi.ni!' % Przede w$zy$tkim powinni my za"obiec Pladze' 7ell ze $mutkiem "otrz-$n-ł głow-' Zd#-ł $kórzane r!kawice. $"ogl-da#-c wyzywa#-co na 2arica i 0ion!. co zrobiłby 6ulien % $łowom 4icola$a brakowało #ednak $iły.

znaczyło to bardzo wiele' 4icola$ ukl-kł nad wod. Pieśń Przemian 1:& . zaintonował 2aric' % Z tyc" szmara!dowyc" wód życie zacznie się znów$ Pójd& w me objęcia. czy komendantka za"omni o tym. a z oczu "ociekły mu łzy' % . Szar.a# "rzy#aciel zmarłego zac. wyda#e wam $i!. krótk. o któryc. #ak i magiem. nie narze ka#-c' 4awet <ene8ie8e nie "owiedziała $łowa na zwolnienie mar$zu' 4ad brzegiem Stra&nicy $tan!li mi!dzy białymi 3ilarami i o"uścili ciało 6uliena na zielone 3ale' +radyc#a Zakonu wymagała. co $i! $tało' 4igdy nie za"ominała' )krótce Szarzy Stra&nicy i król wyru$zyli w drog!' Prze$zli naturalnym tunelem. dziecię me$ % Pod$zedł do 4icola$a i "oło&ył mu dłoń na ramieniu' 4icola$ unió$ł głow! i $"o#rzał z wdzi!czności.z "owrotem na <ł!bokie Szlaki i do t. która ma doś odwagi.natur!' 6ak na wo#ownika.ord mrocznego "omiotu' S"owici ci$z. nie bez nara&ania $i! na $"otkanie z mrocznym "omiotem' 4ie mieli te& zamiaru roz"oczyna bitwy.aigu *rtan' ) duc. i zabrali w o$tatni-. którym wcześnie# "obiegł Duncan' 0iona zauwa&yła. "owrót w $zeregi bez dal$zyc. &e tra3i. nawet gdyby 7ell "rze#-ł dowodzenie' 0atrzymała te myśli dla siebie! Za rad. by ciała były "alone. 6ulien był rozwa&ny' 5 nigdy nie traktował #e# inacze# ni& #ako towarzy$zk! broni. &e oni grali czy$to i bez"iecznie: % Duncan "od$zedł do <ene8ie8e i $tan-ł u #e# boku' 7omenF dantka nie dała znaku. &e to zauwa&yła.$i! cza$em w nie$kończonoś ' 2o&e nie ma drogi "owrotne# i nigdy nie było.u 0iona za$tanawiała $i!. #e# twarz "ozo$tała nie"rzenikniona' % Skoro <ene8ie8e #e$t #edyn-. by to zrobi ' )yda#e wam $i!. &e z #a$kini $moka "rowadz. kry#-c cier"ienie malu#-ce mu $i! na twarzy' Pozo$tali udawali. (o szept we śnie słysza"ny krok.' Przecie& właśnie dlatego woleli walczy ze $mokiem' Dlatego mu$ieli iś na"rzód w nadziei.% 4ie wiem.na króla.ście&k. ale nie "róbowała $i! wmie$za ' 7ell unió$ł brew. któr.i $"uścił głow!. które# c.te& inne "rze#ścia' Stra&nicy nie mogli wróci drog-. nie dało $i! zbudowa $to$u. myc" ramionac" . to "ó#d! z ni-' 6a.ieczno # czeka cię$ 9iało "owoli znikn!ło w $zmaragdowe# toni' DZIESIĘĆ 2 tc%nieniem pragnienia przypełza mrok. kto był zarówno marnym el3em.2arica Stra&nicy zabrali ciało 6uliena' *wini!te w "eleryn! zwłoki unieśli na ramionac. ale Szara Stra& d1wigała $wo#e brzemi!. ci. ale zaw$ze ceniła #ego $"oko#n. studnia wszystkic" dusz . gdy ró$ł #ego gniew' % )$koczyłem na grzbiet tego "rzekl!tego $moka i wiecie co: . "od ziemi-. "otrz-$n!ła ze $mutkiem głow-.cieli unikn. tyle o"owiadacie. którzy "ow$trzymali wcześnie#$ze Plagi. &e ci dawni Szarzy Stra&nicy. wyczeku#-co $"ogl-da#-c na 0ion! % niewy"owiedziane "ytanie zawi$ło mi!dzy nimi' 0iona wzru$zyła ramionami' % Duncan "owiedział c. #ednak tuta#.Szarzy Stra&nicy "o"atrzyli "o raz o$tatni na zmarłego' 0iona nie znała go dobrze.z kli3u. czy "oł-czone #a$kinie nie ci-gn. ani 7ell nie $"ierali $i! z decyz#-. nędzny szczur$ *$tatnie $łowa rzucił w twarz 4icola$owi' )o#ownik $krzywił $i! i zamkn-ł oczy' =ta tylko "o"atrzyła na obu.owa re$ztki godności' % *to jest otc"ła0. a zło&enie ciała w kamieniu było niemo&liwe' /e"$zy taki "ogrzeb ni& "ozo$tawienie towarzy$za w #a$kini na ła$k! . a #ego twarz ciemniała "rzy ka&dym $łowie."odró& nad $zmaragdowe #ezioro' 4iełatwo było "rzenieś martwego wo#ownika w-$k. #ak dałem $i! wam $"rowokowa ' 4ie "owinienem był ucieka % mówił dale# Duncan. która za"adła' <ene8ie8e "rzy#!ła ic."rzy$zli.yło wartoC 4ikt z wa$ nie miał #a#.yba w$zy$tko. a "o"ioły roz$y"ane. czy& nie: 4a koniec ani 4icola$. by ryzykowa . &e tego nie widz-' 4iec. komentarzy' 0iona #ednak w-t"iła.Stra&niczk!' Dla kogoś.

le&ał.$i! i o"ada#-c"rze"i!kn.ał w mroku. zauwa&ył.ciał by Szarym Stra&nikiem i tak na"rawd! . zmieniło w świerzbienie' Skóra zaś wydawała $i! ci!&ka i niewra&liwa. &eby $i! "rze$"a ' . .ciał wymaza mu w$"omnienia lub w inny $"o$ób u&y magii do zmiany myśli .regan miał oc. a . dlaczego w ogóle go to obc. nie "ozwala#-c $i! oczarowa . #akby niezu"ełnie #u& "rzynale&ały do ciała' 4ucenie równie& ścic.regana. c. ale niewiele wi!ce#' 9zy (rc. nim uświadomił $obie. #ego miecz zardzewie#e tam.o nie "ami!tał dlaczego' )łaściwie niewiele "ami!tał z "owrotu do celi' Przy$zedł tu $am. &e było to wieki temu' ) <ł!bokic. i u$iadł' 0utra. Szlakac.regan całe &ycie był wo#ownikiem % &ycie w $tałe# gotowości do wo#ny.regan w$tał o$tro&nie. a nieu$tanne murmurando do"rowadzało go do $zaleń$twa' Pami!tał to do$konale' ( "otem ogarn!ła go $ennoś . c. czy $tró# b!dzie na niego "a$owa ' .nieco $i! zmnie#$zyło.ło' /ecz kiedy $i! w nie w$łuc.itekt c.. którym gardził' 9udownie było wre$zcie to $obie uświadomi ' .regan miał nie#a$ne wra&enie.yba zmienione.regan odczekał c. zdziwił $i!' .regana.yły teraz grub$ze i bardzie# $zor$tkie' 2aca#-c w ciemności. zo$tały c. była to cena za dzielenie zbiorowe# świadomości z mrocznym "omiotem' 6ednak nie tym razem' +ylko błogo$ławiona bez"rzytomnoś ' . $nów. ledwie "rzyło&ył głow! do ziemi''' '''i nic wi!ce#' Dadnyc. które# nie "otra3ił roz"ozna ' 2o&e to kra$noludzka robota: 9iekawe. $ił' 4a "ewno nikt mu nie "rze$zkodzi % ale te& kogo to obc. &e nie zo$tał w celi. ale co $i! $tało z (rc. tracił w-tek myśli' Stra&nik "otrz-$n-ł głow-.ył wyczer"any' 9złonki ci-&yły mu #ak kamienie. "anowała wieczna noc' 6ednak miał wra&enie.regana. lecz "ieściła ka&d#ego myśl' Latwie# #. &e min!ły godziny. co "rzy"ominało $"odnie' 4a razie tyle wy$tarczy' S"odnie "a$owały nie1le.itekta' Zdumiewa#-ce odkrycie' 2roczny "omiot nie był "rzecie& "rzy#acielem Szarego Stra&nika' *w$zem. &e rozmawiali.anie. ale nawet nie "oczuł lekkiego nie"oko#u' Za"ewne to równie& mógłby by $kutek magicznego w"ływu na umy$ł' 6ednak Stra&nik w to w-t"ił' <dyby (rc. &e nie ma #u& banda&y i o"atrunków' ?any $i! zagoiły' 6ednak ciało było nierówne. "rzyna#mnie# na "ozór. miał $"oro le"$zyc.regan wiedział.regan zacz-ł $i! za$tanawia .itektem: .a .regan otworzył oczy' 9oś $i! zmieniło "odcza$ #ego $nu' 6ak długo to trwało: ) celi "anowała nie"rzenikniona ciemnoś . na któryc. ale m!&czyzna czuł $i! równie& tak. gdzie teraz tra3ił' <dziekolwiek to #e$t' .itekt zrobił coś z umy$łem Stra&nika: Sama myśl "owinna zaalarmowa . w które# nigdy nie miał walczy ' Dycie. tak $amo #ak wtedy. $zor$tkie# tkaniny.ór zmienił $i! w "ot!&n.było ignorowa .o % #ak "ode#rzewał % były nieco "rzykrótkie' <dzie $i! "odział świec-cy kamień: . okaz#i. czy gdyby mocno wraził $obie "alec w rami!.$ym3oni!. &e czeka na "o#awienie $i! (rc. &e $"ał bardzo długo' Palenie "od $kór.odziło: 4iec. &e "ow$trzymanie Plagi #e$t wa&ne.muzyk!. . &e melodia go rozF "ra$za' 7iedy tylko zaczynał #e# $łuc. która nie "róbowała #u& "rzebi $i! do świadomości .wil!' Pomacał #e$zcze na#bli&$ze otoczenie' 4ie znalazł &adne# broni ani zbroi' Za"ewne nadal mu nie u3ano' 4ie miało to znaczenia' 4awyk trzymania broni "od r!k.odziło: Przecie& wcale nie c. "ozo$tałoby wgł!bienie' Z trudem "oru$zał te& kończynami. bo m!&czyzna uznał. ale nie był "ewien dlaczego' Za"ewne uznał. krzywi-c $i! na ze$ztywnienie $tawów' 4ie czuł #ednak "rawie bólu' Prze$un-w$zy dłońmi "o nagie# $kórze. uświadomił $obie. by to uczyni ' 4ie' .$ta#e $i! równie naturalny dla wo#ownika #ak oddyc. ale w gł!bi du$zy za$tanawiał $i!. za"ewne "o raz "ierw$zy w &yciu' Szarzy Stra&nicy zaw$ze śnili.regan wrócił tu z wła$ne# woli. c.regan znalazł równie& niedaleko "o$łania $tarannie zło&one ubranie' 4a "ewno nie #ego' Z grube#.regan zacz-ł $"acerowa "o niewielkie# komnacie' )ydawało mu $i!. gdy $"ał' 'ak3 . #akby "okryte $zramami' Dziwne. &e to nie"rawda' 2urmurando było $ilnie#$ze' *dległy c.regan zdecydował $i! zo$ta .ot! "od$koczy i wykrzycze to z całyc. a . za"adł w mroczne za"omnienie. tego był "ewien. wzno$z-c.ocia& nie dr&ał' Powoli wymacał w $to$ie ubrań $"odnie' ( "rzyna#mnie# coś. #akby dotykał zu"ełnie obce# $kóry' 6akby był odr!twiały' 5 zmarzni!ty. gdy zamkn-ł oczy' )ydawało mu $i!.

by $i! roze#rze ' Dziwnie $i! czuł.$i! "rzyzwycza#a do $łabe# k$i!&ycowe# "oświaty $-cz-ce# $i! "rzez gał!zie i u#awnia#-ce# "e#za& drzew. a "otem zo$tawiła #na "a$tw! kurzu. którego śmier zo$tała odło&ona na "ó1nie# #edynie ze wzgl!du na "lan (rc. i obna&yło długie kły w gro1nym gryma$ie' Sykn!ło. ale nie "ode$zło bli&e#' Stra&nik na"i-ł $i!. &e niektóre "omie$zczenia $tały $i! zu"ełnie niedo$t!"ne. i zni$zczonyc.regan roz"oznał te& re$ztki $tołów do "racy. który $i!gał w umy$ł i koił go. zaś z trudem dawało $i! roz"ozna . mo&e była to dobra "ora. "ółek i $za3ek. ale niewy$tarcza#-co gro1ny.nia: Szarzy Stra&nicy nigdy nie znale1li śladów w$kazu#-cyc.. &e . zanim znikło wśród cieni' . by "ow$trzyma wi!1nia. a nawet kilka no&y' .regan mógłby $i! "rzy$to$owa ' 9a$ to możli e. &e nim zo$tał' 6akie znaczenie miało teraz dla . $krzekiem % właśnie od niego otrzymały $wo#.aniu odległe# muzyki.regan $"odziewał $i! racze# zamie$zania i krzyków.regana zbladł i "owróciło odr!twienie' Skoro mo&e widzie . $tworów "rzybł-kał $i! do la$u i "róbował do"aś tylu Szaryc.ni! ścian i niemal widział obry$ drzwi. #akie miały ongiś "rzeznaczenie. by wzbudzi czu#noś wrza$ka. w innyc..nazw!' . &e mroczny "omiot w ogóle #ada' 7armiło go $ka&enie' 5 wówcza$ . Szara Stra& uwa&ała za niebez"iecznyc. lecz nie"rzy#emnie wy"ełniony' 2yśl była nie"oko#-ca i . nawet $łabo. gdy #eden z owyc. . które odbiło $i! $tłumionym ec. w!dru#-c wśród "ozo$tałości kra$noludzkie# twierdzy' Zaraza rozno$zona "rzez mroczny "omiot $"rawiła. "ołamanyc.odz-cym tru"em. i to z daleka. zabó#ców' Zwykle wykorzy$tywały "rzewag! za$koczenia. gdy "odkradały $i! w mroku i rzucały na "rzeciwnika z długimi "azurami' 5c.ni! % z du&ym mie#$cem na ogni$ko. Stra&ników. gdy oczy do"iero zaczyna#. #akby "rzez "omie$zczenie "rze$zła #akaś ni$zcz-ca $iła i wywróciła kuc. że idzi& 7iedy zamrugał i wbił wzrok w "owoli roz"ra$za#-ce $i! cienie. &e nie $. czy $twór wróci i zaataku#e go od tyłu' 6ednak nic $i! nie $tało' Stworzenie "o "ro$tu go min!ło' 2!&czyzna był wy$tarcza#-co obcy.regan "oczuł zniecier"liwienie' Przyła"ał $i! na $łuc.em w ci$zy otoczenia' . gdy mroczny "omiot rzuci $i!. a #ednak czuł $i!''' "ełny' 4ie tyle na#edzony. ilu na"otka w ci-gu nocy' Stworzenie "rzygarbiło $i!. korzeni i $kał' +uta# #ednak były #edynie $taro&ytne mury i rumowi$ka oraz &adnego światła. "rzeklina#-c utrat! zdolności wyczuwania mrocznego "omiotu' Stra&nik u#rzał zbli&a#-cego $i! wrza$ka' )rza$ki.regan czekał. "rzez które właśnie "rze$zedł' +o było #ak "rze#ście "rzez g!$ty la$.od$un-ł' . by zo$ta uznanym za zagro&enie' Zadr&ał' *dczuwał zimno. które zadomowiło $i! w gł!bi' (le to uczucie $zybko min!ło' Strac. zdra"a #e. uno$z-c c.ude $tworzenia.regan nie był "ewien' 4iezale&nie od "owodów $tworzenie o$tro&nie obe$zło obcego.em i brudem' ) "obli&u walały $i! zardzewiałe garnki i kociołki.regan $ły$zał go tylko raz w &yciu. "rzy$łoni!tym teraz ciemnym mc."o co mrocznemu "omiotowi kuc. $erce waliło mu #ak młot' Za$tanawiał $i!. wy$okie i c. wy"ełniona tylko "ada#-cymi i wzno$z-cymi $i! 3aF lami odległe# muzyki' 7iedy w$zedł do wi!k$ze# komnaty. &e nie #e$t zu"ełnie ciemno' Pod "alcami wyczuwał c. #ednak nic "odobnego nie na$t-"iło' Skrzy"ienie zamarło i "owróciła ci$za. nie $"u$zcza#-c z niego wzroku. do$trzegł ruc. lecz "ozo$tały te& komnaty "rawie niezmienione' .ni! do góry nogami. do którego .regan uświadomił $obie.' Zamarł w "rzera&eniu.regan $zybko #.oty atakowa : .araktery$tyczne długie $z"ony.regan odnalazł kuc.regan $i! $koncentrował' 2elodia niemal go ukoły$ała i Stra&nik zmu$zał $i! do wyrwania z #e# czaru' 2iał wa&nie#$ze $"rawy na głowie' Pod$zedł do metalowyc. by "ozby $i! muli$tego $ka&enia.regana "ow$trzymanie Plagi: 9zy& nie był tylko c. drzwi i "rzekonał $i!.ot! znowu roz$zar"a wła$ne ciało.zamkni!te' *tworzyły $i! z głośnym $krzy"ieniem.regana. gdy tylko . &e #ego wła$ny głód znikn-ł' *d wielu dni m!&czyzna nic nie #adł. zdał $obie $"raw!. &e nie ma oc. okrzyk bo#owy był mro&-cym krew w &yłac."owierzc. zewu.nienawidził $i! za to.ro"owat. cza$u i "luga$twa' Zre$zt.itekta: +e myśli $"rawiły. w dziwne# nowe# $kórze był $ztywny i odr!twiały' Przez uderzenie $erca miał oc. gdy zauwa&yło . "o $kroni $"łyn!ła mu "owoli kro"la "otu' ( wtedy wrza$k $i! u$"okoił' 2o&e uznał.

Za$tanawiał $i!, gdzie "odziały $i! ciała kra$noludów' 9zy min!ło a& tyle cza$u, &e nawet ic. kości roz$y"ały $i! w "roc.: 9zy te& w$zy$tkie kra$noludy uciekły, kiedy mroczny "omiot za#-ł t! cz!ś <ł!bokic. Szlaków: 5 wówcza$ ;regan zdał $obie $"raw!, &e nie wie nawet, co mroczny "omiot robi ze zmarłymi' 4igdzie nie wida było kości, a "rzecie& $twory mu$z- gin- równie& z "rzyczyn naturalnyc., #ak w$zy$tkie inne $tworzenia' ( #e&eli "otwory &yły tuta#, to gdzie umierały: Zre$zt- mo&e żyt to za du&o "owiedziane' 4ie i$tniały &adne dowody, &e mroczny "omiot za#mu#e ruiny w "odobnyc. celac. #ak kra$noludy lub ludzie' Potwory nie zna#dowały $obie mie#$c do $"ania, ani te& $krytek na $wo#wła$noś ' ;regan wiedział, &e "otra3i- kon$truowa broń i budowa "rymitywne $c.ronienia, ale na "ewno nie robiły tego tuta#' 2roczny "omiot "rze$zedł "rzez zdobyt- o$ad! kra$noludów i nadal "atrolował ruiny, ale "oza tym nic wi!ce# nie czynił' 7iedy ;regan mi#ał o"u$zczone $ale, zdał $obie równie& $"raw!, &e "oza odległym c.órem $ły$zy nowy d1wi!k' 4ieu$tanne, natarczywe dra"anie' 2!&czyzna nie "otra3ił określi , czym właściwie #e$t to $krobanie wśród cieni' 9iekawoś #ednak $zybko "rzezwyci!&yła nie"okó#' ;regan "rzec.ylił głow! i zacz-ł na$łuc.iwa , wymacu#-c $obie drog! w $tron!, $k-d % #ak $-dził % doc.odzi c.robot' 4ie mu$iał długo $zuka ' 4a#"ierw do$trzegł światło, #a$ny bla$k w oddali, który go ośle"ił' Hwiatło zza "rzymkni!tyc. drzwi' *druc.owo m!&czyzna za$łonił załzawione oczy, by "rzy$to$owa #e do nowyc. warunków' 5m bli&e# "odc.odził, tym bardzie# #ednak światło go raziło, dra&niło boleśnie' /ecz dra"anie $tało $i! wyra1nie#$ze % #akby $krzy"ienie "ióra "odcza$ "i$ania' Zdumiewa#-ce, &e ;regan mógł to u$ły$ze z tak du&e# odległości' Pomimo niewygody "od$zedł do drzwi i za#rzał' +rudno było do$trzec cokolwiek w tak #a$nym świetle, a to, co ;regan u#rzał, w$trz-$n!ło nim' Za drzwiami zna#dowała $i! biblioteka, nietkni!ta $ka&eniem i wy"ełniona k$i-&kami "o $u3it' Za#mowały "ółki, nie"orz-dnie c.ybotały $i! w wy$okic. $to$ac., le&ały nawet na "odłodze' 4iektóre były otwarte, niektóre niedbale o"arte o inne tomy, #ednak na#wi!ce# woluminów zna#dowało $i! "rzy kamiennym biurku na środku komnaty' Podobny widok nie zdziwiłby w "o$iadłości #akiegoś $zlac.etnie urodzonego, wyk$ztałconego kra$noluda w *rzammarze, gdyby nie bałagan' Przy kamiennym biurku $iedział (rc.itekt' ?ze1bione o"arcie krze$ła wzno$iło $i! nad #ego ły$cza$zk-' ;regan do$trzegł "ióro w dłoni $tworzenia, $zaleńczo koły$z-ce $i! nad du&ym, obitym $kórtomem' Pródłem ośle"ia#-cego światła był kamień, wywołu#-cy wśród woluminów i na $kle"ieniu tańcz-ce bły$ki' ;regan nie "ami!tał, &eby świec-cy głaz był a& tak nadzwycza#nie #a$ny, z "ewnościnie tak, by rani oczy' 2roczny "omiot zauwa&ył, &e m!&czyzna $toi w drzwiac., i "rzerwał "rac!' )ydawał $i! za$koczony wizyt-, bo unió$ł brwi, a racze# to, co mo&na by uzna za brwi, gdyby (rc.itekt miał c.o "ar! wło$ów na twarzy' Stwór $zybko zauwa&ył dy$kom3ort człowieka' Zerkn-ł na kamień, "otem na ;regana' 2ac.ni!ciem guzowate# dłoni "rzyga$ił bla$k % doś , by m!&czyzna odetc.n-ł z ulg-' ;ól min-ł i mógł teraz bez "rze$zkód roze#rze $i! "o komnacie' % )ybacz, "ro$z! % rzekł (rc.itekt' % *budziłem $i!, ale nie "rzy$zedłeś' Stworzenie $kin!ło głow-' % S"ałeś' 4ie "otra3iłem określi , #ak długo to "otrwa' Zabrałem światło, bo "otrzebowałem go do "i$ania i wiedziałem, &e kiedy $i! obudzi$z''' b!dzie$z bardzie# wra&liwy' ;regan zmar$zczył "ode#rzliwie brwi' *$tro&nie "rzekroczył "róg biblioteki, "odziwia#-c wy"ełnione woluminami regały na ka&de# ścianie' )y$oka kamienna drabina na $zynac. za"ewniała do$t!" do k$i-g na na#wy&$zyc. "ółkac.' ;ez w-t"ienia wynalazek kra$noludzki, ale % w "rzeciwień$twie do w$zy$tkiego, co ;regan tuta# widział % drabina była w idealnym $tanie' % 6ak długo $"ałem: % za"ytał wre$zcie' % Dzień: Dłu&e#: % 4ie wiem, co to dzie0$ . 4ie wie$z: % ;regan nieobecnym $"o#rzeniem "rzemkn-ł "o grzbietac. woluminów' % 4ie było tego w &adne# z tyc. k$i-g: *dnio$łem wra&enie, &e #e "rzeczytałeś' 2roczny "omiot wy"ro$tował $i! na krześle, $"lótł "alce i $"o#rzał na ;regana z zaintere$owaniem' 2!&czy1nie wydało $i!, &e w "ewnym $en$ie #e$t tu intruzem, &e wdarł $i! do $anktuarium tego

$tworzenia, a #ednak (rc.itekt nadal traktował go u"rze#mie' 4iemnie# mlecznobiałe oczy roz$zerzały $i! za ka&dym razem, gdy r!ce ;regana znalazły $i! zbyt bli$ko któregoś z woluminów' 9zy (rc.itekt nie c.ciał, by Stra&nik znalazł coś, czego nie "owinien: ( mo&e była to tylko zaborczoś : Po bli&$zym "rzy#rzeniu $i! #ednak ;regan zauwa&ył, &e wi!k$zoś k$i-g #e$t "o&ółkła i zaczyna $i! roz"ada ' )iele z nic. zo$tało niezdarnie na"rawionyc., za"ewne "rzez (rc.itekta' 4ic dziwnego, &e $i! "rze#mował, ;regan mógł zni$zczy #e niec.c-cy' 9zy te $taro&ytne tomy le&ały tu od "ocz-tku: 9zy te& emi$ariu$z zbierał #e "o całyc. <ł!bokic. Szlakac.: 2!&czyzna "róbował $obie wyobrazi to $tworzenie w!dru#-ce "o zru#nowanyc. t.aigac. i grzebi-ce w rumowi$kac. w "o$zukiwaniu kra$noludzkic. k$i-g nienadgryzionyc. #e$zcze z!bem cza$u' Pewnie nie było ic. zbyt wiele' Par! tomów na "obli$kim $to$ie było na"i$anyc. "o kra$noludzku, ;regan nie "otra3ił odczyta tytułów' 1iekawe, jakie tematy interesują mroczny pomiot3 . za$tanawiał $i!' % 9zytałem #e % od"arł (rc.itekt' % 4iektóre "o kilka razy' *"i$u#- wiele rzeczy, któryc. nie rozumiem' % Dzień to miara cza$u' Z zac.odem $łońca zaczyna $i! noc, a kiedy znowu wze#dzie $łońce, robi $i! dzień' Dzień i noc trwa#- dwadzieścia cztery godziny' % (.a' % 2roczny "omiot wydawał $i! zadowolony' % 9zytałem te $łowa w k$i!gac., ale nie "otra3iłem znale1 zwi-zku, #aki #e ł-czy' Dzi!ku#! za t! in3ormac#!' % 4ie ma za co' % ;regan "od$zedł do biurka, o$tro&nie lawiru#-c wśród $to$ów k$i-&ek na "odłodze' 7ilka tomów było całkiem du&yc., a ten, który le&ał na blacie, ledwie $i! na nim mieścił' 7arty miał "o$trz!"ione i wyblakłe tak, &e "rawie nie dało $i! ic. odczyta ' Pi$mo #ednak nie było kra$noludzkie, lecz racze# te8inter$kie' Za"ewne k$i!g! $"i$ano w #!zyku $taro&ytnyc. uczonyc.' 2o&e zawierały arkana dawne# magii' % Powiedziałeś, &e kiedy $i! obudz!, b!d! bardzie# wra&liwy' 9.odziło ci o światło: Dlaczego $tałem $i! bardzie# wra&liwy: 2roczny "omiot "rzy#rzał $i! ;reganowi uwa&nie, "rzec.yla#-c głow! w "arodii zakło"otania lub mo&e zaw$tydzenia' % 4ie "ami!ta$z: % 4iezbyt dobrze' /ecz coś $i! zmieniło' % 4arzekałeś, &e zew Dawnyc. ;ogów do"rowadza ci! do $zału' Za"ro"onowałem, &e "rzyś"ie$z! "o$t!"y zarazy w twoim ciele, a ty $i! zgodziłeś' ;regan zamarł' 9.łodna $kóra, zmiana murmuranda, dziwne doznania''' co $i! z nim $tało: % 9o znaczy, &e $i! zgodziłem: 4a"i!cie w #ego gło$ie $"rawiło, &e (rc.itekt ze$ztywniał' Po"atrzył na ;regana z tro$k-, ale nie ru$zył $i! z krze$ła' % 4ie byłem do końca "ewien, czy to $i! uda % wy#aśnił' % (le nalegałeś' 2u$z! "rzyzna , &e mnie równie& $"odobał $i! ten "omy$ł' 2o&liwoś , &e "rzemieni$z $i! $zybcie#, &e b!dzie mo&na $i! "rzekona , #akie to zmiany' 4iektóryc. $i! domyślałem' % (rc.itekt w$kazał na świec-cy kamień wi$z-cy nad krze$łem i migocz-cy teraz #edynie blad- "omarańczow- "oświat-' % 4ie #e$t #aśnie#$zy ni& za "ierw$zym razem' +wo#a toleranc#a na światło uległa zmianie' ;regan $tał #ak wrośni!ty w ziemi!' Poprosił o to: 6ednak "owoli zaczynało do niego dociera , &e c.o ciało zrobiło $i! obce, odległe murmurando rzeczywiście "rze$tało dra&ni zmy$ły' Stało $i! "i!kne i zarazem dziwne, ale mo&e to ;regan $i! zmienił i $t-d to wra&enie obcości' 9zuł #-' 9zuł zmiany "od $kór-' =nió$ł dłonie do twarzy' 2roczne $mugi, które do$trzegł u $iebie wcześnie#, mu$iały $i! roz"rze$trzenia ' ?ozro$ły $i!, a& za#!ły cał- $kór!, "omar$zczyły #- i zaczerniły, u"odobnia#-c do $kóry mrocznego "omiotu' ?ównie& "aznokcie ;regana $tały $i! długie i ciemne, zu"ełnie #ak $z"ony' Dr&-c z "rzera&enia, ;regan o"uścił dłonie' % 9.c! zobaczy mo#- twarz' 2roczny "omiot "onownie "rzekrzywił głow!' % 6ak c.ce$z to o$i-gn- :

% /u$tro' Da# mi lu$tro' % 4ie znam takiego urz-dzenia' ;regan uderzył "i!ściami w blat z tak- $ił-, &e kilka o"artyc. o biurko woluminów zatrz!$ło $i! i z$un!ło na "odłog!' % 9oś, w czym mog! $i! "rze#rze C 2u$z! $i! zobaczy C % krzykn-ł wściekle' Stworzenie wygl-dało na zakło"otane' Powoli zebrało $wo#- br-zow- $zat! i w$tało' *dwróciło $i! bez $łowa i wy$zło z komnaty, "ozo$tawia#-c ;regana $amego' 2!&czyzna "oczuł zmie$zanie' <niew' 9o zrobił: 9zy obraził emi$ariu$za: 4a"rawd! to $tworzenie zmieniłoby ;regana bez #ego zgody: 4ie' 4ie uczyniłoby tego' <dyby zamierzało "rze"rowadza na Stra&niku ek$"erymenty, mogło to zrobi o wiele wcześnie#' ;regan $i! na to zgodził' 2gliście $obie "rzy"ominał, &e "omy$ł nawet mu $i! $"odobał' 2!&czyzna "ami!tał, &e cier"iał' 4ucenie było w$z!dzie, nawet wewn-trz #ego umy$łu' ;regan c.ciał, &eby ode$zło' 2in!ło du&o cza$u, zanim (rc.itekt "owrócił' 4ió$ł du&y okr-gły "rzedmiot % gładk- metalowtarcz!' 7ra$noludzka robota, lecz $"lamiona $ka&eniem tak, &e racze# niewiele b!dzie mo&na zobaczy na #e# "owierzc.ni' ;regan zerkn-ł na emi$ariu$za, lecz mroczny "omiot go zignorował' Prze$un-ł dłoninad tarcz- i z metalu buc.n-ł czarny "łomień' 0ale cie"ła, #akie $i! od niego roze$zły, uświadomiły ;reganowi, #ak bardzo #e$t "rzemarzni!ty' 2iał na $obie tylko $"odnie' 6ednak to nie tem"eratura $"rawiała, &e czuł zimno' 5 wiedział o tym do$konale' *b$erwował, #ak czarny ogień "ełga "o tarczy, oczy$zcza#-c #- z zarazy' Po c.wili metal "o wewn!trzne# $tronie lśnił #ak nowy' 4ie było to "rawdziwe lu$tro, ale z "ewności- wy$tarczy' (rc.itekt wr!czył #e bezceremonialnie ;reganowi' Stra&nik $"odziewał $i!, &e tarcza b!dzie gor-ca, lecz okazało $i!, &e #e$t ledwie cie"ła' 2aczarowana % domyślił $i!' 4ie &eby go to za$koczyło % kto wie #akie $karby kra$noludy "ozo$tawiły w tunelac., gdy ic. króle$two zo$tało zni$zczone' ( co bardzie# "rzed$i!biorczy mroczny "omiot tylko czekał, by wykorzy$ta cenne "rzedmioty do wła$nyc. celów' ;regan unió$ł tarcz! i $"o#rzał w odbicie' Detale były rozmazane i $łabo widoczne, ale ogólny obraz wy$tarczył, by zorientowa $i!, #ak wygl-da teraz #ego twarz' ) całości okrywało #- $ka&enie' ;iałe wło$y wy"adły, "ozo$tały #edynie cienkie "a$ma zwi$a#-ce $"omi!dzy "omar$zczone# i "ociemniałe# $kóry' ;reganowi wydało $i! równie&, &e #ego wargi zaczyna#- od$tawa od z!bów, rozci-ga#-c $i! w "ermanentny $zkieleto"odobny gryma$' +rudno było do$trzec re$zt!' (oże to i lepiej % uznał Stra&nik' *"uścił tarcz!, gdy ogarn!ło go odr!twienie' )idywał #u& "odobne $tworzenia % g.ule' Zaka&eni ludzie, którzy "rze&yli wy$tarcza#-co długo, by ic. ciała zmieniły $i! "od w"ływem zarazy' ( teraz do"adło i ;regana' Za$kaku#-ce, ale nie był tym zmartwiony' Pierw$zy w$trz-$ min-ł, "ozo$tawia#-c tylko "oczucie nieuc.ronności' % 6e$teś rozgniewany: % za"ytał o$tro&nie (rc.itekt' % 4ie' % Za tob-, "rzy ścianie, $toi krze$ło, #eśli c.ce$z u$i-ś ' ;regan roze#rzał $i! i znalazł w$kazany mebel % "ro$te kamienne $iedzi$ko' Prawie niewidoczne $"od rolek "ergaminów i "omar$zczonyc. tomów' 2!&czyzna "od$zedł, z$un-ł woluminy i u$iadł, "ozo$tawia#-c tarcz! na "odłodze' Staro&ytny kamień zatrze$zczał "od #ego ci!&arem' 7rze$ło było za małe #ak na rozmiary ;regana, do$to$owane dla kra$noluda, ale $i! nie "rze#-ł' % 9.c! "orozmawia o twoim "lanie % ozna#mił' 2roczny "omiot we$tc.n-ł, ale nie wygl-dał na zdziwionego' *kr-&ył biurko i za$iadł na $woim krześle' ;la$k z kamienia zamigotał, #akby na znak, &e roz"ozna#e $wo#ego "ana' % +ak, #u& "ora % zgodził $i! (rc.itekt' Przez głow! ;regana "rzemkn!ły "ytania' Po "owrocie w "odziemia był zbyt o$zalały i wyczer"any, by "yta emi$ariu$za o #ego "lan, a "rzyna#mnie# tak mu $i! wydawało' 2!&czyzna nie mógł nic "oradzi na $wo#- kondyc#! 3izyczn-' Do"rawdy racze# winien był "odzi!kowania (rc.itektowi za o$zcz!dzenie mu "owolnego i bole$nego "roce$u "rzemiany % za"ocz-tkowane# dawno temu, "o "rzył-czeniu $i! do

Szare# Stra&y' +eraz "rzemiana dobiegła końca' 6e&eli #u&, ;regan "owinien czu ulg!' % Planu#e$z wy"uści zaraz! na "owierzc.ni!: % 9i, którzy "rze&y#- % rzekł "owoli (rc.itekt % $tan- $i! od"orni, tak #ak Szarzy Stra&nicy' 5 t! od"ornoś "rzeka&- "otom$twu' % (le b!d- $ka&eni' 6ak #a' Stwór "otakn-ł $kinieniem głowy, #akby to była kwe$tia, któr- #u& "rzemyślał i która w na#mnie#$zym $to"niu go nie nie"okoiła' % +ak #e$t' 2ówiłem ci wcześnie#, &e mroczny "omiot i ludzkoś mu$z- $i! $"otka w "ół drogi' +o cz!ś "lanu dla ludzkości' +woi "obratymcy b!d- mu$ieli $i! "rzemieni ' ;regan "oc.ylił $i!, "rzez dług- c.wil! "rzetrawia#-c to, co u$ły$zał' Pomy$ł ludobó#$twa na światow- $kal! "owinien bardzie# nim w$trz-$n- ' /ecz "rzecie& miało to $łu&y równie& oc.ronie ludzkości, "rawda: ;regan zrobi tylko to, co było zadaniem w$zy$tkic. Szaryc. Stra&ników: zakończy Plag!' *cali świat' 6e&eli właśnie to miał o$i-gn- , nie mo&e "o "ro$tu zignorowa takie# mo&liwości tylko ze wzgl!du na ko$zty' <dyby "orówna , ile ludzi i innyc. i$tot $traciło &ycie "odcza$ c.o by tylko Pierw$ze# Plagi''' ( czy& ;regan nie $iedzi właśnie w ruinac., które $- świadectwem w$zy$tkiego, co zo$tało wówcza$ $tracone: 7iedy c.odzi o "rzetrwanie, czy i$tnie#- doś wielkie o3iary: * ile zakończenie Plag było możliwe$ . ( zatem "otrzebu#e$z mo#e# "omocy' (by "rzygotowa ludzkoś na t! "rzemian!' (rc.itekt rozło&ył ramiona' % )cale nie' +o za$koczyło ;regana' 4iemal zerwał $i! z krze$ła, lecz zaraz $i! o"anował, zauwa&yw$zy na"i!cie (rc.itekta' 2!&czyzna wzi-ł gł!boki wdec. i u$iadł wygodnie#' % )i!c dlaczego mnie tuta# "rzy"rowadziłeś: S-dziłem, &e c.ce$z wiedzie to, co #a wiem' ( teraz mówi$z mi, &e nie: % Potrzebu#! two#e# wiedzy % od"owiedział mroczny "omiot, zadowolony, &e ;regan zdołał $i! "ow$trzyma od wybuc.u' % (le to nie ma nic w$"ólnego z ludzkości-' Do te# cz!ści "lanu nie"otrzebna mi two#a "omoc' (rc.itekt w zamyśleniu "otarł "odbródek' % 4iewiele wiem o twoim rodza#u i two#e reakc#e cz!$to mnie za$kaku#-, lecz domyślam $i!, &e nawet gdyby Szare# Stra&y zale&ało na zakończeniu Plag tak #ak mnie, zawa.ałaby $i! "rzed $"u$zczeniem zarazy na cał- ludzkoś ' % S"o#rzał na ;regana z nagłym zaintrygowaniem' % 9zy $i! myl!: % 4ie myli$z $i!' % ;regan do$trzegł $"o$ób, w #aki mroczny "omiot mu $i! "rzygl-da i w #aki wykr!ca dłonie lub "oc.yla $i! nad biurkiem' 9zy był "odek$cytowany: Zwykle $twór wygl-dał na u"rze#mego i racze# biernego, myśl, &e mógłby odczuwa $ilne emoc#e, wydała $i! ;reganowi dziwna' % Domyślam $i! zatem, &e "otrzebu#e$z mo#e# "omocy do drugie# cz!ści "lanu' +e# dotycz-ce# mrocznego "omiotu: % )łaśnie' % Planu#e$z te& ludobó#$two wła$nego rodza#u: (rc.itekt $kin-ł "otaku#-co głow-' % +o, co "lanu#!, nieuc.ronnie do"rowadzi do śmierci moic. w$"ółbraci, tak' +eraz ;regan na"rawd! był zaintrygowany' Zało&ył odruc.owo, &e "lany (rc.itekta wobec mrocznego "omiotu b!d- nieco bardzie# ograniczone i łagodnie#$ze ni& te dla ludzkości' % (le c.odzi o coś wi!ce#, "rawda: % 2ó# rodza# uzale&niony #e$t od wezwania Dawnyc. ;ogów' % (rc.itekt za"atrzył $i! w dal, "oc.yliw$zy na krześle' ) #ego $łowac. brzmiał niemal religi#ny 3anatyzm, wiara, &e "od#!ta "rzez niego mi$#a #e$t nie tylko ci!&ka, ale i świ!ta' +aka wiara na"otkana tuta#, wśród cieni i mroków <ł!bokic. Szlaków, była dla ;regana zarówno zdumiewa#-ca, #ak i "rzera&a#-ca' % 6ak długo rozlega $i! zew, na$za liczebnoś nie ma znaczenia' ;yliśmy zdzie$i-tkowani wcześnie#, a #ednak za ka&dym razem $i! odradzaliśmy i za ka&dym razem działo $i! to w imi! tylko #ednego celu: zna le1 "ozo$tałyc. Dawnyc.

czego $zuka#. "od ziemi. &e "ozo$tało #edynie kilku Dawnyc. &e to nie o$zu$two. by $tali $i! mrocznym "omiotem' /ecz czy to nie "a$u#e do wiz#i: )$zak to r!ka Stwórcy z$yła wiz#e' Zatem i *n "ragnie "omóc w "ow$trzymaniu Plag: 2o&e zatem Stwórca nare$zcie "rzebaczył ludzkości''' /ecz czy to "rawda: 4a $am. na ziemi!. z!batym i nieludzkim uśmiec.odzi w <ł!bokie Szlaki.ciał ze mn.itekta brzmiał cic.regan nawet nie wiedział. mo&liwości' % Sk-d w ogóle o tym wie$z: % za"ytał w końcu' % 4ie #e$teś "ierw$zym Szarym Stra&nikiem.i uwolni ic.rze$ze mrocznego "omiotu.Szarego Stra&nika &ywcem' % 4ie w-t"i!' % )cześnie# był tylko #eden.itekt nie wiedział lub co było dla emi$ariu$za niedo$t!"ne: 6ednak $łowa $twora $"rawiły.em. do$ta ' .ogów i zabi ic. które "ozwoli mrocznemu "omiotowi $zybcie# wykona to.regan zało&ył. &e kiedy nade#dzie$z. która $c. .reganowi bi $zybcie#' 4erwowo uderzył $to"ami o ziemi!' % Powiedzmy. gdzie $. Stra&ników umierało w walce.ał. nie zaw$ze uda#e $i! wzi. i znała mie#$ca ic. &e Szara Stra& mo&e $i! do nic. &e tak' % +o był #ego wybór' 4ie znió$ł "rzemiany tak #ak ty' 4ie miał doś wytrzymałości i woli' % (c. coraz wi!ce# natomia$t do&ywało $tarości % "rzekonano $i! wówcza$.ogów.reganowi wydawało' % )i!k$zoś z two#ego rodza#u.myśl $erce zacz!ło . . #ak miałeś okaz#! $i! "rzekona . &e od"ornoś na zaraz! mi#a z cza$em' 4ie wiedzie czemu .itektowi c.omo' Podniecenie znikn!ło.mo&e "o$iada ktoś taki #ak ty' % ( gdzie #e$t ten Szary Stra&nik: % 4ie &y#e % gło$ (rc. by tak "rzy"u$zcza ' 5lu innyc.o od dawna $taram $i! temu za"obiec' 2roczny "omiot nie zaw$ze $łuc.' % )iedziałem. &e #e$t "ierw$zym Stra&nikiem.regan wzdrygn-ł $i!' Zrobiło mu $i! #e$zcze zimnie#' Dwawo roztarł dłonie' )ieś . #ak. "rawie $mutno' . Dawnyc.odziło o "rze"owiedni!: 9zy to znaczy.ogowie % ozna#mił "owoli' % Sk-d #ednak b!d! wiedział. &e zdradz! ci.regan za$tanawiał $i!.ogów uwi!zionyc.o. &e mroczny "omiot ma $ny. w #aki $"o$ób wiedza ta zo$tała zdobyta i do czego ma $łu&y ' Zna#omoś lokalizac#i $taro&ytF nyc. o$zołomiła go i zmie$zała' 9zy (rc. dla którego warto "oł-czy $iły' % )iedziałeś: % 2iałem wiz#!' .od Pierw$ze# Plagi' Potem #ednak coraz mnie# Szaryc. rozkazów. &e wierzy w Stwórc!: Stra&nik bał $i! za"yta . kiedy "róbował uciec z <ł!bokic. tak' % Stwór uśmiec.reganowi $i! za$tanowi ' *czywiście mu$ieli by inni' Powołanie $tanowiło w bractwie tradyc#! datowan. wi!1niów nie oznaczała. $"otkał "odobny lo$: % 9i inni Szarzy Stra&nicy''' to oni ci "owiedzieli: Dobrowolnie: (rc. który z$zedł na <ł!bokie Szlaki' +o kazało .rozmawia ' +o on "owiedział mi o Doł-czeniu i w$"omniał o wiedzy.regana "rze$zywa#-co mlecznobiałymi oczyma' % 5 wiedziałem.itekt "o"atrzył na niego nieruc. b!d! mógł ci! tuta# $"rowadzi i w$kaza ci cel.. tym bardzie# go to dr!czyło' 6ednak myśl o zakończeniu Plag''' )edług "odań Zakonu w$zy$tko zacz!ło $i! od Stwórcy' /udzie wdarli $i! do niebio$ i $"lamili #e $woim grzec.regan zaczynał rozumie ' % ( zatem c. którego zła"ano &ywcem. Szlaków' 9o #e$zcze miał. &e to "rawda' Domyślił $i!.' Powoli . uwi!zienia' . czy tamten człowiek nie $tał $i! dla tego $twora kimś w rodza#u "rzy#aciela' 9zy to w ogóle było mo&liwe: Zda#e $i!. a nawet gdyby $łuc. c.yło to "oza za$i!giem ludzkic. umiera. gdzie oni $-' . a wtedy Stwórca $tr-cił ic. &e "ewnego dnia "rzyb!dzie$z % do gło$u mrocznego "omiotu "owróciły nuty 3anatyzmu' Stwór $"ogl-dał na .. "ła$ko. do czego #e$t .em na wykrzywione#. którego udało mi $i! znale1 i który c. gdy rozwa&ał od"owied1' ( "rzyna#mnie# tak $i! .o "rzecie& nie miał "od$taw."ozo$tali Dawni .a moic. czego (rc.n-ł $i! $tra$znym. c.ce$z''' % '''znale1 tyc. ale im dłu&e# $i! za$tanawiał. "omar$zczone# twarzy' % ( ty wie$z.regan nawet nie "róbował ukry . &e Stra&nik $i! na"i-ł' Szara Stra& uwa&ała.

zamia$t uciec na "owierzc. gdy zauwa&ył ruc.yba wie. by dowiedzie $i!.ogów: Za"obiec kole#ne# Pladze.dług. czy dziwne oczy myśliwego widz. &e mo#a $io$tra nadc.regan wy"ro$tował $i!.regan mu "omo&e' 2o&e nawet wiedział wcześnie# dzi!ki wiz#om: .i w-$kkawern! na#e&on.z!bat. o ile za obecności.n-ł % to mu$i$z wiedzie coś #e$zcze' 6e$tem "ewien. #ak i$toty $krywa#$wo#. &e mo&e do$trze&e ruc.itektem na <ł!bokie Szlaki. a "otem umkn!ło w mrok z nie"rawdo"odobn. . to ic. ale wiedział.' Zabi "ozo$tałyc. zanim w ogóle $i! zacznie: =wolni mroczny "omiot od wrodzonego "rzymu$u: 9zy to #e$t mo&liwe: . Dawnyc.o. zew mu$i umilkn.ylił $i! nad biurkiem i $"o#rzał "rzenikliwie w oczy .ogów' 2oim zamiarem #e$t ic. #aki $ły$zał "rzy "ierw$ze# wizycie nad $zmaragdowym #eziorem' *dgło$ "odnió$ł $i!. tu& na granicy światła rzucanego "rzez la$k! 0iony' 2aric "rzy#rzał $i!.' % Pozwol. ni& .ście&ki Stwórcy i cza$ami 6ego $"o$oby $.regan nie miał "o#!cia' 6ednak w gł!bi du$zy wiedział.ni!' 4ie mu$iał nawet tego mówi ' Jmi$ariu$z "rzygl-dał mu $i! bacznie i milczał.$i! "od ciałem. czym był "omruk. za"ewne #u& by na$ zaatakowały' )$kazał na kilka innyc.nie"o#!te' * wiele bardzie# nie"o#!te i ta#emnicze. wy"u$zcza#-c "owoli oddec.#e gł!binowcami % wy$ze"tał' % <dyby było na$ mnie# lub ic."a$zcz-' 2armurkowa $kóra $tanowiła do$konały kamu3la& na tle kamieni' Stworzenie zwróciło "y$k w $tron! ludzi i za$yczało gro1nie. na co ma zwróci uwag!.$talagmitami' +eraz gdy nie mie$zał $i! z "lu$kiem wody i nie zniek$ztałcało go ec. gdy gru"a w!drowców min!ła dług. brzmiał wyra1nie# i "rzy"ominał $ze"ty ludzi.Stra&nika wśród mrocznego "omiotu i #ego cier"ieniem krył $i! #ednak #akiś gł!b$zy $en$' % 6eśli mamy to zrobi % we$tc. #ak mógłbym ci! "rzekona .$zybkości-' Ba3ter znowu warkn-ł. którzy ukrywa#.zwieńczon. &e nadal &y#!' 2roczny "omiot nie $"ytał. gotów "ogoni za zwierzyn-. $talagmitów nieo"odal i do"iero teraz 2aric zacz-ł do$trzega $ubtelne ró&nice' Zauwa&ył.$i! wśród cieni i $tara#.$zy#!' )ta"iały $i! niemal do$konale w otoczenie' 5 były tak bli$ko. ale nie "otra3ił do$trzec nic $zczególnego' 6u& miał za"yta 7ella.regan mógłby $obie wyobrazi . #ak "odkurczone kończyny gł!binowców kry#. $k-d .$zy#."rzymu$zony in$tynktem.odzi' Z innymi Szarymi Stra&nikami' 5 ona c.regana' % 2u$imy $i! "rzygotowa na #e# "rzybycie' EEE 2aric nie mu$iał długo czeka .' )ierzył. .nam "rze#ś : % Za"ewne b!d.' Sły$zał o Pu$tce i o bł-kaniu $i! "o #e# drogac.mia$t.wi!ce#' Ba3ter "rzy$tan-ł w te# $ame# c. który $ły$zeliście. lecz tylko $kin-ł głow-' % +ak. #e$tem tego świadom' % 6e$teś: % *w$zem' % Stwór "oc. &e mo&na by #e dotkn. .$i! nawza#em o intruzac.na$ śledzi "rzez #akiś cza$ w nadziei. a "otem zawarczał ni$ko i gro1nie' )re$zcie 7ell w$kazał na #eden ze $talagmitów. gdy wrócił z (rc.ogów: % Do$konałe "ytanie' 4ie wiem. "rzygarbione ciała umyka#-ce z "ola widzenia' 6ednak była tylko ciemnoś ' 7ell "rzy$tan-ł obok króla i tak&e $i! roze#rzał' 2aric za$tanawiał $i!. $"o$ób "orozumiewania $i!' 5n3ormu#. #akby w reakc#i na "ytanie' 2aric bez$kutecznie "róbował "rzebi wzrokiem ciemnoś ' S"odziewał $i!. . &e #u& "od#-ł decyz#!' Pod#-ł #wtedy. czyli znale1 i uwolni Dawnyc.' Stalagmit $i! rozci-gn-ł % okazał $i! $tworzeniem z dług-. robakowat. &e #edno z na$ oderwie $i! od $tada i zabł-dzi' +en d1wi!k. zabi ' 5c. wi!ce#.regan nie znał $i! na wiz#ac. &e . "rzy$ta#-c i rozgl-da#-c $i! czu#nie' 6ednak nie mógł do$trzec nic "oza ciemności.raz na zaw$ze' .regan wie. &e niezbadane $.i $kałami' Sze"t urwał $i! natyc. &e nie "ragn! "rzebudzenia Dawnyc.wili co #ego "an i zacz-ł w!$zy .."orozumiewa #ak na#ci$ze#' % 9o to #e$t: % za"ytał 2aric. ale myśliwy "ow$trzymał go krótkim ge$tem' % 7ra$noludy nazywa#.

!. w ka&dym razie' . &e nie zo$taliście tam zbyt długo' . tak "rzyna#mnie# uznał 2aric' Zwolnił. &e nazwano mnie 2arikiem )ybawicielem' 5 nie mam "o#!cia. królow. czy #e$tem wy$tarcza#-co dobry lub wy$tarcza#-co $ilny. "oniewa& zdarzyła $i! "rzeze mnie lub za mo#"rzyczyn-' Duncan "ryc. domyślił $i! 2aric' Sły$zał o nim.aliście #-: % 7oc. kto to zacz-ł' 6ak $i! za$tanowi . mo&e dlatego "ragn!li znale1 $i! znowu na <ł!bokic. "rzy"omina$z mi troc. bolała. #akby nie rozumiał' % ( #ak mam $i! czu : % 4ie wiem' +en wybuc. czy $łu$znie "o$t!"u#!. a c.wil! $zli w milczeniu' 9.na $woim terenie' % 0iona i #a $ły$zeliśmy #e nad #eziorem' 2yśliwy "o"atrzył na 2arica z rozbawieniem' % Zatem mieliście $zcz!ście. "rzykl!kła i "rzyło&yła dłonie do ziemi' ?obiła tak #u& wcześnie# kilka razy.murny i bierny.! mnie. czego inni nie mogli' 5rasnoludzki zmysł kamienia .n-ł' % Zda#e $i!. &e dobrze $i! to dla wa$ $kończyło' % )iem. nie byłem wiele $tar$zy od ciebie' 4igdy nie miałem "ewności. "ozo$ta#-c z tyłu. co "ewnie świadczyło o zdrowym roz$-dku. o ile $i! to uda' =ta "rzy$tan!ła.&on-.była inna kobieta' 2iała na imi! 7atriel' +a $ama.ło"ak nie c. zabiłem #-' Przebiłem #.rz-kn-ł. #akby wyczuwała coś. by #ego gło$ brzmiał beznami!tnie' S-dz-c "o "ode#rzliwym $"o#rzeniu Duncana.ło"ak wzru$zył ramionami w nadziei.yła "rzy tym tak "ewna $iebie. wlókł $i!. ale nigdy dot-d nie widział w u&yciu' 7iedy w$tała. &e król "orzuci temat' % )ie$z. gdzie był' % 6ak $i! czu#e$z: % za"ytał w końcu' Duncan miał min!.% 2aric $tarał $i!. nie za bardzo mu $i! udało' % =marła' +rzy lata temu' % Przykro mi % w gło$ie młodzieńca zabrzmiała $zczeroś ' % 7oc.aigu *rtan "odcza$ "ierw$ze# mo#e# w!drówki "rzez <ł!bokie Szlaki' 7atriel uratowała mi &ycie. która "o"rowadziła mnie. ka&da $trata. ale kiedy dowiedziałem $i!. to "ewnie ?owan' Zaw$ze była zadowolona. zanim re$zta o"uściła #a$kini!."rzegrałem bitw! "od Zac.ałem' 4adal koc.ez w-t"ienia zwoływały $i! na "olowanie' % Szcz!ście % "owtórzył 2aric' Duncan $iedział $am nad #eziorem.odnim )zgórzem. &e była $z"iegiem i "rzez ni. ci-gle "ytałem $i!. $"ogl-da#-c w dal' % 6ednak "rzed ni. gdy ludzie mnie uwielbiali. by zrówna $i! z młodzieńcem.am' % 2aric odc. kim ona #e$t' % 2o#.o 0iona "o$łała królowi gro1ne o$trzegawcze $"o#rzenie. ?owan i /og. gł!binowców' Za"ewne to on miał $zcz!ście' ?u$zyli dale# w milczeniu' ) "ami!ci Szaryc.. &e komendantka nie kwe$tionowała te# decyz#i ani $łowem' <ene8ie8e w ogóle nie "rawie $i! odzywała. gdy byłem w twoim wieku' % 4a"rawd!: +o mo&e "owinienem $i! "rzymierzy do korony: 2aric zignorował złośliwoś ' % 7iedy walczyłem "odcza$ rebelii.ciał "odnieś wzroku. odk-d o"uścili brzegi $zmaragdowego #eziora' 4icola$ równie& "ogr-&ył $i! w milczeniu. i "rzez c. Stra&ników świe&e było #e$zcze w$"omnienie śmierci towarzy$za. nie "rze#awia#-c cienia czu#ności' Duncan trzymał $i! od niego #ak na#dale#. bez w-t"ienia #awi-c $i! #ako idealna zdobycz dla $tada tyc. Szlakac.mieczem' 2aric niemal czuł zaintrygowane $"o#rzenie Duncana i nieoczekiwanie ucie$zył $i! ze $łabego światła' 4a "ewno $i! zarumienił' Dlaczego w ogóle o"owiada o "rze$złości: 4ie był "ewien' 4ikomu o tym nie mówił' 2o&e ma właśnie na"ad głu"oty' % Sły$załem o tym % odezwał $i! Duncan o$tro&nie' % +roc. &e to wa&ne' % 4ie wiem. 2aric "ozo$tał tam. "oniewa& uwa&ała. a "otem "o"rowadziła gru"! w #edno z "rze#ś ' . w #a$kini $moka robił wra&enie' % Pewnie tak' % 9. "oc. "ode$zła do <ene8ie8e i zrobiła kilka krótkic.aina do t. &eby zo$ta królem' ( ka&da śmier . ge$tów.

<ł!bokic.mia$t zd#-ł z ramienia łuk i nało&ył $trzał! na ci!ciw!' =ta wy$un!ła $i! na"rzód.itektury nie mo&na było z niczym "omyli ' % )y#ście % we$tc.wili ge$tem "rzywołała re$zt!.' % )$zy$cy "o"ełniamy bł!dy.' % Dału#!.ain "o$tarał $i!. a 0iona zwi!k$zyła bla$k kuli na la$ce. &e w$łuc. co zna#dowało $i! za #ednym z wyłomów' )ygl-dało na $kle"ienie wykute "rzez kra$noludy' 7orytarz w <ł!bokic.bro$z! "rzycze"ion.o' 2aric $kin-ł głow.re$zta' 'ak dobrze znowu znale&# się w krasnoludzkic" korytarzac" % "omyślał 2aric' Zaraz #ednak zauwa&ył ślady zarazy rozno$zone# "rzez mroczny "omiot' 6akby wyra1na granica mi!dzy naturalnymi #a$kiniami a budowlami wznie$ionymi "rzez &ywe i$toty' Dlaczego tak $i! działo: 9zy w <ł!bokic. którzy no$ili zbro#e' =ta "rze$zła "ierw$za i dała znak. by re$zta $zła za ni-. o$trze zabły$ło w magicznym bla$ku rzucanym "rzez la$k! 0iony' <ene8ie8e "ode$zła do zwali$ka nieu3nie' <e$tem nakazała.i uśmiec. by ludzie dowiedzieli $i!.cen!' /ecz wa&ne. "oniewa& $tracili &ycie "rzeze mnie' +o #a zau3ałem 7atriel' 5 nie mogłem #e# "rzebaczy ' Zamordowałem #-' ) &yciu niczego bardzie# nie &ałowałem' % *c. by "owi!k$zy "rze#ście dla tyc. 4ie wiadomo.' % S"róbował $i! uśmiec. zdobień kra$noludzkie# arc. Szlakac. &e to nie była $"rawiedliwoś ' Poczułem $i! zdradzony i w"adłem w gniew' 9zułem $i! od"owiedzialny za tyc. by wieś $i! roze$zła.$i! "o zwali$ku i "rzeci$n.n-ł $i! tym razem troc..' Za"ewne gru"a b!dzie mu$iała w$"i.wy$ok. "$zczół' )yci-gn!ła miecz.do kolczugi' % Prezent 7r!gu okazał $i! #ednak u&yteczny' Zgubiliśmy mroczny "omiot' <ene8ie8e nie $"rawiała wra&enia "rzekonane#' % 2o&e' % Zmar$zczyła brwi' % 9.n!ła 0iona' % 2yślałem. zdradza#-ce. ale c.na "otwierdzenie' % 6e$t tu mroczny "omiot: % za"ytał 2aric czu#nie' % 4ie' % Jl3ka miała nieobecne $"o#rzenie wbite w dal. lecz był to blady uśmiec. Duncanie' Za niektóre "łac. &e nie wiedziałem tego wtedy' Szli obok $iebie "rzez #akiś cza$. &e $"rawiedliwości $tało $i! zadoś ' % 2aric odwrócił $i! i $"o#rzał młodzieńcowi w oczy' % ?zecz w tym.ocia& to dziwne' Zwykle "omiot rzuca $i! na na$ #ak ró# rozdra&nionyc.ez w-t"ienia' /og.% .inni % i to "łac. &e Duncan #e$t zaw$tydzony' % Dzi!ku#! wam % "owiedział cic.mia$t."rzez w-$k.n. cz!ściac.wila ataku mrocznego "omiotu' 6ednak Szarzy byli zadowoleni' Zrobili "rzecie& "!tl! i #e&eli teraz . &e idziemy w gór! % zauwa&ył Duncan i =ta $kin!ła głow. co czyniło #e bardzie# "odatnymi na to dziwne $ka&enie: 2aric do$trzegł zna#ome "a$ma ciemnego "luga$twa i olei$te narośle wzdłu& ścian' Zni$zczone "o$-gi wygl-dały tak $amo #ak w innyc. gdzie dotarła wy"rawa' <ene8ie8e roze#rzała $i! "onuro' % ?oz"ozna#e$z okolic!: % za"ytała 2arica' 7ról "otrz-$n-ł głow-' % Zatem idziemy dale#' )!drowali godzinami' <ene8ie8e "o"!dzała Stra&ników bezlitośnie. i zacz!ła $i! w$"ina ' . bł!dac. Szlaków. "atrz-c w mrok w niezr!cznym milczeniu' ) końcu młodzieniec $"o#rzał w"ro$t na króla i 2aric mógłby "rzy$i-c.. głazów.yła to &mudna i m!cz-ca w$"inaczka do otworu w ścianie' 4a górze Stra&nicy mu$ieli odwali kilka $"oryc.araktery$tycznyc. #akby $"odziewała $i! lada c.$zczelin!.! "ogodnie#' 4ic wi!ce# nie było do dodania' % Sta C % krzykn!ła z czoła gru"y <ene8ie8e' 7ell natyc. &e w$zy$tko w "orz-dku' )tedy ru$zyła za ni. dzi!ki któremu mogła wyczu $twory' % ) ka&dym razie nie w "obli&u' Pokle"ała onyk$ow.odnim )zgórzem.. by two#e intenc#e były uczciwe i &ebyś uczył $i! na wła$nyc. a "o c. było coś. co zgin!li "od Zac.iwała $i! w zmy$ł. by do nie# doł-czyła' Stra&nicy i 2aric ru$zyli natyc. co znalazła kra$noludzka kobieta' 9z!ś #a$kini w oddali za"adła $i! i na "ewno trudno b!dzie "rze#ś "rzez rumowi$ko' 6ednak o wiele wa&nie#$ze było to. by mo&na było zobaczy dokładnie. Szlakac.

był $"ocony i rozedrgany' 7ell "odtrzymał go. i& mie#$cami w-t"ił. #ak mu$i $i! czu =ta. u#rzeli $zar"ni!cie' ( "otem na$t!"ne' <ene8ie8e "rze$zła na drug. które "ami!tał 2aric' )!drowcy min!li tunel. ale =ta była dobre# myśli i "rzekonała re$zt!.odził #ako #eden z o$tatnic. &e #e# lud kiedyś władał wielkim im"erium. cal "o calu zbli&a#-cego 2arica do światła w oddali "o drugie# $tronie "rze"aści' 7iedy nare$zcie król nie"ewnie ze$koczył z "ółki. &e $.i zaraz do nie# w"adnie' 4ie "otra3ił oceni . m!tne# wody' 2ie#$cami "rze#ścia były tak w-$kie z "owodu grube# war$twy "luga$twa. rze1by' 7iedy 2aric zacz-ł $i! c. wy$tarcza#-ca ledwie na o"arcie $tó"' Stra&nicy i król "rzygl-dali #e# $i! "ode#rzliwie.biegła w-$ka "ółka. &e "ółka wytrzyma. "o którym teraz zo$tał tylko cień' Znacznie "ó1nie# w!drowcy natra3ili na odcinek <ł!bokic. wiedz-c. &e roz"adlina kończy $i! gdzieś tam dale#' <ene8ie8e ru$zyła "ierw$za.owania czarodzie#ki' )krótce gru"a ru$zyła dale#. zauwa&ył runy na #edne# ze ścian' Prawie niewidoczne $"od kurzu i "!kni! ' .wili wymarzy ' % 4ic wam nie #e$t: % u"ewniła $i! el3ka z tro$k-' % 4ie $"adłem % zac. &e na"rawd! gł!boka' 2u$iał nawet raz "rzy$tan. &e trudno było roz"ozna w nic. to za"ewne w $ieci naturalnyc.to "rze#ścia do "orzuconyc. wieńczyły $trzeli$te kamienne łuki' =ta wy#aśniła. ale czuł. Szlaków. w wi!k$zości rozbitymi. by u#awni koniec roz"adliny' )!drowcy mogli #edynie mie nadzie#!.aigów.em oraz $ka&onymi grzybami do tego $to"nia. we#ścia do nic. który za"adł $i! do #a$kini "oni&e#' ) wielkie# roz"adlinie wida było #edynie "a#!czyny i mrok' 6edna z bocznyc.otał 2aric' 0iona $urowo zmar$zczyła brwi' % 9zy to znaczy: tak: % Je''' +ak mi $i! wyda#e' Pryc. nazw % "luga$two i cza$ zni$zczyły runy i inne znaki roz"oznawcze' 7ra$noludzka kobieta $tała "rzy we#ściu do #ednego z t. czy to utrzyma komendantk!. Stra&nicy i 2aric w"atrywali $i! z wyt!&eniem w na"i!ty $znur. odwróciw$zy $i! na "i!cie' 2aric zerkn-ł "ode#rzliwie na 7ella. bo na "ewno nie do zabez"ieczenia' ( #ednak komendantka ru$zyła bez wa.ic."rzec. wytrzyma te& "ozo$tałyc. "orośni!tymi mc.ania. które właśnie o"uścili' 6ednak nie u$"oka#ało to komendantki' Z ka&dym krokiem $tawała $i! coraz bardzie# na"i!ta' Dwukrotnie w!drowcy min!li korytarze. t.zbro#!' 6e&eli "ółka wytrzyma #e# ci!&ar. zanurza#-c $i! w kole#ne korytarze' ) tym mie#$cu wydawały $i! wy&$ze ni& te. ścian korytarza "ozo$tała #ednak nietkni!ta' +u& "od ni. które odgał!ziały $i! od głównego tunelu. &e wi$i nad bezdenn. gdy 2aric zmu$zał zaraz! do roz$t-"ienia $i! "rzed nim' Dale# zna#dowała $i! $ala z "o$-gami.wia ze zm!czenia.' 7ell "rzewi-zał #e# lin! w "a$ie. &e lina $i! $kończy. #e&eli b!d.i ode$zła.aigów i w"atrywała $i! w mrok ze $mutkiem. &e ma na#ci!&$z. ale myśliwy tylko wzru$zył ramionami' +e& nie "otra3ił wy#aśni zac. odrzuca#-c "rote$ty. &e mu$ieli wycina $obie drog!' Szczególnie dobrze $"rawował $i! miecz króla % runy na o$trzu #arzyły $i! mocno. zaci$ka#-c i rozkurcza#-c "alce' 2aric za$tanawiał $i!."rze"aści. "rzyci$n-w$zy $i! #e$zcze bardzie# do ściany i zamkn-w$zy oczy.odzi "o#edynczo' * ile #e$t dok-d iś ' Hwiatło 0iony nie wy$tarczyło. a 0iona "odbiegła gotowa udzieli mu "omocy' 9ie"ły bla$k #e# la$ki był za"ewne na#"i!knie#$zym widokiem. #aki 2aric mógł $obie w tamte# c. #e&eli $"adnie' Sznur mógł co na#wy&e# $łu&y ku "okrze"ieniu $erc. ale nie umiała "oda ic.$tron!' 2aric "rzec. &e <ene8ie8e nie $"adła' 9za$ mi#ał "owoli. wydawało mu $i!. #a$kiń. &e #ego $to"y nadal ma#"od"arcie' ) ciemnościac. "rzyci$ka#-c $i! do ściany i "rze$uwa#-c "owoli.. krótko $twierdziw$zy. ale 2aric w-t"ił. którego nie c. gdzie zalegały kału&e $łonawe#. i było to doświadczenie. a& znikła wśród cieni' +ylko dzi!ki linie re$zta gru"y wiedziała. #ak gł!boka #e$t roz"adlina. by "ow$trzyma zawroty głowy' +ylko natarczywe $zar"ni!cia liny zmu$zały go do zrobienia na$t!"nego kroku.ciałby nigdy wi!ce# "owtórzy ' Powoli "rze$uwał $i! "o "ółce tak w-$kie#. który 7ell "owoli rozwi#ał' 7iedy wydawało $i!.n!ła z "ogard.mroczny "omiot $zukał zbiegów.

&e mogliby w!drowa bez celu.z głodu i "ragnienia. &e wi!k$zoś tuneli w <ł!bokic. c.ała. czy uwierzy te# "rze"owiedni' Potem bez dy$ku$#i ru$zyli na"rzód' ) niedługim cza$ie znale1li $i! na $krzy&owaniu. Szlakac. nie mogły posmakować.na inny t. była do $iebie "odobna' % 6e&eli $i! nie myl!. ta wzru$zyła ramionami' % Z nieznanyc.' Szarzy Stra&nicy zerkn!li na $iebie. twarzac. a& umr."odobnie: % dodał Duncan' =ta "ode$zła bli&e# i dokładnie# "rzy#rzała $i! runom' )ykonała kilka ge$tów.ocia& król nie był "ewien.% 9zeka#cieC % zawołał' <ene8ie8e ge$tem zatrzymała Szaryc.ainem i''' Stamt-dC % 6e$teś "ewien: % <ene8ie8e "ozo$tała $ce"tyczna' % 2o&e "o "ro$tu wygl-da#.' )idok #ednak wydawał $i! zna#omy. "rzyczyn w "obli&u nie ma mrocznego "omiotu' +rzeba zatem $korzy$ta z okaz#i' 4ie 3atygu#cie $i! z rozkładaniem namiotów' 4ie zabawimy tu długo' 2aric uznał.odziłem.odziliśmy t!dyC +o znaczy #a "rzec. Pieśń '(dr#ś)i 2:1 . Szaryc.drog. #ak "rzy$zliśmy $tamt-d. gdy roz"oznał ze$taw znaków' 2in!ły lata. czy te& dlatego. #ak $t-d do#ś do t. którego tkn*ć nie mogły.o *rtanie.aigu *rtan: Przy"omnienie $obie drogi za#!ło mu na#wy&e# uderzenie $erca' % +!dy % w$kazał' % Pami!tam. tak: )$kazu#. $ka&enie rozra$tało $i! na ścianac. Stra&ników odmalowała $i! nie$krywana ulga' *bawa. I zazdrość pocz ły d"a życia. a "otem 7atriel''' u#rzeliśmy te runy' Dlatego wiedzieliśmy.n-ł $i! z $aty$3akc#-' % )idzicie: +ak #ak mówiłemC 4a znu&onyc.z /og. dok-d do#dziemy' 7omendantka zamyśliła $i! gł!boko' % 6ak długo: % za"ytała wre$zcie' % 2nie# ni& dzień' Z u"rze#mym $kinieniem głowy <ene8ie8e zd#!ła "lecak i rzuciła na ziemi!' % Zatem tuta# od"oczniemy' 7iedy re$zta $i! zawa. odk-d #e widział. ale i wtedy. gdy 2aric $zedł t!dy "o raz "ierw$zy.na#le"ie# #ak $i! dało dłoni. którymi ongiś wzdłu& ścian "łyn!ła lawa. $"ogl-da#-c "o $obie. oczyścił #. a "otem "o"atrzyła na 2arica.n-ł $i! radośnie. czy to dlatego. 1 najciemniejszej zazdrości rodz* się demony. ale 2aric tym razem nie "otrzebował "rzekładu' % 4ie mówi. ale nadal dobrze "ami!tał' % Znam te znaki % wy#aśnił' % Przec. gdy $zedłem t!dy "o"rzednio''' "rzy$zliśmy t. uno$z-c brew' % )ie$z. które 2aric za"ami!tał' Zna#dowały $i! tuta# wykute "rzez kra$noludy kanały. do mar$zu. do$tarcza#-c cie"ła i światła' 4iewielkie rumowi$ka "ow$tały na $kutek "!kania ni$zcze#-cego $u3itu' Zgodnie z "rzewidywaniami 2arica ściany "okryte były runami' 7ról uśmiec. &e komendantka nie "ogania ic.ył bli$ki omdlenia z wyczer"ania' JEDENAŚCIE #ierwsze dzieci !twórcy wyjrzały zza Zasłony. nie"ewni. &e "ami!tał to mie#$ce. Stra&ników i odwróciła $i! zanie"oko#ona' 2aric "odbiegł do ściany.w "ancerne# r!kawicy i uśmiec. rozwiała $i! w tym momencie' +ylko <ene8ie8e wydawała $i! bardzie# zanie"oko#ona tym $zcz!śliwym "rzy"adkiem ni& zadowolona' Przy#rzała $i! "ode#rzliwie "okrytemu runami 3ilarowi. &e le"ie# $i! nie $"iera ' .aig: % 4a "otaku#-ce $kinienie kra$noludzkie# kobiety król raz #e$zcze "rzy#rzał $i! korytarzowi' +unel był teraz bardzie# o"anowany "rzez "luga$two i zaraz!. dale# "owinno by rozwidlenie i wi!ce# run na ścianac. #akby nie wierzyła.

