POLSKA ZBROJNA NR 31 | 2 SIERPNIA 2009
3
K
iedy w 1949 roku ZSRR przełamałamerykański monopol na broń jądro-wą, a rok później w Korei Północnejwybuchła wojna (sukcesy
Kim Ir Sen
zawdzię-czał także polskim czołgom T-34, produkowa-nym w kraju od 1949 roku), podnosząca sięz gruzów Europa naprawdę zaczęła się bać. Przy-spieszono starania o utworzenie zachodnioeuro-pejskiej armii.I choć to premier Francji
René Pleven
24 paź-dziernika 1950 roku ogłosił w ZgromadzeniuNarodowym Republiki Francuskiej rozwiniętyplan utworzenia Europejskiej Wspólnoty Obron-nej (EWO), sami Francuzi ów ambitny plan po-grzebali. Właśnie francuskie Zgromadzenie Na-rodowe po burzliwej debacie, 30 sierpnia 1954roku odrzuciło z trudem wynegocjowany traktatparyski, decydujący o powołaniu EWO. A pro- jekt przewidywał rozwiązanie armii narodowychi wielonarodowe zorganizowanie wszystkichzwiązków taktycznych od batalionu wzwyż. Planzakładał także utworzenie europejskiego mini-sterstwa obrony ze wspólnotowym sztabem ge-neralnym, który gwarantowałby skuteczną kon-trolę nad siłami niemieckimi. Ciągle obawianosię bowiem Niemiec, choć bez ich potencjału eu-ropejska armia nie miała prawa istnieć. Europej-skie siły zbrojne z niemieckim udziałem miałyzatem jednocześnie zablokować odbudowę ichsamodzielnej armii, dzięki rozproszeniu przy-szłych niemieckich oddziałów pod gwiaździ-stym sztandarem. Sprytny to był plan.Oczywiście, na czele zjednoczonej armii mógłstanąć tylko francuski dowódca (marszałek
Alphonse Juin
). Skoro miało nie być armii nie-mieckiej, nie byłoby jednak także francuskiej.Generał
Charles
de Gaulle
uważał tymczasem,że Francja obarczona jest dziejową konieczno-ścią odgrywania mocarstwowej roli. Pytany, jak zamierza rozwiązać problem Niemiec, jeśli tako-wy znów się pojawi, odpowiadał z niezmiennymtupetem: „Par la guerre, monsieur! Par la guer-re!”. Największym sojusznikiem Francji był…ZSRR i zachodnioeuropejskie partie komuni-styczne. Kreml lamentował nad ogromnym nie-bezpieczeństwem grożącym Europie ze stronyzremilitaryzowanych Niemiec i ryzykiem utratyprzez Francję armii narodowej, niezbędnegoczynnika statusu mocarstwowego. Po fiasku pro- jektu
Nikita
Siergiejewicz
Chruszczow
mógłodetchnąć z ulgą, lecz Francuzi czuli się, jak ponadużyciu „nerwowego wina” Beaujolais nouve-au. Dlatego w 1955 roku doprowadzili do po-wstania innej organizacji zbiorowej samoobrony– Unii Zachodnioeuropejskiej. UZE nie miała jednak funkcji operacyjnych, więc nie odegrałażadnej roli, stając się niezobowiązującym forumwymiany sprawozdań i poglądów.Dlaczego powracam do tej zamierzchłej prze-szłości? Bo wciąż nie daje mi spokoju list podpi-sany między innymi przez
Lecha Wałęsę
,
Aleksandra
Kwaśniewskiego
i
Vaclava Havla
do
Baracka Obamy
, w którym zaapelowano, byAmeryka nie zapomniała o Europie oraz prowa-dziła zdecydowaną i opartą na wartościach poli-tykę wobec Rosji. Według „Frankfurter Allgeme-ine Zeitung”, historyczną traumą państw środko-wej i wschodniej Europy jest to, że wylądująw europejskiej próżni politycznej („Zwischen--Europa”). Często oznaczało to, że ponad ich gło-wami kraje zachodnioeuropejskie szukały poro-zumienia ze Związkiem Sowieckim i Rosją. We-dług niemieckiego publicysty, wzmocnienie UniiEuropejskiej jako transatlantyckiego partnera jestnajlepszym sposobem na zakorzenienie Amerykiw Europie. Podzielam to stanowisko. Także dlate-go, że Francuzi nie muszą się już obawiać ani he-gemonii Niemców (to najbardziej pacyfistycznynaród w Europie), ani Amerykanów (Francjawróciła do struktur wojskowych NATO).Historia dowodzi tedy, że sama Europa lepiejwychodzi, kiedy opiera się na wartościach, niżgdy wdaje się w wielopiętrowe gry interesów.Zamiast więc przypominać Amerykanom o war-tościach, które rzekomo zagubili, zacznijmy odnas samych, a dopiero potem rozmawiajmyz
Obamą
jak partnerzy. Jeżeli tego nie zrobimy,US Army znów będzie musiała ratować Europej-czyków. Jak to wiele razy bywało. Ostatnio – naBałkanach.
J A S N O W I Z O R
Droga do Waszyngtonuprowadzi przez Brukselę.
IDEOLO
MAREKSARJUSZ-WOLSKI
Zwischen-Europa
F O T . T O M A S Z S Z U L E J K O
MIŃSK, LIPIEC 2009 ROK