ło"ak zadr&ał ze w$tr!tem na $am.towarzy$zom i w$zy$cy "rzy ogni$ku $korzy$tali z medykamentu' *dbyło $i! to "rzy akom"aniamencie bole$nyc. #akby nie zmieniano go od tygodni."rze"ocone odzienie.maś w rany' 0iona "rzekazała #. $"u$zczały $i! z ogromnyc.o el3ka "rote$towała. gdy wlókł $i! za re$zt. &e ogar #e$t $ka&ony tak $amo #ak re$zta Szaryc. a maś złagodziła dolegliwości. umyka#-c "rzed "rzera&a#-cymi cieniami.aigu o$iem lat temu' )ielkie "a#-ki. mar$zcz-c brwi.ło"ak' % ( co #e$t mi!dzy tob.ło"aka nadal było $ztywne i obolałe. świadomości Stra&ników' Ze wzgl!du na Ba3tera Duncan miał nadzie#!. czy "a#-ki znowu za$iedliły t.myśl' 4ie zno$ił małyc. #ak bardzo oddaliła $i! od re$zty' Duncan uznał. gdy nie udawało mu $i! "rawidłowo zaci$n. które "rze$łaniały $kle"ienie t.aigu *rtan i nie godziła $i! na dal$ze o"ó1nienia' 9. co $i! $tało.ciałeś mi "owiedzie : % 9. ot % tyle.ocia& Szarzy Stra&nicy i 2aric "róbowali dotrzyma #e# kroku. #ak "ie$ kurczy ła"y i od cza$u do cza$u "ryc.ra"ywa ' Duncanowi "odobało $i!. w które# biegł i biegł.n-ł c.aig *rtan oka&e $i! tak niebez"iecznym mie#$cem. które kryły $i! na obrze&ac. tym $zybcie# zmu$zona była iś ' % ) nocy wy$zła z obozowi$ka' 5 nie na wart!. od"rowadzany "ełnymi w$"ółczucia $"o#rzeniami' Jl3ka "o"atrzyła na Duncana uwa&nie' % * co c. za$tanawia#-c $i!.n!ła z rozdra&nieniem' % 4ic' * czym c. ogar zwin-ł $i! u $tó" $wego "ana i zacz-ł "oc.ła".nień ulgi' ?ami! c. nie' 9. i tylko to $i! liczyło' Ba3ter #ako #edyny za$n-ł #ak dziecko' /edwie Stra&nicy roz"alili ogień. &e $i! myli' 4a"i!ta. "a#-ków.aig' 9.odzi: * 2arica: % 4ieC % "ryc.Duncan czuł $i! niewiele le"ie# ni& "oobi#any oc. na dodatek w ocieka#-ce tru#-cym #adem &uwaczki' % 2u$z! ci coś "owiedzie % $ze"n-ł do 0iony' 4ieo"odal 4icola$ rzucił im gro1ne $"o#rzenie i "rzyś"ie$zył kroku' 2daje się. zwła$zcza #e&eli 2aric $i! nie mylił i t.n!ło. &e "ewnie nie' 2łodzieniec zbli&ył $i! do 0iony i "rzez c.odzi o to. by "rzyś"ie$zy uzdrawianie "ozo$tałyc. #ak twierdził' 7ról o"owiedział Szarym Stra&nikom. "rzy ogni$ku "rawie nie zadbał o $wo#e rany i nie zd#-ł nawet "rze"ocone# zbroi. a co do"iero takic. gdy w!drował do t. czy kobieta zda#e $obie $"raw!. &e ona $i! wymkn!ła' 0iona ze zdziwieniem unio$ła brwi' % )ymkn!ła: Po co: % +o właśnie c.odziła. Stra&ników' 2o&e zatem w #ego $nac. członków gru"y.i blad-' <ene8ie8e $tanowczo zabroniła #e# u&ywania magii. 2aric i #ego towarzy$ze mu$ieli "od"ali $ieci' Duncan za $tanawiał $i!.wil! $zli obok $iebie' 9zarodzie#ka "o od"oczynku wygl-dała na nieco mnie# wyczer"an. by zd#. #akie Duncan odczuwał "o walce ze $mokiem' 4a "rób! młodzieniec kurczył i rozlu1niał dłoń. że z je!o strony nie ma co liczy# na przebaczenie % "omyślał Duncan' )o#ownik od "ogrzebu był "onury i na#e&ony.aigu' (by #e "okona . &e nie #e$t #u& złamane' Zakl!cie 0iony zadziałało znakomicie.ez $"rzeciwu wzi-ł "ierw$z.ciała #ak na#$zybcie# dotrze do t. $yków.gru"y' 4iewiele miał cza$u na od"oczynek. które wygl-dało i cuc. c. #akby miał za$zczeka ' )e śnie Ba3ter za"ewne gonił na $łoneczne# ł-ce wiewiórki i Duncan nie miałby nic "rzeciwko temu.odzi o <ene8ie8e' % Zerkn-ł w $tron! komendantki. c. była ciemnoś .ciałem wiedzie ' Dlatego "o$zedłem za ni-' % Hledziłeś #-: 5 nie zauwa&yła ci!: .wart! i od$zedł $ztywno. litanii "rzekleń$tw i we$tc. &eby i #emu $i! to "rzyśniło' 6ednak wówcza$ młodzieńcowi "rzy"omniało $i!.aig #.o miał okaz#!' . uzbro#onyc. ale 7ell uznał "o ogl!dzinac.a. <ene8ie8e $zła coraz $zybcie#' Podwładni wymieniali #edynie $"o#rzenia.by #e# "otrzebne. "a#!czyn. Duncan zgadzał $i! z komendantk-' 0iona za#!ła $i! #u& "owa&nie#$zymi obra&eniami % $iły mog. zniek$ztałcone zaraz-. milcz-ca <ene8ie8e obudziła i zagoniła gru"! do mar$zu' 7omendantka c.. wielkości człowieka."i!ści' 6ednak mógł za$adniczo wykona dowolny ruc."rzyci-gał i im bli&e# "odc. i wetrze magiczn.o #e# "o$ta "rawie całkiem znikn!ła wśród cieni' Zu"ełnie #akby t.i 2arikiem: 0iona we$tc. a c.

tał za "anem' % ( #a $i! cie$z!. doda#-c "ar! $łów od $ie bie w #!zyku ge$tów' 0iona we$tc. &eby le"ie# $i! "rzy#rze ' % 5 co zobaczyła: % )yda#e mi $i!''' )yda#e mi $i!. 2aric. &e dla komendantki nie #e$t to za$kaku#-cy widok' )iedziała wcześnie#.$i! od ło"atki <ene8ie8e "o"rzez &ebra a& do biodra' =wag! "rzyci-gała inten$ywna barwa dziwne# $mugi na $kórze' Zbyt ciemna #ak na $iniaka' Duncan "omyślał na#"ierw. zanim tra3iłem do Szare# Stra&y' % ?ac#a' 5 co zobaczyłeś: % <ene8ie8e nie ode$zła daleko' % Duncan zawa.% )ie$z. Szlaków: % za$tanowił $i! 7ell' 2aric wzru$zył ramionami' % 6a nie miałem &adnyc. &e #e# "owiedział' Sam nie był "ewien.ło"ak "ami!tał a& za dobrze ciemnie#$z. i ukrywała to "rzed re$zt. nie mógł $i! wyco3a . "rzerywa#-c rozmow!' % * czym tak $ze"czecie: % za"ytał. &e to "rzy"ominało $kór! mrocznego "omiotu' 0iona $"ogl-dała "rzed $iebie. 0iona i tak dr-&yłaby temat' % *de$zła tylko na $krzy&owanie' )zi!ła "oc. co to #e$t' Przybli&yła "oc. co myśle .ał $i!.odni!. &e to zwykły $iniak' % 9. &e $"rawdza tylko.' % Szarzy Stra&nicy zaw$ze ma#.ło"ak wzru$zył ramionami' % 4ie wiem' 4agle doł-czył do nic.ce "o "ro$tu by $ama. &e <ene8ie8e $i! zaraziła: 6e$t SzarStra&niczk-. gdy to robił. &e dzielimy świadomoś z mrocznym "omiotem' (le odk-d ze$zliśmy w <ł!bokie Szlaki."lam! rozci-ga#-c.$i!.orowa : 9. Stra&ników i 2arikiem' % +o mogło by obra&enie "o walce % $twierdziła 0iona' % Stary ślad' % 4ie $-dz!' % )i!c co: % S"o#rzała na Duncana twardo' % 2yśli$z. odwrócił głow!' Ba3ter $"o#rzał na niego "yta#-co i za% $komlał' Doł-czyła do nic. nagle trac-c "ewnoś . &e to mo&e o"arzenie "o walce ze $mokiem' 9zy komendantka ukrywała $wo#e rany od tamte# "ory: (le czemu miałaby to robi : % (le to nie był $iniak' 5 nie $-dz!.niczka #e$t bez"ieczna' 6ednak $koro #u& zacz-ł mówi .#e$t tak $amo' Sny "o#awia#. =ta. ale nie tak. czy "owinien zdradza ta#emnic!' 7omendantka mo&e uzna to za naru$zenie "rywatności' *$tatecznie Duncan "odkradł $i! do nie# % ale wtedy.n!ła i "rzytakn!ła' % Ze mn. &e nie $"aliśmy dłu&e# % mrukn-ł' % 4a"rawd!: % zdziwił $i! 2aric' % +rudno znieś $ny' % *czy myśliwego "ociemniały. czy zwierzc. #e$t gorze#' . "róbu#-c o"anowa ziewanie i "rzegrywa#-c $romotnie' % * niczym % od"owiedziała 0iona zbyt $zybko' % )łaśnie #e# mówiłem. tak. &e ma to na $kórze. budzi ' 7ell z łukiem w gotowości "od$zedł bli&e#' Ba3ter "rzy#a1nie truc. <ene8ie8e zacz!ła w$zy$tkic.odni!' 5 tam zacz!ła zde#mowa zbro#!' % Podgl-dałeś. czego $i! właśnie dowiedziała' Przez uderzenie $erca Duncan "o&ałował. #ak $i! rozbiera: % 4ieC +o znaczy''' no. nie był w tym odo$obniony' *dnió$ł #ednak równie& wra&enie. gdy tylko zamkn! oczy' 6akby mnie wci-gały' % )zdrygn!ła $i! na w$"omnienie' % 2o&e to w"ływ <ł!bokic. $nów' +o znaczy &adnyc. #ak miałaby zac. tak $i! $kłada. rozwa&a#-c to.te $ny % wy#aśniła 0iona' % +o dlatego. niezwykłyc. #ak myśli$z' S-dziłem. &eby <ene8ie8e wiedziała. &e <ene8ie8e c. wi!c zacz-łem $i! wyco3ywa ' 5 wtedy to zauwa&yłem' % 9o: % 4a#"ierw myślałem. &e #e$tem $konany % wtr-cił "oś"ie$znie Duncan' % 4ie $"aliśmy długo' Przy$i!gam. wmawiał $obie.Szaryc. &e w >al ?oyeau@ byłem wcale niezłym złodzie#em. &e ledwie zamkn-łem oczy. gdy u#rzał owego siniak$ Poczuł "rzera&enie i $-dz-c "o wyrazie twarzy <ene8ie8e.

"rzerwało "rzekomarzania. &e król "ogr-&ył $i! we w$"omnieniac. "rzed laty $ieci' 5 zda#e $i!. &e za"ewne tak właśnie #e$t' 2yśliwy miał wra&liwoś na $ka&enie wykracza#-c.u odró&ni niektóre rodza#e $tworów' Paru Szaryc. która rzuciła im gro1ne i "ełne deza"robaty $"o#rzenie' % <łu"ki z wa$ % mrukn!ła. &e "a#-ki nie utkały nowyc. &e 0iona u&ywa zakl! . kru$z-ce $i! mury budynków $i!ga#-cyc.' 7ell zaw$ze "ierw$zy wyczuwał zbli&anie $i! mrocznego "omiotu.a#-c' % ) te# #a$kini było $"oro ruc."oza umie#!tności tro"ienia.. $tó"' % *brzydliwe' % Powiedziałem dokładnie to samo: Po#awienie $i! <ene8ie8e. by dogoni <ene8ie8e. by mo&na było le"ie# "rzy#rze $i! kawernie' 6ednak to nie wy$tarczyło. #ak komendantka zbli&a $i! z zimn3uri. a& do ton-cego w mroku $kle"ienia' *ngiś było tu gwarne mia$to. a #a $i! ci-gle za$tanawiałem: dlaczego śmierdz-cy $er: 4ie zno$z! śmierdz-cego $eraC (le 0iona nie "rze$tała i na dodatek $i! na mnie rozzłościła' % +ak #ak teraz: % 7ról w$kazał na el3k!.$i! na twarzy' % 9zemu zwalniacie: % wycedziła' % Prawie #e$teśmy na mie#$cu' 5 nie czeka#-c na od"owied1.aig *rtan % $ze"n-ł 2aric' Duncan do$trzegł. Stra&ników twierdziło nawet. $i! w "roc. dlaczego 2aric zgodził $i! tuta# wróci : Przecie& nie ze wzgl!du na SzarStra& i #e# mi$#!' <ene8ie8e wyci-gn!ła miecz i unio$ła czu#nie o$trze' ?e$zta "o$zła natyc. która nagle wynurzyła $i! z cieni.' 2iał ten $am wyraz twarzy za ka&dym razem.' Ba3ter kr-&ył w "obli&u.' 9zy&by "otwory "rzenio$ły $i! w inne mie#$ce: 2o&na "rzyna#mnie# mie nadzie#!''' % +. wielk.e ruiny' <ruba war$twa czarnego "yłu o$iadła na w$zy$tkim. którego nikt z "ozo$tałyc. kra$noludzkic.mury kurzu' Za"ewne były to "ozo$tałości $"alonyc.C +e& takie miałem % zac. &e miała rac#!' 0iona unio$ła la$k! i wzmocniła bla$k. śladac. #akby oczekiwali .ome cienie.ic. #akby i oni byli mrocznym "omiotem' 6ednak myśliwy nigdy tego nie "otwierdził' . nauczył $i! od )o#owników Po"ielnyc. &e''' % 4ie' +ylko zwycza#ne $erowe $ny' % *c. odwróciła $i! na "i!cie' Pozo$tali ru$zyli $zybcie#.u' 4iedawno' 2roczny "omiot' % ( mó# brat: % za"ytała' Pytanie zawi$ło w ci$zy' 7ell nie "oru$zył $i!' S"ogl-dał na ziemi! bladymi oczyma. "otra3ił nawet "o za"ac. &e naru$za $"okó# grobowca. "rzewraca#-c oczami' % )yda#e mi $i!. "rzygl-da#-c $i! uwa&nie grubym war$twom "yłu i brudu na kamieniac. a #e$zcze wy&e# wi$iały $zare kł!by "rzy"omina#-ce c.malu#-c. #ak wiadro zimne# wody wylane# na głowy rozmówców' 9ała gru"a "atrzyła. w!$z-c i "ryc. by oświetli w całości mroczne wn!trze' Duncan miał wra&enie. #akic.mia$t w #e# ślady' Stra&nicy w"atrywali $i! w nieruc.ome i cic.ordy "otworów. teraz "ozo$tały #edynie nieruc. #akby do$trzegał wzorzec w niewyra1nyc. i "rzekonali $i! zaraz. gdy myślał o "o"rzednie# w!drówce "rzez <ł!bokie Szlaki' Duncan za$tanawiał $i! wówcza$.' )idział zru#nowane ulice. które zaraz zaataku#-' % 9zy coś $i! zmieniło: % za"ytała komendantka 2arica' % 2nie# "a#!czyn' <ene8ie8e $kin!ła na 7ella' 2yśliwy wy$un-ł $i! na"rzód i ukl-kł.#a$kini! wy"ełnion.% 7a&da noc #e$t gor$za od "o"rzednie# % dodał "onuro 7ell' % 4ie dla mnie' % Duncan unió$ł dłoń' % 2nie nic nie #e$t' 0iona zmierzyła go uwa&nym $"o#rzeniem' % 4a "ewno: 2yślałam. budowli "owoli obraca#-cyc.otał 2aric' % Do"rawdy: Hniło mi $i!. Stra&ników nie "otra3iłby zauwa&y ' Duncan uznał. &e ona "o "ro$tu uwielbiała ten $er % "owiedział Duncan 2aricowi' % Z#adała kawałek z ka&dego $łu"a' ( #a czułem tylko $mród niemytyc.. &e 7ell umie tak $amo wyczu z daleka ka&dego z nic.$zkieletami $taro&ytnyc. by zmieni mroczny "omiot w wielkie $łu"y śmierdz-cego $era. "rzewrócone wy$okie kolumny oraz rozbite "o$-gi.

owywano tu broń.ło"akiem' % Smocza koś robiła $i! tak gor-ca. "ytań' *$tro&nie meandrowali w-$kimi zaułkami' 4iektóre budynki za"adły $i!.odził t!dy % $twierdził w końcu' % Dok-d: 7ell unió$ł brew' % Znam #ego za"ac. a& ludzie za"u$zcz.aigu' 5nni Stra&nicy ru$zyli za ni.ulict. ruin. lecz co #e$zcze $i! tuta# $tało: 1zy my li o elfce.yło ic. wi!k$zości Duncan nie "otra3ił zrozumie ' (le #eden znak rozumiał bardzo dobrze: rodzina$ . #akby zaraz mieli "rzy#ś rzemieślnicy. &e w ogóle #e$t #akiś ślad: % za"ytał 2aric' % 2o&e on tylko t!dy "rzec. <ene8ie8e.bez zb!dnyc.c. okryty kurzem i "yłem' 4a #ego $zczycie wygrawerowano wielkie runy i =ta zatrzymała $i! nagle.i $"o#rzała bezradnie w odległe cienie t. z którego "oc. gotowa od"owiedzie na na#mnie#$ze oznaki ataku' 6ak "ozo$tali' 6ednak "oza $zele$tem wła$nyc. którą koc"ał3 . kobieta zaci$n!ła z!by i odwróciła $i! do towarzy$zy' % Prze$zukamy zatem ka&dy cal tyc. do"óki nie zna#dziemy innyc. $ta#-c za c. lecz tak&e #wytwarzano' 7amienne "aleni$ka nadal $tały nienaru$zone i wygl-dały.. gdzie 4icola$ znalazł drzwi "rowadz-ce do $tarego war$ztatu "łatner$kiego i zbro#owni' Sala była wielka % nie tylko "rzec.łód. dobywa#-c z mroku długie cienie' +u& za granic. za$tanawiał $i! Duncan' 1zy może o swojej żonie3 <ru"a min!ła kamienny łuk' Hciana za nim $i! zwaliła.n-ł $i! $zeroko do Duncana' % +ak "rzyna#mnie# twierdził król . które za"ewne $łu&yły do 3ormowania metalu..światła czaiła $i! gł!boka ciemnoś . $ta#-c za #e# "lecami' =ta wykonała kilka ge$tów. &e "rzez otwory trzeba było wlewa wod!. dok-d $i!ga wn!trze "aleni$ka: <ł!boko.a determinac#a' )krótce gru"a znalazła $i! #akby w am3iteatrze' Sto"nie widowni za"adły $i! cz!ściowo. a na $cenie le&ały rozrzucone kości mrocznego "omiotu "o&ółkłe od $tarości' . "ozo$tawia#-c #edynie $amotny "ortyk..aigu' ( "otem ry$y #e# twarzy $twardniały.odził: % 2u$imy $"rawdzi dok-d % warkn!ła' *"arła miecz o rami! i odma$zerowała zru#nowan. ukrywa#-ca ta#emnice tego mie#$ca' Duncan za$tanawiał $i!. tej. da#-c świadectwo kun$ztu kra$noludów % "okryte runami łuki. $i!gało "rawie do kamiennego $u3itu. niegdyś gro1ne#. a na ścianac. kroków w!drowcy $ły$zeli tylko warczenie Ba3tera' *gar z#e&ył $i! i c. i 0iona "o$łała mu mroczne $"o#rzenie' =nio$ła la$k!. ob$erwu#-c intruzów licznymi czarnymi śle"iami i czeka#-c.gi' /a$ka 0iony oblewała #e $urowym bla$kiem.$i! w tyc.$i! za daleko. w"atru#-c w nie "onuro' 6e# twarz #ednak "ozo$tała nie"rzenikniona' % 9o to #e$t: % za"ytał 7ell cic.yły tam "rzyrz-dy.odziła =ta.łodzi ' )idzi$z.i "okle"ał kra$noludzk. tworz-c utrudnia#-ce "rze#ście rumowi$ka. a& do lawy' % =śmiec. $tanowił cz!ś #e# rodowego dziedzictwa' 7ell $kin-ł głow.' % +o do obróbki $mocze# kości % $twierdził 2aric. nadal $to#-ce "o$. to w$zy$tko.kobiet! "o ramieniu' =ta #e$zcze "rzez dług. wi$iały re$ztki broni. gł!biac.yba ka&dy budynek uwa&ał za wart bardzie# dokładnego $"rawdzenia' +ylko 2aric nie wygl-dał na gotowego do $tarcia' +rzymał $wó# miecz ze $mocze# kości niedbale "rzy boku i rozgl-dał $i! ze $mutkiem' Powiedział Stra&nikom o "a#-kac.o % #ak $i! okazało % nie tylko' <ene8ie8e zmar$zczyła brwi z irytac#. lecz wi!k$zoś trzymała $i! nie1le. roz"ali ogień i zabra $i! do "racy' ?e$zta "omie$zczenia obróciła $i! w ruin! % beczki $i! roz"adły.o. &e w czarnym "yle i kurzu zo$tały odci$ki wielu $tó"' 2roczny "omiot.udynek mu$iał nale&e do rodu. czu#-c nagły c. a metalowe narz!dzia rdzewiały na "o$adzce' . by mogli uciec' ?oztarł ramiona. zdumiewa#-co wiele na rumowi$ku' Dale# Stra&nicy min!li w-$kie "rze#ście. lecz teraz roz"ada#-ce# $i! i zni$zczone# "rzez cza$' 6edno z "aleni$k było wy#-tkowo wy$okie. a #ego boki "okrywały $zeregi run' Duncanowi "rzy"ominało gigantyczny "iec z regularnie ulokowan. czy "a#-ki 2arica nadal ukrywa#.oc. c.% +wó# brat "rzec. co wiem' % )$kazał na ziemi! i nawet Duncan do$trzegł.$ieciotworów "o obu $tronac. śladów mo#ego brata' % Sk-d b!dziemy wiedzie .wil! "atrzyła na łuk. ale nawet #a nie "otra3i! wytro"i go "omi!dzy innymi' +wó# brat tu był. "rzycu"ni!ta za rze1bami i bramami budynków. &eby #. w #e# $"o#rzeniu zabły$ła cic.

o oznaczy mie#$ce ic.' Poniewa& atakowani tuta# właśnie zo$tali' ) rumowi$kac.anizmu otwiera#-cego "aleni$ko' % 2o&e wa$z miecz zrobiono właśnie tuta#: % 2o&e' ?u$zyli za re$zt. w którym kierunku mógł "ó#ś : % 4ie' (le $koro tu $"ał. za"ewne odk-d wyczer"ała $i! "rzed laty woda' )okół cembrowiny Duncan zauwa&ył wi!ce# kości' *$tatni "o$terunek za"ewne. czeka' Zgin!ły tuta#.mrocznego "omiotu' +uta# "rzelali o$tatni.. du&yc. za$c. $trzelał w gór! niczym "alec.ył to mo&e n!dzny nagrobek. gładki ze w$zy$tkic. gdy zrozumiały. &e c.ył to $mutny widok' Duncan nawet nie "róbował $obie wyobrazi .tablic!. które miały utrudni "rze#ście w w-$kie uliczki' )i!k$zoś $i! za"adła.ni!ci obrońcy walcz-cy z inwaz#.ce iś dale#' +ro#e $tra&ników wyci-gn!ło "łyt! i u$tawiło #. c. co ic. "rzywołu#-c ge$tem 7ella.u' Duncan c.de$"erac#! i roz"acz mu$iały czu kra$noludy. w #aki naru$zony zo$tał kurz i "ył. wi!c kra$noludzka kobieta na"arła mocnie#. nie "rote$tu#-c. ale "rzyc. nietkni!tym "rzez cza$' *beli$k.gru"y' Stra&nicy znale1li zardzewiałe drzwi i otworzyli #e z wy$iłkiem' Za nimi zna#dował $i! wewn!trzny "ro$tok-tny dziedziniec' Hwiatło z la$ki 0iony u#awniło ślady bitwy. gdy "róbowała wyci-gn.Jndrin. &e nie był u&ywany od wieków' Duncan za#rzał do #ednego z otworów' 4ie zobaczył nic "oza ciemności-.czarn"eleryn! i narzuciła na $to$. #ak. a "otem "oc.o wida było. myśliwy w$kazał mie#$ce "o ogni$ku' 4iewielkim. $tron. $"ocona z wy$iłku.. nie zdołał #e$zcze zatrze cza$' 4adal widoczne były barykady % $terty kamieni i ław oraz innyc. zd#!ła $wo#.omiała.ło"ak nie znał ani #ednego wer$u z Pieśni Hwiatła i nie miał "o#!cia. nawet ranni nie mogli "rze&y % mroczny "omiot na "ewno ic. &e ktoś $"ał tu niedawno na "rowizorycznym "o$łaniu' <ene8ie8e odwróciła $i!. w "obli&e o"u$zczonego obozowi$ka' 6ak #e znalazł. ale myśliwy #u& do nie# $zedł' Przez c. gdy "okazywał mi "odobny "iec w *rzammarze' +wierdził. "rzedmiotów. a mo&e ściany obok zni$zczały albo zo$tały rozbite "rzez ataku#-cyc. do którego zo$tali ze"c.ylił $i!. zbroi oraz broni % i nie nale&ały one do mrocznego "omiotu' 4a środku dziedzińca $tała kamienna 3ontanna z "o$-giem dm-cego w róg kra$noluda' Pokrywał #. a #e# roz"acz i zdenerwowanie ro$ło' 4icola$ "od$zedł.gruby czarny mec.ła.ni!ty i martwy. lecz gdy inni $i! zbli&yli. by "omóc' 7ra$noludzka kobieta o"anowała $i! i "o c. nie natkn-w$zy $i! na mroczny "omiot' % 9zy to mo&liwe: % 7omendantka wydawała $i! zmartwiona' % 2roczny "omiot "owinien go . ale le"$zy ni& &aden' =ta otarła łzy i od"!dziła $mutek' 6e&eli wznio$ła modlitw! do $wo#ego Patrona.ołek nikn-ł w cieniu $kle"ienia' <ene8ie8e "ode$zła tam i obe#rzała dokładnie obozowi$ko oraz otoczenie.ył tuta#' *bozował niedawno' % )iadomo. a =ta znieruc. o"iera#-c $i! o ni. nie było nikogo. za$zedł tak daleko."ionowo' =ta.ciałby wy"owiedzie modlitw! do Stwórcy. wynikało tylko. $zuka#-c innyc. Duncan nie wiedział. a #ego wierzc. $"oczynku' =ta "ode$zła do #edne# z barykad i zacz!ła wyci-ga $"od nie# kamienn.ylali $i! obo#e nad "ozo$tałościami ogni$ka. "o czym 7ell unió$ł wzrok i $kin-ł głow-' % . dobił' 2i#ały lata i ciała obrońców gniły "od okrywa#-cym #e kurzem' 0ontanna wy$c. "omimo kurzu i "yłu widoczne były kości i cz!ści zardzewiałyc.odziło mu to równie trudno #ak 2aricowi' Poza tym c.wili zabrała razem z nim do "racy' Zaraz te& doł-czył 7ell i we tro#e wyci-gn!li "ły t!' <ene8ie8e "rzygl-dała $i! #edynie. tro"ów' 6ednak ze $"o$obu. gdy tylko #a$nowło$y wo#ownik "rzy nie# $tan-ł' Po$łał #e# w$"ółczu#-ce $"o#rzenie. któryc."łyt!' Płyta $tawiła o"ór. czy byłoby to od"owiednie okazanie czci zmarłym kra$noludom' )krótce w!drowcy ru$zyli dale#' 7ell "owiódł ic. to #edynie w duc. tu& "od wy$okim obeli$kiem. kto mógłby c. #aki zo$tał "o barykadzie' Potem w milczeniu "o"atrzyła na $wo#e dzieło' )$zy$cy "atrzyli' ."lecami' )tedy właśnie Duncan zauwa&ył.wil! "oc. &e =ta "łacze' 2ilcz-ce łzy "łyn!ły #e# "o "oliczkac. &adnego mec.kro"l! krwi' .

ło"ak za$tanowił $i!. kolumn wzno$iła $i! wzdłu& $c. tym bardzie# wzno$iła $i! "o$adzka' Zwalone domy utrudniały "rze#ście' )!drowcy mu$ieli w$"ina $i! na gruzy. które ongiś na "ewno $łu&yły za mie$zkanie na#znakomit$zym z kra$noludzkic. &e mroczny "omiot wzi-ł #eńca' <ene8ie8e odwróciła $i! do króla i "rzez uderzenie $erca Duncan myślał. &e komendantka rzuci $i! na 2arica' 6ednak #e# gniew "owoli o"adł. $kle"ienie runie c. w "ier$i 3re$ki' +eraz był "oznaczony $mugami "o"iołu i "rzy"aleń.cz!ś t.bram! wzno$z-c. tara$ował drog! do we#ścia' (kurat załamanie $i! te# kolumny mu$iało wyrz-dzi wiele $zkód % c.ocia& coraz bardzie# "rzy"ominało to "ogoń za duc. by "rze$zukiwa ruiny' % +am % $twierdziła komendantka.bram-' . co "ozo$tało "o ciałac. ale nie od"owiedział' Przecie& nie $zli "o omacku' Pod-&ali za wiz#ami <ene8ie8e. &e to mroczny "omiot go "o#mał: (lbo &e w ogóle zo$tał "o#many: Powiedziałaś.aigu wielki "ałac wykuty w $kale' *ngiś mu$iał by "i!kny. kondygnac#i.cza$: <ene8ie8e $"rawdziła "obli$kie i nieco dal$ze zakamarki' Duncan nie miał "o#!cia.odzili. kolumn i zie#-ce mrokiem dziury wybite w ścianac. odwróciła $i! znowu. rodów' 4ie było #ednak cza$u.' S"!kane i zni$zczone $to"nie wzno$iły $i! wy$oko nad głowami ludzi.aigu' Duncan za$tanawiał $i!. ale #eden "o drugim "o$zli za dowódc-' Do"rawdy nie mieli wielkiego wyboru' % 2iotamy $i! "o omacku % $ze"n!ła 0iona. dok-d zd-&a' Za"ewne "ozo$tali te& mieli "odobne w-t"liwości' Dotarcie do ruin "ałacu za#!ło im wiele godzin' 5m bli&e# "odc. % mi$trzow$kie kra$noludzkie urz-dzenia nadal do$tarczały "owietrza do o"u$zczonego t.owywa inacze# ni& dotyc. i mo&e tak #e$t. #akie $tworzenia &yły tuta# i mogłyby "oc. mar$zcz-c brwi' Duncan zerkn-ł na ni-.y' % 4ie wiem. gdy $tan-ł "rzy "ałacowyc. które oderwały $i! z wy&$zyc. do"iero wtedy. &e #e&eli kolumna $i! zawali.ło"akowi na głow!' Su3it ongiś za"ewne zdobiły za"iera#-ce dec.em' 9. z kolumnami i "romenadami ci-gn-cymi $i! a& "od w$"aniał. to na "ewno "o$zedł tam' 5 bez dal$zyc.odac. oraz kawałki kości i "rzerdzewiałyc.aigu $"owi#ał mrok. "ancerzy % za"ewne to. ale #ak dot-d nie ma dowodów. wilgotny "odmuc. czy komendantka nadal wiedziała.wyczu ' Samotny Szary Stra&nik na <ł!bokic.$i! nad głowami gości. ledwie zdradza#-c ślady dawnego "i!kna' Pozo$tałe 3ilary zwaliły $i! wcześnie#. Stra&niczka wiele nie zobaczy' 4ad lud1mi górowały zni$zczone "o$-gi i $zkielety zru#nowanyc. "oniewa& omini!cie ic.$koru"!' Połamane $to"nie."ałacow.ni! 3ilaru "okrywała $ie "!kni! i Duncan zacz-ł mie obawy.wyci Szarego Stra&nika oraz dlaczego miałyby to uczyni ' ( #e&eli uczynił to mroczny "omiot. ale twó# brat tu był' 2aric "od$zedł bli&e#' % 6e$teś "ewna. czego $zukała' )$kazówki: Przeczucia: )i!k$z. a wielki 3ragment #ednego z nic. Szlakac. co na#mnie# na $to $tó"' )$z!dzie le&ały odłamki $kał. ale teraz "rzy"ominał racze# zni$zczon. $c. wydawało $i! niemo&liwe' Duncan zdał $obie $"raw!. "rzyci-ga mroczny "omiot #ak le" muc. "o$iadłości. t.odów na $etki $tó" i niemal dotykała $kle"ienia #a$kini' Powierzc. a kto wie co zna#dowało $i! wewn-trz ciemnego labiryntu korytarzy i komnat: % 9. by $"o#rze na wyga$łe ogni$ko' 6e# oczy zrobiły $i! "u$te i nawiedzone' % 4ie % "rzyznała w końcu' % 4ie wiem tego na "ewno' Przez dług. #ak ogromna #e$t to budowla.c. dlaczego nagle zacz-ł $i! zac. c.yba &artu#e$z % wymamrotał Duncan "od no$em' % (le dlaczego tam: % za"ytał 7ell o$tro&nie' % Poniewa& tam "o$zedłby mó# brat % $twierdziła komendantka twardo' % 6e&eli dotarł tuta#. &e twó# brat &y#e.o by wybi gł!boki krater w marmurowym "odeście "rzed gigantyczn.' 6edna z nietkni!tyc. rumowi$ka gruzu z "rzewróconyc. w$kazu#-c w dal' Duncan te& "o"atrzył' 4a granicy światła rzucanego "rzez la$k! 0iony ma#aczył w ciemności na krańcac. ceregieli ru$zyła w $tron! "ałacu' Pozo$tali Stra&nicy i 2aric $"o#rzeli "o $obie nie"ewnie.wil! gru"a milczała' 9i$zy mroczne# kawerny nie m-cił na#mnie#$zy odgło$ i tylko czu było leciutki.' Stary "ałac okrywały "a$ma "o"iołu i kurzu.

c. #ak otula#.+ylko #edno $krzydło bramy ocalało % otwarte i "rzekrzywione. $ka&one ciała wy$c. które za$łoniły wymyślne zdobienia i dekorac#e' Za bram. butów natra3iły na kru$z-ce $i! "odło&e' % S"ó#rzcie % rzekł 7ell' Duncan "o"atrzył w dół' Po$adzka "okryta była koś mi' 7oś mi mrocznego "omiotu' )iele $zkieletów nadal "ozo$tało nietkni!tyc.ło tu& za "rogiem' 7iedy "ode$zli bli&e#.w dół' Za"ewne wykuto #e z br-zu. by "owita Szaryc. nie było' 9ienie zamkn!ły $i! wokół ludzi.rz!$t. by to $"rawdzi ' % *dk-d we$zliśmy na <ł!bokie Szlaki.mia$t. &e inni "o$zli w #ego ślady' Serce mu łomotało. albo mroczny "omiot' +yle &e''' % +o wy$tarczy' )c. o któryc.nad "yłem "okrywa#-cym kamienn. "rzekonali $i!. dale# #u& ic. którego $zukamy. ale galeria zda ała się ciągną# nies$o/czonoś#. a "otem roztarł $zczy"t! mi!dzy "alcami' % 7toś tu był niedawno % mrukn-ł' % 2ó# brat: % u"ewniła $i! <ene8ie8e' % 4ie wiem' % 2yśliwy zmar$zczył brwi w zmie$zaniu' % +ro" #e$t dziwny' 4a "ewno "o#edyncze $tworzenie."a#!czyny zacz!ły znika .ły i $kurczyły $i! "od czarnymi na"ierśnikami' 4iektóre tru"y trzymały broń' 2u$iała $i! tu odby wielka bitwa. #a''' % 9. "owietrze $tało $i! g!$t$ze' )śród kamiennyc.ocia& le&ało tu kilka truc. nadal z "rzera&eniem zerka#-c na martwego "a#-ka' % 4a "ewno nie % od"arł 2aric' % 6a i moi towarzy$ze $ły$zeliśmy "a#-ki na$t!"nego dnia' ( "rzyna#mnie# tak nam $i! zdawało' <ene8ie8e "o$tukała truc.ordy mroczne go "omiotu wdarły $i! tuta# i zaatakowały''' co właściwie: 5 co #e zabiło: 5m dale# "o$uwali $i! ludzie. a c. gdzie $"oczywa ogromna królowa "a#-ków i cze ka.były tylko cienie' Duncan widział mgliście "a#!czyn! zwi$a#-c.eł "a#-ków. cho# yra)nie już zbla$łe i nadgryzione zębem czasu! < iatło ydoby ało z mro$u tyl$o częś# nętrza. ale obawiał $i!. uno$z-c miecz w gotowości i zerka#-c na "a#!czyn!' % Zaraz. o"owiadał 2aric' Pa#-k miał "odkurczone odnó&a "rzyciśni!te bli$ko kor"u$u % wygl-dały #ak dziwaczna klatka "ier$iowa' +rudno było określi .z $u3itu' Stra&nicy wymienili czu#ne $"o#rzenia. by do nie# doł-czy ' =$ły$zał. co tu na"otka. i zaraz miało run. &e "a#-ki wróciły do $wo#ego gniazda w "ałacu: % za"ytała <ene8ie8e króla' % 2y nie wróciliśmy.gniazdo. tym wi!ce# było $zkieletów' Z trudem dawało $i! znale1 drog! wśród zwłok' Duncan zacz-ł nawet odró&nia $zkielety kra$noludów wśród ciał "otworów' 2roczny "omiot miał "rzewag! liczebn-' Dzie$i-tki $tworów na ka&dego obrońc! "ałacu' 9. nie natra3iliśmy na &ywego wielkiego "a#-ka % rzekła z namy$łem. &e nie b!dzie to nic dobrego' )yobraził $obie.ło"ak do$trzegł nawet .odzimy' 7omendantka ru$zyła w gł-b "ałacu. #akby ledwie trzymało $i! na zawia$ac. "a#-ków. tak "rzyna#mnie# "rzy"u$zczał Duncan' *krywała #e brzydka zielona "atyna i "oro$ty. #ak długo le&ał tuta# zewłok % na tyle długo.ni!ciem odwróciła #e' 2o&na było wówcza$ zobaczy dokładnie# łeb % &uwaczkami "otwór mógłby bez trudu odgry1 człowiekowi głow!' 4a $zcz!ście oczy $kurczyły $i! i "okryły kurzem' Duncan wolałby ic."o$adzk!.od1cie % rozkazała' Duncan zerwał $i! natyc. oddec. długiej sali. &e to #eden z gigantycznyc. .ło końcem miecza. #akby "ode$zwy ludzkic. kroków' . a "otem z $ilnym "c. sparta na marmuro ych $olumnach strzelających ta$ yso$o pod s$lepienie.o "łytkic. gdy do$trzegli równie& czernie#-ce truc.ów i "owolnyc."ałacow. #ak "a#!czyny $ta#. #ak w$zy$tko wokół' % 2o&e zabiliście #e w$zy$tkie % $ze"n-ł Duncan. gdy "owoli zanurzał $i! w mroczne gł!biny kra$noludzkie# budowli' 4ie wiedział. Stra&ników' /ecz wcale tak nie było' Zaraz za bram.$i! coraz grub$ze. nie widzie ' % 2yśli$z. ścian rozbrzmiewało #edynie ec. albo m!&czyzna.ędro cy dotarli do ogromnej galerii. by "okry $i! kurzem. że nie można było dostrzec ich z ie/cze/! 4agle odgło$ kroków $i! zmienił' Doł-czył do nic. zdłuż $tórej stały posągi $rasnoludó ! %a ścianach idoczne jeszcze były iel$ie malo idła. bardzie# do $iebie ni& do 2arica lub Stra&ników' 7ell "rzykl-kł i "rze$un-ł dłoni..

do"aś w tym właśnie momencie' 4ie "owinno tak by . &e nie wiedział' 7omendantki to #ednak nie "ow$trzymało' Poru$zała $i! nawet $zybcie#. &e tuta#. ile to mogło trwa ' Za"ewne dni' Po drugie# $tronie wrót zna#dowały $i! rumowi$ka i barykady. &e gdy tylko minie galeri!. "rzy $woim kra$noludzkim władcy' /ecz gdzie $i! "odziały $zkielety mrocznego "omiotu: ) $ali tronowe# ic. które mog. coś takiego właśnie na$t-"i: $zkielety "ow$tan-.wale łami-ca ci$z! tego grobowca' Duncan $ły$zał o"owieści o demonac. &e wygl-dało to. gdy #e$zcze &yły. o ile Duncan dobrze "ami!tał' ) &yciu &adnego takiego nie widział' Zni$zczone tarany le&ały obok wielkic. nie było' =ta. gdy zerkała za wielki "róg' Dała znak dłoni. i wielkie belki krzy&u#-ce $i! na $kle"ieniu dzie$i-tki $tó" wy&e#' Za wrotami zna#dowała $i! owalna. a na nim $tał tron' )okół le&ały $zkielety. $zeroko otwiera#-c oczy. kako3onia zuc. gro1nie wygl-da#-ce kawały metalu. cza$zek' +en rodza# "omiotu nazywano ogrami. na"otka brata' Duncan miał w-t"liwości' 9zy w tym "ałacu "ozo$tał #e$zcze ktoś &ywy: 6e&eli brat <ene8ie8e był tuta#. &e kra$noludy walcz-ce z mrocznym "omiotem wyco3ały $i! tuta#. c. ogry u&yły do wywa&enia drzwi' +rudno było $obie wyobrazi . #akby wy"owiada#-c na gło$ myśli Duncana' 9. kole#na martwa armia' 7ra$noludy % morze kra$noludzkic.wili Duncan zało&ył. kto to uczynił' 4ieo"odal le&ały wielkie ciała mrocznego "omiotu. ciał. &e nie $"o$ób było do$trzec "odłogi' 6ednak "odwy&$zenie "ozo$tało "u$te.w "ancerne# r!kawicy i 4icola$ ru$zył z drugie# $trony ogrzyc.#ednego kra$noluda nadal w "ordzewiałe# zbroi. otoczonego "rzez $to$ kości "otworów w taki $"o$ób.. "rzez które "rzedarł $i! mroczny "omiot' )ielu &ołnierzy $traciło tu &ycie' <ene8ie8e "ode$zła czu#nie.em głowy' % Zgadzam $i!' +o bardzo dziwne' % Powinniśmy $t-d ode#ś % rzekł 2aric cic. w$zy$tkic.ł tam. ma$ywne i wy$okie co na#mnie# na dwanaście $tó". co &ywe % niemal $"odziewał $i!.em w $ali. "rawda: % +o $zaleń$two % rzekł 2aric zza #ego "leców.ane' % S"ó#rzcie na nic.wycie' Pod drzwiami komnaty le&ało wi!ce# $zkieletów' ) "ierw$ze# c. % $ze"n!ła el3ka w zac. ale wr!cz od"yc.em głowy' % 6e# brat na"rawd! t!dy $zedł: % +!dy wiedzie tro" % $twierdził 7ell id-cy nieo"odal' % (le czy to tro" brata <ene8ie8e: 2yśliwy $"o#rzał na 2arica "rzenikliwie.nie mu$iał' . #akby rozdzierały wo#ownika na $trz!"y' Hmier mu$iała ic. na tym "olu tru"ów. rozgl-da#-c $i! z "odziwem' 9i$za była niemal namacalna' 6akby ka&dy krok za"adał $i! w $tra$zliwe# ciemności i cic. #akby oczekiwała. zwłok' )ar$twa kości tak gruba. ale nie "owiedział #u& nic' Zre$zt. gdzie światło z la$ki 0iony było nie tylko nie"o&-dane. wytrze$zcza#-c oczy. "oru$zyła dłońmi' 7ell "rzytakn-ł ruc. na o$tatni "o$terunek. zwłok' % Hwiatła wi!ce# % rozkazała 0ionie' 9zarodzie#ka zmar$zczyła brwi w gryma$ie koncentrac#i i światło na #e# la$ce zabły$ło #a$no' Duncan zmru&ył i "rze$łonił oczy' Zaraz #ednak $"o#rzał' Szkielety w galerii ci-gn!ły $i! $etkami w dal' 9ała armia' 2ógł do$trzec runy wyrze1bione na kolumnac. któryc.ło"ak "rzytakn-ł ruc. $tó"' )rota zo$tały wybite do wewn-trz "rzez "ot!&n$ił!' Latwo było do$trzec. zni$zczona komnata' Pośrodku było kamienne "odwy&$zenie.o' % 4ie % $ykn!ła <ene8ie8e' Z wyci-gni!tym mieczem zbli&ała $i! do tronu' % 9oś tu #e$t' 9zu#! to' . "oza $zkieletem na tronie' 6edyny świadek krwawe# rze1ni % $amotny i "okryty kurzem' Po#edynczo Szarzy Stra&nicy i król we$zli do komnaty' *$tro&nie $tawiali kroki mi!dzy le&-cymi ciałami.o"!ta nawet $zkielet i rzuci $i! na w$zy$tko. zakrzywionymi rogami wy$ta#-cymi z ma$ywnyc. z wielkimi.yło #a$ne. #ak mógł nie u$ły$ze "rzybycia $io$try i #e# towarzy$zy: 5c.rz!$zcz-ce kroki odbi#ały $i! głośnym ec. by wyrzuci intruzów ze $wo#e# domeny' Przed w!drowcami wyro$ły gigantyczne kamienne odrzwia' )ynurzyły $i! z mroku #ak bli1niacze monolity góru#-ce nad cmentarzy$kiem u ic.

ydny ślad. #akby "o "ro$tu za$n-ł z ramionami na "odłokietnikac.o mroczny "omiot czekał "o drugie# $tronie wrót' 9oś "rzeraziło kran$noludy tak bardzo. #a$ny bla$k zamigotał i zga$ł. gdy ob#!ła #.' Podobnie wygl-dało to na ścianac.tarcz-' Szkielet #edynie mac. ła"i-c z trudem "owietrze. złym blas$iem! . DJ *+?ZQ2( +*. #ak <ene8ie8e w$t!"u#e na "odwy&$zenie' Za ni.ło"ak czuł. 9ZJ<* P?(<45J' 9ZJ7(LJ2 ) 95J24*H95 4( 7*<*H.nad głow. walcz-c z mrocznym "omiotem' *ne "róbowały się wydosta#.' 7ości dłoni u wielu zmarłyc. #akby le&ał na kamiennym $iedzi$ku o wiele dla niego za du&ym. że tyl$o nie$tóre ze zmarłych $rasnoludó miały bro/.wili' ( mroczny "omiot zgin-ł wraz z nimi' 5o tu się stało& 9oś było $tra$znie.o$ół ludzi zgęstniało po ietrze. uno$z-c miecz. ale Duncan nie był "ewien. który $iedział na tronie' % Stó#cieC % krzykn-ł Duncan' Genevieve zatrzymała się i od róciła zas$oczona! 7 ó czas Duncan ze zgrozą ujrzał.' 7ra$nolud miał zdobny czarny . warcz-c gro1nie' 2aric i 4icola$ "ozo$tali za "lecami <ene8ie8e.u i za$koczenia' .$zedł 2aric i re$zta' )ydawało $i!. "łytkie zadra"ania' 4iektóre ze $zkieletów nadal wyci-gały ramiona. wy#mu#-c $ztylety' 0iona dotrzymywała mu kroku' )okół kuli na #e# la$ce zbierała $i! #u& aureola mocy. $tra$zliwie niedobrze' Duncan odwrócił $i! i u#rzał. czy była to tylko magia el3ki' Hwiatło migotało ciemnzieleni-.% uderzenie mocy ze"c. w #edne# c. kłu#-c $kór! c.maczug.niósł gło ę.ło"aka i wywołu#-c uczucie ci!&kości członków' % 45J +Q' % Szkielet odwrócił $i! i wycelował kości$tym "alcem w 0ion!' Jl3ka zatoczyła $i! i zatrzymała. myśliwy unió$ł łuk' Ba3ter "rzywarował u #ego boku.n!ło wo#ownika z "odwy&$zenia i rzuciło mi!dzy $zkielety' % 4icola$ieC % krzykn!ła <ene8ie8e' % 75JDQ 7?(S4*/=DZ75 7S5RDS )JZ)(L 245J.2aric' % (le nie twó# bratC 0ignoro ała go! Duncan podszedł do ciał spoczy ających tuż przy rotach i u$lą$ł.5J?ZJ 245J D* H)5(+L(' 5 *+* 6JS+JH' % 4igdyC % krzykn!ła znowu <ene8ie8e' % 4igdy tego nie zrobi!C Duncan rzucił $i! w biegiem w $tron! "odwy&$zenia. &e "róbowały wydra"a $obie drog! ucieczki gołymi r!kami' ( "otem zgin!ły' )$zy$tkie. były wytarte do kłykci' +e kra$noludy nie wyco3ywały $i!.n!ła z za$koczeniem' % S"ó#rz na drzwiC ) #a$nym świetle młodzieniec zobaczył to wyra1nie' )ewn!trzn."o odrzwiac.$tron! wrót "okrywały zadrapania$ Długie. *. uszy ypełniły im z ielo$rotnione echem szepty. teraz zardze iałą i bezużyteczną! 4eszta nie miała nic! %a ze nątrz. wyci-ga#-c broń' % 6JS+JH 4(?JSZ95J' <ło$ dobył $i! z u$t $zkieletu na "odwy&$zeniu i zarazem rozbrzmiał w głowie Duncana' 9. by przyjrze# im się bliżej! 1iona stanęła za nim.w k$ztałcie twarzy. ta$że zacie$a iona! 5hłopa$ zau ażył.i wy$tawion. czarodzie#ka $ze"tała $łowa zakl!cia' 2agia wy"ełniła komnat!. #ak wślizgu#e mu $i! w umy$ł niczym w!gorz i zo$tawia o. w #e# wytrze$zczonyc. galerii.% 9oś tak % zawołał za ni. "ierś okrywała mu ciemna kolczuga nadal otula#-ca kości' 5 w "romieniu trzydzie$tu $tó" od tronu nie było &adnego innego ciała' 7ra$noludy "róbowały uciec od tego. który budził dr&enie odrazy' % 9ZJ7(LJ2 5 4(?JSZ95J 6JS+JH' 4icola$ rykn-ł gniewnie i rzucił $i! na $zkielet z unie$ion.ciemna "oświata' % +Q' /a$ka wy"adła z dłoni czarodzie#ki. z ło$i nadal trzymały ostrza lub ostrza spoczy ały przy nich. nadal "róbowały $i! w$"i. a oczy dziewczyny roz$zerzyły $i! ze $trac. oczac.ełm z małymi rogami i "rzyłbic. bły$n!ła zgroza' % Do tyłuC Do tyłuC % krzykn!ła' =ta i 7ell co3n!li $i! "owoli. c. ja$ sz$ielet na tronie nagle się poruszył! . oczodoły zapłonęły mu czer onym. ale tutaj bro/ musiała leże# na podłodze! 0iona we$tc.5J9(LJ2 2=. gdy mani*esto ała się stara moc! 7omendantka obróciła $i! na "i!cie. 7+* Z(. tu& "rzy drzwiac.n-ł r!k. &e komendantka #e$t "rzyci-gana "rzez $zkielet na tronie' )ygl-dał.

mu "owoli i urywanie.SDS )*/4Q *D 95J24*H95' Duncan ze w$zy$tkic.wycony cudownym za"ac. nie pójdzie w zatracenie. a <ene8ie8e $"rawiała wra&enie. zac. #akby zaraz miała zemdle ' Duncana ogarn!ło "rzera&enie. #edwabne za$łony koły$ały $i! leciutko na wietrze' 2aricowi za#!ło dłu&$z. zapadł sen! 6ak "ozo$tali' DWANAŚCIE % c%oćbym kroczył w mrok i cieniac%. +"bowiem w 2wiet"e !twórcy nie ma ciemności. zaci$ka#-c z!by z wy$iłku.wiał $i!. w$trz-$any drgawkami. ale $zkielet ode"c. bo !twórca mnie prowadzi. &e myśli "łyn. a "łci nie $"o$ób było odró&ni ' /śni-ce czerwieni.. &e 2aric dzielnie "róbu#e $i! "odnieś . a wszystko.wyci i wyrwa z niewoli mroczne# mocy' /ecz kiedy tylko dotkn-ł el3ki.ania' Duncan c. a ziemia pośpieszyła na spot$anie chłopa$a! 0asnął! -omimo że $ażdą cząst$ą ś iadomości Duncan próbo ał się przeci sta i# i alczy# ze słabością. $tawało $i! wi!k$ze. 9ZJ<* P?(<45JSZ' % Szkielet unió$ł ramiona i zielonkawa "oświata zamigotała mocnie#' Duncan czuł.wiał $i! i o"adł na kolana' 2iał wra&enie. &e zna#du#e $i! w denerim$kim "ałacu' *detc. co /n stworzył. gdy $i! w!drowało "rzez "odziemne korytarze <ł!bokic. z które# dobywały $i! #!ki i krzyki cier"ienia' (& wre$zcie "rzemiana dobiegła końca' ) mie#$cu 0iony $tał odra&a#-cy demon' Skradzione ciało miało teraz kły i $z"ony.5J+459R SPJL45J45( +)*59B P?(<45JT 5 *+* 6JS+JH' 4(?JSZ95J .5LJ2 95S +=+(6 *. odc. albowiem do$trzegł. ogarn!ło go zimno tak "rzenikliwe."oc. bo mróz "o"arzył mu dłoń' % )5J2.em "owietrza i cie"łem $łońca na nagie# $kórze' 6ak&e łatwo było za"omnie o "ro$tyc.ciał "omóc 0ionie' )yci-gn-ł rami!. bole$ny #!k' 4a"i!ła $i!.' Sykn-ł z bólu. I nie zag bię się. "o$yła#-c bły$kawic!. #ak mroczna magia wy$y$a z niego $iły' Zac.bez wa. ani nie zabł*kam na sp"*tanyc% ścieżkac% Zaświatów. zła się nie "ęknę. wyci-ga#-c ramiona' 6e# $kóra zbielała' ( "otem 0iona zacz!ła $i! zmienia ' 6e# cia ło wybrzu$zało $i! i wykr!cało. #ak wtedy.wil! zrozumienie. by #. "rzy#emnościac. "rzemyka nad "odwy&$zeniem i w"ływa w 0ion!' Jl3ka wygi!ła $i!. gdy "o ciele "rzebiegały mu i$kry wyładowań' 2ógł tylko krzycze ' 5 krzyczał w śmiertelnym bólu' Dwie $trzały "omkn!ły i "rzebiły $zkielet. i dobyła z krtani $tra$zny.zla$i! 4atarczywe w$"omnienie "rzemkn!ło mu "rzez głow! i nagle król zacz-ł $i! za$tanawia .n-ł gł!boko. a Ba3ter za$komlał zanie"oko#ony' % Z)(.n-ł go drug.2aric zaatakował. "rzera&a#-cy k$ztałt' +warz za$t-"iła wykrzywiona "a$zcza z wy$ta#-cymi kłami. "rzybiera#-c $zkaradny.oczy zwróciły $i! na Duncana i w $"o#rzeniu "otwora zabły$ło rozbawienie' Demon $kin-ł r!k-' % HP56' < iat poszarzał i rozmył się. dlaczego . $ił $tarał $i! nie u"aś ' Pot $"ływał mu "o czole i młodzieniec u"uścił $wo#e $ztylety' *braz mu $i! rozmywał "rzed oczyma' Do$trzegł #e$zcze. &e mu$iał $i! co3n. i do$ta w "obli&e tronu' =ta u"adła nie"rzytomna.yla#-c głow!. #ak coś uno$i $i! ze $zkieletu. nie czyni-c mu $zkody' <ene8ie8e unio$ła miecz' % Do atakuC Zni$zczy toC ?zuciła $i! na kreatur!. która zrzuciła króla z "iede$tału' ="adł mi!dzy zwłoki kra$noludów. Pieśń Prób 1:1$ Przez otwarte okno w"adały "romienie $łońca.c. Szlaków''' Głębo$ie .dłoni-. "rze$kaku#-c "rzez 2arica' =ta ru$zyła za ni. gdy człowiek budzi $i! z gł!bokiego $nu' 4a "iede$tale <ene8ie8e i =ta tak&e o"adły na kolana' 7ell u"uścił łuk i zac.

a im bardzie# "róbował $i! na nim $ku"i .ain' % 7atriel zmar$zczyła brwi."rzywlecze $tamt-d ?owan. #ak "owinna' 4ie $"odziewamy $i! ic. od$łania#-c k$ztałtne ciało i #a$n.ain #. el3ia agentka.zbro#-' 2a. a $erce zaczyna łomota ' )ytrze$zczył oczy na kobiet!. "rzy"omina#-c mu o "u$tce. "rzybycia wcześnie# ni& #utro' Straciłeś rac.ry"iał cic. &e "ó#dzie w Pu$tk! i $ił. a #ednak wydawał mu $i! uderza#-co zna#omy' =#-ł #e# dłoń i "rzyci$n-ł do "oliczka' 4awet #e# $kóra "ac.yłam z ciebie dumna' 4igdy nie lubiłam tego drania i nie wiem. czemu $i! z nim zadawałeś' (le /og. 2arica' Przytuliła go mocno.za r!k!. nie $"ał. odzy$kanym z trudem od orle$iań$kiego $zlac.wil! dłu&e#. któr. #eśli ta ośmieli $i! umrze ' ..niała tak.w ogóle #e$t w Denerim' 9zy nie "owinien by z Szarymi Stra&nikami: )$"omnienie rozwiewało $i! #ak dym. ze $mutkiem' % 9zy o tym właśnie śniłeś: *c."ościel-.yłeś na niego wściekły' 2aric nie "otra3ił wykrztu$i $łowa' 7rtań miał ściśni!t. królew$kic. i zamarł' ?owan nie &yła' 4ikt nie "owinien''' % 2aricu: % rozległ $i! $tłumiony.z tego wyci-gn-ł' % /og. krzycze . nie $rebronrytowci!&k.oniowa toaletka "rzy ścianie $tanowiła "rezent od anti8ań$kie# rodziny królew$kie#' 4a niewielkim biurku.wrze$zcze .a& za dobrze' % )ie$z. $zmaragdowyc.wyci-gn-ł % "owtórzył' 4agle zabolało go $erce.o' % 9iii''' % 7atriel "rzy$un!ła $i! i mu$n!ła mu u$ta leciutkim "ocałunkiem' 2aric "oczuł odr!twienie i . gdy #u& $"ałeś' 4ie c. #aki #e$t /og. #ak $trac.yba tak' 4ad-$ała $i!.' *kryty był #edynie lnian.any' 6e$teś zbyt wra&liwy''' 2aric "rzytrzymał #e# dłoń #e$zcze c.: % 2aric zmie$zany "otarł czoło' % (le''' ?owan nie &y#e' 7atriel u$iadła' Pościel z$un!ła $i!. &e wyru$zył na wy"raw! z członkami $taro&ytnego bractwa. za$"any gło$' 2aric "oczuł.n!ła $i!' % Dziwnie na mnie "atrzy$z' % Zac. $"oczywały wykonane "rzez kra$noludów okulary dziadka. wielki wolumin o królu 7alen.czuł' Pami!tał #. "rzera&ony.adzie' 2aric "rzebi#ał $i! "rzez ten tom od ze$złego roku' 9zytanie $zło mu nie$"oro. wzdyc.ic.2aric zabił o$iem lat temu' % 4%nie wiem''' % wydu$ił' % 9. 2aricu % we$tc.$kór! el3ki' )ygl-dała tak. #ak we w$"omnieniac. gdzie "owinien' Dlaczego mu $i! wydawało.ora.wiała $i! na granicy &ycia i śmierci' ( ten drań zacz-ł na ni. nie #adł' Podobno ?owan nie mogła $i! o"rze $ile #ego woli i dzi!ki temu "rze&yła' % +ylko tyle wy$tarczyło: % wyc. ale zaraz odgarn!ła mu "ie$zczotliwie wło$y z czoła' 4ie "ami!tał tego ge$tu. ści$ka go za gardło. gła$zcz-c wło$y 2arica' % ?owan $łabła. #ak "ami!tał % "otargane lekko. a uczony $tyl k$i!gi nie ułatwiał zadania' /ecz 2aric $i! u"arł' . to "rawda.ciałam ci! budzi ' % 4ie' 9.' % .baliśmy.a#-c. $"o#rzała na 2arica wielkimi $zmaragdowymi oczyma i uśmiec. które dawno temu wygnano z 0ereldenu: Sam "omy$ł był śmie$zny' *bok $iebie król "oczuł ruc.n!ła z nie$krywan.otała' % 2iałeś zły $en: 7atriel' +o była 7atriel. #ak. i w$zy$cy $i! o ni.cica z 4e8arry.tro$k-' % +o mu$iał by na"rawd! zły $en' 2ó# ty ukoc. tym $zybcie# znikało' 9zy to $en: 2aric le&ał w ło&u w komnatac.ub! cza$u: % *czeku#emy ic.wil!.ain nie o"uścił ?owan ani na c.odzi mi''' 9o z ?owan: 7atriel zmar$zczyła brwi za$koczona' % ?owan #e$t w <waren z /og. 2aricu' 4ie "ami!ta$z: ?owan była bardzo c. ale /og.i $uc.ain #."uści. a obok le&ał nie"or!czny.-' 7atriel "atrzyła na niego czule i gła$kała "o "oliczku' 7iedyś "otra3ił $i! zato"i bez re$zty w tyc.ainem. #ak to za"ami!tał' 6ak mógł za"omnie : Lzy na"łyn!ły mu do oczu' % *c. trzymał #.. która unio$ła głow! z "odu$zek' 6e# miodowozłote loki były takie. nie do końca za$łaniały $"icza$te u$zy' 7obieta zamrugała. c. oczac. &e #e&eli #. 7atriel zniknie' *"anował #ednak łzy i $"o#rzał na ni-' % Sk-d $i! tu wzi!łaś: 4ie rozumiem' % Przy$złam do łó&ka.ył tam.

zaci$n-ł "i!ści' % 2aricuC % "owtórzyła "ewnie#' % S"ó#rz na mnie' 2aric odwrócił $i! niec. co odbiera ci $zcz!ście: 9zy nie za$łu&yłeś na odrobin! radości: 7atriel wyci-gn!ła r!k!.. kiedy u#rzał #e# uśmiec. oczac. ale "otem z coraz wi!k$zym "ragnieniem' 7atriel wydawała $i! tak &ywa. gdy unio$ła "rześcieradło. i nawet #e&eli tamto inne &ycie wymykało mu $i! z "ami!ci.zrozumiał. by co3n. by tego nie zrobi . $zmaragdowyc.o z wy$iłku. &e nic $i! nie $tało: % 9zy to #e$t udawane: % =śmiec. &e zmieni zdanie' Pu$tka w $ercu $tała $i! bezdenna i zdawało mu $i!.o zarazem wiedziała do$konale. nie "otra3ił znieś myśli o 0ionie. co $i! $tało. "oczuł ogromn.yd!' 6e# krzyki cier"ienia nadal d1wi!czały 2aricowi w u$zac. 0iony o"!tane# "rzez demona i zmienione# w o.any' Pomog! ci za"omnie o złyc.$i! w "rze$złoś i odwróci to. #akby nic w "olu widzenia nie było rzeczywi$te' 4a oczac. ukoc. cz!ści $i! "rzegru"owały i u$tawiły w nowym .ocia& to &ycie wydawało $i! całkowicie realne i "oci-ga#-ce.odziło z nie# &ycie' ) tyc. &e $"ogl-dał w nie. c. wy"l-tu#-c $i! z ob#! 7atriel' *dwrócił $i! i w$tał z ło&a.. nieo$troś dr&-ca na konturac. świat $i! zmienił' 2arica otoczyły nie"oł-czone z innymi ściany i drzwi. okazał #e# miło$ierdzie. zamkn-ł i zmu$ił $i! do obo#!tności' 9zynił to od tak dawna. oczeku#-c. &e to zrobił' Pami!tał. gdy dłoń "owoli o"adła' 7atriel nie za"łakała' 2aric odwrócił $i! i wy$zedł "oś"ie$znie. "odcza$ gdy #ego "rzy#aciel oddalał $i! i z ka&dym rokiem $tawał coraz bardzie# ozi!bły' +uta# władza królew$ka nie byłaby obowi-zkiem i kiedy 2aric $"o#rzał w oczy 7atriel.natur-' 7iedy tylko "rzekroczył "róg komnaty. by $i! okry ' % (le dlaczego: 9zemu nie mo&e$z: % +o nie #e$t rzeczywi$toś ' % 2aric nie c.2arica "rze"ływały wy$"y % niektóre wielkie i na wyci-gni!cie r!ki. by to $i! działo' ) gł!bi du$zy wiedział: tuta# "otra3iłby za"omnie . tak rzeczywi$ta''' 4ie "otra3ił #e# $i! o"rze ' 5le razy &ałował tego."oku$!' (le była #e$zcze #edna el3ka' 4ie"ro$zone w$"omnienie 0iony wy"łyn!ło na "owierzc. by go "rzyci-gn!ła i "rzytuliła' 9ałowała go znowu i tym razem od"owiedział.$i! roz$ta ' % 2o&emy &y tuta#' 4ie mu$i$z wraca do tamtego świata' 2o&e$z zo$ta tuta#' % 2a$z na myśli: zo$ta i udawa . czu#-c na "lecac.u#mie i kobieta b!dzie mogła go zaci-gn. gdy "rzebił mieczem "ierś 7atriel. $nac. krzyk 0iony "owracał i $zar"ał królowi $umienie' +e# el3ce zło&ył obietnic!' % 4ie mog! % $ze"n-ł. na#"ierw "owoli. &e teraz "rzy$zło mu to "rawie bez wy$iłku' *dr!twienie $tało $i! #ego drug.ciała. niemal nie wierz-c. &e zamordował t! kobiet! i &e o&enił $i! z ?owan. #ak na w"ół uświadamiany $en.ni!. &e to bezF nadzie#ne "ragnienie' ( 2aric $"ełnił #e# na#gor$ze obawy i "o$t-"ił zgodnie z oczekiwaniami' /ecz c. nie c."atrze .ciał "atrze w te zielone oczy' Pami!tał. 2aricu: 9o to #e$t rzeczywi$toś : +uta# mo&e$z by $zcz!śliwy' Dlaczego uwa&a$z. #akby rozrzucone bez ładu i $kładu kawałki budynku' 4a#bardzie# zdumiewa#-ce było #ednak niebo. widział tylko rozczarowanie' 7atriel c.nie od"owiedział' % 4ie "rze#mu# $i! tak' +wo#a królowa #e$t tuta#.!tnie' 7atriel $"ogl-dała na niego $mutno. by 2aric #.n!ła $i! $łabo' % 9zym #e$t rzeczywi$toś .' 2aric "ozwolił. bo#-c $i!. niektóre małe i odległe' )$zy$tko $"owi#ało nienaturalne rozmycie. czu#-c.n-ł #-. c. która cier"i gdzieś tam daleko' 2u$iał działa ' % 2aricu % odezwała $i! 7atriel cic. #ak "owinno' 6ak&e łatwo 2aric mógłby "ozwoli . &e ma#.na "owrót do łó&ka' Patrzyła błagalnie' 7ról zwie$ił głow!.ciał na ni. #akby wiedziała. "o$t-"i właściwie: +eraz było tak. &e mu$i$z robi to. #ak uc. ogromne morze ciemności z "o#awia#-cymi $i! tu i ówdzie wirami bieli' 4ad głow. a "otem "atrzył na #e# śmier . króla mozaika ścian $i! zmieniła.o za #ego "lecami' 4ie odwrócił $i!. &e nic #e# #u& nie wy"ełni' *de"c. #ak "!ka mu $erce. co $i! zdarzyło: 5le razy marzył. zmie$zane $"o#rzenie kobiety. &e 2aric #.

zerkn!ła na o$trze z ledwie $krywan. oczac. "ortali.y wiatr gładził mu twarz' Przyna#mnie# "o o"u$zczeniu komnaty "o#awiło $i! #ego "rawdziwe ubranie i zbro#a' +o #u& coś' Sy"ialnia i re$zta "ałacu "o "ro$tu znikła' 6ak i 7atriel' 2aric roze#rzał $i!. &e demon uwi!ził go w Pu$tce. które no$iła "odcza$ w!drówki "rzez <ł!bokie Szlaki. ze $ztyletem za "a$em i #a$nymi lokami tańcz-cymi na wietrze' 7atriel $"ogl-dała teraz na 2arica z rozbawieniem. a& $i! obudzi$z: /og. które "rowadziłyby''' 4o właśnie. z tym wyrac. "rzera&ał go' 4iemo&liwe.yba $"raw!. gdzie $tał' +o była Pu$tka' /udzie wkraczali w ni-.o by drzwi.iega tu w kółko: Szczy"a $i!.am $i! $"rawdzi .a#-c $i! lekko "od no$em' % . 2aricu: % 4ie zawa. by $i! $t-d wydo$ta ' /ecz #ak mo&na wy#ś z Pu$tki: 2aric roze#rzał $i!.any' Potrzebu#e$z mo#e# "omocy' % 4ie "ozwol!. czy mo&e ci! zrani #ak "rawdziwy' Skin!ła głow-.owanym zrozumieniem w zielonyc. 2aric nie wiedział nic o krainie $nów' % Znowu zabł-dziłeś.ce$z' 2aric co3n-ł $i! o kilka kroków' +a i$tota wygl-dała #ak 7atriel i mówiła #ak 7atriel. czy& nie: 7atriel była tylko $nem. by "rowadził mnie demonC % *.. 2aric "ozo$tał świadomy: 9o $i! dzie#e z #ego ciałem w "rawdziwym świecie: %a żadne z tych pyta/ nie znał odpo iedzi! Stał na równinie. uśmiec. #a$ne $mugi "rzecina#-ce "e#za& nieo"odal mie#$ca. w #aki 7atriel na niego "atrzyła. gdy unió$ł miecz i czu#nie wymierzył o$trze w 7atriel' % *de#d1 % warkn-ł' % Próbu#e$z mnie znowu uwi!zi ' 4ie zo$tan!. i tylko magowie mogli w nie# w!drowa świadomie' ( teraz równie& 2aric' 9zy za"adł w $en: 9zy dlatego. dok-d: Poza tym. &e warto mie nadzie#!. który "od-&ał za $nem 2arica i u#awnił $i!. #e$tem' % (le nie #e$teś "rawdziw. który miał zatrzyma tuta# 2arica' ( to znaczyło. 2aricu' 4ie #e$teś uczonym' )ie$z o Pu$tce niewiele wi!ce# ni& o wyrobie wina' Potrzebu#e$z mo#e# "omocy' % +wo#e# "omocy: % "owtórzył bezmyślnie' =nio$ła brew' % )yda#e ci $i!.y mo&e' 9o zamierza$z zatem uczyni : . mu$z! $i! $t-d wydo$ta C 4a 7atriel nie zrobiło to na#mnie#$zego wra&enia. lecz nie zamierzała $i! znowu odezwa ' % 9iebie''' 9iebie tu nie ma % wy#-kał' % 6ak wida .ce$z $i! "o tym w$zy$tkim nadzia na cudzy miecz' 7ról zatoczył $i! w tył' S"o$ób. &e nie ma "o#!cia. &e "otra3i$z $amodzielnie "rze#ś Pu$tk!: Prze"rowadziłam ci! kiedyś "rzez <ł!bokie Szlaki' 2og! "o"rowadzi ci! i tuta#' * ile tego właśnie c. gdy śnili. nie "oś"ie$zy ci na ratunek. lecz nie była #u& 7atriel z #ego $nu' +o za"ewne demon. a $uc. #e# rozbawienie zmieniło $i! w gryma$ irytac#i' % Znam ci! całkiem nie1le."orz-dku' 6edna ze ścian wto"iła $i! bez$zele$tnie w ziemi! i znikła' =wag! 2arica "rzyci-gn!ły "łyn-ce w "owietrzu niewielkie światła. gdy u#rzał 7atriel' )ygl-dała tak. o czym o"owiedziała mu 0iona tamte# nocy "rzed ze#ściem na <ł!bokie Szlaki. uświadamia#-c $obie nagle. &e to nie #e$t twó# "rawdziwy miecz. #ak widz! % zabrzmiał cic. dok-d iś ' *tacza#-cego go "e#za&u nie "rzecinały &adne $zlaki. uwodziciel$kim $nem. gdy ku$zenie zawiodło' ( teraz "róbował znowu go zwabi ' Serce króla zabiło mocno i $zybko."ogard-' % Zda#e$z $obie c. tak' % S"o#rzała na 2arica gro1nie' % Hwietny "omy$ł' Przecie& nie c.7atriel' % +akiś "ewien: % Pode$zła bli&e#. ani nic "odobnego' 9. ukoc.za"ami!tał na#le"ie# % w wytartym $kórzanym ubraniu.aina tu nie ma. bo mu$i i$tnie $"o$ób. lecz nie do$trzegł ani śladu "o el3ce' Serce "rze$zyło mu bole$ne "oczucie $traty' /ecz to nie było "rawdziwe. nie wida było budowli ani lśni-cyc.y gło$ za #ego "lecami' 2aric odwrócił $i! gwałtownie i zamarł. #ak #. &eby to był tylko $en' .

n!ła dłoni. który "orzucił' (le z drugie# % 2aric #e$zcze bardzie# "ragn-ł.donik-d' 9. gdzie nagle obudzi$z $i! i zacznie$z za"omina . czego "ragnie. aby gdzieś "rowadziły' % Zamkn!ła #e i otworzyła "onownie''' lecz tym razem 2aric a& $i! co3n-ł. czy& nie: % w gło$ie 7atriel zabrzmiała gorycz i el3ka odwróciła głow!.em. 2aricu' 4ie twierdziłam.ce zrobi ' 4a w$zelki wy"adek trzymał miecz w gotowości' % Pozwól. #e&eli właśnie tego na"rawd! c. gdy u#rzał za nimi młody. w #ednym miała rac#!' 2aric mógłby co na#wy&e# w!drowa bez celu "o Pu$tce w nadziei.#-."ami!tał i zabolało go $erce' Pragn-ł tylko ob#. tylko #ego cz!ś "rzebywa w realnym świecie. wróciła do $nu.ce$z na"rawd! mocno. 2aricu' % ) #e# oczac. $łońca' Słyc.na drzwi' % 6e&eli zec.c! % ozna#mił zdecydowanie' % 9. widział to wyra1nie' 5 nagle odezwały $i! w nim w-t"liwości' 2aric nie wiedział w$zy$tkiego. lecz zaraz uśmiec.!tnie #ak ty wyrzeka $i! tego. gdy 2aric "o$łał #e# "ow-t"iewa#-ce $"o#rzenie' % +o twó# "lan. z wi$z-cyc. w$kazu#-c równin! wokół nic. to trudno' 2aric nie zamierzał tu $ta i "o$-dza el3ki o kłam$two' 4ie "o tym. którymi u$iany był kra#obraz' % Z Pu$tki mo&na wy#ś ka&d. wiem % od"owiedziała 7atriel ze $mutkiem' )e$tc. nie mo&e$z t!dy "rze#ś ' 4ie. $ymbol' 2o&e to by droga do "rawdziwego świata. &e wy#aśni! to na#"roście# #ak mo&na % ozna#miła' 4aci$n!ła klamk! i otworzyła drzwi' Za nimi nie było nic. "ocie$zy ' /ecz kiedy znowu na niego $"o#rzała.n!ła.ce$z. w "owietrzu "rze#ś ' 2aric nie"ewnie "od-&ył za ni-' ?oze#rzał $i! "o "u$te# równinie' 9zymkolwiek była 7atriel. &e dobry' Próbu#! ci "o "ro$tu "omóc.ce$z' 2aric czuł $i! rozdarty' % 9. i $"o#rzała na 2arica' +en zaś za$tanawiał $i!. towarzy$zy % wy#aśniła' % S.n!ła $i!.$i! wyrwa : % 4ie ka&dy tak c.yba &e c. czaiła $i! litoś . który "róbował go "o$ła w $z"ony demona lub na śmier . ale nie całkiem. 2aricu' 4ie$tety.o. by "rzyci-gn. dotyka#-c 2arica. co 7atriel "odkreśliła. "owróciła #e# $urowoś i "owaga' % ) ten $am $"o$ób mo&e$z odnale1 $woic.a było nawet świergot "taków' Drzwi ukazywały tyle mo&liwości' 7atriel znowu #e zamkn!ła' % +o nie drzwi % $twierdziła. nie od"owiada#-c #ednak na "ytanie' % 2u$i$z $tawi czoła demonowi' Demon "rzekroczył Za$łon!.c! $i! $t-d wydo$ta ' % Z Pu$tki % "otwierdziła $kinieniem głowy' ( "otem odwróciła $i! i zatoczyła ramieniem.tak $amo uwi!zieni we śnie #ak ty' % 5 nie c.n!ła i "ode$zła do 2arica.wili wygl-dała tak kruc. $"ogl-da#-c w dal' ) te# c. mo&e$z $i! t!dy do$ta do demona' % 9zy on ś"i: % 4ie' +o #ego kraina i demon nadal ma moc wy$tarcza#-c-. wkłada#-c tam r!k!' % +e drzwi "rowadz.właśnie 2aric #. by zo$tała' 2o&e tak na"rawd! wcale #e# nie "orzucił' % S"róbu#! % mrukn-ł' 2o&e to było głu"ie' 6e&eli 7atriel go o$zukiwała. co #e# zrobił' /e"ie# ode#ś % gdziekolwiek' . &e natra3i "rzy"adkiem na coś u&ytecznego' Jl3ka $tan!ła "rzy drzwiac. 2aricu. tak #ak ty cz!ściowo "rzebywa$z tuta#' % 2ac.#ego uwag!' % +o "rze#ście. gdzie byłeś we śnie' (le ty. by ci! zabi ' S"owa&niała. by 7atriel ode$zła. na#le"ie# #ak umiem' % Po$yła#-c mnie na śmier ' % 6ak zwykle.z tyc.' 2aric u#rzał wówcza$ drzwi. zielenie#-cy $i! la$ "od bł!kitnym niebem. zo$tawiła go. nikt nie wiedział' Z #edne# $trony "ragn-ł.% Zo$tawiłem ci! w tamtym śnie % wydu$ił' % 2u$iałemC Zło&yłem obietnic!''' % +ak. #e&eli na"rawd! była duc.c. ani teraz' (le mog! ci "omóc $t-d wy#ś . nie na wiele ci $i! to "rzyda' Zo$tałeś tu zamkni!ty w $"o$ób nienaturalny' % Przez demona' Pode$zła do na#bli&$zyc. dróg. co kobieta c. #ak "owinno by . w "romieniac. a "otem "ogładziła go łagodnie "o "oliczku' % 4ie "otra3iłam da ci $zcz!ścia' (ni wtedy. nie wiedział. do"óki demon ci! tu trzyma' % Dlaczego mi to mówi$z: )e$tc. tak $mutno' +ak.

"anie mó#. krze$eł $tała "ła$korze1ba "ary koni' )yroby wygl-dały "ro$to i $olidnie' )i!ce# mebli zna#dowało $i! tu& za drzwiami. &e tak. w któryc. roz"ocz!tymi rze1bieniami i le&-cymi obok . a #a$noniebie$kie za$łony 3alowały w "odmuc. $koro "rzy drzwiac.Si!gn-ł do klamki' EEE =lica "rzy"ominała zatłoczony zaułek w biednie#$ze# dzielnicy Denerim % tak "rzyna#mnie# wydawało $i! 2aricowi. &eby nie zmokły' % )ygl-da#. wygl-dał na mnie# zblakły i były tu barwy. zwi-zanyc.odził $tamt-d odgło$ uderzeń młotka i 2aric domyślił $i!. gdyby nie był "rzekonany. mebli. uśmiec. zwła$zcza w te# cz!ści mia$ta' % 6e$teś z 0ereldenu: % Z )y$oko&a' 2ó# $yn nadal bardzo t!$kni za domem' +ako& i #a' ?zemieślnik zauwa&ył.wycił krze$ła i do"iero wtedy zauwa&ył 2arica' % *c.yliło $i! #edno ze $krzydeł wrót #ak od $todoły' Doc. "anie % rzekł. $-dz-c "o urywkac. &e to war$ztat $tolar$ki' 4ie było to trudne. w koń$ki ogon właśnie "odc.ac. co mu grozi w tym świecie $nu.u' 2!&czyzna $kłonił głow!. ze $tarymi $mugami 3arby' 7rzywi-c $i!.mia$t u#rzał właściciela gło$u' )ielki. "o"ró$zony trocinami 3artuc. &e rzemieślnikowi nie brakowało tu "racy' Stukanie młotka urwało $i! nagle' % Duncan. c.na "orz-dne i $olidne' 6e$teś mi$trzem w $woim 3ac. na (ndra$t!C )nieś meble.kilku $tarym "raczkom za#!tym $kładaniem "rześcieradeł' 7obiety "atrzyły na zbro#! #akby oburzone. czerwony kolor były zamkni!te. a ślady n!dzy wida było w$z!dzie' Z $zarego nieba kro"iło wy$tarcza#-co. 2aric ockn-ł $i! wcześnie# % 3ragment. łbac. "o$tawny m!&czyzna o #a$ne# $kórze.a#-c $i! z lekkim onieśmieleniem' % Dzi!ku#! wam. &e zacz!ło "ada mocnie#.ocia& był "ewien. i c. "od ścianami. $"i!trzonyc. &e mu$i nale&e do du&ego m!&czyzny' 4ie miał te& orle$iań$kiego akcentu' 2aric uznałby nawet. by zo$tało mie#$ce na war$ztat % $tół z kawałkami drewna. 2aric od razu uznał.odził do drzwi' 2iał na $obie długi. wiatru' Drzwi do $kle"u "omalowane na #a$krawy. c.o "rze#ście do tuta# na$t-"iło bardzo $zybko' 6ednak za"ewne było to mie#$ce "odobne do królew$kic. rozmów. gnilny odór' 4adal był w Pu$tce: Zda#e $i!. $en' Skin-ł głow. w tym "o$tawiony na $ztorc $tół i na w"ół "oci-gni!ta "olitur. wło$ac. zanim $i! roz"ada na dobreC % gło$ był gł!boki i donośny. c. tynk i cegły "o"!kały i wyblakły.komoda' )ida . "anie' Sły$z!. &e to akcent z 0ereldenu.C )ybaczcie. &e ktoś ośmiela $i! "aradowa w uzbro#eniu. i to #ednr!k-' )n!trze $kle"u było małe' Stało tu wi!ce# krze$eł i innyc. a obok nie"olakierowanyc. komnat. g!$te# brodzie i ciemnyc. i nagle $i! zmie$zał' % 4ie lza trzyma wa$ tak na de$zczuC Pro$z!. we#d1cieC 9o3n-ł $i! do wn!trza $kle"u. wi!c $zybko $i! oddalił' 6eden ze $kle"ów wydawał $i! bardzie# rzeczywisty ni& inne' +ynk na ścianac.ło"cze: 2aric "od$zedł do war$ztatu i natyc. &e #e$teście i z mo#e# o#czyzny' 4ie $"otykam wielu 0ereldeńczyków. by kurz na kocic. d1wiga#-c krze$ła. zmieni w błoto' 4ozdrza 2arica wy"ełnił wilgotny. a 2aric w$zedł za nim' Przy"u$zczał.yba gotowe wezwa $tra& mie#$k-' 2aric nie miał "o#!cia. #akby wa&yły mnie# ni& "iórka. le&ały trociny. racze# *rlai$' 7ramy i $kle"y $tały tu bardzo cia$no. toC % zagrzmiało "onownie' % <dzie $i! "odziałeś. zerka#-c nie"ewnie' % Szukacie mebli: )łaśnie #e zabierałem. c. i nie zamierzał $"rawdza . krze$eł.o uliczka $"rawiała wra&enie $zare# i brudne#' 4a "ara"ecie w $krzynce ro$ły zioła. &e to nie 0erelden' Przy"u$zczalnie. $tolarz c. odbicie rzeczywi$tości. &e tak du&y m!&czyzna mógłby za"ewne unieś z "ół tuzina takic. ale obok uc. &e #e$t w *rlai$' % 4iec.

n-ł $i! radośnie' +en $am uśmiec.walił $i! rzemieślnik' % S"ec#alne zamówienie' % 2a$z wiele "racy' % 6a i $yn ci!&ko "racu#emy' 4ie1le $i! nam "owodzi.n-ł Duncana do $kle"u' 2aric odc. a zaraz "otem zabrzmiał grzmot' 4are$zcie drzwi $i! znowu otwarły i "o$tawny cieśla wrócił. zdradza#-c wyra1n. #eśli mo&na' % ) cztery oczy: % 9ieśla rzucił $ynowi gniewne $"o#rzenie. c. "anie' Znikn-ł w domu.o' % Szukam wa$zego $yna' 4a za$koczone $"o#rzenia rodziców 2aric $zybko dodał: % * ile.anie % nakazał #e# cieśla' ?i8anka zerkn!ła na 2arica z obaw-. k!dzierzawe ciemne wło$y i c.narz!dziami' ( obok drugi $tół. #ak myśl!' Przez drzwi na "odwórze we$zła ciemno$kóra kobieta' 2iała grube. że to tylko ojciec ze snu. obrócony na $ztorc i ozdobiony rze1bionymi końmi' Po $kończeniu b!dzie to znakomity mebel z eleganckimi intar$#ami w motywy roślinne. a "otem zerkn-ł na o#ca' % 4ie znam tego człowieka' 4ic mu nie zrobiłemC % $twierdził obronnym tonem' % Doś C % *#ciec "c. m!&czyzny zbladł' % 9o zrobił Duncan: % (rrynie: % w "ytaniu kobiety zabrzmiała nie"ewnoś ' % 5d1 do środka.min!' =brany był w czarne $"odnie i biał. koc.araktery$tyczne migdałowe oczy' +ro$ka wyrze1biła cienie na #e# twarzy i "ozo$tawiła "a$ma $iwizny na $kroniac. rzecz #a$na. 2u$z! "omówi z twoim $ynem' +o wa&ne' 9ieśla "owoli $kin-ł głow-' % Po$zukam go. ale kobieta nadal była urodziwa' Suknia wybrzu$zała $i!. (rrynie' 2iała $ilny ri8ań$ki akcent. #akby wcześnie# $tał na de$zczu' Po"atrzył na 2arica z za$koczeniem. &e #e$t kimś wa&nym' 4ie &eby to tak na"rawd! było o$zu$two' -rzeba pamięta#. &e ten obcy "rzybył ku"owa meble' % )ita#cie. ale władała znakomicie królew$kim' % +en człowiek #e$t z 0ereldenu.rz-kn-ł' % 9. ale to dobry dzieciak' Staramy $i! go wyc.o milczał' 4a #ego twarzy nie .ło"ak miał "onur.ło"ak: *d cza$u do cza$u w"ada w kło"oty. by wracały do domu' 4iebo "rzeci!ła bły$kawica. "o czym wy$zedł. 2aric widywał na twarzy Duncana' % +o dla markiza % "oc. tym razem w towarzy$twie Duncana' 9. +ayano' 7obieta $kłoniła $i! 2aricowi u"rze#mie. "rzemoczon-. #akie 2aric widywał w "o$iadłościac. zamyka#-c drzwi z głośnym trza$kiem' Duncan $"lótł ramiona na "ier$i i $"o#rzał na 2arica wyzywa#-co.ko$zul!. w oddali kobieta nawoływała dzieci. ale $kłoniła $i! tylko raz #e$zcze i znikn!ła wewn-trz domu' 6e# m-& $"o#rzał $urowo' % 9o zrobił mó# c..ciałbym z nim "orozmawia w cztery oczy.owa na#le"ie# #ak umiemy' % 6e$tem tego "ewien' % 2aric miał "oczucie winy. &e zamkn-łeś $kle". *rle$ian' +en mebel na "ewno nie "rzynie$ie w$tydu &adne# ary$tokratyczne# "o$iadłości' 9ieśla zauwa&ył $"o#rzenie "rzyby$za i uśmiec.' Przez uliczk! "rzetoczyło $i! kilka "owozów.C % Za$koczona zerkn!ła na 2arica' % 2yślałam. $ir % rzekła cic.n-ł tylko i "rzewrócił oczyma' % 6ak $obie &yczycie' ?az #e$zcze rzemieślnik "o"atrzył na Duncana. a 2aric czekał' De$zcz b!bnił o dac. nikt więcej$ . &e okłamu#e tego m!&czyzn! i "ozwala mu $-dzi . Duncan #e$t wa$zym $ynem' *koło o$iemna$tu lat: 9iemne wło$y: =śmiec. a ten we$tc.ci-&!' % *c.o w #e# $"o#rzeniu czaiła $i! "ode#rzliwoś ' 4ie $-dziła. c.

w gł!bi du$zy król "ode#rzewał.krze$ła zaklekotały głośno' % 4ieC % warkn-ł wściekle' % +o $i! nigdy nie zdarzyłoC +o''' +o był $enC % -o #e$t $en. a twarz "ociemniała mu z wy$iłku i wykrzywiła $i! gniewem' 7rólowi ledwie udawało $i! broni ' )re$zcie zrzucił z $iebie c.ło"aka' % 4ie b-d1 głu"cemC % warkn-ł na Duncana' % )ie$z. #ednak wyraz #ego twarzy zdradził coś #e$zcze' 4ie"ewnoś : 2aric uc. natyc. &e 2aric zrozumiał. by "ow$trzyma cieśl!' 4adal trzyma#-c 2arica.wili. było zarazem tak bezradne i $mutne. o#ciec zmar$zczył brwi i $"o#rzał na $yna' % +o two#a $"rawka: Duncanie. rze1bionyc. nie wiedział.odmalowało $i! roz"oznanie. zni$zczonego $tołu 2arica i Duncana nie dale# ni& $to"! obok. &e #e$tC % Duncan co3n-ł $i! o krok. ale nie "otra3i! inacze# ci tego wy#aśni ' +o nie #e$t "rawdziwe' % 9o: *czywiście. a& zatrze$zczała' )$"arte o ni. myślałem. &e le"ie# ci! wyc."lecami. &e to "rawdaC )idz! toC Duncan u"adł na "odłog!. we śnie' Ze$łał na$ tu demon. m!&czyzna o"uścił 2arica na zni$zczony $tół. &e mnie z kimś "omyliliście' % 4ie' 4a "ewno nie' % 2aric w$kazał wn!trze $kle"u' % )iem. Duncanie' % 4ieC % krzykn-ł' ?zucił $i! na 2arica. i& młodzieniec zna "rawd!' % +o "rawda % "rzyznał cic. za"ewne nawet nie zda#-c $obie $"rawy. #akby był $zaleńcem' ( 2aric "omyślał. o czym mówi! % naci$kał' % 6e$teś Szarym Stra&nikiem.y. ale król zła"ał go za nadgar$tki i razem "rzewrócili $i! na $tół dla markiza' 2ebel "otoczył $i! w k-t.wycił $i! te# nitki nadziei' % )ie$z.owałem''' S"o#rzenie. o#cze % zabrzmiała cic. ozdoby $"adły. wy"adł "rzez nie o#ciec Duncana. &e to mo&e okaza $i! trudne do "rzy#!cia. zdu$zony % nie mu$i tak by ' . wytarł #e $zybko. #akim Duncan obdarzył o#ca.u#-c "i!ściami. ale 2aric c. dwie z ozdobnyc. nóg "!kły' Duncan znalazł $i! nad 2arikiem i "róbował uwolni z uści$ku "i!ści. uderzył głow.o' % )yc. odwraca#-c głow!' <niew o#ca zga$ł w te# c. &e mnie nie "ami!ta$z: 2łodzieniec zmru&ył oczy' % ( "owinienem: % 4ie znamy $i! długo' % 2yśl!. &e śni: ( gdyby rok temu ktoś to "owiedział 2aricowi. wymac.w #edno z krze$eł i z wściekłości. którego $"otkaliśmy w kra$noludzkim "ałacu' 4ie "ami!ta$z: Duncan gwałtownie wyrwał $i! z uści$ku i zatoczył na drewnian. #akby nic nie wa&ył' <rubo cio$ana twarz czerwona z gniewu znalazła $i! o cale od twarzy 2arica' % Dlaczego $"rowadziliście kło"oty na mó# dom: )ynoście $i! $t-dC % Zo$taw. na kogo "atrzy. "atrz-c na 2arica.ścian!' =derzył w ni. co robi' % Synu % gło$ miał cic. Duncanie' Zna#du#emy $i! w Pu$tce. &e "oczułby "o "ro$tu ulg!' % 4ie' +o tylko $en' +o nie #e$t "rawdziwe' Duncan odwrócił $i! do wy#ścia.wycił go za rami! i zatrzymał' 2łodzieniec $i! rozzłościł.owałeś mnie le"ie#' % )i!c #ak $i! wytłumaczy$z: % =marłeś % wy$ze"tał Duncan' *czy mu zalśniły."o$łał #e w de$zcz' ( "otem tylko $iedział o$zołomiony' Drzwi do wn!trza domu otwarły $i! z trza$kiem.a "rośba' +o wy$tarczyło. dzier&-c $tolar$ki młot' +warz wykrzywiała mu tro$ka i gniew' % 9o tu $i! dzie#e: 7iedy zobaczył le&-cego na re$ztkac.mia$t rzucił $i! na tego "ierw$zego' Silne dłonie zaci$n!ły $i! na zbroi króla i unio$ły go. nie miał na#mnie#$zego "o#!cia' 2aric odc.rz-kn-ł "onownie' +o nie b!dzie łatwe' % Zda#e $i!. &e mo&e tak właśnie #e$t' 5$tnienie Pu$tki wydawało $i! niewiarygodne' 5 #ak wytłumaczy komuś. uwierzyłby: 4ie$tety.

% 6u& #e$t' 2łodzieniec z oczyma "ełnymi łez odwrócił $i! znów do o#ca i oba# tylko "atrzyli na $iebie w milczeniu' ( "otem o#ciec we$tc.ście&k! mi!dzy $z"alerem wy$okic. 7atriel' 4iebez"ieczna i "rzera&a#-ca zarazem myśl' 2aric wolał czym "r!dze# #. $i!ga#-c "o $ztylety' 7atriel unio$ła dłonie. czy to mo&liwe. #ak "o"rzednio. zimny i o$try' 2aric unió$ł wzrok na im"onu#-ce ośnie&one turnie $trzela#-ce w niebo' Ziemi! równie& okrywała gruba "ierzyna śniegu."lotki' Przy$złam "omóc' 6e&eli c.wa$ tam. c.ulg!' De nie #e$tem $ierot-. $"ływały mu łzy' % 4a"rawd! myślałem''' % gło$ mu $i! urwał i Duncan "rzełkn-ł z trudem' % 4a"rawd! myślałem. ale nie "owiedział $łowa' Znowu. "o$-gów' % Droga "rowadzi do kole#nyc. niemal "o kolana. drzwi' Zawiod. zerkn-w$zy czu#nie na 2arica' % +ak gło$z. a "o "oliczkac. u$t!"u#-c mie#$ca nagie# równinie i wy"ełnionemu wy$"ami niebu Pu$tki' Duncan ledwie to zauwa&ył' Znowu miał na $obie $kórzane $"odnie i tunik! Szarego Stra&nika oraz dwa $ztylety za "a$em' )"atrywał $i! w mie#$ce. gdzie trzeba' EEE 2aric i Duncan zna#dowali $i! w <órac.$tworzył: 9zy mo&e była innym demonem.zabł-dzi ' 2o&e zatem był to duc. &e el3ka "o "ro$tu ode$zła. "ode$zła i $"o#rzała na Duncana z rozbawieniem' 2łodzieniec "odc.n-w$zy."rzez Pu$tk! w drodze do Stwórcy i niekiedy mog. gdzie $tał #e$zcze niedawno #ego o#ciec.i w$kazała na $amotn.o "róbował unika #e# wzroku' )idzie #.tak-. czy te& "o$tanowiła zo$ta ' Przyła"ał $i!. było torturtrudn. zbli&ała $i! zamie ' % 4o. na dnie du$zy w$"omnień. &e #e$t nieuzbro#ona' % 6e$teś #e$zcze młody % rzuciła z uśmiec. który #. to ta 7atriel' % (le czy ona nie #e$t''': % '''martwa: % dokończyła.wycił wzrok 2arica. a $-dz-c z nadci-ga#-cyc. $i! ołowianyc. gdy zobaczył nadc. &e re$zta to tylko zły $en' % )iem' % 9zułem tak. 7atriel nie "rzekroczyła "rze#ścia' 2aric nie wiedział. odwrócił $i! i "o"atrzył na kobiet! z "ewn. nie #e$tem $am''' % )iem' 2aric $t!&ał. "ro$z! bardzo' 4a "ewno nie b!dzie to nic gor$zego ni& to. #ak z dawno "ogrzebanyc. kim byłam za &ycia' Duncan wygl-dał na zmie$zanego' % 4ie mo&emy #e# u3a C % Przywiodła mnie do ciebie % odrzekł mu 2aric' ( "otem odwrócił $i! do 7atriel.n-ł $mutno i Duncan o"uścił "owieki' 5 tak "o "ro$tu $kle" znikn-ł' ?oz"łyn-ł $i!. #ak mogła ten $en o"uści : Dlaczego "omagała 2aricowi.ał im w twarze. % "owiedział do nie#' Skin!ła głow. by "okaza .odrzuci ' . "i!knie % wymamrotał Duncan' % )i!ce# śniegu' 2aric zerkn-ł gro1nie na młodzieńca. c. 2ro1nego <rzbietu' )iatr dmuc. &e mo&e #e# obecnoś była tylko kole#nym $nem' *to #ednak 7atriel znowu $i! "o#awiła. wrogiem "ierw$zego: (lbo zwodziła "o "ro$tu 2arica' 6ednak #ak dot-d #e# in3ormac#e okazywały $i! "rzydatne' ) gł!bi du$zy król za$tanawiał $i!. &e cz!$to wraca do nie# myślami' 6e&eli el3ka była #edynie wytworem $nu.mur. czy nie mogła iś za nim.za$koczenia' Zaraz #ednak co3n-ł $i! czu#nie.doz.odz-c.em' Duncan z niedowierzaniem zerkn-ł "rzez rami! na 2arica' % +o 7atriel % we$tc.ło"akowi' % 2a$z na myśli''': % +ak. wbrew demonowi. "rzed$tawił el3k! c. &e to moi rodzice' 2yślałem.ce$z mnie uwa&a za coś nie"rzy#emnego.do znie$ienia' % 2u$imy znale1 "ozo$tałyc. &e to "rawdziwa 7atriel' Podobno umarli "rzec.7atriel' Zd-&ył #u& na w"ół "ogodzi $i! z tym.odz.

mu$iało oznacza .' +o. za$zczekały "$y' % 4ie wyda#.$kłonni rozmawia % a "rzyna#mnie# król miał tak. wy$tawieni na ka"ry$y &ywiołów.Stroma ście&ka "rowadziła w dół zbocza i 2aric z Duncanem zacz-ł ni.odzi' 4ie było to za$kaku#-ce' 6ak dot-d ka&dy $en koncentrował $i! wokół o$oby. $zar"i-c $i! na $myczac. g!$te la$y w dolinac. gniew.górale.$c. niezamie$zanymi w $"loty donio$łyc. emanował tak&e autorytetem' % /udzie z nizin % wycedził' 4ie było to "ytanie. o czym mog! rozmawia tylko z 7ellem' 4ie była to od"owied1. ..$i! "rzy#a1ni % zauwa&ył o$c. górali % wy$ocy wo#ownicy z $urowo zmar$zczonymi brwiami.tylko niewinnymi "rzec. co zrobi-' 4iedługo "otem zza bramy wy$zło trzec. #aka zadowoliła górala. by iś za nim.wa$ty. $kierował $i! do o$ady' Dwa# górale wykonali "olecenie bez wa.' 6u& zauwa&yli obcyc.wałoś ze $trony "rzyby$za z nizin' Duncan unió$ł brew i $"o#rzał na 2arica.był $tar$zy m!&czyzna o $zaryc. "ozwoliły mu wywnio$kowa . w grubyc. "ode#rzliwymi $"o#rzeniami i w$trzymali "$y' Przywódc. &e na#le"ie# okaza u"rze#moś ' (war$cy górale $zczycili $i! dług. mie$zkańców' Dzieci. wyra1nie na#e&ył $i! na t! zuc.le Duncan' % +o awar$cy górale' 4ie $.walk z mie$zkańcami dolin 0ereldenu i z u"orem odmawiali "rzył-czenia $i! do króle$twa. wiod-cy gro1nie wygl-da#-ce ogary bo#owe. zdarzeń: % Szuka$z 7ella a" 2organa: Dlaczego: % +o coś. &e cz!$to trzeba było od$uwa ni$kie gał!zie. 3utrzanyc. $. #akie wymienili mi!dzy $ob. $zar"i-c $mycze. $urowe# i obwarowane# $iedziby wzno$z-ce# $i! nad $kra#em urwi$ka i zbudowane# tak. zanim wymkn-ł $i! $"od kontroli' % Zobaczymy % mrukn-ł' 4akazu#-c ruc.nadzie#!' <órale $tan!li "rzed "rzyby$zami. c. "ła$zczac.odniami.em głowy' =znał. by zac. lecz 2aric "otakn-ł ruc.o bez "rzekonania' % 2o&e$z tu zo$ta . tara$u#-c drog! tak. w któryc. &e wiedz-. wcze"ieni w t! gór! #ak u"arte c.ania. ogryza#-c "aznokcie' Dorośli nie wygl-dali le"ie#' Dyli z dnia na dzień.uryn.em głowy. #eśli c.te& inne $ny: +akie. które warczały i $zczekały. zmierzyli ic.wale: góry $i!ga#-ce niemal niebio$.ad #ednoczył teyrny' 7ole#ne lata tylko utwierdziły ic. "rzed oczyma obu m!&czyzn roztoczył $i! w$"aniały widok' *to był 2ro1ny <rzbiet w za"iera#-ce# dec. które# dotyczył' 9zy ludzie śni. tłum zaciekawionyc. &e nie $"uścili "$ów na 2arica i Duncana. o ile nie miało $i! nic "rzeciwko obiciu $i! o $kały' *raz zakłada#-c.ce$z' Przekroczyli bram! o$ady' Powitał ic.odzi . w "ier$i c. &e uderzenie w wod! z takie# wy$okości nie oka&e $i! "o "ro$tu zabó#cze' 4adal #ednak widok za"ierał dec. gdy "rzed wiekami król 7alen. mo&na by $koczy w #ego ta3l!. o"ada#-ce do zamarzni!tego #eziora. lśni-cego wśród $kał niczym na#czy$t$zy kry$ztał' <dyby #ezioro nie było zamarzni!te i ośnie&one. oczeku#-c rozkazu do ataku i byna#mnie# nie "rzeciwny te# mo&liwości' 4a $zcz!ście $iwowło$y "rzywódca warkn-ł na towarzy$zy i "ow$trzymał ic. by cz!ściowo wtulała $i! w zbocze' 4a murze $tali m!&czy1ni z długimi wło$ami i brodami. brudne i dzikie. do ramion' Pomimo wieku "o$tur! miał $łu$zn-.% narzekał Duncan. w decyz#i. &e $. $tó".owa niezale&noś ' % Dlaczego "rzy$zliście: % za"ytał awar$ki "rzywódca' % Szukamy m!&czyzny imieniem 7ell % od"arł 2aric' S"o#rzenia.zbyt "rzy#a1nie na$tawieni' % Powinniśmy walczy : % 4ie' Poczeka#my i zobaczmy.n. by "rze#ś ' 7iedy dró&ka $kr!ciła.' Podno$z-c alarm. o kogo c.i$tori. w "ier$i' % 9o to #e$t: % mrukn-ł Duncan' 2aric "o"atrzył za #ego $"o#rzeniem' Hcie&ka wiodła do o$ady w w-wozie' Szare#. dr&-c na wietrze' ?o$ła tu wiecznie zielona ko$odrzewina. by zmu$i ogary do "o$łu$zeń$twa' 2aric i Duncan mieli do wyboru "od-&y za nimi lub "ozo$ta na śniegu i mrozie' ) za$adzie % nie mieli wyboru' % 9uc. wło$ac. $"ogl-dały na 2arica i Duncana wytrze$zczonymi oczyma. u ic.

którzy tylko czeka#. #ednak $iwowło$y góral uci$zył go warkni!ciem' 9o $i! $tanie. wodzu$ Zna$z ic.$urow. nie był $am' +owarzy$zył mu młod$zy m!&czyzna odziany w rude 3utro' )o#ownik miał długie br-zowe wło$y i krótk. to *#ca 4iebio$.artował' .z koś mi' Siwowło$y m!&czyzna "o"rowadził 2arica i Duncana "rzez brudne "odwórze u$iane "$imi odc.. ale 2aric tylko $i! uśmiec. górali.głow! orła' 4a "ewno mie$zkał tu ktoś wa&ny' Przewodnik w$zedł do środka. &e z łatwości.. co (warowie robi. % zdecydował 7ell' Zdawało $i!. ale zaraz w$kazał "ewnie Duncanowi i 2aricowi we#ście do kamienne# c.udynki na zewn-trz #a$kiń były ni$kie.c.a.odami i wie$zadłami na 3utra do wi!k$ze# kamienne# budowli' )łaściwie niewiele ró&niła $i! od c. c. lecz "rawie wilki.o był ciekaw.o nieco "rze$tronnie#$ze#' 4ad we#ściem wyrze1biono w drewnie w$"aniał. a zły lo$ ic.n-ł Duncan' 2yśliwy unió$ł brwi' Siwowło$y wo#ownik $"o#rzał na niego "onuro' % /udzie z nizin mówi-. awar$kic.towa ' % )"uści ic. % $krzy&owane ramiona i gro1ne $"o#rzenia nio$ły #a$ne "rze$łanie: brak w$t!"u' 7ról czekał zatem wraz z Duncanem na "odwórzu' Stado "$ów "ode$zło i obw-c. za$zlac. ale nie zauwa&ył nic $zczególnego' 7ell za$iadł na krześle. #a$ne oczy mierzyły ic. &e "rzy$zli z tob. ale to nic nie znaczyło w "rzy"adku nie"rzeniknionego i o"anowanego myśliwego' Duncan unió$ł dłoń. #akby c.bródk!' Do"iero gdy 2aric u#rzał "rze$zywa#-ce bladobł!kitne oczy. o"arł "odbródek na "i!ści i "onownie "rzy#rzał $i! 2aricowi i Duncanowi' . r!kodzieł' 7amienne idole wznie$ione na cześ bó$tw.do "owiedzenia "rzyby$ze: 2aric i Duncan zna#dowali $i! w za"adłe# o$adzie. rzucił "arica $amieniem! 5hybił porządnie i cała gromad$a um$nęła.za"ewne. ale za$kaku#-co dobrze zbudowane' 1i ludzie nie są prymitywni % na"omniał $i! 2aric' Znali $i! na kamieniar$twie i górnictwie. wilgotn. "y$zniły $i! długie łuki i tro3ea łowieckie' Leb nied1wiedzia miał otwarty "y$k % tak wielki. "olowań i waśnie z $-$iednimi o$adami' (war$cy górale rodzili $i! w nie$zcz!ściu. &e nie c. chichocząc ze strachu i rozba ienia! . #ak Ba3ter. bardziej śmiały. ale ulegli &yczeniu 7ella i co3n!li $i!.ce $ły$ze .' 4ie były to zwierz!ta dobrze utrzymane.andlowali z kra$noludami. otoczeni zgra#.ciał $i! odezwa .milkliwości-' % 7ellu: % we$tc. c. ale kiedy 2aric ru$zył za nim. &e to 7ell' 7ell z wło$ami i "lemiennymi tatua&ami na ramionac. śmierdz-c-.#e$t kole#ne "omie$zczenie' =$ły$zał te& cic. ku"u#-c od nic.aty' Pozo$tali górale wygl-dali na za$koczonyc. &e #e$t ob$erwowany zza kotary.ało z ciekawościnogi obcyc. któremu górale oddawali zmarłyc. #aki znał. "owoli i "rzenikliwie' 7ról nie do$trzegł w tym $"o#rzeniu c.zmieściłaby $i! w nim ludzka głowa' Zdobycz robi-ca wra&enie' 2aric do$trzegł te&. by zo$tały ob#edzone do $zkieletu "rzez "taki' 2aric nie uwa&ał.o i$kierki roz"oznania.aty było "rawie "u$te' 4a "odłodze le&ały 3utra i $tało du&e drewniane krze$ło z wy$okim o"arciem' Sala audiency#na bez w-t"ienia' 2aric umiał to roz"ozna ' 4a ścianac. o ile 2aric "ami!tał' 6edyny totem.: Zaw$ze mo&na nimi nakarmi "$y' 7ell "rzygl-dał $i! 2aricowi i Duncanowi uwa&nie. &e za za$łon.. że niczego nie zau ażyli! 7iedy $iwowło$y góral "o#awił $i! znowu.budynków nale&ały do ty"owyc.n-ł' 6ak ka&dy "rawdziwy 0ereldeńczyk "rzebywał z "$ami od dzieciń$twa' %ieopodal grupa dzieci zer$ała zza rogu z przestrachem! 9eden yroste$. zrozumiał. broń i inne towary' 4ad ka&dymi drzwiami wzno$ił $i! oka" ozdobiony #a$nymi malowanymi runami' +otemy "rzed wi!k$zości. ."orozmawia . . n!dznyc. dwa# awar$cy górale $tan!li w drzwiac. co ma#. #ednak z t. robi-c "rze#ście' )n!trze c.arto nicy przy drz iach udali.$am. &e $i! wa.$ierści-' Duncanowi zrobiło $i! niedobrze i mu$iał zatka $obie u$ta.aty. okryte $"l-tan-. % ciała zo$tawiano na $kałac.e gaworzenie niemowl!cia i nucenie młode# kobiety' 7oły$anka $i! urwała i królowi wydawało $i!. by ic. &eby był to obycza# dziwnie#$zy ni& "alenie zwłok. #e&eli 7ell uzna.oroby i głód w latac.znudzonyc.

&e ś"imy' % (lbo #u& nie &y#emy' +o mog. 2aric roz"oznał % "rzed$tawiała 0erelden' S"ory kok$ownik w k-cie roztaczał cie"ły.ry"iał' % Po&egnałem $i! dawno temu' )odza za$t-"ił m!&czyzna.n-ł r!k-. które "rzybyły tu.ata. bez w-t"ienia za$tanawia#-c $i!.inten$ywności-' Zaraz te& znikła c. zerwał $i! z krze$ła' ?ozdarty "od$zedł do za$łony kry#-ce# drug. wi$iały ma"y. odtr-ciw$zy dłoń 2arica. w zaka"turzone# "elerynie i $kórzanym ka3tanie myśliwego' 6ego oczy lśniły $"od ka"tura z "onur. ale zatrzymał $i! tu& "rzy we#ściu' *"uścił głow! i "rzez c. kogoś innego ni& trzec. ale mo&e właśnie tak nale&ało' 2yśliwy $"ogl-dał to na #ednego. wło$ów' Zatrzymało $i! niezdarnie.c. &e #ednak nie. zmar$zczył brwi' % +o nie $en' Stoicie "rzede mn-. m!&czyzn "rzekroczyło "róg kra$noludzkiego domu' Su3it zna#dował $i! ni$ko. a $tół zawalały rolki welinu i "ergaminów' 4a ścianac. w!glowego dymu i mi!$nyc. to na drugiego. którego 2aric znał: ogolony i ły$y.wil!. #akby #e $makował' % 9zarodzie#ka' 2aric "otakn-ł ruc. a "otem zamkn-ł oczy' % 4ie % odrzekł "onuro' % )iem.wil! $łuc.miedzianyc.ło"ca "odniecenie i radoś zmieniły $i! natyc. z nie$3orn. zmie$zanie' 2yśliwy nie był "ewien. dzieci wyc.ce$z $i! "o&egna : % za"ytał cic. ale to mo&e wy$tarczy' % Pami!ta$z ten $en: % za"ytał 2aric' % . zauwa&ył te& "ar! innyc. a "owietrze wy"ełniał za"ac.o 2aric' 7ell "otrz-$n-ł głow-' % 4ie % wyc.yłeś Szarym Stra&nikiem. 2aric unió$ł dłoń' Pod$zedł i dotkn-ł ramienia 7ella.by Zaświaty % w gło$ie 7ella zabrzmiała niemal nadzie#a' % ( wy dwa# mo&e #e$teście tylko demonami.ał "łaczu' 4ikt $i! nie "oru$zył' % 9. w$kazu#-c komnat!' % 6e$teśmy w nie#' ( to twó# $en' 9ień "rzemkn-ł "rzez oblicze 7ella' 2!&czyzna. który uwi!ził na$ w Pu$tce' % 2ac. co $i! dzie#e' 5 "rzy$zedłem "o ciebie' 4ie mo&emy tu zo$ta ' 0iona na$ "otrzebu#e' % 0iona % 7ell wymówił imi!. czy "rzyby$ze mówi. czy "rzyziemcy $obie z niego &artu#-' =zna#-c.ał "łaczu dziecka' % )i!c #ak $i! tuta# do$taliście: % 2o&e$z zakończy ten $en % wy#aśnił 2aric' % +o właśnie zrobiłem.o' % 5 oto #e$teście' 6ak to mo&liwe: % +o nie był $en % od"arł Duncan' % -o #e$t $en' 2aric nie "rze$zedłby tak $zybko do $edna. $i! zza . na#wyra1nie# $"odziewa#-c $i! za$ta w drzwiac. gdy $łuc. co $i! $tało z tym mie#$cem i #ego mie$zkańcami' *czy myśliwego lśniły #a$no.em głowy' % )yda#e mi $i!.czu"ryn. #edn.% )idziałem wa$ obu we śnie % rzekł cic. mi!dzy $olidnymi kra$noludzkimi krze$łami le&ały zabawki i zwini!te 3utra. #ak Duncan' S"otkaliśmy demona. w mo#e# komnacie i w moim grodzie' +o rzeczywi$toś ' Zanim Duncan znowu $i! odezwał.mia$t w "rzera&enie' % 2amoC Pa"oC % "i$n-ł dzieciak' % Przy$zli "odc.#ak "o"iół. "omarańczowy bla$k' Do komnaty wbiegło dziecko.yla#-cyc. ludzi' 2alu#-ce $i! na twarzy c. kiedy zrozumiałem.izb!. "otraw' 2ie$zkała tu du&a rodzina.' 2aric u$ły$zał bulgotanie z du&ego garnka. by zakłóca mó# o$tatni od"oczynek' % +ak właśnie myśli$z: % za"ytał Duncan' 7ell zamyślił $i! na dług. gdy #e otworzył i "o raz o$tatni roze#rzał $i! "o du&e# izbie' % 4ie "ogodz! $i! z kłam$twem' Dziec$o izbie obo$ zaczęło nieocze$i anie szlocha# i 'ell s$ulił się ja$ po ciosie! 7 potem się yprosto ał! +warz miał $zar.z nic. a w #e# mie#$cu roztoczyła $i! równina % kra#obraz Pu$tki' EEE +rzec. $"ogl-da#-c mu w oczy' 9zaiło $i! w nic.ni. wyciera#-c dłonie w 3artuc."rawd!. na#wy&e# dzie$i!cioletnie.murnicyC % /udzie: % 7ra$noludzka matrona we$zła do komnaty ze $łabo oświetlone# kuc.

ale za to $"lecionw drobne warkoczyki' 2łod$zy kra$nolud wydawał $i! rozgniewany widokiem intruzów % zaci$n-ł "i!ści i c. nie .o nie "o#mowali.cemy nikogo krzywdzi ' % Zerkn-ł na 7ella i Duncana. dlaczego córka to robi' Dzieci zgromadziły $i! "rzy =cie. ale trudno to wytłumaczy ' % =ta odwróciła $i! do 2arica i "ozo$tałyc.nieniem' % +woi towarzy$ze to Szarzy Stra&nicy. "ami!tam' 7ra$noludy w komnacie wygl-dały na "rze$tra$zone i zmie$zane' Star$zy m!&czyzna "od$zedł #e$zcze bli&e#. "rzed 2arikiem i re$zt-.do "ier$i. #ak #a' +ak.ni. zada#-c urywane "ytania i "rote$tu#-c #ednocześnie' % 6ak to: iś : % zdziwiła $i! matka' % 9. gdy zrozumiały. ale zaraz $kierował $i! do =ty' =#-ł #e# dłonie' % =to.rud. nie c.i łzami w oczac. a i kobieta wyra1nie $i! denerwowała' *$tro&nie $kin!ła 2aricowi' % 4ie mamy nic. ale $mutek zdu$ił $łowa i mu$iała "rzez c. #akby król był w!&em gotowym uk-$i lada c. która we$zła do komnaty z w-$kiego korytarza' 2iała na $obie "ro$t. wło$ów' 4a twarzy =ty malował $i! $mutek i "oczucie beznadziei' % 4ie ma "owodu $i! ba ' +o "rzy#aciele' % Przy#aciele: % $tar$za kobieta "rzerwała zmie$zana' % *d kiedy to zna$z ludzi.u. i $kin!ła głow-' % =3am. +amieC 4ie b-d1 głu"i' % 9zemu tu "rzy$zliście: % za"ytał gniewnie młod$zy kra$nolud' 2atrona ge$tem nakazała dzieciom ode#ś ' 2alcy umkn!li do kuc. "otem tym $amym ge$tem uci$zyła #-ka#-cego $i! o#ca' )re$zcie odwróciła $i! do młodego kra$noluda. #akie no$ił dziad 2arica' % 4a PrzodkówC +o naprawdę ludzieC Do komnaty w"adli inni członkowie rodziny' Star$zy kra$nolud.' =ta bez $łowa "ocałowała #.ciała coś "owiedzie ..krtań' *b#!ła o#ca. "od$zedł bli&e#. by kogokolwiek krzywdzi ' 2aric unió$ł r!ce' % Pro$z!. czego mógłbyś za"ragn. matrona "ode$zła do córki. który "rzygl-dał #e# $i! "onuro' 9. w$"iera#-c $i! na la$ce' )ytworny.brod. "otem matk!' ?odzice odwza#emnili uści$k $erdecznie. ły$y. co $i! dzie#e' % 4ie zo$tanie$z "rzyna#mnie# na obiedzie: ?azem z twoimi "rzy#aciółmi: % $"ytała matka z nadzie#. długic. o czym ty mówi$z: +o $zaleń$twoC =ta unio$ła na o#ca oczy "ełne łez i "ogła$kała go czule "o "oliczku' % )iem. ści$ka#-c #e# $"ódnic! i wyciera#-c w ni. którzy "otwierdzili. by $"o#rze mu w oczy. tak $zeroki #ak wy$oki. człowieku' 4ie ma "owodu.ciał wy$un.. =to: 9o to za dziwna $"rawka: % )ybacz. a re$zta rodziny $tłoczyła $i! za ni-. ale nie dale#' 4a"i!cie w komnacie "rze$tra$zyło #e.ło"aka % mrukn-ł $tar$zy kra$nolud' % Dlaczego tu #e$teście: % Przy$zli "o mnie. &e macie $i! dobrze: % 2o&e$z mówi C % wykrzykn-ł Duncan' % Zda#e $i!.wycił go za kołnierz' % 9zeka#.wil! walczy o "anowanie nad $ob-. "róbu#-c "ow$trzyma łzy' % 2u$z! % wy$ze"tała "rzez zaciśni!t. c.kra$noludzk.brod-. u$"okó#cie $i!' 4ie c. $"rawia#-cy wra&enie obytego i uczonego' Zaraz za nim $tan-ł młodzieniec z mnie#$z. kiwa#-c głowami' Daden z nic.$i! na"rzód' Star$zy c. +amie % wydu$iła wre$zcie' Z trudem zmu$iła $i!. $"ogl-da#-c na 2arica "ode#rzliwie.łzy $trac.$"ódnicy kobiety' 2atrona miała zebrane w kok czarne wło$y znaczone "a$mami $iwizny oraz okulary' . &e tuta# mog!' % 5 "ami!ta$z na$: )ie$z.ardzo "odobne do tyc. o#cze % zabrzmiał nowy gło$' 2aric odwrócił $i! i ze zdumieniem u#rzał =t!. matko.$ukni! i elegancki $kórzany "ła$zcz' 4ie za"lotła $woic.ce$z ode#ś z tymi lud1mi: =ta zaci$n!ła u$ta.czule w "oliczek.owania' % )alczyłeś m!&nie.wila.ciał $i! mie$za w "otyczki z kra$noludami' % Zatem od"owiedzcie na "ytanie c. o#cze' (le na mnie #u& "ora' 2u$z! iś ' % 5ś : Dok-d: 2atczyna tro$ka zwyci!&yła $trac. c. ale z #a$nomiedzian. kim #e$teśmy: % u"ewnił $i! 2aric' % 6e$teście królem 0ereldenu % wyrecytowała ze $mutnym we$tc.o młody kra$nolud nie rozumiał #e# zac.

lecz nie "róbowała $i! "rzył-czy ' 1zy to byłoby tak straszne. czy tylko "rze#d. nadal $"oconego "o wy$iłku' S"o#rzał na "rzyby$zy tak. czy młodzieniec w$"omina $wo#rodzin!' 4ieo"odal "o#awiła $i! 7atriel' *b$erwowała gru"!.ło"ak zmie$zał $i!. na"otkała ciemnowło$ego wo#ownika czeka#-cego z unie$ion.aty. z komina buc.c. a du&e ogni$ko nadal $i! tliło nieo"odal' 4iedawno u&ywany ru$zt lśnił od re$ztek tłu$zczu "o "ieczy$tym' % 6e$teśmy w <łu$zy (rbori % $twierdził 7ell. kończ-c ge$tem "i!ści "rzyciśni!te# do "ier$i' 4a twarzy malował #e# $i! taki $mutek i roz"acz. &e 2aric nie wiedział. &e wie. by go "ow$trzyma ' 9. &e dom #e$t całkiem "rze$tronny' Pod ścian"i!trzyły $i! "or-bane drwa. Duncan. okazało $i!.yłaś: % *c.m!&czyzna bez ko$zuli. znaków. rozgl-da#-c $i! "o okolicy' % 4a "ołudnie od *rlai$' 4iebez"ieczna kraina' +rudne mie#$ce do &ycia. wydawała $i! bardzo mała' 9. 7ell i =ta znale1li $i! znowu w Pu$tce.yłam z ciebie dumna' .wil!.ście&k-' ?ytmiczne uderzenia $iekiery nio$ły $i! ec. &e "om$zcz! wa$ w$zy$tkic. kład-c dłoń na "ier$i młodzieńca..ardzo dumna' % .wil! zrozumienie. kim #e$t ten człowiek' % 6ulienieC % wykrzykn-ł radośnie Duncan' 2!&czyzna zmru&ył oczy' % Znam ci!: % *czywiścieC 6e$teśmy''' % '''"rzy#aciółmi 4icola$a % "rzerwał 7ell.u$"oka#a#-co "o wło$ac. wyja ni#$$$ /ecz takie myśli nale&ało $tłumi ' 2aric dał $łowo. $"ło$zone "rzez "rzyby$zy. wi$iało kudłate 3utro.' 5 "om$zcz! % ozna#miła =ta zdecydowanie' Z o$tatni.w nie$kończonoś "od #a$nym. i kracz-c głośno. bali $tał na $zczycie wzgórza.obietnic. na nagie# równinie z nie"rawdo"odobnie wy$okimi kolumnami $kał' =ta za"atrzyła $i! w dal' )ygl-dała #ak wcześnie# % w "ro$te# br-zowe# $zacie. a "o twarzy nare$zcie "o"łyn!ły #e# łzy' % Zło&yłam "rzy$i!g!. nie od razu "o#-w$zy. za$tanawia#-c $i!. "ogodnym niebem' ?o$ły tu $trzeli$te $o$ny. niemal równymi rz!dami % wy$ocy $tra&nicy c.obok' 9okolwiek #ednak myślał. a "otem kobieta ob#!ła myśliwego mocno w "a$ie i "rzytuliła $i!' 7ell "ogła$kał #. "omi!dzy wiecznie zielonym la$em.' % 4ikt ci! nie wini. czy zaataku#-.ocia& wcale taka nie była' 7iedy czworo w!drowców "ode$zło bli&e#. &e ten. #ak mogłaś' Duncan $"uścił głow!' 2aric zerkn-ł na niego. z krótkimi ciemnymi wło$ami i brod.at. #ak $i! "atrzy na $tado bezdomnyc. !dybym został z nią dłużej3 % zamyślił $i! 2aric' 1zy nie mó!łbym się cieszy# ułudą c"o# odrobinę dłużej3 -ak bardzo c"ciałbym z nią porozmawia#. z wło$ami za"lecionymi w $i!ga#-cy talii warkocz' *dwróciła $i! do m!&czyzn' *czy miała zaczerwienione od "łaczu' Zrobiła kilka wyrazi$tyc. tak % za"ewniła z ogniem' % Zło&yłam "rzy$i!g!.em wśród $o$en' Stado wron zerwało $i!. co "owiedzie ' Do =ty "od$zedł 7ell' Patrzyli $obie w oczy "rzez dług. która "rzy nic. &e ci! "om$zcz!' *dwróciła $i! i $"o#rzała na "ozo$tałyc. który zdawał $i! ci-gn. =to % rzekł' % Zo$tałaś tak długo.komnata znikn!ła' 2aric.c.r-bał drwa na $"orym "niu' Szarzy Stra&nicy i król ru$zyli w #ego $tron! wyde"tan. nie "owiedział $łowa' 2aricowi za#!ło dłu&$z.. obiecał' +o była $"rawa &ycia lub śmierci' +rzeba było ru$za dale#' EEE Dom z drewnianyc.ał dym' 4a balu$tradzie "rzy drzwiac. to "ewne' Duncan $"o#rzał z zaintere$owaniem' % 4iebez"ieczne' Z "owodu zwierz-t: % Z "owodu driad' % )ygl-da na to."rzy$zło #e# to łatwo' % . radzi $obie całkiem nie1le % zauwa&ył 2aric' % 7toś tam #e$t % w$kazał' ) oddali za c. znikn!ło na niebie' =derzenia $iekiery urwały $i!' 7iedy gru"a "ode$zła bli&e#.$iekier-. kto tu &y#e. "$ów % nie"ewnie. dlaczego myśliwy go uci$zył' +o nie był 6ulien' +o nie mógł .

czarn. "o drodze zabraw$zy ze $terty drew mokr. "rzerywa#-c w "ół $łowa $krzy"ni!ciem od$uwanego 3otela' S"o#rzał na 6uliena z "owag-' % 2u$i$z mnie zo$tawi z nimi $am na $am.aty.' % Sły$załeś: % za"ytał 6ulien' 4icola$ nadal $"ogl-dał w ogień' )ygl-d miał mizerny i zm!czony' % Sły$załem' % Zna$z tyc. ale zaraz "rzy#-ł "ie$zczot!' . uno$z-c $iekier! nieco wy&e#' % 4ikt nie wie. znajdo ało się duże łóż$o przy$ryte *utrami nied) iedzi! 4icola$ $iedział "rzy kominku' Płomienie buzowały radośnie.!tnie uległ' ?zuca#-c o$tatnie "ode#rzliwe i gro1ne $"o#rzenie 2aricowi. &e tu #e$tem. a dalej. za"ewniam % wtr-cił 2aric "oś"ie$znie' % )i!c kim #e$teście: % 6e&eli "orozmawiamy z 4icola$em. &e za"ewne w to. &e to nie . ale "owiem wam to. ale niec. która #e$t ze $ob. c. #aki mogłaby dzieli "ara.niec.ko$zul! i $kórzane $"odnie' S"ogl-dał w ogień z wyrazem twarzy człowieka.i za"ewne dlatego.do broni' % Zobaczymy % mrukn-ł.ył to $łodki "ocałunek. nawet moi krewni' 4ie wygl-dacie #ak bandyci. któr. zwykle tuta# $"otykam. wo#owników' 4ie tylko towarzy$ze broni i o wiele wi!ce# ni& bli$cy "rzy#aciele' Szarzy Stra&nicy nie wydawali $i! za$koczeni' % 4ie o$zalałem % $ze"n-ł 4icola$' % (le mu$i$z mi zau3a ' 6ulien był wyra1nie zmie$zany. przy d óch ysłużonych *otelach obo$ leżało $il$a butele$ po inie! %a półce $urzyły się stare tomy. nie "róbował nawet $i!gn. &e to Pu$tka' )iedziałem od "ocz-tku' 7iedy u#rzałem 6uliena &ywego.. otworzył $za3! obok łó&ka i wy#-ł $wó# wielki miecz' Zmatowiałe o$trze wygl-dało na nieu&ywane od dawna' 2!&czyzna zarzucił $obie broń na rami! i wy$zedł "rzed c. &e nikt z "rzybyłyc. trudno ci b!dzie uwierzy .od dawna' 2aric odwrócił oczy.narzucił $obie na ramiona' 5hata miała tyl$o jedną izbę! . ielu pogniecionymi.. wiedziałem.!ci. "o czym wbił $iekier! w "niak i ru$zył do c. ludzi: 2aric wy$t-"ił' % 4icola$ie. $twierdził: % . na blacie spoczy ał też złoty eleganc$i $ałamarz! .lnian.tego ge$tu' 4ie zdawał $obie wcześnie# $"rawy z natury zwi-zku tyc. #a$nowło$y wo#ownik we$tc.!d! za drzwiami' Przema$zerował "rzez izb!. a biur$o pod ścianą zarzucone było ar$uszami papieru. &e to $en: % )iem. dwóc. tłocz-cyc. który no$i ci!&kie brzemi!' /edwie zerkn-ł na 6uliena i "ozo$tałyc.at!.o uczynił to z wyra1n. $uchni przy piecu niedbale pousta iano żeli ne garn$i. $ącie. co "owiem. że jest zamiesz$ana od da na! 'amienny $omine$ zajmo ał naj ięcej miejsca. któryc. łatwie# b!dzie to wy#aśni ' 6ulien "rzy#rzał $i! bacznie całe# czwórce' Prze$un-ł $"o#rzeniem od #ednego do drugiego Stra&nika.ko$zul!. u#-ł 6uliena "od brod! i "ocałował go czule w u$ta' 6ulien wydawał $i! na#"ierw za$mucony.n-ł' % *n nie wie' % (le ty wie$z: % u"ewnił $i! 2aric' % )ie$z.by on' 6ulien nie &ył' % +rudno mi w to uwierzy % od"owiedział 6ulien. ale''' 6a$nowło$y wo#ownik w$tał. $kr!"owany intymności. "o drodze rzuca#-c "rzyby$zom gro1ne $"o#rzenia' 4icola$ od"rowadził go $mutnym wzrokiem' 7iedy tylko 6ulien znalazł $i! za drzwiami. $i! w drzwiac. 6ulienie' % 9o: *$zalałeśC Przyna#mnie# "owiedz mi. co "o"rzednim intruzom: ode#d1cie albo liczcie $i! z kon$ekwenc#ami' % 4ie #e$teśmy bandytami. wiem. "otem na 2arica' )re$zcie o"uścił $iekier!.ida# było. kim oni $-' 4icola$ "od$zedł do niego' 5gnoru#-c obecnoś "ozo$tałyc.em' 2!&czyzna miał na $obie dług. wy"ełnia#-c izb! cie"łym bla$kiem i dymnym za"ac.

decyz#! 4icola$a. $"ogl-da#-c ze w$"ółczuciem na towarzy$za broni . gdy "o#-ł. o czym mowa' % 4ie mo&e$z tego zrobi C )ie$z. &e #e$tem na to "rzygotowany.ce$z zo$ta % "owiedział 7ell' +o nie było "ytanie' 2yśliwy i =ta wymienili "orozumiewawcze $"o#rzenia' 4icola$ "rzytakn-ł ruc.c. &e to nie on. "rawda: +o kłam$twoC % +o nie kłam$two' Zdawało $i!.em głowy' % 9. "rzymyka#-c "owieki. &e =ta i 7ell akce"tu#.n-ł' % Po$t-"ił właściwie. by demon ci! "okonał: 4icola$ "owoli $kin-ł głow-. ale widz-c wyraz twarzy 4icola$a. &e wo#ownik #u& zdecydował' 2aric "od$zedł do niego i o$tro&nie "oło&ył mu dłoń na ramieniu. #akby miał zamiar odmówi .ło"ak nie $zar"ał $i! za bardzo' )ygl-dał na za$koczonego racze# ni& oburzonego' % 6ak mo&e$z "ozwoli .' % Pozwólcie mi na ten #eden o$tatni $en' Duncan $"rawiał wra&enie. &e to nie #e$t le"$ze' 2aric nie mógł za"rzeczy ' Puścił 4icola$a i co3n-ł $i!' % (le''' % Duncan "o"atrzył "o twarzac.wil! on i Stra&nicy tylko "atrzyli na 4icola$a' 6edynym d1wi!kiem w izbie był trza$k drewna w kominku' % ?ozmawialiśmy o tym % wy$ze"tał #a$nowło$y wo#ownik' 4ie "odnió$ł wzroku' % Zo$tawi SzarStra& i "rzy#ś tuta# na wła$n. #akby te $łowa $"rawiły mu ból' % 6ulien uratował ci &ycie % we$tc.' Potem do wo#ownika "ode$zła =ta' =nio$ła głow!. ale te& c. gdy zrozumiał. "rze$un-ł dłoni"o drewnianym gzym$ie. niezdolny. a na twarzy odmalowało mu $i! "rzera&enie. #akby $"rawdzał #ego gładkoś ' *czy miał nawiedzone % "rzyna#mnie# 2aric odnió$ł takie wra&enie' Przez dług."o gzym$ie' % +o był dobry "lan.am go' 4ie mówcie mi. zanim zaraza na$ dotknie' 2oglibyśmy $"!dzi ten cza$ razem' 4a"rawd! by razem' Ponownie 4icola$ "rze$un-ł dłoni. $"łyn!ły mu łzy' % =marłem wraz z nim' +o nie ma nic w$"ólnego z demonem' % (le''' % Pozwól mi śni % "o"ro$ił z "owag-' ( "otem $"o#rzał na 2arica i "ozo$tałyc. w którym nie ma 6uliena' 4ie mówcie mi. otworzył oczy i $"o#rzał Duncanowi w twarz' Po "oliczkac.a# two#a $łu&ba tuta# $i! $kończy' =ści$n!li $obie dłonie $erdecznie' 4icola$ "łakał teraz otwarcie' Starał $i! o"anowa $zloc. ale nie "otra3ił $i! $"iera w obliczu takiego cier"ienia' 2łodzieniec zerkn-ł zmartwiony na 2arica.od kominka' )o#ownik zła"ał Duncana za ka3tan i "rzytrzymał w mocnym uści$ku.r!k!' 2ielibyśmy "ar! lat. nawet 2aric to wyczuwał.#ego uwag!' S"o#rzał 4icola$owi w oczy' % (le to $en' +wo#e ciało #e$t w realnym świecie. &e #eden z na$ mo&e "aś w bitwie' 2yślałem.' +ego $i! nie da za"omnie ' % )i!c nie mu$imy ci nic wy#aśnia % rzekł Duncan z ulg-' Za"adła niezr!czna ci$za. wyci-ga#-c r!k!' % Słu&yłeś dobrze % "owiedział' % )y"ełniłeś $wó# obowi-zek' 4iec. towarzy$zy ze wzra$ta#-cym nie"oko#em. &e "owinienem wróci do &ycia. by "rzyci-gn. gdy 4icola$ odwrócił $i! do ognia' Pod$zedł do kominka. w"atru#-c $i! #edynie w "łomienie' % 9. dokładnie "rzemyślany''' % mówił coraz ci$ze# i wre$zcie umilkł. a "otem wy"adł na zewn-trz bez $łowa' 7ell "od$zedł do 4icola$a.n-ł $i! z zakło"otaniem' % )iedzieliśmy. &e nie zgin-łem wraz z nim' ( "otem umilkł. uległ' )re$zcie $kin-ł głow-' 4ie zgadzał $i!. #akby c.c! zo$ta ' % 4ie mo&e$zC % za"rote$tował Duncan. by $"o#rze 2aricowi w oczy' % 7oc. wiem to' Dału#! tylko. ale nie byłem' *dwrócił $i! znowu do kominka.mo&e by "rawda' +rzymałem #ego ciało w ramionac.n. tak #ak na$ze' 6e&eli tu zo$tanie$z''' % '''umr!: % 4icola$ uśmiec. tak #ak 2aric' % 4ie mówi$z "owa&nieC 2u$i$z wróci C +o $amobó#$twoC % Znam gor$ze rodza#e śmierci' % 4ieC +ak nie mo&e by ' % 2łodzieniec "odbiegł do 4icola$a.ciał go ode"c.

% wycedził &ołnierz' 2aric zerkn-ł na towarzy$zy w nieme# "rośbie o "omoc' Prawie cale "o"ołudnie $"!dzili na w!drówce "rzez bagna.n-ł na ten brak w$"arcia i "onownie zwrócił $i! do wartownika w bramie' % Szukamy kogoś' Przy#aciółki' )artownik zerkn-ł na 2arica "ode#rzliwie' % 4ie ma tu nikogo z 0ereldenu' % *na nie #e$t z 0ereldenu' 6e$t *rle$iank-' 2o&e ka"itanem: 2a na imi! <ene8ie8e' . nim wre$zcie znale1li t! za"adł. a #e&eli w ogóle i$tniała tu $"ołecznoś warta wzmianki. $zarym mc. &e Szarzy Stra&nicy nie mog. a wtedy bł-kałby $i! tam $amotnie' Zda#e $i!. miały $łu&y wcze$nemu wykrywaniu na#e1d1ców.gru"y. który mógłby $i! "rzyda w wy"rawie' /ecz czy miał "rawo &-da .. &e zo$tawia tu wo#ownika. $"od "rawa i "ogan' 6ednak ta $tra&nica wygl-dała.at!' =ta i 7ell "od-&yli za nim' Duncan czekał na nic. do $wo#ego ukoc."rze#.o atak na granice *rlai$ nie zdarzył $i! od wieków' Stra&nice $tanowiły równie& wygodne mie#$ce ze$łania dla ary$tokratów. przyjaciele moi$ Przekroczcie 2asłonę i Pustkę. dzika i "ełna w!&y % zdecydowanie mało "rzy#azna o$iedleniu' Duncan wzru$zył ramionami.myśl-. nieo"odal. brali $wo#e obowi-zki "owa&nie' )"rowadzali "orz-dek w "obli$kic. okolicznościac. a wy&e# $"owityc. ode#ście z "owag-. to świetnie $i! kryła' *kolica była zimna. walczył do u"adłego i zgin-ł $amotnie na <ł!bokic. 2aric o"uścił c. 7ell i =ta nawet nie drgn!li' 2aric we$tc. którzy wy"adli z ła$k.i "rzy#aciela' 4ie kryła wła$nyc. im"erium. lecz Duncan wiedział.erb z ro F gatym #eleniem na czarnym tle' Duncan go nie roz"oznał.yba to "otwierdzał' % 2ó# "an nie pszimuje obcyc. i wszystkie !wiazdy na niebie$ 2asiąd&cie po prawicy stwórcy$ *.. był młody i śmier na "ewno wydawała mu $i! #e$zcze tak odległa' 2o&e le"ie#. zaznajcie przebaczenia$ Pieśń Prób 1:1U )artownik "rzygl-dał $i! "rzyby$zom czu#nie zza okienka ci!&kie# bramy' 4ad ni.etnie urodzonyc. oraz "róbowali oczyści dzicz z wy#!tyc. by 4icola$ $zedł z re$zt. ale zało&ył. murac.' 2o&e le"ie# dla 4icola$a. otula#-c. &e nie rozumiał' 6ulien ob$erwował ic. &e niektórzy ze $zlac. #akie #otaczały. c. łez' 4ie wykonała te& &adnego ge$tu. &e mógł wybra $wo#. #akby ledwie dawała rad! $i! utrzyma na m!tnyc. &e bagno "ragnie #. dzikim blu$zczem' Zdawało $i!..anego' +en $en $i! nie $kończył i to "rzynio$ło 2aricowi uko#enie' % 2u$imy dotrze do <ene8ie8e % ozna#mił Duncan' 2aric "rzytakn-ł i wkrótce mała gru"a ze$zła ze wzgórza i o"uściła głu$z!' +rzeba było odnale1 komendantk! Szare# Stra&y' 4ie zo$tało wiele cza$u' TRZYNAŚCIE . wilgotna.śmier ' Z t. u $tó" "okrytyc.ry"iał łami-cym $i! gło$em' 2aric tylko $kin-ł m!&czy1nie głow-' ) gł!bi du$zy czuł nie"okó#. mógłby "rze&y .em.widniał . z ramionami $krzy&owanymi na "ier$i i ze $tra"ieniem na twarzy.mura. nie buntem' 4ie rozumiał' +rudno $i! dziwi .go niczym mroczna c. co gor$za. bagnac.e&cie ostatni oddec". o$adac.: (lbo. &e to orle$iań$kie godło' (kcent wartownika c. tak "rzyna#mnie# $zacował 7ell' Podobne "o$terunki zna#dowały $i! na krańcac. Szlakac. lecz "o "ro$tu u#!ła r!ce 4icola$a' % Dzi!ku#! % wyc. a "otem wrócił do c."lacówk!' )ynurzyła $i! z mgły % budowla o $"!kanyc. lecz warownia zno$i to z godności-' Po#edynczy budynek z wewn!trznym dziedzińcem mógł "omieści na#wy&e# $tu ludzi.liczy na $zcz!śliwy koniec nawet w $"rzy#a#-cyc.aty.

&e król 0ereldenu nie był zbyt dobrym kłamc-' Duncana racze# to nie za$koczyło' % Przeka& #e#. a myśliwy wzru$zył ramionami w od"owiedzi' % 4ie wiem. a ślady $tó" "rowadziły od bramy do wi!k$ze# wie&y nieo"odal' ) za$i!gu wzroku zna#dowała $i! gar$tka &ołnierzy.młodzieniec' % 4a imi! mam . "owykr!canym i om$załym drzewem obok we#ścia do niewielkie# ku1ni i zni$zczone# $ta#ni' ) $ta#ni $tało nawet "ar! koni. kiedy trzyma g!b! na kłódk!' 9zekał w błocie.' Zbro#ni no$ili te& to $amo godło. m!&czyzn w 1le do"a$owanyc. c.wiz#er. &e &ona na$zego nowego $ene$zala ma tak na imi!' +o ona: % Za"ewne tak' % 6akie macie $"rawy: 4ie za#mu#emy $i! "odró&nymi' 5 nie otwieramy bram dla nikogo bez "ozwolenia $ene$zala' 6e&eli macie wiadomoś . &e to nie na#le"$zy "omy$ł' 4iedobrze.yba &e zmienił $i! w kobiet!. &e to dobry "omy$ł: % $ze"n-ł' % 2acie le"$zy: =ta wykonała $zereg $kom"likowanyc.o$ob-. ale w$trzymał $i!.yliła $i! ze zgrzytem' Dziedziniec za ni. by le"ie# zobaczy .yba #e$zcze młod$zy ni& Duncan. kolczugac. o$tateczny łomot.ce $i! z ni. "rzez co #ego zbro#a wydawała $i! za du&a.a $t-dC )artownik #u& c.widzie % "owiedział $zybko' )artownik "rawie "rzeci$n-ł głow! "rzez niewielkie okienko. a& brama za nim $i! zamknie' ?ozległ $i! głośny.wycił #e$zcze #ego $"o#rzenie' -eraz wszystko zależy od ciebie. to "rzeka&! i b!dziecie mogli iś $wo#drog-' 2aric zamarł i Duncan zorientował $i!. &e zobaczy $i! z bratem' ?e$zta ma czeka "od bram-' % 4a "ewno: % wtr-cił 2aric' % 2y tylko''' % ?ozkazy $ene$zala' % )artownik znowu zatrza$n-ł okienko.był zabłocony.$kór! Duncana' ) końcu burkn-ł: % Zobaczymy. drgn!li za$koczeni' % +y tam % warkn-ł wartownik na Duncana' % Pani "owiedziała. który na o$zu$ta nadawał $i! #e$zcze mnie# ni& król' % Przyrodni brat % $kin-ł głow. &e brat c. #akby c. wybału$za#-c oczy. $łuc. które wi$iało nad we#ściem do $tra&nicy % #elenia na czarnym tle' )artownik $kin-ł na Duncana i młodzieniec mógł tylko "o$łuc.a ' 2i#a#-c 2arica. by w$kaza 2arica. młodzie0cze % zdawało $i! mówi ' Do"rawdy cudownie' )$"aniale "o "ro$tu' Duncan "owinien $i! #u& dawno nauczy . ale mu $i! nie udało' )artownik mrukn-ł "od no$em "rzekleń$two i $"o#rzał znowu na 2arica' % 2ó# "rzy#aciel mówi.ciał zamkn. "ode#rzliwie zerka#-c na śniad. kim mo&e by $ene$zal % odrzekł #e#' % Prawie nic nie wiem o komendantce "oza #e# &yciem w bractwie' 7ra$noludzka kobieta $kin!ła głow-. był 7ell. co robi % ale nic nie "rzyc.a .ełm ci-gle $"adał mu na oczy' % Zabierz go do komnat $ene$zala % rozkazał wartownik młod$zemu' % . #ak nie "atrzyłemC )ynoc. która mogłaby udawa brata <ene8ie8e. a zaraz "otem brama uc. bo drug. gdy tak $i! $tało' )artownik "od$zedł do młodzieńca' 2ac. &e ona równie&' 7ról i Szarzy Stra&nicy czekali zatem cier"liwie w o"arac.ni!ciem r!ki "rzywołał drugiego &ołnierza' +en był c.ciała "owiedzie . a . "odc. ale na widok "rzera&enia w oczac.a#-c $krzeku niezidenty3ikowanego "taka z gł!bi bagien' 7iedy okienko otworzyło $i! "onownie.% 9o takiego: 4ie znam nikogo o takim imieniu' 5 to na "ewno nie ka"itan.regan' )artownik "rzygryzł u$ta w zamyśleniu. króla uznał.odzi mu do głowy' Zda#e $i!.ez zwłokiC . mgły. ge$tów do 7ella. da#cie mnie. z tylko #ednym karłowatym. kto $i! odezwał' % +o ty: Duncana ku$iło. &e m!&czyzna myśli u$ilnie. co "owie na to &ona $ene$zala' Poczeka#cie tu' % *kienko zamkn!ło $i! z trza$kiem i donośnym zgrzytem' 2aric zmar$zczył brwi' % 2yśli$z. bo niewyra1ne mamrotanie za "lecami odwróciło #ego uwag!' Duncan "róbował "od$łuc.

n-ł tylko i "obiegł za młodym &ołnierzem' )yde"tana w błocie ście&ka zawiodła ic."o$ta w "łytowe# zbroi.2łod$zy &ołnierz kiwn-ł nerwowo głow. &eby nikogo wi!ce# nie w"u$zczali' (le . w zamyśleniu dra"i-c $i! w brod!' % Powiedziałem wartownikom.$zar.ce $i! z nami widzie : Duncan ot orzył usta. a Duncan nagle roz"oznał.z ka&dego &ycie. wida było "a$ma $iwizny' Przy$tan-ł i "rzy#rzał $i! z ciekawości.o nieco zdziwionym tonem' Pod$zedł do biurka i niedbale rzucił rulony "ergaminu mi!dzy arku$ze "a"ieru' 7ilka z nic. wi$iały miecze. gdy zacz!li $i! w$"ina ' 2łody &ołnierz $"o#rzał na niego ze zdziwieniem' % +o <arota' 4ie wiedziałeś: % 4a"rawd! tak $i! nazywa: % 4ie % zac.zarej . ięc co robiła strażnicy& %adal należała do . po inien się do myśli#. gdy młodzieniec $i! nie odezwał.' % 2!&czyzna $kin-ł głow-. a "otem w-$kim korytarzem do$zli do $c..reganem % m!&czyzna odezwał $i! "rzy#aznym.otał młody' % (le nie "ami!tam nazwy z ma"y' 4awet $ene$zal mówi. z$un!ło $i! z blatu i leniwie "o$zybowało na "odłog!' <uy znowu zacz-ł "rzygl-da $i! Duncanowi.trażnicy niechętnie mó ili o zmarłym przy jego mordercy! . ale młody &ołnierz nie zwrócił na niuwagi.ic. "rowadziły na "i!tro.o ciemn-' 7ilka okien i ni$ki $u3it wywoływały wra&enie cia$noty. ale $o/cu to jej marzenie i jej sen! 6edne z drzwi otwarły $i! nagle' 2łodzieniec odwrócił $i! czu#nie i u#rzał wy$ok. &e ledwie mo&na $i! było ru$zy ' Stało tu małe biurko zarzucone "a"ierami i tylko #eden $tołek' 4a ścianac. $tóry znał Genevieve niemal całe życie i $tóry poszedł za nią do bract a! =o szyst$o.o' % . #ak domyślił $i! Duncan. ro$ła wy$oka trzcina' )ewn-trz $tra&nica wygl-dała na bardzie# zadban-. lecz nie potra*ił! 9a$by się zastano i#. by pozostał ży y i mogła go poślubi#! 9edna$ Duncan pra ie nic nie iedział o Guyu! 0e zrozumiałych zględó inni . zamkni!tyc. lecz od razu $kierował $i! do #edne# z komnat' D!bowe drzwi nie były zamkni!te i "rowadziły do tak cia$nego "omie$zczenia.odac. jeżeli nie liczy# mieczy! %ie była seneszalem. to dlatego' % S"rytne' Sc. ażano Guya za dobrego czło ie$a. &e 2oczary 4a.' % 7iedy $kończycie. co iedział o nim Duncan! Zdziwienie i ciekawoś <uya wzro$ły.a$.' % 2łody &ołnierz odwrócił $i! na "i!cie i wyma$zerował bezceremonialnie.-' 4ie była to #ednak kobieta' 2!&czyzna miał "rzenikliwe bł!kitne oczy i ciem ne wło$y.ody.$ukni! młoda dziewczyna z czerwonymi warkoczykami' Zerkn!ła ciekawie na "rzybyłyc. by dotrzymywał mu kroku' 2in!li we#ście do główne# $ali ze $tołami i krze$łami.traży& 7 może należała do tutejszego garnizonu lub zajmo ała się ochroną ja$iegoś tutejszego pana& Duncan nie potra*ił sobie yobrazi# dumnej ojo nicz$i ta$ nie ażnej roli. c. czekam "rzy $c.regan tu #e$t. "rawda: 4ie c. gdzie iś ' Po"!dzał Duncana.ta do $tra&nicy' 4awet nie $"o#rzał. normalne zatem.ol z ozdobnym dywanem z (nti8y otwierał $i! na kilka cia$nyc. a"artamentów' ) k-cie $iedziała ubrana w "ro$t. która dawała niewiele światła' Do dal$zyc.odów' % 6ak $i! nazywa to mie#$ce: % za"ytał Duncan. próbując ydusi# cho# sło o.Duncanowi. gdzie mie$zkał "an $tra&nicy i #ego &ona oraz na#$tar$i rang. "o czym $"o#rzał wyczeku#-co' Zanim #ednak młodzieniec zdołał . "odobnie #ak w krótkie# eleganckie# bródce. które miała "od "ac. za"ewne od lat nieu&ywane# kraty w we#ściu do $tra&nicy' Przy ścianac. którego zamordował' % 4ie #e$teś . zamkn-w$zy drzwi' Duncan rozejrzał się po po$oju! %iezbyt paso ał do Genevieve. że marzyła. a zaraz zmieniły $i! w nie"okó#' % 9zy coś $i! $tało: % za"ytał cic. na $zcz!ście młody &ołnierz wiedział. w któryc. z roztargnieniem u$iłu#-c. c. że spot$a tu tego mężczyznę! Guy był narzeczonym Genevieve."rze#rze kilka "ergaminów i nie u"uści tyc.. z kim ma do czynienia' <uy' Szary Stra&nik.. komnat "rowadziło dwo#e drzwi.członkowie garnizonu' 4iewielki .in wydu$z. do "rzerdzewiałe#. a nad blatem wi$iała latarnia. $ir.regan''' 9zy on &y#e: 9oś mu $i! "rzydarzyło: % 4ie''' 4ic mu nie #e$t % wydu$ił Duncan' % (c. nie$tety.i zacz-ł truc.zarzy . czy Duncan idzie za nim' 2łodzieniec we$tc. &e to <arota' Powiada $i!.

Szaryc. nadal #ednak nie wiedział. "owiedzC +ak długo nie miałam od brata &adnyc. by wy#ś ' % 6e$teś "ewna: 6ak w ogóle mógłbym zna twó# $en: % 4ie. cic. ze zdumienia u$t $"o#rzała zmie$zana na m!&a' % 9oś $i! $tało: % za"ytała' % Do"rawdy nie "otra3i! $twierdzi ' Zameldowano mi. z "romiennym uśmiec. lecz oburzona' % 4ie mów mi. Duncan "ewnie nie ga"iłby $i! tak. &e $i! myli' ) $"o#rzeniu kobiety "o#awił $i! tylko wi!k$zy nie"okó#' % 9zego nie wiem: % De to % Duncan zatoczył ramieniem wokół $iebie % #e$t tylko $en' +o ułuda' Prze$zywała go wzrokiem.regan: % wykrzykn!ła "odek$cytowana.wycił #.anie i zw-t"ienie w #e# oczac. &e #e$t tuta# twó# brat.olu. w *rlai$' +o nie $ztuczka' % *d lat nie miałam miecza w dłoniC *w$zem. gdybyś mnie "otrzebowała.wy#aśni $wo#.ciałeś mi "owiedzie : 9zy to &art: % +o nie &art' 4ie "ami!ta$z mnie: 2am na imi! Duncan' % 9zy . wi!c nic ci nie w$"omniałem' (le teraz nie #e$tem taki "ewien' % . wieściC Serdeczny ton #e# gło$u był zbyt o$załamia#-cy' <dyby <ene8ie8e miała "oro&e na czole. &ebym dała $obie $"okó#C Pami!tam to dobrzeC % (le to nie #e$t "rawda' . #ak teraz' *na i <uy czekali na od"owied1.o <ene8ie8e ledwie to zauwa&yła.$zar. &e to nie$"odzianka.u $"rawiały.em' *dwróciła $i! do Duncana' % 4a"rawd! tu #e$t: 2a$z nowiny: *c. otworzyły $i! drugie drzwi' +ym razem "o#awiła $i! kobieta' 2iała na $obie dług.znał. i $-dziłem. i Duncan mu$iał $"o#rze dwa razy. #akby nie wierzyła wła$nym u$zom' ( "otem zmar$zczyła brwi' % +o właśnie c. nie otworzyła te& drzwi.$ukni!. w którym #e$teś wo#owniczk-C % w gło$ie młodzieńca zabrzmiały błagalne nuty' % Szar.całoś . z nie"oko#em wykr!ca#-c dłonie' % +en $en był ko$zmarnyC +o mu$i by #akaś $ztuczkaC % 6e$teś 7omendantk. "róbu#-c "oł-czy u$ły$zane $łowa w $en$own. "o$łał młodzieńcowi czu#ne $"o#rzenie' <ene8ie8e $"ogl-dała na Duncana z obaw-' 2łodzieniec "oczuł $i! o niebo le"ie#.. z "rzyci!tymi krótko wło$ami i mu$kulatur-.obecnoś .anie' Pocałował #. uwolniła $i! "owoli' Prze$zła na drug.regan w ogóle tu #e$t: Przyna#mnie# zna$z mo#ego brata: % <ene8ie8e gniewnie min!ła młodzieńca. ale #a $i! nie nadawałam' . niewielk. &e nie miałaś $nu. nie "rze$tra$zona.Stra&niczk-.czule w czoło. &e młodzieniec nadal ści$ka #e# rami!. &e kobieta emanowała &yczliwości-. wi!c młodzieniec z trudem wzi-ł $i! w garś ' % 6a''' % wy#-kał % mu$z! "orozmawia z <ene8ie8e' ) cztery oczy' ) #e# oczac.uC % 9zeka#C % Duncan c. &eby roz"ozna <ene8ie8e' 4ie wo#owniczk!. która dowodziła nami "odcza$ "ewne# wa&ne# wy"rawyC % +o był tylko $en' 6ednak wa. "owiedziało Duncanowi w$zy$tko. a kiedy zauwa&yła. białe wło$y o"adały #e# na "lecy' Pełna 3igura i twarz ze zmar$zcz kami od śmiec. co mu$iał wiedzie ' <ene8ie8e nie wyrwała $i! z #ego uści$ku.n!ła $i! do Duncana. lecz "o "ro$tu &on! <uya' =śmiec.o zamyka#-c drzwi. kiedy byłam młoda. "rawda: % rzucił. gdy zerkn!ła na <uya' % Złe wieści zatem % $twierdził m-& "onuro' % 5 tak mu$z! "orozmawia z $ir (mbro$em' Zawoła#. co "owiedzie ' % 4ie wie$z. koc. "odc.rat "rzekonał mnie. gdy <uya nie było w za$i!gu wzroku.za rami!' *dwróciła $i!. $ku"iona na Duncanie' Zanim wy$zedł do .ma#-c nadzie#!.$tron! komnaty. odbiła $i! tro$ka.odz-c do drzwi za #ego "lecami' % 9oś ci "owiem: nie zamierzam "ozwoli na takie 3anaberieC 2ó# m-& zamknie ci! za to w loc. to by nie mo&e' % Potrz-$n!ła głow-. do mo#e# wio$ki "rzy$zedł Szary Stra&nik i mówił o "rzył-czeniu $i! do bractwa. ale na widok #ego otwartyc. któr. c.

a twarz #e# "oczerwieniała z wściekłości' Zdawało $i!. która od lat nie miała broni w r!ku. mo&e naci$kał za mocno' /ecz có& innego mógł zrobi : 4ie mógł "rzecie& ode#ś i wróci "ó1nie#. i zaatakowała' 2iała mord w oczac. niezdolny do znalezienia $to$owne# od"owiedzi' % ( co myślałeś: % "ryc. #ak ty' (lbo był' )yru$zyliśmy na #ego "o$zukiwania' % 4ie. twardym tonem' % .twarz. lecz drugi omal nie wytr-cił mu o$trza' 7obieta. ale Duncan nie c.am "onad w$zy$tkoC % 4ie"rawdaC % $"rzeciwił $i! Duncan' % 4ie ma$z m!&aC % +ylko dlatego. by $i! co3ał' ) tak małym "omie$zczeniu #ego $ztylety "owinny da mu "rzewag!.n!ła' % De zwerbowanie do Szare# Stra&y mordercy człowieka. który nada#e $en$ mo#emu &yciuC 6edynego. &e "rzył-czył $i! do bractwa tylko ze wzgl!du na . ale brat zatruł mi t! radoś ' . &e ciało umarłoby w realnym świecie: 7ro"la "otu $"łyn!ła Duncanowi "o czole. czy& nie: +ylko nie c. #e# twarz zna#dowała $i! ledwie o kilka cali od #ego' +o na "ewno była komendantka. &e wybuc. lecz dotarło do nie#. #akby bała $i!. "omimo &e wygl-dała inacze#' +a kobieta bez zmru&enia oka "odci!łaby mu gardło. &e <ene8ie8e rzuci $i! na niego z "i!ściami.Stra&niczk-.Stra&-. co3n!ła $i! i zaraz zaatakowała' Przy"arła Duncana do ściany.% 6e$tC % <ene8ie8e unio$ła "i!ś . o$trze zatrzymało mu $i! na $zyi' 2łodzieniec czuł naci$k klingi i $kaleczenie na $kórze. a c.zadawała kole#ne ci!cia. a zwła$zcza z takimi małymi $zczurami #ak ty' 6e# o$tatnie $łowa zabolały mocno' Duncan $"o#rzał na <ene8ie8e z niedowierzaniem. to właśnie $"o#rzenie' 9zy to dobrze: 4ie umiał oceni ' % *n''' umarł' % *n &y#eC % u"ierała $i! <ene8ie8e twardo' % Próbu#e$z mi odebra m!&a. wbi#a#-c w niego gro1ne $"o#rzenie' % ( co z <uyem: Powie$z mi.mocnie#' <ene8ie8e "rze$zyła go zimnym $"o#rzeniem. ści$ka#-c głow! w ramionac.ciał te&.regan nienawidził $łu&by. gdy <ene8ie8e $obie w$zy$tko "rzemyśli' % )idziałam $i! z nim zaledwie dwa mie$i-ce temuC Przy"rowadził mo#ego bratanka' 5 był tak bezgranicznie $zcz!śliwyC % Zatrzymała $i! nagle #ak ogłu$zona i "owoli obróciła do Duncana.ło"ak nie miałby $zan$. bał $i! "rzełkn. a c.ciałam zo$ta Szar.! martwi . &e go zamordowałe : . rykn!ła. co wykrzyczała' 5 z "rzera&eniem uświadomiła $obie "rawd!' % 4ie mogłabyś tego wiedzie % rzucił Duncan $"oko#nie % gdybyś mnie nie znała' Pod$zedł do <ene8ie8e o$tro&nie' % (le ty wie$z. a #a wiedziałam. to nagroda: +o była kara$ +ak bardzo c. by ona zraniła #ego' 2łodzieniec uderzył $ztyletem w rami! z mieczem..u' Dr&ała z 3urii. bał $i! nawet odetc. dlaczego mam ci darowa &ycie: % za"ytała' % 6e$teś komendantk-' Potrzebu#emy ci!C % +o dobre &ycie % wycedziła ni$kim. zmu$za#-c młodzieńca. którego koc. zerwaw$zy ze ściany #eden z mieczy.. lecz zamarła w "ół ruc. którego widziałam we śnieC % 6e$t Szarym Stra&nikiem. #ak. &e on te& nie i$tnie#e: 2łodzieniec co3n-ł $i!' Pami!tał to $"o#rzenie' 6e&eli coś "rzy"ominało mu wo#owniczk!. #e$t generałemC 2a &on! i $ynaC 4ie "rzy"omina wcale tego &ało$nego człowieka.ałam.ce$z w to uwierzy ' Z okrzykiem gniewu <ene8ie8e "rzemkn!ła "rzez komnat!. którego koc. ale "róba rozbro#enia $kończyła $i! 3ia$kiem % <ene8ie8e była za $zybka' ) "ółobrocie zrobiła unik. nigdy nie miałam tu do czynienia z Szar. w #e# gło$ie zabrzmiały nuty roz"aczy' % 2ó# brat $łu&y w kawalerii im"erialne#. #edynego człowieka.' Duncan zd-&ył doby $ztyletów i $"arowa "ierw$zy cio$. nie mogła tak walczy ' +ak walczyli tylko doświadczeni wo#ownicy' % Doś C % krzykn-ł. by temu za"obiec' 9zy mo&na zo$ta zabitym w Pu$tce: 9zy to oznaczałoby. któr. nieC % *dwróciła $i!.n. i "rzełkn-ł z wy$iłkiem ślin!' % Powiedz mi.nie' Duncan zacz-ł $i! troc.wila rozci-gn!ła $i! w wiecznoś ' 4a#mnie#$zy $zmer nie zakłócił nagłe# ci$zy' ) końcu <ene8ie8e co3n!ła nieznacznie o$trze' Duncan zła"ał oddec.regan #e$t $zcz!śliwy' 6a #e$tem $zcz!śliwa' <uy &y#e' ( co na#wa&nie#$ze.ciał zrani# komendantki' 4ie c. ale <ene8ie8e "rzy"uściła kole#ny atak' Z wykrzywion.Duncan znał.znał.

ce$z $i! mnie "ozby ' <ene8ie8e we$tc.rz-kn-ł "ar! razy' 7rtań miał ściśni!t-. "rzec.c.yłam tak "ewna. &e $tałam $i! Stra&niczk-' ( ty odebra łeś mi #edynego człowieka. &e zacz!łam $i! nienawidzi za to. "łyn!ła krew' <ene8ie8e co3n!ła $i! z gryma$em nienawiści na twarzy' Duncan nie miał $iły $i! ru$zy . wraca# do $woic.a: 4iec. $tała $ztywna. dławi-c $i! i ka$zl-c' Przyci$n-ł dłoń do $zyi. z o"u$zczon. a u$ta wykrzywił #e# gryma$ .n!ła. co zrobił. oba# zazna#.y zmarłyc. &e taka #e$teś' Prze#rzałem ci!' *caliłaś mnie od $tryczka' Zrobiłaś to. kogo $i! koc.bezradnie' 9zy to właśnie czuła: Zaw$ze $i! za$tanawiał' 4igdy nie $-dził. którego za$"oko#enia odmówiła $obie dawno temu' 6ednak oczy #e# "omroczniały i Duncan #u& wiedział. &e teraz "o "ro$tu c. &e duc. które zo$tawiła klinga. który "ozwalał mi o tym za"omnie ' % Przykro mi''' % 4ie. &e $i! "ragnie &y z kimś. &e duc. &e <ene8ie8e oka&e mu c. to mnie #e$t "rzykro' % Zaci$n!ła z!by. znowu trz!$-c $i! z tłumionego gniewu' % .odz.! $"oko#u' % (le to nie #e$t 6ulien' % 4ie wie$z tego na "ewno' Powiada $i!. twarz wygładziła #e# $i! w beznami!tn. &e "oczu#e$z $mak tego. nie tobie' (ni nikomu innemu' Duncan o"adł na "odłog!.n!ła z "ogard-' % Do"rawdy: % 4ie wierz!."rzez Pu$tk!' 2og! $obie łatwo wyobrazi .mnie' 5 to $"rawiło.<ene8ie8e' Za"adło mi!dzy nimi niezr!czne milczenie' Duncan "owoli d1wign-ł $i! z "odłogi' <ene8ie8e nawet nie drgn!ła. &e umrze$z "odcza$ Doł-czenia. mógł tylko "atrze na ni. nie zwraca#-c uwagi na arku$ze i rolki "ergaminu' 7ole#ne kartki "o$y"ały $i! na "odłog!' )re$zcie "odnio$ła wzrok' % 9o ma$z na myśli: 9o zrobił 4icola$: % 6e$t z 6ulienem' *dmówił "owrotu' )oli umrze w Pu$tce' 9ień $mutku "rzemkn-ł "o twarzy <ene8ie8e. unika#-c #ego wzroku. 4icola$ zo$tanie z 6ulienem' 4iec.troc.n!ła Duncana' % 5d1 % rozkazała' % )ynoś $i!. #akby mogła "rzebi #e wzrokiem' 4a #e# twarzy odmalowała $i! t!$knota' Pragnienie. wydawało mu $i!.ma$k!' % )i!c ode#d1' % Zamierza$z tu zo$ta : Dy w kłam$twie: % 2iałam w &yciu doś "rawdy' Duncan "owoli "okiwał głow-' Potarł $zy#! i odc.o cień "rzy#a1ni "o tym. ale a& tyle nienawiści: Dlaczego zatem trzymała go "rzy $obie: Dlaczego nie ode$łała go do #akie#ś inne# warowni Szare# Stra&y. &e "o$t!"u#e$z $łu$znie' )iem to' 5 wyda#e mi $i!.głow-. 6uliena odnalazł 4icola$a i zo$tał z nim tuta#' Duncan zamarł' % 5 myśli$z. bo uznałaś. z "łytkiego $kaleczenia. &e zmia&d&on-' % Zatem $i! "odda#e$z' 6ak 4icola$' 7omendantka zmar$zczyła brwi' *dło&yła miecz na biurko. $"uściła wzrok' % Za$ługu#e "rzyna#mnie# na tyle''' % 4a"rawd! tak myśli$z: % 9zemu nie: % warkn!ła gniewnie' % 9zy rzeczywi$toś byłaby le"$za: 9zy to taka zbrodnia.' 4ie dam $i! uratowa#. a "otem <ene8ie8e ode"c.wil!. gdy tylko zo$tała komendantk-: Przecie& mogła' % 4ie wierz! ci % $twierdził' Pryc. co <uy i re$zta z na$ mu$ieli "rze#ś ' 5 &e $i! zadławi$z' (le "rze&yłeś' Stwórca zadrwił ze mnie "onownie' % (le myślałem''' % *kazałeś $i! u&yteczny % "rzerwała Duncanowi lodowatym tonem' % 2a$z "rzydatne umie#!tności i radzi$z $obie nie1le' *kazałeś $i! niezłym Szarym Stra&nikiem' % Skrzywiła $i! drwi-co' % <ratulu#!' S"o#rzeli $obie w oczy na dług. &e tak $amo #e$t z <uyem: <ene8ie8e "o"atrzyła w $tron! drzwi. #aka b!dzie od"owied1' % 4ie % "rzyznała z gorycz.

yba tak % mrukn-ł Duncan' 4ie $"u$zczał oka z <ene8ie8e' Do$trzegł.aniem' % Prze$tańC *na nam "omagaC % "owiedział 2aric z naci$kiem' 7ell i =ta zerkn!li z tro$k-. rozwiała $i! #ak dym' Znowu znalazł $i! na $kali$te# równinie "od niebem Pu$tki' <ene8ie8e miała na $obie ci!&k.omo $"ogl-dała w ziemi!' 2aric i re$zta nadbiegli z niedaleka' % =dało ci $i!C % wykrzykn-ł król' % 9.zbro#! oraz tunik! Szare# Stra&y i krótkie wło$y' 7omendantka z zaciśni!tymi z!bami nieruc. "otem na &on!' % Powiedziano mi. nadal nie "odno$z-c głowy' Duncan nie wiedział. co robi . zauwa&yw$zy #. #ak "rzymyka "owieki i bierze $i! w garś ' 4a #e# twarz "owróciła o$troś .olu' Do komnaty wbiegł <uy' % 9o tu $i! $tało: % za"ytał. &e coś #e$t nie tak' )re$zcie "oc. $"ogl-da#-c z nie"oko#em na#"ierw na Duncana. coraz roz"aczliw$zym $mutkiem' ( 2aric $"ogl-dał tak $amo' Duncan wiedział. &e niedługo % $ze"n!ła' 5 z tymi $łowy komnata znikn!ła' Duncana tak za$koczyło "rze#ście. nie mu$i$z $i! martwi .r!k!' % Dlaczego nie: . &e go tu nie ma i nie było: <uy zerkn-ł na niego "yta#-co' +e& nie wiedział.o wyczuwał.ylił $i! do <ene8ie8e.ciała $obie wyry w "ami!ci na#drobnie#$ze $zczegóły #ego twarzy' ( "otem "ocałowała go w u$ta % z czułości-' 2!&czyzna zmar$zczył brwi zmie$zany' % 2am nadzie#!.wil!' % 4ie % "rzyznała w końcu' % 5 nie "owinieneś go $zuka na wła$n. zanim zaataku#e' 9.i bólem' % Pomo&e$z nam: *dnale1 demona: % za"ytał cic. &e zatoczył $i!. gdy ściana.' 7atriel "ode$zła "owoli' 2aric ze$ztywniał. drzwi z .za "łyt! "ancerza i $zar"n-ł' 7omendantka "otkn!ła $i!.ana: % $"ytał łagodnie' % Pro$z!. &e krzyczałaś' )alczyłaś: % 4ic $i! nie $tało % od"owiedziała <ene8ie8e beznami!tnie' 4a m!&a równie& nie $"o#rzała' <uy do$trzegł #ednak miecz i zaci$n-ł u$ta' Pode#rzliwie "o"atrzył na młodzieńca' % 6e$teś "ewna: 2og! ode$ła tego c.w te# $ame# niemal c.$i! o"ierał. c. gdy wracali ze $nu. a& &ona na niego $"o#rzy' 2iała łzy w oczac. albo mo&e "o "ro$tu nigdy tak na"rawd! nie znikn!ła' Za "lecami towarzy$zy młodzieniec do$trzegł el3k! o #a$nyc. lokac. &e królowi $erce "!ka za ka&dym razem. zatrzymała z wa. by zła"a #-.zobaczyła i od razu $i!gn!ła "o miecz' % Stó#C % wykrzykn-ł 2aric. uno$z-c dłoń' 7omendantka nie o"uściła broni' % 9zemu: 7to to: % 7toś''' kogo kiedyś znałem' % 9zyli demonC % ?u$zyła na 7atriel' Jl3ka nie co3n!ła $i!. "oło&ył #e# dłoń na ramieniu i "oczekał cier"liwie. #akby c.' % 9o $i! dzie#e. "owiedz mi' % 2u$z! iś ' % 5ś : Dok-d: 7iedy wróci$z: <ene8ie8e wytarła łzy i zaci$n!ła z!by' Pogła$kała <uya "o "oliczku i $"o#rzała na niego tak. ukoc. ale nie "róbowali $i! wtr-ci ' <ene8ie8e $"o#rzała na króla #ak na $zaleńca' % Pomaga: Demon: 2!&czyzna $"o#rzał &ałośnie na 7atriel' Jl3ka od"owiedziała tylko $"o#rzeniem' 7omendantka co3n!ła $i!.anie' % 4ie % odrzekła. o któr. koc. gdy $"otyka 7atriel' +eraz #ednak król "odbiegł do <ene8ie8e. mar$zcz-c brwi z deza"robat-' 4ie o"uściła miecza' 2aric "od$zedł do 7atriel z obaw.c.wili co Duncan' <ene8ie8e równie& #.ło"aka. ledwie $"o#rzała na na"a$tniczk!' Smutne zielone oczy znowu wbiły $i! w twarz 2arica' Za ka&dym razem.roz"aczy' 9i$z! "rzerwał trza$k otwieranyc.wycił #.o' Jl3ka zamyśliła $i! na dług. 7atriel czekała i "atrzyła z coraz wi!k$zym. co ma teraz zrobi ' *de#ś : 9zy komendantka b!dzie udawa .

y $.<o na#bardzie#: ( mo&e to była tylko o$tatnia $ztuczka. okazało $i!. kału& i w$zec.ciałbym ci! "ro$i . "róbu#-c' Duncan miał #u& doś ko$zmarów' EEE Pi!cioro wo#owników wkroczyło do obcowi$ka.u' 2!&czyzna o"ierał $i!.$"o#rzał' Płakała otwarcie. ale 7atriel "oło&yła mu dłonie na "oliczkac. z oczkami brudnyc. uczucie nie"oko#u #e&yło mu wło$y na karku' =ta zmru&yła oczy.' +ylko okiennice $tukotały rytmicznie na wietrze' *bcowi$ko wygl-dało na o"u$zczone' Duncan dobył $ztyletów' 9i$za zdawała $i! gro1na. wzbudziło w-t"liwości' 2o&e w Pu$tce były te& dobre duc. niekiedy tak bardzo. był "lac. nie tylko demony: 2o&e duc.roni-cy ziemi! "rzed nadmiern. i kiedy nare$zcie 7atriel $"o#rzała mu w oczy.inni. gdy wy#aśniła &arliwie: % 2aricuC Demon ci! zabi#eC 4ie id1 na śmier C 4ie z "oczucia obowi-zkuC % *biecałem % mrukn-ł 2aric' Próbował oderwa wzrok od el3ki.. 2aricu' 2o&emy #. $i! wzdłu& uliczek' ?ol! ulic "ełniły tuta# błotni$te dró&ki mi!dzy ruderami. nie kry#-c cier"ienia' 7atriel "ode$zła bli&e#' Po twarzy "o"łyn!ły #e# łzy.koron!. wyde"tane nierówno.n!ła $i! $mutno i czułe odgarn!ła królowi wło$y z czoła' % )ybacz $obie % "owiedziała' % 5 za"omni# o mnie' ( "otem odwróciła $i! i ode$zła' 2aric tylko $tał nieruc. niemal "ogodny' Duncan nie wiedział dlaczego' +o. "o"łyn!ło wi!ce# łez' Duncan czuł $kr!"owanie.y. kramów i $znurów "rania ci-gn-cyc.odziły na $iebie' . &e do$łownie zac. rozgl-da#-c $i!. c. lecz nawet #edna o$oba nie wybiegła.wilgoci-' Zbudowano tu drewniane "odwy&$zenie ozdobione bł!kitnymi girlandami' 2ie#$ce uroczy$tości.$i! demonem % $ze"n!ła.wil! "anowało milczenie' ( "otem na twarzy el3ki "owoli odmalowała $i! rezygnac#a' Po "oliczkac.am' 2aric co3n-ł $i!. co zobaczył. i to nie tylko "rzez brak ludzi' . ale nie odwrócił wzroku' Przez dług.yła to "rzy"adkowa zbieranina le"ianek i zni$zczonyc. odgrodzone# murem cz!ści wi!k$zego mia$ta' Zna#dowały $i! tuta# głównie rudery. trzeba ocali ' 5nni uwi!zieni w Pu$tce. twoi towarzy$ze za#m. któryc.obecnym odorem ek$krementów' 6edynym mie#$cem. które "otrzebu#. "róbu#-c go zmu$i . i wykonała kilka $zybkic. ściśni!te mocno. &e nie mog!' Jl3ka uśmiec. ale w obcowi$ku młodzieniec nikogo nie do$trzegł' ) zaułkac."ełne łez' % 4iec.c..im c. zielone liście tworzyły baldac. &ebyś mi wybaczyła' 5 tak bardzo &ału#!. by zabra "ranie wi$z-ce na $znurac. &e równie& $.o "ode$t był teraz zakurzony i o"u$to$zały' Dziwne. znaków do 7ella' % 2a$z rac#! % mrukn-ł myśliwy' % +en $en ró&ni $i! od "ozo$tałyc.mury kł!bi-ce $i! na niebie zwia$towały de$zcz. nie "o#awił $i! ani #eden el3. &y#-cy w niekończ-cym $i! śnie % #e# błaganie $tawało $i! roz"aczliwe' % +wo#a matka #e$t tuta#. nikt te& nie zerkał zza drzwi lub okien na "rzyby$zów' 9iemne c. by "rzywabi 2arica' 4ieoczekiwanie Duncan "oczuł zadowolenie. ramiona trz!$ły #e# $i! od $zloc.% Poniewa& ci! koc. a gło$ rwał #e# $i! z emoc#i' % 9zy nie doś "oświ!ciłeś: % 2u$z! ocali 0ion!' % S. budynków oraz brudnyc. by na ni. #ak domyślił $i! Duncan. gdzie ró$ł dobrze utrzymany d-b' 2iał wielk. a &ywe. &e czeka go $"otkanie z demonem' +rzeba o"uści to mie#$ce' (lbo umrze .razem uratowa ' Pro$z!''' zo$tań' 2aric $kulił $i! boleśnie. lecz $łabo. które miało tuta# barwy inne ni& $zaroś i brud.omo i "atrzył' )ydawał $i! $"oko#ny."rawdziwe: 2o&e Stwórca na"rawd! czuwa nad $woimi dzie mi i "omaga tym. ni to odrazy' % ?ozumiem % wy$ze"tała 7atriel' % +ak bardzo c. nawet <ene8ie8e odwróciła $i! z gryma$em ni to w$tydu.

&e była to "o$iadłoś . a #ednak tuta# "anowała tylko ci$za' % Sły$zycie to: % za"ytał nagle 7ell' <ru"a "rzy$tan!ła' Duncan "rzec. $łyc.ylił głow! i rzeczywiście u$ły$zał $tłumiony $zloc. na#wi!k$zyc. &e ma $zcz!ście.czy$tości-. &e nie tylko brama. które $i!gały a& do białego $u3itu' Po$adzka z wy"olerowanego ciemnego drewna lśniła tak.wili wa. bogaczy' +uta# na ścianac. w milczeniu gru"a "ode$zła do budynku' % 6e$t tam 0iona: % za"ytał cic. bu#nie roślin' 6ednak nawet tuta# "ozo$tało to $amo wra&enie nierealności. młodzieniec zauwa&ył.o 2aric' % 9zy tylko demon: % 4ie wiem % we$tc.a było tylko wiatr mi!dzy budynkami' 7iedy gru"a "rzekroczyła "róg. &e zaraz roz$t-"i. dom #akiegoś orle$iań$kiego ary$tokraty' Zbro#ni min!li luk$u$owo urz-dzony $alon. okryte ołowianymi c.we#ś ' 4ie mamy wyboru' 7omendantka nie od"owiedziała' Po c. dzielnicy re$zta mia$ta "róbu#e za"omnie ' Jl3y tuta# na "ewno $tarały $i! &y na#le"ie# #ak to mo&liwe % a #ednak Duncan zadarłby no$ i uznałby. w którym zwykle "iekło $i! . domac. &e mo&na by z nie# #eś ' % +o nie #e$t mie#$ce. nie miało $i! wra&enia.kwitn-cyc.ania "owiodła re$zt! gru"y w gł-b korytarza' Stawało $i! #a$ne. $i! "!dów.. &e trudno było określi na "ewno % tylko dzi!ki "anu#-ce# wokół ci$zy udało $i! go wyc. 7ell "owiódł towarzy$zy do o"u$zczone# kuc.' 7iedy gru"a ru$zyła znowu. rozgl-da#-c $i! czu#nie' % Prze$zliśmy "rzez drzwi.wyci ' 2yśliwy miał znakomity $łuc.murami' 2łodzieniec niemal oczekiwał. Duncan zamarł' 4ie $"odziewał $i! tego. w$zy$cy za#!ci. tra3ili te& na .ni' . domów' 4awet niebo "ozbawione było &ycia. &e o mie$zkańcac.z ni. #ednak odgło$ dobiegał z tak daleka. niczym ogl-dane "rzez ta3l! $zkła' 4iewyra1ne i lekko rozmyte % byna#mnie# nie "rzez $tłumione światło lub koślawoś n!dznyc. a #ednak były le"$ze ni& obcowi$ko' +am "rzyna#mnie# nie czuło $i! odrzucenia. #akie towarzy$zyło Duncanowi i re$zcie w obcowi$ku' 2łodzieniec zauwa&ył równie&. komendantka i Duncan z drugie#' 2aric trzymał $i! z tyłu' 4ie odzywali $i!. "owinna by $łu&ba i gwardziści. ale i w$zy$tkie drzwi $zamkni!te' Poza #ednym budynkiem' 4iewinnie wygl-da#-cy dom "o drugie# $tronie "lacu miał za"ra$za#-co otwarte drzwi' % S"ó#rzcie tam % w$kazał' Stra&nicy i król zamarli' % +o wyda#e $i! a& nazbyt łatwe % mrukn!ła <ene8ie8e' 4ikt nie "róbował $i! $"iera .yła wielka % "omie$zczenie.' +o mogła by 0iona. z którego "rzy$zliśmy % mrukn-ł Duncan' Pozo$tali zaci$n!li dłonie na broni. a tak&e oran&eri! i "oł-czon.$i! obłoki. u#awnia#-c nierzeczywi$te $kle"ienie Pu$tki z "rze"ływa#-cymi "o nim wy$"ami' % <dzie zna#dziemy demona: % za"ytał 2aric' 4ikt nie od"owiedział od razu' Delazna brama obcowi$ka była zamkni!ta i zaryglowana' )ygl-dała nie"rzy#a1nie i za"ewne el3om nie wolno było nawet zerka na w$"aniałości re$zty mia$ta' Dzielnice n!dzy w >al ?oyeau@ wygl-dały "odobnie. tym razem "rowadził 7ell.$zklarni! "ełn.zwieńczon. lawiru#-c "rzez labirynt korytarzy w $tron! 1ródła d1wi!ku' Duncan i "ozo$tali min!li otwarty dziedziniec z wiecznie zielonymi krzewami i 3ontann. el3ic. "rawda: % $ze"n-ł 2aric' % 2o&emy by w$z!dzie' % 6e$teśmy "rowadzeni % $twierdziła <ene8ie8e' % +o "uła"ka' % 5 tak mu$imy w ni.odz-cy na $krzydło dla $łu&by.ol wyc. #ak to w takic. &e "o$iadłoś #e$t tak $amo o"u$zczona #ak dzielnica el3ów' ) korytarzac. widniały drobniutkie ró&e rozkwita#-ce z wi#-cyc.Duncan mu$iał $i! zgodzi ' )idok tuta# był dziwny' 6akby w$zy$tko było nie do końca rzeczywi$te.n-ł 7ell' <ene8ie8e ge$tem nakazała $i! roz"ro$zy ' 7ell i =ta omin!li d-b z #edne# $trony. co u#rzał za drzwiami % $zerokiego korytarza ze ścianami wykle#onymi "a"ierem z $ubtelnym wzorem' 2łodzieniec widywał cza$ami takie zdobienia w domac. "oniewa& #e$t złodzie#em ze $lum$ów' ?ozgl-da#-c $i! "o okolicy.marmurowym "o$-giem (ndra$ty' *tworzyw$zy o$tro&nie roz$uwane okno.

iony stało się mroczną jamą pełną !rozy$ 2łodzieniec wyczuwał to wyra1nie. #ego gniew był oczywi$ty' (ry$tokrata zamac. z dłońmi nad głow. mi$trzu''' 9.cieli odnale1 drog! do świata #awy i uwolni $i! $"od zakl!cia. zatem drugiego ode mnie nie do$taniecie' .ocia& Duncan nie widział twarzy m!&czyzny.odził z dołu' % Sc. #akie rzucił na nic. konek$#ac. #ak widz!: 9ó&. $kórzany bicz trza$n-ł o$tro o kamień' % 4ie $łuc. demon' 6e&eli ze#ście "o $c. ary$tokratów: .c. &e kuc. gdyby nie $zloc.mod-.ody trze$zczały głośno.grot!' Pu$t-. &e inni czuli to $amo' Po czołac. gdy zmu$zali $i! do mar$zu "rzez cienie' 0iona nie zo$tała uwi!ziona we śnie $"ełnia#-cym #e# marzenia % tra3iła do $wo#ego na#gor$zego ko$zmaru' ) oddali "o#awiła $i! $łaba "oświata. o ile w ogóle go ma$z' % +ak. "rzerywany $zloc. ale % co do$trzegało $i! na#"ierw % w 1renicac.w mroku i rozerwan.ukryt. #akby $z"ony zaci$ka#-ce mu $i! na zmy$łac. który ci! znalazł.leby i cia$ta. odrzuciliście mó# dar. z twarz. mu$ieli w ni.C 4are$zcieC =dało wam $i! uciec ze $woic.n-ł $i!. głu"ia dziewuc. "oza &elaznym świecznikiem $to#-cym na środku' Płomyki świec "oru$zały $i!. mi$trzu''' % 4ie zale&y mi na twoim magicznym talencie. "omie$zczenia znalazł w-$kie $c. a "otem odwrócił $i! "owoli' . lśnił mu czerwony.oC 2am doś two#ego zuc. wiodło "ro$to w "uła"k!. a zaa3erowani $łu&-cy "rzygotowywali wieczorne uczty' +uta# #ednak nikogo nie było' 4ie "ozo$tał nawet ślad za"ac.' Do$trzegł te&. &e Zakon za"omni o takie# małe# el3ie# dziwce #ak tyC 2ag. do czego go u&ywa' 0iona kl!czała "rzy kamienne# ścianie. i dr&enie ramion' % S-dziłaś % wycedził ary$tokrata do 0iony % &e "ozwol!. #a$kinia otwierała $i! na niewielk.em od ścian i nieruc. $tał m!&czyzna' Siwe wło$y miał zwi-zane w elegancki koń$ki ogon' 6ego ubranie było ty"owe dla orle$iań$kic.a3towany ak$amitny &akiet i $kórzane wy$okie buty' ) zaciśni!te# dłoni trzymał $kórzany bicz' 4ie trzeba $i! było domyśla .ni w ogóle kiedyś u&ywano' Za to $zloc.em' % Za"omniałaś o moic. by Zakon mi ci! odebrał: Zabrał do 7r!gu 2aginów: % )ybacz. nie zwraca#-c $i! do nikogo w $zczególności' 4ie do$tał &adne# od"owiedzi' 5 tak ani on.$kał!' <ru"a tra3iła do wilgotne# #a$kini.u świadcz-cego. czego mo&na $i! było "o nim $"odziewa ' (ry$tokrata zamarł.n-ł $i! z zadowoleniem' % (c. &e el3ka nie &y#e.odzimy: % za"ytał 2aric. $nów. że dla . trzyma#-c $i! w bez"ieczne# odległości od $zlac. "o "ro$tu $i! "omylił i tyleC % +ak.ył arogancko "rzy$to#ny' *czy miał "odmalowane ciemnym antymonem. wywołu#-c dr&-ce cienie na $kali$tym "odło&u' *bok świecznika "lecami do "rzybyłyc.em' Zwi$ała bezwładnie. ani Szarzy Stra&nicy nie mieli wy#ścia.łodnie#' Serce zacz!ło mu łomota i młodzieniec mu$iał $i! zmu$za do "o$tawienia kole#nego kroku' 7amienne ściany zmieniły $i! w naturaln.o dac.wal$twaC Doś C 2!&czyzna znowu "rzymierzył $i! do uderzenia' % Stó#C % rozkazała <ene8ie8e' Z unie$ionym mieczem we$zła do groty' Pozo$tali $zli tu& za ni-.C 2og! $"rawi . &e uda im $i! wydo$ta ze $nu' Duncan czuł ro$n-ce obawy.we#ś % z oczyma $zeroko otwartymi i nadzie#-. mi$trzu % $ze"n!ła 0iona' <łow! miała $"u$zczon-. "rzecie& c.cica i $tara#-c $i! go otoczy ' 4ie wiadomo. czołem niemal dotykała "odłogi' 6e# gło$ był ledwie $ły$zalny. $"ływał im "ot.$zat-' Plecy miała zakrwawione' Duncan mógłby "omyśle . gro1ny "łomień' *rle$ianin uśmiec.$kr!"owanymi łańcuc.y i "o#!kiwania kobiety $tały $i! wyra1nie#$ze' 7ell na tyłac.odzili #eden "o drugim w-$kim "rze#ściem' Sc. "łacz kobiety odbi#ał $i! ec. zgodnie z orle$iań$k. a im byli ni&e#.ody wiod-ce w ciemnoś ' Płacz doc. oczy mieli wytrze$zczone. tym robiło $i! c. gdy $c.ome# ta3li wody' -o nie jest naturalne miejsce % "omyślał Duncan' -o wspomnienie tak straszliwe.a$z mnie.

ale ledwie zda#e $obie $"raw!.i $zybk. zbyt $zybko. by c. metod % zac.ły$kawicznie wyci-gn-ł rami!.owaniu' 4ie zamierzam teraz $"i$a tego na $tratyC % )iemy. kim #e$teś.mia$t za"rze$taniecie te# bez$en$owne# walki. które "rzebiły $zy#! ary$tokraty. miecz z brz!kiem u"adł na kamienie' Demon z uśmiec. #ak miecz komendantki "rzebi#a ary$tokracie brzuc.ic. lecz bez$kutecznie' 7ell wy"uścił $trzały. gdy .mia$t' +ylko $i! zaśmiał' % =wolni mo#. zauwa&ył.n-ł ramieniem i <ene8ie8e zo$tała odrzucona z "ot!&n.r!k. młodzieniec zrozumiał.$taroświeckic.w tył' 6!kn!ła. którzy właśnie "róbowali w$ta ' Duncan zo$tał z tyłu ze $ztyletami w gotowości' ) "ierw$ze# c.yli . a kto tylko śni: % 2ac. by zaatakowa raz #e$zcze' % 2aricu. lecz &aden nie uczynił demonowi krzywdy' Do"iero wtedy myśliwy dobył kiścienia i ru$zył do ataku' % Do"rawdy % ary$tokrata we$tc.' 7ell wy"uścił kole#ne "oci$ki.zdarte do krwi "rzez metalowe okowy' 4ie wygl-dały #ednak na trudne do otwarcia' Duncan $i!gn-ł do "a$a i wy#-ł wytryc.uwag! "otwora: Przy#emna myśl' 2łodzieniec w$tał w $am cza$.za gardło.na mnie "odno$icie..otał demon' % 6e&eli natyc. "odaru#! wam cic. 2aric "o$zedł w #e# ślady' (ry$tokrata #edynie mac. na co wa$ $ta : +e nie$kuteczne wy$iłki ma#. ale niczego to nie zmieniło' =ta rzuciła $i! na demona zaraz "otem.n-ł drug. gdy odbiła $i! od $kalne# ściany.em unió$ł dłoń i komendantka zawi$ła w "owietrzu. &e było to c. "róbowała ko"a "rzeciwnika.% 4ie "otrzebu#emy twoic.' *$trze "rze$zło "rzez ciało.cenn.wili c. któr. &e ktoś #e$t obok nie#' % S"róbu#! ci! uwolni ''' 7iedy $i!gn-ł do #e# r-k.yba na#głu"$ze "ytanie w te# $ytuac#i' 9zarodzie#ka miała rozorane razami bicza "lecy. &e 0iona nie tylko go nie roz"ozna#e.otał z drwi-cym wyrzutem' % 2yślicie. by u#rze .twarz i otworzyła "rzekrwione oczy. #ak w uści$ku niewidzialne# dłoni mia&d&-ce# #e# gardło' Dławi-c $i!. lecz nie "o#awiła $i! nawet kro"la krwi' Demon wydawał $i! wr!cz rozczarowany' % Do"rawdy to w$zy$tko. uznał. demonie' 4ie mu$i$z udawa ' Demon zac. by <ene8ie8e mogła $i! uc.śmier ' Zo$tawienie wa$ na "ó1nie# było z mo#e# $trony "omyłk-' 7ell le&ał nieo"odal nie"rzytomny' Duncan nie mógł do$trzec =ty' 2aric $tał tu& za demonem. $kin-ł niedbale dłoni.na mnie zrobi wra&enie: .ic.' % Precz od nie#C % rykn-ł demon.uczciwie' S"!dziłem lata na #e# wyc. &e #ego nie b!dzie le"$zy' Dlatego zacz-ł "odkrada $i! do 0iony. ale kiedy "rzekonał $i!.wyci króla tak #ak <ene8ie8e' 2aric zakrztu$ił $i!. i c. darów % od"owiedziała <ene8ie8e śmiertelnie "owa&nym tonem i wycelowała o$trze w "ierś m!&czyzny' % =wolni# 0ion! i na$' 4atyc. a "otem ci!&ko u"adł na kamienie tu& obok 2arica i =ty.i 7ell "oleciał #ak $trzała.n-ł drwi-co % to zaczyna by nu&-ce' 4ie "u$zcza#-c <ene8ie8e.ciał za#ś demona od tyłu i wbi mu o$trza w "lecy. &e "rzeguby el3ki $. a kiedy znalazł $i! bli$ko.wycił #. rzuca#-c $i! na młodzieńca z wyci-gni!tymi ramionami. % na#"ewnie# rzucili $i! do w$"ólnego ataku' 2o&e Duncanowi udało $i! odci-gn. głowa odbiła mu $i! od wy$ta#-cego ze ściany głazu' )rza$n-ł "rze$zyty "al-cym bólem' Zaraz #ednak $"róbował $i! "odnieś ' 6ak "rzez mgł! u$ły$zał okrzyk <ene8ie8e i "ozo$tałyc. czoło miał zakrwawione i z trudem "róbował "odnieś $wó# miecz.dziewczynk!: 4ie wyda#e mi $i!C 7u"iłem #.i obo#e na"a$tników "otoczyło $i! bezradnie "o głazac. nieC % krzykn-ł Duncan' Demon odwrócił $i! i wyci-gn-ł rami!.$ił. &e ta broń. a kiedy unio$ła załzawion. dotkn-ł #e# o$tro&nie' % 0iono: % $ze"n-ł' % Dobrze $i! czu#e$z: Jl3ka "owoli unio$ła głow! i Duncan uświadomił $obie. &e #e$teście tuta# na"rawd!: )yda#e wam $i!. #ak mało $kuteczne okazały $i! ataki towarzy$zy. #e$t "rawdziwa: 6ak wam $i! wyda#e. by oderwa go od 0iony' Duncan "rzetoczył $i! "o ziemi. kto #e$t "rawdziwym "anem w te# krainie. "o czym unió$ł nad ziemi!' 7omendantka bezradnie $tarała $i! uwolni ' % )idzicie: 2og! wa$ równie łatwo zabi za "omoc.

ale rozległ $i! ryk bólu i wściekłości' Demon zamac.' Jl3ka $"o#rzała na $wo#e r!ce z niedowierzaniem' % +o''' +o "rawdziwy świat: Dy#!: % )$zy$cy &y#emy % od"owiedział #e# Duncan z $zerokim uśmiec. ociera#-c $i! o $zkielety' 9iało władcy % tego. #ak niewidzialna moc uno$i go wy$oko. #ak kości władcy zaczyna#.a3towanego &akietu' (ry$tokrata $"o#rzał na zni$zczon. i oba $ztylety młodzieniec wbił w oczodoły be$tii' 4ie "o"łyn!ła krew. które wy"ełniły "owietrze takim mrozem. #akby zacz-ł krwawi .tkanin!. 0iona znowu kl!czała. którego o"!tał demon % $"oczywało bez &ycia na $taro&ytnym tronie. który na$t-"ił zaraz "otem. #ego czerwone oczy zabły$ły gro1nie' % Za to od"okutu#e$z' 4adal trzyma#-c <ene8ie8e. zmia&d&yła mu niemal &ebra i młodzieniec $tracił dec. a "otem uderzył głow. co "rze$zła' 5 c.o kamienne $kle"ienie groty' *lbrzymia niewidzialna r!ka "rzyci$n!ła go do $kalnego $u3itu.$"o#rzał na #e# "oczynania.wili czarodzie#ka wy$trzeliła magiczn. co zo$tawił w Pu$tce' 4ie w$zy$cy #ednak $i! obudzili' Szarzy Stra&nicy "odnieśli $i! "oza #ednym' 4icola$ "ozo$tał tam. był teraz #a$ny i gro1ny' Demon wygl-dał. kiedy #a$na magiczna aura otoczyła #e# "i!ści' Demon "rzerwał i z ciekawości. a &adna z #e# ran zadanyc. czy to co da: . "łomienie zacz!ły $i! wi coraz gwałtownie#' Jl3ka tylko $"o#rzała gro1nie. a c. w "ier$iac.w ramionac.$i! budzi i "oru$za ' 2aric ockn-ł $i! na "odwy&$zeniu' +u& obok młodzieńca 0iona unio$ła głow!' Znowu wygl-dała normalnie. tak: 9. ruinac. omal nie zwalił go "onownie na ziemi!' 2łodzieniec zatoczył $i! na ścian!."alce ary$tokraty zaci$n!ły mu $i! na gardle' 7iedy zo$tał unie$iony. "ałacu. bez$kutecznie "róbował $woim mieczem odci.rami! demona % nie udało mu $i! #ednak nic "oza rozci!ciem . o$łabła z wy$iłku' Demon #ednak równie& u"adł. z radości' ( Duncan trzymał #. na twarzy malował $i! wyzywa#-cy.' % 4igdy #u& nie "ozwol! ci $i! dotkn. a kiedy otworzył oczy.em' 0iona ob#!ła go mocno i roz"łakała $i! z ulgi. a grzmot. zanim ten zd-&ył $i! "odnieś ' 1iekawe.ał ramionami na ośle"' Duncan "oczuł. &e "ami!tał. &e Duncan a& $i! $kulił' Potwór wyci-gn-ł rami! do 0iony.bły$kawic! "ro$to w #ego twarz' ?ozbły$k ośle"ił Duncana. #akby nigdy $i! nie "oru$zyło' =marli byli znowu "o "ro$tu umarłymi' 2łodzieniec u#rzał. okrutny uśmiec.ciał' )y$tarczyło.C 4igdyC % Zobaczymy % wy$yczał demon' 6ego dłoń otoczyły ciemne "łomienie. ale w te# $ame# c. w Pu$tce nie "rzenio$ła $i! do świata #awy' +ak $amo #ak u innyc. gdzie rzuciło go zakl!cie demona.ce$z $i! zabawi . #ak #ego towarzy$ze zaczyna#. bole$ny i "ełen wściekłości' 0iona' D1wign!ła $i! z "odłogi. z wyczer"ania. malutkaC % wycedził ary$tokrata. zmieniały $i! w "roc.$i! roz"ada ' +eraz gdy magia "rze$tała #e wi-za . i tulił u$"oka#a#-co' 4ie "otra3ił $obie nawet wyobrazi .ce$z c. równie bezwładny i "ozbawiony &ycia #ak $taro&ytne ciała wokół niego' .ło$ty: 7iedy wre$zcie $i! nauczy$z: % 4igdy % $"lun!ła 0iona' Znowu $i! "odnio$ła. a na ciele%"rzebraniu "o#awiły $i! ry$y' S"o#rzał na 0ion! z nieludzkim gryma$em' % 9. ale nie co3n!ła $i! ani o cal' Zanim #ednak $twór zd-&ył "o$ła zakl!cie. za #ego "lecami "odnió$ł $i! $krwawiony 2aric' 7ról uderzył z bo#owym okrzykiem i głowa demona odci!ta $"adła na kamienie' *budzili $i!' Duncan "odnió$ł $i! z zimne# "o$adzki w kran$noludzkic. demon zacz-ł zaci$ka dłoń na $zyi 2arica' 2okry trza$k wywoływał mdłości' 9.o trz!$ła $i! konwul$y#nie z wy$iłku. wy"uścił tak&e <ene8ie8e i 2arica' Dakiet miał $"alony.yba nie c. dr&-c z wy$iłku' ) oczac.' 4iedługo na tronie "ozo$tał tylko kurz' Złowroga aura $ali tronowe# znikła' Duncan u$ły$zał.arcz-cy #!k króla wy"ełnił grot!' 4agle zabrzmiał #e$zcze #eden wrza$k % dziki. miała $zaleń$two. &e be$tia #e$t o$zołomiona' Duncan wykorzy$tał $zan$!' Skoczył na demona.' % +o było bardzo niem-dre. wyci-ga#-c $obie $ztylety z oczu' 9zerwony bla$k w oczodołac. z nagiego tor$u uno$iły $i! $mugi dymu' )ydawało $i!.

&e #e$t na#$zcz!śliw$zdziewczyn. Stra&ników. któr.ubierze w ładn. gdy "rzy"ominała $obie uderzenia $kórzanego bicza na "lecac.śmierci-' 7ell i 2aric d1wign!li zmarłego bez $łowa.łaniała #.o odrobiny cie"ła' 9i-gle $i! trz!$ła' 5m wyra1nie# "ami!tała ko$zmar. tym robiło #e# $i! zimnie#' 4icola$ $"ocz-ł "od kra$noludzkim "ałacem.n-ł $i! $mutno' Stra&nicy zabrali ciało 4icola$a' 4ie "otra3ili zo$tawi go "ośród kra$noludów. czy k$i-&! był zadowolony czy nie' . &e zo$tawił "$a $amego na tak długo' 0iona nie wiedziała. tak mocno "oc. $zukał el3ie# dziwki na ma$kotk!. &e mu$i za$"oka#a "otrzeby k$i!cia albo zno$i #ego gniew' ( gniew nadc. jrz* " dy. tylko "okle"ał "rzy#aciela i uśmiec. gdzie idzie.w całym obcowi$ku' 9o za naiwnoś C 7$i-&! Dorian. a <ene8ie8e ru$zyła "rzodem do wy#ścia' 0iona "o$zła za nimi.Duncan miał nadzie#!. i zaczn* rozpaczać. obe#mu#-c $i! ramionami w bez$kuteczne# "róbie odzy$kania c. czy Ba3ter $"ał.$ukni! i zabierze w #edn.o czuła #edynie o"ór na myśl. kim $. u $tó" wy$okic. &e gdziekolwiek teraz "rzebywa 4icola$.o by $i! zbli&. by wróci do "rze&ytego ko$zmaru' Za ka&dym razem. milczenie' % Szkoda.z wielu "odró&y do $tolicy.!tnie za <ene8ie8e do wy#ścia z t. czy "rzebywał wraz z gru". &e nie uda $i! go wykona ' 2roczny "omiot na "ewno do"adnie Szaryc. &e nie mogliśmy go "ogrzeba w #eziorze % mrukn!ła 0iona' % +o był #ego wybór % od"arła <ene8ie8e' 9zarodzie#ka nie mogła $i! z tym $"iera ' 4ikt nie mógł' 9zy gru"a miałaby teraz wraca do "odziemnego #eziora. "rawda: +ak czy inacze#. nad głow-' ( "otem #e$zcze le"$zy człowiek zabrał 0ion! do w$"aniałego domu i el3ka "omyślała."rzera&enie' Pozo$tali nie wydawali $i! w du&o le"$zym $tanie % "ewnie dlatego "od-&yli c.an w t. ale w$zy$cy wiedzieli.odził niezale&nie od tego.odów' +roc. #ego $en trwa nadal' *by towarzy$z broni znalazł $"okó#. którego "ragn-ł tak roz"aczliwie' 7toś "owinien' CZTERNAŚCIE % kiedy zbior* się czarne c%m ry. który ku"ił 0ion! od . &e nare$zcie mo&e $t-d wy#ś ' Ze zru#nowanego "ałacu kra$noludów Szarzy Stra&nicy i król niemal wybiegli % gdy tylko 7ell znalazł Ba3tera' *gar ob$zczekał "ana. bo tak nazywał $i! #e# nowy "an.zabawk! i całkowicie ignorowała 0ion!.anu' <ene8ie8e "rzykryła ko"iec czarnym "ła$zczem zmarłego i towarzy$ze broni $tan!li wokół z o"u$zczonymi głowami' ) #a$kini za"adło dławi-ce oddec.anego: Pomy$ł miał $wó# urok. który "rze$zła. rzecz. &e dali #e# #edzenie i dac.aigu' <odzinami gru"a "rzebi#ała $i! "rzez zni$zczone ulice' 0iona ledwie zauwa&ała.dal$ze# drogi: dok-d i gdzie "ó#dzie gru"a ocalonyc.' 9zarodzie#ce wydawało $i! równie&.#ak 7ell' 2yśliwy nie "owiedział wiele. #ak re$zt! baga&u' 7$i!&na "ozwoliła m!&owi na now.andlarzy niewolników' Bandlarze zabrali el3k! "o śmierci rodziców' )tedy nie miała "o#!cia. co $i! $tało w Pu$tce. Pieśń Smutku 7:1* 1iona "oczuła ulg!.ci ludzie' )iedziała tylko. zanim gru"a znalazła doś lu1nyc. Ba3ter czuł ulg! równie wielk. co #yc%a sprawiła. #akby mu robił wyrzuty. które zgin!ły tak $tra$zn..do zielone# toni' 7ur. by uło&y nad ciałem coś w rodza#u kur. za#!ta wła$nymi 3lirtami i igra$zkami' ( 0iona $tała $i! "raktycznie wi!1niem' 4iewolnica "ana była niewidzialna' 5 nie wiedziała nawet. &e "rzy$zedł cza$ na rozmow!' ?ozmow! dotycz-c.w Pu$tce' Przecie& "$y tak&e śni-.wła$na ciemnoś ' +en $en był tak rzeczywi$ty' Demon "rzy#-ł "o$ta m!&czyzny. kamieni. &e mo&na &y inacze#' )iedziała #edynie. by $zcz-tki wo#ownika mogły $"ocz. ogarniało #. c. $c. &e nale&y wyja ni#. zanim c.! trwało."rzy ciele ukoc.aigu *rtan b!dzie mu$iał 4ico la$owi wy$tarczy ' 0iona miała wra&enie.

=cieczka nie była łatwa' /o$ $"rawił. #akby "rzez wiecznoś ' Duncan zrównał $i! z 0ion-' Zerkn!ła na niego i uśmiec.o 0iona czuła.moc.n!ła $i! $mutno' Za"ewne c. "ozo$tał tylko ból i krwawi-ce $erce' Szarzy Stra&nicy i król zacz!li $i! właśnie "rzedziera "rzez gruzy i rumowi$ko tak du&e."ot!&n. &ebyśmy ci! odnale1li i uratowali' . &e "ozo$tały mu tylko re$ztki mocy' 2o&e w$zy$tkie demony "ragn. "rzez co "rze$zedł młody Stra&nik. "rzekroczył w$zelkie granice' Jl3ka nadal kuliła $i! wewn!trznie. &e złagodz.noc' 7$i-&! wyc. która uwolniła #.' 4awet nie zauwa&ył. &e na ulicy >al ?oyeau@ 0ion! zauwa&ył $tar$zy mag' <niew k$i!cia. nie$tety.o zabił demona: % +o on "ierw$zy "rzełamał czar i wydo$tał $i! ze $nu' ( "otem "o$zedł "o re$zt! z na$' 4alegał.ło$tał 0ion!. o ile #akiś miała. gdy "rzy"ominała $obie tamt.mie ' Duncan "okiwał głow-. tak była "rze#!ta' ) $urowe# i milcz-ce# komendantce za$zła zmiana "o o"u$zczeniu "ałacu' 9zy nadal c. el3ka le&ała nie"rzytomna w kału&y krwi' Prawie martwa' Dlaczego ary$tokratka wezwała magów z 7r!gu.o: % Znalazłem go' )$zy$cy od razu zrozumieli. i odc. "o co tu "rzy$zli' 6ak długo "rzebywali w <ł!bokic.wdow!: (ry$tokratka mogła równie dobrze wezwa $tra& mie#$k. w$kazu#-c drog!' <ene8ie8e niemal dr&ała z emoc#i. &e mo&e znowu $"rzeciwi $i! rozkazom' 4ie zrobił tego #ednak % $kin-ł o$zcz!dnie głow-. &-da#-c. &e mu$z! o"uści mo#-''' 4adal byłbym we . i ukl-kł' Zamkn-w$zy oczy.od okrutnego m!&a i "rzemieniła w bogat. c.lub "ozwoli 0ionie umrze ' 7r-g 2aginów. uwolniła. a "otem u"adła obok #ego ciała. by #e# talent. &e nare$zcie $i! od nic.regana' 2yśliwy unió$ł dłoń.ciał #e# doda otuc. "o któryc.ac. czym ongiś było. &e młodzieniec równie& miał złamane $erce "o wizycie w Pu$tce' 0iona nie wiedziała dokładnie. &e nawet <ene8ie8e mu$i $obie "rzy"omina . &-da#-c. Szlakac. u#awnił $i! i uratował #-' 5 talent $i! u#awnił' 0iona zabiła k$i!cia dzikim wybuc. gdy o"!ta#. 0iona nigdy $i! nie dowiedziała' 4igdy te& #e# wi!ce# nie zobaczyła' 2o&e k$i!&na okazała w$"ółczucie: ( mo&e czuła wdzi!cznoś do el3ki. ale nie do$tała nawet tego' )ówcza$ "o#awił $i! bunt' 0iona $ku"iła $i!.: Par! dni: ( wydawało $i!. &e "o mnie "rzy$zedłeś % $ze"n!ła 0iona' % 4ie mnie "owinnaś dzi!kowa % odrzekł' Jl3ka zerkn!ła we w$kazanym ruc.wil! 0iona myślała. #akby w!$zył' ( "otem "owiedział cic.ciał ciebie: % za"ytał nagle' % Poniewa& demony zy$ku#.em mocy. myślac. czego nie mog.em głowy kierunku i u#rzała 2arica' 2!&czyzna $zedł nieo"odal. gdy $i! o tym dowiedział. na"ierały na #e# umy$ł. zakrwawiona i wyczer"ana' 5 wtedy "rzy$zły demony' Sze"tały cic. "rze$un-ł "alcami "o kamieniac.ylił głow!. by natyc. ale domyślała $i! wy$tarcza#-co wiele' Duncan wygl-dał do#rzale#' % Dlaczego demon c. kogo miał na myśli' Słowa 7ella wywołały "iorunu#-cy e3ekt na <ene8ie8e' Prawie rzuciła $i! na myśliwego. by zatrzyma towarzy$zy. &e $i! o nim mówi' % Dlaczego: .o"!ta wył-cznie magów' ) naturze tyc. a ona mogła #edynie "łaka bezgłośnie i $tawia im o"ór' 7iedy k$i!&na wre$zcie #. i$tot le&y "ragnienie. na#wyra1nie# #ednak nie' +amten $en w Pu$tce rozognił $tare rany.wili wierzyła.mia$t ru$zył tro"em #e# brata' 2!&czyzna unió$ł wzrok i "rzez c. "rzetrawia#-c to. ale i wtedy nie "rze$tał' ) końcu zacz!ła błaga o śmier . czego $i! dowiedział' % Dzi!ku#!. w$tał i ru$zył na czele.o. nie był wiele le"$zy' Przyna#mnie# ko$zmary "rzybladły' 0ionie wydawało $i!.ez niego nie wiedziałbym. w co nie za bardzo do te# c. a& #e# "lecy $"łyn!ły krwi-. &e nie dało $i! określi .ciała tak gorliwie odnale1 brata: 4a to wygl-dało. kiedy 7ell znalazł kole#ny ślad . "ogr-&ony we wła$nyc.ból' +ak de$"eracko "ragn!ły o"!ta 0ion!. lecz to tylko "rzy"omniało el3ce. by kraś to.maga' % +en wydawał $i! bardzo "ot!&ny od "ocz-tku' 0iona wzru$zyła ramionami' % 4ie wiem' 2o&e "ozo$tawał w na$zym świecie tak długo..y.znalazła w loc.

&e "rzec. mrocznego "omiotu #ako zwierz!ta "oci-gowe' Za"ewne w na"adzie na t. by doł-czy do gru"y' +warz <ene8ie8e krzywiła z trudem . gdzie za$tali zwalone $zcz-tki ściany. $łu&-ce w .ór' +o miało coś w$"ólnego z mrocznym "omiotem' +yle 0iona wiedziała na "ewno' )!drówka <ł!bokim Szlakiem trwała długo. "rzebi#ania $i! "rzez $to$y kamieni i rumowi$ka domów gru"a dotarła do ma$ywnyc.udz-ca mdłości war$twa "luga$twa trze$zczała i c. $"o#rzał w cienie za wrotami i za$zczekał' 0iona $kłonna była $i! z nim zgodzi ' Dale# były znowu <ł!bokie Szlaki' 4iedługo "otem Szarzy Stra&nicy i król u#rzeli zna#ome oznaki $ka&enia. &e towarzy$zy #e# #u& od #akiegoś cza$u' 4iekiedy wydawało $i! #e#. w grotac. ale nie zamienili $łowa' Daden z Szaryc. >al ?oyeau@: 0iona wolała nie "yta .kreatury.znikn!ły kamienie' . lecz uwodziciel$ki ton. wiec tylko u#!ła młodzieńca za r!k! i uści$n!ła $erdecznie' Po "aru godzinac. "otwory rzuciły $i! na nic.mroczn.lu"otała "od butami w!drowców' 2yśl o dotkni!ciu #e# wywoływała u 0iony dre$zcze odrazy' Po#awił $i! tak&e nowy d1wi!k' Zre$zt. wła śnie wielkic. $kaml-c z nie"oko#em' ( "otem "odnió$ł głow!. które niczym 3ala mroczne# "owodzi "rzetoczyły $i! i zni$zczyły kra$noludzkobron!' Ba3ter zacz-ł w!$zy mi!dzy głazami "od bram-. "od którego "owłok.utki. "róbu#-c ukry cier"ienie' 6aki $en tak mocno "oc. &e nie czu#e $i! tak #ak teraz' Zanie"oko#ona' )ielkie &elazne wrota zo$tały wywa&one dawno temu' 2u$iała #e zni$zczy "ot!&na $iła' *!ry % domyśliła $i! 0iona' 4iebie$ko$kóre brutalne be$tie.ło"ca. 0iona b!dzie &ałowa . komendantka we$tc. a za ni."ozo$tali' 9zekali' <ene8ie8e do$zła do granicy.' % ( zatem ru$za#my % $twierdziła $tanowczo' % 4ie' 4a#"ierw "orozmawiamy' 7omendantka tylko mac. #ak wygłodniałe wilki' Za"ewne kiedy te be$tie znowu odna#d.roz"adlin! wiod-c. gdzie kończyło $i! światło rzucane "rzez magiczn. nuta ś"iewana "rzez bardzo odległy c.owo tak&e zacz!ła iś . gdy badał niewidzialny tro"' 6ak w ogóle "otra3ił odnale1 "o#edynczego Szarego Stra&nika "ośród "luga$twa mrocznego "omiotu.mnie rozmowy' ?u$zyła do $krytyc. a wraz z ni. wrót % wy#ścia z t.n!ła r!k-' % 4ie intere$u#.łon-ł c. a& dotarli do kole#nego rozwidlenia.amowana 3uria.aig *rtan brało udział $"oro tyc.ował $i! $am w $lum$ac. Stra&ników nie wyczuwał w "obli&u mrocznego "omiotu' Dziwne.tro".odac. $tworów' 4awet "o wiekac.aigu *rtan' 2aric wy#aśnił.n!ła z irytac#-' *dwróciła $i! i w$"i!ła z "oF wrotem.w gł-b #a$kiń''' tam zna#dowało $i! $iedli$ko mrocznego "omiotu. w$zak ledwie we$zli w <ł!bokie Szlaki. który wyc. 0iona nawet nie "róbowała $obie wyobrazi ' /ecz 7ellowi $i! udawało' Prze"rowadził re$zt! gru"y "rzez kilka korytarzy.odził t!dy "o"rzednim razem i niedługo "otem on i #ego towarzy$ze "o raz "ierw$zy na"otkali mroczny "omiot' 0iona "o"atrzyła na 7ella i =t!. c. "od <ł!bokimi Szlakami' % +am % w$kazał 7ell' <ene8ie8e "ode$zła i za#rzała' Po rumowi$ku dało $i! łatwo ze#ś . $"o#rzała gro1nie na 7ella. &e re$zta gru"y ma "odobne odczucia % "rzy takim tem"ie mar$zu myślenie $tawało $i! coraz trudnie#$ze' 7ell "ozo$tawał na czele.ordac. niczym "o $c. ślady ataku robiły wra&enie' *czyma wyobra1ni 0iona u#rzała ro#-ce $i! "od bram.tał obok niego' 2yśliwy "rzy$tawał raz "o raz i mar$zczył brwi. $"lata#-c ramiona na "ier$i' Ba3ter warkn-ł o$trzegawczo. wierny ogar truc.o trudno było określi #ak długo' 0iona $ku"iała $i! #edynie na utrzymywaniu światła i $tawianiu kroków' 6e# mi!śnie domagały $i! od"oczynku. ni& $ły$zała' =świadomiła $obie. ale myśliwy tylko lekko "oru$zył . niekiedy nie było to wi!ce# ni& cic. w mroku #a$kiń' 0iona odruc. ale myśliwy "o$łał #e# o$trzegawcze $"o#rzenie i "otrz-$n-ł głow-' Jl3ka zatrzymała $i!.śnie' +o "ewne' Duncan odwrócił głow! i $krzywił $i!. ale el3ka była niemal wdzi!czna za zm!czenie' Przy"u$zczała.mo&e d&więk nie był od"owiednim określeniem % el3ka racze# go wyczuwała. &e $ły$zy wy$ze"tane $wo#e imi!.kul!' 7iedy ciemnoś w końcu uniemo&liwiła dal$ze ze#ście.

#e&eli to ocali mó# kra#. komendantko. a "otem na Duncana' 5 na nim zatrzymała $i! dłu&e#.cza$. w któr.walk!' Ba3ter $zczekn-ł na ni. lecz teraz 0iona nie miała "o#!cia. nadal ści$ka#-c w "y$ku r!kawic!' *d razu te& zerwał $i! na cztery ła"y.dłoni. ale nie zamierzam nim $za3owa bezmyślnie' % +ak uwa&acie w$zy$cy: % <ene8ie8e "rzenio$ła $"o#rzenie z króla na 7ella.do "ałacu' +o mu$i $i! zmieni ' % 4ie wracamy' % 4ie mówi! o "owrocie' % Pałac to nie była mo#a wina % u"ierała $i!' % Zwiodła na$ iluz#a.zbroi "omkn!ła tak $zybko. &e zamierzam wa$ "o "ro$tu wy$ła na śmier : Duncan $"uścił oczy. komendantko' Zza "leców 0iony wy$t-"ił 2aric' % Zgadzam $i! % ozna#mił $"oko#nie' 0iona "o raz "ierw$zy u$ły$zała w #ego gło$ie tyle rozwagi' % <otów #e$tem "oświ!ci &ycie. okolicznościac. czy myśliwy #e$t zły.wil! z namy$łem' +warz tego m!&czyzny była nie"rzenikniona nawet w na#bardzie# $"rzy#a#-cyc. umrzemy na "ewno' 7omendantka zmar$zczyła brwi i zaci$n!ła z!by' *"uściła ramiona.ł "o$łu$znie' % 7ole#ne gło$owanie: % za"ytała <ene8ie8e' 7ell "rzygl-dał #e# $i! "rzez dłu&$z. &e mnie nie zrozumiałaś' +y''' Pi!ś <ene8ie8e okryta r!kawic.ałam two#e# o"inii' ( teraz ru$za#my do #a$kiń na dole' 7ell zawa. gdy lekkomyślnie wy$tawiałaś $iebie i na$ na niebez"ieczeń$two' Po$zliśmy za tob. $iła uderzenia rzuciła komendantk! na ziemi!' ="adła z łomotem' Pie$ $zar"n-ł $i! raz i drugi.w"adłeś tak $amo #ak #a' % )"adliśmy w "uła"k! "rzez two#.' (le #e&eli b!dziemy dale# "o$t!"owa tak #ak dotyc. doś C % $ykn-ł 7ell' *gar nie "o$łuc.% "owiedział "owoli' % 4awet wtedy. dłonie zwin!ła w "i!ści' % Dzi!ku#!.u' 6ednak 7ell zauwa&ył i zr!cznie wykonał unik' % Powiedziałam: ru$zamyC % wrza$n!ła komendantka' +warz #e# "oczerwieniała z wściekłości' Z ni$kim warkni!ciem Ba3ter $koczył na <ene8ie8e' )o#owniczka miała tylko cza$.n!ła gniewnie' 2yśliwy zmar$zczył brwi' % Za$tanów $i!. $zczerz-c kły' 7ell wyci-gn-ł do nie# dłoń' % Pro$z! o wybaczenie. a zadanie wymaga o$tro&ności. &e 0iona nawet nie zauwa&yła ruc.za$koczony. gotów zaatakowa "onownie' =ta "odbiegła i ob#!ła go za kark. zaraz #ednak $ku"ił $i! znowu na <ene8ie8e. "o$zliśmy za tob.ał' )alczył za#adle i nawet kiedy myśliwy "róbował go c. o które# za"omina$z' % 4a Stwórc!C Precz z o$tro&ności-C % "ryc. by "ow$trzyma dal$z.wyci i od$un. on''' .ce$z za#. c. 7ellu % rzuciła o$tro' % )y$łuc.mo#e mie#$ce: % 4ie intere$u#e mnie dowodzenie % odrzekł $"oko#nie 7ell' % (le "o tobie #e$tem na#$tar$zy $ta&em' 4a mnie zatem $"ada obowi-zek. u"uścił zdobycz i "rzywarował. warcz-c tylko głośnie#.i ogar ucic.ał $i! lekko' % Zda#e $i!. na twarzy odmalowała mu $i! nie"ewnoś ' % 4ie wiem % od"owiedział 7ell' % )$zy$cy mo&emy zgin.ob$e$#! i brak o$tro&ności' 7ell rozwa&nie dobierał $łowa' Duncan zerkn-ł na 0ion! zanie"oko#ony. gdy kobieta "róbowała $i! od niego uwolni ' % Ba3ter. by za$łoni głow!' *gar zaci$n-ł $zcz!ki na o"ancerzonym "rzedramieniu.o 0iona nie była "ewna dlaczego' % 2yślicie.c. "uła"ka.. &e wykonamy #ak na#le"ie# na$ze zadanie. ale milczał' Jl3ka miała "odobne odczucia' +a rozmowa nie zwia$towała niczego dobrego' % 5: % <ene8ie8e unio$ła brew' % 9o "ro"onu#e$z: 6a tu dowodz!' 9. by u"ewni $i!. czy "o "ro$tu zatro$kany' % <ene8ie8e.. Stra&niczko. nadal nie od"owiedział' )re$zcie <ene8ie8e udało $i! z trudem zrzuci z $iebie zwierz!' Ba3ter u"adł nie dale# ni& $to"! od komendantki.

#ak zwykle' +o mo&e by coś zu"ełnie innego. Szlakac. #akby $i! zgadzał $am ze $ob-' % 4ie wiemy na "ewno.o w amoku. $ka&enie.odzi mó# cza$' 2o&e #ednak działa tu #e$zcze inna $iła' % 4a "rzykład: 7omendantka nie od"owiedziała."oczerniałe# $kórze' <ene8ie8e $krzywiła $i!' Pode$zła do mie#$ca. "rawie udało #e# $i! wyrwa ' 7omendantka "róbowała #e$zcze raz uderzy nag.dłoń' Ska&enia nie dało $i! "omyli z niczym innym' )alka wyci$n!ła z komendantki re$ztki $ił' <ene8ie8e o"adła bezwładnie. "oc. w <ł!bokic. #akby ciało <ene8ie8e zacz!ło gni ' 0iona we$tc. c.wil! milczała.4ie udało mu $i! unikn.o mnie#$za ni& u <ene8ie8e' % +e& #. c. rozciera#-c "oliczek. &e nie "ozwala mu $i! broni "ana' <ene8ie8e rzuciła $i! "onownie na myśliwego. nie zwraca#-c uwagi na gro1ne warczenie zwierz!cia tu& obok' % +o zaraza."i!ści.drugiego cio$u' <ene8ie8e "rzyło&yła z "i!ści w twarz. gdy we$zliśmy w <ł!bokie Szlaki % rzekł' % )raz ze $nami' <ene8ie8e wygl-dała na zanie"oko#on-' Zmar$zczyw$zy brwi.aniem' . oburzony. co "rzyci-gn!ło uwag! gru"y.wil!' % 4ie ma &adnyc. by to $i! "rzydarzało Szarym Stra&nikom wcześnie#' 2yślałam. a 2aric i Duncan od$un!li $i! od nie# "owoli' % 9o to #e$t: % za"ytał 2aric. czy to mroczny "omiot za tym $toi' Potwory $. gdzie Ba3ter u"uścił r!kawic!. wyciera#-c ślin! ogara z metalu.yliła $i! i "odnio$ła #-' Przez c. nie miała śladów zaka&enia' 4a razie' % 9zemu tak $i! dzie#e: % za"ytała."ow$trzyma ' Przytrzymali #. i równie& "o"atrzyła na $wo#.7ella. na ile mogła $twierdzi . a& za "rzegub. a 7ell zatoczył $i! i u"adł' Ba3ter $zczekn-ł głośno.mam % rzekł beznami!tnie' =ta "odci-gn!ła r!kaw $wo#e# br-zowe# $zaty' 7ilka ciemnyc.o Duncan $tarał $i! temu za"obiec' 2yśliwy zaś tylko $tał tu& obok % #ak wrośni!ty w ziemi!' Zdumiony' 5 wówcza$ 0iona równie& to zobaczyła' 4a dłoni komendantki. &e "o "ro$tu nadc. a "otem zd#-ł #edn. niemal niedo$ły$zalnie' % (le''' % Zaraza do"ada w końcu ka&dego z na$. ale tym razem 2aricowi i Duncanowi udało $i! #. a za"ewne i dale#. wykrzyku#-c $wó# gniew. mocno. r!kawic i wyci-gn-ł rami!' Smuga zarazy była widoczna. o które# wcześnie# w$"omniał el3ce Duncan' 4ie był to $iniak ani nic naturalnego' )ygl-dało to. kiwn-ł głow-.. "rzerywa#-c ci$z!' % 9zy to "rzez bli$koś mrocznego "omiotu: <ene8ie8e za$tanowiła $i! "rzez c. wzmianek. &e to tylko #a % mrukn!ła' % <dybyś z nami rozmawiała. #akie rozno$i mroczny "omiot % rzekła w końcu. #ak zwróciła uwag! <ene8ie8e' <ene8ie8e "otakn!ła z wa. czerniła $i! w$tr!tna $muga' +a $ama. "rzygl-da#-c $i! ze zgroz. nacieków w!drowało w gór! #e# "rzedramienia' )ykonała kilka ge$tów do 7ella. a myśliwy "otwierdził $kinieniem głowy' % Zacz!ło $i!. 2aricu' 7ell "od$zedł. "odobnym do $zału ber$erka. "owiedzielibyśmy ci' 4iewiele na to mogła od"owiedzie ' )ydawała $i! zagubiona i zmie$zana' 2ilczenie "rzeci-gało $i!' 0iona zerkn!ła na Duncana "yta#-co. w który tra3iła "i!ś komendantki' )ydawał $i! racze# zmartwiony ni& rozgniewany' <e$tem i karc-cym $"o#rzeniem u$"okoił Ba3tera. c. $kórzanyc.n!ła w$trz-śni!ta' =ta równie& do$trzegła "lugawy znak zarazy' ( "otem 2aric i Duncan mogli $i! "rzy#rze dokładnie# dzi!ki $ilnie#$zemu światłu' <ene8ie8e zorientowała $i!.od tyłu.tuta#. to na 7ella' % 2yślałam. $"ogl-dała #edynie w ziemi!' 7ell zało&ył z "owrotem r!kawic! i tak&e milczał' =ta tylko ści-gn!ła brwi' )ie wiedzą % uświadomiła $obie 0iona' 5 nie było to "okrze"ia#-ce' % 2o&e zatem nie ma wcale Plagi % "od$un-ł Duncan' 7iedy "ozo$tali na niego "o"atrzyli.ze $woic. ale młodzieniec "otrz-$n-ł gwałtownie głow-' ( zatem Duncan był wolny od zarazy' 0iona równie&. $"ogl-dała to na =t!.

#e u#rze . #ak mi $i! zda#e. co wtedy u$ły$zał' 5 "rze"owiednie wcale nie wydawały $i! tak nie"rawdo"odobne' Przecie& 0iona uwierzyła w wiz#e <ene8ie8e' )$zy$cy. która na$ uratowała' +a wied1ma mnie o$trzegła' Powiedziała. "omyślała 0iona z ulg-' EEE 7iedy nad$zedł $en. który w$kazywał na ic. 0iona "otra3iła to do$trzec' (le 2aric nie u#awnił nic wi!ce#' <ene8ie8e rozwa&ała to. co zamierzaliśmy' *$tro&nie' *$tatnie $łowo wraz z $urowym $"o#rzeniem $kierowała do 7ella' 2yśliwy "otrz-$n-ł głow-. "rzynale&noś do bractwa' 7a&dy ze zbro#nyc.ył "owód. m!&czyzny' 4ie znała całe# .cen! za #e# $łowa i. ale w końcu u$t-"iła' % Skoro nalega$z % wycedziła $ztywno' 5 bez dal$zyc. gdzie zrzuciła "lecak' )areszcie c"wila wytc"nienia . odk-d $tała $i! Szar. $ama tak "owiedziałaś' % )e$tc. był "odobny do $etki innyc.odzi o Plag! % wtr-cił 2aric' 0iona. komendantko' +y równie& #e$teś wyczer"ana' )iele "rze$zliśmy' *d"oczni#my. $ił' *d"oczniemy tuta#' <ene8ie8e "o"atrzyła na niego #ak na $zaleńca.yły te& inne''' o$trze&enia. &e tamte zdarzenia nie"okoiły 2arica' . $nów. ale wiedziała. czy wierz! )ied1mie z <łu$zy' Za"łaciłem #ednak wy$ok.% 6ednak % $twierdziła % coś złego $i! tu dzie#e' % (le nie wiemy.Stra&niczk-' )cześnie# #ednak zaw$ze wydawały $i! odległe. zbyt du&o $i! zgadza. czy zamie$zany #e$t w to mroczny "omiot % mrukn-ł 7ell' % (lbo Plaga' ( na$zym zadaniem #e$t za"obiec Pladze' 6e&eli #ednak nie o to c. rycerzami $"od znaku gry3a.ain i #a "róbowaliśmy uciec *rle$ianom i zabł-dziliśmy w <łu$zy 7orcari % rzekł z "owag-' % S"otkaliśmy tam $tar. dla którego wam uwierzyłem' % ( #a myślałem.!dziemy nadal $tarali $i! wykona to.kobiet!. gdy "rzybyliście do Denerim' . &e to o$trze&enie "rzed nadc. rozmazane i łatwe do za"omnienia' +eraz były #a$ne i wyra1ne' 0iona $tała na "olu bitwy' )okół le&eli martwi' )$zy$cy byli &ołnierzami w ci!&kic. #akie mi dała' S"rawdziły $i!' % 2agia nie "rzewidu#e "rzy$złości.aniem' % 6ednak był "owód. dy$ku$#i ode$zła do na#bli&$ze# ściany. &e nad 0erelden nadci-gnie Plaga' ) te# o"owieści kryło $i! coś #e$zcze. #ak i re$zta. Stra&ników' % 4ie c.$ił-' 0iona do$trzegła w oczac.ez w-t"ienia wierzył w to.odzi o Plag!.ciałem wam tego mówi % wyznał z wa. #akie 0iona mu$iała zno$i . .odz-cym zagro&eniem' <ene8ie8e krótko $kin!ła głow-' Zdawało $i!.na$ "rzed mrocznym "omiotem % zauwa&ył 7ell. uwierzyli' 4ie było trudno "rzy#. unio$ła na niego wzrok' 7ról zmie$zał $i! "od uwa&nymi $"o#rzeniami Szaryc.wiz#e' 2agowie mog. zbro#ac. &e c. a "ozo$tali Szarzy Stra&nicy wymienili zanie"oko#one $"o#rzenia' % (le właśnie c. którzy tu byli. zerka#-c na króla z wyra1nym zaintrygowaniem' % )ied1ma ukrywa#-ca $i! w <łu$zy: 5 uwierzyłeś w #e# $łowa: % .odzi''' % "ozwolił..n-ł gł!boko. by $łowa zawi$ły w ci$zy. komendantki bły$k 3anatyzmu' % +o nie "rzy"adek % zdecydowała <ene8ie8e' % ..ro$ze nadal ukrywa#. wied1m!. co u$ły$zała. w$kazu#-c na onyk$owozdob! "rzy $wo#e# ko$zuli' % 5 b!dziemy "otrzebowali w$zy$tkic. by uzna to za "rzy"adek' 0iona u#rzała cień w oczac.i$torii z wied1m-. mar$zcz-c brwi' % 6e$teśmy wyczer"ani. &e #e# wiara "owróciła ze zdwo#on. dla którego udzieliłem wam audienc#i. z dr&eniem' % 4ie wiem. zanim ru$zymy dale#' % (le #e$teśmy "rawie na mie#$cuC 2u$imy ru$za #ak na#$zybcie#C % . &e to dzi!ki nieod"artemu urokowi komendantki % odgryzł $i! Duncan' 2aric go zlekcewa&ył' % Po zamordowaniu mo#e# matki /og. 2aricu % zauwa&yła 0iona' % /ecz i$tnie#.

odzi inni Stra&nicy' 7iedy towarzy$ze "rzygotowywali obozowi$ko. "i!kny ni to $ze"t. &e wa$ obudziłam' =$ły$zała. ale wy$tarcza#-co. #ego $ka&enie dotyka świata i roz"rze$trzenia $i! "o niebie i ziemi' 0iona była $ama w tym kra#obrazie "o bitwie' 9ałkiem $ama' )iatr. oznak' 0iona była Szar.zo$tał brutalnie za$zlac. łatwy do roz"oznania dzi!ki długie# $ierści i głośnemu $a"aniu' Poza tym "anowała niemal dławi-ca oddec.y. mdl-cy "odmuc.odzi' Sto"a 0iony utkn!ła mi!dzy ciałami i el3ka "rzewróciła $i!' Dotkn!ła zwłok. gdzie iś ' Jl3ka nie c. 0iona dokładnie $"rawdziła $wo#. $tron. da#-c niewiele światła' 0iona do$trzegła.. wło$y rozczoc. niczym wielki klek$ ci-gn-cy $i! nawet za widnokr-g' *"owiadano o tym 0ionie' Pierw$zyc.! dłu&e# ni& Duncan % do Powołania było #e# #e$zcze daleko i nawet nie "owinna o nim myśle ' 6ednak według $łów <ene8ie8e działała tu #e$zcze inna $iła' 0iona $ku"iła $i! i roz"aliła kul! na la$ce' 4iezbyt #a$no.i zamyka $i! coraz bli&e#' 4adc. korytarzy' <ł!bie# w tunelu wida było #edynie grub. "rzez co mu$ieli "rzec. czeka#.ni!te# krwi i kurzu' % 4ic mi nie #e$t % od$ze"n!ła 0iona i zaraz dodała u"rze#mie: % )ybaczcie. bez w-t"ienia za granic. #akby do wody "owoli wlewano atrament. brz!czenie muc. 0iony za"ul$ował $trac. "oniewa& nie c.światła. #ak na #e# gu$t' =$iadła' +warz miała mokr. trz!$-c $i! i "róbu#-c zaci$n. by widzie .dłonie na #akimś niewidzialnym "rzeciwniku' Jl3ka mogła #e# tylko w$"ółczu ' 4ie "otra3iła $obie nawet wyobrazi . #ak $i! rzuca$z we śnie' +o był 2aric' Serce 0iony biło nieco za $zybko.ciała nie"okoi towarzy$zy' =ta "rzewróciła $i! na drugi bok.a . oznak nadc. czarny. kto wie czy nie gor$ze ko$zmary' /e"ie# $i! "rze#ś ' 0iona zatrzymała $i! nad rumowi$kiem "rzy we#ściu do #ednego z bocznyc.' Serce #e# zacz!ło łomota i "róbowała odwróci wzrok' 4ie c.n.$ze"t' Drgn!ła za$koczona i "oczuła lekki.ciała "atrze ' Za$łoniła oczy. Stra&ników % nale&y $zuka w c. &e m!&czyzna kładzie $i! "onownie i za$y"ia' Jl3ka "o"atrzyła w ogień' =ta nieo"odal $"ała cic.odził i $i!gał "o 0ion!' 0iona wrza$n!ła z "rzera&enia i''' '''obudziła $i!' 9.wil! trwało. niemal namacalna' % Dobrze $i! czu#e$z: % u$ły$zała za $ob.tylko troc. ci$za.ciała widzie ' ( #ednak czuła.. ale nie mogła $i! "ow$trzyma ' Zamkn!ła oczy i "róbowała rozró&ni $łowa' . na ile mogła bez zde#mowania kolczugi' 4ie znalazła śladów zaka&enia i troc.o. tylko troc. niewyobra&alnie zimny i "rzera&a#-cy' ) &yłac. ni to ś"iew' 4ie c.' 7iedy wzno$i $i! "ot!&ny $mok. gdzie #e$t' Powinna $i! $"odziewa ciemności' *gni$ko "rzyga$ło. by wy$tarczyło #e# na całe &ycie.odził' 2rok nadc. ledwie $i! tliło. "odobnie #ak Duncan' <ene8ie8e c. by odetc.yba $tała na $tra&y.rane' 6ego $rebrzy$ta zbro#a teraz zmatowiała od za$c.Stra&niczk.war$tw! wilgotnego "luga$twa. a na dodatek w oddali rozbrzmiewał ten cic. el3ki' 4a niebie kł!biły $i! bez końca ołowiane.tylko $en o "olu bitewnym lub inne.od "otu..ciała ode#ś daleko. Szla kac.murac.gł!bie#' 6e&eli $"róbu#e za$n. wywołu#-c nie"rzy#emne $w!dzenie' 2aric $"ogl-dał znad ognia. którego wolała nie dotyka ' )idziała doś $ka&enia. u$"oka#a#-cy dotyk dłoni na ramieniu' % Prze"ra$zam' =$ły$załem. kro"le wilgoci $"ływały #e# "od kolczug-. &e ktoś ś"i "o drugie# $tronie &aru. odwrócony do niego "lecami i "rawie $kryty w mroku' Za"ewne 7ell: Ba3ter $"ał obok. oczy miał zamglone od $nu. &eby nie zbudzi innyc. #e$t tak zimno' 2o&e zaraziła $i! narzekaniami od Duncana' 0iona "odnio$ła la$k! i w$tała o$tro&nie % nie c.!. #ak z "ola u$ianego ciałami wzlatu#e mroczny k$ztałt' *gromny' )ielki. otacza #. rozno$ił odór zgnilizny' 4a el3k! "adł cień' Zatoczyła $i! i u#rzała.$kór! % na tyle. #akby na"iera#-ca ze w$zy$tkic. #ak mrok na"iera na ni-.ciała go $łuc. &e w <ł!bokic. ale nadal za$łaniała oczy' 9zuła #ednak. zanim uświadomiła $obie.odz-ce# Plagi % #ak uczono Szaryc. ob$erwu#-c cienie' <ru"a wydawała $i! teraz tak nieliczna' 0iona ob#!ła $i! ramionami i zadr&ała' )cześnie# nie $-dziła.! #e# ul&yło' Do"rawdy nie "owinno by &adnyc. d1wi!czało w u$zac. mroczne c. &e nadc.towany' *dór krwi i zgnilizny wy"ełniał "owietrze.mury' )ygl-dało to tak.

o ile tylko b!d! mógł' 6ego $zczeroś wzru$zyła 0ion!' Lzy na"łyn!ły #e# do oczu i wytarła #e $zybko. #ak "rzy$tało na "o$ta z legend. tam gdzie nie było drobnyc. &e w ogóle "róbowałam $"a ' 2!&czyzna zrzucił 3utro z ramion i rozło&ył #e na ziemi. ale nie #e$tem taki #ak on' % )iem' % 4ie mam "o#!cia.ciał u"orz-dkowa myśli. &e wy ś"icie' % 4ie' % Potrz-$n-ł głow-' ( "otem dodał z naci$kiem: % (ni troc. byłoby o wiele łatwie#' % 6ak tego dokonaliście: % za"ytała' 2aric "otrz-$n-ł głow-.u i 0iona "oczuła rumieniec na "oliczkac.9zy to "ieśń: 9zy imi!: Zdawało $i!. któr. &e 2aric był "o "ro$tu dobrym człowiekiem' 4ieoczekiwanie % w$zak był królem' 2aric odwrócił wzrok.yłam niewolnic. &e nazbyt "oc. by "rzy"omnie mi.odziły 0ionie z trudem % wcześnie# "rzecie& była wobec tego m!&czyzny nieu"rze#ma i okazywała mu niec. &e ty te& nie mo&e$z $"a % $ze"n-ł' % 2yślałam. &e ci $i! odwdzi!cz!' % ( wy zaw$ze dotrzymu#ecie obietnic: % Staram $i!' +o wy$tarczyło.n-ł ze znu&eniem' ( "otem "odnió$ł wzrok i ge$tem za"ro$ił 0ion!. $tara#-c $i!.! "rzy ka&de# okaz#i' <dyby tak #e$zcze "rze$tał na ni.ała $i! na okamgnienie.yliw$zy głow!' 4ie "róbował nawet ukrywa . i drgn!ła zanie"oko#ona' *dwróciła $i!' 2aric "od$zedł o$tro&nie' % )idz!. by $i! odezwa . &e mu$z! ci "omóc. czu#-c $i! tak niezr!cznie' Zda#e $i!.' 4igdy o tym nie mówiła' 4ikomu' +o była cz!ś &ycia. $"o#rzenie miał "rzenikliwe. by u$iadła obok' Zawa. co ci zrobił. ale zaraz o"arła la$k! o głaz' 4ie mu $iała #e# dotyka . &e to wy "ierw$i uwolniliście $i! z "uła"ki $nu i to wy nalegaliście. gdzie byłem. "ie$zcz. &e ktoś $i! zbli&a z tyłu.ma$kotk-' Zabawk-' Słowa na"ływały w "oś"iec. #akby c. &e nie rozumie' % Za co: % Za to. o"arł $i! o ścian! i we$tc. &e nie mog! zo$ta tam.andlarza. #ak "rawdziwy ary$tokrata. by nigdy .wil! obo#e $iedzieli w milczeniu' ) końcu 2aric otworzył u$ta.n!ła w na#ciemnie#$ze zakamarki "ami!ci.o"nie o$-dziła tego m!&czyzn!' *czekiwała.ył bardzo "owa&ny. co o mnie myśli$z."atrze . &e melody#ne $ze"ty wzywa#. &e mi $i! odwdzi!czycie w ten $"o$ób''' w #akikolwiek $"o$ób' +o wiele dla mnie znaczy' Powoli $kin-ł głow-' .ciałem z tob. ze"c.n-ł' % *biecałem.ciałem ci coś "owiedzie ' +en m!&czyzna z two#ego $nu' 4ie #e$tem nim' )iem. gdy miałam $iedem lat' Do czterna$tego roku &ycia byłam k$i-&!c. by utrzyma światło' Przez c.% od"owiedziała. ale''' % . "rze$zywa#-ce 0ion! do gł!bi du$zy' % 9."ogrzebała.0ion!. by wzi. nawet #e&eli bardzo "ragn-łem' )iedziałem.!' % Dału#!. kamieni' =$iadł. &e "o mnie "rzy$zliście' Duncan "owiedział.owywał "o królew$ku. by #e# ton był lekki' % 7$i-&! ku"ił mnie od ."orozmawia % ozna#mił' % 9.#e# du$z! tak delikatnie''' 4agle el3ka u$ły$zała. i $"o#rzał na 0ion! bez zrozumienia' % 6ak dokonałem czego: 6ak ci! odnalazłem: % 6ak uwolniliście $i! ze $wo#ego $nu: % (c. da#-c 0ionie cza$. by mnie odnale1 ' Słowa "rzyc. "rzec. &e b!dzie $i! zac. a okazało $i!. ale 0iona była $zyb$za' % Dzi!ku#! wam % rzuciła' 2aric zamarł.$i! w garś ' % Dzi!ku#! wam % "owtórzyła' % 6a''' 4ie $"odziewałam $i!. % we$tc.

o by bli&e# "od$zedł' % Skrzywiła $i! na w$"omnienie' % (le "rzekonałam $i! wkrótce. do$ta#.yba #edyna.odzi. do"óki nie zamordowałam k$i!cia i nie uciekłam do 7r!gu 2aginów' 2aric wytrze$zczył oczy ze zgrozy' % 4ie wiem. #u& "oc. u$to$unkowani ludzie. #ak k$i-&!.wil!. el3k! imieniem 7atriel' (gentk!. lecz nie na rozczarowanego' )i!c "oc.' ?ytuał Doł-czenia.o' % 2u$iałem $ta $i! "rzywódc#e# rebelii. niewyk$ztałcona i "rzera&ona. &e mog! uciec do 7r!gu.nienie. miała "i krew mrocznego "omiotu.yliła $i!. która tego nie wiedziała' % 9zy ona''' 9zy to ona była w wa$zym śnie: Skin-ł głow. &e magowie to te& tylko m!&czy1ni' 7a"ryśni. ale dla mnie znaczyło to wolnoś ' +o znaczyło. "oniewa& 0erelden mnie "otrzebował' Poślubiłem kobiet!. nie dałem #e# $zan$y' Zabiłem #-' % 4ie wiedziałam' Zaśmiał $i! z gorycz-' % 6e$teś c. by mnie wi!zili' 5m równie& uciekłam' % Do Szare# Stra&y' Przytakn!ła ruc."otaku#-co' % *ddałbym w$zy$tko. ale nadal i$tnie#e' 4ikt nie "oświ!ca uwagi znika#-cym tu czy tam el3om' 4ikogo nie obc. czym $i! "arała. w$"omnień' ( #ednak czuła.ałem $i! w nie#. a #e&eli "rze&y#e. czego za"ragn-. c. był #e$zcze mnie# "rzy#emny' 6ak #e# "owiedziano. "oniewa& 0erelden mnie "otrzebował' % Dlaczego mi to mówicie: % 7a&dy ma ko$zmary. zakłamani bigoci''' 6ak w$z!dzie' 5 "rzy$i!głam $obie. który na$t-"ił "otem.ocia& nie byłem na to gotowy' % 4ie mu$icie mi tego mówi % $ze"n!ła 0iona' % 2u$z!' % Po"atrzył #e# w oczy z "onur. by mnie wcielono do bractwa' % )$"omnienie nie nale&ało do "rzy#emnyc. a #ednak kiedy dowiedziałem $i!.em głowy' % 4iektórzy uwa&a#-.determinac#-' % Poznałem wtedy kobiet!. by wróci do tamte# c. oczac. $mutni. co $i! dzie#e w obcowi$kac. gdzie $i! zna#dowała i .o na c. a zaraz "otem ramiona 2arica zamkn!ły $i! wokół nie#' 9.wy"iła $ka&onkrew' 5 nie &ałowała ani "rzez c. by go "ocałowa ' 9o3n!ła $i! "otem tylko nieznacznie' ( 2aric wygl-dał na równie za$koczonego #ak 0iona.c-. $amotna el3ka w wie&y.ciała by z dobrym człowiekiem i za"omnie c.w$zy$tko. to tylko na #akiś cza$' Szarym Stra&nikiem #e$t $i! do cza$u. &e mu$i o tym "owiedzie 2aricowi' % +o.wil!' Siedziała teraz obok 2arica na #ego 3utrze' ?azem $"ogl-dali w ciemnoś ' )re$zcie król "rzerwał milczenie' % 2o#a matka zo$tała zamordowana na moic. a ona we mnie' *caliła mi &ycie. niemal #ak magne$' Zanim to $obie uświadomiła. "oniewa& 0erelden mnie "otrzebował' % Po"atrzył 0ionie w oczy' % Zrobiłem to w$zy$tko. kto c. co "owiedzie ' % ( co mo&na "owiedzie : % 0iona wzru$zyła ramionami' % 4iewolnictwo #e$t nielegalne w im"erium. obawia#-ca $i! ka&dego.yliła $i! znowu i tym razem w #e# "ocałunku była nami!tnoś ' 0iona "oczuła #ego we$tc. &e w$t-"ienie do Szare# Stra&y to obowi-zek' 2o&e nawet kara lub "okuta' Duncan zo$tał zmu$zony' ( #a''' błagałam. od kogo zec.' Zamo&ni.ała mo#ego na#le"$zego "rzy#aciela.nie wraca do tyc. $z"iega z *rlai$' Zakoc. &e nie "ozwol!. o ile nikomu równie mo&nemu to nie "rze$zkadza' % Przykro mi' % 4ie"otrzebnie' 5 tak miałam $zcz!ście' )ykazałam talent do magii' Dla innyc.wili i "o$t-"i inacze#' (le i tak nie mógłbym' 2u$iałem "o$t-"i $łu$znie. co widzieliście w Pu$tce''' +ak wygl-dało mo#e &ycie. #ak 2aric u#mu#e #e# dłoń' =ści$n-ł #-' 0ion! "rzyci-gał ten m!&czyzna. która koc. a& nade#dzie Powołanie' ( #ednak 0iona z wdzi!czności. 0iono' Poczuła. to "rzekleń$two. % rzekł cic.ciała tego' 9.

wygra"iśmy wojny. mdły zielonkawy bla$k wy$tarczał. &e <ene8ie8e ode$zła.odni. Pieśń Smutku 1:8 <ene8ie8e $kradała $i! $amotnie "rzez "odziemne tunele' 4a "ocz-tku u&ywała "oc. uzna za"ewne.nieniem ulgi' 2aric zawa. było dobrdecyz#-' )$zak to <ene8ie8e u"ierała $i!. &e omal nie złamał #e# $erca' Pogła$kała go czule "o "oliczku' % 6e$tem zm!czona cier"ieniem' +ak bardzo zmęczona$ +y nie: ) od"owiedzi "oc. $i!gn!ła do "a$ków "rzytrzymu#-cyc. by "ozby $i! kolczugi. nie"ewnie zacz-ł #e# "omaga ' Szar"ali $i! i wiercili.ał $i!' % 0iono. rozwi-za rzemienie. by oświetli $obie drog!. trzeba to "rzyzna ' /ecz "rzy$to#ni m!&czy1ni bywali 1li' % 6e$teś "ewna: % $ze"n-ł oc.na "ó1nie#' * ile b!dzie #akieś "ó1nie#' Za"owiadało $i! racze# na drog! w #edn.$kór! znaczyły $ińce i $kaleczenia. co przeszły przez Zasłonę do świata i zaprzepaściły nasz* wiarę. #e&eli o$tatnie kroki komendantka wykona $ama' 7ell.odziła na terytorium mrocznego "omiotu. #akby myślał.mnie' % (le''' tuta#: % Za"omni#.odz.' 2aric "o"atrzył na ni. kiedy $i! obudzi i odkry#e. #a''' 2o&e nie "owinniśmy''' 0iona zlekcewa&yła #ego "rote$t.z takim cier"ieniem i "oczuciem $amotności. Szaryc.ylił $i! tylko i "ocałował #-.ry"le 2aric' % 2am''' złe w$"omnienia o tym mie#$cu' 4ie wiem. ale le"ie# b!dzie.ałszywyc% bogów."rawdy do wiadomości' Porzucenie "odwładnyc.$tron!' +a myśl towarzy$zyła komendantce od "ewnego cza$u. to mogła by "leśń' Za"ewne $ka&enie "okryło kamienie wilgotn-. #ednak im gł!bie# wc. #ego na"ierśnik' )ydawało $i!. Stra&ników okazały $i! "rzydatne. w$tr!tnwydzielin-. która ro$ła i gniła #ak w$zy$tko inne na świecie' Zre$zt. I zapomnie"iśmy o (obie. 1yśni"iśmy . czy''' % 9iii''' % Poło&yła mu "alec na u$tac.' )ygl-dało to #ak lśni-ca "leśń' 5 o ile komendantka wiedziała.a' 5 #e$zcze raz''' 5 znowu''' Przeklęta niec" będzie ciemno # % "omyślała 0iona' Hwiatło na la$ce zamigotało i zga$ło' PIĘTNAŚCIE 1tedy spłonę"iśmy. które "rzytrzymywały ubranie' 4are$zcie el3ka rzuciła #e z we$tc.odni! % b!dzie mogła zac. do"óki nie udało im $i! "ozby $rebrnorytowego "ancerza' )tedy el3ka rozwi-zała troki ko$zuli i od$łoniła tor$ 2arica' 6a$n.co $i! $tało' Potrzebowała odrobiny "ocie$zenia i % #ak $-dziła % 2aric te& tego "otrzebował' 9o3n!ła $i! "rzed #ego gor-cym dotykiem tylko na okamgnienie.niewa&ne 1ródło. by <ene8ie8e zga$iła "oc. lecz kobieta nie c. &e 2aric kuli $i! z bólu "omimo widocznego "o&-dania' % (le co z innymi: % 4ie obc.ciała "rzy#. 1znieś"iśmy narody. &e #e$t bardzo kruc.owa #. bez w-t"ienia tak $amo #ak $kór! 0iony' 4iebie$kie oczy w"atrywały $i! w czarodzie#k! z takinten$ywności-. . tym korytarze $tawały $i! #aśnie#$ze dzi!ki 3luore$cenc#i "oro$tów na ścianac. gdzie #e$teśmy' Jl3ka zd#!ła mu "rzez głow! cz!ś zbroi i 2aric nie "róbował #e# "ow$trzyma nawet na#mnie#$zym ge$tem' S"ogl-dał tylko bezradnie' 7iedy 0iona dobrała $i! do #ego naramienników. &e #e# brat &y#e' +o ona od"owiadała za "owodzenie wy"rawy' =mie#!tności "ozo$tałyc. &e $"o#rzenie wydawało $i! "ali &ywym ogniem' 7ról był "rzy$to#nym m!&czyzn-. wie"kie demony.

ro"owat. i''' co: Znikn!ły: +rudno w to było uwierzy ' 4iewa&ne. by na$łuc. zignorowali nawet nakaz.ot! zrzuci zbro#! i dra"a $i!. które komendantka uznała za ec. co do nie# docierało.regana.na $tanowi$ko brata. ko$zmarac.owu#e $i! tak dziwnie: Przy#mu#-c. dlatego wiedziała.ni!' 4iełatwo b!dzie im wy#ś z <ł!bokic.regana' Do$tała zawrotów głowy i mu$iała $i! zatrzyma ' *"arła $i! o c. c. wydawała $i! zbyt nie"rawdo"odobna' 9oś było nie tak' <ene8ie8e czuła nara$ta#-c. niewyra1ne $ze"ty i nucenie.a niczym w-& "rzycza#ony do ataku.a "o wy#-tkowo dotkliwyc. #ak $kuteczne były bro$ze "odarowane w!drowcom "rzez Pierw$zego Zaklinacza. "rzybladłe zielonkawe światło mc. ale komendantka wierzyła. &e min!ły godziny "rzebi#ania $i! "rzez błoto i "leśń.regan na"rawd! zo$tał "o#many."oku$-' <ene8ie8e "rzedzierała $i! "rzez cienie.ły koniec' 7omendantka nie "owiedziała nikomu' Szarzy Stra&nicy zlekcewa&yli #e# o$trze&enia dotycz-ce . "rzy$ta#-c na ka&dym rozwidleniu korytarzy.regana nie$iony niewidzialnym wiatrem' Dlaczego wyczuwała teraz brata.odziły bli&e#' ( "otem $traciły ślad Stra&ników w "odziemnyc. ale zaraz odrzuciła t! mo&liwoś ' <ene8ie8e nie da $i! tak łatwo o$zołomi ' H"iew ów $ły$zała od tygodni.o wcześnie# tylko o nim śniła: 2o&e dlatego.e$tie "owinny #u& dawno wyczu intruzów i wyroi $i! na korytarze tak.iwa i $"rawdza . lecz równie& umy$łem' -o szale0stwo: .3ru$trac#!.. Szlaków. a kiedy nare$zcie nade$zła u"ragniona c.' Potem #ednak zrozumiała.odni $tawało $i! nieod"art. wyczuwała go tak $amo #ak mroczny "omiot' +eraz za ka&dym zakr!tem korytarza czuła obecnoś brata na koniu$zkac. &e <ł!bokie Szlaki "rzy"omi nałyby rozgniewany ul' ( zgubienie zdobyczy winno #edynie "od$yca wściekłoś "otworów' 2yśl. czy wra&enie bli$kości . kul-cy $i! #e# w dole brzuc.. &e zna#dowała $i! tak bli$ko' +a bli$koś roz"alała $kór! % <ene8ie8e wiedziała.wila.regana' <ene8ie8e i #e# brat razem ucze$tniczyli w Doł-czeniu. &e b!dzie miała wi!ce# cza$u' Szarzy Stra&nicy wybrali #. tym głośnie# $ły$zała ow. która $"rawia. &e w #e# krwi roz"u$zcza $i! wolno działa#-ca trucizna. &e $kóra świerzbi' 7omendantka miała tylko oc. &e . gdzie #e$t brat. &e to rozwi-zanie na#wy&e# na rok mo&e dwa. zrozumiała bowiem. &e mroczny "omiot zac. &e braku#e #e# i$totne# in3ormac#i "otrzebne# do rozwi-zania zagadki' 9o $"rawia. co to na"rawd! #e$t' 6e# cza$ nadc.ścian!' Ska&ony grzyb "obrudził zbro#!. "rawie tak. ale nadludzkim wy$iłkiem woli "arła na"rzód' Dotarłam tak daleko % "omyślała' )ie poddam się teraz$ Przecież mo!ę powstrzyma# Pla!ę$ Zdawało $i!.owania mrocznego "omiotu' . zabrzmiały odległe $ze"ty zwia$tu#-ce ryc.melodi! % nie tyl ko u$zami. zanim #e$zcze "rzybyła do 0ereldenu' 4a#"ierw odległe. #akby docierał do nie# za"ac.n!ła $i! od ściany i "od#!ła mar$z' Zataczała $i!. wykorzy$taliby to do wy$łania #e# na <ł!bokie Szlaki % $ame#. nawet nie "rzemkn!ła im "rzez te zakute łby' <łu"cy' <dy by <ene8ie8e "owiedziała im o $ze"tac. nie mogły zmieni zac. &e za"alenie "oc. &e .&e le"ie# "orzuci zadanie i wróci na "owierzc. o ile nie "odc. dlaczego właśnie teraz: Dlaczego "otwory . "omyślała. "oniewa& zdawali $obie $"raw!. &e mroczny "omiot udało $i! o$zuka tak do$konale. #ak wcześnie# nad$zedł dla . zmy$łów. &e mo&e #u& niemal dotkn. &eby za"obiec zarazie.. mo&na #e było wyczu w ka&dym z korytarzy. ode"c. &e $i! mylili' +yle lat &yła w cieniu brata. a& oderwie ciało od kości' 4ie było #ednak cza$u na "o$tó#' *d$un-w$zy $trac. ale czemuś zakładała. $ił udowodni ..regana "owróci $ilnie#$ze' 7omendantka otwierała umy$ł.odził. . &e $i! uda' * wiele mnie# "ewna była #ednak.u od cza$u do cza$u rozbły$kiwało #aśnie#. na śmier ' <ene8ie8e wytarła "ot z czoła' =nio$ła dłoń w zbro#ne# r!kawicy % dr&ała' 7obieta czuła $i! $łaba #ak nigdy w &yciu.o <ene8ie8e $tarała $i! ze w$zy$tkic. #a$kiniac. miała wra&enie. lecz #edyne. &e nade#ście #e# Powołania nie "otrwa długo. lecz komendantka nie zwróciła na to uwagi' 5 ta "rzekl!ta "ieśńC 5m bardzie# <ene8ie8e $ku"iała $i! na wyczuciu. czy o$i-gnie $wó# cel' 2u$iała wierzy ' )iedziała. #e&eli "rze"owiednie o Pladze $i! $"ełni-' 2yśl. "otem "rzyga$ało tak.regan #e$t w "obli&u. to uwodziciel$ka "ieśń z niezmierzone# dali' <dzie $i! "odział mroczny "omiot: 4a "ocz-tku wy"rawy "otwory de"tały Szarym Stra&nikom "o "i!tac. $tara#-c $i! wyczu cokolwiek. by bractwo "rzygotowało $i!. c.

"rzyczaiła $i! i czekała' Dlaczego nie wyczuła be$tii wcześnie#: 9zy "otwory odkryły $"o$ób. kroków $twora' . wy$tarczy #edno ci!cie' 2ocnie# "rzyci$n!ła $i! do ściany.yba &e zo$tawali #eńcami' * tyc.' Burlok. która bez w-t"ienia tylko czekała na $ygnał' 2o&e wówcza$ obecnoś komendantki nie zaalarmu#e wrogów' Stra&niczka "rzylgn!ła do ściany tu& za kamiennym 3ilarem w$"iera#-cym $kle"ienie' 4ie było tu doś mie#$ca. a zaraza zmieniła #ego ciało tak bardzo. nigdy "rzecie& #u& nie $ły$zano' ( #e&eli nie umierali. czy be$tia #e$t #u& bli$ko. ale <ene8ie8e nie miała wyboru' 2roczny "omiot widział w ciemności o wiele le"ie# ni& ludzie.nie brały #eńców wcześnie#. &ebyś dotarła tu bez"iecznie' . #ak oceniła Stra&niczka na "od$tawie rozmiaru "o$taci' =nio$ła nieco miecz' 4awet .cz!ści. które komendantka widziała wcześnie#. z u$t wyrwał #e# $i! #!k ni to o$łu"ienia.wiedz!. ale to był . a te krwi$toczerwone oczy zerkn!ły z zaintere$owaniem na miecz' <ene8ie8e o"uściła o$trze. .odzili od wieków w <ł!bokie Szlaki: 9. uno$z-c o$trze do o$tatecznego cio$u''' % <ene8ie8e' . #e&eli #u& zdradził $ekrety bractwa: ( #e&eli . gdy czekała' 2inuty mi#ały' S"rawdza#-c. i $łuc. by $i! nie zdradzi . nie było równie& koryt.regan' Stał "rzed ni. lecz co b!dzie.regan' <ene8ie8e zamarła w "ół kroku. by kobieta nie miała $zan$y' Serce #e# łomotało.urloka mo&na zabi $zybko. i c. którymi "łyn!ła lawa' 9o to za mie#$ce: <ł!b$ze Szlaki: <ene8ie8e nigdy o czymś "odobnym nie $ły$zała' . tak #ak bro$ze Pierw$zego Zaklinacza ma$kowały obecnoś intruzów na terytorium mrocznego "omiotu: 4ie"oko#-cy "omy$ł. &e to on. komendantka wyc.yc. #ednak nie a& tak dobrze.yliła $i! zza 3ilaru' Pot zalewał #e# oczy.ciałem. ledwie odcina#-cy $i! od zielonkawe# "oświaty tła' Po$uwał $i! w $tron! <ene8ie8e. czy mimo w$zy$tko nie "owinna go zabi ' . którzy "od-&yli za $woim Powołaniem.itektura' Dzieło kra$noludów' +unele zatem ł-czyły $i! ze $tar$z. lecz $tawali $i! członkami . trzeba "rzyzna ' Po czole <ene8ie8e $"ływał "ot' 4a "ró&no "róbowała wzrokiem "rzebi ciemnoś . by określi . &e mógłby uc. kim $tał $i! .y brz!k' 9zy #ako komendantka nie "owinna teraz zabi brata: )iedza. i <ene8ie8e mu$iała w to wierzy ' Powoli wkroczyła w kamienne "rze#ście' Zauwa&yła.<ł!bokic.. w ci$zy i "u$tce korytarza $łyc. któr. c.rz!$t $tó" na rumowi$ku tu& "rzy kry#ówce zwia$tował.ordy mrocznego "omiotu. <ene8ie8e nadal za$tanawiała $i!.regan. c.ciał $i! "odzieli z Szar. Szlaków' Po$-gi tuta# nie wygl-dały tak mi$trzow$ko #ak te. &e "rzy#dzie$z.reganie: % wydu$iła z niedowierzaniem' Potwierdził $kinieniem głowy' )ydawał $i! $"oko#ny.i <ene8ie8e wiedziała. lecz nie "róbowała go wytrze ' 9ier"liwoś $i! o"łaciła' ) oddali "o#awił $i! mroczny k$ztałt. &e zbli&a $i! mroczny "omiot' Zaci$n!ła mocnie# dłonie na mieczu.Stra&-: 6ednak "atrz-c.a było wyra1nie oc. z które# $trony nade#dzie atak' /ecz wówcza$ uświadomiła $obie.ez wcześnie#$zego o$trze&enia wyczuła."ozyc#! do ataku' )y$koczyła zza 3ilaru. co $i! z nim stało3 .c. a oczy "rzybrały kolor krwi. &e gin!li.regan zdobył now. by ukry $i! całkowicie.regan' % )iedziałem.regan' +o był .a#-c cic.o miał na $obie czarnzbro#!. w$trzymu#-c oddec. winna umrze wraz z nim.o $tar$i członkowie Szare# Stra&y odc."o$iadał. &e zbli&a $i! tylko #eden $twór' Samotny wo#ownik: ( mo&e zwiadowca.ord mrocznego "omiotu: 6ednak bractwo twierdziło. a "otem "ozwoliła broni u"aś na kamienie' ?ozległ $i! cic. Stra&ników.rat "oświ!cił dla nie# w$zy$tko.ył coraz bli&e#''' i bli&e#''' 9.. który nie mo&e wykry Stra&niczki ukryte# dzi!ki magiczne# o$łonie: <ene8ie8e mu$i zabi go $zybko' Pozby $i! $twora. &e ściany były gładkie' (rc. by o$zuka zmy$ły Szaryc. ni to "rzera&enia' 4a miło$ierdzie (ndra$ty. #ak.do . &e komendantka ma teraz dogodn. zanim #ego myśli dotr. nawet nadzie#e na normalne &ycie' 9zy <ene8ie8e nie #e$t mu winna tyle $amo: % Pow$trzymaliśmy mroczny "omiot % ozna#mił .odzi za mroczny "omiot' Znikn!ły #ego białe wło$y.ry"ły oddec.

o3iar!' (le #e$teśmy $kłonni to uczyni ' % )ydawał $i! taki zdecydowany. w #ego gło$ie brzmiało "rzekonanie i "ewnoś $iebie' % Pro$z!C 6e&eli "ó#dzie$z ze mn-.a#.wyci za broń i $"róbu#e mnie zabi ' ( dok-d ty c.łagalnie $"o#rzała bratu w oczy' % . "oniewa& "rzy#!liśmy mi$#!: "ow$trzyma Plagi za w$zelk. by nie do"uści do Plagi' % )i!c zrób to' % .Stra&niczk. to wolnoś C % . mu$imy $t-d ucieka C Zanim $tanie $i! coś złegoC % ( dok-d ucieka : % za"ytał' <dy nie otrzymał od"owiedzi. czego &aden Szary Stra&nik nigdy nie dokonał' 2o&emy raz na zawsze zako0czy# Pla!i: <ene8ie8e nie od razu zrozumiała. $"o#rzała na brata z za$koczeniem' % Zakończy Plagi: 6ak: % +rzeba b!dzie wiele "oświ!ci ' Ponieś ogromn. <ene8ie8e' 2amy $zan$!. ukazały $i! ciemne $mugi $ka&enia na dłoniac.reganie. zni$zczon.regan z namy$łem' % 4ie wiem' Pode$zła do niego i u#!ła go za r!ce' Skór! miał zimn. gdy od"ornoś na $ka&enie mrocznego "omiotu minie: 9zy wcześnie# #u& $i! to zdarzało i dlatego "ow$tał rytuał Powołania: Hmier była le"$za ni& to''' /ecz komendantka mu$iała $i! na#"ierw dowiedzie ' Szara Stra& zo$tała "owołana w imi! $zlac.cen!' +o właśnie $"o$ób Szare# Stra&y. co mogło $i! "rzytra3i . by uci$zy $io$tr!. $ka&enie obe#mie całe ciało i zmieni$z $i! tak #ak #a' % +o ko$zmarC % 4ie.i wilgotn-.owo za "lecami' % Prze$złaś cał. lecz dobrowolnie doł-czył do mrocznego "omiotu. by uczyni to. "o$łuc. nie zagościła w głowie Szare# Stra&niczki' ( to. czy& nie: 5 oto mamy $zan$!' % (le''' % Przybyłaś tu. $io$try' % 6e$teśmy martwi.regan "uścił #e# dłonie i <ene8ie8e ukryła #e odruc.% 6acy my3 .tuta# inni Szarzy Stra&nicy: % 4ie' +ylko emi$ariu$z' % . by mnie ratowa : % . co myśli$z.reganowi.ciała zo$ta Szar. "owoli odzy$ku#-c $"okó# i o"anowanie' % Przy$złam. a kiedy #u& zrozumiała.n!ła nucenie ze $woic.etne# $"rawy' *caliła niezliczone rze$ze i$tnień i miała ocali kole#ne' Dlatego właśnie <ene8ie8e c. co ma do "owiedzenia' +o w$zy$tko. $"rzymierzeniec' 9.ce$z iś : % *$tro&nie $zar"n-ł r!kawice <ene8ie8e' Pozwoliła mu na to' 7iedy .ten $am lo$ co brata' 9zy Szarzy Stra&nicy w $taro&ytności wiedzieli o tym: 9zy wiedzieli. zac. ale <ene8ie8e to nie "rze$zkadzało' . co $i! $tanie."rzez zaraz! dłoń' <ene8ie8e $"ogl-dała na ni. za$tanawia#-c $i!. ale on nie #e$t taki #ak re$zta mrocznego "omiotu' +o ktoś inny.ciała $i! "rzede w$zy$tkim dowiedzie . &e zmienił $i! w #akiegoś''' "otwora''' było #e$zcze gor$ze do "rzy#!cia' % +ym właśnie $i! $ta#emy % "owiedział' % 6e&eli "oczeka$z wy$tarcza#-co długo. co "owiedział. w$zy$tko tylko "o to.regan wyci-gn-ł do $io$try "omar$zczon-. czy na"rawd! czekał #. wy#aśni! ci w$zy$tko' % 9zy $.na długo "rzedtem. by zabra mnie do domu: % Przybyłam.reganie.beznami!tnie.od1.regan #e zd#-ł. <ene8ie8e' 2artwi od c. zimny i obcy' % Dok-d "ó#d!: 4a mó# widok ka&dy c. &e m!&czyzna rozwa&a to "ytanie' Puścił ramiona $io$try i <ene8ie8e co3n!ła $i!' Przez głow! "rzelatywały #e# dzie$i-tki "ytań' 2o&e to ona o$zalała: 5 #ak na złoś dziwna odległa muzyka za3alowała i zacz!ła na"iera na umy$ł komendantki' <ene8ie8e na"i!ła $i! i wy"c.regan "o"atrzył na $io$tr! znacz-co' % 2amy $zan$!. o co "ro$z!' % *$zalałeś: Zdawało $i!. bo te& tak myślałem. gdy wy"iliśmy krew "odcza$ Doł-czenia' ( wy"iliśmy t! krew. co "rzytra3iło $i! bratu' % 2o&e o$zalałem % mrukn-ł .za ramiona' <ene8ie8e u#arzmiona i "rzera&ona $"o#rzeniem oczu brata nie "otra3iła odwróci wzroku' )yobra&ała $obie. co ci $i! stało3 Pod$zedł bli&e# i u#-ł #. by ci! "ow$trzyma ' % Zmar$zczyła brwi.regan unió$ł "alec. zanim zacznie "rote$towa ' % )iem.ic. walczyłaś z mrocznym "omiotem i kto wie czym #e$zcze. zanim do #e# rodzime# wio$ki "rzybył . myśli' 9. &e nie był #eńcem.drog!..otał' 4ie był to zbyt rado$ny śmiec.wili. #ednak myśl.

by mogła od$zuka brata' 2aric nie był nawet "rzekonany. niewidzialnego #e$zcze wroga' % 6u& niedługo % mrukn-ł do 2arica' % +ak $zybko: Sk-d tu $i! wzi!ło tyle tyc.regana były "rawdziwe: Pow$trzyma Plagi' 4a zaw$ze' +o było warte ka&dego "oświ!cenia i ka&de# o3iary.ob$e$#-. uno$z-c la$k! i rozświetla#-c mrok' )yraz twarzy towarzy$zy "owiedział 2aricowi w$zy$tko.rat uśmiec.odz-cego. #ak głu"io zrobiła' *mawianie dowódcy w taki $"o$ób zdawało $i! nie$to$owne nawet 2aricowi' 7ról "o raz kole#ny zacz-ł $i! za$tanawia . $"raw-' /ecz nie 2arica' 2aric wykonał $wo#e zadanie i Stra&nicy nie mieli "rawa wymaga od króla 0ereldenu.dłoń' % 9o''' co z innymi: % 4ie mog! nic obieca ' % 6e$teś "ewien. "ociemniałe i o wiele o$trze#$ze. &e <ene8ie8e znikn!ła' 4ietrudno było $i! domyśli . &e mo&na "ow$trzyma Plag!. &e nic $i! nie $tało.el3k. $ztyletów.reganie: . ot % c. coraz głośnie#$ze i głośnie#$ze' % 5le mamy cza$u: % za"ytał 7ella' 2yśliwy $"o#rzał "rzenikliwie w mrok. co mu$iał wiedzie : mroczny "omiot "owrócił' Zre$zt.óru wzno$iła $i! i o"adała "rzy ka&dym kroku' EEE 7iedy tylko w!drowcy $i! obudzili. a "otem w$kazała. &e był głu"cem. . nic wi!ce#' ( mo&e to 2aric mówił za du&o o 7atriel' 7oc.nienia. ni& <ene8ie8e za"ami!tała' 6ak kły mrocznego "omiotu' % 4ie #e$tem #u& niczego "ewien % "rzyznał' ( "otem "o"rowadził <ene8ie8e w gł-b tunelu i w ciemnoś . nienaturalnie #a$ne oczy zabły$ły gro1nie' Zd#-ł łuk z ramienia i wy"uścił $trzał!' Ba3ter z#e&ył $i! i warkn-ł gniewnie u #ego $tó"' Duncan dobył $rebrnorytowyc. &e "owinni ru$zy śladem komendantki' Pozo$tali Stra&nicy zamilkli. zu"ełnie #ak "o "okonaniu $moka' )y"rawa "rzekroczyła granic!. czy <ene8ie8e na"rawd! c. dok-d "o$zła' 7ell "rzyznał. "otworów: % 4ie wiem' S. a 2aric "rzeklinał "od adre$em komendantki. rzecz #a$na' 4ie mo&na $i! #u& było co3n."rzed nami i z tyłu' % 2o&na #e obe#ś : Duncan nie od"owiedział' ( zaraz "otem Stra&nicy zerwali $i! do biegu i 2aric mu$iał do nic.. zza które# nie ma "owrotu' 4iewa&ne. % nie dało $i! uniknmyślenia o "odobień$twie $ytuac#i' 6ednak "owiedział Stra&nikom. a odległa "ieśń c. by $zedł za nimi na "ewn. co $obie myśl-' 5ś za dowódc. na ile mo&na było oceni ' 2o&e "róbowała udawa .było $"raw. #e&eli $łowa . odkryli. co za$zło mi!dzy młodzieńcem i <ene8ie8e w #e# śnie' =ta wodziła oczyma za "rzeklina#-cym Duncanem.ał $i! i z #edn-. to równie& było ic.odziło o "ow$trzymanie Plagi' 6u& nie' /ecz Szarzy Stra&nicy nadal wierzyli. . by ob#!ła $tra&. bezbronnyc.n-ł $i! $zeroko. &e zo$tawiła ic.nawet król $ły$zał odległe nucenie. czy 2aric wierzył w o$trze&enie )ied1my z <łu$zy czy nie % nie mógł #u& wybra inne# drogi' )krótce zatem on i Szarzy Stra&nicy ru$zyli w dół' 0iona "rowadziła."rzed$tawiciel bractwa $zuka#-cy rekrutów' 6ednak co zrobi . &e to mo&liwe' Duncan wygl-dał na $zczególnie "oru$zonego ode#ściem komendantki % miotał $i! "o obozowi$ku i mamrotał.śmier ' Po"atrzył wi!c na 0ion!' Jl3ka unikała #ednak #ego $"o#rzenia' 2aric obudził $i! $am i od tamte# "ory nie rozmawiali' ) ogóle czarodzie#ka niewiele mówiła' 4ie wydawała $i! zła. czy& nie: 7omendantka dr&ała #ak liś o$iki i nie mogła $i! o"anowa ' =#!ła wyci-gni!t. "ode#ś mroczny "omiot lub inne niebez"ieczne $tworzenia i zamordowa we śnie' 5 "o co: Deby komendantka mogła "od-&y za $wo#. na <ł!bokic. "oniewa& "rzy#-ł #e# "ro"ozyc#!. wymienia#-c zakło"otane $"o#rzenia. &e mo&na tego dokona .tuta#.wila wytc. Szlakac.Szare# Stra&y' ( #e&eli nadal $-dzili. i z drug. krzywi-c $i! na "odc.' )$zak mógł ic. &e "ó#dzie z nimi. a 2aric nagle zrozumiał. ukazu#-c z!by.

ciemne#.rud i $ka&enie były tu na tyle gł!bokie. &e 2aricowi za"adały $i! w nim buty' Przy ka&dym kroku rozlegał $i! w$tr!tny.lu"ot' *dór rozkładu $"owalniał kroki Stra&ników.ma1' Ba3ter zacz-ł $zczeka wściekle.o ani on.ma$-. uno$z-c broń w gotowości' *bce zawodzenie mrocznego "omiotu zdawało $i! otacza ic.galaretowat. &e cała #a$kinia rozbły$ła' 2aricowi wydawało $i!. lecz teraz "oczerniała od $ka&enia i zgnilizny. a myśliwy $kin-ł #e# głow.em' )yci-gn-ł r!k! i "ogła$kał 2ilcz-c. trudności ze zła"a niem oddec.z nieco ironicznym.' 2ie#$cami obrzydliwa "leśń wybrzu$zała $i! w czarne narośle wielkie niemal #ak człowiek' 5c.doł-czy ' 0iona unio$ła la$k! i rzuciła zakl!cie oc. $i!ga#-cy 2aricowi zaledwie do "a$a' ( "rzyna#mnie# wydawało $i!.Sio$tr! "o "oliczku' *gar "rzygl-dał $i! temu z za$koczeniem' =ta na uderzenie $erca "rzytrzymała dłoń 7ella "rzy $wo#e# twarzy. że 8ene>ie>e wcale nie przeszła między "ordami mroczne!o pomiotu % "omyślał 2aric' 2ogła #u& nie &y . do które# król wolał $i! nie zbli&a ' Stra&nicy odwrócili $i! i u3ormowali lini! obrony u $zczytu $c. by $i! odezwa ' 7orytarz otworzył $i! na grot! i Stra&nicy zwolnili' Połow! #a$kini za#mowała budowla % $zerokie $c. "łytkie.owo zaci$n!ła $i! mocnie# na mieczu. gru"a ru$zyła biegiem "o $c. a "otem za#rzał do ka&dego z trzec.drog! wybierzemy' % 6ak <ene8ie8e udało $i! "rze#ś : % za"ytała 0iona z ro$n-cym nie"oko#em' 2yśliwy ru$zył biegiem.ordy' Pieśń brzmiała głodem.ardzo niedobrze' Stra&nicy i 2aric biegli teraz "rzez rumowi$ko wynurza#-ce $i! $"od mrocznego "luga$twa' Staro&ytne "o$-gi $tały "od ścianami. bł!kitny bla$k otoczył ka&dego z w!drowców' Przyś"ie$zyli. ani Stra&nicy racze# tego $i! #u& nie dowiedz-' 6ednak o wiele bardzie# nie"okoiło króla zac. tuneli' Dłoń 2arica odruc. gdy dotarli do "otró#nego rozwidlenia korytarza' 7a&de z "rze#ś wiodło tylko w cienie roz"ra$zane nieznaczn.y i zawodzenie zbli&a#-ce# $i! .u.ronne. ton uno$ił $i! i o"adał #akby w rytmie kroków' 0iona unio$ła wy$oko la$k! i wyczarowała tak #a$ne światło. #akby c. &e to ołtarz' +eraz "okryty był bulgocz-c-. w oczac. "oś"ie$zne oddec. ci-gn-ce# $i! te& "o "o$adzce i $to"niac.ły.odac.owo u$"okoił ogara gła$kaniem "o łbie' % )i!c któr!dy mamy iś : ) któr. $erce zatrze"otało królowi ze $trac.' . "omimo coraz wi!k$zyc.ydne# "leśni' 9zy&by kra$noludy mie$zkały ongiś tuta#. $tron' % Potwory $.y $yk. $$-cy c. "lecami do 7ella.roni "rzed u"adkiem' 7ról $kin-ł #e# tylko w "odzi!ce głow. ma$kowa onyk$owe bro$zeC 4iedobrze' ."oświat-' 7ell zatrzymał ge$tem towarzy$zy. a "otem $i! . lecz 7ell uci$zył go krótkim ge$tem' =ta "o"atrzyła z "ow-t"iewaniem. ocieka#-c "luga$twem. by go uc. krzywym uśmiec. "omimo $trac. tak $amo #ak króla' 4a "odwy&$zeniu $tał ołtarz. Stra&ników: Przecie& miały ic.zielonkaw. kiście zwi$ały te& ze $kle"ienia.u' Stra&nicy u$tawili $i! w obronnym $zyku.$tron!: % za"ytał Duncan' =ta w$kazała w"ro$t "rzed $iebie i 7ell "rzytakn-ł' % +ak' 4ie mo&emy tu zo$ta ' 2u$imy znale1 le"$ze mie#$ce do obrony' Pomiot i tak do na$ dotrze.u' 2aric "otkn-ł $i! na kamieniu i =ta $koczyła. niewa&ne.ody "odtrzymywane "rzez wy$okie "o$-gi i ma$ywne "odwy&$zenie otoczone $mukłymi kolumnami' ) $kali$te# ścianie za tara$em wyrze1biono ogromny.w ka&dym korytarzu' % 7ell zamyślił $i!.z "rzera&enia "rzed tym czy$tym bla$kiem' 5 w rzeczy $ame# w #a$kini zabrzmiał cic. a re$zta "o$zła w #ego ślady' (ożliwe. uwalnia#-c ciemnozielon. wi!k$zoś zwalona i ledwie roz"oznawalna "od war$tw. któr.% nie miał $ił. i myśliwy odruc. "od <ł!bokimi Szlakami: 4ie było #ednak cza$u na "odziwianie okolicy' /iczył $i! tylko bieg. tłu$te kału&e' 7ell w$kazał na "odwy&$zenie' + =am będziemy się broni#! 4ikt nie "rote$tował. obna&a#-c kły. o.owanie "otworów' 6ak to $i! $tało. które gromadziło $i! w zielonkawe.udowla za"ewne $łu&yła za świ-tyni! #akiegoś kra$noludzkiego bó$twa. &e mroczny "omiot tak $zybko namierzył Szaryc. a niektóre z gron zarazy wybuc. dumnie $kle"iony łuk' *ngiś mu$iał to by ma#e$tatyczny widok' .odów' )"atrywali $i! w mrok "oni&e#' 2aric $ły$zał tylko ic. ze w$zy$tkic. b-blowat. nie od"owiedziaw$zy. &e $ka&enie $i! kuli.ciało $i! co3n. mar$zcz-c brwi' Ba3ter warkn-ł na cienie. zabły$ły #e# łzy. c.

naci-ga#-c "onownie łuk' % ( mnie #edwabne c.ogni$t.co3n!ła' 0iona $"o#rzała na obo#e. nie zwa&a#-c. wy"uściła na$t!"n. g!$ty dym wy"ełnił #a$kini!' 2aric był "od wra&eniem' % 5le #e$zcze takic. zaci$ka#-c u$ta w gryma$ie zdecydowania' % 6e$zcze nie zgin!liśmy % $twierdziła' % 6a$ne. zablokowały #e "a$ma $ka&enia i "luga$two' 4o trudno' Skoro śmier #e$t "ewna. ile "otworów nadc. ale c. w $ku"ieniu mar$zcz-c brwi' Hmign!ła kula ognia.. o ile w ogóle to mo&liwe' % 4ie zo$tawi! wa$ % u"arł $i! młodzieniec' % 4igdzie nie id!' % ( #e&eli ci rozka&!: % za"ytał 7ell' % +o za"ewne odmówi! wykonania takiego rozkazu' % Dobrze zatem. a mo&e nawet #e# brata' % )yda#e mi $i!.' ) "ierw$ze $zeregi "rzy $c.urlok zwalił $i! na ziemi! #ak kłoda' <enloki rykn!ły wściekle i ru$zyły do ataku' ) ic.em nade$zła 3ala gor-ca i $w-d $"alenizny' 9oraz wi!ce# $tworów roiło $i! w #a$kini.równie& $"łon.kul! % wraz z wybuc.odac. i .$i! . ni& umrze z r-k #akiegoś "otwora' . wiele be$tii $i! $"aliło' *gniem za#!ła $i! równie& "lugawa "leśń i nagle % ziemia zacz!ła "łon.n-ł Duncan' % Powinieneś $"róbowa % "o"arła myśliwego 0iona' % 4ie wiemy. ma$z: % za"ytał czarodzie#k!' 4ie nade$zła #ednak od"owied1.ocia& ci!&ko było to do$trzec "rzez "łomienie i dym' 2aric zaka$łał. &e "rzecenia$z mo#e umie#!tności % "ryc. uderzyła w na"a$tników u $tó" $c. towarzy$zy. &e $ame mog. co bardzie# "rawdo"odobne. wcale na to nie wygl-da % mrukn-ł Duncan' 7ell "rzy#rzał mu $i! "rzenikliwie' % Powinieneś na$ tu zo$tawi .odzi' (le ktoś mu$i wy"ełni zadanie. gdy u#rzał.ocia& ka&da $trzała "owalała "otwora.urlok z gro1nie wygl-da#-cym kolcza$tym mieczem' 5 genloki. magicznyc.komnat! nieu$tannym nuceniem. c.ordzie wroga' Zna#dzie$z <ene8ie8e. widz-c. &e tego nie zrobi!' *dwrócili $i! oba# do $c. &e kra$noludzkie urz-dzenia do oczy$zczania "owietrza nie były tuta# na#le"$ze % albo. uderzyły $trzały' 0iona. które tłumiło inne d1wi!ki' 7ell o$tro&nie wybierał cele.odów i za$yczały z niezadowoleniem. "rzetarł załzawione oczy' Zda#e $i!.: % =mie$z $krada $i! niezauwa&ony' Sam b!dzie$z miał $zan$! na wymkni!cie $i! . kierunku "omkn!ło wi!ce# "oci$ków' Stwory zatoczyły $i! i "adły martwe.urlok zatrzymały $i! u $tó" $c. za nimi w ci!&kie# czarne# zbroi "o$t!"ował . "łomieni "o$łał $twory w "owietrze i wy"ełnił #a$kini! ośle"ia#-cym bły$kiem' ?anny "omiot $krzeczał "rze$zywa#-co z gniewu bólu. bo el3ka zatoczyła $i! i byłaby u"adła. a wkrótce "ierw$ze $zeregi wkroczyły do #a$kini' 7ilka genloków wy$un!ło $i! na czoło. na "ewno nie mogło to wy$tarczy na długo' 0iona wycelowała la$k! w kł!bi-c.u$teczki % od"owiedział Duncan' 9oraz wi!ce# mrocznego "omiotu wdzierało $i! do #a$kini "rzez oba "rze#ścia' Stwory nadc.odów i "rzygotowali do walki' 4ucenie mrocznego "omiotu $tawało $i! coraz głośnie#$ze.ord!.' % Prześlizgn. wy"ełnia#-c $kaln. krzycz-c z wy$iłku.odów' )ybuc.mi $i! $trzały % ozna#mił myśliwy. #e&eli &y#e. #ak blada #e$t 0iona' Po czole $"łyn!ła #e# kro"la "otu' Jl3ka zamrugała gwałtownie i wy"ro$towała $i!' % 6e$zcze kilka % wycedziła' +ymcza$em kole#ne $twory obo#!tnie "rzekraczały $"alonyc. a "otem odwróciła $i! znowu w $tron! #a$kini. zanim #e$zcze $i!gn!ły $c. &e zdo bycz #e$t "rzygotowana do walki' Powietrze "rzeci!ła $trzała' +ra3iła na#wi!k$zego z "otworów mi!dzy oczy % . to le"ie# $i! udu$i . gdyby 2aric w "or! do nie# nie do$koczył' Serce zabiło królowi z nie"oko#em.odów' % 7ończ. a ty b!dzie$z mógł $i! "rześlizgn. Duncanie' Za#miemy uwag! mrocznego "omiotu.odziły 3alami.

=ta "rzewróciła go ko"ni!ciem z wy$koku' 2aric u#rzał #edynie ło"ocz-c.aotyczn. #eśli "ode$zły zbyt bli$ko' 7waśny dym dra&nił oczy' Du$z-cy odór $"alonyc. któremu udało $i! "rzemkn.wycił $i! za $zy#! i zwalił bezwładnie na ziemi!' Drugi o"uścił ci!&ki miecz na młodzieńca. gdy uderzył głow. w karki' <!$ty dym kł!bił $i! wokół i król zacz-ł $i! du$i ' <enlok w zni$zczone#.mia$t.ody #ak na#wi!ce# mrocznego "omiotu' .na $c. gdy 2aric $krzy&ował miecz z mrocznym "omiotem' Z o$trza "oleciały i$kry. #ak $twór radośnie uno$i maczug!' 4ie zd-&ył #ednak zada cio$u. a "otem cio$em z "ółobrotu "ozbawił go głowy' +ry$n!ła "o$oka. "o czym głowni.walk!' . "ilnował tylko.urloka w tor$ i ze"c.a "otwory. ale ten zr!cznie od$koczył. "lami-c $rebrnorytow. gdy magiczny "oci$k $i!gn-ł celu.br-zow.obok z unie$ionym to"orem' <dzie #e$t 0iona: 2aric roze#rzał $i! "oś"ie$znie za czarodzie#k-. gdy "arował ci!cie' 4ie widział wybuc. który "o#awił $i! znik-d' Burlok ci-ł łukiem. i z "rzera&eniem u#rzał. uno$z-c broń' =derzył z bo#owym okrzykiem. lecz 2aric nawet tego nie do$trzegł' ) #ego $tron! biegło #u& kilka innyc."rzez za$łon! króla' +eraz rana $"owalniała #ego ruc. lecz $"oro $tworów do$tało $i! na "odwy&$zenie' Zrobiło $i! cia$no.urlokiem. by ode"c.zadawanyc. które "róbowały do"aś 2arica' .zbro#!. "c.urlok wbiegł na $to"nie' Skóra "otwora lśniła.arkotem c. na 2arica $"adł ci!&ar od"ierania "ierw$zego $zeregu na#le"ie# #ak $i! dało' <dyby tylko $c. "o czym ugi-w$zy nogi.ody broń kole#nego .' Sc. "rzezroczy$te oczy wy"ełniała dzika nienawiś ' 7ról odbił o$trze . &e 2aric ledwie $"arował atak' Siła uderzenia niemal wybiła mu rami!' St!ka#-c z wy$iłku.ody były c. Stra&ników. gdy "ierw$zy . król z trudem ła"ał oddec. by świeciły tak mocno % i zdawało $i!. k-tem oka do$trzegł$zy #e$zcze.u "łomieni. "o$yła#-c #ednego z na"a$tników w dół' 7ról unió$ł miecz ze $mocze# kości' Skoro gru"a $traciła ci!&kozbro#nyc. Szarzy Stra&nicy "o$zli w roz$y"k!' Pot $"ływał 2aricowi z czoła..a świ$n!ła mu $trzała. &e nawet ten bla$k od"yc.n-ł broń . wbi#a#-c $ztylety w głow! "owalonego "otwora' Burlokiem w$trz-$n-ł $"azm. $ycz-c gniewnie' Srebrnorytowy $ztylet "odci-ł gardło #ednego % . ciał wywoływał zawroty głowy' 9i!ciem na ośle" 2aric "o$łał na $c."c.kilka z nic.odów' Zaraz "otem świ$n!ły znowu $trzały' 2aric $zybko unió$ł miecz.uk i 3ala gor-ca "rawie zwaliły go z nóg' Potwory "rzed 2arikiem u"adły.urloka.ryzn!ła "o$oka i "o$y"ały $i! "ołamane z!by' 4ie czeka#-c.ł!kitne runy na o$trzu bły$zczały coraz #aśnie# % 2aric nigdy wcześnie# nie widział. "o czym be$tia znieruc.' Zerkn-ł za $iebie' 4ieo"odal 7ell raził śmiertelnie "rzeciwników "recyzy#nymi uderzeniami korbacza % kolcza$ta kula roz$zar"ywała gardła i rozłu"ywała cza$zki mrocznego "omiotu' Ba3ter walczył u boku "ana. a mroczny "omiot $toczył $i! na bok' 7ról "odnió$ł $i! natyc. z #ego kłów ka"ała ciemna "o$oka. "obratymców.o $to"ień. łami-c genlokowi $zcz!k!' . niedo"a$owane# zbroi $koczył na niego i "rzewrócił' 2aric #!kn-ł z bólu.omiała' 7ole#ne $zeregi mrocznego "omiotu ru$zyły do natarcia i 2aric "rze$tał widzie towarzy$zy' Zatoczył mieczem $zeroki łuk.urlok z c. a miecz miał tak ci!&ki.ania "od$koczył.$zat! i długi miedzianorudy warkocz.ody znikn!ły "od ciałami martwego "omiotu. ci! .! w!&$ze''' *gni$ta kula "rzeleciała mu nad głow-. by "c.o troc.urloka w gór!.y' 6ednak nie mógł $i! zatrzyma ' )bił o$trze w genloka "róbu#-cego "rzemkn. be$tii' 7oło uc. rani-c na#bli&e# $to#-ce "otwory' 4ie "rze#mował $i! dokładności.urloki. wykorzy$tał okaz#!. ale . a "otem ko"n-ł ciemny na"ierśnik' )rze$zcz-c. za"ewne #ego wła$na' 2aric tak&e był ranny' /ewe udo "rzebiła mu włócznia genloka.wła$nego miecza uderzył $twora w czoło' 9za$zka "!kła z mdl-cym trza$kiem i mroczny "omiot za$krzeczał z bólu.2aric rzucił $i! do ataku.n!ła go ze $c. ale widział tylko c. "rzewraca#-c "o drodze kilku $woic. do kości. "ada#-c bezwładnie' Duncan zaatakował dwa .urlok u"adł z wściekłym $krzekiem' 2łody Szary Stra&nik bez wa. "rzeci-ł "otworowi łydki drugim $ztyletem' *$trze ci!ło gł!boko. kra$noludzka wo#owniczka ko"n!ła ataku#-cego .n. "otwór $toczył $i! "o $to"niac. i $kończył nadziany na włóczni! #ednego z nic. $ierś "lamiła czerwona krew.ni! ani 3inez#.e$tie unio$ły miecze. #ak =ta wbi#a "i!ś . by broni $i! "rzed blado$kórym .n.urloka wraz z #ego "rzedramieniem. i .

odac. wci-& $"adał. $kóra $yczała i dymiła' *lbrzym zmru&ył gniewnie oczy. upadek ze sc"odów lub zadławienie się udkiem kurczaka$ Zamkn-ł oczy. a "otem "rzetoczył $i! w "rzód.. &e 2arica nie b!dzie łatwo zabi ' 6ednak be$tia zaatakowała "onownie $z"onia$tymi ła"ami' 7a&dy z tyc. nie było doś ciał mrocznego "omiotu.odów "o#awiła $i! nowa be$tia' 2a$ywna. gdy do $tłumionego nucenia doł-czył nowy d1wi!k: oc. co be$tia c. ła"' +warz owiał mu dym. "azurów mógłby rozłu"a bez trudu cza$zk! człowieka' 2aric zrobił unik.oddec. #e# $zat! "rze$i-kła ciemna "o$oka' Dym i c. z obna&onymi wściekle z!bami' % +akC % krzykn!ła' % S"róbu# do"aś mnie. obna&a#-c o$tre #ak brzytwa kły i "lu#-c g!$t.ody' Podwy&$zenie zatrz!$ło $i! i w "ierw$ze# c. co dot-d 2aric $ły$zał "odcza$ walki' 7ról $"o#rzał w dół: u $tó" $c.yli $i! "rzed $z"onami' Z bli$ka wy"rowadził ci!cie w nogi $twora' *$trze "rze$zło "rzez niebie$kie mi!śnie.n-ł z tak. a wówcza$ u#rzał nad $ob.urloków "róbowała $i! od$un.w$trz-$n-ł grzmot. #ak ogr "odno$i $i! "owoli' *"arzenie "o "iorunie znaczyło tor$ be$tii. z zakr!conymi czarnymi rogami. $iła uderzenia ogłu$zyła go tak $amo #ak be$ti!' Potwór rykn-ł z bólu i wy"uścił 2arica' +en u"adł na $to"nie.=dało mu $i! do$trzec =t!.. $"adł tu& obok głowy 2arica i "otoczył $i! kilka $tó" dale#' . śmierdz-cy zgnilizn. rozgniata#-c go $woim ci!&arem. ale ogr nie grze$zył cier"liwości-: na$t-"ił na #ednego. "róbu#-c c.ce zrobi ' /ecz zaraz to zobaczył' *gr wbił "azury w kamień' Z głośnym #!kiem wy$zar"n-ł kilka wielkic.&ył! na niebie$kawym czole' . "obratymców "i!ściami i kolanami' 2lecznobiałe oczy wbiła w #eden cel % 2arica' Para .e$tia wy$zczerzyła $i! złośliwie. gł!boki ryk.ry"ły. &e mógłby rozłu"a cza$zk!.. zna#dował $i! oko w oko z ogrem' 2aric widział ka&de &łobienie na zakr!conyc. ty niebie$ki draniuC *gr rykn-ł w od"owiedzi i unió$ł "i!ści' =derzył w $c. tocz-c $i! "o $c. na któryc.i brudem. wbi#a#-c #e w "ode$t' Stała tam 0iona. by "ow$trzyma u"adek' 4ie mógł $i! ru$zy ' 2ógł #edynie "atrze . by unikn. lecz niewiele mógł zrobi % ramiona miał "rzyciśni!te do boków. "omyślał 2aric' 6lbo zmiażdży# na papkę$ -o nie taka naj!orsza mier#$ Lepsza niż. ka&d.tyc. zbryzgana "o$ok. mu$kularna i niebie$ko$kóra. rogac. #eden tak du&y.ślin-' % *grC % rozległ $i! "rze$tra$zony okrzyk 7ella tu& obok' . d1wi!czało mu #e$zcze ec. bły$kawica tra3iła ogra w "ierś' 2aric "oczuł gor-co.wycił 2arica i unió$ł #ak "iórko' 7ról nie wy"uścił miecza. a "otem uderzył "i!ści. zada#-c cio$y.' *dłamy "oleciały w ró&ne $trony. drugiego zaś ode"c.e$tia ru$zyła "o $c. #ednak ani na c. #akby nagle zdał $obie $"raw!.wil! nie $"uścił wzroku z be$tii' Z rozdziera#-cym u$zy rykiem ogr co3n-ł $i!.w $to"nie' Siła cio$u wywołała dr&enie "ode$tu i 2aric $tracił równowag!' ) u$zac.odac.wyci 2arica' 7rólowi znowu ledwie udało $i! unikn. "owi!k$za#-c dziur! w $to"niac. nie $"uściw$zy z be$tii oczu' Ze $c. krzywiła $i!. z #e# la$ki uno$ił $i! #e$zcze dym' )ygl-dała #ak el3ia bogini zem$ty.$ił-. zakr!ciły $i! łzy. wykr!ca#-c $obie nog!' 6!kn-ł' 5 $"a dał. powiedzmy. lecz zaraz zerwał $i! na równe nogi. by o"rzytomnie .niebie$kiego giganta' *gr c. w oczac. roztr-ca#-c $woic. które nadawały #e# demoniczny wygl-d' Potwór "odnió$ł wzrok na 2arica i rykn-ł wściekle.rz!$tem od ściany #a$kini' 2aric wzi-ł $i! w garś i "rzygotował na atak. by uc.wili 2aric nie domyślił $i!. czeka#-c na nieuniknione' /ecz nagle #a$kini.o krzyku. głazów. wielkic. &e nie$zcz!$ny $twór "oleciał i odbił $i! z c. &e nie "ozo$tał bli$ko nie#' Powinien #e# broni .ól mia&d&onyc. "o#awiło $i! gł!bokie "!kni!cie' *gr zatrzymał $i! i odwrócił rogaty "y$k. gdy znalazł $i! w r!kac.owo "otrz-$n-ł głow-.ao$ uniemo&liwiały #ednak wyłowienie drobne# "o$taci el3ki' 2aric $karcił $i! w duc. obni&a#-c nieco miecz' *gr zaryczał wyzywa#-co i uderzył wielkimi "i!ściami' 7ról ledwie zdołał $i! odtoczy .. z rany bryzn!ła ciemna "o$oka' *gr wykr!cił $i!.odów "o$y"ały $i! kamienie.ylił "owieki. "otwora' . uderzył w nozdrza króla' (oże mnie rozszarpa# na strzępy tymi kłami . zamia$t "rzedziera $i! na"rzód' Zamarł. odruc. głośnie#$zy ni& w$zy$tko.cio$u. kości był nie do znie$ienia % 2aric wrza$n-ł "rzera1liwie' 7iedy uc.u.

n-ł $i! $łabo' =mieranie nie było tak $tra$zne. wygina#-c "lecy i zaci$ka#-c bezradnie $z"onia$te "alce' . ale nie mógł' ?amiona miał ci!&kie.o unio$ła la$k!.em od ścian #a$kini. "o czym zmieniła $i! w . nie był to zbyt o"anowany ruc. #akby bitwa toczyła $i! gdzieś indzie# i król nie brał w nie# udziału' S"łyn!ła nań $łaboś i $"okó#' Z trudem unió$ł "owieki % u#rzał czarodzie#k!' 6e# twarz była blada ze znu&enia. u$iłu#-c wyci-gn.ło"ca' * wiele le"ie# ni& rodzony o#ciec' 7ról zbyt długo no$ił w $obie "u$tk!.% "o#awiły $i! #edynie drobne bły$ki światła. krótkie ciemne wło$y le"iły $i! od "o$oki ka"i-ce# na $"ocone czoło' 0iona trzymała 2arica w ra mionac. nie zdołał nimi nawet "oru$zy . nogi $i! "od ni. &e to wewn-trz #ego cza$zki' <łowa "ul$owała t!"ym bólem i 2aric nie mógł $i! ru$zy ' % 2aricuC +o był gło$ 0iony' Do"iero teraz 2aric uświadomił $obie.ronnie "otwory' *"uściła #. $iła mro1nie#$za ni& cokolwiek. #ak mogło $i! wydawa ' 9.o nog! "rze$zył mu "al-cy ból' 4ie "ozwoliw$zy. gdy zawodzenie mrocznego "omiotu "rzybrało na $ile i wy"ełniło #a$kini!' 2aric wyobraził $obie kole#ne . król u"adł na "ode$t i uderzył głow. 2aric "oczuł nieoczekiwane zadowolenie' S"o#rzał w twarz 0iony i "omyślał tylko. lat' 6ednak tuta#. do ataku' 2aric "odnió$ł $i! z trudem.ciał #. &e do"adliśmy w$zy$tkie be$tie' % +o $i! nigdy nie kończy' % Jl3ka "o"atrzyła ze znu&eniem na zbli&a#-ce $i! nieuc. kule#-c. król "obiegł za be$ti-. o$łabła i blada. wykr!ca#-c ramiona i kor"u$' 2aric "róbował utrzyma broń.ez$kutecznie "róbował $i!gn.ocia& czuł wyrzuty $umienia z "owodu 9ailana' 2aric wiedział #ednak. bły$kawica uderzyła w lec-cy głaz' +rza$k odbił $i! ec.ylił $i! nad czarodzie#k-' 9. co 2aric czuł w &yciu' *toczenie $i! rozmyło.ciał #e# "owiedzie .mu "o $kroni' Jl3ka wygl-dała na "rze$tra$zon-' 9.odz-ce z obu korytarzy' % 4iedobrze % mrukn-ł' % /iczyłem. by go to "ow$trzymało.do miecza. "rze$kaku#-c "o dwa. a ogr ru$zył. ziarenek wy$trzeliło na w$zy$tkie $trony' 0iona zatoczyła $i!.o$trze' Skrzeczał wściekle' 2aric do$trzegł czubek miecza wy$ta#-cy z tor$u' Powoli be$tia zacz!ła $i! c. a "rzed oczyma rozbły$ła królowi na#czy$t$za biel.$kór! i kości' 7ról na"arł całym ci!&arem na r!ko#eś . $ły$zał $yczenie i trza$kanie "łon-cego "luga$twa' Dobiegło go tak&e głośne $zczekanie Ba3tera i krzyk Duncana' 7ról #ednak nic nie widział' Za to coraz wyra1nie# $ły$zał dzwonienie' Po dłu&$ze# c. &e dziewczyna #e$t "i!kna' +e ciemne oczy widziały tyle cier"ienia' 9. lecz r!ko#eś była zbyt śli$ka' *drzucony "rzy wściekłym $kr!cie ciała be$tii.ody i "otoczyła $i! bezwładnie. "róba rzucenia zakl!cia zakończyła $i! "ora&k. &e zamkn-ł oczy' *dgło$y walki zdawały $i! dobiega z daleka.ain dobrze wyc.wola walki' ) oddali zabrzmiał krzyk 7ella i Ba3ter za$komlał głośno z bólu' 2aric $"o#rzał na 0ion! i uśmiec. &e /og. a& broń brz!kn!ła niebez"iecznie' Z rany buc.w miar! "rzemi#ania kole#nyc. &e teraz w$zy$tko b!dzie dobrze' ( wówcza$ uderzyła w niego 3ala magii.załamywały' (& nare$zcie u"adła ci!&ko na $c. nabiera#-c "r!dkości' 7ł-b dymu "rze$łonił 2aricowi widok i zakłuł w oczy' 7ról czuł gor-co w "obli&u.' % 2aricuC 2u$i$z w$ta C % krzykn!ła 0iona z "rzera&eniem' Zaraz #ednak #e# uwag! "rzyci-gn!ło coś.owa c. &e #u& nie trzeba $i! ba . lecz nic $i! nie $tało' *gr rykn-ł zwyci!$ko' 2aric z bo#owym okrzykiem wykorzy$tał roz"!d. el3ki. trzy $to"nie naraz' *gr dotarł do "ode$tu i "oc."ocie$zy .o kamień' *gr wygi-ł $i! #e$zcze mocnie#.wili uświadomił $obie.mur! "yłu i "ia$ku. a ty$i-ce drobnyc. kamień zmienił $i! w c. czego król nie do$trzegł' *be#rzała $i! z l!kiem w oczac. coraz wi!k$zi coraz gor$z.n-ł $trumień zimne# "o$oki "ro$to w twarz 2arica' *gr za$krzeczał boleśnie. le&-c w ramionac. a kiedy wre$zcie $i! udało. by zaatakowa be$ti! od tyłu i wbi miecz mi!dzy "ot!&ne ło"atki' 2agiczne o$trze "rzebiło niebie$k.ordy $tworów nadc..*gr $t!kn-ł z wy$iłkiem i rzucił wielkim kamieniem w 0ion!' 9zarodzie#ka wykrzykn!ła zakl!cie' *śle"ia#-co biały bły$k wytry$n-ł z końca unie$ione# la$ki.' 9zuł krew "łyn-c. c.wia .

małej $omnacie było ś iatło. &e głowa mu zaraz wybuc.a"ieńst" $:1* % Duncanie' Słowo "rzebi#ało $i! do umy$łu Duncana bardzo "owoli i "rzez dług. by młodzieniec poczuł gło ie nie+ przyjemne pulso anie.em' +owarzy$ze w celi nie wygl-dali le"ie#' Duncan mógł do$trzec w "ółmroku 7ella % miał obanda&owan. okazały $i! "rawdziwe' Duncan miał o"atrunek' <ruby banda& owi#ał mu "ierś. &e odnió$ł takie rany. zatem były dotkliwe' Dółtawa tkanina banda&a wygl-dała "ode#rzanie' /e"ie# było nie "rzygl-da $i! zbyt dokładnie' % 6ak $i! czu#e$z: Zatro$kany gło$ 0iony' Duncan zamrugał. teraz wydawała $i! niemal czarna od brudu i zakrze"łe# "o$oki' Duncan "omyślał. &e zo$tał $am' SZESNAŚCIE -łogosławieni ci. $zor$tki materiał. lecz tak&e "odziurawion-' Podarta i zabrudzona $"ódnica $traciła zu"ełnie kolor' 0iona miała ka#dany na "rzegubac. m!&czyzna gła$kał go z roztargnieniem' 9. a kolczug! miała nie tylko zakrwawion-. długa komnata o kamiennyc.nie' 4iezale&nie. na . $tara#-c $i! "rzyzwyczai oczy do światła amuletu.wil! młodzieniec nie rozumiał nawet.ni!ta "o$oka. a głow! miał owini!t. kiedyś br-zowa. by $i! zorientowa . którzy stanę"i przed sp" gawionymi i nikczemnymi. ciemne $mugi $ka&enia ci-gn!ły $i! z obu $tron na "ier$i' *bok niego $"ał Ba3ter. czy m!&czyzna #e$t ranny nie tylko w głow!' )$zy$cy byli wi!1niami' 9el! $tanowiła cia$na.ystarczyło..nog!.na#mrocznie#$z.zobaczy % $iedziała obok' Jl3ka wygl-dała "a$kudnie' )ło$y zle"iała #e# za$c. &e na "rzegubac.ordy mrocznego "omiotu' )łóczni!. le&ał król 2aric' 4adal był nie"rzytomny. c. #akby uwa&ała.banda&em nie"oko#-co "rze$i-kni!tym czerwieni-' Srebrnorytowa zbro#a wydawała $i! matowa i ciemna. &e okowy "rzymocowane $. -łogosławieni pokój czyni*cy. ięc czym prędzej od rócił zro$! 5ienie były o iele bardziej $ojące! Słowa.mu u$ta i "otwory "rzygniata#-ce mu tor$' ( "otem''' Zerwał $i! gwałtownie' Zbyt gwałtownie' Lu"anie w cza$zce omal nie "ozbawiło go "rzytomności' 2łodzieniec $krzywił $i! i "rzyci$n-ł dłonie do $kroni. cal "o calu wydo$ta#-c $i! ze $"owi#a#-cego mu myśli cier"ienia i o$zołomienia' Pami!tał walk!' Pami!tał ogra wdziera#-cego $i! do #a$kini i niezliczone .do ściany za "lecami wi!1niów niezbyt długim. Pieśń +. do''' % mrukn-ł' % *$tro&nie % u$ły$zał o$trze&enie' % )$zy$cy #e$teśmy ranni' 0 dło/mi przyciśniętymi do czoła Duncan po oli ot orzył oczy! . obok Duncana. i wre$zcie mógł #.c. miał wra&enie. która "rzebiła mu "ierś na wylot' Pami!tał te& ośle"ia#-cy ból. co zrobi' )tedy do"iero zauwa&ył. tak $amo #ak Duncan' Do"iero teraz młodzieniec zauwa&ył. &e kra$noludzka kobieta nie $"rawia wcale wra&enia $"oko#ne# % "onuro "atrzyła na ka#dany. gdzie odnió$ł na#ci!&$ze rany' *bok ogara $iedziała =ta' Podci-gn!ła kolana i ob#!ła #e ramionami' 4a twarzy miała kilka $kaleczeń. &e c. tyle zakrze"ło na nie# "o$oki i krwi' +rudno było "owiedzie . ścianac. a"bowiem oni s* najbardziej sz"ac%etni. "od którym młodzieniec czuł gor-co i $w!dzenie' 2iał te& o"atrunek na ramieniu i lewym udzie % nawet nie "ami!tał. z któryc. a ze $kórzanego odzienia "ozo$tało niewiele wi!ce# "oza kamizelk-' Po&ółkłe banda&e $"owi#ały te& "rawie cały tor$ myśliwego. ma ci!&kie metalowe ka#dany' % 9o. &e mo&e #e otworzy $ił.ciemnoś ' 5 2arica ogarn-ł tylko &al.ocia& ogar nie miał o"atrunków.nę"i się. i nie co. które u$ły$zał. a #e# $zata.. na #ego 3utrze zakrze"ło doś krwi.odzi o #ego wła$ne imi!' Sto"niowo odzy$kiwał świadomoś .o t!tniły boleśnie. "rzerdzewiałym łańcuc.#-#s. przy drz iach isiał dzi ny amulet rozsie ający ostry pomara/czo y blas$! .$wo#ego $"o#rzenia' Z drugie# $trony komnaty. krew wy"ełnia#-c.

od$łania#-c nagie "rzedrami!' 4a $kórze były zadra"ania i za$c. co z 2arikiem' 4ie "oru$zył $i!.od tr!dowatyc.!: % Duncan zmienił temat' % 2a#.tu katów: Przy#d-.y i okowy' Pluga$two "okrywało ściany. $"oro' <dyby Duncan zobaczył 7ella na ulicy.. ale doś . ale #ednak' % Dy#e' 0iona odetc. o$iada#-cym w nozdrzac. wi!1niów. #ednak "a#!cze nici $ka&enia odcinały $i! "od nimi wyra1nie' 4ie tak du&o #ak u 7ella..-' 2yślałam. $łaby.zamkni!te. &e dzieci rzuca#. w celi "anowała ci$za. by $i! ba ' % S"rawdziłam ze$złe# nocyC 4ie było tegoC % 4o$imy w $obie zaraz! % rzekł 7ell' % (le roz"rze$trzenia $i! o wiele $zybcie#.i Duncana. $mugi i "n-cza "leśni rozci-gały $i! we w$zy$tkie $trony i Duncan ucie$zył $i!. rze$ze "otworów tu& za ścian-' Zdawały $i! niezliczone' 0iona "o$łała mu bole$ne $"o#rzenie' % 4a"rawd! nie $ły$zy$z: % 9zego: +u nikt nie ś"iewa' Zerkn!ła na 7ella' % Sły$z! #. obr!czac.u' % Duncanie. . ale udało $i! $i!gn. "rawda: % rzucił' % 6aka "ieśń: % zdziwił $i! młodzieniec' 4ie $ły$zał nic. &eby $"rawdzi .w niego kamieniami i wyzywa#. które mogłoby nam "omóc' % Zerkn!ła na 2arica "rzy Duncanie i na #e# twarzy odmalowało $i! zanie"oko#enie' % Pro$z!. #ak $i! czu#e$z: % "owtórzyła 0iona' % )ygl-da$z na o$zołomionego''' % . by r!kaw kolczugi z$un-ł $i!.' Duncan wyci-gn-ł $kr!"owane r!ce w $tron! le&-cego m!&czyzny' 7a#dany były ci!&kie.ni!te# krwi. #ego "ancerz "oluzowały $i!.łagodnie' Po czym "o"atrzył na Duncana i od"owiedział: . &e $krywa#. by $i! z$un. #ak wygl-da #ego $kóra' 4iewiele zobaczył' 4iektóre z rzemieni "rzytrzymu#-cyc.króla' 2łodzieniec "rzyci$n-ł "alce do #ego $zyi' )yczuł "ul$.yło ic. a Duncan a& drgn-ł ze zdumienia' Powołanie: 4iemo&liwe.' .ów towarzy$zy' Potra3ił za to wyczu mroczny "omiot. a #e# wiele lat "ó1nie# ni& 7ella lub =ty' % ( zatem tuta# mroczny "omiot trzyma $woic.#e gł!bokie cienie' Powietrze było ci!&kie i wilgotne.z oddali. by do$trzec coś wi!ce#' ?!ce #ednak Duncan miał wolne od $mug $ka&enia' % 4ic nie widz! % ozna#mił nerwowo' % 5 nic nie $ły$z!' 0iona wzru$zyła ramionami' % Poddałeś $i! Doł-czeniu #ako o$tatni z na$' 4iezbyt to było "ocie$za#-ce' 6ego Doł-czenie odbyło $i! zaledwie "ar! mie$i!cy "o 0iony. ale teraz nie #e$tem #u& "ewna' % +o Powołanie % rzekł myśliwy z "owag-' 0iona oniemiała.do drzwi.o #e$tem % mrukn-ł' % Sk-d $i! tu wzi!liśmy: % 4ie wiem' % Jl3ka roze#rzała $i! "o celi i zatrzymała wzrok na drzwiac. ale nie na tyle. by na$ "rze"ytywa : =ta wykonała wulgarny ge$t.$olidnyc. &e to z "owodu ze#ścia w <ł!bokie Szlaki' 9oś $i! z nami dzie#e' % )$kazał $mugi zaka&enia widoczne na #ego tor$ie i ramionac. a 7ell $krzywił $i! $mutno' % *n nie wie % na"omniał #.n!ła z ulg-' 7ell "o"atrzył na ni. zakłócana #edynie $zmerem oddec. czy $. a c. oraz u$tac.ni!ta krew. na "ewno nieC =ta wykonała kilka ge$tów do 7ella i ten $kin-ł "otaku#-co' % 4ie $-dz!. za wiele było tam za$c. mar$zcz-c brwi' % Pieśń #e$t tuta# bardzo głośna. a nie mog! do niego do$i!gn. "o czym wróciła do kontem"lac#i ka#dan' Duncan wykr!cił $i!. ni& "owinna' =ta obok "onuro $kin!ła głow-. albo i gorze#' 4a twarzy 0iony "o#awiło $i! "rzera&enie' =nio$ła ka#dany tak. $"rawd1. nie zdziwiłby $i!.' % 4ie mo&na $i!gn.ocia& $"odnie miał rozdarte. &eby to dotyczyło 0iony. by $"rawdzi . zwi$ały łańcuc. "rzy ka&dym oddec. bardzo cic. "rze$ycone odorem krwi i w$tr!tnym $mrodem zgnilizny. a ze $kr!"owanymi r!kami nie mog! rzuci zbyt wielu zakl! ' % (le mo&e$z rzuci zakl!cie: % Dadne. &e to mo&e mroczny "omiot.

młodzieniec wyczuwał $ka&enie' Drzwi otworzyły $i! z głośnym. by "ozna "lany lub zamiary Szaryc. śle"i' 6ednak o$tre linie "omar$zczone# twarzy były zna#ome. czy to dobrze."rzykrości. ale $tworzenie wygl-dało dokładnie tak. ale nie zabrzmiał c.c.ic. nie mieli zatem nic do #edzenia. za"a$ maści i elik$irów uzdrawia#-cyc. "omar$zczona głowa z z!batym gryma$em na w$tr!tnym obliczu' 6ednak c.yba #!k' Słyc. które $krzy&owały $i! z "rzenikliwym $"o#rzeniem "rzekrwionyc.wil! za#!ło królowi o"rzytomnienie na tyle. nie$tety' % +o te $twory.owo' Przyna#mnie# trzy' Zdecydowanie mroczny "omiot.krwi-' 4a $am. które wcześnie# zadał #u& Duncan' )ydawało $i!.' Stworzenia wygl-dały niety"owo. znalazł $i! równie& w r!kac. Stra&ników' +o niezbyt wyra3inowane $tworzenia' % Z gł!bok. które $i! "od nim zna#dowało.odziło mu łatwo.ule: Daden nie miał wło$ów. zbro#ac. &e "a$kudztwo.a te& było mroczny "omiot % $yk i kroki' . ale nigdy nie 3atygował $i!. to za"ewne wkrótce #ednego zobaczymy' 2in!ło wi!ce# cza$u i Stra&nicy u$talili kole#noś czuwania.ciał z niego korzy$ta ' 4ie "otra3ił $obie nawet wyobrazi . #ego "o$taw! cec. &e #eden był rodza#u &eń$kiego''' Zamarł w$trz-śni!ty' 4ie wierzył wła$nym oczom. &e 0ionie ul&yło na widok "rzytomnego 2arica. mu$iało działa ' ?ana nie krwawiła' Duncan delikatnie "otrz-$n-ł m!&czyzn. #ak młodzieniec wyobra&ał $obie maga mrocznego "omiotu: brudne $zaty.otał' % 4a "ewno nie. ciemna la$ka i mała. ale bez w-t"ienia "otwory zna#dowały $i! w "obli&u.o troc.% 4igdy nie było #eńców' Szara Stra& wie.ięcej niż jeden osobnik % $twierdził Duncan odruc. to "ewne' Pierw$zy do komnaty w$zedł emi$ariu$z' Duncan nigdy wcześnie# nie widział &adnego. "rzenikliwym zgrzytem. która wyra1nie go nie"okoiła' % Szkoda. która $i! "od nimi zna#dowała' 6e&eli to mroczny "omiot "rzygotował ten medykament. a c. #akby uderzenia w metal oraz c.yły $tłumione. "owodów zo$tawiły wi!1niów w $"oko#u' 2aric "oru$zył $i! wre$zcie' 6!kn-ł cic. narz!dzi.wil.król czuł $i! le"ie#' % 9o to za zakl!cie "od koniec: % za"ytał' % 7to #e rzucił: % Jmi$ariu$z % wy#aśniła 0iona' % (le nie widziałam go. #ak na mroczny "omiot' 9. było dla m!&czyzny niełatwe i odbywało $i! "owoli' Zaraz "otem zabrzmiały "ytania.mówi . by odwróci głow!.o $ku"ienie wzroku nie "rzyc. &e $i! z tob. tak: 6e&eli b!dziemy mie $zcz!ście. a& tamten otworzył oczy' Dług. za$tanawia#-c $i! nad $ytuac#-. lecz z nieznanyc. &e nie ma z nami <ene8ie8e % mrukn-ł' 9za$ mi#ał "owoli' Stra&nikom i 2aricowi zabrano broń i $akwy. &e mroczny "omiot #e$t zdolny do budowania "ro$tyc. lecz Duncan bez trudu do$trzegł.mu$z! "rzyzna . co takie świń$two robiło. by u$i-ś . o ile wa$z $yn #e$t c. $"o#rzał zmie$zany na młodzieńca' % 9ailan: % #!kn-ł' Duncan zac. mrocznego "omiotu' Z oddali niekiedy doc.za rami!.o' 4a nieme "olecenie 0iony Duncan $"rawdził o"atrunek króla i "rzekonał $i!. by re$zta mogła $i! "rze$"a ' +rudno było #ednak od"oczywa w zimne# celi i z bol-cymi ranami' Duncan "ragn-ł #edynie zerwa z $iebie banda&e i "ozby $i! mik$tury.myśl Duncanowi zbierało $i! na wymioty' ) końcu rozległy $i! nowe odgło$y' Do celi zbli&ały $i! kroki' .nie zgadzam' 4a "ewno #e$teśmy wi!1niami' % )iem' % 7ell zmru&ył $wo#e #a$ne oczy. mie$za#-c $i! z ludzk.c. nie mlecznobiałe' 9zy to g. zwła$zcza &e z ka&d. ró&niły $i! od emi$ariu$za' *czy miały "rzekrwione.ował $"okó# i $woi$ta $amoświadomoś .! do wa$ "odobny' 7ról zamrugał' % Duncan: % )e wła$ne# o$obie' Podno$zenie $i!. tak $amo #ak . które "otra3i.ocia& emi$ariu$z wygl-dał złowrogo.robot zamka' 4ie były zamkni!te: Dziwna cela. to młodzieniec nie c.odziły nieroz"oznawalne odgło$y. czy 1le' Za emi$ariu$zem we$zła "ara $tworów w ci!&kic. która zdradzała inteligenc#!' +o nie było tylko krwio&ercze mon$trum' Duncan nie wiedział.o "omar$zczone.

&-dza krwi. gdy uświadomili $obie.o' Duncan nie tego $i! $"odziewał "o mrocznym "omiocie' % 4ie zaw$ze uda#e mi $i! za"anowa nad moimi w$"ółbra mi i niecz!$to $kutecznie' 7iedy budzi $i! w nic. ale milczał' Stra&nicy "atrzyli na niego w o$łu"ieniu' Duncan nigdy nie $"otkał brata komendantki. #ak to mo&e wygl-da . #ak wygl-dał wcześnie#.ce . czerwonymi śle"iami' % 4ie macie $i! czego obawia % "owiedziała' % 9. "oniewa& we$tc. #akbym była mrocznym "omiotem' (le nie #e$tem' +ym właśnie $ta#. ale zbro#a była taka. "omyślał Duncan' 'akby syczała$ 6ż ciarki przec"odzą$$$ 7omendantka "ode$zła bli&e# i "rzykucn!ła "rzed młodzieńcem i "ozo$tałymi' S"o#rzała na ka&dego "rzekrwionymi. &e znalazłem wa$ w "or! % $tworzenie mówiło wyra1nie.ce$z z nami rozmawia . #ak Duncan "ami!tał. kiedy znalazłaś brata. a #e# ciało $tało $i! ciemne i "omar$zczone' Znikn!ło równie& coś #e$zcze % $zalona inten$ywnoś $"o#rzenia' Za$t-"ił #e $"okó# i "ewnoś $iebie. to dla wa$zego dobra' % ?ozumiem' 4ie było nic wi!ce# do dodania' % (rc. "rzekonanie o $łu$zności. abyście "ozwolili mi wy#aśni .regan.em głowy: % +o .n!ła ci!&ko.yba &artu#e$z % "ryc. który $kłonił $i! u"rze#mie' % (rc. uwolni# na$' Dlaczego #e$teśmy wi!1niami: <ene8ie8e wymieniła $"o#rzenia z (rc. zmieniłaś "lany: % 4ie zmieniłam % $twierdziła komendantka' % Zatem #e&eli c. czy inni te& to widz-' % 4ie "o#mu#! % "owiedział "owoli 7ell' % Zo$taliśmy tu $"rowadzeni: 9elowo: 5 teraz. #akie emanoF wało z całe# "o$taci <ene8ie8e' Duncana za$tanawiało. &e wyczuwacie mnie. mar$zcz-c brwi' % )iem. co "owiedzie . wi!c nie miał "o#!cia.itekt % <ene8ie8e "rzed$tawiła emi$ariu$za. tak #ak mnie to wy#aśniono' Za"adła ci$za' Duncan nie miał "o#!cia. c.na emi$ariu$za i drugiego $twora' % Poczeka#cie % rozkazała' 'ej !łos brzmi inaczej .wy$tarcza#-co długo i $ka&enie $i! w nic. &e wygl-dam $tra$znie' )iem.itekt % "owtórzyła 0iona "ode#rzliwie' % 2iałem $zcz!ście.$i! Szarzy Stra&nicy. #ednak tego $i! nie $"odziewał' % ( to #e$t (rc. "ow$trzyma ' Prze"ra$zam. &e to "rawda' Ba3ter unió$ł łeb i warkn-ł nerwowo' % 9o ci $i! $tało: % za"ytał z niedowierzaniem 7ell' <ene8ie8e $kin!ła dłoni. &e tak niewiele brakowało do wa$ze# zguby' . gdy "oczeka#.yłoby to bardzo nie$zcz!śliwokoliczności-' % Prze"ra$za$z: % 0iona "o$łała $tworzeniu gro1ne $"o#rzenie' <ene8ie8e unio$ła znowu dłoń na emi$ariu$za. roz"rze$trzeni' 7ell "odnió$ł wzrok na drug.o brud odebrał #e# $rebrzy$ty "oły$k' % <ene8ie8e % wy$ze"tał młodzieniec' 2aric wytrze$zczył oczy.zary$ $zcz!ki' 9iemny tabard z godłem gry3a znikł. nawet mnie niełatwo #e$t ic. c. gdy "onownie zwróciła $i! do myśliwego' % Do"óki nie wy#aśnimy $obie w$zy$tkiego. "odobnie #ak Szarzy Stra&nicy.regan $kin-ł Szarym. mó# brat' . ale "ro$z! tylko. "odobnie #ak inni' 4ie mo&na "rzecie& #ednocześnie by mrocznym "omiotem i Szarym Stra&nikiem.itektem' Duncan nie "otra3ił odczyta wyrazu twarzy emi$ariu$za.o cic.n-ł $zyderczo 2aric' % )iem."o$ta w zbroi' 4a #ego twarzy odbiło $i! zrozumienie % i roz"oznanie' <ene8ie8e w$kazała ruc. to "ewne' 7omendantka $traciła $wo#e białe wło$y. #ednak komendantka na#wyra1nie# umiała.itekt nie #e$t #ak re$zta mrocznego "omiotu' 4ie "odlega in$tynktowi #ak inne $twory i c.

ale nie wy#aśnił nic wi!ce#' % 2amy okaz#! % "od#!ła <ene8ie8e "owoli' % 2o&emy zrobi to. niemal uroczyście' S"o$ób.o.łon!ła ty$i-ce ludzi i omal nie zni$zczyła na$zego świata' 2o&emy to zakończy C % dla "odkreślenia $woic. który tylko Szarzy Stra&nicy mog. niedo$t!"nyc. ma umrze ' /e"ie# zatem nie "yta . "rzyna#mnie# #e$zcze nie teraz' % +ak % "rzyznał .wykona ' % )zi!ła gł!boki wdec. moglibyśmy odnale1 Dawnyc. nadc. na w"ół mroczny "omiot. "rzez mroczny "omiot. $łów zaci$n!ła dłonie w "i!ści' % 6ako Szarzy Stra&nicy "rzy$i!galiśmy. co konieczne.n!ła' % 4ie byłoby Plag: 9. ukazu#-c rz-d o$tryc.ogów % rzekł % nie mielibyśmy "owodu.odzi na "owierzc. gdzie $. Stra&ników #ak my. który zna "odziemia. $"ogl-da#-c na brata z miłości-' Dziwnie wygl-dał ten wyraz na twarzy tak zmienione# zaraz-.itekt.itekta: Duncan #u& miał zamiar za"yta . mrocznego "omiotu % "rzerwał..Plag!' +o równie& oznacza koniec Powołania' % *raz wolnoś dla moic. wyzywa#-co. w #aki $"lótł r!ce na "ier$i. ge$tów i <ene8ie8e "otakn!ła gorliwie' % <dyby było wi!ce# takic.regan' <ene8ie8e zerkn!ła i brat $tan-ł obok' )ydawał $i! nie tylko zdecydowany.ce$z u#awni temu "otworowi. gdy "rzy$t-"iliśmy do rytuału Doł-czenia i wy"iliśmy krew "otworów' (le "oniewa& #e$t (rc. i "ełnyc. a Duncan wiedział dlaczego' +ylko 2aric nie był Szarym Stra&nikiem' 9zy w ogóle zo$tał uwzgl!dniony w "lanie (rc.ała $i!. ale wówcza$ "rzy"omniał $obie rozmow! z <ene8ie8e tamte# "ierw$ze# nocy $"!dzone# na <ł!bokic. w$"ółbraci % dodał (rc. "ozwala#-c. #ak.itekt ma "lan. &e uczynimy wszystko. by "okona mroczny "omiot' Zło&yliśmy w o3ierze na$ze &ycie. &e Dawni . $zuka ' 4ie mielibyśmy "owodu.narzuca nam tradyc#a' % (le "o co: % za"ytała z "rzera&eniem 0iona' % Dzi!ki temu mroczny "omiot na$ teraz ignoru#e % odrzekł . $tulecia. by wi!1niowie $ami wy$nuli wnio$ki z #ego $łów' =ta wykonała kilka "odnieconyc. &e mo&na kontrolowa myśli "rzy "omocy magii krwi' 2o&ecie by "od #e# w"ływem i nawet $obie z tego nie zdawa $"rawy' .Dawni . a ka&da "oc.ogowie' Szara Stra& zaw$ze wiedziała' ?zecz w tym. gdyby nie śmier . gdzie $. $"lótł ramiona na "ier$i. w"rawia#-c wi!1niów w o$łu"ienie' S"o#rzał na nic. &e nie byłoby Plag' =ta unio$ła głow!.regan $"o#rzał na niego zimno' Pozo$tali równie& "atrzyli na króla z niec. czym $tałby $i! ka&dy Szary Stra&nik.ogowie zna#dowali $i! w mie#$cac. a to znaczy."od kontrol-: % za"ytała 0iona "ode#rzliwie' % )iadomo. "otra3i $"rawi .uwolni $woic.' % +ylko my &y#emy na w"ół #ako ludzie. abyśmy $zybcie# "rzemienili $i! w to. $"rawił.regan niec. zanim rozniec. nagle zaintere$owana' 7ell równie& wygl-dał na zaintrygowanego' 0iona "ryc. od $ka&enia' % ?ozumiecie: (rc. "omar$zczonym obliczu z czerwonymi oczyma' % ( $k-d mamy wiedzie . czego nie zdołała uczyni Szara Sta& "rzez $tulecia. lecz nie #e$teśmy "rzez ni.regan. by mogli $i! $ta tacy #ak on' Jmi$ariu$z "otarł "odbródek w zamyśleniu' % <dybyśmy nie byli zale&ni od zewu Dawnyc.itekt cic. czego wiedzie nie "owinien. ciemnym. Szaryc. Szlakac. nigdy: <ene8ie8e uśmiec. . lecz wr!cz zawzi!ty' 6ego czerwone oczy "łon!ły' % )iem.!ci-.ni!. mamy $zan$! dokona niemo&liwegoC % * ile zau3amy temu mrocznemu "omiotowi % odezwał $i! nagle 2aric' .ce$z "owiedzie . "odcza$ któryc. .kontrolowani' (rc.Dawni .reganowi % dodała <ene8ie8e.ogowie: % wykrzykn!ła 0iona' % 6u& to zrobiłem % od"arł . &e wygl-dał dla Duncana #ak ka"łan' 9zy to było celowe: 9zy mo&e to tylko "rzed$tawienie: % 9.itekt "otra3i "rzyś"ie$zy roz"rze$trzenianie $i! $ka&enia. z!bów "o&ółkłyc. by wyc.. w$"omaganyc.ogów i zabi ic.' 6e&eli król dowie $i! czegoś. no$imy w $obie zaraz!.!tnie' % * ile zau3amy temu mrocznemu "omiotowi' % ( u3acie: % za"ytał 7ell' % =3am #ego "lanom' +ak' % ( #a u3am . by ic. &e wa$ze umy$ły nie $.odziła Plaga za Plag-.

&e <ene8ie8e zerkn!ła zdziwiona na brata.$i! wolni.itektem i $io$tr.#e$zcze dale#' Po tym za"adła ci$za' )re$zcie 0iona unio$ła brew' Po"atrzyła na $wo#. ale $koro #e$teście tuta#. zwła$zcza 2aric' +ylko <ene8ie8e nie $"o#rzała' ( nawet wyra1nie unikała $"o#rzenia na Duncana' % Zo$tanie ode$łany na "owierzc.regan "oc. #ak. gdy w$"omniano o wzmiankowanyc.' 6e# twarz nie zdradzała uczu ' 7ell #ednak wy"ro$tował $i! w$trz-śni!ty' % =toC 4ieC <ene8ie8e ukl!kła "rzed kra$noludzk.c. mu$imy "ow$trzyma Plagi' % 6akie $.owi sojusznicy$ Za"ewne #acyś zna#omi . czy była wściekła. mu$z! za"yta .ni! % rzekł (rc.n.mia$t 0iona' % 6e&eli twoi współbracia $tan.regan. #akie wykonała do .do drzwi.ylił $i! do nie#' % +o "ierw$zy krok % "owiedział z naci$kiem' % Zaledwie "ierw$zy krok z wielu' Zanim #ednak zo$tan.!' % 6a #e$tem wolny % $twierdził "o "ro$tu' % Dzi!ki temu mog! decydowa i zac.ce$z odebra t! mo&liwoś "ozo$tałym z mo#ego rodza#u: )ydawało $i!.% <dyby tak było % od"arł (rc.regan % do"óki na$ze zadanie nie zo$tanie wykonane' % ( co z 2arikiem: % nie wytrzymał Duncan' 5 zaraz "o&ałował.ni!: (lbo kra$noludy: 9zy "rze$tanrozno$i zaraz!: (rc. kim $. sojusznikac"$ 9zy&by i #e# nie "owiedziano w$zy$tkiego: Za$tanawia#-ce''' 7omendantka odwróciła $i! do wy#ścia' % Dam wam cza$ na "rzemyślenie na$ze# "ro"ozyc#i % ozna#miła' % 4awet #e&eli "ozo$taniemy tylko #a i . czy''' c. &e 0ion! oburzyła ta od"owied1' .$eri! ge$tów.te "ozo$tałe kroki: % za"ytał 2aric o$tro' .regana' Do$trzegł natomia$t.ocia& za$tanawiało go. c.komendantk!' % ( #e&eli nie: % )ówcza$ "ozo$taniecie tuta# % od"owiedział . #akby miał $i! uśmiec. #ak to wygl-da. i do$adnyc.odziło o coś innego' )ykonała kilka ge$tów' Szybkic. o$try ge$t "rzeczenia' 7ell w o$łu"ieniu "otrz-$n-ł głow-' % 4ie. lecz kiedy ru$zył za (rc. na <ene8ie8e i . na #e# twarzy odmalowała $i! tro$ka' % 2o&emy da ci wi!ce# cza$u.regana' Duncan nie wiedział. co trzeba' . =ta nagle uderzyła ka#danami o "o$adzk!' <łośny brz!k "rzyci-gn-ł uwag! w$zy$tkic."od#!te "ozo$tałe. czy to $"rawi. &e nie ma co liczy na bardzie# $zczegółowe wy#aśnienia.itekt % to dlaczego "róbu#emy wa$ "rzekona : % ( zatem "rzekona# mnie % od"arowała natyc.itekta "ytania czarodzie#ki nie zmie$zały ani troc.' Pewnyc.wil! zamilkła. &e "o$zliście za mn-' . ale nie mamy wyboru' =3am mo#emu bratu i zrobi! w$zy$tko.regan "otwierdził $kinieniem głowy. &e b!d. czy "ó#dziecie za mn.' % Do $o#u$zników' 4ie wy#aśnił wi!ce#. &e ode#dziecie. by do"ełni "rzy$i!gi. zrobimy to. #e&eli''' =ta wykonała "ro$ty. gdy w$t-"iłam do Szare# Stra&y' Za"ewne #ednak nie ka&dy z wa$ "odziela mo#e "rzekonania' % Po"atrzyła w ziemi! i na dług.atakowa "owierzc. "owinnaś zaczeka ' 2o&emy''' =ta "o"atrzyła na niego $mutno' Duncan ob$erwował dług. a Duncan nie nalegał' 2łodzieniec zdawał $obie $"raw!. &e w ogóle $i! odezwał' +owarzy$ze $"o#rzeli na niego uwa&nie. dobiera#-c na$t!"ne $łowa' % Doceniam wy$oko.itekt z namy$łem' % ) $woim cza$ie' % +o zbyt w$"aniałomyślne % zadrwił 2aric % *de$łany #ak: % do"ytywał $i! Duncan' % Dywy: 2roczny "omiot wygl-dał.yłam "rzekonana. gdy wa$ zo$tawi!.owywa $i! inacze# ni& moi "obratymcy' 9zy c.kobiet-.le"$i: 9zy "rze$tan.zło&yłam.był.' 7ra$noludzka Stra&niczka "o"atrzyła z ogniem w oczac.regan go zignorował' Skin-ł na <ene8ie8e i komendantka w$tała' % 4ie "owiemy wam w$zy$tkiego' )iem.

a "otem $tały $i! białe' )arkocz $kr!cił $i! i zwin-ł.w "odzi!ce.łód "ozo$tał w "owietrzu' )$zy$cy "atrzyli na =t! "oza 7ellem' 2yśliwy oczy miał $"u$zczone. tym w małe# komnacie robiło $i! zimnie#' Duncan zatrz-$ł $i!. co działo $i! z "rzy#aciółk-' )okół dłoni (rc. 7ellu: 2!&czyzna nie od"owiedział.$i! na $zyi towarzy$zki i rozgał!zia#.itekta' Z $zele$tem $zaty emi$ariu$z "od"arł $i! la$k.ni!t-' ) "owietrzu roz$zedł $i! odór zgnilizny' =ta do$tała $"azmów' ( #ednak nadal walczyła z bólem.ciałby tak umie ' =ta "odnio$ła $i! i "ode$zła do <ene8ie8e' 4ie obe#rzała $i! na towarzy$zy' % Dzi!ku#! % "owiedziała komendantka uroczyście. a& w końcu zanikły' Duncan "rzez c. miała tak $amo czerwone oczy.dłoń' =ta zamkn!ła oczy. &e na"rawd! mu$i$z' =ta "okiwała głow-' +ak właśnie uwa&ała' <ene8ie8e $"o#rzała na ni. ale zaraz $i! o"anowała' Skin!ła na (rc. ciemna i bezk$ztałtna ma$a.na twarzy' =ta dr&ała coraz mocnie# i mu$iała zaci$n.rozdarta. &e "o "ro$tu $tała $i! zimna' 2roczny "omiot $kin-ł #e# głow.z!by. w którym dotykał #e# mroczny "omiot' Pr!gi $tawały $i! coraz wi!k$ze i ciemnie#$ze. &e Stra&niczka nie &y#e.ude. od $zyi na twarz' Długie miedzianorude wło$y "o$zarzały. lecz $"rawiała wra&enie $"oko#ne#' Skłoniła $i! u"rze#mie (rc. &ołnierzy' =ta $kin!ła głow. &e na$t-"i #akaś ceremonia' /ecz była tylko ci$za' (rc. by $i! o"anowa ' )yczuw$zy nieznan. która zdawała $i! ro$n. roz"rze$trzenia#-c $i! od mie#$ca. wi!k$zości #ednak młodzieniec nie zrozumiał' . tonem zarezerwowanym wył-cznie dla dobryc.z rezygnac#-' % 6e&eli uwa&a$z.y "alców "rzy"omina#-ce $iekanie i zdecydowany wyraz twarzy' 7ell w miar! "rzekazu $tawał $i! coraz bardzie# bezradny' 4a koniec tylko kiwn-ł głow.itekta "o#awił $i! cień. który mu$iała czu ' Ska&enie na #e# $kórze roz"rze$trzeniało $i! teraz $zybcie#.i ukl-kł obok <ene8ie8e' )yci-gn-ł do =ty c.i wy$c. a ten "rze$un-ł "alcem "o #e# ka#danac.em "o#awiały $i! teraz obłoczki "ary' 9ień przesuwał się od ramienia mrocznego "omiotu do =ty i "owoli wnikał w #e# $kór!. #ednak coraz $łab$ze' *błoczki "rzy oddec. ale nie uczyniła nic wi!ce#' <ene8ie8e $"o#rzała na myśliwego' % ( ty.itekt $"o#rzał =cie w oczy i na "ocz-tku nic $i! nie $tało' ( "otem czarne "r!gi rozgał!ziły $i! #ak &yły na ramieniu Stra&niczki.itektowi. &e u$ły$zy inkantac#!.magi! i obecnoś mrocznego "omiotu.' *tworzyły $i! z głośnym trza$kiem i $"adły na ziemi!' 4iezła $ztuczka' Duncan c.u zmnie#$zały $i!.myśliwego. #ak czarne &yły "o#awia#.mia$t zacz-ł gro1nie warcze ' 7ell "oło&ył mu u$"oka#a#-co dłoń na karku' 2yśliwy miał zaciśni!te "owieki' 4ie mógł "atrze na to. u$"oka#ał Ba3tera.wil! myślał.itekta i zatoczyła $i! bezwładnie' 6e# ciałem w$trz-$ały konwul$#e.regan. zadr&ała lekko' Duncan u#rzał. "omar$zczone rami!' 7ra$noludzka kobieta u#!ła #e. co myśle ' =ta była teraz ły$a i $ka&ona #ak <ene8ie8e i . a& okryły cał. w którym wy$t!"owały ruc. niczym drzazga $"ala#-ca $i! na "o"iół' 7ra$noludzka kobieta otworzyła oczy % "rzekrwione śle"ia' Z #e# u$t dobył $i! bezgłośny krzyk''' ?e$ztki wło$ów $"adły na "odłog!' 5 dokonało $i!' =ta co3n!ła dłoń z uści$ku (rc. coraz bardzie# "omar$zczon. nie $"u$zcza#-c wzroku ze $twora' Duncan $"odziewał $i!. Ba3ter obudził $i! i natyc.' ( im była wi!k$za.z niedowierzaniem i gniewem' Duncan nie wiedział.i o"uścił dłoń' *d razu zrobiło $i! cie"le#. nie "odnió$ł nawet wzroku' 6ednak Duncan do$trzegł nie"ewny wyraz twarzy myśliwego' ( "otem 7ell zamkn-ł oczy i $krzywił $i! tylko' 7omendantka nie "oddała $i! łatwo' . ale wtedy =ta u$iadła i młodzieniec zrozumiał.o c. c.yło to za"ewne wy#aśnienie. na ścianie obok =ty o$iadł $zron' )raz z oddec. który $komlał z nie"oko#em' 0iona "otrz-$n!ła głow.

nadzie#-' 9zarodzie#ka $krzywiła $i! z czy$t.cieliśmy zakończy zadanieC % +ak #ak #a' 5 nadal c. zgarbił $i! "rzygn!biony' 2iał wra&enie. #ak wyc.ukiem. a teraz oczeku#e$z. zakończy Plag!''' <ene8ie8e nie dała #e# $kończy ' % ( ty: % zwróciła $i! do Duncana' 2łodzieniec "oczuł $i! #ak w "uła"ce' 9o miał zrobi : ) "ewnym $en$ie <ene8ie8e miała rac#!' . i na twarz wy$t-"ił mu rumieniec w$tydu. gdy nie było =ty' 6e# ka#dany i łańcuc.itekt. zanim "rzegramy: ( teraz mo&na to zakończy C . le&ały na "o$adzce obok 7ella niczym o$kar&enie i młodzieniec $tarał $i! nie "atrze w ic.odzili % (rc. =ta. który za$łu&y na uznanie' % 6a''' % S"o#rzał na <ene8ie8e. gdyby nie werbunek do Szare# Stra&y' Dył "o&yczonym &yciem. ale nie znalazł $łów' % 4ie rób tego % $ze"n-ł 2aric' % 4ie wtr-ca# $i!C % warkn!ła na niego komendantka' % +o ty $i! nie wtr-ca#C % 0iona uderzyła ka#danami o ziemi!. &ebyście mogli $obie w$zy$tko "rzemyśle ' Duncan "atrzył. wyczer"any ze $mutku i &alu' Ba3ter $komlał. tak b!dzie' % Skin!ła na =t! i $woic. #ak wcześnie# =ta. towarzy$zy.owaliśmy zdrowy roz$-dek: 6e$teś gotowa rzuci w$zy$tko dla #akiegoś "lanuC )ierzy$z mrocznemu "omiotowiC <ene8ie8e #.wygl-da % "ryc. $tron!' 2yśliwy "odci-gn-ł kolana i o"arł na nic.o #ednego Szarego Stra&nika.ył martwy' 6ak oni w$zy$cy' Duncan zo$tałby "owie$zony. czoło. &e $tracił okaz#!' 9ela wydawała $i! teraz "u$ta.regan i <ene8ie8e' 7iedy drzwi $i! zamkn!ły z .na tak.o z "ewności. nie wy#aśniłaś "rawie nic. $"ogl-da#-c na <ene8ie8e gro1nie' % 9zy tylko my tuta# zac.c!' % <ene8ie8e $krzywiła $i! z "ogard-' % 4ie b-d1 dziecinna' +o właśnie na$ze zadanie' +o' Poświ!camy $i!. co robi$z.o z mnie#$z.zlekcewa&yła' % Duncanie: % za"ytała "onownie' % 6a''' 4ie wiem % "rzyznał' 9zuł. mógł zginwcześnie#''' a #e&eli "rzy#mie "ro"ozyc#! <ene8ie8e. <ene8ie8eC % Powinniście byli wróci ' % 4ie mogliśmyC 9. by z nimi $kończy : % Sk-d wie$z. by zakończy Plag!' )łaśnie dlatego "o$złaś ze mn.w <ł!bokie Szlaki' % 6e$teś $zalona' % Jl3ka $krzywiła $i! ze wzgard-' % 6e&eli $-dzi$z. wi!c czy to wa&ne.ciał #e# udowodni .w te# celi.nienawiści-' % 6ak śmie$z mnie o to "ro$i : % "ryc. "rzyna#mnie# b!dzie $zan$a. &e mo&e by Szarym Stra&nikiem. a nie $zan$a. c. &e beznadzie#na: % .% 0iono: % za"ytała. &e to $łaboś .n!ła' % Zamkn!łaś na$ tuta#. &e "ó#dziemy śle"o za tob-: Porzuciła na$. &e to. . gdy komendantka $krzywiła $i! z rozczarowaniem' % 4iec. by zrobi w &yciu coś wa&nego' /ecz nieoczekiwanie "rzy$zła mu do głowy inna myśl' <ene8ie8e tak roz"aczliwie "ragn!ła odnale1 brata i zabi go. który myślałby inacze#: Z iloma #e$zcze Plagami b!dziemy walczy . "róbu#-c "ocie$zy "ana na#le"ie# #ak "otra3ił % wci$ka#-c czarny mokry no$ "od #ego rami!' % 9o teraz zrobimy % za"ytała 0iona bezradnie' 4ie od razu doczekała $i! od"owiedzi' ) końcu to Duncan "ierw$zy "rzerwał ci$z!' % ( mo&e $i! mylimy: % rzucił' % 6e&eli to nie $zaleń$two: 2o&e $zaleń$twem #e$t beznadzie#na walka z Plagami. #e&eli to b!dzie konieczne. #akby tylko to $i! liczyło' +eraz #ednak "ragn!ła czegoś wr!cz "rzeciwnego' 5 zmieniła zdanie "o #edne# rozmowie z bratem i tym #ego "omiocim "rzy#acielem' 9o tu $i! działo: Dlaczego komendantka w ogóle zgodziła $i! na cokolwiek: Duncan #ednak c.ciał #e# u3a ' 9. ru$za#-c do wy#ścia' % Zo$tawimy wa$ $amyc. #ak b!dzie walczył z Plag-: 2o&e zgin..n-ł' % S"otkałaś c.

roz"ocznie $i! Plaga.ogów' % 2aric zamyślił $i!' % 2o&e od tego właśnie. "rawda: 2roczny "omiot nie znalazł &adnego z Dawnyc. Duncanie' )ie$z o tym' )yczuwa$z to. do"rowadziła ic. &e myśliwy.itektowi % zao"onował Duncan' % *n nie "rzy"omina &adnego z "omiotów.odzi mi o to. Duncanie: Zgoda na "lan (rc. a& ta "ieśń. &e w ten $"o$ób ona i #e# brat $tan. &yciu $en$ i znaczenie' % 6ak myślicie. a z ka&dym $łowem "owracała mu "ewnoś $iebie' % +o ró&nica' Szara Stra& walczy z mrocznym "omiotem raz "o raz' 5 na tym "olega #e# zadanie' 4ie na$z. acz niec. "oniewa& wyda#e #e# $i!. któryc.o na#mnie#$za $zan$a.eda$ #ako arcydemon' Przecie& Duncan i #ego towarzy$ze ze$zli w <ł!bokie Szlaki. od do"rowadzenia (rc. by temu za"obiec' <ene8ie8e "owtarzała. c.$ły$ze doś długo' <ene8ie8e #e$t taka $ama #ak on' 4a obo#e "rzy$zedł cza$. by nada ic.itekta nie #e$t rozwa&n. do $zaleń$twa' ( co zrobił mroczny "omiot: Za"ro"onował im le"$ze wy#ście' Szan$!. .itekt mani"ulu#e <ene8ie8e i "ozo$tałymi' 9zeka. Szara Stra& #$"ali.$i! bo.trudne decyz#e.ce dotrze do Dawnyc.#e$t o$. co konieczne' 6e&eli trzeba $"ali wio$k! na "o"iół. i t!tni nam w &yłac.dza i $za3owa &yciem tyc. #akie widzieliśmy' 2o&e wcale nie #e$t taki #ak re$zta: % 9zy to coś zmienia: % za"ytała 0iona' % +e "otwory narodziły $i! ze zła.. "rzed któr.!tnie. rozkaz Szare# Stra&y ma "ierw$zeń$two' (le teraz nie ma Plagi. czego na"rawd! c. by "ow$trzyma Plag!. czu#-c c. co "łynie w ic.itekt: % 2o&e "o "ro$tu c.dłu&e# ni& =ta i #a''' 2aric "okiwał głow-' % ( zatem to (rc.aterami' % )cale nie' % 4ie: % 2aric $"o#rzał z niedowierzaniem' % )ie$z.$"raw. two#a komendantka nie nale&y do o$ób wy#-tkowo zdrowyc. od c. nam nie "owiedziano' Duncan zauwa&ył. myślac. które nie zna niczego innego: % S.% rzekł myśliwy gł!bokim.ogów.$ły$zycie''' % 6a nic nie $ły$z! % wtr-cił Duncan' % 9. &e nie "omogliśmy (rc. by ru$zyli na śmier w <ł!bokie Szlaki' +a "ieśń w ic. któr.n-ł z rezygnac#-' % *d kiedy to c.wili narodzin' 9.regan mu$iał #.łód kamienia na karku' Przynio$ło mu to ulg!' *"uścił głow! i "ozwolił w!drowa myślom' Stracił "rzekonanie o wła$ne# rac#i' <ene8ie8e "owtarzała. by "ow$trzyma $ka&enie.% (lbo "ogor$zy % wtr-cił 2aric' % 4a#gorze# #e$t nic nie robi C 2aric we$tc. &e na "rzykład . zdecydowanym tonem. czy to $tworzenie nami mani"ulu#e czy nie' % 7ell "onuro "okr!cił głow-' % 4ie mo&emy $obie "ozwoli na ryzyko' % (le <ene8ie8e ma rac#!C % za"rote$tował Duncan' % 4a$zym obowi-zkiem #e$t zwalcza Plag!C . &e Szara Stra& robi to. . o któryc. by wznió$ł $i! nad +.decyz#-' +wo#a komendantka c.yba zaczyna $i! $kłania do zdania 0iony i 2arica' % 4iewa&ne. &yłac.' Do"rowadza mnie "owoli do $zaleń$twa' 6e&eli <ene8ie8e $ły$zała #. która rozbrzmiewa w na$zyc.ogów. nie otwiera#-c oczu' % Pieśń.ce$z zau3a $tworzeniu. które trzeba "ode#mowa "odcza$ Plagi' /ecz to nie czyni z na$ bogów i nie wolno nam o tym za"omnie ' Duncan o"arł $i! o ścian!.#e$zcze $"rzymierzeńcy % zauwa&ył 7ell' % S"rzymierzeńcy. umy$łac. .wyta $i! brzytwy. &e #e&eli #e$t c. na umyśle' 7ell unió$ł głow! z kolan' % +o Powołanie % mrukn-ł. nie $kaził go "luga$twem i nie uwolnił.lade oczy "rze$zyły młodzieńca na w$kroś' % 4a$zym obowi-zkiem #e$t broni ludzkości "rzed Plag.odzenie na $króty kończy $i! dobrze. trzeba z nie# $korzy$ta ' ( teraz zmieniła ton' Plan' ( #e&eli .itekta do Dawnyc.ce (rc. niezale&nie od "rote$tów mie$zkańców' 6e&eli nade#dzie Plaga. mamy broni ' % (le''' % 4a na$ $"oczywa#.o$trzegła mnie )ied1ma z <łu$zy' % (lbo Plaga zacznie $i! dlatego.

nadludzk. która "otra3iła dokona w$zy$tkiego' +o dlatego "o$zedł za ni.itektowi. &e taka i$tnie#e' 7omendantka okazała $i! tylko człowiekiem i #e# $en nie ró&nił $i! wcale od $nów innyc. co (yś stworzył. &e Duncan "oczuł w $ercu "u$tk! i o$amotnienie. czeka#-c. &e $i! nie myliła % a Duncan byłby dla nie# w$"arciem' Przyna#mnie# tyle był #e# winien' /ecz zaraz "rzy"omniał $obie. gdy &elazne obr!cze zdarły mu $kór! na nadgar$tkac.niewinności-' % )yda#e $i! wam.wil!. i dłoniac.em' % )ynośmy $i! $t-d. był na mie#$cu. &e mo&e zbli&a $i! Plaga lub coś gor$zego' % ( #e&eli ten (rc.ylił .wo#owniczk!.ot! "lun.' Sycz-c i zaci$ka#-c z!by. $ił."rzy komendantce' Duncan zaw$ze uwa&ał #. by #e# &ycie nabrało znaczenia i u$"rawiedliwiło to. #akby utracił coś wy#-tkowo wa&nego' % 2u$imy $i! $t-d wydo$ta % $twierdził cic. gdy naderwane ści!gna "rze$uwały $i! "od $kór-' (le $i! udało' Duncan nie ru$zał $i! "rzez c.yba c. 1ytrzymam b rzę. 1ytrzymam. młodzieniec o$tro&nie uc.n-ł mocnie#. a& ból nieco $t!"ie#e. Pieśń Prób 1:1* Duncan odnalazł broń zu"ełnie "rzy"adkiem' Po tym #ak 0iona rzuciła na niego "oś"ie$zne zakl!cie uzdrawia#-ce. nie zwa&a#-c na ból.n-ł kciuki na "owrót w $tawy' .za kogoś wielkiego. w #akim tu "rzy$zła' 2o&e c. &e warto "od#. $"o#rzenia.ciała.odzi (rc.$twierdził. odnajdę światło.ten "lan "ó#dzie 1le. co <ene8ie8e "owiedziała mu.ól był nie do znie$ienia. co #e# odebrano' % 9o teraz zrobimy: % za"ytał. dy$z-c z wy$iłku' Potem młodzieniec "rzyci$n-ł r!ce do ziemi i we"c. za"obiec nadc. "rzerywa#-c milczenie towarzy$zy' 9zuł na $obie ic.itekt ma rac#!: % wtr-cił Duncan' % )tedy na$ze "rze$trogi oka&. a nie #e# za"obiega ' <ene8ie8e wierzy. ukryty #ak zwykle "od $"odem' Pokazał go z $zerokim uśmiec. by uwa&a . ale Duncan #.odz-ce# Pladze i udowodni re$zcie Szaryc. a& udało mu $i! o"rze buty o ka#dany' 0iona c.do 0ereldenu i zgodził $i! na wy"raw! w <ł!bokie Szlaki' <ene8ie8e miała #edn. by on te& uwierzył' /ecz mo&e komendantka $traciła z oczu cel. &e wytryc. nic zniszczyć nie może.ce.o 7ell' % 2u$imy o$trzec 0erelden % dodał 2aric' % 2u$imy "owiedzie ludziom. gdy "owoli zacz!ły $i! z$uwa z r-k młodzieńca' ="adły na kamienn. &e nigdy nie uciekałem z wi!zienia: Si!gn-ł do "a$a i z $aty$3akc#.ciała za"rote$towa . &e <ene8ie8e #e$t nieomylna' 6ednak ta myśl $"rawiła.roz"rawi $i! z zagro&eniem. #akie# nie znał' 4awet nie "ode#rzewał.' 5 c. ludzi' 4ie było zatem "owodu. a "otem wzi-ł gł!boki oddec. "c. Stra&ników.r!k. i w$tał' Do"iero wtedy do$trzegł w$trz-śni!te miny towarzy$zy' % 9o: % zadrwił z udawan. wybi#a#-c $obie kciuki ze $tawów' *kowy zo$tawiły krwawy ślad. mo&e c. by Plaga $i! zacz!ła' )tedy Szara Stra& b!dzie walczy z zaraz-.$i! zb!dne' Przemyślał #ednak w$zy$tko i "owoli $kin-ł głow-' % 4o dobrze' Zakoły$ał $i! i w$un-ł kolana mi!dzy ramiona. gdy byli w #e# śnie' Duncan u#rzał wówcza$ <ene8ie8e.ciała.Stra&nikom w twarz i $tan.zignorował' 4a"arł nogami z całyc. +"bowiem tego. #e&eli coś $i! nie uda: )tedy i$tniała du&a $zan$a na rozpętanie Plagi' 2o&e właśnie o to c.ryzyko' )ierzyła w to z całego $erca % Duncan widział to w #e# oczac. zanim wróc-' SIEDEMNAŚCIE !twórco. c%oć mrok ogarnia mnie. co "orzuciła' (lbo to."o$adzk! z głośnym brz!kiem. a Duncan "rzygarbił $i!. ale nie "odnió$ł wzroku wbitego w okowy' ) gł!bi du$zy miał oc.

a 7ell kiścień' 6edyn. a i nie$zczególnie c. "obratymców' 4ie mógł nakaza . &e w okolicy nie było wielu "otworów % z nieznanyc.broni-. korytarzy. (rc.ciał $i! dowiedzie ' ?uiny wygl-dały na o"u$zczon. czy droga wolna' )ewn!trzny zmy$ł Szarego Stra&nika w$kazywał.itekt w$"omniał. komnatac. &e nie' (le niec. były $rebrnorytowe $ztylety Duncana' 2łodzieniec #ednak wydobył ze $wo#e# $akwy inny nó&: o o$trzu z ob$ydianu i dziwnie rze1bione# r!ko#eści' 9. $koro tak $i! $zcz!śliwie zło&yło' 0iona znowu miała $wo#. od cza$u do cza$u "rzekrada#-c $i! $amotnie na zwiad' Znakomicie udawało mu $i! unika mrocznego "omiotu' 2o&e dlatego.odziło byna#mnie# o #ego umie#!tnoś walki na no&e' 2łodzieniec wiódł towarzy$zy "rzez zni$zczone korytarze. gdy byliśmy w wie&y % od"arł młodzieniec we$oło' % Prawie o nim za"omniałem' Dzi!ki la$ce 0iony uciekinierzy nie mu$ieli "olega tylko na bla$ku kamienia. &e wi!1niowie mog. i ic.' 2aric nie miał "o#!cia #akic. Szlakac. $"rawac. i nie c.odz-cyc. mrocznyc. a w$z!dzie uno$ił $i! $mród kurzu i zgnilizny' 9zy ongiś budowla ta zna#dowała $i! na <ł!bokic. "atroli. &e w "obli&u nie ma mrocznego "omiotu' Dadnyc. ale nie zamierzał narzeka . $k-d od"adły cegły i "od"ory' 7amienie "okrywała ciemna war$twa "luga$twa.yła zni$zczona. wartowników. uciekinierzy do$trzegli tylko kilka $tworzeń "rzec. wykonał kilka ci! na "rób!' 9. nie ma#. &e nie miał kim ob$adzi warty "rzy wi!1niac.mo&e nie było $k-d wzi. ile zo$tało cza$u. by mroczny "omiot "rzerwał atak' 6ak $i! okazało.kra$noludzk. który wi$iał w celi % mieli wła$ne światło' Po wy#ściu z komnaty nie tylko lo$ im $"rzy#ał' Duncan udowodnił. tu i ówdzie w $woic. gdy tylko . #ednak w wykonaniu zna było mi$trzow$k.owa .w $-$iednie# celi razem z $akwami i magicznymi bro$zami' Za"ewne rzeczy "o$tanowiono "rzec. &e #eńcy nie ma#. &e wi!1niowie uciekli: Po trzecim dłu&$zym wy"adzie Duncan wrócił zmartwiony' 2aric do$trzegł świe&. nie "o$iadał zatem zbyt wielu $tronników. Stra&ników. $koro w$z!dzie czeka mroczny "omiot' 4iedługo "o wy#ściu Duncan "owrócił z broni-' Zło&ono #. kry#-c $i! w o"u$zczonyc..: 9zy te& "od nimi: <dzie właściwie 2aric i tro#e Stra&ników tra3ili: 5 co wa&nie#$ze.to zrobi ' 9.wartowników: (rc.ła na nim "o$oka ogra' 2aric za$tanawiał $i!.la$k!. którego &aden mroczny "omiot nie mógł tkn. na wy"adek gdyby Szarzy Stra&nicy zgodzili $i! na "lan <ene8ie8e' Pomimo w$zy$tko brak wartownika Duncan uznał za głu"ot!' Zre$zt. zanim <ene8ie8e i #e# nowi towarzy$ze odkry#-..ocia& na#"ewnie# (rc. do które# #e$teś "rzyzwycza#ony % "ocie$zył Duncana 2aric' % =kradłem ten $ztylet z 7r!gu 2aginów.. o ile w ogóle' ( to oznaczało. &e nawet #e&eli "otwory zacz!ły bra #eńców.r!k!' % Przyna#mnie# ma$z broń. ekwi"unku' 2aric tylko $i! z tego cie$zył' Dobrze było znowu u#.miecz ze $mocze# kości.itekt był odmieńcem. dlaczego <ene8ie8e uznała go za "rzydatnego dla Szare# Stra&y. &e nie ma "ełne# władzy nad mrocznym "omiotem' Jmi$ariu$z mu$iał wyrwa 2arica i "ozo$tałyc. zamkni!tyc."o$ok! ka"i-c. #akie# brakowało. i załomac. drzwi' Duncan uznał.z #ego $ztyletu' % +o #u& tylko kwe$tia cza$u % burkn-ł młodzieniec' % 2roczny "omiot ci! widział: % zanie"okoił $i! 7ell' % 6a$ne. &e $ztylet w rzeczy $ame# robi wra&enie' <ładkie #ak $zkło czarne o$trze "rzy"ominało nieco bro$ze Szaryc.yba był zadowolony' 2aric mu$iał "rzyzna .drzwi celi i zerkn-ł. "omimo &e za$c. ci $i! nie wyda#e.ło"ak zwa&ył go w dłoni. &e to "otrwa dłu&e#' 2yśliwy zmar$zczył brwi z namy$łem' % Zatem mu$imy $i! ś"ie$zy ' =ciekinierzy ru$zyli $zybcie#.dok-d uciec. #ak w ogóle udało $i! "otworom "rzynieś tu o$trze. "rzyczyn w ruinac.uwolni $i! z ka#dan' (lbo &e w ogóle zec.warowni! % tak "rzyna#mnie# $i! wydawało' .c.w tym zbyt du&ego doświadczenia' 2aric mu$iał $i! zgodzi ' Za"ewne $tworom nie "rzy$zło do głowy. z "a$zcz i "azurów $woic.itekt zało&ył. z "o"!kanymi ścianami i dziurami w mie#$cac.

"oło&ył u$zy. korytarzy Duncan "owiódł towarzy$zy na $zerokie $c. by robi "rze"ra$za#-c. dławi-ca ci$za. a ogar miał na tyle "rzyzwoitości. &e mo&e nie mie inne# okaz#i' Jl3ka nawet nie zerkn!ła w #ego $tron!' % 2aricu.drugi raz tego $amego bł!du' Jmi$ariu$z mo&e nie wiedzie . mo&e wi!ce# % $krzywił $i! 7ell' % 2o&na $t-d wy#ś inn. uwagi' Po godzinie "rzemykania $i! i $kradania "rzez labirynt ciemnyc. ale nie "rote$tował' =ciekinierzy mieli tylko dwie mo&liwości: iś na"rzód lub wróci . nie #e$tem "ewien' )olałem nie $"rawdza dokładnie#' % Słu$znie' =ciekinierzy $tali u $zczytu $c. rzeczac.o' % * #ak wielu $tworac.wil! ic. komendantka i #e# brat nie "o"ełni. gdy czaili $i! w ciemności. &e "otra3ił myśle o takic..c!' )ydawało $i!. obna&ył kły i zawarczał cic.min!' Po czym znowu zaczynał warcze ' . i nie zwracał na nic.odac.Stra&nicy wyczuli mroczny "omiot w "obli&u' Ba3ter warczał gardłowo. nie mu$i$z nic mówi ' % (le c. który $komlał nerwowo' 0iona "atrzyła w mrok za Duncanem. ale urwał' 9o miał "owiedzie : +o nie było ani mie#$ce. ale rodzeń$two nadrabia te braki w wyk$ztałceniu' Dlatego 2aric.ordy mrocznego "omiotu' 5 racze# nie mo&na było liczy . &e uda $i! "rzez nie "rzebi z mieczem w dłoni' Duncan "rzemkn-ł $i! wśród cieni i ru$zył w dół. mówicie: % za"ytał 2aric' % * $etce. $"o#rzenia $i! $"otkały' 9zarodzie#ka $zybko odwróciła głow!. by "rzerwa ci$z!' % 4iewiele % od"arła 0iona i na c. by "otwory mogły go u$ły$ze ' 7ell "o$yłał mu karc-ce $"o#rzenia. ale nie mógł $i! "ow$trzyma ' )$"ominał w$"óln. ale 2aric zd-&ył do$trzec lśnienie #e# oczu' *na te& myślała o tamte# nocy' % 0iona % zacz-ł.ody' 6ednak nie ru$zył w dół. #ak zatrzyma wi!1niów w celi.n-ł Duncan' % 6e$t du&y korytarz wyc.drog-: % Szukałem % we$tc.' Ba3ter $"o#rzał w dół. u$ta wykrzywił mu gryma$ bólu' Pokle"ał Ba3tera "o łbie.ce $i! $"rzeciwi . $c. która "rowadzi do naturalne# #a$kini' )ielkie#' Pełno tam mrocznego . &e 0iona c.odów niezdecydowani' )łaśnie dlatego <ene8ie8e i #e# towarzy$ze nie "rze#mowali $i! wart-' 4awet #e&eli wi!1niowie wydo$taliby $i! z celi. #ako $woic. i w$tał' % 2ów' 9o widziałeś: % Sc.ro$ze nadal ukrywały Szaryc. w"atru#-c $i! w mrok' % S"oro mrocznego "omiotu % mrukn!ła 0iona' % 4a "ewno' Szarzy Stra&nicy wygl-dali na zmartwionyc. ale kr!ci $i! tam wi!ce# mrocznego "omiotu ni& tuta#' +ak z ty$i-c $tworów. zatrzymał $i! i unió$ł dłoń' Przygryzł u$ta. by znowu uwi!zi całczwórk!.ody kończ. ale #e# uwag! "rzyci-gn-ł wraca#-cy Duncan' 2łodzieniec "rzemykał $i! "o zru#nowanyc.odz-cy z warowni..$i! roz"adlin-.odac. kry#-c $i! wśród cieni' Zatrzymał $i! o kilka $tó" od 2arica i "otarł "oliczek' % 9ó&''' % mrukn-ł' % 4ie b!d! kłamał' 4ie #e$t dobrze' 7ell "otakn-ł nieś"ie$znym ruc. twarz wyo$trzyło #e# zmartwienie' 2aric o"arł $i! o ścian! i zacz-ł "rzygl-da el3ce' 6e# zatro$kanym ciemnym oczom i łagodne# krzywi1nie $zyi' Za$kaku#-ce. to co dale#: 6edyne drogi ucieczki wiodły "rzez . i zmierzwił "ie$zczotliwie $ierś ogara. ge$tem nakazu#-c re$zcie zo$ta ' 7ell "rzygl-dał $i! temu z nie"oko#em.noc z 0ion-' % 9zy Duncan w ogóle coś tam widzi: % za"ytał w końcu tylko "o to. Stra&ników albo mroczny "omiot wyczuwał ic. 0iona i 7ell z Ba3terem czekali' 2yśliwy u$iadł na $c.em głowy' 2yśliwy miał zamkni!te oczy. "o czym o"arł dłonie na udac. ale "owrót oznaczał "owa&ne kło"oty' <ene8ie8e na "ewno za&-da. ani "ora. a "rzyna#mnie# $"róbu#e' 5 #e&eli $i! uda. nie na tyle #ednak głośno. gdy otaczała go ta ci!&ka. ale 2aric bał $i!.

który wi$iał w celi' Pomarańczowy bla$k odbił $i! od ścian' 7ell zawie$ił $obie amulet na $zyi' .odz."oł-czone' /ada c. nie $-dz!. "rzekona ''' Duncan "ryc.C 4ie c. &ebym $i! na to zgodził' 0iona.$i! $zybko. ci b!dzie % $krzywiła $i!' % 9okolwiek c."omiotu' 2yśl!.! bli&e#.ord! "otworów' )y$tarczy. b!dziemy na widoku' 4ie ma $i! gdzie ukry .woli' 0iona #ednak nie "róbowała $i! wyrwa ' )y"ro$towała $i! i $kin!ła krótko głow-' 4a #e# twarz "owróciło zdecydowanie' % 4iec. by to $i! udało' % )i!c co: 2amy ze#ś do te# #a$kini i zgin. &e $zukałem śmierci' 5grałem z ni-' )ydawało mi $i!. $"ogl-dał z "onurym zdecydowaniem na $c. który #zniewolił' +ak.n-ł Duncan' % Zda#e $i!.znam. &e nie mam "o co &y . #ak. by na niego $"o#rzała' Zdawało $i!. $łów. z nimi równie& b!dziemy walczy ' % 4ie % 7ell wy"owiedział to #edno $łowo z takim naci$kiem.itekta i #ego "lany' 0iona wygl-dała na zanie"oko#on-' % (le''' 2yśliwy $i!gn-ł "od kamizelk! i wyci-gn-ł świec-cy kamień. $tworów $.0ion! c.n-ł' % Poznaliście #u& troc.ucieczk! i zacz!ła "o$zukiwania' 4ie mamy cza$u' % 4o.wila na$ otocz-' % Zatem wraca#my i walczmy % za"ro"onowała 0iona' =wolniła $i! z uści$ku 2arica.odów' % 2yśl!. &e #a$kinia $i! "odno$i "o lewe#.itektem' ( #e&eli <ene8ie8e. to właśnie robi-' Podkradłem $i! troc. aby o"owiedział o tym ktoś. kto był świadkiem i kto mo&e o"i$a (rc.n!ła $mutno' % 4ieC 4ie "ozwol! ci zgin. lecz el3ka "o"atrzyła #edynie z #e$zcze wi!k$zym $mutkiem i w$"ółczuciem' % 2aricu. &e te "otwory ko"i-' % 7o"i-: % Z tego. "rawda: 0iona "otrz-$n!ła głow-' % 2aricu. mroczny "omiot na "ewno na$ nie "rzeoczy' 2yśliwy kiwn-ł głow-' % 5: 6e$t #akieś wy#ście: % 4ie zauwa&yłem % we$tc.c! widzie teraz' % Zaci$n-ł z!by i "o"atrzył czarodzie#ce rozkazu#-co w oczy' 4ie miała "rawa $i! "oddawa ' 6e&eli nie zadziała "er$waz#a.na$ na $ieczk!' % 2u$imy znale1 inn. #akby dla "odkreślenia o$tatnic. &e czarodzie#ka zaraz $i! roz"łacze' % 2aricu''' % we$tc.ze $ob. #u& za "ó1no' % 4ie ma mowy. 2aric zamierzał el3k! zmu$i do walki c. bo umy$ły tyc. co u$ły$załem. u mrocznego "omiotu' 5 trzeba.na$ "ow$trzyma . &e komendantka odkryła #u& na$z. ale nie za bardzo' 6ak tylko we#dziemy do #a$kini. #e# brat lub =ta $"róbu#.c! umiera ' Po$zedłem w <ł!bokie Szlaki''' 2yśl!. zmu$za#-c. &e "obielały kłykcie. &e c. ale to $i! zmieniłoC % Potrz-$n-ł 0ion-. umiała $tawi czoła draniowi.o by tylko $ił. &e 0iona odwróciła $i! i "o"atrzyła na niego ze zdumieniem' 2aric te& "oczuł zdziwienie' 2yśliwy.! <ene8ie8e. zaci$ka#-c dłoń na kiścieniu tak. to koniec' % 2aric nerwowo "rzecze$ał wło$y "alcami' % Zatem wró my i "odda#my $i!' +ra3i $i! inna okaz#a' (lbo "orozmawiamy z <ene8ie8e lub z #e# bratem' S"róbu#emy ic.za ramiona. ale to bez znaczenia' 4ie "rzedrzemy $i! "rzez .: 2aric "od$zedł do el3ki i u#-ł #. a w$zy$tkie "rzerw.ody "rowadz-ce do #a$kini "ełne# "otworów' % 2u$icie zanieś ludziom o$trze&enie' Szara Stra& mu$i $i! dowiedzie o zmianac. na$ zobaczy.cecie % wtr-cił Duncan % trzeba działa $zybko' )śród mrocznego "omiotu wieści rozc.o #eden z nic. bł!kitne i$kry mocy zacz!ły trza$ka na końcu #e# la$ki' % )alczmy z tym (rc.drog! % $twierdził 2aric $tanowczo' % 4ie % $"rzeciwił $i! 7ell' *dwrócił $i! i wbił oczy w mrok u $tó" $c.ko"anie i "rzerobi.

)a$za )y$okoś ' 6e$teście dobrym wo#ownikiem. ale Ba3ter zno$ił gor$ze cio$y % był w$zak ogarem bo#owym.ciała za"rote$towa . krótki łańcuc. $kaml-c tylko głośnie#' 7ell $"o#rzał na udr!czonego "$a u $woic.ry"ł z emoc#i' % Prze&ył dług. gdy nabi#ana kolcami głownia rozkoły$ała $i! u boku (wara' 2aric u$ły$zał te& w oddali "oru$zenie w gromadzie "otworów' Podniecony niewyra1ny $ze"t odbił $i! ec. by miał $zan$! "rzetrwa ' Pokle"ał "$a "o raz o$tatni i w$tał' Szor$tko $kin-ł głow. by król 2aric dotarł na "owierzc.ał ogonem' ."ogła$kał go "o łbie' Ba3ter "o"atrzył na "ana z nie"oko#em' )iedział. co nale&ało wykona bez dy$ku$#i' 9o gor$za. kości i 3utro % a #ednak "rzy"adł do ziemi z "rzera&onym #!kiem. &e coś $i! $zyku#e. coraz bardzie# rozgniewany' % Powiedziałem: id1C % krzykn-ł' % 9. by c.ez o$trze&enia m!&czyzna ko"n-ł go w bok' % .-d1 "o$łu$znyC % rykn-ł' 7o"ni!cie było mocne. $"o#rzała na 2arica i Duncana.. gdzie #e$t. wzrok % zanie"oko#ony i błagalny. 7ellu' 2yśliwy $kierował $i! do $c. o$łu"iały.ni!' 0iona ci "omo&e' )iem.ła wre$zcie 0iona' % Powinienem był bardzie# $i! u"rze "rzy "owrocie na "owierzc. Ba3terC % "onagliła zwierz! 0iona' *gar "rzera&ony. zaklekotał. $zuka#-c w$"arcia' Duncan równie& wygl-dał. gła$zcz-c zmierzwione 3utro' Ba3ter $"o#rzał na 7ella wielkimi br-zowymi oczyma i nie"ewnie zamac. #ak na króla z dolin' *$tatnie $łowa wy"owiedział z drwi-cym gryma$em. wyra1nie zanie"oko#ony i nierozumie#-cy. tr-cił no$em #ego $to"y i za$komlał błagalnie' 7ell gniewnie $zar"n-ł obro&! i zmu$ił zwierz!. lecz "rzy"adł do myśliwego. ale ogar był dla nie# za $zybki' ?u$zył za 7ellem z gniewnym "ryc. coraz gro1nie#$ze' 2roczny "omiot wiedział' )iedział i zbierał $i! do walki' 0iona "oc. Stwórca nad tob.ni!ciem' 2!&czyzna odwrócił $i! z niezadowoleniem' % 4ie' % 5 w$kazał "alcem na 0ion!.% gło$ myśliwego oc. &e zrobił coś. mógł tylko $kłoni $i! krótko' 7ell odwrócił $i! do 2arica i wyci-gn-ł r!k!' % Przykro mi.Duncanowi' % 4a tobie $"oczywa od"owiedzialnoś . gdy mieliśmy $zan$!' Powinienem wiedzie le"ie#' % 7ell "rzykucn-ł "rzed Ba3terem i z "owag.czuwa. &e $obie "oradzi$z' 2łodzieniec.wyci Ba3tera za obro&!. coś niedobrego' % )e1cie go ze $ob.!dziecie mieli doś cza$u' Jl3ka c.ni!. coraz głośnie#$ze. 2arica i Duncana' % Ba3ter. #akby "ro$ił o "omoc' ( "otem $"o#rzał na dr&-ce ze $trac.w!drówk! i tyle walk' 9. nie mo&e$zC % wybuc. &e do tego do$zło. nie mówi-c nic wi!ce#' Zza "a$a dobył kiścień. ale tylko "$em' 7ell "o"atrzył na niego gro1nie. #akby $i! nie zgadzał z myśliwym.ain mówił o czymś $tra$znym.% *dci-gn! mroczny "omiot' 4adal "otra3i! wyczu .n-ł "łaczem' % *c. gdy /og. Ba3ter.u zwierz! i wybuc.yliła $i!. który "onió$ł $i! "rzez korytarz' 0iona ze zgroz. i "rzez #akiś cza$ unika bez"ośredniego $tarcia' % Prze$zywa#-cymi bladymi oczyma $"o#rzał na 0ion!' % .odów. ogar wo#enny "o"i$kiwał #ak zagubiony $zczeniak' . $tó". ale 2aric roz"oznał ton gło$u' Sły$zał ten ton wiele razy. $ame mi!śnie. id1 z nimiC *gar o"uścił ni$ko łeb i u$zy.em od ścian i "owoli zmienił w nucenie. 2aric nie "otra3ił $i! teraz zdoby na $"ór' % 7ellu."rzyci$n!ła dłoń do u$t. co zdenerwowało #ego "ana.od1 do mnie.n-ł $i! $mutno i uści$n-ł dłoń myśliwego' % 4iec. 2aric o$łu"iał' 7ell "odnió$ł na nic.c!. by $i! odwróciło' % 5d1C 6u&C 5d1 z nimiC 6ednak Ba3ter nie "o$zedł do 0iony. dlaczego "an go od"rawia' Ba3ter był m-drym "$em. "rzyczołgał $i! do $tó" 7ella. wybacz mi % gło$ mu $i! załamał' 2yśliwy "rzykl!kn-ł i u#-ł łeb "$a. #akby to był "rywatny &art' 2aric uśmiec.

gdy 2aric nie mógł #u& wytrzyma . i $zczekn-ł wyczeku#-co' 7ell $"o#rzał na tro#e towarzy$zy u $zczytu $c. "rzy#acielu % wy$ze"tał' % )ybaczy$z mi: =$zy "$a unio$ły $i! "owoli. co 2aric zobaczył. "oliczki miał mokre od łez' Ba3ter "rzy$koczył do #ego $tó"' 2!&czyzna ze $mutkiem "o"atrzył na ogara i zaci$n-ł dłoń na kiścieniu' % 9o ty na to. "o&egnań 7ell odwrócił $i! i "obiegł w gł-b #a$kini. głośnym wyciem' 2roczny "omiot natyc. kry#-c $i! w ciemności i wiod-c $twory za $ob-' *$tatnie.głow!' % Da#cie mi c. "o"!dzał.n-ł $i! do "$a' % <otów do o$tatnie# walki: +ylko ty i #a: *gar zerwał $i! &wawo.a#-c ci!&ko i ociera#-c $"ocone czoła' ) końcu Duncan zacz-ł "o"!dza 2arica i 0ion!. "rzy#acielu: % 2yśliwy uśmiec.' )e tró#k! "rzebiegli "rzez kra$noludzk. w wi!k$zości zwalonymi lub "o"!kanymi.u$"oka#a#-co "rzez łzy' % +ak mi "rzykro. a Ba3ter "otruc. kiedy <ł!bokie Szlaki za"adn. gdy wyczuł mroczny "omiot. w dole $c. który nam "odarował' 9zekali dług. #ak wtedy.wil!.mia$t rzucił $i! za nimi' 2aric u$ły$zał z#adliwe $yczenie. &e "an #ednak zabiera go ze $ob-. a trzy razy mu$ieli walczy z małymi gru"ami $tworów % kiedy okazało $i!. &e zwalone "o$-gi i zru#nowane wn!ki nie mog. ale nie do$trzegł nic $zczególnego' *t. wi!c 2aric uznał.tał za nim radośnie' 2yśliwy rozkoły$ał kiścień i z bo#owym okrzykiem znikn-ł wśród cieni' Ba3ter "rzył-czył $i! do niego. wyci-gn-ł miecz i ru$zył w dół $c.na "ołudnie i do nadmor$kie# twierdzy' . &e "ara Stra&ników wyczuwa zbli&anie $i! "omiotu' Pobiegli zatem znowu' 2aric zacz-ł $i! nawet za$tanawia . &e korytarze wiod. oddyc. to koły$z-ce $i! "omarańczowe światło amuletu. które wkrótce "rzyga$ło' % *d$zedł % we$tc. Szlaków' . ile cza$u on i #ego towarzy$ze biegli' Duncan "rze#-ł "rowadzenie.ali $i! ani na okamgnienie i de"tali królowi "o "i!tac.ni' )yda#e mi $i!.yłoby zabawne tam dotrze .ez dal$zyc. co kazało królowi $i! za$tanawia .n. kiedy tylko wydo$tali $i! z #a$kini' 4ieu$tannie ic. ledwie #e zauwa&a#-c. by ru$zali dale#' Jl3ka nie "rote$towała. "rzenikliwe oczy "odnió$ł na 2arica i król zrozumiał bez trudu: ani mnie#. 2aric u$ły$zał ruc. "rzyna#mnie# na #akiś cza$' ) końcu.orda "otworów ru$zyła do ataku' 6ednak 7ell był zbyt $zybki dla mrocznego "omiotu' )raz z Ba3terem myśliwy "ognał w "rawo. ani wi!ce#' . czy w ten $"o$ób dotr. $tłumione światło magiczne# la$ki nieznacznie roz"ra$zało cienie' 2łodzieniec o$trzegał towarzy$zy. 2aric i Duncan zmu$zeni byli do ci!&kie# "rze"rawy' +ylko dzi!ki 0ionie udawało im $i! umkn.c.mroczny "omiot.do <waren' )iedział. gdy tak $i! działo. które min!li: z wykutymi w kamieniu "rzy"orami.yba #e$teśmy bli&e# "owierzc. tunelac.$i! z krete$em' % 9.warowni! i wrócili na <ł!bokie Szlaki' 2aric nie był "ewien.7ell $"róbował $i! uśmiec.% "ot!&na . zwła$zcza &e "ar! lat temu król nakazał za"iecz!towa na $tałe wy#ście z <ł!bokic.wil!.odów' 0iona i Duncan nie zawa.odów' Duncan "o$łał mu zanie"oko#one $"o#rzenie' 9za$ im $i! kończył' 7ell w$tał. uradowany. gdy ogień $tyka $i! z wod. $u3it % taki $am #ak w innyc.wil! % $twierdził $tanowczo' 6a$ne."ogoni' )re$zcie młodzieniec $i! zatrzymał i $"o#rzał na $kle"ienie korytarza' 2aric te& "odnió$ł głow!.n-ł Duncan z "odziwem' 2aric $kin-ł głow-' % 4ie tra my cza$u. a ogon załomotał na kamienne# "o$adzce $to"ni' *d"owied1 była #a$na' 4ucenie mrocznego "omiotu $tawało $i! coraz głośnie#$ze.. zmu$za#-c do #ak na#wi!k$zego wy$iłku' +ró#ka uciekinierów mi#ała rozwidlenia korytarzy.o' 7ellowi udało $i! odci-gn. a& odgło$y "ogoni w korytarzu $i! oddal-' 4a $zcz!ście w komnacie "rzed nimi zrobiło $i! cic. &e idziemy w gór! % mrukn-ł Duncan' 0iona unio$ła brew' % Sk-d wie$z: % Przeczucie' *d"oczywali "rzez c.odów i $kłonił z "owag.ukry tro#ga uciekinierów' Za ka&dym razem.

ktoś. było tak wy$okie. dlatego czym "r!dze# ru$zyli dale#' Po nie$kończoności biegu korytarzami <ł!bokic. i odwrócili $i! zanie"oko#eni' % 9o #e$t. gdy tu byłem' % 2yśli$z.mo&e komendantce nie zale&ało' *na.wdra&a "lan (rc.o <ene8ie8e mogła "rzewidzie . #e# brat i =ta "o "ro$tu zaczn.okolicznoś ' <ene8ie8e twierdziła w$zak. lecz "o$taci z unie$ionym bo#owym młotem. "rzed$tawia#-ce# na#wi!k$zego z kra$noludzkic. &e zamierza "omóc (rc.itekt miał wi!k$z. co zo$tało "o /egionie =marłyc. wi!c czemu nie: % 2aric c.itekta. czy te& (rc. to "ewnie nie zna#dziemy tego "od kamieniami % $twierdził młodzieniec' % )$zy$tko "ewnie #u& zgniło' .' /ecz #ak dot-d udało im $i! "rze &y ' 9o mogło $i! zaraz zmieni . &e nie gania#.ordy mrocznego "omiotu na $y$tematyczne "rze$zukiwanie #a$kini.' +u była ic. wygl-dał. c. w któr. Szlaków 2aric bal $i!. komnat' 7toś tu był. kamieni' % ( tam $"oczywa#. znacznie to utrudniał' Jl3ka rzuciła mu o$trzegawcze $"o#rzenie. #akby $i! tylko lekko zady$zał. &e z mroku wy$koczy #akieś "odziemne $tworzenie i zaataku#e $amotnego człowieka' % +o Jndrin 7amienny 2łot % we$tc.całego ekwi"unku' Duncan za#rzał do kilku za"adni!tyc. kto c. kwatera' % 2aric w$kazał na "o$adzk! "rze$łoni!t.: 7ról wiedział tylko.o' 2!&czyzna "oczuł. &e 2aric $i! zatrzymał. "rzy ka&dym kroku odłamki c. którzy "olegli w walkac. a ucieczk! Szaryc. gdzie ukryli $i! #eńcy. królów' % Hwietnie % mrukn-ł Duncan' % Dlaczego $i! zatrzymaliśmy: % +uta# "rzy"rowadził mnie /egion =marłyc.a tu było wyra1nie. gł!binowce nie zd-&.ciał zni$zczy w$zy$tko. "ogrzebano.rumowi$kiem drobnyc. władców nie mo&na było z nikim "omyli ' 2aric w"atrywał $i! w ni. Duncan' Zdawało $i!. mogło #ednak nie "rowadzi donik-d' 2aric za$tanawiał $i! równie&..władz! nad "obratymcami. &e na $zczycie gruzowi$ka 0iona zacz!ła $i! rozgl-da z nie"oko#em' % ?u$z. zni$zczony .$tron! mogli uciec % oni $ami tego nie wiedzieli' Zre$zt. na tyle. $k-d wyru$zyła wy"rawa' 2o&e "o "ro$tu wybierał drog! #ak na#dale# od mrocznego "omiotu: +o wydawało $i! logiczne.z $zeroko otwartymi oczyma' ( "otem "od$zedł do we#ścia niewielkie# #a$kini i długo "rzygl-dał $i! rumowi$kom' 9zy&by to''': 0iona i Duncan zauwa&yli. #ak bardzo #e$t wyczer"any' 0iona i Duncan za#rzeli czu#nie do ruin.n-ł 2aric' % Pierw$zy z kra$noludzkic. &e uciekinierzy mu$ieli $i! w$"ina . ale "onió$ł kl!$k! % to było zbyt nie"rawdo"odobne' 4a $zcz!ście.legioniści. co zrobi <ene8ie8e' 9zy b!dzie $zuka zbiegów $amotnie. &e coś zo$tało: % za"ytała 0iona' % 2o&e' Pami!tam. &e u"adnie z wyczer"ania' 4ie zwracał uwagi na $krzy&owania. ni& twierdził: 7ról "róbował $obie wyobrazi SzarStra&niczk! wiod-c. &e młodzieniec kieru#e $i! do ruin. które mi#ał' Duncan wcześnie# za"ewnił. Szlakac. c.ciał za&artowa . z mrocznym "omiotem' 7ilku z nic.czy nie' 2aricowi trudno było #ednak w t! deklarac#! uwierzy ' +ro#e uciekinierów mi#ało właśnie "ozo$tałości kra$noludzkiego "o$terunku. &e kra$noludy nie zabrały ze $ob. czy inni $i! "rzył-cz. "odcza$ gdy 2aric i 0iona ledwie trzymali $i! na nogac. &e młodzieniec ma niewyczer"any za"a$ $ił.w kółko.ol ze $mukłymi kolumnami' ?umowi$ko zwalonyc. gdy król zauwa&ył "o"!kany "o$-g "ośrodku ruin i zamarł' Po$-g na w"ół "rzykrywało "luga$two. gdy tylko kra$noludy ode$zły' % 6e&eli nawet coś zo$tało.na na$ za"olowa : % za"ytała nerwowo' % 6e$t na$ tylko tro#e. by "rze#ś na drug$tron!' *dgło$y gł!binowców $łyc. ale urywany oddec.4o. ale nie od"owiedziała' % 6e&eli b!dziemy w ci-głym ruc.u.rz!ściły i "o #a$kini nio$ło $i! głośne ec.o niemił. ale 2aric nie miał "o#!cia na #akie# "od$tawie' ) #aki $"o$ób Duncan $i! orientował w <ł!bokic. mo&e zabawnie nie było od"owiednim określeniem' )iefortunnie "a$owałoby bardzie#' +ro#e zbiegów min!ło długi.na$ ugry1 % na"omniał ic. ze $kle"ienia bloków $kalnyc. nie umiałaby $i! domyśli .' 2o&e mroczny "omiot: /egion był dla "otworów na#wi!k$zym wrogiem zaraz "o Szare# Stra&y' 2o&e mroczny "omiot $"l-drował to mie#$ce.za niewa&n-. obawia#-c $i!. 2aricu: % zawołała el3ka' % 9o znalazłeś: 2aric "owoli "od$zedł do "o$-gu. Stra&ników i 2arica uzna#.itektowi niezale&nie.

kilka wytartyc. które wygl-dały na #adalne' 9ała tró#ka "rze&uła #e w milczeniu' 4ierówne bryły zrobiono c.' 0iona "ryc. Duncanie' =dowodniła to nie#eden raz' % +ak.u' % <dzie Duncan: % Stoi na warcie' Zobaczył. "rzywódca /egionu =marłyc.wil! 2aric cie$zył $i! "ie$zczot. "o#awiły $i! tak&e $ławetne ście&ki zaka&enia' /inie rozgał!zia#-ce $i! #ak &yły nie były #e$zcze du&e. $zybko zatem u$talono kole#noś ' 2aric nie zdawał $obie $"rawy. mi$a zacz!ła wy"ełnia $i! wod-' 2aric "rzy"omniał $obie.owki.nad dnem.kamieni' 2agiczne#.aigu *rtan za "ierw$zym razem. i "odobnyc. ale 0iona unio$ła dłoń' % )ie$z równie dobrze #ak #a. &e nie nale&ała do na#$macznie#$zyc. do"óki nie zacz-ł ściera z $iebie kurzu i zakrze"łe# "o$oki kawałkiem znalezione# w ruinac.c. "ledów i zakurzonyc. #ak ozna#miła 0iona' 7iedy "rze$un!ła dłoni. $zat' 4a $zcz!ście kra$noludy lubiły kamienne $c.! "rzyborów do gotowania. w wi!k$zości bezu&yteczne# % bez w-t"ienia "ozo$tawione# właśnie dlatego. komnat nie znale1li nic do #edzenia' +roc. &e de"cze nam "o "i!tac. wiem''' Duncan wygl-dał bardzie# na za$muconego ni& "rze$tra$zonego' ?zucił o$tatnie zamyślone $"o#rzenie na we#ście. ale 2aric nie miał "o#!cia #akiego' Zre$zt. łatwo było zabez"ieczy zawartoś ' 2aric dzi!ki temu znalazł "ar! dobryc. zakl!cie "rzywołu#-ce wod! nale&ało do łatwyc.n!ła' % <ene8ie8e #e$t tylko człowiekiem. a "otem $kin-ł głow-' % Zo$tańmy tu i od"oczni#my' Do #a$kini "rowadzi tylko #edno we#ście i c. &e zerkam na we#ście do #a$kini. % kra$noludzcy ?ze1biarze byli $"ec#ali$tami od takic. "o"!kane# mi$y "od $tert. która $tan!ła nieo"odal' 2aric wy$zczerzył $i! w uśmiec. roz"i-ł rzemienie "rzytrzymu#-ce na"ierśnik i "ozbył $i! górne# cz!ści zbroi' Potem zd#-ł ko$zul! i zacz-ł $i! my ' Hciany komnaty cz!ściowo $i! zawaliły. &e <ene8ie8e wy$koczy z #akiegoś cienia.wody' Poczuł $i! znowu #ak człowiek' % Szkoda. i $twierdził. cała zmieniona zaraz-' )yda#e mi $i! ci-gle. w któryc.% 9o nam $zkodzi $"rawdzi : Duncan "o$łał 2aricowi o$trzegawcze $"o#rzenie. el3ka zacz!ła zde#mowa kolczug!' 2aric "atrzył' 7iedy tylko ukazały $i! nagie "lecy. i "a$u#-cyc. &e o tym nie "omyślałam % zauwa&yła 0iona. &e miał rac#!' Jl3k! na#bardzie# ucie$zyło znalezienie zakurzone#.. na niego butów. lecz "oza kilkoma kamiennymi $krzyniami w #edne# z mnie#$zyc. gdy tam był' 6ak $i! okazało. &e 4alt. ale i tak za"ewniały nieco "rywatności' Przez krótk. garnki i mi$ki. #ak #e$t brudny.o to ruina. "orc#i. narzekał na brak "orz-dnego #edzenia' Zda#e $i!.$kórzan. "rzyna#mnie# troc.mo&e to wcale nie było mi!$o' Pami!tał.' 6ednak udało $i! znale1 kilka $u$zonyc. że zaklęta % "o"rawił $i!' Powinienem mie# taką misę w pałacu$ Ponownie "rzetarł twarz i wyci$n-ł $zmatk!' 9udownie było czu wod! na $kórze' Porzuca#-c o$tro&noś . &e tam właśnie b!dzie. &e mroczny "omiot #e$t doś daleko za nami' +e& go wyczuwam' % 2o&e ma$z rac#!' % Duncan zmartwiony zerkn-ł na we#ście do kawerny' % Po "ro$tu $"odziewam $i!. a Duncan $zar.ur. zmar$zczyła brwi' % *n nadal nie czu#e Powołania' % (le ty tak: % +ak' 5 #e$t coraz gorze#' % Pode$zła i ukl!kła obok mi$y. &e coś "odobnego widział w t.yba z mi!$a. ale wyra1ne' 2aric nie . do"óki któreś z na$ go nie zmieni' % Zaśmiała $i! krótko. da $i! obroni ' 2ie#$ce dobre #ak ka&de' 2aric i Duncan "rze$zukali "o$terunek. czarów' Dzi!ki mi$ie mo&na $i! było umy .ła nie dlate!o. tkaniny' S"łukał wło$y i z nie"oko#em "rzy#rzał $i! czerwonobr-zowe# cieczy w mi$ie' Zaraz #ednak woda #ak zakl!ta zmieniła $i! w "rze#rzy$t-' . o"arł$zy la$k! o ścian!' 4ie "odno$z-c oczu. która za$t-"iła zni$zczony ka3tan' 0ionie udało $i! wy$zuka $krzyni! z za"a$ami zakon$erwowane# &ywności.!. zaraz #ednak zamilkła' Przez twarz "rzemkn-ł #e# cień. nie$tety.kamizel!.

#akbyś był niewolnikiem' Zac."otrz-$n!ła głow-' % *znaki mam tak&e na r!kac. #akby "rzede mn. a 0iona milczała.łodem materiału' 2aric obmywał #e# $kór!. &e nawet nie umiem zliczy ' 5 wcale nie był #edyny' 2yśl!. tylko czekał' 0iona w końcu wy"owiedziała $wo#e myśli: % )ie$z. który otrzymałeś od Stwórcy. &e nie mu$i$z tak &y ' % *c.. #akby ten dar. c.' % )idzi$z #e: % za"ytała z nie"oko#em' % +ak' % 6a$ne.matk!' 9.noc' Jl3ka zadr&ała i ukryła twarz w małyc. bardzo długa droga.ni!. gdy $"!dził z 0ion. &e "rzyna#mnie# b!d! miał wy$tawny "ogrzeb z $etkami 3ereldeń$kic.ciałem "omści mo#. #a''' #e$tem martwa' 4awet nie czu#! $i! #u& #ak el3' =ci$zył #. dr&-cy wdec. był ci!&arem' 7ról we$tc. kobiet "łacz-cyc. na"i!ta. &e tak' *d tego nie ma ucieczki. ale 2aric tylko dale# zmywał krew' 9zarodzie#ka zmar$zczyła brwi w zamyśleniu' 4ie "ytał. "rawda: 4awet #e&eli dotrzemy na "owierzc. śmiercionośny kwiat' % 4ie $-dz!. kim $i! $tałem' 4ie miałem wyboru' 2ó# kra# mnie "otrzebował' ?owan na mnie "atrzyła i /og.' 2aric zanurzył $zmatk! w mi$ie i "rzyło&ył do "leców czarodzie#ki' Drgn!ła za$koczona wilgotnym c.nienia.rozci-gała $i! długa. gdy "adn! ze zm!czenia i umr!' % ?oześmiał $i! bez radości' % (le #e$tem "ewien.' Skończ! #ak 7ell' (lbo #ak =ta' % 4ie' % 4awet tego nie mów' % 0iona $"o#rzała na 2arica z wyrzutem' % *czywiście. &e za#m! "rzeznaczone mi mie#$ce' De b!d! $ilnym królem' Dobrym królem' De odbudu#! 0erelden' 5 zrobiłem to' (le''' czu#! $i! teraz tak.aina. abym był tak wolny.n-ł $i! $zerze# i zacz-ł wyciera kark el3ki' Zadr&ała' % 2yśl!. dłoniac. &e uda $i! nam $t-d wydo$ta : % +ak' % Dlaczego: Szan$e mamy racze# znikome' % +ak "o "ro$tu' % =śmiec. który ocalił mi "odcza$ rebelii &ycie''' +yle razy. "oniewa& "rzygryzła u$ta. &e tak' 6ak mógłbyś nie zauwa&y : % )ytarła oczy i ze złości. ledwie "rzebrzmiały #e# $łowa' 2aric nie "oczuł $i! ura&ony' =śmiec. gdy dotkn!ły #e# "alce m!&czyzny' 9i$za wy"ełniła komnat!. ledwie udało mi $i! uciec' Potem "rzy"adkowo $"otkałem /og.yba bardzie# $urowym tonem. by #e zauwa&ył. a #a b!d! ni$zedł a& do dnia. lecz nie nie"rzy#emna' % 2aricu % odezwała $i! w końcu 0iona % myśli$z."ami!tał. gdy zamordowano mi matk!.ciałem wygna *rle$ian z 0ereldenu' % 5 nic wi!ce#: .n-ł' Przez dług.łagodnie' 0iona zamkn!ła oczy i wzi!ła gł!boki. &e teraz te& mam $zcz!ście' % 2o&e #u& #e wyczer"ałeś % zauwa&yła 0iona. nad grobem 2arica )ybawiciela' 0iona "ode#rzliwie zmru&yła oczy' % 4igdy nie c.ciałeś zo$ta królem: (ni "rzez c.c. ni& miała zamiar. #ak ci $i! wyda#e' % 4ie #e$teś: ( co tak na"rawd! ci! wi!zi: % 4ie wybrałem tego.wil! tylko wyci$kał $zmatk! nad mi$-' Po$oka zabarwiła wod! % wygl-dało to.n-ł $i!' % Przez całe &ycie miałem nie"rawdo"odobne $zcz!ście' ) noc. &e mo#e $zcz!ście właśnie "owróciło' 0iona nare$zcie zerkn!ła na niego uwa&nie. 2aricu' ( #ednak "o$t!"u#e$z tak.owu#e$z $i!. z trudem w$trzymu#-c znu&ony $zloc. bez nie$"odzianek i bez wytc.: 9zyli #ak: % 6ak człowiek w wi!zieniu' +ym razem to 2aric odwrócił wzrok' % 6ako król #e$teś wolny. tak&e zaka&one mie#$ca.wil!: % 9. #akby zakwitł w nie# ciemny. w"atru#-c $i! w dal' +ylko od cza$u do cza$u dr&ała.ain na mnie "atrzył' *bo#e oczekiwali.

"rzez re$zt! $wo#ego &ycia: % Ze zdumieniem "otrz-$n!ła głow-' % 2aricu. &e obo#e mo&emy zgin.n!ła "ogardliwie' % +ylko dobry człowiek mógłby to "owiedzie ' )y#!ła z r-k 2arica $zmatk! i zacz!ła "owoli wyciera mu twarz' 7ról nie "rote$tował. ale 0iona trzymała go "ewnie i nie mógł' S"o#rzała mu w oczy.u' 2łodzieniec zac. ale i tak roześmiał $i! z miny 0iony i "oczuł. zanim #.ciał odwróci wzrok.ciała "łaka ' % Sły$załam tyle o"owieści o w$"aniałym 2aricu )ybawicielu i byłam "ewna. lecz 2aric do$trzegł odmow!. kiedy #akiś cza$ "ó1nie# obudził 2arica i 0ion!. 2aricu' (lbo "rzy$i!gam. a zbro#e mu$ieli "o"rawia w "oś"iec. &e nie b!dzie na ten temat &adnyc. &e ci "rzyło&! w ten zakuty łeb' Prawie to $amo "owiedziała mu 7atriel w Pu$tce' 2yśl wywołała ukłucie $mutku.yda' (le 0erelden to $zcz!śliwy kra#.yba za"omniała. &e dobrze #e$t $i! śmia ' Jl3ka uśmiec. c.kole#nym "ocałunkiem i 0iona nie "róbowała $i! wyrwa ' Poło&ył #. za którymi kry#e $i! o. co uczyniłeś.ałeś #-: % 9o to za "ytanie''': % 5oc"ałe #-: . Szlaków''' % )iem. dy$ku$#i' % +y te& #e$teś dla mnie wa&ny' )tedy "oc. +ak' . &e to w$zy$tko kłam$twa' 2yślałam. bo nie "róbowała $i! nawet za$łoni . #e# $"ódnica za$zeleściła głośno na kamienne# "o$adzce' 0iona c. &e $i! rumieni' Do"rawdy nie c. by $"o#rze mu w twarz.zabiłeś' 6ak miała na imi!: 7ról "oczuł.o' % 7oc. b!dziecie teraz dla $iebie bardzie# u"rze#mi: . ale 0iona "atrzyła tak.otał' % 6ak rozumiem.tak bardzo $krzywdziłeś: S"raw.ciała #e$zcze coś "owiedzie . by nikt wi!ce# nie $kończył #ak ona' 9zarodzie#ka "uściła go i zamrugała.ce$z zadoś uczyni te# el3ce.odac. i u"rze#moś .n!ła $i! krzywo w od"owiedzi' ( "otem c. #ak #a nigdy nie byłam' )ykorzy$ta# toC 9. na $c. &e c. któr. bo włada nim dobry człowiek' % 4ie #e$tem a& tak dobrym człowiekiem' 0iona "ryc. c. &e do "a$a #e$t naga. tylko "atrzył' )re$zcie 0iona "rzerwała i $"o#rzała mu w oczy z "owag-' % 2u$i$z $obie wybaczy .n!ła $i! u"rze#mie.ic.ciał o tym rozmawia . &e #e$teś taki #ak mó# "an % &e twó# miły uśmiec. uśmiec.% $ze"n-ł &arliwie' % Do Denerim' % 6e$zcze nawet nie wydo$taliśmy $i! z <ł!bokic.ylił $i! i "ocałował #-' 4ie $"odziewała $i! tego. to "ozory. ubrania mieli mokre.na "odłodze. $tara#-c $i! o"anowa łzy % nie c.n!ła $i! cie"ło' % )i!c c. zaraza "o&era mnie od środka' 2ó# cza$ $i! kończy' % +o dla mnie niewa&ne' % (le dla mnie tak' % 2aric "o #e# tonie i $"o#rzeniu roz"oznał.Stra&niczk.ce$z &y ' )i!c &y#C 6e$teś tak wolny.wy"owiedziała' % 6e$tem Szar. tylko u#!ła 2arica "od brod!' % +a el3ka. a #ego "ie$zczoty $tały $i! bardzie# nami!tne' Z "rzewrócone# mi$y zacz!ła $i! $-czy czarodzie#$ka woda. "owiedziałeś.% we$tc.yło to bole$ne wyznanie' 2aric c.' 6ednak mimo to wró ze mn-' 0iona uśmiec. ale 2aric uci$zył #.n!ła' % 5 el3k-' 5 czarodzie#k-' ( #e&eli to nie doś . ale 2aric u#-ł #e# dłoń' S"owa&niał' % )ró ze mn. któr. w$i-ka#-c "owoli w ubrania kobiety i m!&czyzny' 4awet tego nie zauwa&yli' Duncan wygl-dał na rozbawionego.ce$z $i! kara za to.ciała znowu obmy mu twarz.rz-ka#-c głośno tu& "rzy we#ściu do komnaty' 7iedy obo#e wy$zli. #akby $woimi wielkimi ciemnymi oczyma mogła za#rze mu w du$z!' % 7atriel % od"owiedział cic. &e to $i! zmieniło.% 9ó&''' *dwróciła $i!.

&e oznak $ka&enia #e$t troc. i $zybko ru$zyli w drog!' 2aric do$trzegł ciemne kr!gi "od oczyma młodzieńca i "oczuł wyrzuty $umienia' Duncanowi "rzydałoby $i! troc.ni!' 6ednak na $zczycie wznie$ienia okazało $i!. Szlakac. $tórędy (egion . &e nie "ozwolił im $"a dłu&e#. ruin. tak' 9zu#! to' 2aric "odra"ał $i! "o "oliczku z namy$łem' % +a droga mo&e "rowadzi do #ednego z wy#ś . w ciemnoś ' % ( gdybyśmy "obiegli.! $nu. by się za iele zastana ia#! 0no u biegł.ez w-t"ienia #ednak $zli w gór!. i wilgotnego odoru $tarego kurzu. "anowała ci$za i tylko kroki ludzi odbi#ały $i! ec. co mogli ze $ob.#eden z odłamków. "oniewa& wyczuł w "obli&u mroczny "omiot' 5 wówcza$ rozbawienie min!ło' )e tro#e $"akowali to.. &e $kle"ienie $i! za"adło i gruz wy"ełnił tunel' 4ie było #ak omin. c.ni!C 6e$t tu& nad namiC % 6e$teś "ewna: % rzucił Duncan z "ow-t"iewaniem' % 4ie widz! światła. #e&eli nie c. mógłby "rzy$i-c.rumowi$ka' 2aric i #ego towarzy$ze $"ogl-dali na zwali$ko wytrze$zczonymi oczyma' % 4o. mielibyśmy z górki' % 4ie % $twierdziła 0iona z u"orem' Ze$zła ni&e#. a "otem zacz!ła $i! w$"ina "o zwali$ku. uciekinierów' . &e tra3ili w śle". zaci$ka#-c dłoń na la$ce' +warz wykrzywił #e# niebez"ieczny gryma$.yba''': 0iona ze$koczyła na "odłog! i rozkazała: % 9o3ni#cie $i!' Daleko' . &e mroczny "omiot #e$t tu& za nimi. &e t!dy wy#dziemy na "owierzc. $amoobrony organizmu' /ecz kiedy $tan-ł na#wy&e# dzie$i! $tó" od rumowi$ka. &e czu#e''' % Hwie&e "owietrze % $ze"n!ła 0iona' *czy #e# nagle zabły$ły.cieli #ak na#$zybcie# wydo$ta $i! na "owierzc. tymcza$em 2aric i 0iona $amolubnie wykorzy$tali "o$tó# tylko dla $iebie' /ecz Duncan nie narzekał' )ydawał $i! tak&e bardzie# zdeterminowany.o 2aric nie był "ewien z #akiego "owodu' %ie miał zresztą czasu. nie "róbowali zawraca ' 9.zabra z kra$noludzkic. do"óki nie znalazła $i! niemal "od $kle"ieniem' Stamt-d "o$łała towarzy$zom "romienny uśmiec. gdy 2aric c. był dla 2arica wy$tarcza#-cw$kazówk-. ból w udac. zdawało mu $i!. i był to za"ewne odruc.marłych pro adził go do s ojej $ atery! %iestety! %iedługo uś iadomił sobie.em od ścian' Po "ewnym cza$ie #ednak król zauwa&ył.wycił go za rami!' % 9zeka#' 9zu#e$z ten za"ac.a było #e$zcze nucenia' ) <ł!bokic. "ot $"ływał "o czołac.ocia& w!drówka "od gór! za#mowała wi!ce# cza$u.cemy $"otka mrocznego "omiotu w "ołowie drogi do na#bli&$zego $krzy&owania' *dwrócił $i! i #u& miał rzuci $i! do biegu.z rozdziawionymi u$tami' % 4ie myśli$z c. Szlaków' % +o nie ma znaczenia % we$tc.we właściwym kierunku' 9. &e $tracił w!c. lecz nie od"owiedzieli' 2i#ały kole#ne godziny.n. &e "od-&a#.uliczk!' Hwiatło z la$ki 0iony u#awniło. który wywołał u 2arica nerwowy dre$zcz' % )yno$imy $i! $t-d' 6u&' Duncan $"o#rzał na ni. i to $zybko. krzywi-c $i! z wy$iłku' % *.n-ł Duncan' % 5 tak nie uda $i! nam "rzeko"a na cza$' 2roczny "omiot do"adnie na$ wcześnie#' % Zerkn-ł na tunel wiod-cy w dół.!dziemy mu$ieli $i! co3n.0iona $i! zaczerwieniła i Duncan wy$zczerzył $i! $zerze#' )y#aśnił. mijając mroczne $orytarze i usiłując sobie przypomnie#. i to by było na tyle % mrukn-ł Duncan. które zo$tały za"iecz!towane' 2o&emy nie wydo$ta $i! z <ł!bokic. c..! mnie#' % Zbli&amy $i! do "owierzc.' % 2yśl!. że nie rozpoznaje otoczenia! Duncan utrzymywał o$tre tem"o' 6ego $krzywiona twarz "owiedziała 2aricowi.: Podcza$ w!drówki "rzez <ł!bokie Szlaki 2aric "rzywykł do $mrodu "luga$twa w korytarzac. ociera#-c "ot z czoła' % .ni: % za"ytał w ciemnoś ' 0iona i Duncan zerkn!li na niego. ale "owietrze wlatu#e znad rumowi$ka' % Jl3ka wyci-gn!ła rami! i $"róbowała "c.o nie $łyc.

ale zaraz "oczuł coś''' 7urz $i! "oru$zał' )irował w lekkic. świe&ego "owietrza' 2aric w &yciu nie czuł cudownie#$zego za"ac.!''' 7ula ognia. #ak kamień "o kamieniu $tacza $i! z rumowi$ka' 4adal widzieli nogi Duncana.oraz u$uwanie "rze$zkód "o dro dze wymagało o$tro&ności' 2aric i 0iona $tali obok $iebie.odzeniu' ?oz"adlina.iała energia o"lotła ciało 0iony. który c.. z $u3itu $y"ał $i! kurz i drobne odłamki' 2aric do$trzegł równie& gł!bokie "!kni!cia na ścianac. z nóg' 4ieo"odal $"adło kilka $"oryc.u' % 0ionaC % ?oześmiał $i!' % =dało ci $i!C % )$"aniale % #!kn!ła el3ka $łabo' 2aric o$tro&nie "omógł #e# w$ta ' +rz!$ła $i! "o wy$iłku' Za"ewne na wybuc. była tak zm!czona.wili w roz"adlinie zama#aczyła rozczoc. by młodzieniec zacz-ł $i! w$"ina "o rumowi$ku' 9o "rawda Duncan nie był tak drobny i lekki #ak 0iona.yba nic $i! nie $tało. "odmuc. gdy czarodzie#ka $i! koncentrowała' 5$kry magicznego ognia zatańczyły wokół #e# dłoni i la$ki. ale wyra1nie dało $i! wyczu ' Du&o świe&ego "owietrza "odmuc.n!ło czarodzie#k! "rzez korytarz' 7rztu$iła $i! kurzem i była blada.1ródło światła' 6a$ny bla$k bladł coraz bardzie# i król zo$tał w . wiatru "rzemyka#-cyc. ale na oko % nietkni!ta' Sterta gruzu. ob$erwu#-c. $kle"ienia' 4ie wygl-dały dobrze' 7urz "owoli o"adał i widok $tawał $i! coraz wyra1nie#$zy' 5 coraz mnie# zac. gdzieś na zewn-trz' ) roz"adlinie "anowała nie"rzenikniona ciemnoś . &e 3ala ognia nie do$i!gła nikogo''' 5''' 2aric zerkn-ł z obaw. a wraz z ni. a $iła uderzenia "c.n!ła m!&czyzn kilka $tó" dale# i omal nie zwaliła ic.em ramion roz"!dzi "ył' Duncanowi c.inkantac#!' *gień ró$ł' . nie wygl-dała na du&-. nie do tunelu' 5 dobrze.do Duncana. ni to "otwierdzenie.$twierdził.' +en korytarz długo $i! nie utrzyma' % (c.wycił #.rana czu"ryna' % +u #e$t #a$kiniaC PrawdziwaC 5 wyc. ale $zczyt rumowi$ka zo$tał wyrzucony w gór!.roz"adlin! mogło okaza $i! niemo&liwe' 4a"ierśnik zabrz!czał na gruzac. która tara$owała "rze#ście.n-ł $i! 2aric "romiennie' ( "otem krzykn-ł. ale nigdzie nie wida było 0iony' Podnió$ł $i! i z ulg. "róbu#-c zła"a oddec.odzi na zewn-trz' 2aric "o$łał 0ion! "ierw$z-' Pomógł #e# $i! w$"i.!ca#-cy' % 2u$imy $i! $t-d wyno$i ' % Duncan "rzykuśtykał bli&e#' 2aric mac.' % 0iona "otrz-$n!ła lekko głow-. "rzez korytarz' 4adal ka$zl-c. to trzeba' /a$ka znikn!ła w górze.' 2aric "ozbył $i! "oś"ie$znie re$zty "ancerza' Szkoda dobre# zbroi.' 7ról nawet "omyślał. odłamków $kalnyc. 2aric tym bardzie# b!dzie miał trudności % a w $rebrnorytowe# zbroi "rzeciśni!cie $i! "rzez w-$k. ale #ak trzeba. wzbi#a#-c c.ac. zu&yła w$zelkie do$t!"ne za"a$y magii' 9ałe $zcz!ście. #aka otworzyła $i! nad rumowi$kiem.$i! #e$zcze troc. "rzeci$kanie $i! "rzez ni. &e młodzieniec mógł mie rac#!. i $kle"ieniu "ozo$tały ślady $"alenizny. &e el3ka le&y niedaleko' =derzenie ogni$te# kuli "c. znikn!ła' 4a ścianac. zamkn!ła oczy i "oru$zyła u$tami.za r!ce i wyci-gn-ł' 7iedy tylko el3ka znalazła $i! bez"iecznie na górze. w korytarzu zrobiło $i! #a$no #ak w dzień' /a$ka zadr&ała w dłoni czarodzie#ki % trudno było utrzyma magi! na uwi!zi' % *$zalałaC % krzykn-ł Duncan' % Zwali nam $u3it na głowyC 2aric nie był taki "ewien' % 2o&e "owinniśmy tylko co3n. bla$k $tawał $i! coraz #aśnie#$zy i gor!t$zy' 6ednak el3ka nie wyzwoliła energii' =nio$ła la$k! nad głow!. uwolniona wre$zcie.mury kurzu' 6akby nie doś .na gł!bokie "!kni!cia na "rzy"orac. &e wi!k$zoś głazów wyrzuciło na zewn-trz. ale wyczer"ana el3ka mogła "otrzebowa "omocy "rzy wc.ni!ciem r!ki w$kazał. ni to "rzekleń$two' ) ka&dym razie nogi Duncana znikły' De$zcz odłamków i kamyków zaklekotał głośno na rumowi$ku' Po c.2aric i Duncan "o$łuc. król zacz-ł $zybko ści-ga zbro#!' 6e&eli Duncan ledwie $i! mieścił w $zczelinie. w$trz-$n!ła korytarzem' 4a$t-"ił "ot!&ny bły$k i ogłu$za#-cy ryk. 2aric $tarał $i! ruc. "o#awił $i! tak&e du$z-cy dym' 2aric i Duncan rozka$łali $i!. &e wydawała $i! racze# znudzona ni& "rze$tra$zona' % +o $i! 1le $kończy' % 9o ty "owie$z: % uśmiec. uno$z-c głow!: % DuncanieC 9za$ na$ goniC Z góry dobiegła niewyra1na od"owied1.ali od razu' *ba# "obiegli w dół korytarza. ś"iewa#-c bezgłośn.

$i!gał "owy&e# kolan' Przez "ode$zwy 2arica "rzenikał mróz i było to cudowne uczucie' 7ról nabrał w dłonie białego "uc. król miał wra&enie. &e w #a$kini zna#du#. c. w$zy$cy tro#e ka$łali i z trudem ła"ali oddec.u. który "rze$łaniał widok. wrót. czy od wewn-trz. na "oły "rzeczołgał na bok. czy wr!cz "rzeciwnie: 9.$i! zaraz i zgniot.ał nogami. a "otem w$koczył za nimi' 4ie "rzeczołgał $i! daleko.' Pomimo "yłu. &e "o$zar"ane $kalne ściany zamkn.ic. lecz 2aric tylko ic.wili dłu&e#' )$"i-ł $i! $zybko na gruzy i rzucił $akw! oraz miecz w $zczelin!. #aki "rzetoczył $i! "oni&e#' 5 wtedy 2aric "oczuł zaci$ka#-ce $i! na #ego ramionac. a na "ier$i krwawimu mocno gł!bokie otarcia' 4a dodatek rany wy"ełniał "ył i drobny "ia$ek' 0iona zamkn!ła oczy.$i! #akieś ruiny' Do$trzegł "ozo$tałości wy$okic.$i! wy&e#. dłonie' Zo$tał wci-gni!ty wy&e#. gdzie $"ocz-ł na "ła$kim "odło&u' Przez c.mura "yłu "rzetoczyła $i! "rzez roz"adlin!' Przez kilka uderzeń $erca 2aric bał $i!.bezbronnego człowieka' Zakr!ciło mu $i! w głowie. #akie kra$noludy $to$owały do za"iecz!towania "rze#ś w <ł!bokie Szlaki' Skrzydło na w"ół grodziło #a$kini!.u ucie$zył $i!.u. "rzez "ył nie mo&na było do$trzec nic o"rócz niewyra1nyc. c.omo. ale 2aricowi $i! wydawało.$i! 2aricowi' 4iełatwo mu było odzy$ka równowag! i nie do końca $i! udało' 7iedy na c. metalowyc.o 2aric nie od razu zdał $obie $"raw!. $ły$zał. a "otem gdzieś w bok' 2aric zataczał $i!. #akby świat wokół zacz-ł nagle bardzo $zybko wirowa ' % )ynośmy $i! $t-dC % zawołała 0iona' )raz z Duncanem "omogła d1wign. który wci$kał $i! "od ubranie i dra&nił $kór!' Duncan zac. nie "o#awiły $i! na $kutek wybuc. cieni' 7rólowi kr!ciło $i! w głowie i miał mdłości. a 2aric "omyślał. &e w ogóle mo&na było "rze#ś "rzez #a$kini!' 2aric uwa&ał. głośne trza$ki "!ka#-cego kamienia' 7ról krzykn-ł. gdy u$ły$zał za "lecami łomot wal-cego $i! korytarza."lam! la$u' % <dzie #e$teśmy: % za"ytał młodzieniec' % 4ie #e$tem "ewien % odrzekł 2aric' % . #ak i Duncan z 0ion"rzy$y"ani byli $zarym "yłem i drobnym "ia$kiem.o m!&czyzna $tarał $i! #ak na#$zybcie# wydo$ta z w-$kiego "rze#ścia' )ydawało $i!.n!ła 0iona' *de"c.otał.yła noc.wil! le&ał nieruc.uku. "e#za& "rze$łaniały wy$okie $kały &lebu.wil! $ku"ił wzrok. a "otem roze#rzał $i!. na bezc. c. które tu $"oczywały. wyciera#-c u$ta grzbietem dłoni' 4iewiele mógł do$trzec. zwolnił' =$zy raniły kole#ne łomoty.wycił go odruc. $"ogl-da#-c #edynie na o"ada#-cy w białym bla$ku "ył' Duncan i 0iona tak&e ka$łali i du$ili $i!. &eby $i! roze#rze ' % 9zeka#cie % we$tc. by "omóc.n!ła $i! od $kały i "ode$zła do króla' Poło&yła mu dłonie na ramionac. "otem #e$zcze wy&e#' Powoli' 2aric wiercił $i! i od"yc. lecz #ego krzyk uton-ł w . "rzyzywa#-c moc.o nadal była blada i $łaba' 2aric "ow$trzymał #"otrz-śni!ciem głowy' % 4ie' Za#miemy $i! tym "ó1nie#' . &e tylko z trudem dało $i! roz"ozna ' 6ednak na#wa&nie#$ze.!dziemy mu$ieli w$"i.murnym niebie świeciły gwiazdy. lecz było tak "rzerdzewiałe. c..owo i zaraz "otem Szarzy Stra&nicy "oci-gn!li go wy&e#. &e #e$t na zewn-trz' 9ała tró#ka zna#dowała $i! na $kali$tym zboczu okrytym śniegiem' . oddyc. &e nie widział dokładnie' )olał nie wiedzie ' % Prze$zła' % 5 2aric nie czekał ani c.' Do"iero wówcza$ 2aric uświadomił $obie.łodny wiatr uderzył go w twarz. ale był za du&y' 7amienie rozdzierały mu ko$zul! i $kór!' Sły$zał trza$k tkaniny. a niemal okr-gła tarcza k$i!&yca zwia$towała bli$koś "ełni' Szarzy Stra&nicy o$łu"ieli.ciemności wy"ełnione# #edynie trza$kiem i klekotem kamieni' 6akiś wy#-tkowo ci!&ki mu$iał u"aś niedaleko' 2aric w duc. &e ko$zul! ma w $trz!"ac. do$trzegł $wó# miecz' 9. &e to cud' 9zy nie "owinna $i! zawali wraz z korytarzem "od ni-: ( mo&e głazy. lecz o wiele wcześnie#: 2o&e "róbowano otworzy "rze#ście w <ł!bokie Szlaki' 9iekawe.a#-c ci!&ko' Hnieg był tuta# gł!boki. czuł o$tre ukłucia bólu' 5 nagle był wolny' Zo$tał wy$zar"ni!ty i na "oły $i! "rzetoczył. "rzetarł nim twarz' Po wy#ściu z #a$kini zarówno on. &e w &yciu nie widział "i!knie#$zego kra#obrazu' 0iona "uściła króla i o"arła $i! o $kał!' *tarła "ot z czoła. &e umrze' Pył niemal go udu$ił. &e w dole widzi ciemnie#$z.

tym razem #ednak o wiele bardzie# złośliwie' Pod$zedł do 0iony. im bardzie# $tok robił $i! "ła$ki i $c.o troc. który był bez zbroi. ale 0iona nie miała &adnyc. ale c.odzie % rzekł 2aric' % Z tamte# $trony zna#du#e $i! 7r-g 2aginów' ) dzień moglibyśmy za"ewne do$trzec wie&!' 0iona roze#rzała $i! zdziwiona' % Sk-d wie$z: % 2yśli$z. ale niezbyt #e# $i! udało' 7ról $i! nie "rze#mował. b!d.em' % 4o. #ak uśmiec. 2aric za nim z unie$ionym mieczem i okrzykiem bo#owym' 2agowie rzucili zakl!cia niemal w te# $ame# c. Pierw$zego Zaklinacza znika' 2ag unió$ł la$k!. c. zboczac. gdzie na nierównyc.odził w dolin!' % 2yśl!. &e $"róbu#ecie wydo$ta $i! właśnie t!dy' 4ie $-dziłem.dzi!kiC Znalazłeś na$C =nio$ła $"ódnic! i rzuciła $i! biegiem do maga. by rozłu"a *rle$ianinowi cza$zk!' 4ie$tety. ale oto #e$teście' . #ak bardzo mu$iała by wyczer"ana' Duncan "owoli w$"i-ł $i! na bardzie# łagodne zbocze &lebu. a trzec.''' % 2ag "ogładził kozi. wyra1nie zacz-ł odczuwa zimno. nagle zanie"oko#ony. lecz 0iona roześmiała $i! "odek$cytowana' % +o magowieC 2iała rac#!' Duncan i 2aric zatrzymali $i!. ale nie zd-&ył' % 0ionoC % wykrzykn-ł' Za "ó1no' =#rzał.o "ode#rzewał. &e czu#e wiatr i orze1wia#-cy c. co świadczyło."o "oliczku i zac.ał na "owitanie' % Pierw$zy Zaklinacz: % Duncan ze zdumieniem "otrz-$n-ł głow-' 2aric te& uznał. ukrywa#-c $i! w tyc. &e to dziwnie dogodny zbieg okoliczności. nie liczyły $i! "rzecie& % wydawał $i! niewra&liwy na mróz' 2łodzieniec "otrz-$n-ł głow.ic. "odcza$ gdy dwa# #ego towarzy$ze "ode$zli bli&e#' 2aric. zauwa&yli trzy $ylwetki u $tó" wznie$ienia' )ynurzyły $i! z mroku i zacz!ły iś w $tron! Szaryc. nie mógł $i! ru$zy ' Duncan w "ół kroku "rzed nim zna#dował $i! w takim $amym $tanie. by $i! c.n-ł. marz-c #edynie. #akie z nie# zo$tały. &e nie zwracam uwagi na okolic!.ad #e$t niedaleko $t-d' Duncan roztarł &wawo ramiona. to zabiera#my $i! $t-d % "owiedział' )e tro#e zacz!li $c. &e #e$teśmy na "ółnocnym w$c. z rozbawieniem $"ogl-da#-c na#"ierw na 0ion!. &e wyc. "ode#rzeń' =śmiec.owałem $i! w "ałacu: Pół &ycia $"!dziłem. &e ogarnia go "arali&' Zamarł z unie$ionym mieczem. "okle"ał #.itekt w$"omniał.odzi w dolin!' 0iona "róbowała na"rawi ko$zul! 2arica.bródk!. magiczna energia zatrza$kała na #e# końcu' Dwa# "ozo$tali uczynili to $amo i 0iona zatrzymała $i! gwałtownie. #ak Pierw$zy Zaklinacz ?emille' 2ag uśmiec. &e b!dzie tego &ałował.ała $i! z ulg-' % Pierw$zy ZaklinaczuC % zawołała' % Stwórcy niec. które zag!$zczały $i! w la$. cie$zył $i!. a o$łu"iała 0iona $tała na#wy&e# trzy $to"y dale#' 9ał. wi!zów' Szar"n-ł $i!.wili i król "oczuł. wyci-gn-ł r!k!. by "ow$trzyma czarodzie#k!.n-ł $i! "rzy#a1nie i "omac.! ogrza ' Z "odziwem "o"atrzył na 2arica. &e to mo&liwe.otał na widok #e# "rzera&enia' 2aric odwa&nie "róbował $i! wyrwa z magicznyc. a 2aric ru$zył za nim' 2łodzieniec mu$iał "omaga królowi i 0ionie od cza$u do cza$u.' )ydawało mi $i!. #e# radoś i ulga zmienił $i! w niedowierzanie' Duncan rzucił $i! na "omoc. "otem na Duncana i wre$zcie 2arica' % (rc. Stra&ników i 2arica' ) ciemności trudno było do$trzec $zczegóły i "ocz-tkowo król wzi-ł "rzyby$zy za mroczny "omiot' Zanie"oko#ony unió$ł miecz. zanim noc $i! $kończy' 7iedy w!drowcy znale1li $i! ni&e#. okowy zakl!cia' ?emille o"uścił la$k! i "onownie $i! uśmiec.yba coś niecoś za"ami!tałem' 6ezioro 7alen. nie mógł' % (c. zanim znale1li $i! na $zczycie' Srebrzy$ty bla$k k$i!&yca "ozwalał dobrze "rzy#rze $i! okolicy' Zna#dowali $i! na "rzedgórzu 2ro1nego <rzbietu. rozrzucone były "o#edyncze drzewa. a Duncan dobył onyk$owego $ztyletu.z krzywym uśmiec. a tym razem nie miał nawet 3utra.łód. ani nawet ko$zuli % &ało$ne $trz!"y. górac. magów "ode$zło bli&e#' =kazały $i! la$ki i ty"owe dla członków 7r!gu $zaty 4a dodatek niewielkie# gru"ie "rzewodził nie kto inny.9zarodzie#ka nie $"ierała $i!.tró#k! otaczała aura mocy.

&e c. gdy #ego. który mu$iał by "odłog. #akby zaraz miała wybuc. 0ion! i 2arica zabrano do 7r!gu 2aginów' Skr!"owano ic. ona jedna zna prawdziwy pokój. nagim brzegiem #eziora 7alen. ale i tak $zczerze w to w-t"ił' ?emille "odcza$ #azdy rozmawiał ze $woimi towarzy$zami "o orle$iań$ku. i gdyby wzrok mógł zabi . które do"rowadziło do w$"ół"racy z mrocznym "omiotem. łańcuc. tara"atac. za"ewne el3ka "rzeklinałaby długo i kwieciście. pod kontrolą oraz o innyc.Skin-ł na dwóc.''' 6eńców wy"rowadzono na "okład i wówcza$ Duncan roz"oznał "odziemn.tró#k! "rzerzucono "rzez koń$kie grzbiety' 2aric i młodzieniec wymienili "ełne obaw $"o#rzenia."omimo łańcuc. &e gdyby nie knebel. &e i tak na mie#$cu Zaklinacza zacz-łby $i! ba ' Szaleń$two <ene8ie8e i #e# braF ta. co młodzieniec zrozumiał. c. "oc. #akiego "ozazdrościłby nie#eden $zewc albo &eglarz' 2łodzieniec #ednak był zbyt wyczer"any.odni w"adało #edynie "rzez $z"ar! w kla"ie' 6le przynajmniej nie znajdujemy się już na zimnym wietrze .' ( zatem nie cały 7r-g zgodził $i! z Pierw$zym Zaklinaczem: Dobrze wiedzie ' Z rozmowy wynikało równie&. #akby $i! obawiali.n. wi!c było całkiem wygodnie' 2agowie dali 2aricowi ko$zul!.. zakłócana #edynie "lu$kiem 3al o burty' 2łodzieniec miał "rzeczucie. ale magowie to #u& zu"ełnie inna rzecz' 9zy "rzyna#mnie# "rzyświecał im ten $am cel: Duncan niewiele wiedział o członkac. Pieśń Przemian 1*:1 Duncan #e&ył $i! gniewnie. co nawraca. nió$ł latarni!' Dwa# "ozo$tali z gro1nymi minami trzymali w gotowości obna&one miecze. którzy uwi!zili Duncana. w $tylu. wie&a 7r!gu zo$tała zamkni!ta' Po#awiła $i! wzmianka o magac. ale na nic wi!ce# nie mogli $obie "ozwoli ' 0iona wygl-dała. a ci wyci-gn!li z $akw długie łańcuc.o by #edno "rzekleń$two' *czy $ame mu $i! zamykały' *budziło go światło' 4ie wiedział. nie wygl-dało to dobrze' )ie&a "ełna mrocznego "omiotu: 4ie do "omyśleniaC 4ad $kali$tym. "ocie$zył $i! Duncan' ( na "odłodze le&ały 3utra.ami i zakneblowano' Szczególnie dokładnie zwi-zano Duncana. 2aric oblizał u$ta i wci-gn-ł w nozdrza .odzili "od "okład' 6eden z nic. ile cza$u min!ło' 2aric i 0iona nie $"ali. $tar$zy mag z okrutnymi oczyma. rycerzy Zakonu' +ak&e *rle$ian' +ro#e #eńców wrzucono "od "okład. co ma wiarę. &e coś tu #e$t bardzo. ale i tak był za$koczony' +rudno było $obie nawet wyobrazi .ni!' 6e&eli #ednak mag miał na myśli równie& inne "otwory. by Duncan dowiedział $i! "aru rzeczy' Po "ierw$ze: trzec. nietknięta ciemności* tego świata. ci!&kozbro#nyc.rzadkoś ' Z tego.' Duncan mu$iał "rzyzna . do którego $tłumione światło "oc.. by "ow$trzyma Plagi % to #edna $"rawa. w w-$kie i ciemne "omie$zczenie. "rzygl-dali $i! czu#nie trzem ludziom. ic. Pierw$zy Zaklinacz znalazłby $i! w "owa&nyc. niec. zabityc. kto był na#"ewnie# od"owiedzialny za ucieczk! #eńców mrocznego "omiotu' +eraz cał. &eby nie zamarzł na śmier ' 0iona w"atrywała $i! z wściekłości.' Panowała tu nie$amowita ci$za. &e to $tworzenie wy$zło na "owierzc. 0ion! i króla.odzi o (rc.y' ?emille uśmiec.n-ł $i! $zeroko do 2arica' % Szcz!ściarz ze mnie' OSIEMNAŚCIE (a. i Duncan wiedział. magów. ta. 7r!gu."rzy$tań w +wierdzy 7inloc.ów i knebli' +em"lariu$ze.itekta.odziło z *rlai$' ) 0ereldenie $tanowiło to wy#-tkow. magów.z wściekłości. na#wyra1nie# magowie zo$tali u"rzedzeni.ad czekała du&a łód1' *raz mag i dwóc.w $u3it. &e w wie&y zna#du#e $i! mroczny "omiot' Duncan zało&ył. ale to bardzo nie tak' Stary mag wyci-gn-ł #eńcom kneble' Duncan $"lun-ł.o niewiele' 6ednak wy$tarcza#-co."okładu. &e wi!1niowie zaataku#. by "rzy"omnie $obie c. którzy $c.

nie mogli $i! myli ' .reganem % obo#e z "ociemniał-.yła tu równie& <ene8ie8e z . &e <uy długo był Szarym Stra&nikiem' % ?emilleC % krzykn!ła 0iona.wściekłości-' 9iekawe. gdy tylko znalazła $i! w komnacie' % 9o to ma znaczy : 2a$z "o#!cie. lecz w "rzeciwień$twie do $io$try % z cic.regan w ogóle znał <uya: Za"ewne.regan tak&e "atrzył na Duncana. zbro#ac.n!ła el3ka' % Dlaczego: % Dlaczego: Dla dobra ludzkościC % 2ag rozło&ył ramiona w "rzy#aznym.itekt $kin-ł głow-. &e mroczny "omiot "o$ługu#e $i! magi-.itekt ma do$t!" do bardzo intere$u#-ce# magii' )ie$z. &e kłamie' 4awet <ene8ie8e zerkn!ła na ?emilleGa. lecz <ene8ie8e to uczyniła' Po"atrzyła na Duncana z wyrzutem' 2łodzieniec c. "rawie w kr-g światła "ada#-cy z ko"uły' ( "otem tem"lariu$z ko"n-ł go "od kolano i zmu$ił.regan górowali nad nimi w $woic. ale wyra1ny odór $ka&enia' Przez minione dni Duncan.' 2roczny "omiot "rzy#rzał $i! uwa&nie# Stra&nikom' % )ybaczcie.$kór. ci!&kic. &e w <ł!bokie Szlaki uda $i! zwabi wi!ce# Szaryc. co "owiedział Pierw$zy Zaklinacz.-. był (rc.u. a "otem na "ozo$tałyc. a ten nare$zcie odwrócił $i! do wi!1niów' 4a #ego twarzy odmalował $i! trium3. #ego mlecznobiałe oczy $kierowały $i! na Duncana. gdy w"rowadzono #eńców. która ró&ni $i! od na$ze#: 6e# 1ródłem #e$t $ka&enie.bro$z! "rzycze"ion- .ł!kitne runy na o$trzu ze $mocze# kości bły$n!ły niemal z gniewem i . $aty$3akc#a ze zwyci!$twa' % *czywiście."owietrze. z r!koma na "lecac. Pierw$zy Zaklinacz ?emille' Zabrano im broń.yły Stra&nik #e roz"akował' )ewn-trz Duncan zauwa&ył broń. nikt nie za$iadał na galerii.ciał odwróci wzrok.odz-cego $łońca' )iru#-cy kurz migotał złoto w ic. na $c. &e ten tu (rc.w $obie zarazy' 2aric "o"atrzył na maga z niedowierzaniem' % (le wie$z.wil!' % 2wabi# w <ł!bokie Szlaki: % "owtórzył' <ene8ie8e "ode#rzliwie zmru&yła oczy na te $łowa. co <ene8ie8e nao"owiadała bratu' 9zy wiedział o <uyu: 9zy . $k-d "adały "ierw$ze "romienie w$c. "ragn! zauwa&y ' Duncan "rzy$wa#ał #ego $łowa "rzez c. lecz "ozo$tawiono magiczne bro$ze. bior-c "od uwag!.i "rzekrwionymi oczyma' Pierw$zy Zaklinacz rozmawiał z mrocznym "omiotem i nie odwrócił $i!.itekt tylko $kin-ł twierdz-co głow-' Pod$zedł do Duncana. nikogo nie było na "odwy&$zeniu z wy$okimi białymi kolumnami' +ylko gar$tka ludzi $tała "ośrodku $ali. świetle' )śród zgromadzonyc.itektem' Duncana i #ego towarzy$zy wy"rowadzono niemal na środek $ali. mar$zcz-c brwi' % 4ie nale&y te& za"omina .reganowi długie zawini-tko' . gdzie czekał na nic.em' % Zada#e$z $i! z mrocznym "omiotem: % "ryc. &e wiem.itekt. 2aric i 0iona mieli z nim do czynienia "rzy ka&dym oddec.ez $łowa "o"rowadzono ic. #akby w!$zył' % 9zu#e$z to: % za"ytał' 2łodzieniec tylko $kin-ł głow-' /ekki. #eńców "odał . z trudem o"anowan. "rawie dokładnie "od ko"ula$tym oknem w $kle"ieniu.' +em"lariu$z nad głowami kl!cz-cyc. ale to było konieczne' Potrzebowałem $"rzymierzeńców' 2iałem nadzie#!.yba z tym. oczywiście.ody i do komnaty zebrań. co robi! % od"owiedział 0ionie z $zerokim uśmiec. lecz zaraz wrócił do cic. "omar$zczon. by młodzieniec ukl-kł' +o $amo zrobił 2aricowi i 0ionie' <ene8ie8e i .regan z <ene8ie8e co3n!li $i! z $ykiem' . ale (rc.' =ta $tała obok z wyrazem zdecydowania na twarzy i zaciśni!tymi dłońmi' . #ak zauwa&ył Duncan ze zdziwieniem' ?oze#rzał $i!' 7omnata była niemal "u$ta. zgadza#-c $i! c. czekał $"oko#nie. la$k! 0iony i miecz 2arica' . co robi$z: Pierw$zy Zaklinacz zerkn-ł tylko w $tron! el3ki. lecz nie "otra3ił % zmieniona "o$ta komendantki "rzyci-gała uwag!' .regan u"uścił zawini-tko. co "lanu#e ten "otwór: % *czywiścieC )y nie: % 2ag wzru$zył ramionami' % 2am w te# wie&y doś zwolenników. "łytowyc. a #ednak mog#e# u&ywa nawet ci. ale #ego gło$ zabrzmiał 3ał$zywie i oczywi$te było.itekt "od$zedł bli&e#. by dokona zamac. którzy nie no$z.e# rozmowy z (rc. broń z brz!kiem uderzyła o "o$adzk!' (rc.$zat-.u' +o "o "ro$tu #e$zcze #eden krok w realizac#i "lanu' (rc. Stra&ników' (le wi!k$zoś z wa$ "rze&yła. wi!c teraz &adnmiar. otulony br-zow. niewinnym geście. zd#-ł mu onyk$ow.

. co mamy tu zrobi ' Szara Stra& korzy$ta z takie# "omocy. ci-gle "rzecie& śnicie $ny mrocznego "omiotu. ale ?emille tylko $i! roześmiał' % 9zy&by: % rzucił drwi-co' % )y. ale zanim wy"rowadziła cio$.o <ene8ie8e.' (rc.n!ła z "ogard-' % )ierzy$z w to: 5le #e$zcze ci nie "owiedziano: Dlaczego nikt z wa$ nie widzi. &e (rc. &e teraz trudno ci zau3a ''' 0iona $"lun!ła "od $to"y <ene8ie8e.itekta' +en $"o#rzał na ni.regan' % Pami!ta#. .itekt z "owag-.el3k-: 6ak wida . co "owiedziała' <ene8ie8e nie wygl-dała na "rzekonan-' % 6e&eli to na"rawd! oznacza koniec Plag''' % +ak % za"ewnił . a "otem wykonała $eri! $zybkic. #ednym "łynnym ruc.$zan$! udziału w czymś wa&nym.itekt nie co3n-ł $i!. nadal "atrz-c tylko na 0ion! % miałam nadzie#!''' 4ie' 9. nadal "atrz-c na <ene8ie8e' *czy komendantki za"łon!ły gniewem. $łów' % 2iał rac#!. Szarzy Stra&nicy. #e$t u"artaC 2ówiłemC % 2o&e % "owiedziała cic. by $ta $i! tym$ =ta ze $mutkiem $kłoniła głow!. #akby "odkreśla#-c. co znaczy by Szarym Stra&nikiem: <ene8ie8e "o"atrzyła na "o$adzk!. "rawda: 4ietrudno było ci! znale1 w Pu$tce "rzez two#ego brata. $nac. 0iono' Daliśmy ci $zan$!.regana i z "owag.zna#dzie. $kin!ła "onownie głow-. gdzie #e$teście' 4a dodatek "rzyś"ie$zały roz"rze$trzenianie $i! $ka&enia w wa$zyc. $ycz-c z wściekłości' % 9o to znaczy. nie "o to. który Duncan mógłby uzna za w$"ółczucie' % Zgadzam $i!' +o wielka $zkoda. #ak.do kamizelki i unió$ł #.% rzekł z "odziwem' % Zaw$ze wiedziałem.em wyrwała długi miecz z "oc. ale nie "rzede mn. #akby #e# gniew go zdziwił lub zanie"okoił.komendantk! "rzekrwionymi oczyma.itekta' <ene8ie8e odwróciła $i! gwałtownie do mrocznego "omiotu' % Sk-d wiedziałeś. Duncanowi nie udało $i! zrozumie ' /ecz gdy tylko $kończyła.regan' 0iona "ryc. to było konieczne % za"ewnił #.wy na "lecac.itekt wami mani"ulu#e: <ene8ie8e odwróciła $i! do 0iony i $"o#rzała na ni.regan "oło&ył #e# dłoń na ramieniu i "ow$trzymał atak' % <ene8ie8e.' % Sam #e zrobiłem' % ?emille $kłonił $i! z $aty$3akc#-' % Dzi!ki wiedzy (rc.u boku (rc. ge$tów.' Jmi$ariu$z zerkn-ł na ni.ater' +ylko tego wymaga $i! od Szaryc.yba . ze w$"ółczuciem.odrzuciłaś' )iem. &e''' % Potrz-$n!ła głow-. co mu$i' =ta $tan!ła obok .do $łonecznego światła' % +e bro$ze ukrywały wa$ "rzed mrocznym "omiotem. łatwie# nawet ni&''' % Przykro mi % "rzerwał (rc. kto nie wie."rzez rami!. krzywi-c $i! z gniewu' % ( co z 7ellem: % za"ytała' % *n te& był tylko głu"im el3em: 7imś. &e w ogóle "ó#dziemy w <ł!bokie Szlaki: % za"ytała' % Przecie& nie mogłeś wiedzie o moic. by $tan. &e do tego do$zło.#ak kamień' Duncan "ami!tał a& za dobrze to $"o#rzenie' % Przykro mi. niezwykł. on ma rac#!' 7omendantka odwróciła $i! do brata. ciałac."rzytakn!ła' Patrzyła na dawn. c. Stra&ników' +o dlatego "i#emy krew mrocznego "omiotu.z wyrazem twarzy. na wilgotny ślad śliny' =ta zaś wykonała do 0iony kilka ge$tów' % 7ell nie &y#e % ozna#miła el3ka' % =marł #ak bo.o nie wygl-dała na za$koczon-' *de$zła. tylko "atrzył' % 6ak śmiałeśC % rykn!ła <ene8ie8e. &e on ma rac#!: *$zukał na$C Zwabił na$ w <ł!bokie Szlaki. by zrobi to. &e nie ka&dego mo&na "rzekona ' % Do$y C % "rzerwał Pierw$zy Zaklinacz' % Dlaczego w ogóle rozmawiacie z t.zimno' +warz miała nie"rzeniknion. &e wierzy całym $ercem w to. nie mog-c znale1 od"owiednic. któryc. "o$łał #ak''' #ak''' 2yślałam. lecz ty #.

ulg!. #akby nie wiedziała. zatrz!$ła $i! z gniewu' % 9. nie "omog! ci' <ene8ie8e $"ogl-dała z niedowierzaniem. lecz tak&e zraniona. #ak.znalazł obok celi mrocznego "omiotu' Sztylety Duncana. by ukara młodzieńca za odmow! "rzył-czenia $i! do nie#' % 4ie % warkn-ł' 6e# oczy roz$zerzyły $i! ze zdumienia' % 4ie: % )łaśnie' 4ie. "lanów' 2łodzieniec wiedział. 6e$tem ci to winien: -obie3 . abyś $tał u mo#ego boku. którego nie zno$ił' ( #ednak Duncan nadal "ragn-ł #e# a"robaty' )ówcza$ #ednak u#rzał $ztylety "rzy #e# "a$ie' Para $rebrnorytowyc. czego $i! $"odziewałaś: <ene8ie8e nie odwróciła wzroku od Duncana' )ykrzywiła u$ta w gryma$ie nienawiści.!tnie "oświ!ci &ycie dla te# rac#i' /e"ie#. $tan.aniem % "ro$z!."rób!. o$trzy. by uczyni coś dobrego w ramac. niczym odór "$u#-cego $i! mi!$a' 4adal #ednak nie "otra3ił odwróci wzroku' )ydawało $i!. któryc.wyzywa#-co' % 4o.odziło tylko o to. tyc. kiedy $tawimy czoła Dawnym .c! go zabi % wycedziła "rzez zaciśni!te z!by' % )i!c go zabi#' Przez uderzenie $erca Duncan myślał. &e #e$tem le"$zym Szarym Stra&nikiem niż ty$ ) &yciu nie czuł $i! le"ie# ni& wtedy. do które# młodzieniec nigdy $i! nie "rzyznawał' 4ie c. dlaczego <uy "oczuł tak.#e$teś wielk. "odarowane mu "rzez <ene8ie8e' +e $ame. &e byłem w bractwie zaledwie "ół roku. #ak #ego wściekłoś tylko rośnie' Zatrz-$ł $i!. Duncan "oczuł.ma$z rac#!' )o#owniczka $c.ogom' Potrzebuję ci!' Duncan miał mie$zane uczucia' *to $zan$a. &e nare$zcie uwolniłem go od ciebie$ <ene8ie8e zerwała $i! na równe nogi. &e a& $i! zac. lecz on te& #e# nienawidził' <ene8ie8e wci-gn!ła go w &ycie. #aki "rzylgn-ł do byłe# komendantki.odziło o to. o$trzy' 7omendantka $kon3i$kowała #e. &e była komendantka to uczyni' Poczuł kro"le "otu $"ływa#-ce mu "o karku i "o czole' <ene8ie8e na"i!ła $i!' ( "otem nagle odwróciła $i! na "i!cie i "rawie odbiegła od brata' . ni& umrze w bł!dzie' <ene8ie8e $"o#rzała z oburzeniem.c!. $amyc.wy.wyta#-c miecz' % 6ak śmie$zC Duncan $"o#rzał na ni. gdy to "owiedział' . "o czym "ode$zła do Duncana i "rzykucn!ła "rzed nim. by "uściły tamy % 3uria ukrywana gł!boko na dnie $erca. by zmieni zdanie' 2ógłby "rzył-czy $i! do <ene8ie8e. co myśli' /ecz teraz to nie był $en."o #e# $tronie. &e <ene8ie8e zabrała $ztylety' Zabrała #e Duncanowi' 4a $tercie broni brakowało #edynie tyc. gdy $"o#rzał na komendantk!' % 9. dale#' Zabi# mnie' Poka&. &e uwolniłem go od "rzeznaczenia Szare# Stra&y' . a i tak okazało $i!. a nawet "od#.ył wolny' Serce mu łomotało. co ma "owiedzie ' Duncan "rzy"omniał $obie $"otkanie w #e# śnie' )tedy nie miała kło"otów z wyra&eniem tego. &e go zabiłem' 4ie c. za$tanów $i! #e$zcze raz' Przybyłam tu ze wzgl!du na ciebie' 9. #ak. nie"rawda&: % Duncanie % zacz!ła z wa. c. &e w gł!bi du$zy komendantka go nienawidzi za to.ył $zcz!śliwy.yba wiem. brakowało na $tercie broni.wiał' Zdawało $i!.wo#owniczk-' +o nie zmieni 3aktu.regan "onownie "oło&ył #e# r!k! na ramieniu' % Zo$taw go' Pod#-ł decyz#!' +o taki $am głu"iec #ak el3ka. by $"o#rze mu "ro$to w oczy' 2łodzieniec wyczuł $mród zgnilizny.. &e tylko czekała. ale Duncan wiedział. &e <ene8ie8e #e$t zła. a "otem #e# twarz wykrzywił gniew' % 4ie "omo&e$z mi: 6e$teś mi to winien: . &e ma rac#!' 9.owała miecz do "oc. które wcześnie# nale&ały do <uya' 5 nagle Duncan "oczuł gniew' 0al! wściekłości tak $iln-. zaci$ka#-c dłoń na r!ko#eści miecza' . #e# $zalonyc. co uczynił.

"owinna była "ozna "ó1nie#' ) od"owiednim cza$ie' Pierw$zy Zaklinacz ?emille zaśmiał $i! $erdecznie' % 4ie "owiedziałeś #e#: <ene8ie8e nie odwróciła "ode#rzliwego $"o#rzenia od .ciał w$"omina $io$trze o te# cz!ści "lanu. miałem nadzie#!. by władza miała znaczenie' 2ag odwrócił $i! do niego z bły$kiem irytac#i w oczac. #akie $.odz-c do króla' .odz-c. Stra&ników do "ałacu. 2aric unió$ł brew' % ( gdzie w tym "lanie mie$zcz! $i! #a: % za"ytał . dlaczego (rc.o$tateczności-' 5 Duncan wiedział.itektowi zale&y na $o#u$zu z tym zdradliwym $zczurem' Za"ewne emi$ariu$z korzy$tał z ka&de# okaz#i.o."rośb!.' % 2amy zakl!cia do oc. na"i!ła $i! tylko' % Zda#e $i!.$ztuczk!: % * wiele wi!ce#.. ni& mog! $obie wyobrazi ' 7ról $"lun-ł z wściekłości-' % 5 tylko o to c.ciała <ene8ie8e' 2iała wiedzie tylko to' Prawd! o o3iarac.o3iar-: % 4ie' Zo$taniecie mo#.itektowi w "lanac.u od głu"ców' 4ie c. "rzemieni ' 7ell mógł $i! "rzyda . #eśli nie $tra$zliwa Plaga: % 2og! na to od"owiedzie ' % (rc.odzi: Do$konale wie$z.orle$iań$k.konieczne.regana' % 9o to ma w$"ólnego z Plag-: * czym mówicie: .inn.nagrod.ciała Szara Stra& i tego c. dwo#e to tylko roz"u$zczone dzieciaki' Pozo$tawał #e$zcze król % zu"ełnie o$obna $"rawa' )yczuwa#-c. $"rawicie władczyni radoś o wiele wi!k$z-.itekt $"oko#nie w$zedł w kr-g światła "ada#-cego z ko"ula$tego . czy "owinien teraz zabi c..ciałem.regana.. nalegałby. &e 0iona miała rac#!' * wielu $"rawac. &ebyś dowiedziała $i! w ten $"o$ób' % )i!c trzeba było mi "owiedzie wcześnie#' % Powiedziałem ci w$zy$tko.regan we$tc. którzy $.odziło: * #e$zcze #edn. &e u$idl! $ławnego /og. tyc. "róbu#-c ic.regan wyzwał $i! w duc.em.% rzekł Pierw$zy Zaklinacz.aina.. )a$za )y$okoś ' Znacznie wi!ce#' % Doś % . teraz #u& za "ó1no' % Z tego w$zy$tkiego % mówił dale# Pierw$zy Zaklinacz % wy $"rawiliście mi na#wi!k$z. niemal u"a#a#-c $i! zwyci!$twem' % (le wy. mi nie "owiedziano' .krain!.% 4ie % $twierdziła z cic. . a to oznacza władczyni! i #e# im"erium' *rlai$ "rzetrwaC % 9o ma$z na myśli: % za"ytał król 2aric "owoli i "ode#rzliwie' % 9o to ma w$"ólnego z "ow$trzymaniem Plagi: % Do$konałe "ytanie' % <ene8ie8e wróciła. by "rzed$tawili $wo#.regan wiedział wcześnie# o udziale maga w "lanie. którzy "omogli (rc. ani w &adne# inne# krainie nie zo$tanie tylu ludzi. "ode$zła do . "rzy"rowadzi tego aroganckiego głu"ca "rzed oblicze władczyni im"erium''' % urwał i "o"atrzył na króla z $zerokim uśmiec.$io$tr! i za$tanawiał $i!. &e #e$t ob$erwowany.udego karku' 4ie rozumiał. &e mi!dzy nimi w$zy$tko $kończone' EEE .atera $"od ?zeki DaneC (c.rony tyc. #e$zcze nie' )iedziała o "ow$trzymaniu Plag i to "owinno #e# wy$tarczy ' +ego właśnie c."rzy#emnoś ' 7iedy w"rowadziłem Szaryc. by $i! go "ozby ' 9ó&. ale gdyby . w$"aniały 2aric )ybawiciel.n-ł ci!&ko' % 4ie c. ale tyc.ło"aka' ( właściwie: c.. co "owinnaś wiedzie % odwarkn-ł' % De Plagi mo&na "ow$trzyma C +o $i! nie zmieniłoC % * czym zatem mówiłeś: 9o mo&e zni$zczy *rlai$ i ka&d. by nie rzuci $i! na maga i nie złama mu tego c. "odc.ło"aka i el3k!' *$zcz!dziłby $obie kło"otów "ó1nie#.na#wa&nie#$i. ani w *rlai$.regana' % Zo$tan! "rzy"adkow..regan od"rowadził odc.regan "rzerwał Pierw$zemu Zaklinaczowi' % Dlaczego w ogóle ci! to obc. &e kiedy "lan $i! dokona.regan mu$iał walczy .

trzeba''' % )ytrze$zczyła oczy.regan "rzygl-dał mu $i! z "odziwem' Szara Stra& uwa&ała. *rle$ian w wie&y i w$zy$tkic.a#-c ci!&ko. "rzekonaniom.ciałem z tob. i ic.itekt. i dlatego ukrywa $i! w <ł!bokic. #e&eli zmu$imy ic. "atrz-c na <ene8ie8e z a"robat-' % Szarzy Stra&nicy "o$iada#. "ozo$tawia#-c tylko c.: Przecie& nie na"oimy ludzi na $ił! krwi.itekt' % 4are$zcie "o#!ła % mrukn-ł Pierw$zy Zaklinacz z zadowoleniem' . &e nie zrozumie$z' 2u$z! "olega na #ego o$-dzie.odzi na "owierzc. "oniewa& mo#a wiedza o ludziac. ciała zo$tan. w$"ółbraci wzrośnie "onownie.n-ł $i! znowu % świat zamie$zkały "rzez tyc.w niemal kontem"lacy#ne# "ozie' % )olny od zewu mroczny "omiot rzuci $i! $obie do gardeł' +yle krwi "rzele#e $i! na marne' Po czym liczba moic. #akby $tanie i mówienie okrutnie go m!czyło' % Potrzebne #e$t $ka&enie "odane w #edne# dawce' )y$tarczy tylko $zybko roz$ia zaraz! i otrzyma $i! Szaryc.od"orni' Dzi!ki na$zym zakl!ciom . który "rzetrwa' Sio$tra "otrz-$n!ła z niedowierzaniem głow-' % 2a$z "o#!cie. "ul$owała mu we krwi' ( wtedy kula #akby we$$ała $i! w $iebie.i na dodatek "o#mowała dogł!bnie "rawdziwe zagro&enie.o tym "orozmawia . wzdyc.regan c.regan czuł.odzi o "okó# z mrocznym "omiotem' Prawdziwy "okó#' +aki.w $obie no$imy' Zagro&enie. z u"orem w"atrywała $i! w (rc. do"óki nie u3ormowała $i! nad nimi kula ciemności' .itekt' % )$kazał na "otwora. mo#a droga' +o mo&liwe' Dzi!ki magii. ic. ciemna i g!$ta od zarazy' Prze"ływała "rzez niego #ak ściek' 5 ..okna w $u3icie' . którzy b!d.mrocznego "omiotuC % 7rew nie #e$t "otrzebna % od"owiedział #e# obo#!tnie ?emille' Zbli&ył $i! do <ene8ie8e. któr.regan' % ) cztery oczy' <ene8ie8e nie drgn!ła. c. nawet #e&eli ic. którzy "rzetrwali. a nawet króla' Zabi w$zy$tkic. krew zro$i ziemi! % (rc.itekt.&y w . o czym mówi (rc.itekta' % 4ie' 9.ciemnoś .ciał go zabi ' Zabi maga i Szaryc. magów. Szlakac.eda$' % =nió$ł dłoń. do "rze#ścia "rzez Doł-czenie: 6ak''' 6ak w ogóle mo&na to o$i-gn. w które bractwo wierzyło bez za$trze&eń "rzez $tulecia' % Powinniśmy "orozmawia gdzieś indzie# % warkn-ł . #akie# nauczyło na$ to $tworzenie. znikn!ła na gle. gdy wyc. która "ozwala im "rze&y . a ten $kłonił głow!' % *$zalałeśC % krzykn!ła 0iona' Pierw$zy Zaklinacz "rzy#rzał $i! el3ce z o$c.wo#owniczk. &e to #e$t dobre' % <ene8ie8eC % odezwał $i! o$tro i $io$tra odwróciła $i! w #ego $tron!' 4adal wygl-dała na w$trz-śni!t-. &e mroczny "omiot nie mo&e znieś $łońca.itekta' 4ieo"odal . Stra&ników. gdy w$trz-śni!ta zrozumiała $en$ tego.od"ornoś . a wraz z ni. "o$t!"owaniu #e$t niewielka' % Zatem "orozmawia#my teraz % za&-dała' % Zakończenie Plag nie wy$tarczy' % (rc.o #e$zcze nie w "ełni rozumiała $en$ $łów (rc.łym uśmiec. które bez w-t"ienia do"rowadzi do kon3liktu mi!dzy moim rodza#em a ludzkości-' % 5: 6akie #e$t na to rozwi-zanie: % +y % $twierdził (rc. którzy zo$tali uwi!zieni' 4iec. mo&emy bez trudu oc.em' % (le& nie..regana ob$erwowała równie& =ta' *na z kolei wydawała $i! zu"ełnie $"oko#na' Dobrze' =ta zaw$ze była niezł.$ka&one' 6e$teście &y#-cym dowodem na mo&liwoś $"otkania $i! mrocznego "omiotu i ludzi w "ół drogi' 6e$teś świadectwem.c! wiedzie teraz' 2roczny "omiot rozło&ył "omar$zczone dłonie i $kin-ł głow-' % 9.regan mógł wyczu #e# moc. nie obe#mu#e tylko zakończenia Plag' 9.ni!. ilu ludzi zginie. Stra&ników.armonii' <ene8ie8e zmar$zczyła brwi zmie$zana' % (le &eby tak $i! $tało.roni zakl!ciem wybrane mia$ta' ( "otem $zybko i czy$to roz$ia zaraz! na +.zagro&enie zaraz-. rytmicznie "rzebiera#-c "alcami. #akmu$i$z zrozumie ' +o. #ak wy#aśnił mi (rc. co "owiedział (rc.itekt zło&ył r!ce "rzed $ob.' ( #ednak oto emi$ariu$z nie boi $i! $tan.w "ełnym świetle' 4awet #ego i$tnienie "rzeczyło utrwalonym "rzekonaniom o mrocznym "omiocie. ale twó# brat "owiedział. dlatego nie$ie ze $ob. #akie nió$ł mroczny "omiot' % +o wiz#a.itekt b!dzie mu$iał znale1 inny $"o$ób na wykonanie "lanu' +ak b!dzie łatwie#' 7rew zat!tniła m!&czy1nie w &yłac.łód w "owietrzu' % ( wówcza$ zo$tanie dla na$ % mag uśmiec. &e twó# i mó# lud mog.

. &e znowu nara$ta w nim gniew' )ydało mu $i!. wy"aliło $ka&enie buzu#-ce we krwi.regan nie "ozwolił #e# $i! wyco3a ' Patrzył #e# w oczy' *bo#e za$zli razem tak daleko. "oczu#.ylił $i! tak bli$ko. czu#-c naci$k $woic. &e mo&e nade#ś Plaga: 6ak&e $zybko za"omniano. #e&eli ma$z w-t"liwości' % Zamkni# $i! % warkn!ła na mroczny "omiot <ene8ie8e. . #akby tylko tam mogła odnale1 "rawd!' % Dlaczego c. dlaczego teraz mieliby $i! co3n. zakr!ciły $i! gniewne.regan "ryc.regan' % +o $zan$a na "rawdziwy "okó#' 6ak zauwa&ył. =ta "otakn!ła nie$"ie$znie. wi!c błagałaś mnie. nikt by tego nie zauwa&yłC <ene8ie8e zac. &e c. mu$imy zno$i do końca &ycia' % 9. ciała zmieniły $i! w o.regan znał $io$tr!' <ene8ie8e dla brata zrobi w$zy$tko' .% "rzekl-ł 3anatycznie' % 4iec.na . kiedy wy"iłaś krew mrocznego "omiotuC ( teraz uczyń z tego coś wartościowegoC /udzie umr-' 5 co z tego: /udzie zawsze umiera#-' 4ie $. gin.ce$z zni$zczy Dawnyc. $io$trzyczko: 9zy kogoś obe$zło two#e "oświ!cenie: 9. &eby do$ta to.itekt "od$zedł do . co ma do "owiedzenia mó# brat' .regan "oc.z niewiar-' % 4ie.wiała $i! "od ci!&arem $łów .y ze $tołów #emu "odobnyc. "otem "ozwolili. co "rzez wzgl-d na nic.$mak tego. "o tak długie# $łu&bie w Stra&y to mo&liwe' 4awet #e&eli nienawidziłeś te# $łu&by. takie "ragnienie by mnie nie za$koczyło' (le "okó#: % Pokr!ciła głow. ale <ene8ie8e tylko "rzygl-dała mu $i! "ode#rzliwie' Pode$zła do . b!dzie wówcza$ wolny od zewu Dawnyc.ce$z "oko#u: % za"ytała' % 9zy& nie tego "ragniemy w$zy$cy: % Znam ci! % w #e# gło$ie brzmiało o$kar&enie i . czego c.ronnym albo dzi!ki $ile ic. #aki "ozo$tanie.regan $"lun-ł #e# "od $to"y' % Zatrułaś $i! $ama. &e tylko gniew w nim "ozo$tał' Strac. rozdarta mi!dzy gniewem a udr!k-.aterk-.od nowa' % )$zy$cy mo&emy zacz. &e bractwo ocaliło ludzkoś wiele razyC /udzie $. wi!c zwerbowałem go do bractwa. uno$z-c dłoń' % 4ie kłó cie $i! teraz' Porozmawiamy o tym. .ciałaś. #ak zaw$ze "ragn!ła' Dlatego teraz była to .odzi mnie. &ebyście mogli by razem' /ecz to ci-gle nie wy$tarczało' 4ic nie wy$tarczało' % Skrzywił $i!.c! u$ły$ze . by ic. &ebym $i! zaci-gn-ł i zabrał ci! ze $ob-' 4ie mogłaś mie <uya.n-ł z "ogard-' % 2o#a biedna $io$trzyczko' 4ie mogłaś zo$ta Szar.regana.: .wiała $i!. "rzy#!li dobrowolnie $ka&enie mrocznego "omiotu. lecz nie odebrało złości i nienawiści' 4ienawiś o$iadła w $ercu . . w$zy$cy zgin-' 4ie obc.regana.regana' % 9. wbiła wzrok w #ego oczy.regan "oczuł. lecz nadal $i! nie co3n!ła' ) #e# oczac.o byś wła$nor!cznie zni$zczyła Dawnyc.yła mu to winna' *dk-d "oświ!cił &ycie.ogów. co ty mu$iałeś znieś ' . kłów na wargi' % 5lu ludzi zatrułaś. o$tryc. na #akie $obie za$łu&yli' % 4ie "o to zo$tałam Szar.warci ocaleniaC % *$kar&yciel$ko w$kazał "alcem na króla 2arica' % Przez ile lat &ebraliśmy o okruc. "rzy we#ściu do $ali odwrócił uwag! od rodzeń$twa' Pierw$zy Zaklinacz $"o#rzał z irytac#. nigdy' (rc.órzliwi i głu"i''' % Zaci$n-ł "i!ś "rzed twarz.Stra&niczk-. by mogła "rzył-czy $i! do tego &ało$nego bractwa i zo$ta bo.ogów. "o czym znowu wbiła wzrok w . &e metal r!kawicy zatrze$zczał' % Da#my im takie ocalenie.ogów' .regana i <ene8ie8e. ilu ludzi b!dzie cier"ie ' 4iec.reganowi $i! to nie $"odobało' 4ie co3n-ł $i! #ednak i na $"o#rzenie od"owiedział równie niewzru$zonym $"o#rzeniem' % 2ogłabym uwierzy .itekt "otakn-ł z zadowoleniem' % ( mroczny "omiot. &e #ego twarz znalazła $i! zaledwie o cal od $io$try' % 5 czy zo$tałaś wielk.Stra&niczk-C .od nowa % dodał .bo. krwawe łzy' % )i!c na odwet zatrułeś mnie: % #e# gło$ zdu$iła udr!ka' % +o two#a zem$ta: . wła$ne# krwi' (rc.aterk-.<ene8ie8e tak mocno.!dzie mo&na go uczy ' 5 zacz.ciałeś "owiedzie . <ene8ie8e: Sio$tra zac.oc.regana niczym trucizna "rzekazana mu "rzez mroczny "omiot' % 4iec. "oniewa& nikt nie wierzył.reganowi winna' ?uc.yd!. ale .tc.

nawet całwy$"!.. a "otem "$trykn-ł "alcami na dwóc.u odbi#a#-ce $i! ec.drzwi.u boku $"oko#nie zbli&ył $i! do . na tyle #ednak głośno.c.ukn-ł mag' % 4iec. by nie w"aś na Pierw$zego Zaklinacza.ło"ak zatoczył $i! i wybiegł' Z oddali dobiegły głośnie#$ze "okrzykiwania i kroki biega#-cyc.ardzo u"artego "$a' % +en "lan #e$t zły % wy$ze"tała.wili . tem"lariu$zy' % 5d1cie.regan z obrotu trza$n-ł #eńca w twarz' Siła uderzenia "o$łała młodzieńca na "odłog!' Lańcuc. $"ogl-da#-c czu#nie na Pierw$zego Zaklinacza' Przy"ominała za"!dzonego w "uła"k! kota' (lbo "$a' .o byłaby to bardzo "rzydatna umie#!tnoś ' ?emille $krzywił $i! z niezadowoleniem' % +o teyrn /og.wil! mierzyli $i! wzrokiem w milczeniu' 5 w tamte# c.regan odwrócił $i! znowu.ło"ak' +erminator na#"ewnie#.ciałbym. &e "rawie niezrozumiale' % )olnie#.wila min!ła % decyz#a zo$tała "od#!ta' . mag ru$zył władczo w $tron! . tara"atac. #e&eli nie c.ło"ak' % )ielkie łodzieC Z królew$k.itekta.regana' % +o nie3ortunna kom"likac#a % $twierdził' . <ene8ie8e krzywiła $i! i brat do#rzał to w #e# twarzy: c. "róbu#-c zła"a oddec.regan.' % 2amy #ego bezcennego króla #ako zakładnika.aina' Pierw$zy Zaklinacz "od$zedł do nic. <ene8ie8eC % krzykn-ł' % 2o&e$z #e$zcze coś zrobi C .$i! wydo$ta z wie&y: % 4ieC % 9. #eńców. #e&eli $"róbu#. &e "o raz "ierw$zy w &yciu $io$tra $i! złamie. c.regan' <ene8ie8e "o$łała mu nienawi$tne $"o#rzenie. kto "o$tawi $to"! na l-dzie % . w ró&ne $trony ludzi' % 6e&eli nad"ływa /og. $"al.nienawiści-.ała$u' 4ie zd-&ył u#ś nawet kilku kroków. gdy do $ali wbiegł młody c. a "otem wzi-ł gł!boki wdec.było dobrze u$ły$ze ' % *d kiedy to ci! "ow$trzymu#e: % odgryzł $i! . ale zaraz "onownie zwrócił wzrok na terminatora' % Przez #ezioro: 6akie to łodzie: 5le: 2ówC % rozkazał' % +rzyC % wy$a"ał c.. magowie we#d.3lag-C .regan gniewnie odwrócił $i! do 2arica' 7ról wy$zczerzył $i! w bezczelnym uśmiec. który kl!czał obok króla' % 2o&e$z to #e$zcze "ow$trzyma .na $zczyt wie&y' 4iec.em % to #e$teście w "owa&nyc. a "otem $"o#rzał "yta#-co na $io$tr!' % * ile <ene8ie8e "rze$tanie $i! d-$a i zec.ce nam "omóc' <ene8ie8e $tała niezdecydowana' 9o3n!ła $i! od (rc. Pierw$zy Zaklinacz zwrócił $i! do terminatora: % 4iec.ni!cie dłoni "o$łało młodego terminatora do wy#ścia' 9.$tatki.ain % wy"owiedział imi! z zimn.itekt z =t.regan "otakn-ł' % 6ak dot-d były tylko kom"likac#e' % 6e$zcze mo&na #e rozwikła ' +rzeba.ło"ak "otrz-$n-ł głow-' Sc.em od ścian wielkie# $ali' (rc.u' % 4ie "atrz tak na mnie' % )zru$zył ramionami' % 9. $"al.ain % odezwał $i! 2aric z $zerokim uśmiec.y zabrz!czały w akom"aniamencie do bole$nego #!ku' 7iedy . wi!c nie wyda#e mi $i! % wycedził . by mo&na #. "o raz "ierw$zy u$t-"i i ulegnie #ego &-daniom' 6ednak wtedy odezwał $i! $magło$kóry."rzycumowa do wy$"y' % (le $tatki $..cemy $traci na$ze# #edyne# okaz#i' % =da $i! % za"ewnił .reganowi wydawało $i!. $k-d dobiegły okrzyki "o"łoc.ylił $i!. $"al.ło"czeC % nakazał ?emille' % 9zy inni wi!1niowie uciekli: 2agowie "róbu#. wie&y' Skin-w$zy na zbro#nyc.#u& "oza za$i!giemC % )i!c niec. "o czym z "ow-t"iewaniem $"o#rzał na (rc.ka&dego.regan' % Zatem nie zna$z /og.em w korytarzac.itekta. ledwie do#rzały' Zatrzymał $i! gwałtownie. i zacz-ł mówi tak $zybko. ale nie od"owiedziała' Przez dług. #e&eli b!dzie trzebaC 5d1 #u&C Przeka& rozkazyC <niewne mac. "rzeklina#-c z wściekłości-' 6ego obelgi odbi#ały $i! ec. którzy "ilnowali króla 2arica i "ozo$tałyc.' % LodzieC Lodzie nad"ływa#-C Pierw$zy Zaklinacz zamarł. o"arł$zy r!ce na kolanac. ciemnowło$y $markacz. ale nie "otra3i! "rzywoła okr!tów $iłwoli' 9. zamkni#cie "rzy$tań' 7iedy zbro#ni ode$zli "oś"ie$znie.

regan nie zamierzał "ozwoli . by <ene8ie8e "rzył-czyła $i! do (rc.Sio$tra wyci-gn!ła miecz.regan z t!"ym "rzera&eniem "atrzył.yłem z tob. "rawda: (ni troc.$zczery' % 6e$teś "otworemC (rc. "ow$trzymała #ego natarcie' .bardzie# "o$łu$zni.wili' 2iecz .regan c.$i! głośnie#$ze. $koro ic. "rzywódca $i! do mnie "rzył-czył' % . #akby #. $"ali .itekta' 4ale&ało #.regan. metal o$trza rozbły$n-ł w "romieniac. #ak bardzo .yła tak $amo bezwartościowa #ak re$zta ludzi' )cześnie# czy "ó1nie# mu$iało do tego do#ś ' )$zy$tkie te lata zazdrości i dumy. &e to (rc. kiedy u"adła na "odłog!' .regana' 6e# $"o#rzenie było $"oko#ne. Szlakac. na #ego twarzy odmalowało $i! zdumienie. gdy $io$tr. #ak #!ki $ta#. ugi!ła nogi i "o$łała .n!ła mu $"od "alców. a "otem czerń $i! za"adła i "ozo$tała tylko niewielka ciemna kału&a na "o$adzce' *de$zła' <ene8ie8e ode$zła' 9iecz rozlała $i! "owoli.itekt "o"atrzył na . "ozby ' % 7łamie$zC (rc. #akby nie $"odziewał $i! tego "ytania' % .regan "oczuł.$i! w udr!czone wrza$ki. $"ogl-da#-c na (rc. Stra&ników' Zakładałem. którym mo&e$z $i! "rzygl-da . #ak "onownie nara$ta w nim nienawiś . gdy na#dzie ci! taka oc. $łońca' ?u$zyła na . "rzewraca .miałeś zamiar zabi . &e two#a $io$tra zmieniła zdanie' Zrobiłem to. $łońca' . "otem nogi. wywoływała mdłości' Ska&enie "rzedzierało $i! "rzez w$zy$tkie zakamarki ciała m!&czyzny.itekta roz"rze$trzeniało $i!. ura&onyc.! nie rozumie$z' 6e$teśmy dla ciebie #ak robaki w $łoiku. byle $i! ic.odzi mnie twó# "lanC +o była mo#a $io$traC % 7tór.ł-d: % $krzywił $i! .a . Stra&niku' % )cale nieC % .reganowi gro1ne $"o#rzenie. nienawi$tne' % 4ie "ozwol! ci tego zrobi .itekt zmru&ył mlecznobiałe oczy' =ta unio$ła "i!ści.regana beznami!tnie' % Zatem nie ró&nimy $i! tak bardzo' 2iał rac#!' .regan "ragn-ł zabi <ene8ie8e' .ota' % Zna$z mó# cel.krótkim ge$tem' % 4ie kłami! % $twierdził' % Sły$załem $"ór' )idziałem.pożerała$ . obe#mowało #e# r!ce.reganie % $twierdziła' % Przył-czenie $i! do tego "lanu było bł!dem' . by "rzeciwnik $i! o"anował % $koczył. zrobił unik w o$tatnie# c.itekta z niedowierzaniem' % 4ie rozumie$z na$. lecz zamia$t go wzmacnia .itekt okazał $i! za$kaku#-co $zybki.#e. "rzyci$ka#-c "i!ści do "lamy na "ier$i' 9zerń ro$ła.regan za"ragn-ł odci. gdy "rzyci$n-ł dłonie do rany' 9zarna "o$oka buc.łodno' 7ula czarnego ognia uderzyła <ene8ie8e w "ierś' Sio$tra krzykn!ła.rat wy#-ł wła$ny miecz' ) gardle nara$tał mu warkot' Za$kaku#-ce. #ak zmienia#. "o którym "ełgały ciemne "łomienie' <ene8ie8e $kuliła $i!.itekt $"lótł "alce "od brod. co konieczne. $zturc. &e b!d.c-c wbi miecz w głow! (rc. $"o#rzeń. ale .regan $ykn-ł gniewnie na (rc.zabi w <ł!bokic. zakl!cie (rc. &e to =ta.regan te& był teraz "otworem' ?zucił $i! do ataku i ci-ł w głow!.regan zorientował $i!. wre$zcie głow!' 7rzyk urwał $i! #ak uci!ty no&em' *tulone cieniem ciało drgn!ło #e$zcze "ar! razy. lecz mroczny "omiot "ow$trzymał #. c.w$trz-$n!ły konwul$#e' )y"uściła miecz. #ak two#a $io$tra "od#!ła decyz#!' (rc. lecz ten krzyk za$koczenia zmienił $i! w #!k "otwornego bólu. zanim emi$ariu$z zd-&ył rzuci zakl!cie' 6ednak (rc.. odrywa $krzydełka.yło oczywi$te. niezale&nie.i zamyślił $i!' % 2o&e to był bł-d' 2o&e nie "owinno $i! "rzy"rowadza do na$ wi!ce# Szaryc. co .itekta' % 9o zrobiłeś: 2roczny "omiot zmierzył go zdziwionym $"o#rzeniem.itekt rzucił zakl!cie % emi$ariu$z #e$zcze nie o"uścił ramienia. $ycz-c i $kwiercz-c w "romieniac. $zybko i gł!boko' Stwór zatoczył $i!.regan zrobił dla $io$try' 4igdy nie "owinien $i! zgodzi . kra$noludzka kobieta. gdy miał okaz#!' % ?oz$-d1my to zatem od razu % rzekł . Stra&niku' . .rat odwrócił $i! i u#rzał. niczym wgryza#-ce $i! we wn!trzności robaki' . by wykona "lan' % 4ie obc.itekta' 4ie zd-&ył' 4ie od razu .regana "rzeci-ł "ierś mrocznego "omiotu.

itekta' 2roczny "omiot wy$zczerzył kły i za$yczał wyzywa#-co' . który rozrywał mu ciało' )tedy u#rzał niewyra1n$ylwetk! emi$ariu$za' Z krzykiem . a rana $kwierczała #e$zcze od magii' (rc. wgryza $i! w #ego "ierś.regan unió$ł miecz nad głow!''' '''i nagle bły$kawica uderzyła w obu walcz-cyc.ów' . głu"ie $tworzenie: 4a "ocz-tku zamierzałem rzuci wadliwe zakl!cie.ciałeś u$ły$ze ' ( ty "owierzyłeś mi $wo#e $ekrety. $tara#-c $i! o"anowa dr&enie. Stra&nik "odnió$ł wzrok' 2ag "od$zedł "owoli.regan nic nie widział.iegł wbrew $trumieniowi magii. z łańcuc.itekta' Zaci$n-ł z!by i zmu$ił $i! do milczenia "omimo śmiertelnego bólu. Stra&ników uwolnionyc. odci-ł rami! (rc. a #ednak Stra&nik dał $i! o$zuka tak $amo #ak (rc.do znie$ienia' 6akby wykrawanie ciała kawałek "o kawałku. ści$ka#-c rami! w "róbie "ow$trzymania krwotoku' Szat! miał ciemn. i "od$zedł do (rc.regan dotarł doś bli$ko.itekt "o"atrzył na niego ze zgroz-' % 9o''' zrobiłeś: % wydu$ił' ?emille "ryc. ale zakl!cie zo$tało "rzerwane' . &e . "o$oka bluzn!ła z kikuta. człowiekuC % 2og! i zrobi!' . co c. . gdy czerń zacz!ła go "o&era . &e "rzy$tan! na two#e "lany.ludzie "okro#u ?emilleGa. "o #ego ciele $kakały wyładowania mocy' % Do$konale' .regan nie miał u$"rawiedliwienia #ak mroczny "omiot' 2!&czyzna wiedział. &e mag wykorzy$ta ka&d.wil! zrozumienie.regan zaci$n-ł dłoń w zbro#ne# r!kawicy na gardle "rzeciwniczki' =ta tylko mocnie# wci$n!ła mu kciuki w oczy' ) zwarciu "rzetoczyli $i! obo#e "o "o$adzce' .regan d1wign-ł $i! bardzo "owoli' .regan krzykn-ł.regan o"adł na ziemi!' 6ego na"ierśnik był "rze&arty.regan z rykiem trza$n-ł głow. . "rawda: % =nió$ł dłoń.c. do czego zdolni $.reganowi za#!ło dług.n-ł $i! od "okonane# "rzeciwniczki' 5 wówcza$ "oczuł uderzenie' +e# $ame# ciemne# energii. gdy uści$k kra$noludzkie# kobiety o$łabł nieco' )ykorzy$tu#-c "rzewag!.okaz#! do zdobycia władzy. a #ednak to zlekcewa&ył' Poniewa& #ego te& nie obc.u' % 4ie liczyłbym na to % rozległ $i! kole#ny gło$' Przez za$łon! bólu .ól w "ier$i był tortur. z ramienia nadal uno$ił mu $i! dym "o zakl!ciu' (rc. ciemna energia zatrze$zczała mu mi!dzy "alcami' % Dałeś mi tak&e króla 0ereldenu' % 4ieC 4ie mo&e$z tego zrobi . który niczym włócznia "rzebi#ał mu "ierś i roz"ływał $i! w &yłac. gdy mroczny "omiot "o$yłał wi!ce# i wi!ce# mocy w ran!' .regan u#rzał króla 2arica i dwo#e Szaryc.itekt' % 9o mnie obc.n-ł' % 4a"rawd! myślałeś.regan wygi-ł $i! z bólu. ."otaku#-co głow.odzi Plaga: 7iedy "o raz "ierw$zy $"otkaliśmy $i! w Pu$tce.regana z nóg' Prze$zywa#-cy ból wywołał konwul$#e.regan unió$ł miecz i ru$zył do ataku' . "o czym uderzyła "i!ściami w #ego twarz' 7a&dy cio$ miał $ił! kamiennego młota. ale teraz b!dzie mi o wiele łatwie#' % (''' ( Plaga: % za"rote$tował (rc. z tor$u ciekła mu krew.regan wiedział. która zabiła <ene8ie8e' . "o$tanowiłem udawa ' Skin.itekta' Zabrzmiał $krzek mrocznego "omiotu. #ak lód' ( kiedy . lecz w końcu wyczuł moment. "rzekl-ł $i! w duc.od "o$oki' . gdy =ta rozbiła mu no$ i złamała $zcz!k!' )alcz-c z nawałnic.' *śle"ia#-cy bły$k i grzmot zwaliły .uderzeń. "ozo$tawia#-ce tylko "u$tk!' 2!&czyzna unió$ł miecz.i "owiedzie w$zy$tko. &e odezwał $i! Pierw$zy Zaklinacz' Dr&-c z wy$iłku i cier"ienia.itekt równie& $kr!cał $i! w agonii.odziła Plaga' 'akimż byłem !łupcem .trudn.=ty o kamienne "łyty' ?ozległ $i! trza$k i m!&czyzna ode"c.reganowi rozmył $i! widok i "rzez uderzenie $erca nie mógł do$trzec (rc. "rzyna#mnie# to na *rlai$.7o"ni!ciem "o$łała go na ziemi!.itekt równie& u"adł.itekt' +yle tylko. gdy energia zai$krzyła i "rze"łyn!ła wokół rany' (rc. cza$zka "ul$owała mu agoni-.

wili udało mu $i! do nie# dotrze ' 7iedy krzykn-ł. &e Pierw$zy Zaklinacz $toi z boku i tylko $i! "rzygl-da. które niemal dotykało Pierw$zego Zaklinacza' Jl3ia czarodzie#ka unio$ła biał. lecz oto nade$zła "ora na działanie' )y"ro$tował nogi.mia$t' Si!gn-ł do "a$a "o wytryc. gdy komnat! roz#arzył bły$k "ioruna' Siła uderzenia "rzewróciła Duncana i "rzez c. ci .n!ła 0iona' ?ac#a' Duncan $tarał $i! #ak na#$zybcie# uwolni towarzy$zy' 7iedy tylko łańcuc. by nie $traci r!ki' 4ie zwraca#-c uwagi na ból. co c. $ku"ia#-c $i! na zakl!ciu' Za ścianami wielkie# komnaty rozległ $i! $tra$zliwy łomot.regana i (rc.reganem i (rc.#-#s. ale tylko $kin!li głowami. Duncan zerwał $i! natyc. &e Pierw$zego Zaklinacza ?emilleGa tak bardzo "oc.a"ieńst" $:1* Duncan "atrzył na śmier <ene8ie8e' Po uderzeniu . #ak. młodzieniec "rzyci$n-ł łańcuc.regana.wili gdy młodzieniec dotkn-ł r!ko#eści.regana i (rc.' ) okamgnieniu otworzył ka#danki na $woic. 2aric zerwał $i! i "odnió$ł z "odłogi zawini-tko' Podał 0ionie la$k!. zawini-tka z broni-' 2aric i 0iona $"ogl-dali na Duncana ze zdumieniem.do . &e nie cza$ teraz na $mutek i &ałob!' )y$tarcza#-co długo. zanim "o&arło #. dr&-c $"azmatycznie #ak robak $"alany "rzez ciemny "łomień' ) Duncanie coś $i! wtedy złamało. #ak mag "oc. ale Duncan $"róbował "o raz kole#ny' Zaci$n-ł z!by. kiedy ka&! ci $i! nie ru$za : % za"ytał król z "owag-' Pierw$zy Zaklinacz $krzywił $i! tylko i wycedził: % 4ie' DZIEWIĘTNAŚCIE -łogosławieni cnot"iwi 3 światło w ciemności. ale u#rzał tylko.znał wcześnie#.itekta' % 9zy wszyscy magowie to wredni dranie: % mrukn-ł do $iebie' % 6a te& #e$tem magiemC % "ryc. zadr&ał z wy$iłku.yla $i! nad śmiertelnie rannym .$zaleń$two' Podcza$ walki . który % Duncan mógłby $i! zało&y o wła$n. a& nare$zcie mógł #e# $i!gn.u błaga#-c. "oczuł dziwny "ul$. coraz bli&e# i bli&e#.głow! % "rzetnie okowy' Zerka#-c na Pierw$zego Zaklinacza i w duc. &e nie "o$łuc.7ról dzier&ył miecz z runami na o$trzu. od którego wie&a zatrz!$ła $i! "o $ame 3undamenty' ) oddali zabrzmiały krzyki ludzi' % Przy"u$zczam. &e Pierw$zy Zaklinacz zauwa&ył #ego działania' Zerwał $i! na równe nogi.' % Szybcie#C % "o"!dził go $ze"tem 2aric' 0iona we$tc. a& #ego buty dotkn!ły zawini-tka u"u$zczonego "rzez .itektem' Zabawne. a Duncanowi onyk$owy $ztylet' ) c.y "uściły' *$trze rozci!ło młodzieńcowi dłoń.itekta młodzieniec zauwa&ył. &eby $i! "rzy"adkiem nie odwrócił.y "uściły. ale nare$zcie łańcuc. #akby wewn-trz no&a' Zimny i obcy''' 6ednak wcześnie# Duncan nic "odobnego nie wyczuwał' 9o $i! $tało ze $ztyletem: % 2og! i zrobi! % rozległy $i! $łowa Pierw$zego Zaklinacza' Duncan u#rzał.regana 0iona "omogła młodzieńcowi "odnieś $i! z "o$adzki' 5 zaraz "otem Duncan u#rzał.łon!ło ob$erwowanie walki' 2łodzieniec wyci-gn-ł $i! #ak na#dale# mógł. do o$trza' 4ie była to wygodna "ozyc#a i kiedy r!ka mu $i! ob$un!ła.n!ła. cie$z-c $i!. &e nie % mag $tał twarz.la$k!. unio$ła wzrok i wówcza$ Duncan u#rzał kobiet!. #ak komendantk! do$i!ga zakl!cie emi$ariu$za' 7rzyczała i #!czała w udr!ce. "rzegubac. ale co3n-ł $i! doś $zybko.' *$trze ze $mocze# kości było mu na#bardzie# "otrzebne' Zaczarowany miecz. ob$erwował biernie rozwó# zdarzeń. Pieśń +. a"bowiem w ic% krwi tętni wo"a !twórcy.a$z.wil! młodzieniec bał $i!. na r!kac. czeka#-c' ( Duncan wiedział. miecz gł!boko "rzeci-ł $kór!.ce zrobi ' Z wy$iłkiem młodzieniec "rzy ci-gał broń. gdy "atrzył na śmier <ene8ie8e' ) o$tatnie# c. gdy zrozumieli. $"!tany i "ozbawiony broni.

"o czole $"ływały #e# $trugi "otu' Pierw$zy Zaklinacz.n-ł 2aric' Za ic. &e $traciłem twó# ślad. ale mag od$koczył zbyt $zybko. lecz za "ó1no' ?emille unió$ł drug. $łyc. by mag zauwa&ył. &e 0iona zaczyna "owoli "rzegrywa ' 6e# "łomień zacz-ł male . czarodzie#ka $i! c. "lecami rozległ $i! łomot' Doc.!' ) "rzy"adku "rzeciwnika bez zbroi i$tniało tyle mo&liwości''' Zanim #ednak młodzieniec znalazł $i! doś bli$ko. robaku: % 2iałem nadzie#!C % Duncan zerwał $i! do biegu. wi!c teraz wy$tarczyło wyci-gn.dłoń' Strzeliła z nie# $muga cienia.i uderzenie mocy "c. gdzie u"adł król % m!&czyzna "owoli $i! "odno$ił' ( zatem nie zgin-ł' 2o&e król rzeczywiście miał $zcz!ście. Szlaków' 6ednak zakl!cie rzucone na 2arica rozbiło $i! na niewidzialnym murze. która mroziła "owietrze' % 2u$i$z za"owiada $wó# atak: % $ze"n!ła 0iona z irytac#-' % Prze"ra$zam % we$tc. kiedy ka&! ci $i! nie ru$za : % za"ytał 2aric ?emilleGa z "owag-' 7ról trzymał miecz w gotowości i $tarał $i! nie zwraca uwagi na odgło$y z zewn-trz' % 4ie % wycedził ?emille' % +ak myślałem' 2aric natarł na maga.yba uwa&ał "odobnie' % 4ie liczyłbym na to' Pierw$zy Zaklinacz obrócił $i! na "i!cie i $krzywił na widok uwolnionyc. ?emille go do$trzegł' *czy maga zmieniły $i! w czarne $tudnie' S"ływała z nic.tak zł.ain: 9zy włamał $i! do wie&y. które rzucili' Duncan zaci$n-ł dłoń na czarnym $ztylecie i zacz-ł "odkrada $i! do Pierw$zego Zaklinacza $zerokim łukiem' 4ie c. było dla Duncana łatwe do roz"oznania' +ym $amym mag "ow$trzymał młodzieńca i #ego towarzy$zy "o wy#ściu z <ł!bokic.re"utac#!' ?emille $krzywił $i!' % Zwykli ludzie $i! na$ bo#-' 5 "owinni' =nió$ł dłoń i ciemna energia "omkn!ła do czarodzie#ki' .odził zza ścian komnaty.yła to ta $ama moc. by zada cio$. która właśnie $kończyła "rzeciwzakl!cie i teraz czu#nie "rzygl-dała $i! Pierw$zemu Zaklinaczowi' % ?ozumiem % warkn-ł ?emille' 2aric ci-ł "rzeciwnika.n!ło 2arica na rz!dy "u$tyc.$ztylet i "ode#ś bez$zele$tnie''' 6edno ci!cie w $zy#! % to w$zy$tko.n-ł z "ogard. wykorzy$tu#-c "rzewag!. co $i! świ!ci % młodzieniec miał zamiar załatwi ?emilleGa. by odnieś "owa&n. by wzmocni zakl!cia.mocy. o$trze rozdarło tkanin! $zat.dwa# za$łu&yli na śmier . "omyślał Duncan' =dało mu $i! niezauwa&enie za#ś maga od tyłu. niczym atramentowe łzy' % 2yślałeś. wi!1niów' 9iemna energia zatańczyła mu wokół "alców' *toczyła go aur. ciemna ciecz. &e zaczarowane runy zo$tawiały bł!kitny "owidok' ?emille "ryc. &e wie&a $i! roz"ada' 9zuł dr&enie "odłogi' /udzie krzyczeli w oddali.c-c zada ci!cie. #ak ty magowie ma#. a zakl!cie. c.wiała.i unió$ł dłoń' *toczyła go #a$na aura. czego Duncan c. &e nie "o$łuc. tworz-c "ot!&ny wir cienia i ognia na środku komnaty' )alka magów zmieniła $i! w "o#edynek &ywiołów. a Duncanowi wydało $i!. nie czyni-c $zkód' 2ag rzucił mia&d&-ce $"o#rzenie 0ionie. twarz wykrzywił mu gryma$ wy$iłku' (oże przerwanie je!o skupienia nie jest złym pomysłem3 . obraca#-c mieczem tak $zybko. 0iona i ?emille koncentrowali $i! #edynie na "rze$yłaniu energii. lecz dlaczego to $zalony czarnok$i!&nik ma $i! z nimi roz"rawi : 4a $zcz!ście 2aric c. $koro 2aricowi $i! nie udało' Zerkn-ł w mie#$ce.ciał' (lbo w "ac.ran!' 2ac. #ak twierdził' Po#edynek trwał i Duncan do$trzegł. rozbi#a#-c ściany: % Przy"u$zczam. zanim "rzeciwnik rzuci zakl!cie' Skoczył z unie$ionym $ztyletem. na #e# końcu 3ormowała $i! kula ognia. . które rzucił.ciał. na"ierał coraz mocnie#. która zabiła <ene8ie8e. w miar! #ak czarodzie#ka $i! koncentrowała' % 6ak&e &ało$ne % wycedziła' % Przez takic. #ak zauwa&ył Duncan' ) od"owiedzi 0iona ci$n!ła kul! ognia' Zakl!cia zderzyły $i!.a$z. #ego energia roz"ro$zyła $i!.a było te& odgło$y bitwy' 9zy to teyrn /og. coraz wi!k$za. ław na widowni' Zaraz "otem mag $ku"ił uwag! na 0ionie' 0iona unio$ła la$k!.n-ł dłoni.

gdy "atrzył na czarn. #ak myślałeś' ?emille "oru$zył dłońmi.mu ty$i-ce mrówek.. "omyślał młodzieniec' Z czoła $"ływał mu "ot.u. ran' 7iedy otworzył oczy. gdzie czuł na#wi!k$zy ból' Duncan wymkn-ł $i! zakl!ciu i zatoczył "od ścian!.wycił go za rami! i wbił $ztylet #e$zcze gł!bie#' % 4ie1le #ak na robaka. rytmicznym świ$tem' ?emille wytrze$zczył oczy z za$koczenia' Zmu$zony był $i! co3n. młodzieniec zamkn-ł oczy i "rzebił #. robaku: % warkn-ł. "rzyzywa#-c moc zwi#a#-c. równie& wyczer"any walk-' Do$trzegł Duncana i $krzywił $i! z irytac#-' % )raca$z "o na$t!"n. ale nic "owa&nego $i! nie $tało' Sztylet "ul$ował w dłoni Duncana' S"o#rzał na broń i "owoli zacz-ł "o#mowa #e# "rzeznaczenie' Sam "rzecie& ukradł $ztylet z komnat Pierw$zego Zaklinacza. #akby znik-d' Skoczył na Pierw$zego Zaklinacza. zrywa#-c $i! na równe nogi' % Zda#e $i!. 3ala mrozu "rze$zyła $kór! młodzieńca' 2iał wra&enie. $"omi!dzy warg na "oliczki i $zat! buc.onyk$owym o$trzem' )izg zga$ł w urywanym ni to $zloc.aur-' Duncan "odbiegł z wyci-gni!tym $ztyletem.o miał niewielknadzie#!.kul!' S3era ro$ła "rzed nim gwałtownie. o$trze nie $i!gn!ło $kóry' Dotkn!ło cienia i ciemnoś co3n!ła $i! z $ykiem' 2łodzieniec zacz-ł "oś"ie$znie d1ga $ztyletem tam. k-$a#-c. je li c"odzi o podc"ody % "omyślał #e$zcze' 2ag le&ał."or!' 9zarodzie#ka była blada. #ednak nie odnió$ł &adnyc.o Duncan czuł ukłucia mrozu' ) akcie roz"aczy "rzebił ciemnoś $ztyletem' /e"ie# zabi $i! wła$nym $ztyletem.itektaC +o dlatego Duncan nie uległ działaniu bro$zy #ak inni Szarzy Stra&nicy' 4a #ego $kórze nie "o#awiły $i! oznaki $ka&enia. a "ierś "rze$zywa ból' Ze $ztyletem w dłoni natarł "onownie na Pierw$zego Zaklinacza' % tyle.$i! w kole#n. "oniewa& zakl!cie ze $ztyletu c. który roz"oznał $wo#. c.mroczn. wywi#a#-c trzymanym obur-cz mieczem' 2agiczne runy lśniły #a$no. &e two#e cudowne cienie nie działa#. lecz 2aric do$koczył do nie# i zła"ał w $am. mroczna magia niemal do$i!gła 0iony' 6e# "łomień zo$tał ode"c. ciemnoś otuliła go #ak całun' Zdawało mu $i!. na"otkał zdumione $"o#rzenie Pierw$zego Zaklinacza.tak dobrze.n!ła mocno' Duncan z bole$nym krzykiem zwalił $i! na "o$adzk!.a#-c ci!&ko' Przera&enie t!tniło mu we krwi. &e nogi $i! "od nim ugina#-.wiała $i! o$łabiona' % 2aricuC % krzykn!ła' 2aric "o#awił $i! na wezwanie. co: % wy$ze"tał magowi w uc.o' 4a twarzy Pierw$zego Zaklinacza malowało $i! tylko bezbrze&ne zdumienie' *tworzył u$ta.kału&! zaledwie o kilka $tó" od niego' (tramentowa ciecz $kwierczała w "romieniac. &e mu $i! uda' 6e&eli nie % b!dzie martwy' 2ag "c. te# $ame#. lecz cień % #ak to cień % był niematerialny' Palce "rzenikały "rzez niego.i od$koczy ' 9i!cie c. a kiedy była bli$ko.ni!ty i ciemnoś niemal lizała $to"y wyco3u#-ce# $i! czarodzie#ki' 5 nagle el3ka zac.broń' Za "ó1no #ednak' Duncan natarł bez zwłoki i z krzykiem wbił o$trze w "ierś maga' ?emille "róbował $i! od$un. które# ?emille nauczył $i! od (rc. gdy o$trze ci!ło "rzez mroczne "łomienie raz za razem z ni$kim. c. ale zakl!cie zo$tało "rzerwane' 0iona u"adłaby. ni #!ku. emanu#-c zimn. a ka&da. miecz $"adł z brz!kiem na "o$adzk!. wyrywa kawałek ciała' 2łodzieniec "róbował zerwa z $iebie ten cień. $łońca' -o mo!łem by# ja .od krwi.ybiło. $kórzane nogawki miał rozdarte. ni& da $i! "o&re magii' /ecz ku za$koczeniu Duncana. ale młodzieniec c.n!ła czerwona krew' 9."orc#!.o nie do końca czerwona % Duncan . &e wylano na niego wiadro lodowate# wody.która tra3iła młodzieńca "ro$to w "ierś i ode"c. wyczer"ana' 7ról roze#rzał $i! $zybko' % DuncanieC % zawołał' % 5d!C % odkrzykn-ł Duncan' Próbował nie zwraca uwagi.n-ł kul! mroku' Pomkn!ła na Duncana z wizgiem. &e "rzez $kór! "rzebiega#. gdzie o$trze zo$tało ukryte' 4a "ewno nie "rzed złodzie#ami % bo ilu& złodziei zakradłoby $i! do 7r!gu 2aginów: % lecz "rzed zbro#nymi rycerzami Zakonu i "rzed innymi magami' Sztylet wykonany był z magii.roniło "rzed zaraz-' 2łodzieniec "owoli w$tał' Pierw$zy Zaklinacz znowu "rzy"uścił atak. a $kór! wilgotn. oddyc.

i broni. roze#rzał $i! "o $ali' Zimne bł!kitne oczy bły$n!ły. Duncan obrócił $i! czu#nie' .regana. czy #e$t rozczarowany' 4a "ewno #ednak był zirytowany' % 6a te& $i! cie$z!.' 5 doczekałem $i!' 6ego orle$iań$cy w$"ólnicy dwa dni temu za#!li wie&!' % 5 dlatego tu #e$teś: % za"ytał 2aric' % Po$łałem wi!k$zoś armii.ic. bo nie rozlegał $i! #u& .regan znieruc. "rzyci$kał "i!ś do "ier$i.regana' +en nie uczynił na#drobnie#$zego ruc. co to #e$t' Zaci$n-ł "alce na $ztylecie.regana' % Zabez"ieczy $al!' Zadba#cie. a z ran $"ływała mu czarna "o$oka' Zmierzył Pierw$zego Zaklinacza $"o#rzeniem "ełnym odrazy i unió$ł miecz' % 4ieC % za"rote$tował mag. a& wykona "ode#rzany ruc.mia$t wykonali rozkaz' 7ilku min!ło młodzieńca i otoczyło . #akby $"odziewali $i! o"oru lub ataku' Przewodził im teyrn /og.omiał nad ciałem' Puścił miecz.łodny wzrok na .regan $krzywił $i! i ci-ł' *$trze $i!gn!ło $zyi Pierw$zego Zaklinacza' Duncan "atrzył o$zołomiony. a z u$t $"łyn!ło mu wi!ce# krwi' . "o czym ru$zył w #ego $tron!' % 6ak widz!. obrócił bezwładnie i''' '''znalazł $i! twarz. nie #e$teś #e$zcze martwy' Sły$z-c ten ton. &e ci! widz!. "o czym gru"a wybiegła z komnaty' Duncan u$ły$zał #e$zcze z korytarza okrzyki rozkazów' Zda#e $i!. #ak tu dotarłeś: Sk-d wiedziałeś: /og. nowin.wil! nic $i! nie $tało' ) komnacie "anowała ci$za.ain do$trzegł ruc. czeka#-c. &eby ci! $zukała' ?e$zta #e$t tuta#' % +eyrn z niedowierzaniem "otrz-$n-ł głow.ain' % 4ikt nie mo&e o"uści wie&yC 6eden z dowódców $kin-ł głow. #akby nie rozumiał. który nadal $tał nad ciałem maga' % *b$erwowałem tego głu"ca."róbowali ci! zdradzi ' 5 nie myliłem $i!' % ?zucił "ogardliwe $"o#rzenie na "ozbawionego głowy Pierw$zego Zaklinacza. zaraz bowiem bezgłowy kor"u$ o$un-ł $i! "owoli na "łyty kamienne# "o$adzki' . &e bitwa dobiegła końca.otał ze znu&eniem' % 4a Stwórc!. dzie$i-tki &ołnierzy w ci!&kic. i z królew$kim złotym godłem na tarczac.u.w twarz z .do$trzegł w nie# $mu&ki czerni' 2ag $zar"n-ł $i! i tym razem młodzieniec "ozwolił mu $i! wyrwa ' Z "ier$i ?emilleGa nadal wy$tawała r!ko#eś $ztyletu' 2ag "o"atrzył na ni-. &e *rle$ianie b!d. ale tylko na okamgnienie. gdy teyrn oceniał $ytuac#!' Przez c. by''' by to $tworzenie nie uciekło' Dołnierze natyc.ain' 2!&czyzna wygl-dał im"onu#-co w czarne# "łytowe# zbroi.nad królem' % Powinienem $i! domyśli .itekt: % za"ytał głośno' % 5 =ta: Dok-d "o$zli: % =ciekli % wyc. zbro#ac.ry"iał . "o czym "rzenió$ł c. ciałem w$trz-$n-ł dre$zcz i kole#na 3ala krwi wy"łyn!ła mu z u$t' Zatoczył $i!.regan' % Znale1 ic. tylko $tał i "atrzył' 6ednak Duncan zacz-ł $i! wre$zcie rozgl-da ' % <dzie #e$t (rc.' 2łodzieniec do$trzegł krew na "ancerzac.reganem' <. #ak głowa maga $"ada i toczy $i! "rzez c. Duncan nie był "ewien. &e tu b!dzie$z: *czywiście nie wiedziałem' (le wiedziałem. gdy zbro#ni otoczyli $al!.yli to 3ereldeń$cy &ołnierze.wil!' Z "u$tego karku try$n!ła krew.ulo"odobny Szary Stra&nik ledwie trzymał $i! na nogac. na "rzykład &e właśnie ci! elegancko za"akowano i #e$teś #u& w "ołowie drogi do *rlai$' /og. i wytrze$zczył oczy na widok króla' Zaraz #ednak teyrn $krzywił $i!. &e "o#awi$z $i! w $amym środku zamie$zania nawet nie draśni!ty' *bawiałem $i! mnie# "rzy#emnyc.ainie' % 2aric zac.i wezwał oddział. z mieczem zbryzganym krwi-' =nió$ł dłoń. gdy 2aric o$tro&nie "omagał 0ionie w$ta ' /og. czy teyrn $i! cie$zy.ain odwrócił $i! do &ołnierzy za "lecami i w$kazał .ain zmar$zczył brwi' % Sk-d miałbym wiedzie . o$trze brz!kn!ło głośno "rzy u"adku' 9i$z! w $ali "rzerwały kroki' <romada ludzi w"adła do komnaty. /og.C % rykn-ł /og..

a "o$oka $"łyn!ła na kamienie i zamigotała w $łońcu. "atrzył ze $"oko#em na króla i czarodzie#k!' % Dlaczego nie uciekłeś "odcza$ walki: % za"ytał go 2aric' .aina.c! doł-czy do $io$try w Zaświatac.regana wycelowali w niego włócznie. kiedy "oczułem $wo#e Powołanie' 9. a "otem na .em głowy' 7ról o"uścił rami!. czy ma "rawo w$"ółczu temu człowiekowi' (lbo <ene8ie8e' (lbo =cie' (le w$"ółczuł' Pomimo &e nie "o"ierał tego.yłem śle"y' % *"uścił głow! ze $mutkiem' % 2yśl!.regana' 4ie był "ewien. a el3ka "otakn!ła ruc. zaraz.regana. by wy#ec. gorycz i &al.yli .' Szambelan $kłonił $i! i wy$zedł "oś"ie$znie' Zwykle 2aric wyobra&ał $obie.odzi w bla$ku' ( czy to #e$t zwyci!$two: 2aric "omógł 0ionie do#ś do .ain dogodnie "rzebywał w <waren i "ozo$tanie tam "rzyna#mnie# "rzez mie$i-c. nie krzykn-ł' Skulił $i! tylko.regan nie zwracał uwagi na włócznie. śle"i' % ( dok-d miałbym uciec. nadal czuł &al.c! umrze z godności-. ale 2aric "ow$trzymał go unie$ieniem r!ki' Po"atrzył na 0ion!.regana' % 5 co teraz: Pomo&e$z nam $zuka (rc. bez w-t"ienia "rzekonana. #aka mi #e$zcze "ozo$tała' 9.dziur! w $ercu' 2o&e tak właśnie odczuwa $i! zwyci!$two' EPILOG % )a$za )y$okoś . wyda#-c rozkaz &ołnierzom' Zbro#ni natyc.$zcz!k broni' 7to wygrał: 9zy ode#ście (rc. lecz trudno było "owiedzie ' )$zy$tkie o"owieści twierdziły. &e nic innego nigdy nie i$tniało' 2aric. &e mu$iał zerwa $i! w środku nocy. bez wzbudzania w nim "ode#rzeń okazało $i! nie lada wyzwaniem' Po o"u$zczeniu wie&y magów "rzy#aciel za &adne $karby nie c. &e zwyci!$two nadc.itekta: +rzeba b!dzie go znale1 ' . mierz-c dawnego Szarego Stra&nika "ode#rzliwym $"o#rzeniem' Zbro#ni otacza#-cy ./og.itektem: 0iona $krzywiła $i! "ode#rzliwie' % )i!c z tym $kończyłeś: % .o drgn-ł' )i!k$zoś wygl-dała na "rzera&onyc. wi!c $łudze trudno byłoby wywi-za $i! ze $wo#e# $z"iegow$kie# mi$#i' Przekona /og. lecz o$tatnio $zambelan otrzymał bardzo "rzekonu#-ce $uge$tie. a& wyda#e $i!. które roz"ływa $i! w &yłac.ain miał "ełne "rawo do czu#ności' )$zak król wymkn-ł $i! i "orzucił króle$two.itekta oznaczało koniec: Dziwne.ał. i "ozo$tawia tylko nienawiś . a "otem zacz!ła $ycze i $kwiercze ' Dołnierze co3n!li włócznie i ciało bez &ycia o"adło na "o$adzk!' 2aric "rzytulił 0ion! mocno. &e /og. gotowi uderzy . i''' "ro$i o wybaczenie' )ydawało $i!. &e #u& wiem. "rzybyli Duncan i 0iona z Szare# Stra&y' 2aric unió$ł $i! na tronie i $kin-ł $zambelanowi. &e ma "rzed $obmroczny "omiot' .mia$t "rzebili . by zaanon$owa gości w $ali tronowe#' % )iem % rzekł król' % )"rowad1 ic. co "owinienem był.regan zmierzył go $"o#rzeniem "rzekrwionyc. a na . nerwowo zwil&a#-c u$ta.ain ru$zył za nimi. by wi!ce# tego nie robił' Zre$zt. a "otem zo$taw na$ $amyc.ciał $"uści 2arica z oka' 2arica to nie dziwiło."u$t. &e $ługa idzie do /og. #akby "yta#-c o zgod!. by donieś mu o nienormalnym "o$t!"owaniu króla. #ak gł!bok..aina.regan zamkn-ł oczy' % Za wa$zym "ozwoleniem. c.$zat! i wygl-dał na nieco o$zołomionego. gdyby c. zerkn-ł na 0ion!. /og. co uczynili. /og. dlaczego Szara Stra& ma Powołanie' /e"$ze Powołanie ni& $ka&enie.ain gniewnie za"rote$tu#e. el3ka $kryła twarz w #ego ramieniu' Duncan $"ogl-dał na martwego . królu 2aricu: 2iałbym wróci na <ł!bokie Szlaki z (rc. który trzymał latarni!' 2!&czyzna miał na $obie nocn.ciałbym uczyni to.regana włóczniami' 2!&czyzna nie "róbował $i! uc.

do Denerim teyrn był wściekły i nie odzywał $i! do 2arica' )re$zcie "o wielu dniac.zbro#!. &e mo&e to by ic.dodatek "orzucił $yna' Przez cał. #ak i "ot!"ienie' (c. &e wraca z el3k-' )rota do $ali tronowe# otwarły $i!. wydawało $i! "ewne.ain $"o#rzał królowi w oczy i $twierdził $urowo: % 4ie b!dzie &adne# Plagi. ci$z! "rzerywał #edynie trza$k ognia' 0iona wygl-dała "i!knie w mi!kkim świetle "łon-cyc.zaledwie kilka "oc. komnat! $"owi#ały cienie' % Dziwn. niemal czu#nie' 9zarodzie#ka zdawała $i! trzyma na dy$tan$' % Przy"u$zczam. &e nigdy nie czułem $i! bardzie# złodzie#em ni& dzi$ia#. czy wybaczy mi.itekcie i #ego mocac.ał $i!' +e ciemne oczy $"ogl-dały na niego uwa&nie. &e /og. u$iedli obok $iebie' Przez c. &e 0iona umrze.odni. &e Szara Stra& wyśle el3k!. &e "ozwoliłem "owróci bractwu do 0ereldenu' 4ale&y $i! $"odziewa . w które# Szary Stra&nik in3ormował.ain nie dowiedział $i! o two#e# wizycie' +eyrn nadal nie #e$t "rzekonany.au"t w dalekim (nder3el$. $zambelan w"uścił Duncana i 0ion!.wil! milczeli. ledwie gar$tka. /og. "oc. lecz ci!&k. wygl-dało inacze#' Duncan za"uścił krótk. &eby o"owiedzie o (rc. ale 2aric nie do$trzegł śladu $ka&enia ani na #e# $zyi. i nie #e$tem "ewien.!tnie "ozwolił 0ionie ode#ś ' ) zamie$zaniu "o"rzedza#-cym #ego "owrót do $tolicy niewiele mieli cza$u dla $iebie' 0iona "o&egnała go krótko i 2aric obawiał $i!. "rawda: Za"ewne nigdy nie za"omni' 0iona i Duncan o"uścili $tolic! wiele mie$i!cy temu' Zo$tali wezwani do )arowni )ei$$. a na nie# tunik! z wy$zytym $ymbolem gry3a' 0iona natomia$t otulona była długim czerwonym "ła$zczem' 9iemne wło$y miała nieco dłu&$ze.drog! "owrotn. 2aricu' .odni' *"alenizna u#awniła "iegi. gdy w środku nocy $kradałem $i! "rzez te mroczne korytarze w twoim "ałacu' % )olałem. ob$erwował ka&dy wa$z ruc. o$tatnie $"otkanie' . co myśle ' Jl3ka w$kazała na $to"nie wiod-ce do tronu.komendanta w 0ereldenie' Dziwnie $i! z tym czu#!' 2aric unió$ł brew i $"o#rzał na 0ion!' % *c. #ak "olu#-cy $okół' Duncan "okiwał głow-' % 5 tak b!dzie na$ niewielu.yła to zarazem obietnica. "o czym $kłonił $i! ni$ko i zatrza$n-ł drzwi' *bo#e Szaryc."or! wybraliście na $"otkanie. nale&ycie' =ści$n-ł dłoń Duncana.' 9zy zaraza $i! nie rozwi#ała: . #akby el3ka $"!dzała wi!ce# cza$u na $łońcu' % 9. obo#e "owa&ni. ani na dłoniac.ain nie za"omniał $łów )ied1my z <łu$zy. do"óki nie $tan!li "rzed tronem' 7ról w$tał i z$zedł z "odwy&$zenia. a on nawet $i! o tym nie dowie' 4ie $"odziewał $i! wiadomości od Duncana. "o czym $kłonił $i! krótko królowi i wy$zedł z komnaty' ( zatem zo$tawił 2arica $am na $am z 0ion-' 7ról nie był "ewien. #akby $i! tego $"odziewał. gdy król znalazł $i! "od bramami "ałacu. zawa. "rzyna#mnie# do"óki nie zaczniemy werbunku' % =śmiec. by "owita ic.' Szara Stra& mu$iała $i! dowiedzie o nim #ak na#wi!ce#' 2aric niec.od1cie bli&e# % zawołał 2aric' % /edwie wa$ widz! w tym świetle' Pode$zli. &eby /og. /og.bródk! % "a$owała mu' 4ie no$ił #u& ciemnego $kórzanego odzienia. &e Szara Stra& i ?emille nie działali w$"ólnie..ior-c "od uwag! #e# $ka&enie. ale kiedy $tan-ł "rzed 0ion-. &e macie dla mnie złe wieści % we$tc. by "o$zła za Powołaniem' 7ról bał $i!.n-ł 2aric' % 4iezu"ełnie % mrukn!ła 0iona' Duncan roze#rzał $i! "o $ali tronowe#' *świetlało #.: ( ciebie mianowano komendantk-: Znowu "o"atrzyła na niego z "ow-t"iewaniem' % 4ie' % ( "otem odwróciła $i! do Duncana i "oło&yła mu dłoń na ramieniu' % 2ógłbyś''': 2łody m!&czyzna $kin-ł głow-.ain b!dzie "atrzył Szare# Stra&y na r!ce. )a$za )y$okoś ' 2u$z! "rzyzna . milczenia. a #e# #a$na $kóra zarumieniła $i!.n-ł $i! bezczelnie' % Zo$tałem mianowany za$t!"c.

ło"czyk nawet troc.yba lubi! nudne $"rawy' % 2aric uśmiec. c.ractwo nie "ozo$tawiło mi wielkiego wyboru' Poza tym "otrzebny #e$t ktoś. ale c.ce $i! dowiedzie nie tylko o $amo"oczucie króla' % (c. ale w te# c. tak' % Skin!ła głow-' % 2agowie zatrzymali bro$ze. "owodów' ) ka&dym razie $ka&enie znikn!ło' 2agowie twierdz-. ale zda#e $i!.% 9o u ciebie: % za"ytała w końcu el3ka' 6e# zatro$kane $"o#rzenie zdradzało. czy to dlatego. był krótki.n!ła ci!&ko.władczyni! *rlai$ do 0ereldenu' Przyb!dzie w "rzy$złym mie$i-cu' /og. 0iony i #e# czuły uśmiec. odgarn!ła mu wło$y z czoła' )ydawało $i!.ło"iec' *$tro&nie "odał dziecko 2aricowi' 7ról wzi-ł #e o$łu"iały' Po"atrzył na maleń$two. wró . która nigdy nie do$t-"i Powołania' % +o dobrze.itekta i u"ewni $i!. &e #ego "lan nie zo$tanie wykonany' +rzeba $i! te& roze#rze za innymi $"rzymierzeńcami mrocznego "omiotu' 7to wie czy ?emille był #edyny: % *c. &e wcześnie# tego nie zauwa&yłem' % ( #ak ci $i! wiedzie #ako królowi: % ?zuciłem $i! w wir władzy zaraz "o "owrocie' /og. mówiłaś''' % Znikn!ła % od"arła 0iona beznami!tnie' % 2agowie z )ei$$. &e c.! "rzy"ominał 9ailana' 2aric zauwa&ył równie&. gdy z nim #e$tem' 9.nie dałem mu wyboru' *$tatnio za"ro$iłem now.n!ła $i! i wytarła łzy.a % $twierdził' % +o nudne' 4udz! ci!' % 4ie' 9ie$z! $i!. &e tak dobrze ci $i! wiedzie' S"o$ób. &e znowu #e$t $mutna i zakło"otana' % 9o #e$zcze: % 7iedy u$ły$załam. )a$za )y$okoś % ozna#mił Szary Stra&nik z uśmiec. b!dzie #edynie "ragnienie. &e bro$za Pierw$zego Zaklinacza "rzyś"ie$zyła #e# rozwó# $ztucznie. &e nie wróci' ?obili mi badanie za badaniem. "o"ro$iłam o "ozwolenie na "owrót razem z nim' 2u$z! to zrobi o$obiście' % )e$tc. dla którego 0iona wróciła. by u"rzedzi króla o #e# Powołaniu' ) gł!bi du$zy #ednak liczył na wi!ce#' 9za$ $"!dzony z 0ion. czu#-c coraz wi!k$zy nie"okó#' 0iona "ode$zła do drzwi i zawołała w mrok: % Duncanie. ale dla 2arica wa&ny' 4adal' % *de#dzie$z: % . &e Duncan wraca do 0ereldenu.' *to nade$zło' 2aric bał $i!. 2aric zdał $obie $"raw!.yba nie #e$t "ewien. #akby zbierała $i! na odwag!. lecz dziecko' % <ratulu#!. #ak działa#-.au"t nie wiedz-.Stra&niczk-. "ro$z!' Duncan w$zedł cic. c. kto "o"rowadzi "o$zukiwania (rc.n!ła $i! do niego cie"ło. co u ciebie' Zaraza''' 7iedy od#e&d&ałaś.ło"ak #e$t tak bardzo do mnie "odobny' 4ie do wiary. czy''' z innyc.ała $i! na okamgnienie.Szar.' % 4ieś"ie$znie $kin-ł głow-' % /e"ie#''' 2iałaś rac#!.wili . &e b!d! "ierw$z. obowi-zków''' Zre$zt. &e "owodem. &e nigdzie $i! nie wybieram i nie znikn! znowu. &eby dowiedzie $i!. niańka mu$i go niemal $ił.n-ł $i! równie&' % (le wolałbym dowiedzie $i!.em' % +o c. króle$twa''' #e$teś "odek$cytowany' Powinieneś $i! $ły$ze ' % =śmiec. a "otem w$tała' 2aric równie& $i! "odnió$ł. &e to nie zawini-tko.o' +ym razem #ednak trzymał w ramionac.c.okr-głe' % +o człowiek % $twierdził na gło$' Do"rawdy "owinien wy$ili $i! na coś le"$zego.' % )cale nie c. czy wścieka ' Prze#-ł tyle moic.''' % mrukn-ł 2aric "rzygn!biony' 0iona uśmiec.ści-ga mi z kolan za ka&dym razem. &e u$zy niemowl!cia $. nie mog-c otrz-$n. &e 9ailan b!dzie bardzo zmartwiony' 4adal nie mo&e uwierzy . w #aki mówi$z o $"rawac. czy ma $i! z tego cie$zy . niewielkie zawini-tko' 7iedy "od$zedł bli&e#. "rawda: % *.o zaraz "o"łyn!ły na$t!"ne' % 9ó&.ce$z tego $łuc. &e''' % urwał.$i! ze zdumienia' Dziecko miało krótkie #a$ne wło$y i rumiane "oliczki' Smacznie $"ało' 4a "ewno było #ego' 9.w <ł!bokic.ain od tamte# "ory miota $i! i "rzeklina' (le myśl!.te& mie na oku mnie' 0iona zawa. Szlakac.ain c. do$trzegł$zy łzy w oczac. zanim dodała: % Zo$tałam wezwana do )ei$$.au"t' 4a dobre' (c.

albo el3em.yliła $i! do Duncana. i "ogła$kała c. c.c!. /og.c!. $krzywił we śnie i w$un-ł "i-$tk! do buzi' Jl3ka uśmiec.yba nie zamierza$z''' % 4ie mog! go wyc.' % Szan$e.#e$tem nikim' (lbo czarodzie#k-. "rawda: 2aric wolał u$i-ś na $to"niac. o czym mowa' % 9.n!ła $i! $mutno i u$"okoiła go. a "otem wy"uściła "owietrze z ci!&kim we$tc. &eby mó# $yn był człowiekiem' 9.oli#nie' % +ak b!dzie łatwie# i dla niego.n!ła $i! do 2arica z "onurym rozbawieniem' % 2o&e "owinnam zo$ta "raczk-: =kry $i! "rzed Zakonem i tem"lariu$zami w obcowi$ku. a "otem "rzy$iadła "rzy królu' 2in! miała "onur-' % 4ie "rzynio$łam tu tego dziecka. gdy Szara Stra&niczka urodzi dziecko: +o $i! mu$i cza$ami zdarza .tylko to mu "rzy$zło do głowy' 0iona $kin!ła głow-' % Dlatego my. gdzie "rzy$yłałbyś mi "ieni-dze od cza$u do cza$u i liczył.bardzo małe % "owiedziała cic.ain b!dzie c.Stra&' 0iona "otakn!ła ruc.$i! za$tanawia .ainowi $i! to nie $"odoba' % )i!c mu nie mów' % 0iona "odała dziecko Duncanowi.' % 4a miło$ierdzie (ndra$ty. &e byłabym w tym dobra' % ( zatem.n!ła' % )iem' Prze"ra$zam' Poza Szar. kim #e$t #ego matka' /og. i dla ciebie' % ( co z tob-: . umie#!tności' % =śmiec. i nie c. który nie ma &adnyc.em głowy. 2aricu' 2a$z #u& dziedzica' (ni te& nie c.owa go z dala od dworu % "owiedział 2aric z namy$łem' % (le ludzie b!d. zrozumiaw$zy nagle.o' % (le oto #e$t' 4ie$amowite.metre$-: Jl3ia czarodzie#ka: (lbo mo&e miałabym zamie$zka w 7r!gu 2aginów: (lbo gdzieś w mieście.ło"czyka. &e nikt $i! nie dowie: % 4ie to miałem na myśli % za"rote$tował' )e$tc.ciałabym''' % 0iona "otrz-$n!ła "rzecz-co głow-' % 4ie' 9. ale nie wygl-dała na "rzekonan-' % 4awet gdybym mogła % $ze"n!ła oc.lud1mi' )ygin!libyśmy. by Szara Stra&niczka "ocz!ła dziecko. &eby był w "ełni człowiekiem.c-' Powiedziałam #u& w bractwie. koły$z-c w ramionac. by wi-zała go królew$ka krew. bez "okrewień$twa z 3ereldeń$kim rodem "anu#-cym' 4ie c. "rawda: % *w$zem' *dda#emy dzieci rodzinom.ciało wiedzie ''' 9o mu "owiemy: % 4ic' 4iec. "rzydatnyc.c!. uśmiec. "róbu#-c "ozbiera myśli i otrz-$n. zanim nogi odmówi. #e&eli nie tuta#''' 9o robi-''' 9o $i! zwykle robi. ludzi na oku' % 5 nie ma innego $"o$obu: % 9. która nie #e$t wolna. el3y.' Dzieci ludzi i el3ów $.a#-c $i! melanc. $. &e mam "ewnyc. $"oko#ne &ycie' % S"o#rzała na 2arica z nadzie#-' % 2o&e$z to zrobi .Stra&. &eby mo#e dziecko miało zu"ełnie nowe. nadal o$łu"iały' 0iona $i!gn!ła "o dziecko i król oddał #e natyc. &e dla 0iony te& nie #e$t to łatwe' Pewnie rozdzierało #e# to $erce' Dlatego tu "rzybyła' % 2o&e$z zo$ta tuta# % za"ro"onował' % 2o&e$z "orzuci Szar. zwykle trzymamy $i! razem w obcowi$kac.. &e #ego matka była człowiekiem i umarła' % 0iona "oc. #akiego #a nigdy nie miałam' 2aric "o"atrzył na ni-.ciałam ci "odarowa el3iego "otomka z nie"rawego ło&a' 9.mu "o$łu$zeń$twa' Przeci-gn-ł dłoni"o wło$ac.ło"iec "oru$zył $i! lekko. gdybyśmy rozmna&ali $i! "oza wła$nym rodza#em' % 4igdy o tym nie "omyślałem' % 2aric "otrz-$n-ł głow-. a magii u&ywa tylko do roz"alania ogni$k: Zało&! $i!.$i! z niedowierzania' ( "otem wzi-ł gł!boki.ry"le % co miałabym zrobi : Zo$ta two#.ciał wiedzie ' Dziecko na "ewno b!dzie c. &eby mu$iał rywalizowa z twoim "ierw$zym $ynem. która tobie "rzynio$ła tylko $mutek i &al' 9.c!. który o$tro&nie koły$ał malca..owa % wyznała "o "ro$tu' )zi!ła dr&-cy wdec. &eby na$z $yn miał dobre &ycie' Dycie. by da ci kole#nego dziedzica. "rawda: % 2ógłbym wyc.nieniem i 2aric zdał $obie $"raw!. dr&-cy oddec. które ic. myśli.mia$t' 9.c!.c!. tronu.

&e dobrze $i! małemu "owodzi' Zadba o #ego bez"ieczeń$two' .$zan$!. tylko dale# gła$kała główk! ś"i-cego niemowl!cia' 2aric do$trzegł. &e to koniec' )ydawało mu $i!. &e nigdy nie "ozna $wo#e# rodzone# matki: 9zy to ko$zmar mie domie$zk! el3ie# krwi: Serce bolało 2arica tak mocno. dziecko wyc.!d! go "ilnował % obiecał Duncan' % 2og! to zrobi bez wzbudzania "ode#rzeń.n!ła' ( "otem "oc.ował go w "ałacu.ocia& roz$tanie miało "ozory o$tateczności. c.4ie od"owiedziała. a Duncan taktownie od$zedł z dzieckiem w "rzeciwległy k-t komnaty' 9. dlaczego 0iona to robi' <dyby 2aric "rzyznał $i! do $yna i wyc. nie wiedział. #akie $ama mu$iała zno$i . i dobre' 9. &e był niec.. b!dzie wolny od 2arica i 0iony' S"o#rzał w oczy el3ki i $kin-ł "owoli głow-' % +ak. &e #e# oczy zabły$ły od łez' 4ie. gdy obo#e $iedzieli "rzy ogniu. &e nie umrze.yliła $i! i "ocałowała 2arica. a na dodatek urodziła mu dziecko' (le obo#e zaraz utraci' 6ednak rozumiał. &e od"owied1 brzmi nie' 6ednak $kin!ła głow.ciany: 9zy mo&na $i! "ogodzi . rywala do tronu' /e"ie# niec. by ten c. 2aricu' % ( co z tob-: % za"ytał' % 9zy #e$zcze kiedyś ci! zobacz!: Z #e# twarzy mógł wyczyta .ło"iec ma $wo#. ni& 2aric mógł znieś ' 0iona wróciła i okazało $i!. &e to do"iero "ocz-tek' . aby #e# $yn był wolny od cier"ień. 2aric nie "otra3ił $i! zdoby na &al' 4ie miał wra&enia. niec.wila trwała. #akby "!kło' 4ie wiedział nic o el3ac. )a$za )y$okoś . odna#dzie wła$ne "rzeznaczenie' /ecz czy "owinno $i! "ozwoli . a 2aric "ocałował #-' +o było czułe i $mutne.ania' +o było wi!ce#. mog! to zrobi ' % Dzi!ku#! ci. król nie mógł #e# odmówi ' 4iec. #ak to #e$t by el3em' (le 0iona wiedziała' 5 #e&eli c.!d! mógł nawet cza$ami "rzekaza wam o nim wieści' 2aric "o"atrzył na niego za$koczony' % Zrobiłbyś to: % Dla wa$."otaku#-co' % 6eśli taka b!dzie wola Stwórcy % we$tc.ło"iec myślał.owa $i! w #akimś $"oko#nym mie#$cu z dala od dworu' 4iec. bez wa. u"ewni $i!.ciała. c. dla nie# to nie #e$t wcale łatwe' % .ło"iec byłby nieu$tannie $zar"any "rzez "olityk! i obowi-zki zwi-zane z władz-' Po$trzegano by go #ako zagro&enie dla 9ailana.

Related Interests